Dodaj do ulubionych

Zmęczyła mnie szkoła dzieci

03.11.19, 18:24
Emamy czy tylko moje dzieci chodzą do dziwnych szkół czy po prostu tak to wyglada i powinnam się przyzwyczaić?
Nie mamy wolnych weekendów zawsze trzeba coś do szkoły zrobić. Jest zasada brak zadań domowych na weekend ale już we wtorek moja corka ma jeden sprawdzian z dużego działu w środę karkówkę w czwartek kolejny sprawdzian. Najmłodszy na wtorek ma zrobić makietę wiadomo ze musi poświecić na to czas na weekend.Nie wspominając o najstarszym bo u nich nie ma zasady brak zadań i przez weekend musi odrabiać lekcje w tygodniu tez dwa duże sprawdziany.
Brakuje mi czasu dla nas,chciałabym wyjechać na weekend w góry i uważam ze to bez sensu bo co te dzieciaki skorzystają jak musza się uczyć.
Żal mi ich szczerze i mnie to wkurza wszystko
U Was tez tak cisną ?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 18:28
      U nas jutro sie koncza ferie jesienne i dziecko wraca do szkoly. Mam wrazenie ze ciagle ferie... 3 tygodnie szkoky 10dni wlonego...

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • skumbrie Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:06
      Odpuść. Niech się skupią na przedmiotach egzaminacyjnych i tych, które kończą się w tym roku, żeby na świadectwie z 8 klasy jakoś to wyglądało, reszta na dwójach. Nikt im na studiach nie będzie sprawdzał świadectwa z podstawówki.
    • szmytka1 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:37
      Tak to wygląda, ale ja na tonie narzekam, lubię systematyczność i pewien rytm w nauce. Jak jest wyjazd i sprawdzian się szykuje, too berze się po prostu ksiązkę i zawsze ta godzinka na naukę się znajdzie, także na wyezdzie. Nie dramatyzuj. Poejrzewam, że ja odczuwam to mniej, bo szkolne dziecko jest 1, a ty masz kumulację 3 sztuk. Oprocz sprawdzianów, prac plastycznych, jest jeszcze co tydzien nowa melodia do zagrania i też trzeba przećwiczyćwink
      • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:26
        szmytka1 napisała:

        > Tak to wygląda, ale ja na tonie narzekam, lubię systematyczność i pewien rytm w
        > nauce. Jak jest wyjazd i sprawdzian się szykuje, too berze się po prostu ksiąz
        > kę i zawsze ta godzinka na naukę się znajdzie, także na wyezdzie. Nie dramatyzu
        > j.

        A ja ja rozumiem beverlyja, może dlatego, że tez mam trójkę dzieci. Rzadko wyjeżdżamy na weekend w ciągu roku szkolnego, ale czasem by się chciało, bo np.babcia czy dziadek ma urodziny, czy jest jakas inna uroczystośc rodzinna (juz pomijam wyjazd ot, tak, dla czystego odpowczynku). I, niestety, trzeba bardzo uwzględniać fakt, że dzieci mają i zadane prace domowe, i sporo sprawdzianów w kolejnym tygodniu, do których czas na powtórki jest głównie w weekend właśnie. Na przyszły weenekd wyjazd zaplanowałam tak, ze pozostaje wolny poniedziałek na naukę. W przeciwnym razie nie wiem, czy dzieci nie odmówiłyby wyjazdu z powodu piętrzącej się nauki.
        Jesli w danym tygodniu są 3-4 sprawdziany + kilka zapowiedzianych kartkówek, to niestety godzinka w weekend to trochę mało.... Nie mówię o dzieciach wczesnoszkolnych, tylko starszych klasach SP, oraz LO. W klasach 1-3, a nawet 4 -6 faktycznie można było poświęcić znacznie mniej czasu na naukę, a efekty były wyśmienite.
          • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:52
            szmytka1 napisała:

            > Mowiłam ci co myslę o 3 dzieci, nawet z takich względów, to wielki krzyk nie ni
            > e nie, na wszystkie dzieciory mam czas. A g... prawda, co za duzo, to niezdrowo
            > tongue_out wink

            Ależ ja mam czas dla wszystkich dzieci (nie dzieciorów), to dzieci nie mają czasu na wiele poza nauką.
            • kurt.wallander Re: szmytka1 04.11.19, 19:58
              Nie pamiętam, w której klasie masz dziecko. Jeśli w niższej niż 7. SP, to po prostu nie zdajesz sobie sprawy, jak po deformie wygląda nauka w starszych klasach podstawówki dla roczników przejściowych (czyli tych, które szły programem dostosowanym do 6. klasowej podstawówki, a nastepnie "wskoczyły" do klasy 7. zamiast iśc do gimnazjum). Również nieznany jest ci w takim razie zapieprz, jaki odbywa się w wiekszości liceów.
              • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 20:38
                Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale ja w przedgimbusialnym. Z czasów, gdy nie było ksero, testow, ćwiczeń do wszystkiego. A żeby sie nauczyć, to trzeba było wszystko ręcznie napisać co nauczyciel mowił na lekcji, a żeby się przygotować należycie, to jeszcze do biblioteki się szło po książki, bo neta nie było. A nim wprowadzono luksus autobusów do szkoły woziła nas kabaryna, taka buda ciągnięta przez ciągnik rolniczy. Nie obowiązywał regulamin, ze sprawdzianów ma być 3 czy 4 max, bo kiedy chciał nauczyciel, wtedy robił i nie oglądał się na regulaminy. A kto sobie nie radził, to nie mogł liczyć na zajęcia wyrwnawcze, terapie, diagnozy itp. Po prostu kiblował albo szedł do OHP czy szoły specjalnej. A jakoś mielismy czas na podwórko, na swoje sprawy i żadna mamuśka nie jęczała, oj jak memu dziubdziusiowi cięzko. Nie rozumiem tego cackania się. Widziałam, że dziecko nie nadaje się jako 6latek, to posłałam jako 7 latka. Uczy się codziennie trochę i nie ma rycia olabogaa bo sprawdziany będą. Ma czas na piłkę i na podwórko i na komputer i inne bzdety. Kluczem systematycznośc i poukłądanie w głowie. Dziś np przyszedł i mowi mi, że lekturę skonczył czytać w skzole, bo jakeiś tam okienko wypadło. Już ma oszczedzone 40 minut czasu domowego. No ale moje dziecko jak było małe, bardzo dugo nie mogło się nauczyć czytać, już wtedy wdrażałam, że pracuje się codzinnie i nie odkłada na potem. Jak jesteś ciekawa, w tym tygdniu 4 sprawdziany/klasówki, dziś 2 rożne kartkówki na 1 lekcii z matmy, jutro geografia, pojutrze sprawdzan matma. były te cymbały do nauczenia się cymabalenia, na technikę coś tam uszyć na piątek, na plastykę rodzine pastelami robi, na biologię widziałam w librusie, że coś zadali, z polskiego test z lektury będzie. Prac domowych wszytkich nie wiem, bo nie kazdy nauczyciel wpisuje w librusa. 2 x w tyg trening, 3 x w tyg w szkole ma zajęcia po lekcjach różne wyrownawcze nazwijmy to ogołem. Tak, jest dzieckiem z pewnymi problemami z opinią z PPP a jednocześnie w zeszłym roku miał świadectwo z paskiem i nie, nie okupił ego zadnym ryciem ponad siły, wyczerpaniem, brakiem wyjazdów itd. Dlatego nie kupuję tych wszystkich rzewnych historyjek.
                • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 20:42
                  Mam też koleżanki dzieciate, dzieci w różnych szkołach, koleżanki z mojego pokolenia. Od zadnej eni słyszę, że nie ma zycia poza ksiązkami i nauką, że ogranicza te dzieci szkoła w czymkolwiek. Raczej są opowiesci jaką nową konsole dziubdzius zazyczył, bo pasjonatem grania, a gdzie z koleżankami córka pposzła na pizze itp. O szkole też gadamy i narzekannia znam tylko z ematki. My jak narzekamy, to na nauczycieli, jak się trafi jakiś do bani tongue_out
                  • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 19:10
                    Najwidoczniej wasze dzieci chodzą do szkół, które mało wymagają. Niestety mogę potwierdzić to, co pisze kurt wallander. A od połowy września w każdym tygodniu są 2, 3 sprawdziany i kartkówki niespodzianki na okrasę. Szkoła ma taką filozofię, że chce mieć dupochron i stan wiedzy ucznia utrwalony na papierze, co mnie zresztą w obecnych czasach nie dziwi. W porównaniu do mojej córki w klasie 7 i tak do połowy 8 to nie robiłam prawie nic, było sporo odpytywania ustnego, człowiek się po prostu ślizgał, bo nauczyciel nie był w stanie sprawdzić wiedzy 34 dzieci naraz, tak jak u mnie w klasie.
                    I fajnie, że nie będą mieli braków, fajnie że sprawdzają ich na bieżąco, tylko tempo naprawdę trochę za duże i utrudniające zajmowanie się innymi sprawami. Przy czym moje dziecko nie siedzi godzinami w necie i nie gra w bzdety na konsoli, bo jej nawet nie ma.

                    --
                    Nigdy nie byłam złą babą
                    • szmytka1 Re: szmytka1 08.11.19, 11:47
                      na pewno ansze dzieci chodzą do beznadziejnych szkoł, nie to co te wasze zapracowane. A co do sprawdzianow/kartkowek, w tym tygodniu 4. Z matmy 2 kartkowki na 1 lekcji, tak mało ambitnie, potem za 2 dni kolejny tylko większy sprawdzian z amtmy a w miedzyczasie była klasowka z geografii chyba, jzu nie pamietam, ale tam wyzej gdzies napisałam z czego.
                • triss_merigold6 Re: szmytka1 04.11.19, 20:44
                  A kto sobie nie radził, to nie mogł liczyć na zajęcia wyrwnawcze, terapie, diagnozy itp. Po prostu kiblował albo szedł do OHP czy szoły specjalnej.

                  Moje pokolenie, rocznik 1974. Ile dzieci zostało zmarnowanych przez brak wsparcia szkolnego w połączeniu z fatalnym środowiskiem rodzinnym mogę opowiedzieć na przykładzie przeciętnego warszawskiego blokowiska, na którym klasy i warstwy społeczne były rzetelnie przemieszane.
                  Koszmar. Szkoła PRL-owska była zwyczajnie nieprzyjazna co do zasady.
                  • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 20:49
                    Zgadzam się. A jednocześnie nie było w niej tyle przemocy na linii dzieci dzieciom. Pani nas lała linijką metrową po łapach, kleczenie na grochu było, targanie za uszy, woźny z takim skórzanym paskiem gagatkom potrafił przylać. Za to znęcanie się wzajemne dzieci nad sobą było, śmiało mogę tak powiedzieć, zjawiskiem marginalnym. Ci co byli pyskaci i coś do siebie mieli, umawiali się jak dziś kible na ustawki, poza szkołą. Wspomnienia mają to do siebie, że pewne sprawy się w nich mimowolnie idealizuje, ale zapewniam, że tej przemocy i hejtu między dziećmi było stanowczo mniej niż obecnie.
                    • slonko1335 Re: szmytka1 04.11.19, 20:53
                      >Za to znęcanie się wzajemne dzieci nad sobą było, śmiało mogę tak powiedzieć, zjawiskiem marginalnym.
                      to ja się nie zgadzam kompletnie i uważam wręcz przeciwnie wtedy było normalne i nikt kompletnie nie reagował- okularnicy, grubasy, drugoroczni i pryszczaci mieli przerypane...

                      --
                      Sygnaturka się zgubiła....
                      • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 21:06
                        Jak nikt nie reagował, jak rodzic wracał z wywiadówki i coś było nie tak, to oj się działo w domach. Jak cię sąsiad przyłapał, to sąsiad miał prawo pouczyć i ejszcze strach był, że rodzicowi powtorzy, bo będzie w domu grubo. Dziś dziecko kontra nauczyciel, wiadomo, że pani zmysla, że nieprawda, ze się uwzięła itd. A za krzywe spojrzenie na dziubdziusia przez innego dorosłego jest dzihad!
                        • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 11:15
                          ale nie odnośnie spraw między dziećmi, dzieci między sobą sprawy załatwiały same wszelkimi dostępnymi metodami, bójki między chłopcami były na porządku dziennym, nikt w to nie ingerował dopóki nie działo isę nic powaznego a wyzywanie okularników czy grubasów czy limo pod okiem pod poważne nie podchodziło tylko raczej normę w tamtych czasach...

                          --
                          Sygnaturka się zgubiła....
                          • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:43
                            To ja pamietam zupełnnie inaczej. Moja osobista siostra miała zatarg bo 3 kolegów, braci zresztą, przezywalo ją od grubasów. Było o tym na wywiadówkach. Nauczycielka ingerowała. A jak powiedziałam w szkole "cholerne" coś tam, to była afera wielka, a dzis dziecko smieje się nauczycielowi w twarz z tekstem - a co mi pani zrobi.
                          • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:51
                            zgadzam się, że bbbyła mniejsza wrażliwość na problemy dzieci, dorosli nie ingerowali tak, ale nie jest, że nie ingerowali w ogole. A jak juz była ingerencja, to wieele problemow rowneisniczych z automatu znikało. Dziś na ematce tyko o dzihadach słyszę a w realu za to widze pełno pyskatych, bezczelnych, rozwydrzonych dzieci.

                            Scenka rodzajowa: nauczycielka opwada jakie to sa dzieci niegrzeczne, rodzice nalegaja ale powie pani z imienia kto, no powie pani. No wiec nauczycielka wymienia, Jasio rozmawia na lekcji, Stasio w telefonie kreci jakies afery itd... mamuśki nieeeemożliwe, Jasio? Stasio? Już ja z nim pogadam... Wychodzimy z sali, za 5 minut sptykamy się w sklepie a matka Jasia, rozmawaiłam z Jasiem, mowi, że on nie rozmawia, pani kłamie! Matka Stasia, Stasio musi mieć telefon, bo on ma wielu zajomych spoza szkoły.

                            Czy to jest w porządku, taki rodzic z automatu burzy autorytet nauczyciela, daje dziecku odczuc, że te może robić co chce. I potem taki 10 latek się smieje nauczycielce w twarz z tekstem i co mi pani zrobi. Z domu wyniósł przekonanie, że jest pempkiem świata i moze robić co chce. Mam dziwne przekonanie, że to ci sami rodzice tak narzekają na te prace domowe, wyracowania, lektury i sprawdziany.
                            • ichi51e Re: szmytka1 05.11.19, 12:07
                              Kiedys dzieci sie baly nauczyciela dzisiaj nauczyciel sie boi...

                              --
                              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                    • triss_merigold6 Re: szmytka1 04.11.19, 20:54
                      Ależ był tylko traktowany jako norma rówieśnicza. Były klasowe kozły ofiarne, znęcanie się, kradzieże, chamskie wymuszenia, pobicia, niszczenie rzeczy. W gorszych zawodówkach zwlaszcza męskich była regularna fala.
                      • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 21:01
                        Nigdy mnie, mojego rodzeństwa ani znajomych z rocznikow 70-80 nikt nie pobił w szkole, nic mi nie zginęło, nikt nic nie wymuszał. Chodziłam do zespołu szkoł, były tam 2 rodzaje szkol zawodowych, a fala konczyła się na imprezie, zapomniałam jej nazwę, takie przyjęcie do grona uczniów, była wtedy dyskoteka. W podstawówce wyzywaliśmy się co najwyzej od głupkow, kartoflanych nosów itd. Nim syn opuścił klasy 1-3 już zdążył usłyszeć, ze mu zapłącą za samobojstwo. O bójkach nie wspomnę nawet.
                          • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 21:11
                            Nie chcesz, nie wierz, nie ma obowiązku. Ja nie mam potrzeby ukrywania rzekomych pobić i kradzieży i mnie to wystarcza, że ja wiem, że nie kłamię wink
                        • slonko1335 Re: szmytka1 04.11.19, 21:51
                          Mnie też nie ani mojego rodzeństwa ani bliskich znajmoych za to doskonałe pamiętam kilka innych osób które tyle szczęścia nie miały.

                          --
                          Sygnaturka się zgubiła....
                        • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 19:16
                          A mnie pobili i owszem, i niszczyli rzeczy jak i chyba 3/4 dziewczyn w klasie i tych paru grzeczniejszych chłopców. Tylko klasowej podlizuchy i ulubienicy nauczycieli w sumie nie ruszali tak naprawdę, bo by była afera.

                          --
                          Nigdy nie byłam złą babą
                    • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 19:13
                      Była przemoc i to jaka. U mnie w klasie chłopcy doprowadzili dziewczynę z bardzo biednej rodziny jehowych do próby samobójczej. Rodzice byli zupełnie niewydolni i nie potrzasneli szkołą, zresztą nie było takiego nastawienia wtedy, nikt nie pytał smarkaczy, jak sobie radzą z kolegami, nieprawdaż.
                      Moje wspomnienie z klasy z podstawówki to chamstwo i patologia jakichś 2/3 chłopców, bicie dziewczyn, macanki, niszczenie rzeczy, a tej jehowej odbywało się na maksa od początku.

                      --
                      Nigdy nie byłam złą babą
                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:24
                        zaraz się dowiesz, ze w jakiejś patologii żyłaś a wszędzie naokoło był cud miód i orzeszki i przemoc nie istniała....taaaaa

                        --
                        Sygnaturka się zgubiła....
                        • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 21:58
                          Ojej, pewnie że różne były i są szkoły, klasy, środowiska, nauczyciele. Tylko że na podstawie własnych doświadczeń nie wysuwam (tak jak szmytka) kategorycznych wniosków, że kiedyś szkoła to było wszędzie samo zuooo. Rozumiem, że ktoś miał inaczej wink.

                          --
                          Nigdy nie byłam złą babą
                          • szmytka1 Re: szmytka1 08.11.19, 11:49
                            ty chyba nie zrozumiełąś kompeltnie wnioskow szmytki, bo one były takie, że kiedyś zkołasię szmytce lepiej podobała a szczegóólnie to rodzice mniej głupi i roszczeniowi
                  • molik28 Re: szmytka1 05.11.19, 12:15
                    Kiedyś gdzieś podobnie napisałam i jako dorosła osoba zastanawiam się czasem ile dzieci zostało zmarnowane przez ten chory system, przez wyzywających i poniżających nauczycieli, przez brak empatii i zrozumienia dla problemów dzieci.
                • kurt.wallander Re: szmytka1 04.11.19, 23:43
                  szmytka1 napisała:

                  > Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale ja w przedgimbusialnym.

                  Ale co ty porównujesz, szkołę za PRL z aktualną? To nie ma sensu. I nie o tym jest ta dyskusja. Ja porównuję moje starsze dzieci, które chodziły do gimnazjum, z dzieckiem młodszym, które miało to nieszczęście załapać się na deformę i jest aktualnie w klasie 8. Na szczęście moje dzieci są raczej z tych bystrych, więc sobie radzą, ale widzę, że właśnie to najmłodsze jest najbardziej obciążone nauką.

                  Widzę też, że bardzo idealizujesz swoje czasy szkolne, albo pamięć szwankuje. Była przemoc, zarówna ta ze strony nauczycieli, o której piszesz, jak i pomiędzy uczniami. Mnie tez nikt nie pobił, co nie znaczy, że nie było osób prześladowanych, że nie dokuczano nikomu psychicznie czy fizycznie. Niektóre rzeczy wtedy mnie nie wzruszały, teraz, po czasie, jako dorosła, widzę, że były złe.

                  • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 10:44
                    Przestan juz jeczec nad tymi dziecmi. Porownuje, by pokazac, ze kiedys warunki byly ciezsze a nikomu nawet nie przyszlo do glowy by tak biadolic. Dzieci macie glupsze niz my za prl czy co? Nie. Po prostu rozpuszczone cieplarnianymi warunkami. Jak nie daja rade w liceum to slij do branzowki.
                    • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 12:10
                      szmytka1 napisała:

                      > Przestan juz jeczec nad tymi dziecmi. Porownuje, by pokazac, ze kiedys warunki
                      > byly ciezsze a nikomu nawet nie przyszlo do glowy by tak biadolic. Dzieci macie
                      > glupsze niz my za prl czy co? Nie. Po prostu rozpuszczone cieplarnianymi warun
                      > kami. Jak nie daja rade w liceum to slij do branzowki.

                      opanuj się może
                      • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 12:17
                        Ty, jak autorka wątku, jesteś zmęczona szkołą swoich dzieci, ja biadoleniem na ematce na temat prac domowych i sprawdzianów wink Wiem, dla mnie rozwiązanie jest proste, nie wchodzić w takie wątki, ale to jak uzaleznienie i brak mi silnej woli big_grin
                        • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 12:58
                          sugerujesz, żeby dziecko ze średnią grubo powyżej 5 wysyłać do branżówki bo szkoła zarzuca dzieci bezsensownymi zadaniami domowymi i przerzuca naukę na uczniów i ich rodziców?

                          --
                          Sygnaturka się zgubiła....
                          • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:41
                            sugeruję, że prace domowe nie są bezsensowne. Mają wręcz głęboki sens. I pokolenie sprzed ćwiczen od wszystkiego, sprzed ery testów zamiast pisemnych sprawdzianow, przed neta i gotowców, streszczen na kazdym kroku rozumie sens tej pracy. Reszta ma to za zbędny wysiłek. No trudno, jak dziecko od początku nie było nauczone pracy dla opanowania systematyczności, wdrożenia się do nauki, a tylko uczyło się dla ocen to amcie swoje mitologiczne zdolne 5kowe dzieci ale kazdy wysiłęk to ponad ich miarę. Może skoro nie lubią się uczyć, ciągle je i was to męczy, to dajcie do tych branzówek. Tam będzie mniej prac domowych a więcej zajęć na praktykach. A moze nie piejcie nad zdolnościami dzieci i niech mają te 3 i 4 bo moze wcale nie takie zdolne skoro te 5 krwią spływają i potem? Warto to przemyśleć.
                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 13:46
                              >sugeruję, że prace domowe nie są bezsensowne.
                              alez całe mnóstwo prac domowych jest kompletnie bezsensownych i robienie ich jest zwyczajnie stratą czasu bo nie maja kompletnie żadnej wartości edukacyjnej..


                              --
                              Sygnaturka się zgubiła....
                              • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:50
                                cwiczą rękę, ćiczą mozgownicę, ćwiczą systematyczność, odpowiedzialność, zorganizowanie czasu, planowanie, a nawet ustalanie priorytetów i inne takie nieedukacyjne głupoty
                                • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:52
                                  I jasne, że szkoła nie jest idealna, że program beznadziejny, historii zwłaszcza i to już od 4 klasy, zgadzam się z tym wszystkim. Nie zgadzam się z calą resztą.
                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 14:01
                                  większość z tego z powodzeniem mozna ćwiczyć na lekcjach, w szkole i w domu i w czasie wolnym robiąc to co się lubi i na co ma ochotę...

                                  --
                                  Sygnaturka się zgubiła....
                                  • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:14
                                    wypisz w ogole ze szkoły, większosci nauczy się w domu. W tym roku jedna kolezanka tak zrobiła, przez cały bezsens wspłczesnego polskiego szkolnictwa, po miesiącu dziecko wysnuo plan, ze konczy 16 lat i szuka pracy
                                    • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 14:55
                                      Dlaczego przecież dziecko ma się w tej szkole uczyć. W szkole do tego służy szkoła i obowiązek szkolny. Po szkole ma mieć czas wolny.

                                      --
                                      Sygnaturka się zgubiła....
                              • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 14:10
                                Jeśli uznałabym, że jakaś praca domowa jest kompletnie bezsensowna, to powiedziałabym dziecku, że może jej nie robić albo zrobić byle jak, nauczyciel postawi jedynkę i to zamknie temat.
                            • ichi51e Re: szmytka1 05.11.19, 14:16
                              Boze to juz nawet sobie ponarzekac nie mozna? Obiektywnie dzieciaki maja duzo do przerobienia - obwiniam piszacych podreczniki bo pchaja w te ksiazki ile papier zmiesci (Do tego plyta cd wyprawka teczka i oczywiscie materialy online- podstawa programowa znacznie mniej ambitna a dzieciaka glowa boli od samego patrzenia.

                              --
                              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                              • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:21
                                no można, ale nie do przesady wink Ja rozumiem, że dzieci mniej zdlne mogą miec problem, ale jesli orły ematkowe mają problem, to jak ten program mają opanować przeciętniacy.Wkurza mnie podkreslanie, moej zdolne, moje bystre dziecko ma takie problemy. Za kazdym razem to dziecko bystre, a prace bezsensowne. Ja chętnie ponarzekam wespoł mami dzieci całkiem srednich, z 3 i 4 na swiadectwie. Bo im łatwiej uwierzę.
                                • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:24
                                  Jezeli dziecko bystre ma takie problemy, to znak, że wcale aż tak bystre nie jest, a jego brak czasu na wszytko poza szkołą, wynika z nadmiernych ambicji, by koniecznie było piątkowym uczniem. Pozwolcie im być sredniakami po prostu.
                                  • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:45
                                    szmytka1 napisała:

                                    > Jezeli dziecko bystre ma takie problemy, to znak, że wcale aż tak bystre nie je
                                    > st, a jego brak czasu na wszytko poza szkołą, wynika z nadmiernych ambicji, by
                                    > koniecznie było piątkowym uczniem. Pozwolcie im być sredniakami po prostu.

                                    O, i teraz piszesz tak, ze rozumiem, o co ci chodzi. Jesli o mnie chodzi, to są to dwie różne rzeczy. Tez jestem przeciwna ciśnięciu dziecka do granic mozliwości, albo i ponad mozliwości, dla wyższych ocen. Natomiast, znając swoje dziecko i jego mozliwości, oraz porównując nawet liczbę godzin lekcyjnych i program nauczania w klasach 7-8 i gimnazjum, mogę stwierdzić, że program jest przeładowany, efektem czego jest nadmierne zmęczenie siódmo i ósmoklasistów juz samymi lekcjami. A po lekcjach trzeba się jeszcze pouczyć do sprawdzianów i odrobić lekcje. Dobrze byłoby w ósmej klasie robić tez powtórki pod kątem egzaminu końcowego. Można to wszystko zrealizować, ale kosztem czasu wolnego dziecka: na odpoczynek, na zajęcia związane z zainteresowaniami, na wyjazdy też.

                                    Przypomnij mi, proszę, w której klasie masz dziecko, bo chyba nie w siódmej ani ósmej?
                                  • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 14:58
                                    Dziecko bystre to ma akurat najmniejsze problemy bo mu łatwiej i robi to dużo szybciej niż dziecko mało bystre. Co nie zmienia faktu że w czasie wolnym powinno się zajmować czymś na co ma ochotę i obowiązkami domowymi a nie szkołą i z tyłka wzięty mi zadaniami.

                                    --
                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                    • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 15:16
                                      Na świecie nie ma sprawiedliwości, bystre nauczy się szybko albo w szkole i ma dużo wolnego, a mniej bystre musi uczyć się w domu, jeśli chce mieć wyniki. Szkoła oczekuje efektu w postaci opanowania minimum, a nie piątek i nie rozlicza z czasu na to poświęconego.
                                      Nie da się tak zrobić, żeby przeciętne dziecko, a takich jest nawięcej, miało szóstki i dużo wolnego czasu, ale jeśli wystarczą mu przeciętne oceny to i czasu będzie więcej.
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:36
                                        przeciętne dziecko przy takim trybie pracy nie ma niestety efektów, slęczy nad książkami i ma coraz wieksze zaległości a efekty jego pracy są mizerne, oceny także...o zbijaniu baków także..Nie wszyscy nauczyciele szaleją, wielu na szczęście rozumie, ze dziecko musi mieć czas dla siebie po szkole. Praca domowa powinna byc przemyślana i nie zajmować dziecku wiele czasu. Dziecko po etacie w szkole ma mieć czas na robienie tego na co ma ochotę i na nic nierobienie. Abstrakcją totalną i sadyzmem jest dla mnie zmuszanie dziecka do uczenia się w aucie po 8 godzinach nauki w szkole bo smie pojechac na weekend spotkac siię z dizadkami czy kuzynostwem czy wziąc udział w komunii czy innej rodzinnej uroczystości. Jeżeli szkoła zadaje tyle, ze dziecko musi tak funkcjonować to jest bardzo nie halo.

                                        --
                                        Sygnaturka się zgubiła....
                                    • szeera Re: szmytka1 05.11.19, 15:28
                                      "Dziecko bystre to ma akurat najmniejsze problemy bo mu łatwiej i robi to dużo szybciej niż dziecko mało bystre. Co nie zmienia faktu że w czasie wolnym powinno się zajmować czymś na co ma ochotę i obowiązkami domowymi a nie szkołą i z tyłka wzięty mi zadaniami."

                                      Ale nawet bystrość nie pomoże, jak się dzieci przeciąży pracą. Bardzo wiele zadań, projektów, prac pisemnych itd. nie da się zrobić szybciej nawet jak się jest bystrym. A wręcz osoba lepsza naukowo może mieć większy problem ze zrobieniem czegoś byle jak, byle szybko. Taki system panuje teraz na poziomie szkoły sredniej w USA - jest to trochę konkurs kto będzie mniej spał i więcej poświęcał czasu na bardzo pracochłonne zadania szkolne. Wg mnie nie przynosi to pożytku nikomu, tym bardziej, że ta cała praca którą wykonują uczniowie ma mały wpływ na ich prawdziwy rozwój akademicki. Czyli jedynym celem jest selekcja na wyższe uczelnie.

                                      Pamiętam, że pod tym względem w Polsce były też ogromne różnice pomiędzy szkołami. Były dobre licea które kazały robić i robić, ale były też dobre licea które wymagały żeby umieć. W pierwszym przypadku bystrość nie pomagał i ludzie i tak nie mieli czasu na życie, w drugim przypadku jak najbardziej. Kiedy absolwenci tych liceów spotkali się na tych samych studiach nie było między nimi różnicy.
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:40
                                        Ale nawet bystrość nie pomoże, jak się dzieci przeciąży pracą. Bardzo wiele zadań, projektów, prac pisemnych itd. nie da się zrobić szybciej nawet jak się jest bystrym.

                                        to prawda i dlatego buntuję się przeciwko durnym zajmującym czas zadaniom a takich niestety jest mnóstwo bo moje dzieci więcej znacznie skorzystają robiąc to co lubią a nie to co powinny po skzole...dla mnie to mniej wiece tak jakbym po całym dniu pracy miała w domu przepisac ręcznie zrobioną kilkuset wersową tabelkę w exelu-dla zasady żeby poćwiczyć pisanie wszak w pracy praktycznie tego nie robię poza komputerem...

                                        --
                                        Sygnaturka się zgubiła....
                                      • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 15:47
                                        szeera napisała:


                                        > Pamiętam, że pod tym względem w Polsce były też ogromne różnice pomiędzy szkoła
                                        > mi. Były dobre licea które kazały robić i robić, ale były też dobre licea które
                                        > wymagały żeby umieć. W pierwszym przypadku bystrość nie pomagał i ludzie i tak
                                        > nie mieli czasu na życie, w drugim przypadku jak najbardziej. Kiedy absolwenci
                                        > tych liceów spotkali się na tych samych studiach nie było między nimi różnicy.
                                        >
                                        Dokładnie, znam to z pierwszej ręki, bo dwójka moich starszych dzieci jest właśnie w takich dwóch różnych liceach.
                            • arwena_11 Re: szmytka1 08.11.19, 13:29
                              No ale co byś nie mówiła - my nie mieliśmy głupich prac domowych. W sensie zrób jakiś tam model itd. A jak były - to dla chętnych.
                          • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 13:42
                            slonko1335 napisała:

                            > sugerujesz, żeby dziecko ze średnią grubo powyżej 5 wysyłać do branżówki bo szk
                            > oła zarzuca dzieci bezsensownymi zadaniami domowymi i przerzuca naukę na ucznió
                            > w i ich rodziców?
                            >
                            Nie wiem, co się z tą szmytką dzieje, kiedyś nie była taka agresywna, a teraz czepia się, bo ktoś ośmielił się na coś poskarżyć, albo próbuje naciągać czyjeś wypowiedzi do swoich tez.

                            A w temacie - przecież pisałam wyżej, że dzieci moje raczej z tych zdolnych (no, co poradzę, że tak ematkowo zdolne), neurotypowych i osiągających bdb wyniki w nauce. Co nie przeszkadza mi zauważyć, że klasy 7. i 8. dla roczników przejściowych są bardzo obciążające. Dużo bardziej niż było gimnazjum dla moich starszych dzieci. Nawet zakładając, że dziecko moje najmłodsze jest najmniej zdolne z całej trójki, to i tak faktem jest, że godzin tygodniowo w szkole ma więcej niż miały starsze w gimnazjum, że program z niektórych przedmiotów jest przeładowany i/lub zebrany w podręczniku "od czapy" (historia). O ile starsze córki bez problemu od drugiego semestru 3. kl. gimnazjum mogły tak sobie zaplanować dodatkowe powtórki do egzaminu, by nie padać na nos, tak widzę, że u najmłodszej nie będzie to takie łatwe. Najprawdopodobnie z jednych zajęć dodatkowych w drugim semestrze zrezygnuje.
                              • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:02
                                szmytka1 napisała:

                                > tak, sugerowanie, że ktoś przecenie mozliwosci dziecka i by posłał do branzowki
                                > to na ematce agresja prawie jak atak z nożem

                                Ależ skąd, to tylko moje przewrażliwienie, a ty jestes oazą spokoju i ociekasz wręcz sympatią do interlokutorów. Przepraszam, że tak niesprawiedliwie cię oceniłam na podstawie wypowiedzi typu "przestańcie tak jęczeć nad dziećmi".

                                A do mojego drugiego zarzutu, ze sobie dopowiadasz coś, czego w moich wypowiedziach nie ma - odniesiesz się? Bo jakos nie przypominam sobie, żebym pisała, że dzieci sobie nie radzą. Stąd twoja rada o posłaniu do branżówki jak kulą w płot. Serio, ochłoń, może przeczytaj jeszcze raz, co piszę ja, co piszesz ty, zastanów się dlaczego tak negatywnie reagujesz i spróbuj zapanowac trochę nad tą złością.
                                • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:11
                                  Zapewne taki mam plan, by wyeliminowac konkurencje do najlepszych szkoł, bo mam dziecko też z kumulacji, więc trzeba pazurami i zebami wywalczyć miejscówke big_grin Złość mi oczy zalewa, ze swoje malo zdolne dzieci chcecie pchać do liceów koniecznie big_grin To dlatego.

                                  A na poważnie ignorancja i zaslepienie niektórych tak na mnie działają tongue_out A jedna koleznaka, kóra uważała, że jej dziubdzius ma zle warunki w szkole, przeładowanie itd zorganizowała mu nauczanie domowe. KOniec bezsensownych prac domowych nastał, jest czas na wyjazdy. Może to dobra opcja dla was co poniektórych?
                                  • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:30
                                    szmytka1 napisała:

                                    > Zapewne taki mam plan, by wyeliminowac konkurencje do najlepszych szkoł, bo mam
                                    > dziecko też z kumulacji, więc trzeba pazurami i zebami wywalczyć miejscówke big_grin

                                    Coraz mniej rozumiem twój tok myslenia, wręcz sprawiasz wrażenie nieco zaburzonej psychicznie. Sorry sad
                                    O jakiej kumulacji piszesz, skoro kumulacja była w zeszłym roku?

                                    > Złość mi oczy zalewa, ze swoje malo zdolne dzieci chcecie pchać do liceów koni
                                    > ecznie big_grin To dlatego.

                                    Dlaczego z uporem (nomen omen) maniaka powtarzasz, że moje czy innej forumki dzieci są mało zdolne? Moje są akurat dość zdolne, choć nie genialne wink slonko, z tego co kojarzę, tez ma bystre dzieci.
                                    >
                                    > A na poważnie ignorancja i zaslepienie niektórych tak na mnie działają tongue_out

                                    Jaka ingnorancja? Jakie zaślepienie? Ja raczej twardo stąpam po ziemi i nie mam tendencji do idealizowania.

                                    A jed
                                    > na koleznaka, kóra uważała, że jej dziubdzius ma zle warunki w szkole, przełado
                                    > wanie itd zorganizowała mu nauczanie domowe. KOniec bezsensownych prac domowych
                                    > nastał, jest czas na wyjazdy. Może to dobra opcja dla was co poniektórych?

                                    Nie, nauczanie domowe mi nie pasuje. Jestem zwolenniczką edukacji państwowej dostępnej dla każdego na przyzwoitym poziomie.
                                    • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:36
                                      bo kumulacja była nie tylko przy okazji likwidacji gimnazjów tongue_out Były też na przestrzeni lat rożne inne zawirowania jeśli chodzi o polskie szkolnictwo. Podpowiem ci, że chodzi o to jak 6 i 7 latki szły do szkoł.
                                    • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:38
                                      jakby były takie zdolne, to by robiły te zadania, zamykały zeszyt i smigały na zajęcia dodatkowe, jak to robią tysiące innych dzieci, których matki nei wypłąkują oczu na forum
                                      • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:49
                                        szmytka1 napisała:

                                        > jakby były takie zdolne, to by robiły te zadania, zamykały zeszyt i smigały na
                                        > zajęcia dodatkowe, jak to robią tysiące innych dzieci, których matki nei wypłąk
                                        > ują oczu na forum

                                        A gdzie ja wypłakuję oczy na forum?

                                        Za diagnozę nie dziękuj, nie jestem lekarzem, mogę co najwyżej polecić ci coś na uspokojenie.

                                        Nie chcę ci sprawić przykrości, więc juz z mojej strony EOT (chyba, że mnie bardzo sprowokujesz).
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:47
                                        jakby nauczyciel zadawał sensowne krótkie zadanie żeby przećwiczyć przerobiony na lekci materiał to tak właśnie by robiły. Niestety zrobienie takiego zielnika jest dość czasochłonne i nie da się go zrobic w 5 minut(a jeżlei isę da to czemu u licha nie robia go na przyrodzie czy technice, czemu nie[isza wypracowan w kalsie skoro to tylko chwila?), podobnie jak zaczynając drugą klasę nauczyć pisowni zdan i zwrotów w obcym języku których sie nie przerobilo na lekcji bo nauczycielka była chora no ale na sprawdzian wymaga....

                                        --
                                        Sygnaturka się zgubiła....
                          • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 14:15
                            A musi być średnia powyżej 5? Przecież można uczyć się mniej, robić mniej, więc mieć dużo wolnego przez prawie całą szkołę. Średnia liczy się tylko w ostatniej klasie.
                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:42
                              no i dziecko kurt taką średnią miało właśnie w 8 klasie, egzamin z tego co pamiętam tez całkiem nieźle mu poszedł, nic tylko do branżówki takie mało zdolne się nadaje...

                              --
                              Sygnaturka się zgubiła....
                              • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 15:53
                                slonko1335 napisała:

                                > no i dziecko kurt taką średnią miało właśnie w 8 klasie, egzamin z tego co pami
                                > ętam tez całkiem nieźle mu poszedł, nic tylko do branżówki takie mało zdolne si
                                > ę nadaje...
                                >
                                Dokładnie, jedynie sprostuję, że nie w 8. klasie, a w gimnazjum. Natomiast gdyby była teraz w 8. klasie, to obawiam się, że juz tak łatwo takiej średniej by nie miała. W zeszłym roku miałam jedno dziecko w 1. LO, jedno w 3. gimnazjum, i jedno w 7. klasie. Najwięcej godzin lekcyjnych miało to w 7, ono tez wracało najpóźniej do domu w większośc dni.
                                  • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 17:44
                                    Chyba wszystkie znane mi szkoły prywatne mają po 7-8 obowiązkowych godzin dziennie i to od pierwszej klasy, dzieciaki odrabiają prace domowe, uczą się do klasówek, chodzą na zajęcia dodatkowe. Znane mi dzieciaki nie widzą w tym problemu.
                                    • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 18:47
                                      i myślisz, ze w tych szkołach prywatnych materiał jest tak samo realizowany jak w publicznych? taka sama jest dostępność do pomocy edukacyjnych? tyle samo dobrych nauczycieli? tyle samo jest przerzucane na rodziców i dzieci? bo jeżeli tak to po cholerę za nie płacić?

                                      --
                                      Sygnaturka się zgubiła....
                                      • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 19:27
                                        Mam dziecko w pierwszej klasie, więc robią dużo więcej niż w zwykłej szkole, bo mają dużo więcej czasu. Nauczyciel ogólny nie zawraca sobie głowy plastyką, wf, muzyką. Moje nic nie robi, ale te, które muszą nauczyć się czytać czy w czymś są słabsze ćwiczą też w domu, zostaje im praca domowa. I wcale mi się to nie podoba, że mój nic nie robi, przyjdzie moment zdziwienia, że w domu trzeba zajrzeć do książek.
                                        W starszych klasach te różnice są mniejsze, bo rozkład godzin staje się bardziej zbliżony do państwowego, szybko wchodzi kilka godzin drugiego języka, nie ma więcej niż w państwowych szkołach godzin na większość przedmiotów, więc normalnie trzeba się różnych rzeczy nauczyć po szkole, słówek (a przy większej ilości godzin jest odpowiednio dużo więcej) dat, powtórzyć do klasówek, wszystkiego czego się zwykle wszyscy uczą.
                                        Nauczyciele nie mają magicznych łyżeczek, którymi pakują im wiedzę do głowy. Tylko nigdy chyba nie słyszałam narzekań, od znajomych ze starszymi dziećmi, że na weekend trzeba spakować książkę, nawet się umawiają, że po obiedzie są dwie godziny na naukę, żeby nie było, że jedno idzie na basen, a drugie się uczy albo siadają razem w restauracji czy gdzieś i każdy robi swoje prace, bywają koleżeńskie korepetycje, kto zna język albo jest z czegoś dobry, jeśli trzeba tłumaczy dziecku przyjaciół. Kiedyś w wakacje, moje wtedy było małe, zorganizowali sobie regularne lekcje, bo był z nami dwujęzyczny kolega, który kiedyś uczył i tłukli po 2 godziny języka nad basanem, normalnie z podręcznikiem, specjalnie zakupionym na tę okazję, po śniadaniu był „egzamin” z poprzedniego dnia. W następnym roku dzieciaki pytały się czy też przyjedzie, więc traumy nie miaływink
                                        • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:06
                                          > Kiedyś w wakacje, moje wtedy było małe, zorganizowali sobie regularne lekcje, bo był z nami dwujęzyczny kolega, który kiedyś uczył i tłukli po 2 godziny języka nad basenem, normalnie z podręcznikiem, specjalnie zakupionym na tę okazję, po śniadaniu był „egzamin” z poprzedniego dnia.
                                          Moja córka zamiast siedzieć z podręcznikiem w wakacje poszła sobie w wakacje na multi kulti z międzynarodowymi wolontariuszami i idę o zakład, że wyniosła z tych dwóch tygodni fajnej zabawy w angielskim z nimi więcej niż by wyniosła z podręcznika nad basenem...no ale ja jestem zwolennikiem sensownej, nauki a nie zakuwania z książek...może dlatego mogą sobie po prostu spokojnie spac w aucie po 8 godzinach w szkole jak mamy do przejechania 400 km...więcej wyniosa na serio ze spotkania z rodziną i tych kontaktów na które nie mogą sobie pozwolić na co dzień niż z zaszywania się gdzieś z lekcjami zamiast ..

                                          --
                                          Sygnaturka się zgubiła....
                                          • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 20:15
                                            Multi kulti i konwersacje to były przez cały dzień, bo taki klimat i miejsce, jeden z języków urzędowych to był hiszpański, a tego języka się uczyliwink
                                            Konwersacje z angielskiego to możemy sobie w korku urządzać.
                                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:20
                                              projekty i referatu tez będzie w korku robić jak go będziesz wozić do 8 klasy albo w zbiorkomie jeżeli nie wiec luzikwink

                                              --
                                              Sygnaturka się zgubiła....
                                              • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 20:50
                                                Czego Ty chcesz, bo się pogubiłam. Dziecka z piątkami, bo zapamiętało 30% lekcji i doczytało podręcznik, żeby dobić do 50% punktów?
                                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 21:04
                                                  chcę żeby moje dziecko po etacie w szkole nie bylo przeciążone zadaniami od czapy i moglo po prostu wrócić do domu i spokojnie przy biurku odrobić lekcje a nie robić to gdzieś w aucie czy w biegu między zajęciami. Nie mam tez zamairu urzadzac mu żandych konwersacji ani nauki tabliczki mnożenia w korku bo wyszło ze szkoły a ja nie jestem nauczycielem tylko matką i nie mam zamiaru kolejnej szkoły a domu a tym bardziej w aucie mu organizować. Dziecko ma wyjśc ze szkoły ciałem i duchem. ma miec czas na wypełnienie obowiązków domowych na ponudzenie się iczas wolny na co tylko chce. Chcę żeby był balans między szkołą a resztą życia a ie żeby szkoła i nauka je przysłaniała i powodowała, ze dziecko normalnie nie może spędził weekendu i odpocząć bez zaglądania w książki. W weekend może iśc z koleżanką do kina czy na kręgle albo poćwiczyć motorykę lepiąc w glinie albo jeżdżąc konno a nie rozkładać książki czy robić makiety komputera do skzoły. chce żeby mogło spokojnie wyjechać w piątek po lekcjach i wrócić w niedzielę wieczorem nie martwiąc się, ze czegoś tam nie zrobi, nie przygotuje czy nie zdąży na poniedziałek.

                                                  --
                                                  Sygnaturka się zgubiła....
                                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:22
                                              to po cholere ten podręcznik i egzamin? rozumiem, że te dzieci o swobodnej zabawie nie słyszały i tylko z podręcznikiem potrafią funkcjonować i jakieś lekcje powtarzać ?

                                              --
                                              Sygnaturka się zgubiła....
                                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:55
                                                  na basen jedyny basen u mnie w mieście przychodzi kilka tysięcy dzieci, nigdy żadnych z podręcznikami nad tym basenem w wakacje nie widziałam sory ale to nie jest raczej normalne no ale najwidoczniej moje i te kilka tysiecy innych do kieratu nienawykłe i maja prawo w wakacje po prostu odpoczywać i olać podręcznikiwink

                                                  --
                                                  Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 21:38
                                                    A nie bywasz na wakacjach z basenem otwartym 12 godzin dziennie? Jedne dzieci w wakacje siedzą nad książkami po dwie godziny dziennie przez dwa tygodnie , a inne przez resztę roku i w weekendy. Co kto lubi.
                                  • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 05:46
                                    Słonko, moja ma 38 godzin. Tyle, że zawsze na rano, ale jest dzień, kiedy jest np. 8 lekcji i to jest naprawdę ciut za dużo intelektualnie. Kopa w du... bym też sprezentowala temu, kto wsadził 4 nowe przedmioty do klasy 7, rozdymając tym samym plan i każąc uczyć się zupełnie nowych 4 rzeczy. To nie to samo, co przyroda. Za moich czasów, tak tak, przedmioty przyrodnicze wskakiwaly po trochu.

                                    --
                                    Nigdy nie byłam złą babą
                                    • ichi51e Re: szmytka1 06.11.19, 06:21
                                      A jak teraz jest? Kiedys od pierwszej byly polski matma i srodowisko ktore w czwartej zamienialo sie w biologie chemie i fizyke?

                                      --
                                      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 07:16
                                        chemia i fizyka w 4 klasie? no to ja rocznik 77 na pewno ani jednego ani drugiego nie miałam w 4. Sprawdzę później świadectwa ale wydaje mi się że obie weszły w 7 klasie. Biologia i geografia były wcześniej .

                                        --
                                        Sygnaturka się zgubiła....
                                      • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 10:29
                                        Ależ. W 4 miałam biologię i geografię. Fizykę chyba od 5 lub 6. Chemia na pewno była dopiero od 7.
                                        Teraz wszystko naraz i po 2 godziny. Zamiast chyba 3 lekcji przyrody jest 8 godzin nowych przedmiotów.

                                        --
                                        Nigdy nie byłam złą babą
                                        • ichi51e Re: szmytka1 06.11.19, 10:46
                                          1-3 bylo srodowisko, 4-8 biologia geografia na pewno kto pamieta kiedy chemia i fizyka dochodzily w czasach dawnej osmioklasowki? w 4 czy w 6? ale jakie te 8 przedmiotow bo 4 sie mozemy doliczyc na razie

                                          --
                                          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                                          • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 10:58
                                            8 godzin a nie przedmiotów po dwie godziny bio, geo, chem i fiz zamiast trzech godzin przyrody. plus język(2 godziny). Odeszła przyroda trzy godziny i technika 1 godzina.

                                            --
                                            Sygnaturka się zgubiła....
                                                • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:29
                                                  Zerknęłam na siatki godzin, lekcji tygodniowo było mniej więcej tyle samo, jeśli macie więcej to może gmina dorzuca jakieś dodatkowe godziny od siebie. Co do treści się nie wypowiem, ale wierzę, że materiał może być szybciej realizowany.
                                                  • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 11:31
                                                    ja nie miałam dziecka w gimnazjum więc trudno mi porównać ale wiele osób tu już wcześniej niejednokrotnie piszących miało dzieci w gimnazjum i zreformowanej podstawówce i jednak twierdzą do spółki z nauczycielami ze to ta zreformowana podstawówka jest większym obciążeniem

                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:35
                                                    Możliwe, ale nie wynika to z różnic w ilości godzin czy pojawienia się 4 nowych przedmiotów, pewnie jest mniej czasu na nowe zagadnienia.
                                                  • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 11:40
                                                    31 godzin tygodniowo widzę we wszystkich klasach gimnazjum w jakimś wykazie, moja córka w 7 klasie ma 36, ile będzie w 8 jeszcze nie wiem

                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:57
                                                    W siatkach, które są w internecie dla 7 klasy jest 31+2(z jakaś adnotacją, ale nie widzę odnośnika).
                                                    Na planie naszej rejonowej podstawówki w 7 klasie są 32 godziny (czyli pewnie jedna dyrektorska) plus 2 godziny religii, czyli dokładnie tyle co było w gimnazjach. Jeśli macie więcej, to specyfika szkoły.
                                          • iwoniaw Re: szmytka1 08.11.19, 13:47
                                            ichi51e napisała:

                                            > 1-3 bylo srodowisko, 4-8 biologia geografia na pewno kto pamieta kiedy chemia i
                                            > fizyka dochodzily w czasach dawnej osmioklasowki? w 4 czy w 6? ale jakie te 8
                                            > przedmiotow bo 4 sie mozemy doliczyc na razie
                                            >

                                            Wtedy biologia i geografia wchodziły w 4 klasie, w 6 fizyka, a w 7 chemia. Lily nie pisze o 8 przedmiotach, tylko o 8 h przedmiotów przyrodniczych w tygodniu w 7 klasie - w sumie z wszystkich 4 ww, podczas gdy te same dzieciaki rok temu w 6 klasie miały tylko 3 h przyrody. Takie dowalenie na raz wszystkiego jest bardzo zauważalne i obciążające nawet tych zdolnych i szybko łapiących, no ale pamiętajmy, że uczniowie obecnych 7 i 8 klas wchodzą w skład tych kosztów deformy, na których poniesienie zarówno Zalewska jak i jej apologeci byli gotowi od początku (przeważnie dlatego, że nie mają dzieci w tych rocznikach, aczkolwiek niektórzy z czystej głupoty).




                                            --
                                            "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                                            • lily_evans11 Re: szmytka1 09.11.19, 10:45
                                              Tak, za szybko mi się napisało, 8 godzin bardzo konkretnych przedmiotów w miejsce 3 godzin przyrody. I to wszystko w 2 lata podstawówki, a nie 3 lata gimnazjum.
                                              Chociaż ogólnie fakt, że dziecko mi zostaje w podstawówce, bardzo sobie chwalę, ona zresztą też.

                                              --
                                              Nigdy nie byłam złą babą
                                          • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 16:18
                                            Teraz tak ale obecnym siódmoklasistom doszła dopiero teraz w siódmej klasie bo dotychczas mieli cały czas przyrodę i obecnie moja siódmoklasistka i piątoklasista zamienili przyrodę na biologię i geografię - w piątej klasie jest każdego po po godzinie, w siódmej po dwie ale siódmoklasistka ma jeszcze chemie, fizykę i drugi język po dwie godziny.

                                            --
                                            Sygnaturka się zgubiła....
                                            • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 16:38
                                              Ale pytanie po ile było godzin tych przedmiotów w pierwszej klasie gimnazjum. Obstawiam, że nie mniej, bo czytałam, że przedmioty zostały okrojone, na rzecz humanistycznych.