Dodaj do ulubionych

Bezrobotni

11.11.19, 00:29
czy to naprawdę lenie? Nie mówię o bezrobotnych, którzy tylko wyciągają łapę po kasę, wolą żyć z zasiłków itp. Chodzi mi o ludzi, którzy bardzo by chcieli podjąć pracę ale ich coś blokuje. Pisałam tu w wątku jednej z forumek jak to u mnie wygląda. Czuję, że robię wszystko źle, że tylko się ośmieszę i nie poradzę sobie w pracy. Miałam kilka prac, pracowałam w sklepie, w szpitalu przy wydawaniu posiłków i zawsze coś robiłam nie tak. Nigdy nie byli ze mnie zadowolenie, chociaż naprawdę bardzo się starałam. Nie wiem dlaczego nic mi nie wychodzi. Tzn. chyba wiem. ( pisałam o tym kiedyś ) zostałam wychowana w takiej rodzinie, gdzie od dziecka mówili, że robię źle, że zrobię źle, nigdy mnie nie chwalono a ciągle opier.... Może to wyda się wam śmieszne, ale szukając pracy jak jest jakaś oferta, chcę na nią odpowiedzieć, ale mam jakąś blokadę, boję się podjąć pracy, boję się że sobie nie poradzę, że będzie szefostwo które nie będzie ze mnie zadowolone, współpracownicy. To nie są moje nieuzasadnione obawy, tylko tak było już nie raz. Zawsze sobie myślałam, pójdę do tej pracy dam radę i się starałam ale zawsze coś było nie tak. Pomimo szczerych moich chęci. Nie wiem jak to zmienić, co zrobić żeby normalnie pracować i dobrze pracować? Macie jakieś rady?
Obserwuj wątek
      • lioka Re: Bezrobotni 11.11.19, 02:30
        Tak myślałam, że pojawi się opcja terapii, znam to forum. Jeszcze tarczycę powinnam zbadać i wystawić walizki faceta za drzwi.
        • bi_scotti Re: Bezrobotni 11.11.19, 04:28
          A w urzedach pracy nie ma "employment counsellors"? Kogos, z kim moglabys pogadac o swoich zahamowaniach, problemach z praca? Kogos, kto by znal sensible, zyczliwych employers, u ktorych moglabys sprobowac jeszcze raz i jeszcze raz? W koncu od tego (miedzy innymi!) sa urzedy pracy zeby pomagac roznym ludziom z roznymi issues zwiazanymi z unemployment/underemployment etc. Good luck! Cheers.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
        • ichi51e Re: Bezrobotni 11.11.19, 06:20
          No ale jaka inna opcje dla siebie widzisz?

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • double-facepalm Re: Bezrobotni 11.11.19, 08:42
          lioka napisała:

          > Tak myślałam, że pojawi się opcja terapii, znam to forum. Jeszcze tarczycę powi
          > nnam zbadać i wystawić walizki faceta za drzwi.
          To akurat była pomocna rada. Ew ter
    • szarsz Re: Bezrobotni 11.11.19, 05:26
      Nie wiem za bardzo, jak pomóc, ale współczuję ogromnie. Myślę, że świadomość problemu to połowa sukcesu. Chyba nie ma wyjścia, jak próbować i próbować, zwracając pilną uwagę na wszystko, co wbrew swojej przeszłości robisz dobrze. A zrobiłaś sporo dobrze, skoro pracę w ogóle dostałaś.
      • ajaksiowa Re: Bezrobotni 11.11.19, 06:59
        Jola ma rację,ale zawsze możes i$ć do zaklinaczki która odczyni urok zgodnie zktórymwszyscyo tobie jadą jak na £ysej kobyle😜

        --
        ,,Bóg dał nam Wolną Wole i Rozum,od Nas zależy co z Tym zrobimy,,
    • jowita771 Re: Bezrobotni 11.11.19, 07:05
      Pamiętam Twój post, to mnie odpisywałaś i jeszcze raz Ci dziękuje, bo to, co tam napisałaś było dla mnie pewnym odkryciem. Mam podobnie, ale zupełnie nie wiedziałam, skąd to się wzięło. U mnie teraz nie jest źle, kiedyś było dużo gorzej. Jeśli nie chcesz spróbować terapii (ja nie chciałam), to spróbuj sama sobie pomóc, myśleć o sobie pozytywnie, nie roztrząsać niepowodzeń, więcej uwago poświęcać sytuacjom, w których coś Ci poszło dobrze, więcej się uśmiechać, ludzie będą Cię widzieć jako osobę radosną i może będą skłonni wybaczyć jakieś potknięcia. Na pewno nie mów nikomu rzeczy w style "znowu coś zepsułam, wiedziałam, zawsze tak jest" i staraj się w ogóle tak nie myśleć. Każdy czasem robi źle, nie ma ludzi, którym wszystko idzie gładko. Może poczytaj o jakichś sposobach radzenia sobie ze stresem, bo myślę, że spora część niepowodzeń bierze się z tego, że jesteś zdenerwowana.

      --
      hierarchowie nadal trzymają się opinii arcybiskupa Józefa Michalika, że wszystkiemu winne są rozpasane seksualnie dzieci, które demoralizują cnotliwych z natury księży.
      /by Pudelek/
    • agrypina6 Re: Bezrobotni 11.11.19, 07:51
      A ktoś Cię utrzymuje? Gdyby widmo głodu zajrzał ci w oczy, to szybciutko poszła byś do pracy, taka prawda. Tak, uważam Cię za zwykłego lenia i cwaniare.
      • double-facepalm Re: Bezrobotni 11.11.19, 15:47
        manko jedno za drugim forum.gazeta.pl/forum/w,567,160110813,160110813,Nie_nadaje_sie.html#p160138958
        , troll rzekomo po zawodowce handlowej, praca w sklepie.
        jesli ma ledwo cos 20+ lat, to niepelnosprytnawosc wyszlaby w praniu na poczatkowych etapach edukacji. chyba ze to sierota wychowana w 100% przez babkę ktora opisywala i z innymi doroslymi faktycznie nie miala zadnego kontaktu to te niepelnosprytnawosc mozna jakos wyjasnic.
    • amsterdama Re: Bezrobotni 11.11.19, 10:52
      Weź pod uwagę, że każdy ma w pracy lepsze i gorsze dni ;raz odnosi sukcesy, innym razem musi sobie poradzić z porażką. To, że ktoś spojrzał na Ciebie krzywo, nie znaczy, że jesteś do niczego. Na pewno dajesz sobie radę. Może tylko Ci się wydaje, że inni Cię źle oceniają. Bywa też, że ci oceniający nie mają racji. Musisz się uodpornić, jeśli sama nie dasz rady, to z pomocą psychologa.
    • hungaria Re: Bezrobotni 11.11.19, 11:27
      Masz wgrany program autosabotażu, a do tego panicznie koncentrujesz się na tym, żeby nie popełnić żadnego błędu, co oczywiście daje odwrotny efekt. Terapia to dość oczywista sugestia, nawet jeśli Ci się nie podoba.
      Być może nadludzkim wysiłkiem można poradzić sobie z tym samemu, ale po co się tak męczyć? Od ilu lat już tak próbujesz? Praca to dość ważna część życia niestety, jedzenie kosztuje.
    • ira_08 Re: Bezrobotni 11.11.19, 11:27
      Ale jakie rady? Jak ci powiemy, że na pewno nie jest tak źle, to będzie lepiej? Masz jakiś głęboki problem do przepracowania. Nie wierzę, że popełniasz same błędy. Bo co można zrobić źle podając posiłek w szpitalu? Rozlać zupę?

      Każdy czasem coś zrobi źle i normalny pracodawca ma tego świadomość. Ważne, żeby błędów nie zamiatać pod dywan i nie czekać aż eskalują, a umieć znaleźć rozwiązanie. Zapomniałaś wysłać klientowi paczkę? To nie czekaj, aż złoży zażalenie, tylko przyznaj, że zawaliłaś i spytaj, czy możesz mu w ramach przeprosić dorzucić coś ekstra.

      >Może to wyda się wam śmieszne, ale szukając pracy jak jest jakaś oferta, chcę na nią odpowiedzieć, ale mam jakąś blokadę, boję się podjąć pracy, boję się że sobie nie poradzę, że będzie szefostwo które nie będzie ze mnie zadowolone, współpracownicy.

      Jak będą niezadowoleni, to co powiedzą. Rekrutacja i wdrożenie to koszty, nikt nie będzie patrzył, jak źle pracujesz, tylko ci pokażą co robisz źle.

      >Zawsze sobie myślałam, pójdę do tej pracy dam radę i się starałam ale zawsze coś było nie tak.

      Ale co było nie tak? Masz jakieś podstawy, żeby tak myśleć? Czy może się zniechęcasz od początku i po miesiącu pracy porównujesz do ludzi z 10-letnim doświadczeniem? Ja w jednej firmie potrzebowałam pół roku, żeby się do wszystkiego wdrożyć, bo obowiązki miałam szerokie, a procedur i procedurek było mnóstwo, klientów mnóstwo, kontrahentów mnóstwo.
    • hamerykanka Re: Bezrobotni 11.11.19, 16:15
      Ja tak mam.
      Kiedy sie przelamalam i dostalam prace dla miasta w dziale zajmujacym sie naprawe metalowych kontenerow, dawalam z siebie wszystko a i tak bylo za malo. Nie moglam wsunac ponad 100kg arkusza blachy do maszyny tnacej, nie moglam skrobac kontenerow z farby caly dzien po tym jak jeden z facetow skrecil mi nadgarstek-nieslismy pokrywe i nagle zdecydowal sie przekrecic ja na druga strone, nie uprzedzil i zwichnal mi nadgarstek. Do tego doszlo molestowanie seksualne...po pol roku bylam klebiem nerwow z bolami zoladka na mysl o nastepnym dniu w pracy.
      I tez mysle, ze musze skladac aplikacje, musze cos znalezc stalego a nie dorywczego...i boje sie.
      Moi rodzice wychodzili z przekonania, ze jak beda mnie chwalic, to sie zepsuje,w iec tylko slyszalam co zrobilam zle. Z mezem podobnie, na dodatek mial kompleksy, ze to ja reperuje, buduje i wymieniam, a nie on, wiec wyladowywal frustracje na mnie. Skonczylo sie na razie -pobiciem, proba uduszenia i polamania zeber, w tej chwili od dwoch lat separacja i czekam na rozwod.
      To jest naprawde trudne do przelamania, ze trzeba sie zmusic i jednak zlozyc podanie o prace. I nie myslec, ze jest sie nic nie wartym, ze inni maja lepsze kwalifikacje i na pewno sie nie dostanie tej pracy. Bardzo Cie rozumiem i przytulam.

      --
      Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje. By Bialeem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka