Dodaj do ulubionych

Ataki paniki.

10.11.19, 19:28
Miewacie? Jak sobie z tym radzić? Siedzę i ... czuję, że tracę oddech, serce wali, duszno mi ...
Wiem, że muszę opanować to.
Obserwuj wątek
    • dorala Re: Ataki paniki. 10.11.19, 19:37
      Ja po trzech latach takich ataków poszłam wreszcie do psychiatry. I w końcu odetchnęłam. Ja to wiążę u siebie z zaburzeniami hormonalnymi i około menopauzalnymi.
    • muchy_w_nosie Re: Ataki paniki. 10.11.19, 19:53
      Miałam przez ponad rok, jak tato mi umierał i po jego śmierci. Byłam już po trzydziestce, wczesniej umarl mój ukochany dziadek, później drugi dziadek i wujek więc ze śmiercią byłam obeznana.
      Budziłam się w nocy i nie mogłam oddychać, oblewał mnie pot, potem płacz i wlokłam się po 15-30 min. jak zombi do łóżka.
    • heca7 Re: Ataki paniki. 10.11.19, 20:30
      Ja miewam ataki paniki związane z lękiem przestrzeni. Ostatni w wieży w Reszlu. Nagle, choć teraz wiem , że nadchodził już wcześniej- kiedy znalazłam się na poziomie z mechanizmem zegarowym, już wtedy czułam, że coś nie tak- mimo, że tam podłoga jest cała, zwarta i nieprześwitująca czułam jakby zawroty głowy. Traciłam grunt pod nogami. Na gardle zaciskała się niewidzialna pętla. Nie weszłam wyżej, dzieci z mężem poszły. Ja przezornie zaczęłam schodzić ( za późno) ale nagle utknęłam na półpiętrze jakieś 3! metry nad ziemią. Zszedł do mnie młodszy syn. Nic z tego. W jednej chwili siedziałam na podłodze schodów na półpiętrze trzymając się muru! Kazałam mu iść po ojca, syn nie był w stanie mnie wyprowadzić z tej paniki. Na szczęście zeszła starsza córka, która po chwili sprowadziła mnie na dół. Wzięła mnie za rękę, zasłoniła sobą zejście i powoli ze mną zeszła.

      --
      Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
      • solejrolia Re: Ataki paniki. 11.11.19, 10:11
        Ja coś podobnego miałam na platformie widokowej (w koronach drzew), w Kew Garden .
        Najpierw podłoga jest cała, potem dziurkowana, potem z siatki.... Byłam już w 1/3 obejścia, i nie dalam rady. Krok za krokiem do tyłu, wycofałam się wolniutko, i zbieglam po schodach na dół, nawet nie czekałam na windę.
        Unikam takich miejsc, oraz klatek schodowych bez poręczy...

        Inne ataki dotyczyły podróży komunikacją publiczną. Zwykle tłok, mrowie ludzi+ metro, na stacji, albo już w metrze; albo powrót z koncertu metalowego w ścisku w tramwaju, o to wtedy też mega atak.
        Jak sobie radzę, unikam takich sytuacji. np jazda poza godzinami szczytu, poza sezonem i w okresie spokojniejszym, wybor zakwaterowania ,a żeby malo jeździc i zwiedzanie na pieszo. Da sie, naprawdę da).
        Na razie od kilku lat mam spokój.


        --
        Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • kachaa17 Re: Ataki paniki. 10.11.19, 21:36
      Kiedyś miałam straszne. Myślałam, że umieram i tak przez kilka miesięcy zanim poszłam do lekarza. Dostałam leki i dzięki temu przeszły mi. Teraz zdarzają mi się lęki ale nie są to już ataki paniki i mam nadzieję, że już nigdy nie wrócą bo jest to coś strasznego.
      • kachaa17 Re: Ataki paniki. 10.11.19, 21:41
        Dodam jeszcze, że efektem ubocznym brania tych leków było wysuszenie śluzówki i przez to musiałam pić bardzo dużo wody. Dzięki temu odkryłam własny "lek" na moje napady paniki - picie wody uspokajało mnie, sprowadzało do rzeczywistości, urealniało sytuację i powoli lęk ustępował.
          • kachaa17 Re: Ataki paniki. 11.11.19, 09:47
            No na mnie to działało. Jak chwyta Cię lęk to jesteś tak zafiksowany na tym co się dzieje, że trudno się uspokoić.
            Lęk nie dotyczy realnego zagrożenia. Jak zaczynasz pić wodę to robisz cis realnego. Widzisz, że możesz połykać i nic się nie dzieje. Ja dosłownie czułam jak woda mi się wlewa i przelatuje przez przełyk. Może to też działało na zasadzie odwrócenia uwagi?
            • evee1 Re: Ataki paniki. 11.11.19, 22:12
              Tak są jeszcze inne metody działające (u niektórych wink) na zasadzie odwrócenia uwagi, na przykład powolne stukanie się w rękę. Ja stosuję też metodę, ale pomaga gdy jeszcze atak nie rozkręcił się na dobre. Ja nie brałam leków to nic nie działało.

              --
              Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
              • kachaa17 Re: Ataki paniki. 12.11.19, 07:27
                U mnie jeszcze w tych lżejszych czasem działało jak wstałam i zaczęłam chodzić - atak mnie chwycił jak leżałam. Myślę, że jak już człowiek trochę pozna siebie i mechanizmy jakie nim rządzą to jest trochę łatwiej panować nad lękami.
                • sumire Re: Ataki paniki. 12.11.19, 09:18
                  Dużo łatwiej! Ale niestety lub stety trzeba trochę czasu temu poświęcić.
                  Mnie się zdarzało, że jak czułam, że zaraz będzie kiepsko, to po prostu wstawałam i wychodziłam się przejść. Niezależnie od pogody na zewnątrz. Pomagało.
    • znowu.to.samo Re: Ataki paniki. 10.11.19, 23:47
      Miałam w życiu trzy spore ataki i kilka małych Nie życzę najgorszemu wrogowi...
      Dotarło do mnie że albo wrzuce na luz, albo wezmą mnie w końcu w biały kaftan 😖
      Od jakichś trzech lat nie mam.

      Boje sie że przy jakichś zawirowaniach życiowych to wróci...😟

      --
      *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
    • evee1 Re: Ataki paniki. 11.11.19, 06:42
      Ja biorę antydepresanty i pomagają. I całe szczęście, bo nic innego mi nie pomaga, a jestem weteranką tej dolegliwości wink.

      --
      Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
    • sumire Re: Ataki paniki. 11.11.19, 08:16
      Miewałam. Po jednym tak paskudnym, że naprawdę myślałam, że umieram, zebrałam się i poszłam po fachową pomoc. Od tamtej pory jest dużo lepiej, choć w ostrzejszym stresie nadal muszę się pilnować. Kiedyś ratownik medyczny mi sprzedał parę prostych acz skutecznych rad na to, jak sobie radzić, gdy czuje się, gdy świństwo nadchodzi i trochę to przyhamować.
        • zebra51 Re: Ataki paniki. 12.11.19, 11:34
          Ja muszę uważać, żeby się nie przewentylować. Bo to tylko nakręca objawy fizyczne, typu kołatanie serca graniczące z zawałem. Oddychać wolno i płytko, czasem przez papierową torbę.

          --
          *D.A.T.J.
      • purchawka2017 Re: Ataki paniki. 12.11.19, 13:52

        - liczyć od 100 do 0 w odstępie co 6 po niemiecku ( na przykład ),
        - siąść i poczekać - po psychoterpaii powinnać mieć świadomość jak przebiega atak i że trwa najwyżej 15 minut - zaszywasz się w kiblu i czekasz,
        - ćwiczenia oddechowe,
        - leki przeciwdepoesyjne/ przeciwlękowe ( po co się męczyć) i psychoterapia - 10 spotkań to moze być za mało, zeby przebić się przez emocje do rozumu. A moze zmaiana psychoterapeuty?
    • thaures Re: Ataki paniki. 11.11.19, 23:34
      Raz w życiu miałam. W jednym momencie wydawało mi się, że już nie dam rady, najlepiej lezalabym przy mężu przytulna do niego.
      Pomogło mi, gdy mój tata, widząc co się dzieje, powiedział, żebym rzuciła to co mnie tak stresuje ( on to sponsorował, od tego zależało moje przyszle życie zawodowe), bo ważniejsze jest zdrowie psychiczne. Nie poddalam się, ale te słowa były dla mnie bardzo ważne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka