Dodaj do ulubionych

Lekarz nie poczeka na pacjenta...

08.11.19, 20:43
Ostatnio parę razy zdarzyło mi się, że wizyta u lekarza na NFZ została w ostatniej chwili przesunięta na wcześniejsza godzinę. Np. w lutym zapisałam się do specjalisty na 4 listopada na godz. 13.45. Zorganizowałam więc sobie tak pracę w pracy, żeby wyjść o 13.00 i być o 13.30 w przychodni. A tu 4 listopada o dziesiątej dzwonią do mnie z przychodni, żeby przyjść zaraz, a najpóźniej na dwunastą.

Czy, jako pacjentka, muszę stanąć na rzęsach i się podporządkować, czy mogę się nie zgodzić i domagać dotrzymania terminu (choćby z powodu dezorganizacji pracy w pracy)? Czy, jeśli w odpowiedzi, przychodnia wyznaczy mi inny termin wizyty, to mogę pisać gdzieś skargę?

I w ogóle skąd u lekarzy (bo to się parę razy zdarzyło) takie luźne godziny? Myślałam, że kalendarze mają wypełnione wizytami?

Czy ematki też mają takie doświadczenia, czy tylko ja jestem tak traktowana?
Obserwuj wątek
    • manala Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:01
      Miałam dokładnie taką samą sytuację ostatnio. Nawet godziny się zgadzają ; ) Pani, która telefonowała by przełożyć wizytę wyjechała do mnie. "I jak pani sobie to wyobraża, że pani doktor będzie godzinę czekać?"
      Praca pacjenta to pikuś, niech sobie kombinuje...
      • demodee Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:16
        Ale ja nie rozumiem, skąd się biorą te okienka w kalendarzach lekarzy! Czy pacjenci są tacy obowiązkowi, że dzwonią w przeddzień wizyty i odwołują? Chociaż na wizytę się czeka pół roku? OK, może zdarzyć się jeden taki przypadek, że ktoś przez te pół roku się zdenerwował i na złość lekarzowi wyzdrowiał, no ale takie wyzdrowienia chyba rzadko się zdarzają?...
        • frey.a86 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:24
          demodee napisała:

          > Ale ja nie rozumiem, skąd się biorą te okienka w kalendarzach lekarzy! Czy pacj
          > enci są tacy obowiązkowi, że dzwonią w przeddzień wizyty i odwołują?

          Dokładnie tak. Nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć, co będziesz robiła za pół roku. Sporo ludzi w ogóle nie zapisuje sobie wizyt w kalendarzu, bo przecież "będą pamiętać". Część w międzyczasie zdrowieje, inni załatwiają sprawę prywatnie, niektórym zdarzy się wylądować w międzyczasie w szpitalu albo umrzeć, i nagle wizyta przestaje być potrzebna, ale zapomniało się zadzwonić i odwołać.
        • cruella_demon Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:26
          Ludzie zapisują się w kilku przychodniach, a potem nie odwołują wizyty i nie przychodzą. Świństwo, bo m.in. zwiększa i tak długie kolejki. Po prostu lekarzowi nie pozgłaszały się osoby z wcześniejszych godzin.
          Albo są lekarze, którzy przyjmują szybko, bo np. część osób przychodzi na wizytę kontrolną i po receptę i schodzi 10 minut, a NFZ przewiduje np. na wizytę 30 minut i co tyle można umawiać w systemie.
          Takie telefony to stały numer większości lekarzy, bo im się siedzieć nie chce.
          Natomiast lekarz nie może ot tak sobie wyjść i olać pacjenta, tylko, ze to tyle w teorii, w praktyce mają w doopie skargi, bo tak naprawdę nikt im nic nie zrobi.
          • 45rtg Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 22:08
            cruella_demon napisała:

            > Natomiast lekarz nie może ot tak sobie wyjść i olać pacjenta, tylko, ze to tyle
            > w teorii, w praktyce mają w doopie skargi, bo tak naprawdę nikt im nic nie zro
            > bi.

            Nie, nie mają w d*pie skarg do NFZ. NFZ daje pieniądze. I żąda wyjaśnień, dlaczego płacił za zgłoszone godziny pracy, które się nie odbyły.
        • mikams75 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 22:02
          raczej na zlosc lakarzowi zmarl, szczegolnie jesli to byl termin u kardiologa.

          Generalnie to mysle, ze tak jest w wielu przypadkach - ludzie sie zapisuja, a pozniej szukaja gdzie indziej terminu szybciej albo ida prywatnie i zapominaja o terminach, albo juz te terminy sa nieaktualne.
          Ale na to jest metoda - pacjentom, ktorzy nie odwoluja terminow i nie przychodza powinno sie wystawiac rachunki. Ciekawe o ile zmniejszylyby sie kolejki.
          • kurt.wallander Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 00:02
            mikams75 napisała:


            > Ale na to jest metoda - pacjentom, ktorzy nie odwoluja terminow i nie przychodz
            > a powinno sie wystawiac rachunki. Ciekawe o ile zmniejszylyby sie kolejki.

            Może powinno tak być. Jest jednak pewne "ale" Aby odwołać trzeba dzwonic na ten sam numer, co gdy chce się umówić na wizytę. Przyznaję, ze kiedyś po ok. 30 minutach czekania na połączenie olałam odwołanie. Mogłabym jeszcze odwołac osobiście, ale nie była to przychodnia pod nosem.
    • sowka.szara Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:12
      > I w ogóle skąd u lekarzy (bo to się parę razy zdarzyło) takie luźne godziny? My
      > ślałam, że kalendarze mają wypełnione wizytami?
      >

      Przez niemal rok od zapisu do wizyty wszystko może się zdarzyć, wielu pacjentów nie dożywa. No to się robią luzy, a dzwonić i przekładać pacjentów z kolejnych terminów przecież nie będą, bo kto to słyszał żeby przychodnia państwowa ganiała za pacjentem. Telefony podłącza się żeby właśnie zadzwonić i pogonić żeby pan doktor przypadkiem nie musiał zostać do końca czasu pracy.
    • frey.a86 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:19
      Ludzie nagminnie odwołują wizyty w ostatniej chwili, albo w ogóle zapominają i przypomina im się, jak dostaną potwierdzenie z przychodni i też odwołują. No i co teraz może zrobić przychodnia jak lekarz ma godzinne okienko, bo wypadli pacjenci z listy? Albo zapłacić lekarzowi za to okienko (lekarz przecież za darmo nie siedzi), ale nie dostać pieniędzy z NFZ za pacjentów, bo w końcu nie przyszli. Może też obdzwonić osoby z listy oczekujących na zasadzie: "zwolniło się miejsce dzisiaj na 12, czy może Pan przyjść?", a znając życie większość ludzi nie może, więc przychodnia straci czas pracownika na bezsensowne wydzwanianie, a lekarz dalej będzie miał okienko. Można też zadzwonić do osób zapisanych na 13, żeby przyszli na 12, i tu chyba jest największa szansa na powodzenie i najmniej ludzi do obdzwonienia. Ja bym tak zrobiła na miejscu przychodni.

      System jest do d.py. Jakby się płaciło za te wizyty choćby symboliczne 5zł, a za wizyty odwołane w tym samym dniu pełną kwotę, to ludzie szybko by się nauczyli, że odwołuje się z wyprzedzeniem.
      • cruella_demon Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:31
        Lekarz nie ma płacone od godziny, tylko od pacjenta. W czasie w którym pracuje na NFZ ma siedzieć w pracy. Mówię o specjalistach, bo oni mają pacjentów punktowanych, rodzinny faktycznie ma za czas pracy, ale tak czy siak w godzinach przyjęć na NFZ mają obowiązek siedzieć.
          • cruella_demon Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:56
            Eeee wszyscy?
            Kontrakt z NFZ podpisuje się na określonych warunkach, jest limit punktów i każda wizyta jest wyceniana według klucza, lekarz dzieli się punktami z przychodnią, nie dostaje żadnych pieniędzy za siedzenie w przychodni, tylko za konkretną ilość wypracowanych punktów. Dlatego właśnie nie chce im się siedzieć jak mają okienko, bo nic z tego nie mają i każą rejestratorkom dzwonić.
            teoretycznie w godzinach przyjęć powinni być dostępni w gabinecie.
        • aankaa Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:40
          w godzinach przyjęć na NFZ mają obowiązek siedzieć

          a i tak przyjmują, jednocześnie, w kilku gabinetach
          bo niby skąd u pana doktora kilka etatów (skoro jeden to 40 godzin tygodniowo)

          --
          jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
        • iwles Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 09:00
          cruella_demon napisała:

          > Lekarz nie ma płacone od godziny, tylko od pacjenta. W czasie w którym pracuje
          > na NFZ ma siedzieć w pracy. Mówię o specjalistach, bo oni mają pacjentów punkto
          > wanych, rodzinny faktycznie ma za czas pracy, ale tak czy siak w godzinach przy
          > jęć na NFZ mają obowiązek siedzieć.


          Chyba jednak lekarz ma placone za godziny, a przychodnia dostaje zwrot kosztow za ilosc pacjentow.



          --
          Paweł

          Moje dziecko powiedziałosmile
      • volta2 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:52
        najprościej byłoby w takiej sytuacji dobrać pacjentów z tych dopiero nowo dzwoniących, żeby sobie przyszli jutro o 12.00 zamiast za pół roku.
        pamiętam, jak chciałam umówić rezonans magnetyczny i wydawało mi się, że z miesiąc poczekam a facet do mnie, że na jutro zaprasza. no jak to na jutro, jutro to za szybko, za 3 dni byłam gotowa.
      • notting_hill Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 21:53
        Ostatnio przerabiam temat specjalisty na NFZ o dość rzadkiej specjalności, do którego mama czekała ponad pół roku. Miałam po wizycie w następnym dniu, w którym przyjmowała pani doktor podejść i podać jakieś brakujące wyniki badań. Podeszłam. W poczekalni zero pacjentów (duży szpital, gros poradni specjalistycznych, duże miasto), pani doktor w gabinecie, zero pacjentów. Tak że tak wygląda to mityczne obłożenie specjalistów.
            • cruella_demon Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 22:08
              Ale to już nie wina przychodni, że fundusz nie zapłaci za pół wizyty więcej. Nie dziwne, że nikt nie chce pracować za darmo, a i tak się często lekarze litują i przyjmują dodatkowe osoby. Nie znam poradni specjalistycznej, która by nie miała nadwykonań.
          • demodee Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 22:17
            > dlatego, że NFZ za to nie zapłaci.

            Tego nie rozumiem. Wyobraźmy sobie, że jakaś Kowalska jest zapisana do ginekologa na poniedziałek na 12, ale odwołała, a lekarz siedzi w gabinecie, to nie może przyjąć jakiejś pacjentki niezapisanej? Dlaczego NFZ miałby nie zapłacić za wizytę Malinowskiej, która akurat potrzebowała porady ginekologa i weszła w miejsce zapisanej Kowalskiej?
            • cruella_demon Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 22:41
              Może i często przyjmuje, bo dzwoni się po pacjentów z dalszych terminów.
              Natomiast jak Kowalska nie odwołała i po prostu nie przyszła, a po niej Malinowska i Iksińska, to się robi problem. Tu już trzeba wejść w daną specjalizację i konkretny kontrakt. Zapisy, długość wizyt, ilość punktów są sztywno określone, nie każda poradnia może przyjmować takich niezapisanych pacjentów, bo zwolniło się miejsce w tym samym dniu. Np. wiem od znajomych psychiatrów, że NFZ im zakwestionował takie wizyty i odmówił zapłaty, motywując to tym, że w psychiatrii nie ma stanów nagłych wymagających wizyty ambulatoryjnej, absurd, ale cała publiczna służba zdrowia, to absurd.
    • mia_mia Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 08.11.19, 23:03
      Lekarz często ma płacone od wizyty, która się odbyła, jeśli pacjenci odwołują to siedzi za darmo, jeśli miałabym siedzieć godzinę za darmo, żeby przyjąć jakiegoś pacjenta, to też by mi się nie chciało. Darmowe wizyty pacjenci odwołują lub nie przychodzą na potęgę, bo poszli prywatnie lub w miejsce, gdzie mieli szybszy termin lub niedoczekali.
    • magazynka Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 01:56
      Ja na pewno zgłosiłabym tę sytuację jako skargę do NFZ.
      Nie mój problem, że ktoś wcześniej nie przyszedł. Nie będę rozwalać sobie dnia przez obcą osobę.
      Niech lekarz przyjmie następną osobę z poczekalni, a mnie o ustalonej porze. To jego problem, a nie mój.
    • anorektycznazdzira Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 08:23
      Generalnie system w PL leży i już nawet nie kwiczy. Pacjent jest ostatnim w kolejności dziobania i w każdej dowolnej sytuacji jest petentem. Tak niestety jest i piszę to jako osoba oglądająca ten "cud państwowej opieki zdrowotnej" również od drugiej strony.
      Pacjent, jeśli zachorował i chce uzyskać pomoc- nie ma prawa do swojego życia, problemów, obowiązków, ma być dyspozycyjny i dogłębnie wdzięczny, jeśli uda się cokolwiek uzyskać, a system może nim rzucać i poniewierać jakkolwiek. Nawet informacja co się bedzie działo i ile będzie trwało nie należy się pacjentowi. Nie należy mu się więc tym bardziej np. umówienie na godzinę i dotrzymanie terminu bez marnowania jego czasu i robienia kłopotów.
      Polska służba zdrowia jest nawet nie w ruinie, ona jest totalnie zgniła.
      Utrzymuje się wysiłkiem jednostek, pojedynczych lekarzy, pielęgniarek, położnych, którzy usiłują komuś pomóc.


      --
      Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
    • liberica1 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 08:52
      Ile razy dzwoniłam odwołać wizytę bo załatwiłam prywtanie szybciej tyle razy nikt nie odbierak telefonu. Po wykonaniu 183 połączen i kilku dniach poddałam się. Najczęściej panie nie odbierają telefonu. Im to wisi bo nie mają z tego tytułu żadnej odpowiedzialności. Czy ktoś przyjdzie na wizytę czy nie dla nich pensja taka sama.
    • bo1 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 09:06
      Nie widzę niczego niezwykłego w tym, że personel stara się zlikwidować okienko lekarzowi. Pod warunkiem, że dzwoniąca do pacjenta pani prosi, a nie nakazuje. Korzystam z przychodni prywatnej. Ze dwa razy zdarzyło mi się, że w dniu wizyty zadzwoniono do mnie z bardzo grzecznym pytaniem, czy ewentualnie mogłabym przyjść wcześniej. Raz mogłam, więc przyszłam. Za drugim razem nie mogłam, więc odmówiłam. Nikt się na mnie absolutnie nie obraził. Okienka tworzą się, gdy zapisany pacjent odwołuje wizytę na tyle późno, że nie da się już załatać grafiku nowymi chętnymi. Najgorzej jest, gdy pacjent nie odwoła, bo mu się nie chce albo zapomni. Wtedy lekarz marnuje czas. Moja przychodnia bardzo zabiega o to, by pacjenci uprzedzali, że nie przyjdą. W przeddzień wizyty wysyła SMS przypominający z możliwością zwrotnego odwołania. Poza tym można odwołać mailem, formularzem kontaktowym, telefonicznie (infolinia działa bez zarzutu), osobiście. Tak wiem, że są przychodnie, do których bardzo trudno się dodzwonić. Im gorzej taka jest zorganizowana, tym więcej będzie miała okienek.
    • lacunalegis Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 09:09
      Jeżeli nie zaproponują Ci zmiany terminu wizyty na jakąś rozsądną, jak najbardziej możesz napisać skargę do NFZ.

      Widziałam to kilka razy w praktyce. Efekt skargi będzie taki, że niemal natychmiast dostaniesz pismo z przeprosinami, w którym przychodni zrzuci winę na rejestratora albo zasugeruje, że może coś źle zrozumiałaś, bo ich placówka nigdy by czegoś podobnego nie zrobiła. Ale termin będziesz miała dla siebie wygodny.
    • tojamarusia Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 09:43
      Zapisałam się kiedyś do lekarza , który przyjmował do 14. Od razu uprzedziłam, że przyjdę w ostatniej chwili, bo nie mogę wyjść z pracy. Pani sobie zapisała.
      Jakie było moje zdziwienie, gdy przyszłam i okazało się, że pan doktor sobie już poszedł, bo nie miał pacjentów.
      Zrobiłam awanturę, pani w kartotece gdzieś podzwoniła i za 15 minut pan doktor wrócił. Przyjął mnie ale słowa przepraszam nie usłyszałam..

      --
      http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
    • bukietlisci Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 10:12
      zapisałam się kiedyś do chirurga na kontrolę po złamaniu. miałam ostatni numerek, byłam pół godziny przed czasem
      i co?
      i jaśnie pana doktora już nie było. nie było pacjentów to se poszedł do domu, jak poinformowała rejestracja. jeszcze mnie pouczyli, że powinnam siedzieć od 10-tej i czekać ( wizytę miałam na 17.30.)
      także, tego... ciesz się, że zadzwonili.sad
    • ritual2019 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 10:19
      Pacjenci odwoluja wizyty krotko przed wizyta lub w ogole nie przychodza. To jednak nie jest problemem tych pacjentow ktorzy przychodza. Ci ktorzy odwoluja wizyty w ostatniej chwili lub nie przychodza powinni byc przesunieci na koniec kolejki czyli oczekiwac na nastepna wizyte kilka miesiecy lub jesli to zdarza sie nagminnie skresleni z listy. Problemem jest brak systemu ktory by to kontrolowal. Nie powinno byc na NFZ mozliwosci zapisywania sie do wiecej niz jednego lekarza o tej samej specjalnosci. Wybor tak, np 3 miejsca, pacjent dzwoni rejestruje sie do jednego wybranego i w systemie to widnieje. Pozwoliloby to uniknac wielokrotnosci tych samych osob zapisanych w roznych miejscach i zmniejszyloby to ilosc odwolanych lub zapomnianych wizyt. Inna sprawa ile lekarz ma czasu na jednego pacjenta, bo czesto sa juz pacjenci czekajacy I jesli jeden sie spoznia a nie zadzwoni ze np utknal w korku to lekarz moze przyjac nastepnego ktory juz czeka.
      W tej przychodni zostalas potraktowana karygodnie, to nie jest akceptowalne.
      • bo1 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 11:25
        No tak, to rozpaczliwa próba ukrócenia zapisywania się przez tego samego pacjenta do specjalisty w kilku miejscach, co oczywiście nadyma kolejkę oczekujących. Tylko że zamiast zapobiegać przyczynie zjawiska, czyli poprawić dostęp do specjalistów, to w taki niewygodny i trochę ryzykowny dla pacjentów sposób (bo ten oryginał może się gdzieś po drodze zawieruszyć) leczy się skutek.
    • ida_marcowa1 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 12:27
      A do mnie pani z rejestracji zadzwoniła z grzecznym zapytaniem, czy mogłabym być wcześniej ( endokrynolog). Nikt mnie pod ścianą nie stawiał, ale pytał. Ba, pani reumatolog zadzwoniła osobiście i przepraszając przełożyła wizytę. Wszystko w ramach NFZ. Za to nigdy się nie mogę nadziwić starym babom, które urządzają jatkę pod drzwiami i się licytują, która większą kombatantką jest albo która ma większe hemoroidy i to ją upoważnia do bycia pierwszą w kolejce
    • anatewka11 Re: Lekarz nie poczeka na pacjenta... 09.11.19, 15:11
      Zdarzało mi się, że robiło mi się okienko w badaniach w rezonansie albo w tk i dzwoniłam do ostatniego pacjenta czy mógłby przyjść wcześniej ale oczywiście była to grzeczna propozycja a nie nakaz. Zdarzyło mi się też że lekarz musiał wyjść wcześniej (np ostatnio zadzwonili z przedszkola, że ma odebrać dziecko bo wymiotuje) i sciagalismy pacjentów wcześniej, jak ktoś by nie mógł to akurat w takim nagłym przypadku zostaje inny termin. Tak czy inaczej nie zdarzyla mi się taka postawa jak opisywana, tzn pretensje do pacjenta że lekarz nie będzie czekał.

      --
      www.szukajacboga.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka