Dodaj do ulubionych

Myślę, że mąż się mnie wstydzi

11.11.19, 01:52
Dziewczyny, często bywam na tym forum, ale nigdy wcześniej nie pisałam. Tym razem postanowiłam napisać o swoich rozterkach, bo wiem, że potraficie trzeźwo spojrzeć na różne sytuacje. Napiszcie więc, proszę, co sądzicie o mojej.
Pobraliśmy się z mężem od razu po studiach, teraz jesteśmy po trzydziestce, mamy jedno dziecko.
Nigdy zbyt często razem nie wychodziliśmy, bo mąż jest typem domatora. Ja mam swoje koleżanki, z którymi się spotykam popołudniami od czasu do czasu. Mimo, że lubię pójść potańczyć, gdzieś wyjść wieczorem, zrezygnowałam z tego, bo mąż za tym nie przepada. Nawet kiedy z jego powodu nie przyjmowaliśmy zaproszenia na jakieś imprezy, nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie, przywykłam i akceptowałam to. I zgodziłam się na to, by nie chodzić bez niego. Imprezy bez niego nie sprawiały mi większej przyjemności.
Od jakiegoś czasu u męża w pracy zmieniła się kadra. Obecna jest bardziej imprezowa. Mąż wychodzi z nimi kiedy coś razem organizują. Zdziwiłam się, że nie ma z tym problemu i chętnie wychodzi. Odpowiedział, że wcale nie chętnie, tylko nie chce by go brali za dziwaka, więc chodzi. Ok, pomyślałam.
Ale do sedna... Jedną imprezę organizowali z osobami towarzyszącymi. Cieszyłam się, że wreszcie poznam jego znajomych z pracy. A mąż, będąc tylko trochę przeziębiony, wziął L4 kilka dni przed tą imprezą. (Nigdy z powodu przeziębienia nie bierze, nawet jeśli czuje się gorzej niż wtedy). Rozczarowana byłam bardzo. Potem zwróciłam uwagę na inne sytuacje - gdy np. podjeżdżamy pod jego pracę, bo musi z kimś coś załatwić lub coś zabrać, zabiera dziecko i idzie tam, ja zostaję w samochodzie a on nie proponuje, zebym poszła i mnie nie przedstawił nowym kolegom (jest to możliwe, bo mają luzną atmosferę w pracy). Kiedy jesteśmy na mieście i widzi kolegę z pracy robi szybki unik tak, by kolega go nie zobaczył. Pytam czemu się nie przywita, to mówi, że nie chce mu się z nim gadać. Zauważyłam też, że na pracowej grupie na what's up dodaje tylko takie zdjęcia gdzie jest z córką, nigdy że mną (nie szpieguję go, sam pokazuje).
Proszę, wypowiedzcie się czy to moje urojenia, czy może coś być na rzeczy? Mam kompleksy, nie jestem ładna, nawet nie przeciętna. Mam dobrą figurę i dbam o ubiór, ale fizjonomia do bani. Mąż nigdy z przekonaniem nie powiedział, że jestem ładna, bo nie można tego o mnie powiedzieć. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale sytuacje, które opisałam sprawiły mi przykrość i dały do myślenia. Czy może być tak, że on się mnie wstydzi? Że może łatwiej mu wyjść beze mnie? Chciałabym z nim o tym pogadać, ale przecież nawet jeśli tak jest, to tego nie przyzna...

Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 02:06
      Nie ma kobiet brzydkich, sa jedynie zaniedbane. i nie ma "fizjonomii do bani", odpowiednim makijazem i fryzura mozna bardzo wiele.
      natomiast meza zaskocz atakiem jakiego z pewnoscia sie nie spodziewa.
      mianowicie powiedz mu ze od pewnego myslisz o zmianie partnera bo on jest taki przecietniak ze wstydzisz sie przyznac ze jest twoim mezem. malo atrakcyjny, bez polotu sie ubiera a do tego nudny jak flaki z olejem - jak tu sie z takim pokazac? obciach, i tyle. tymczasem gdy z kolezankami wychodzisz to sie swietnie czujesz - faceci cie zaczepiaja, rozrywaja, zabawiaja drinkami, gadkami, prosza o telefony itd. wiec tak sie zastanawiasz co ty wlasciwie z nim jeszcze robisz.. tylko zrob to przekonywujaco.

      Minnie

      --
      Savoir Vivre czyli jak się zachować
      • mama.pracujaca Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 08:43
        minniemouse napisała:

        > Nie ma kobiet brzydkich, sa jedynie zaniedbane. i nie ma "fizjonomii do bani",
        >
        I to właśnie wymyśliły brzydkie kobiety😀
        Oczywiście, że są zarówno bardzo brzydkie i mało urodziwe kobiety jak i brzydkie dzieci i mężczyźni. Kwestia zaniedbania to odrębne, niezależna sprawa. Kobieta może być piękna i zaniedbana jak i brzydka i zadbana.
        • frey.a86 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:14
          Córka Bruca Willisa to świetny przykład na to, że jednak istnieje "fizjonomia do bani". A z rodzimych celebrytek choćby pewna znana trenerka. Są takie twarze, że nie pomoże ani makijaż, ani fryzura ani kupa kasy na koncie. Taka prawda.
          • mama.pracujaca Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:29
            Poza tym, co to znaczy kobieta ,,zadbana"? Niestety w dzisiejszych czasach ,,zadbana: głównie znaczy tyle, co :sztuczne rzęsy, paznokcie, narysowane na jeden wzór, jak od linijki brwi, obstrzyknięte usta i poprzypinane sztuczne włosy. Ja dziękuję, wolę być ,,niezadbana" i piękna😀.
          • aqua48 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:29
            frey.a86 napisała:

            > Córka Bruca Willisa to świetny przykład na to, że jednak istnieje "fizjonomia d
            > o bani".

            Tyle, że przy dobrej figurze oraz ogólnym zadbaniu, a przede wszystkim miłym zachowaniu, to nie ma żadnego znaczenia. Znam wiele kobiet które obiektywnie mają "fizjonomię do bani", ale nikt na to nie zwraca uwagi. Są bardzo lubiane i mają adoratorów. Często więcej niż klasyczne piękności pozbawione seksapilu.
          • apallosa Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 10:35
            Masz mną myśli P. Chodakowska?No przeciez to jest prześliczna dziewczynasmile Serio!
            Cudowne warkocze,cud-miód figura,piękne usta,a ze ma podłużna buzie? To jej tylko uroku dodaje...
            Ja rozumiem,są gusta i gusciki...podobnie,jak np.Agatę Buzek uważam za cudna dziewczynę.
          • minniemouse Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 12.11.19, 04:31
            frey.a86 napisała:
            Córka Bruca Willisa to świetny przykład na to, że jednak istnieje "fizjonomia do bani".


            to, ze ta dziewczyna
            https://storage.googleapis.com/afs-prod/media/media:6a64778cf18b4777b166825dbba61da9/800.jpeg

            nie ma urody Barbie nie oznacza wcale ze jest brzydka. ma urode interesujaca, jest atrakcyjna, a odpowiednim makijażem i wlosami jak widac mozna bardzo wiele dodac.

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • chicarica Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 13.11.19, 15:25
            Za to na przykład córka Krauzego (poszukaj sobie: Monika Krauze-Bouziane kiedyś i dziś) to dowód na to, że nie ma brzydkich kobiet, są tylko niedoinwestowane. W młodości wyglądała, no cóż, jak Krauze. Ryszard Krauze. Za to teraz bardzo przyzwoicie, ale to milionerka, wpompowała masę kasy w wygląd.

            --
            ---
            Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
        • black_magic_women Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 12:51
          mama.pracujaca napisał(a):

          > minniemouse napisała:
          >
          > >
          > I to właśnie wymyśliły brzydkie kobiety😀
          > Oczywiście, że są zarówno bardzo brzydkie i mało urodziwe kobiety jak i brzydki
          > e dzieci i mężczyźni.

          Wiele lat temu, w czasacg przedinternetowych znany makijażysta opowiadał jak malował prezenterke, chyba z francuskiej tv. I mówi, że ona była naprawdę nieładna, za to miała ładną cerę. Nie mógł zrobic jej nowych rysów twarzy (nie to co dzisiaj...), ale mógł "uczynic jej skórę możliwie swietlistą". Także tak, są osoby nieładne, które nabierają urody czy uroku kiedy coś nas z nimi połączy.
      • memphis90 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:36
        >natomiast meza zaskocz atakiem jakiego z >pewnoscia sie nie spodziewa.
        A co niby miałaby osiągnąć atakowaniem męża i wmawianiem mu, że jest beznadziejny? To taki sposób na dobre małżeństwo - celowe krzywdzenie małżonka, zamiast czegoś konstruktywnego i sensownego?

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
        • minniemouse Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 12.11.19, 04:35
          memphis90 napisała:
          > A co niby miałaby osiągnąć atakowaniem męża i wmawianiem mu, że jest beznadziejny?

          tymze zwrocic mu uwage iz byc moze jego poglady sa ekhm tylko w jego glowie, to raz a dwa - o dziwo ktos dokladnie to samo moze uwazac o nim.

          To taki sposób na dobre małżeństwo - celowe krzywdzenie małżonka, zamiast czegoś konstruktywnego i sensownego?

          to jest konstruktywny i sensowny chwyt psychologiczny - tylko trzeba go umiec pojac.

          Minnie

          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • minniemouse Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 12.11.19, 06:08
              miss_fahrenheit napisała:
              > Nie, to rodzaj psychologicznej manipulacji.

              no przeciez to to samo. nie wiedzialas??

              Nie każdy ma potrzebę manipulowania drugim, zwłaszcza - teoretycznie najbliższym człowiekiem.

              no jasne. no i ?
              btw, na temat tego jak maz manipuluje autorka to jakos zapomniałaś sie wypowiedziec smile

              Minnie
              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • miss_fahrenheit Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 12.11.19, 06:51
                Po pierwsze - autorka pisze o swoich odczuciach, nie wiemy, czy mąż autorki nią manipuluje (twoje stwierdzenie, że manipuluje to tylko opinia, nie fakt). Po drugie - zrozum, że nie każdy umie i chce na chamstwo (prawdopodobne) reagować chamstwem, na manipulacje (prawdopodobne) manipulacją. Być może autorka ma więcej klasy, niż zakładasz.
                • minniemouse Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 12.11.19, 07:18
                  miss_fahrenheit napisała:
                  Po pierwsze - autorka pisze o swoich odczuciach, nie wiemy, czy mąż autorki nią
                  > manipuluje (twoje stwierdzenie, że manipuluje to tylko opinia, nie fakt).


                  wg slow samej autorki - ukrywanie jej przed współpracownikami, zostawianie w samochodzie, niejasne odpowiedzi, itd itp to z cala pewnością fakty wskazujące na 100% manipulacje - sorry.

                  Po drugie - zrozum, że nie każdy umie i chce na chamstwo (prawdopodobne) reagować chamstwem, na manipulacje (prawdopodobne) manipulacją.

                  a gdzie ja twierdziłam cos podobnego? smile

                  Być może autorka ma więcej klasy, niż zakładasz.

                  ????? a gdzie ja cośkolwiek takiego zakladalam? smile

                  Minnie
                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • ida_listopadowa Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 02:14
      Wydaje mi sie ze masz - niepotrzebnie! - kompleksy. Byc moze jak dotad nie bylas zadowolona ze swojego wygladu i wszystko tym wygladem uzasadniasz? Ze nie dostalas lepszej pracy, ze maz sie wstydzi, ze ekspedientka zle spojrzala?
      Jezeli masz dobra figure, jestes dobrze ubrana to nie ma mozliwosci, zebys sie zle prezetowala. To po prostu niemozliwe. Co innego, gdybys np wazyla 120 kg, byloby to bardziej wiarygodne. Jestes wystarczajaco ladna, prezentujesz sie dobrze, ale twoja niepewnosc zle wplywa.
      Nie kazdy chce wciagac malzonkow do strefy pracy. Zon moich kolegow nigdy nie widzialam, po co?
    • mrs.solis Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 02:50
      Powiem szczerze, ze gdyby maz mi kazal siedziec w samochodzie pod praca , albo uciekal przed kolega z pracy to pomyslalabym tak jak ty, ze poprostu sie mnie wstydzi. Przy nastepnej okazji kiedy bedzie chcial cie zostawic w samochodzie powiedz mu, ze idziesz z nim , a jak nie bedzie chcial to go zapytaj o co chodzi i zadaj wyjasnien. Zaloz jednak , ze masz racje i czy jest to cos o czym chcesz wiedziec.

      --
      http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
    • leni6 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 07:05
      Mi też się wydaje bardziej prawdopodobne że mąż w pracy przedstawia się jako osoba po rozwodzie/w separacji/żyjąca z żoną jak współlokator itp. Albo odwrotnie w pracy wiedzą że jest żonaty ale ma/miał romans, o którym wszyscy wiedzieli i boi się że jak ktoś pozna jego żonę to ją poinformuje.
    • tanebo2.0 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 07:49
      Oj baby, baby wam tylko jedno w głowie. Ale coś jest na rzeczy. Tylko że jeśli facet chce pociupciać na boku to tak nie kombinuje z pracą. Może już tam nie pracuje? Bo go wyrzucili? A może pracuje ale na gorszym stanowisku? Albo jest mobingowany?

      --
      Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
    • fawiarina Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:14
      Przychodzą mi do głowy dwie rzeczy :
      1. Romans. Jak mój się zakochał w koleżance z pracy to też przestał mnie zabierać na organizacyjne wieczorki. Twierdził, że mu kwasy robię, że się niefajnie zachowuję w towarzystwie ludzi z pracy, że mówię o nim głupoty.

      2. Znam podobną sytuację, gdy kobieta nie chciała brać faceta na imprezy. Okazało się, że wszystkim kłamała, że są małżeństwem (nie byli), mieszkają w domu (wynajmowali mieszkanie), a facet jest jakimś wysoko postawionym menago w dużej firmie (był zwykłym pracownikiem). Bała się, że fikcja się wyda.
      • bazia8 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:08
        Smutne jest to, co piszesz, ale myślę, że bardzo pomocne dla wielu robionych w trąbe kobiet.
        Jeśli macie wątpliwości zajrzyjcie na pierwszy lepszy portal randkowy. Mnóstwo krzywdzonych przez zle żony misiów (oczywiscie są razem dla dobra dzieci).

        --
        www.fundacjaavalon.pl/
        • fawiarina Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 14:56
          z_lasu napisała:

          > > Twierdził, że mu kwasy robię, że się niefajnie zachowuję w towarzystwie l
          > udzi z pracy, że mówię o nim głupoty.
          >
          > O, kurfa. Łatwiej chyba darowałabym romans niż coś takiego.

          Zdarzyło się, że się porządnie wkurwiłam za to, że się upił jak świnia. Do tego opierdol poszedł też w stronę pijanych nielatów (to instytucja edukacyjna była), że się schlali i zniszczyli mienie organizacji, w której gościliśmy.

          I to było owo "robienie kwasu", bo dzieciarnia uznała, że ma "sztywną żonę".
          Kochanka na szczęście umiała z młodzieżą szkolną jarać blanty po zajęciach, więc ten.
      • grey.heart34 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 13:45
        U mnie tak samo.
        Małe środowisko, jedna branża, więc znałam jego znajomych i współpracowników, nagle zaczął mnie odsuwać, "nie chodź tam, po co". Żeby sobie wyczyścić grunt, żeby w razie "wpadki" z nową niunią przed znajomymi mógł ściemniać, że ze mną nie jest od dawna...
    • fawiarina Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:20
      I jeszcze jedno. Mało znam takich naprawdę brzydkich kobiet. Zwykle w tym temacie da się wiele zrobić strojem i makijażem. I odpowiednim sposobem bycia. I sylwetką. Podejrzewam, że masz jednak zaburzony obraz siebie. A tak serio, jak mogłaś wyjść za faceta, który się tobą nie zachwyca? Miałaś jakichś innych chłopców? Mówili ci komplementy? Jak we mnie chłopak się nie wpatrywał jak w obrazek to kasowałam w przedbiegach.

      PS
      W trakcie sobie przypomniałam, że znam jedną NAPRAWDĘ BRZYDKĄ dziewczynę. I ona nic z tym nie może zrobić, bo jest do tego od dziecka ogromnie otyła. A ma faceta, który się nią zachwyca. Czyli da się.
    • bo1 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:23
      Niewykluczone, że w tym nowym, imprezowym towarzystwie w pracy pojawiła się jakaś pani, z którą nawiązał flirt/romans, więc starannie odseparowuje Cię od tego środowiska. A wstydzić się Ciebie może swoją drogą.
    • lacunalegis Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:27
      Moim zdaniem, nie ma co brać rozwodu, póki nie wiadomo na pewno, czy nie chodzi o jakąś zupełną bzdurę. Może na jednej z tych służbowych imprez zrobił coś głupiego, nie wiem, zwrócił obiad do kieliszka szefa albo zasnął na sedesie i teraz boi się, że koledzy opowiedzą tę historię żonie.

      Albo odwrotnie. Boi się, że żona zdradzi jakiś żenujący fakt o nim kolegom z pracy. Ewentualnie, coś na temat swojego życia nakłamał ("tak, tak żona ma habilitację i jest na krótkiej liście do Nobla, a córka ma IQ 999, wiemy, bo byliśmy z nią na testach, zresztą, może ma więcej, bo w poradni zabrakło skali").
        • apallosa Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 09:56
          Podobnie jak poprzedniczki obstawiam anomalie anatomiczne czyli ,,pupcie na boku".
          Sama przerobilam nader podobna sytuację w odległej już przeszłości i wiem,jak to okrutnie boli....jeszcze chamisko wmawial mi zwidy i przywidzenia....taaaa.
          Dorothy,nie daj się...wyłóż kawę na ławę, a jak zacznie robić głupie uniki, to po prostu zacznij blefowac....ze wiesz o wszystkim,ze jego koleżanki z pracy powiadomily Cię o jego podrywce,ze dzwoniły i takie tam...Moze to glupiutkie,ale te jego szczeniackie uniki to tez mądre nie są.
          A jeżeli to nie chwyci,to pozostaje podsłuch ,ew. wynajęcie dedektywa .
          • sham-anka Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 14:47
            > a jak zacznie robić głupie uniki, to po prostu zacznij blefowac....ze wiesz o wszystkim,ze jego koleżanki z pracy powiadomily Cię o jego podrywce,ze dzwoniły i takie tam...Moze to glupiutkie

            nie, to jest bardzo dobry sposób, jeśli ma się dobrą podstawę do podejrzeń tylko brakuje faktów. Tylko żadne "koleżanki z pracy powiadomiły", im mniej konkretów facet usłyszy tym lepiej. Tylko zasygnalizowanie, że "nie ściemniaj, ja i tak o wszystkim wiem, nie wszyscy są tak dyskretni jak myślisz". Jest spora szansa że sam wyśpiewa jak na spowiedzi, bo wyjdzie z założenia że druga strona opowiedziała wersję maksymalnie wybielającą siebie (czy tam tę laskę, jeśli to osoba trzecia) a niekorzystną dla pana. Ale dobrze z tym poczekać żeby się upewnić że to o to chodzi, tzn. że jest jakaś miła koleżanka tylko nie wiadomo, w jakim charakterze, a nie, że facet namotał jakieś innego gatunku ściemy, żeby nie wyjść na wariatkę.
    • mikams75 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 10:26
      czepiasz sie wlasnej fizjonomii a jak sama widzisz, nie przeszkadzalo mu wymieszanie wlasnych pieknych genow z twoimi, wiec nie moze byc z Toba tak zle, po prostu wylaza kompleksy.

      Bardzej prawdopodobna jest wersja, ze w pracy udaje kogos innego niz jest np. rozwodnika i podrywa jakas babe czy wesolego dowcipnisia lub erotomana gawedziarza, kierowce wyscigowego itp. i ryzyko weryfikacji jest duze.
    • asfiksja Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 10:37
      Co taki dzisiaj wysyp trolli "wyglądowych"? W tamtym wątku nowego nicka się wypowiedziałam, ale nabieram wątpliwości, bo przecież problem z dziedziny "jestem brzydka" to nie jest jednak typowy problem e-matki. A tym bardziej zwykłej kobiety niemającej czasu na e-matkę.
      • apallosa Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 10:44
        Trolli czy też nie,ale napiszę jedno-nie ma chyba drugiego takiego kraju,gdzie są tak piękne,zadbane dziewczyny i tak zakompleksieni faceci,jak Polska...
        Mieszkalam w Hiszpanii lat kilka i co tam usłyszy kobitka od np.budowlańców...ano okrzyki:cześć ladniutka! Część blondyneczko!
        A byłam już wtedy sporo po 30-tce,żeby nie było.
        Mój malzonek-Szkot mawia ,ze zawsze go szyja boli po powrocie z Polski,bo takie piękne panie u nas są. Oglada się skurczybyksmileale mnie to raczej śmieszy....Sama też mam powodzenie,więc zazdrosna nie jestem.
          • apallosa Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:01
            Co...O rany?
            Tak się składa,ze Costa del Sol wtedy było jednym wielkim placem budowy więc i budowlańców było wszędzie pelno:nie tylko na budowach, ale i w barach,na ulicy....
            Tam chyba nigdy nie usłyszałam chamskiego tekstu ,za to w Polsce ...niestety parę razy-także od kobiet.Mocherowych beretow tez-a jakzesad
            • 12gram Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:56
              e, ja tam zawsze mam powodzenie u budowlańców i wszelkich osiedlowych pijaczków, chyba mam taką poczciwą twarz że każdy sie fraternizuje i komplementy prawią
              natomiast gwizdów i komplementów rzucanych z rusztowania mijanej budowy nie uważam za coś fajnego, raczej za przejaw toporności i pewnego buraczanego patriarchatu. Wyobrażacie sobie że siedzi w parku kilka kobiet na ławeczce, ścieżką idzie facet a ona za nim gwizdy i hasła cześc samczyku/jaki dżolo/ o jakie nóżki/ hej mały jakie bicepsy mniam. No żenujące by to było i panie pewnie zalane w trupa by być musiały.
        • asfiksja Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 12:42
          Po pierwsze gwizdy i krzyki budowlańców to bardziej molestowanie niż komplement. Po drugie we wszystkich krajach są piękne kobiety, najpiękniejsze w tych, w których kobiety mają niski status społeczny i więcej zyskują na tym, że się zrobią na bóstwo. Jeśli Szkot twierdzi, że w Polsce takie piękne to chyba nie był w Ameryce Południowej.
    • vasaria Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:04
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi. Może ktoś przede mną już to napisał.
      Ja myślę, że ma kogoś w pracy. Albo koledzy z pracy wiedzą o kimś. A nie, że się ciebie wstydzi. W ogóle pomysł, żeby mąż czy żona wstydził się swojego współmałżonka jest dla mnie po prostu kosmiczny. Opcja nr 2 - jesteś trollem wink .
      • apallosa Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:10
        Moze tez być,ze głupot komuś nagadal,a teraz modli się do św.Piotra, żeby się nie wydało....
        Możliwości jest wielkie mrowie,od np.tesciow-milionerow ,do żony ex-modelki .A maja co poniektórzy fantazję szczególnie po alkoholu,oj maja....
        • memphis90 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:20
          Może być też tak, że uznał żonę za dorosłą osobę - i skoro ta dorosła osoba za każdym razem zostaje w aucie, kiedy on idzie po coś do biura, to widać tak jej wygodniej. Więc to respektuje.

          Sorry, dla mnie niepojęte jest jak można projektować i projektować wizje typu kochanka! wstydzi się! udaje rozwodnika!, bez choćby próby rozmowy. Albo choćby próby wyjścia z auta i wejścia do tego biura...

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
            • 12gram Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:46
              moja rozwiedziona znajoma miała swego czasu romans z żonatym a wylądowali na jakimś szkoleniu gdzie był kochanek i jego żona też, a część osób wiedziała że romansują. Facet się wił jak piskorz żeby przed żoną udawać, gdzieś z kochanką tylko za rogiem przepraszanie że nie dało wie inaczej, kochanka w rozpaczy aż szkolenie zawaliła i wyszła wcześniej i ogólnie cyrk na kółkach. Nie wiem czy żona się domyśliła.
            • memphis90 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 15:02
              Czasem robią... Ja też czasem manewruję, żeby kogoś nie spotkać, bo nie mam ochoty, ktoś jest męczący, upierdliwy albo na 100%" będzie miał do mnie sprawę. Nie ma znaczenia, czy mąż jest wtedy ze mną czy nie, chociaż jak jest, to zawsze można zawisnąć w namiętnym uścisku i" nie widziec świata dookola". Bo jak męża nie ma, to zostaje pilne poszukiwanie glutenu w składzie makaronu z paczki albo zaaferowany galop w przeciwnym kierunku "bo sie krówki na promocji zaraz skończą".

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • sham-anka Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 15:18
                > Czasem robią... Ja też czasem manewruję

                każda z tych akcji z osobna jest wytłumaczalna, ale jak występują razem i nie jako pojedyncze akcje typu raz panu się nie chce gadać z kolegą, tylko cały czas tak robi (a tak wynika z postu startowego, że pan tak ROBI, a nie, że ROBI CZASEM) to już można się zastanawiać, dlaczego. No w każdym razie ten konkretny pan robił tak na tyle często i konsekwentnie, że pani zaczęła się zastanawiać. A jak intuicja podpowiada, że coś śmierdzi, to zazwyczaj faktycznie śmierdzi.
          • sham-anka Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 14:53
            > Sorry, dla mnie niepojęte jest jak można projektować i projektować wizje typu kochanka! wstydzi się! udaje rozwodnika!, bez choćby próby rozmowy

            "Kochanie, a tak a propos, przyszło mi do głowy, że chyba masz kochankę, czy mógłbyś mi wyjaśnić na czym stoję?"
            "eeee sorry, no faktycznie z Wiesią nam się jakoś fajniej ostatnio klocki Lego składają, ale nie chciałem cię martwić, no ale skoro sama do tego doszłaś...".

            czy może
            "ależ skąd kochanie, ślubowałem ci wierność i dotrzymuję słowa, chyba mi wierzysz?"
            "a, faktycznie, zapomniałam. No to nie ma sprawy."
            • memphis90 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 15:07
              A nie wystarczy PÓJŚĆ z chłopcem do tej pracy, jak bierze dzieciaka i idzie po dokumenty, zamiast siedzieć w aucie? Nie można zapytać o czym tak piszą na tym whatsupie i dlaczego wrzuca zdjęcia dzieciaka, a jej nie? W normalnych, zdrowych związkach ludzie tak właśnie robią. Nie walą ani "jesteś beznadziejny, wstydzę się ciebie, a na dyskotece obracal mnie Waldus", ani "bo ty mnie zdradzasz, wiem to, bo wziąłeś L4 jak była impreza, o których wiem, że od 20lat ich nie znosisz!"

              No, ale każdy robi jak chce.

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • sham-anka Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 15:13
                > A nie wystarczy PÓJŚĆ z chłopcem do tej pracy, jak bierze dzieciaka i idzie po dokumenty, zamiast siedzieć w aucie?

                trochę przeczysz sama sobie, bo wcześniej broniłaś koncepcji zostawienia pani w samochodzie.

                > W normalnych, zdrowych związkach ludzie tak właśnie robią.

                No to fajnie. W normalnych, zdrowych związkach mężowie nie odstawiają takich akcji jak mąż pani, typu branie dziecka a zostawianie pani w samochodzie. W normalnym związku by ZAPYTAŁ, czy chce zostać czy iść z nimi. Albo chowanie na ulicy żony przed kolegą z pracy. Ale tu pan tak robi, więc prawdopodobnie nie jest to normalny, zdrowy związek.

                To, że pan ma (lub próbuje poderwać) jakąś niunię z pracy i dlatego ściemnia ze stanem cywilnym to nie jest teoria spiskowa tylko brzytwa Ockhama - najbardziej prawdopodobny scenariusz.
                • sasanka4321 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 19:30
                  >W normalnym związku by ZAPYTAŁ, czy chce zostać czy iść z nimi.<

                  I to w obie strony dziala? Jak sie malzenstwo zatrzyma na chwile samochodem pod praca pani, bo pani chce podrzucic jakis dokument do swojego dzialu, to maz tez wysiada, zamykaja samochod, i idzie z razem z pania? Tak u Was jest?
                  • sham-anka Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 20:32
                    > I to w obie strony dziala? Jak sie malzenstwo zatrzyma na chwile samochodem pod praca pani, bo pani chce podrzucic jakis dokument do swojego dzialu, to maz tez wysiada, zamykaja samochod, i idzie z razem z pania?

                    a to taki problem zapytać czy chce czekać czy woli wysiąść? jak ja muszę na chwilę się gdzieś zatrzymać i ktoś ze mną jest to zawsze pytam. I ta sama osoba czasem wili zostać a czasem wysiąść, zależnie od pogody czy tego, czy akurat coś sobie czyta w telefonie.
                    • sasanka4321 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 20:49
                      >a to taki problem zapytać czy chce czekać czy woli wysiąść? jak ja muszę na chwilę się gdzieś zatrzymać i ktoś ze mną jest to zawsze pytam. I ta sama osoba czasem wili zostać a czasem wysiąść, zależnie od pogody czy tego, czy akurat coś sobie czyta w telefonie.<

                      Problem nie, ale nie przyszloby mi to do glowy, zeby isc do swojego biura, nie wiem, oddac jakies zaswiadczenie ksiegowej, czy cokolwiek, w towarzystwie meza. Czekac czy wysiasc, to zupelnie co innego. Moj maz, jesli chcialby wysiasc, to by poprostu wysiadl (nie oczekujac mojego zapytania, czy tego chce) i poczekal na mnie kolo samochodu. Albo poczekalby w samochodzie poprostu. Ja jedyne co mowie w takiej sytuacji to: "Piec minut mi zajmie, podrzuce papiery i za chwile jestem". No jak zyje nie zdarzylo mi sie zapytac: "Czy chcialys moze pojsc ze mna do ksiegowosci w mojej firmie, popatrzec jak oddaje dokument X. Przy okazji przedstawie Cie glownej ksiegowej, a ja Tobie".
                      • dorothy.from.cansas Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 21:54
                        Rozumiem, że dla większości z Was to dziwne, że przyszło mi do głowy żeby z mężem do pracy wejść. Nie dziwię się w sumie. Po prostu głupio się poczułam gdy mąż dziecko zapytał czy idzie z nim a mnie nie, bo wcześniej, kiedy pracował w innym dziale, z innymi ludźmi, normalnie z nim byłam kilka razy. Pamiętam więc czasy kiedy gawędziłam sobie z jego koleżanką kiedy on coś załatwiał. Ale to dawno było kiedy jeszcze byliśmy we dwójkę.
                          • dorothy.from.cansas Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 13.11.19, 15:15
                            Jestem przekonana, że gdyby miał zamiar powiedzieć mi o tym, że się wstydzi, to już by to zrobił. Tym bardziej, że każdą z tych sytuacji można wyjaśnić - nie lubi tego kolegi, no rozchorował się przecież, na inne imprezy się nie rozchorował i musi chodzić żeby go nie wyśmiali (ostatnio 3 razy w ciągu miesiąca), nie pomyślał, że chciałam pójść z nim do tej pracy żeby mnie przedstawił. Jestem pewna, że by zbagatelizował a ja poczułabym się jeszcze bardziej żałośnie. I nadal bym nie wiedziała czy mówi prawdę czy ściemnia. Naprawdę sobie nie wyobrażam go mówiącego 'wiesz, kochanie, to prawda, wstydzę się pokazać z Tobą przed kolegami/ wolę spędzać wieczory w innym towarzystwie, ale uważam, że jesteś cudowną żoną i matką...'
    • 12gram Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:39
      Możliwe, ze mąż się wstydzi Siebie a nie ciebie. Na zasadzie że na imprezie firmowej jakąś panią zaliczył, albo w pracy z kimś romansował i teraz się boi żeby się kumple radośnie nie wygadali przy tobie.
      Co do siedzenia w aucie- jak nie chcesz siedzieć sama i czekać na meża to co za problem wysiąść, wziąć dziecko za rękę i powiedzieć "choć pójdziemy z tatą zobaczyć jego pracę".
      Co za problem też żebyś poszła potańczyć ze swoimi koleżankami jeśli tańczyć lubisz?
      Zacznij wykazywać jakąś inicjatywę w życiu a nie tylko się dopasowywać do męża.
      • black_halo Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 11.11.19, 11:46
        Ja sadze, ze maz moze predzej zakochal sie w jakiejs kolezance z pracy, co wcale nie jest rzadkie i pewnie pomysl na podryw jest taki, ze "zona mnie nie rozumie, nie chce ze mna nigdzie chodzic, na impreze firmowa sie specjalnie rozchorowala az musialem zwolnienie wziasc". Pytanie czy kolezanka sie na to lapie bo pocieszycielek biednych misiow nie brakuje przeciez.

        Ja bym doradzala poszukanie sobie meskiego towarzystwa zamiast wychodzic z kolezankami.

        --
        memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
      • dorothy.from.cansas Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 13.11.19, 15:29
        Masz rację, że zbyt dopasowałam się do stylu życia męża i, niestety, z powodu tego, że zrezygnowałam z bardziej 'imprezowych' kontaktów zostały mi tylko koleżanki ktore nigdzie nie chodzą. No może do kawiarni na kawę. Więc taka smutna prawda, że nawet gdybym chciała iść gdzieś potańczyć, nie mam z kim... Sama nie pójdę... Mężowi zaproponowałam wyjście do klubu gdzie był ze swoimi znajomymi z pracy, ale powiedział, że tam nie lubi chodzić, bo muzyka nie ta... Zaproponował wyjście w najbliższym czasie do innego lokalu, jednak, nie wiem, może już jestem uprzedzona, ale czuję, że to nagroda pocieszenia i wyczuwam jego poświęcenie wielkie dla mnie...
        • klaramara33 Re: Myślę, że mąż się mnie wstydzi 14.11.19, 20:17
          Kurczę ale dziwny związek. Zawsze jest taki brak otwartości w rozmowach miefzy wami? Gdy mąż próbuje Ciebie kolejny raz zmyć, to nie odpuszczaj i powiedz, że już za dużo tych wymówek i nie wierzysz w to więc ma mówić prawdę. No ja nie odpuszczsm mojemu mezowi i nie ukrywam wątpliwości a bywało i ciężko lecz dzięki szczerzej rozmowie doszliśmy do porozumienia. Mów otwarcie i oczeku twardoj tego od niego to moj ą rada. Chyba że się boisz prawdy , dlatego jemu pozwalasz na to.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka