Dodaj do ulubionych

Pozbawienie praw rodzicielskich

01.11.19, 11:47
Mam pytanie, może, są tu osoby które wiedzą co i jak.
Jestem po rozwodzie prawie 3 lata. Dwoje dzieci 12 i 15 lat. Mieszkają ze mną.
Ojciec ich mieszka 200km od nas. Pracuje za granicą, 2-3 tygodnie w pracy, potem np. tydzień w Pl. Gdy jest w Pl pracuje 25km od nas, a na weekendy jedzie do miejsca zamieszkania te 200km. Czasem gdy wraca z zagranicy to na weekend wtedy też od razu do miejsca zamieszkania.
Od 1.5 roku dzieci interesują go tyle o ile.
Czyli w tym roku widzieli się 4 razy. Raz w marcu 3 godz. Dwa razy zabrał dzieci do siebie na 3 dni (wakacje) i we wrześniu 3 godz. Nawet gdy jest te 25km od nas, to po pracy nie spotka się z nimi.
Odzywa się do nich sporadycznie, dzieci same nie czują potrzeby. Bo wygląda to tak... On pyta co u nich, dzieci opisują, on odczytuje po czym... Milczy np. tydzień. Lub odzywa się by obiecać, że w weekend się widzą i milczy. Często im obiecuje dużo, a nie realizuje nic z tego.
Obietnice typu "jak się spotkamy pójdziemy do np. kina, base, łyżwy" po czym bierze dzieci i mowi "nie mam pieniędzy". I luz, mogę zrozumieć ale... Zabiera dzieci do centrum handlowego i kupuje sobie buty za 400zl 😁 dzieci głupie nie są, widzą, wnioski wyciągają. A i jeszcze im mówi, że ma problem bo jest zakupoholikiem 🙈
Finansowo od roku alimenty są na czas, ale to dzięki jego partnerce która jest systematyczna i pilnuje tego bo nie chce problemów. I chwała jej za to 😉
Ale na wakacje ich nie weźmie, na ferie też. Do koloni nie dołoży od siebie, kieszonkowego nie da na wyjazd, nic im nie kupi, w sytuacji awaryjne np. zepsuty tel nie dorzucić się do nowego... (nowy no. 700zl więc nie jakieś moje wymagania by był Top i drogi) . Luz, nie zmusze. I tu już wywalczyłam wyższe alimenty.
Ale nie interesuje się nimi kompletnie, nie wie z kim się koleguja, co lubią, co robią, co się u nich dzieje. Oklamuje je często, bo obietnice na taką skalę to kłamstwa.
Ale też potrafi doczepic się, że dzieci źle wychowuje, jedno powtarzalo klasę to moja wina bo nie pilnuje lekcji, że źle chodzą ubrane (chodzą jak wszystkie nastolatki, nic im nie brakuje), że dlaczego jedna zmieniła szkole, że dlaczego jadą na kolonie w góry a nie morze... Oczywiście zarzuty otrzymuje smsami i są bardzo obraźliwe.
Od pol roku mieszka z nami mój partner. Ja z nim 2 lata jestem. Nie ma swoich dzieci, moje pokochał jak swoje, one go też. Uwielbiają się max. Oczywiście Pan tato straszy że poda mnie do sądu, bo JEGO dzieci (teraz jego) nie będą mieszkać z jakimś fagasem... Bo jestem patologia, bo mam faceta... Bo biada jak mój fagas podniesie glos na dzieci itd. Wypisuje to mi i dzieciom.
Dzieci krótko "tato, on taki nie jest, jest dla nas dobry" itd. Widziałam bo mi pokazały.
Na wakacje za granicą on zgody dzieciom nie da, na wycieczki zgody nie da, on chce mieć prawo głosu... Lapy opadają... Kompletnie nie uczestniczy w ich życiu.
1.5 roku ja o to zabiegalam, zaś odpuściłam.
Czy to są powody by go pozbawic praw rodzicielskich czy nie?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka