Dodaj do ulubionych

Żona której nie było

11.11.19, 15:54
Czuję się podwójnie oszukana, czy słusznie? W zeszłym roku zmieniłam pracę i w nowej poznałam faceta - rówieśnika (30 lat), który mi się spodobał. Był w zupełnie innym dziale, ale kilka razy wpadliśmy na siebie w barku w czasie przerwy obiadowej, porozmawialiśmy, szybko poprosił mnie o numer i umówiliśmy się. Od razu zauważyłam obrączkę, on powiedział, że ma żonę i dwójkę dzieci, a spotkanie ze mną traktuje koleżeńsko i jeśli mi to nie przeszkadza, to chce mnie zaprosić na kawę. Z pewnym wahaniem się zgodziłam. Rozmawiało nam się świetnie, później były wypady na kręgle, do klubu i po dwóch miesiącach intensywnej zaprosiłam go do siebie na wino, oczywiście wylądowaliśmy w łóżku. O swojej rodzinie opowiadał niechętnie, mówił tylko, że jest bardzo nieszczęśliwy i jest z nimi z poczucia obowiązku, i że to się nigdy nie zmieni. Miałam wyrzuty sumienia w czasie tej znajomości i szczególnie po seksie, ale tak w życiu bywa. Następnie intensywny romans przez prawie cztery miesiące, po czym temperatura z jego strony zaczęła spadać i w końcu powiedział mi, że żona się domyśla i niestety dla dobra rodziny musimy się rozstać. Było mi bardzo trudno, ale zrozumiałam i zgodziłam się, że to dobra decyzja. On zupełnie uciął kontakt, w pracy widywaliśmy się bardzo rzadko, on mnie unikał, w końcu dowiedziałam się, że się przeniósł do innego oddziału. Po paru miesiącach przez wspólnych znajomych poznałam innego faceta, który jak się okazało kumpluje się z moim ex-kochankiem. Nic o mnie oczywiście nie wiedział. Zaczęłam go wypytywać co u niego i jego rodziny, bo poznaliśmy się przelotnie w pracy itp. Na co on powiedział zdziwiony, że przecież mój ex nie ma i nie miał żadnej rodziny, ale owszem, nosi obrączkę i udaje żonatego z dziećmi, bo w ten sposób podrywa kobiety, a przy okazji zapewnia sobie wygodne warunki (zawsze ma pretekst, żeby odwołać spotkanie, zakończyć znajomość, być dyskretnym itp.). Bardzo mnie to dotknęło. Poczułam się oszukana dwa razy. Raz, gdy myślałam, że żonaty facet zdradza ze mną swoją żonę, dwa, gdy okazało się, że po prostu mnie okłamał. Jestem rozgoryczona i wściekła, ale moja przyjaciółka zaśmiewa się do łez z tej historii i mówi, że to przecież dobrze, że nie skrzywdziłam innej kobiety. Jak to oceniacie? Byłoby Wam na moim miejscu bardzo przykro?
Obserwuj wątek
      • memphis90 Re: Żona której nie było 11.11.19, 19:07
        Ja jestem dobrą koleżanką, wiec pewnie klepalabym Ptaka po ramieniu, mamroczac "zły, podły". Ale potem z Ziutą ryczalabym ze śmiechu do rana.

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • iwoniaw Re: Żona której nie było 11.11.19, 16:10
        Też mnie to rozśmieszyło 😂😂😂 W sumie historyjka nie tylko wygodna dla faceta, bo ma wytłumaczenie na brak chęci na spotkanie, nadziei na nic od początku nie robił, więc trudno mówić o oszustwie, a do tego jeszcze eliminował opcję skrzywdzenia jakiejś uczciwej kobiety, romansując tylko z takimi, które same mają w dudzie dobrostan innej kobiety i jej dzieci, więc nie powinna być zdziwiona, że ktoś ma tamże jej dobrostan, zwłaszcza ktoś, kto już na wstępie przedstawił się jako zdrajca 😂😂😂
        --
        "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • iwoniaw Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:25
            Nic nie zrozumiałaś 😅 właśnie o to chodzi, że nikt tu nikogo nie skrzywdził, pan wszak ani nie zdradzał nikogo, ani nie ściemniał, że pani może na więcej niż romans liczyć, ani nie celował w uczciwe kobiety ze skrupułami, którym by musiał jakieś ściemy wstawiać, żeby były skłonne się angażować. Mało tego, powiedział wprost "jestem zdrajcą", więc oburzenie, że faktycznie nie samą prawdę mówił jest komiczne 😂😂😂


            --
            "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • tairo Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:58
              Tak, tak, nie zrozumiałam.
              Pan wręcz kryształowo czysty i właśnie dlatego udając żonatego podrywał kobiety wstawiając ściemy, że on tak tylko koleżeńsko, ale w sumie to jednak chętnie.

              Faktycznie, wszystko wina głupiej baby-autorki wątku, bo uległa cwaniaczkowi.
              • szpil1 Re: Żona której nie było 11.11.19, 19:03
                tairo napisała:

                > Tak, tak, nie zrozumiałam.
                >

                No, nie zrozumiałaś. Ja nie dyskutuję o postawie faceta, ja sie dziwię i śmieję, ze pani, która ma romansik z panem oszukującym zonę wpada w szok, że ją też oszukał.
              • 45rtg Re: Żona której nie było 13.11.19, 09:24
                tairo napisała:

                > Tak, tak, nie zrozumiałam.
                > Pan wręcz kryształowo czysty i właśnie dlatego udając żonatego podrywał kobiety
                > wstawiając ściemy, że on tak tylko koleżeńsko, ale w sumie to jednak chętnie.

                Weź już przestań tak kwoczyć tej wątkodajce.
        • mama-ola Re: Żona której nie było 13.11.19, 09:03
          > eliminował opcję skrzywdzenia jakiejś uczciwej kobiety, romansując tylko z takimi, które same mają w
          > dudzie dobrostan innej kobiety i jej dzieci,

          W punkt! Dałabym Ci lajka, gdyby była taka możliwość.

            • snakelilith Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:38
              Nie zawęża, a rozszerza. Takich kobiet bowiem, których czegoś pragmatycznie szukają, czyli albo konkretnego partnera do małżeństwa, albo tylko szybkiego, niezobowiązującego seksu, jest mniej niż kobiet, które ulegają spontanicznie rozwijającej się pozytwnej emocji, chemii, erotycznym fluidom i innym takim uczuciom, które powodują, że jakiś facet zaczyna nam się podobać i nas interesować niezależnie od naszego (i jego) związkowego statusu. A że do niezwiązanych panów w pewnym wieku podchodzi się bardziej ostrożnie, bo może to świadczyć na przykład o różnych deficytach pana, to obrączka stwarza poczucie bezpieczeństwa, zapomina się o tym, że facet może być incelem, palantem, muflonem, pospolitym stukaczem, czy podobnym tanim casanową. Obrączka automatycznie robi go bardziej sympatycznym i wiarygodnym w oczach wielu kobiet. I wtedy traci się ostrożność, a dla bajeru pana droga jest wolna.
          • bistian Re: Żona której nie było 11.11.19, 17:37
            barbibarbi napisała:

            > Serio? Ja jednak zawsze myślałam, że obrączka działa odstraszająco.

            Panie są zainteresowane, bo już jedna chętna jest, więc pan nie może być beznadziejny.
      • iwoniaw Re: Żona której nie było 11.11.19, 16:12
        Boisz się, że cię ktoś prześcignie w pisaniu głupot na forum? 😅😅😅

        --
        "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
      • morekac Re: Żona której nie było 11.11.19, 17:09
        Józek, wykorzystaj ten pomysł.

        --
        -------------------------------------------------------------
        "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
        • cosmetic.wipes Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:03
          morekac napisała:

          > Józek, wykorzystaj ten pomysł.
          >

          W przypadku jozka ten, jak i zaden inny pomysł nie pyknie, bo nie ma aż tak zdesperowanych kobiet.


          --
          niepokalaność przebiśniegów jest faktem
          natura brzydzi się dogmatem jak nikt
    • pani_tau Re: Żona której nie było 11.11.19, 16:45
      Nawet jeśli to wymyślona historia to spokojnie mogła się wydarzyć, więc odpowiem, że zonatych omija się z daleka. Obojętnie w jak cudownej wersji się objawiają. Tak samo innych takich agentów, jak np. księża (znałam ksiedza, który kochanki rekrutował sobie podczas spowiedzi). Zabrał ci tylko cztery miesiące i dał solidną lekcję wartą każdych pieniędzywink
      Oszukana to ja zostałam:
      Miałam dwie znajome, które weszły w romans z żonatymi i jedną od wyżej wspomnianego księdza. Każdej powtarzałam, że nie ma co w to wchodzić, jeśli nie ma papierów rozwodowych /rezygnacji ze stanu kapłańskiego.
      No i było, że nic nie rozumiem, że nie każdy jest taki impregnowany jak ja (dla porządku: jestem impregnowana wylacznie na żonatych, księży i gejów). Inne koleżanki roztaczały dodatkowo miraże pod tytułem "Ach, a co jeśli to ten jedyny...".
      Trwało to w każdym przypadku dwa lata po czym panowie mieli dość próśb o zmianę stanu i się z paniami pożegnali.
      Zgadnij na kogo znajome nie mogły patrzeć.
      Brawo, zgadlas: na mnie.


    • sta-fraszka Re: Żona której nie było 11.11.19, 17:09
      Całe szczęście, że przyjaciółka jest rozsądna.

      --
      A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
      ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski
    • ur-nammu Re: Żona której nie było 11.11.19, 17:27
      polneptaki: powiedział zdziwiony, że przecież mój ex nie ma i nie miał żadnej rodziny [...] Poczułam się oszukana dwa razy. Raz, gdy myślałam, że żonaty facet zdradza ze mną swoją żonę, dwa, gdy okazało się, że po prostu mnie okłamał. Jestem rozgoryczona i wściekła [...] Jak to oceniacie?

      Phi, byłoby zabawniej, gdyby na końcu ów pozornie zaobrączkowany podrywacz z tej wydumanej historyjki okazał się na przykład... kobietą. Wtedy byłyby trzy zmiany akcji, a tak jest tylko mdły banał. Następnym razem popuść wodze fantazji bez żadnych zahamowań, może wyjdzie ci lepsza opowiastka niż dziś.
    • asfiksja Re: Żona której nie było 11.11.19, 17:42
      "Raz, gdy myślałam, że żonaty facet zdradza ze mną swoją żonę, dwa, gdy okazało się, że po prostu mnie okłamał."

      Tego kawałka nie rozumiem. Poczułaś się oszukana, że żonaty facet (o czym powiedział otwarcie) zdradza z tobą żonę? No bo że poczułaś się oszukana, że cię okłamał to już zrozumiałe.
    • snakelilith Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:00
      Ja pchasz łapy do ognia, to możesz się boleśnie sparzyć, więc do kogo masz pretensje? big_grin Swoją drogą, jestem pewna, że cała masa facetów używa tego rodzaju kreacji, do seksualnych podbojów, ale także po prostu do wkręcenia się w łaski innych kobiet, bo żonatych z jakichś względów kobiety uważaj często za godnych zaufania, bardziej efektywnych i atrakcyjniejszych. Przypuszczam nawet, że mamy tu takich na forum - urojonych żonatych, ojców trójki dzieci na przykład. big_grin
    • lilia.z.doliny Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:08
      cudne big_grin
      z takim strategiem sie nie spotkalam, ale chcialabym go poznac
      kumplowanie sie z takim kolesiem musi byc inspirujace i pelne wolt życiowych big_grin
      ja to kupuje

      --
      Na miesiąc przed Halloween przestaję sprzątać w domu i dekoracje robią się same.
    • umi Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:10
      Pewnie trolling, bo za zgrabnie ulozony ten plan... Ale jesli historia jest prawdziwa, to brawa dla tego pana big_grin Jak dla mnie mistrz strategii. Nie dosc, ze sprytny, to moralnie nie ma mu nic do zarzucenia. Bardzo przyzwoite rozwiazanie. Jesli istnieje, to niech mu sie szczesci w podbojach.
      • gama2003 Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:33
        A ja mam nadzieję, że w tej bajce pan kiedyś trafi na wolną i niechętną żonatemu.
        Pan się zakocha i założy rodzinę. Może i trwałą, bo licho wie, czy nie nałogowiec w urozmaiceniach.

        Autorka natychmiast wskoczyła w kłamstwo z kłamcą i zdziwiona - że on kłamie. Bardzo bardzo fajne zakończenie historii, nawet jesli to trolling. Pani niech płacze, że nie była wystarczająco wspaniała, by pan się zakochał mimo, iż weszła w romans z żonatym jak w masło i to roztopione. Pan się zabawił a na stałe by pewnie chciał panią nietykającą zajętych. Może takiego cudu jeszcze nie spotkał.
        • umi Re: Żona której nie było 11.11.19, 18:49
          Cokolwiek by kims takim kierowalo, to to jest cud strategii i moze sobie ktorys podlapie, zamiast lazic po boordelach czy oszukiwac panie z internetow, ze chce sie zwiazku na stale big_grin Panie zreszta tez moga, bo jest spora szansa, ze to zadziala w obie strony.

          Takie rozwiazanie wyklucza jakiekolwiek problemy z baba w razie zerwania i pozwala trafic w odpowedni target kobiet - takich, ktore w wiekszosci nie narobia klopotow, jak pan sie znudzi i zapragnie znow wyruszyc na lowy. A jemu NIC nie mozna zarzucic. Ani zony nie oszukuje (zero mozliwosci szantazu, ze dowie sie zona/srodowisko/dzieci/sad) ani pani z ktora sie spotyka (bo od poczatku nic nie obiecuje). W dodatku nie musi sie glowic co powiedziec, zeby zerwac, bo wszystko od poczatku jasne i prawie kazda sie z tym pogodzi bez problemow. A te co sie nie pogodza, nie maja zadnej mozliwosci nacisku (bo zony i dzieci nie ma). Naprawde majstersztyk... i dlatego troche za ladny na prawdziwe zycie, ludzie w realu sa duzo mniej przewidujacy i duzo mniej szanuja siebie i innych, zeby wpadac na takie rozwiazania.
          • gama2003 Re: Żona której nie było 11.11.19, 19:22
            Tak. Ale w razie rozpowszechnienia fortelu znajdą się idiotki, które polecą za żonatym marząc i wręcz przeczuwając ( po ogniu miłości pana do nich), że obrączka jest nieprawdziwa. Bo skoro kawał z brodą o ,, żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią ,, działa bez pudła, to czemuż by nie niedopowiedzonko, żonaty a może nie ?
            Nie ma chyba takiej głupoty, której nie wykonają spragnione miłości kobiety. Niestety.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka