Dodaj do ulubionych

Brak mi cierpliwości do mamy.

07.11.19, 19:24
Moja mama ma 71 lat. Nie mieszkamy razem ale w tym samym bloku więc mamy codzienny kontakt. Z racji tego, że tylko ja z całego rodzeństwa jestem na miejscu to kilka razy dziennie są telefony lub wizyty.
No i tu jest problem. Mama ma początki demencji więc ciężko się z nią momentami dogadać. Nie dosłyszy, nie zrozumie, nie skojarzy, zapomni...a mnie krew zalewa, kompletnie brak mi cierpliwości, złoszczę się- a przecież doskonale wiem, że jedyna jej wina polega na tym, że średnio z tym do lekarza chodzi. No a nikt jej nie zmusi.
Źle mi z tym, że się wkurzam...


--
http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
Obserwuj wątek
    • lot_w_kosmos Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 07.11.19, 20:15
      Moja niedoslyszy, aparatu w życiu nie załóży, bo wstyd.
      A wycofuje się z życia, z towarzystwa właśnie dlatego, że nie słyszy, choć w życiu się do tego nie przyzna - ani do niedosłuchu ani do wycofywania się.....
      Też mnie wkurza, irytuje, jak się 5 razy dopytuje, jak potem przekręca.....
      • mikams75 Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 07.11.19, 23:51
        mam wrazenie, ze to dosyc typowe - niedoslyszy, ale po pomoc do lekarza nie pojdzie, niedowidzi ale okularow nie ma zamiaru nosic, kregoslup boli, ale po co sie zanteresowac, a od noszenia zakupow boli jeszcze bardziej, a z wozkiem na zzakupy bedzie glupio wygladac itd. wrrr....
    • muchy_w_nosie Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 07.11.19, 20:22
      A to nie ma innych dzieci, żeby sobie podzwonić?
      Ja rozumiem, że ty najbliżej ale ja mam podły charakter i bym nie odbierała tel. częściej niż raz dziennie.
      Moja mama jest zupełnie inna, jak nie zadzwonię to ona raz na tydzień dzwoni, a mimo bliskiej odległości widzimy się co 2 tygodnie.
      Mam siostrę i ona podobnie. Z siostrą też gadam raz na tydzień, widzę się podobnie, w efekcie wychodzi, że tego kontaktu mamy do wyrzygu czasem.
          • m.y.q.2 Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 07.11.19, 20:51
            Moja kiedyś zadzwoniła do mnie do pracy i automatyczna sekretarka poinformowała ją, męskim głosem, że niemożliwy jest kontakt z nami w tej chwili. Matka wpadła w histerię, była pewna (jak opowiadała, kiedy po paru minutach do niej zadzwoniłam), że coś złego się stało, a komunikat nagrany na sekretarce, był głosem policjanta, który ją o nieszczęściu poinformował. Trzeba się na takie niespodzianki nastawić, będą się wydarzać coraz częściej.

            --
            Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
            St. Jerzy Lec
        • 3-mamuska Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 02:17
          Niestety wiek i choroby robią swoje.
          Trzeba zmienić myśleniem o mamie, ze to już nie ta sama osoba a ktoś w rodzaju małego dziecka czyli jak głodne zmęczone znudzone płacze marudzi, później ma napadły złości itp.
          Jednym uchem wpuszczać drugim wypuszczać, nie dawać się w ciągać w głupie i niepotrzebne dyskusje.
          Nie reagować na słowne zaczepki , jak miś koala ,siedzieć i przezywać eukaliptusa.

          Tylko spokój może nas uratować.

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • thaures Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 09:30
      Przykro mi, też pamiętam moją złość. W dodatku miałam tak, że musiałam powiedzieć zawsze to, co myślę. Co było kompletnie bez sensu. Wracałam do domu i się zastanawiałam co się ze mną dzieje, bo na odległość potrafiłam sobie wszystko wytłumaczyć, a gdy byłam z mamą i ona coś głupiego powiedziała to piana mi wychodziła na usta.
      Pocieszę Cię, że potem, gdy już było bardzo źle moje nastawienie bardzo się zmieniło. Na korzyść.
      • aqua48 Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 16:19
        thaures napisała:

        > Przykro mi, też pamiętam moją złość.

        Nie rozumiem takiej złości. Jest bezpodstawna. Ja zawsze widzę zdezorientowanego, zagubionego człowieka który nie ogarnia rzeczywistości i jest mu cholernie trudno się jakoś odnaleźć skoro wszystko wymyka mu się z rąk, bo nie daje rady, nie rozumie, nie pamięta. Myślę, że to tak jakbyśmy nagle zostali przeniesieni do zupełnie obcego świata np. pracy o wysokim stopniu skomplikowania w nieznanej dotąd branży i ktoś się złościł że nie dajemy rady. I codziennie w tej pracy trzeba sobie dawać radę. Takie mam podejście.
        • thaures Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 18:35
          aqua48 napisała:

          > Nie rozumiem takiej złości.

          Byłaś kiedyś w takiej sytuacji? Ja, zanim mama stała się całkiem nieświadoma, przez parę lat.
          Myślisz, że ta złość była zależna ode mnie? Nie, nie chciałam jej i było mi źle z tym jak się zachowuje.

        • blokersowa Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 18:58
          Brawo ty. Ja tez jestem niewiarygodnie mila i wszystko rozumiejaca wobec staruszki sasiadki, raz na ruski rok. Co innego codzienna opieka, potrafi wypalic bo czujesz sie jak chomik w kolowrotku a na horyzoncie nie ma poprawy tylko jest wizja ze bedzie gorzej. I czasem nerwy siadaja. Opiekunowie MAJA PRAWO DO ZLOSCI, serio. I do żalu i do innych niepopularnych emocji. Nie musza byc caly czas na haju matkoteresowej empatii.
          • m.y.q.2 Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 20:20
            Sama nie tak dawno temu musiałam się z takim problemem zmierzyć. Dokładnie wiem, co czują udręczone córki, pozostawione właściwie bez żadnej pomocy. Serdecznie współczuję Wam wszystkim, jesteście tylko ludźmi, zrozumiałe, że złościcie się, ze złością spływa spora część adrenaliny. Nie ma się o co obwiniać!

            --
            — Wiem tylko, że musi być jakiś policjant dla każdego, nawet dla królów.
            TerryPratchett
    • stephanie.plum Re: Brak mi cierpliwości do mamy. 08.11.19, 20:55
      miałam tak z babcią.
      jak po udarze na dobre przestała kontaktować, tęsknię za czasami, kiedy po prostu co 5 minut musiałam odpowiadać na to samo ponawiane pytanie, typu:
      - dziś wyjeżdżacie do domu?
      - nie, babuniu, my tu razem mieszkamy...

      - która godzina?
      - ...

      - a to dziś wyjeżdżacie?
      - ...

      wkurzałam się. odpowiadałam: "tak, dziś jedziemy na biegun północny". mąż na stronie temperował mnie, żebym wyluzowała, bo to długo nie potrwa.
      miał rację, niestety.

      --
      idę tam, gdzie idę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka