Dodaj do ulubionych

Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy)

11.11.19, 19:07
Historia przywieziona z ostatniej w sezonie moto imprezy: mój facet wysłuchał żali dwóch znajomych 40+, że cyt. "baba się zbiesiła i ciche dni znowu urządza" i oczywiście o co jej chodzi, dlaczego tak, przecież wcześniej jej pasowało, a teraz nie pasuje, ostatnio dwa tygodnie się nie odzywała i w ogóle klepie babom i coś sobie wymyślają, narzeka że jeżdżę w weekendy i wakacje, a niby kiedy mam jeździć".

Tło: znajomi panowie są w MC (klubie motocyklowym) od wielu lat, bardzo zaangażowani, klub - jak sekta - jest bezwzględnie na pierwszym miejscu i zawsze był, o czym panie wiążąc się te 20-15 lat temu świetnie wiedziały. W czasach przed dziećmi imprezowały z panami, potem aktywnie brały udział w organizacji eventów klubowych, ogólnie rzecz biorąc to życie towarzyskie cały czas stadnie, na kupie, goszczenie odwiedzających z innych klubów, przyjęcie do wiadomości że sprawy klubowe są przed rodzinnymi etc.

Jak dla mnie kwintesencja stadnego koszmaru, no ale one wiedziały i wtedy im pasowało. Teraz przestało. Jedna już się rozwiodła ku wielkiemu zdumieniu jej (byłego już) męża.
Panowie, którym żony pyszczą teraz rozżaleni i zdziwieni, ba oburzeni.
Po cichu paniom kibicuję (nie znam ich, więc nic osobistego), a konkubentowi wyjaśniłam z perspektywy kobiety:
Babkom mogło pasować jak były młode i bezdzietne, potem przy małych dzieciach niekoniecznie chciały odchodzić, bo finanse; strach że sobie nie poradzą; co we wiosce powiedzą (klimaty ciężko tradycyjne; jedna z drugą własnej pracy nie miała wtedy); jakoś to będzie etc.
Teraz mają koło 40., dzieci podchowane, po etapie chorób, z pracą jest spokojnie i dociera, że w perspektywie mają następne 15 czy 20 lat podporządkowania wszystkiego klubowi - sekcie, a potem, będą miały w domu na klubowej emeryturze starego piernika z marskością wątroby (w najlepszym wypadku). Ostatni dzwonek, żeby coś serio zmienić - modyfikować zachowanie męża albo odejść i żyć dla siebie.
IMO pogadają jeszcze jakiś czas, panowie uznają to za babskie fanaberie i pierdololo, a potem będą w szoku i żalu jak dostaną w twarz pozwami.
Tak trochę w nawiązaniu do innych wątków, w których regularnie pani skarżąca się jest zapytywana "a czy mu powiedziałaś", tak, zwykle kobiety (żony) mówią, a panowie po iluś latach traktują to jak biały szum.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 19:48
      "Od wielu lat, bardzo zaangażowani, klub - jak sekta - jest bezwzględnie na pierwszym miejscu i zawsze był, o czym panie wiążąc się te 20-15 lat temu świetnie wiedziały. W czasach przed dziećmi imprezowały z panami, potem aktywnie brały udział w organizacji eventów klubowych, ogólnie rzecz biorąc to życie towarzyskie cały czas stadnie, na kupie, goszczenie odwiedzających z innych klubów, przyjęcie do wiadomości że sprawy klubowe są przed rodzinnymi etc."

      O królu na niebie! Brzmi koszmarnie!!! Ale normalne chyba jest, że jak się pojawiają dzieci to się ludziom powinny nieco priorytety zmienić. Jak dla kogoś nadal klub ważniejszy od rodziny to coś z rozwojem emocjonalnym ma nie tak. Panowie zatrzymali się w czasach studenckich czy co?
      • triss_merigold6 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 19:54
        Nie, po prostu qrde tworzą klub motocyklowy, prawdziwy, taki zorganizowany, z barwami, uznany międzynarodowo etc. ze zobowiązaniami, koniecznością zorganizowania dużego zlotu co roku, imprez lokalnych itd.
        Tak wygląda funkcjonowanie MC, taka jest idea. Jak komuś nie pasuje, to w to nie wchodzi (a żeby wejść trzeba odpykać parę lat jako kandydat więc panowie doskonale wiedzą o co chodzi i ich kobiety/żony również wiedzą). Każdy z nich ma pracę, którą można z tym pogodzić czyli własną dg lub gospodarstwo.
          • triss_merigold6 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:02
            Też bym nie weszła, to jasne.
            Ich punkt widzenia rozumiem, przestało im się kalkulować zupełnie, a perspektywa na najbliższych sporo lat jest taka, że przez większą część roku nie będą mieć z panów pożytku. One zmieniły/zmieniają podejście, panowie nie i tego właśnie owi żalący się nie rozumieli.
        • snakelilith Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:06
          No i super, ale bardzo często w życiu jest tak, że nie można mieć wszystkiego. Jak ktoś chce angażować się bez ograniczeń w zorganizowany klub motocyklowy, to nie powinien się łudzić, że żona i rodzina zaakceptują na zawsze drugoplanową rolę. To tak trochę bowiem jak mieć ciastko i zjeść ciastko, nie da się. W realnym życiu bowiem posiada się ograniczoną ilość energii i jak nawet w młodszych latach ktoś stara się ogarnąć wszystko na raz i działać na całego na kilku frontach, to z czasem będzie mu gdzieś brakowało, gdzieś będzie robił cięcia, gdzieś się ograniczał i to zwykle jest właśnie rodzina, bo kochająca żona długo to znosi. Aż przestanie jej się to kompletnie opłacać, bo daje z siebie więcej niż dostaje.
          • bi_scotti Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:21
            To chyba nie dotyczy wylacznie Hells Angels czy jak najbardziej niemafijnych bike clubs i komunikacji pomiedzy panami i paniami z takich wlasnie bike circles. Wiekszosc znanych mi kobiet jak najbardziej komunikuje. Ze trzeba to czy tamto, ze dzieci do szkoly, ze kran cieknie, za jestesmy umowieni do Kowalskich na party, ze wizyta u dentysty, ze … whatever. Moze nie wszystkie komunikuja jasno, prosto i wyraznie w 100% przypadkow ale ogolnie to komunikuja az do wypeku. Niemniej jest pewien typ mezczyzn (przeciez nie tylko tych jezdzacych na Harley bikes wink), ktory preferuje unikac odbierania i rozumienia komunikatow. Zyje we wlasnym swiecie az ktoregos dnia nadchodzi zdziwionko, bo komunikat od zony jest na papierze z pieczatka i za chwile zony juz nie ma. A wsio taki zal … Panowie sa zaskoczeni? Well, uczciwy soul-searching zamiast przejazdzki "w siodle" moze zaowocowac nieoczekiwanym zrozumieniem jak dziala swiat. Life.

            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • snakelilith Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:37
              Ale komunikacja często nie wystarcza, bo wielu rzeczy nie da się ze sobą pogodzić i trzeba wybierać. I wielu zaangażowanym w przeróżne pozadomowe sprawy może się wydawać, że akurat te sprawy mają teraz pierwszeństwo, wymagają natychmiastowej reakcji, a rodzinie wynagrodzi się później. Zresztą tu nie chodzi tylko o hobby, ale wielu może zupełnie tak sami angażować się pracę zawodową zaniedbując przy tym rodzinę. I często nie robią tego nawet złośliwie, a tylko źle oceniają konsekwencje swoich wyborów. A z czasem gdy człowiek starszy, to ma się po pierwsze i tak swoje automatyzmy myśleniowo-zachowaniowe, nie kalkuluje się na nowo, a wybiera jak zawsze, a po drugie mniej energii na to, co odłożone zostało na później. To może być więc proces, w którym żona i rodzina coraz mniej dostają, a facet to wypiera pomimo jasnych komunikatów.
              • bi_scotti Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:44
                Well, one way or the other, z tego powodu czy innego, jesli facet skutecznie unika wysluchania wspolmalzonki przez 20 lat z okladem no to skutki musza byc. Cudow nie ma. Jak sie tego drzewka milosci nie podlewa i nie nawozi przez kolejna decade, to zdycha i jest po ptokach wink
                I ja mysle, ze akurat takie meskie "braterstwo" od 2 kolek, 4 kolek, liny czy zagla powinno moze bardziej chronic swoich czlonkow przed kolejnymi rozpadami kolejnych malzenstw - jakis taki bardziej zbiorowy instynkt samozachowawczy albo co … wink Cheers.

                --
                "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
                Leonard Cohen
        • 18lipcowa3 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:18
          Nie, po prostu qrde tworzą klub motocyklowy, prawdziwy, taki zorganizowany, z barwami, uznany międzynarodowo etc. ze zobowiązaniami, koniecznością zorganizowania dużego zlotu co roku, imprez lokalnych itd.


          Serio? zobowiązania większe niż w małżeństwie. Chore.

          --
          Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
            • jak_matrioszka Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 21:23
              Te 15-20 lat temu starsi stażem i wiekiem klubowicze mieli dokładnie ten sam problem, co panie widziały, ale lekceważyły, bo przecież "ich to nie dotyczy", czuły sie odporne na wszelkie przeciwności losu. To sie w niczym nie różni od modelu działania przemocowca, alkoholika czy namietnego zdradzacza. Każda z nich mogłaby sobie wytatuować "on sie dla mnie zmieni" i patrzeć jak dewiza bleknie w takt z nadzieja na to, że sie spełni.
              • turzyca Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 07:38
                >Te 15-20 lat temu starsi stażem i wiekiem klubowicze mieli dokładnie ten sam problem, co panie widziały, ale lekceważyły, bo przecież "ich to nie dotyczy",

                Niekoniecznie, tych 20 lat temu klub mogli ciągnąć akurat ci, którzy nie mieli dzieci albo nawet i żon, a dzieciaci byli mniej zaangażowani, więc młode panny założyły, że ich faceci po pojawieniu się dzieci też raczej będą tylko mniej aktywnymi członkami niż głównymi organizatorami.

                --
                Kółka się kręcą?
                • jak_matrioszka Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 12:13
                  Ponieważ te 15-20 lat temu już żyłam, byłam dorosła i rozumiałam co widze, to tylko powiem, że na tak oderwany od rzeczywistości klub bardzo trudno trafić. Mam znajomych w tym środowisku, mam w podobnym, i "od zawsze" było dokładnie tak samo. Plan pań polega na życzeniowym "bo on sie dla mnie zmieni", potem jest etap brzeczenia, aż w końcu kompromis typu "on wciaż daje kase, ona nie wnika co on robi z reszta". Odmiana "on wybrał hobby, ja wybrałam wolność" była mało popularna, co troche sie zmienia i panowie z pokolenia zmian maja w zwiazku z tym dyskomfort spowodowany brakiem ustalonych reguł postepowania.
              • jak_matrioszka Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 21:55
                Ja sie dziwie że próbuja. To tak jakby sie uparły nauczyć rybki życia poza akwarium.
                Tyle tutaj broniacych stanowiska pań, że przecież panowie powinni zaplanować życie inaczej. A panie to jak niby planowały, wybierajac reproduktorów? Plan opierajacy sie na "jakoś to bedzie" to nie jest plan.
    • szokana Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:25
      Sprawa jest wielowymiarowa. Moim zdaniem to wszystko jedno, czy klub moto, sekta religijna, partia polityczna, praca czy coś innego. Jeśli jakieś środowisko działa sekciarsko, to przyciąga ludzi o określonej osobowości. Mój były jeździł na motocyklu, nawet robił wypady z kolegami po Europie, ale śmiał się ze wszystkich tych "gangów" moto nazywając angażujących się w to "kryptopedałami".

      Co do pań, które się zbiesiły, to można je zrozumieć. Każdy może zmienić zdanie, gdy zmieniły się okoliczności. Co było (?) dobre 20 lat temu, teraz nie musi. Ale panie postępują głupio. Jasne jest, że mało który facet potraktuje poważnie babskie fochy, ciche dni, dziamganie itp. Zamiast więc robić takie podchody trzeba któregoś wieczora poważnie i jednoznacznie postawić sprawę: tak dalej być nie może, albo małżeństwo, albo sekta. Jeśli małżeństwo, to mocno ograniczamy (albo i ucinamy) kontakt z sektą. Jeśli sekta, to od razu zacznijmy dogadywać sprawę rozwodu. Niech każdy żyje po swojemu. I konsekwentnie się tego trzymać.
          • netlii Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 14:06
            Bez przesady, że finansowanie drogi życiowej/hobby pana było na barkach szanownej ex małżonki skoro sama autorka tematu zauważyła, że panie często były bez pracy lub w słabo płatnej pracy i chłop wyrabiał jednocześnie utrzymać dom z niepracującą kobietą i małymi dziećmi i jednocześnie wywiązywać się z obowiązków uczestnictwa w klubie MC. Jeśli wtedy dawał radę to teraz tym bardziej. Koszty podejrzewam nie są małe od składek członkowskich, legalizacji i organizacji zlotów po koszty amortyzacji sprzętu no i jakieś klubowe wdzianka, pub etc.
    • cruella_demon Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 20:55
      Jeżeli decyduję się być z facetem, to ja jestem dla niego "sektą" innych opcji nigdy nie brałam pod uwagę.
      Panie mają niefart. Bo to, że im się odwidziało rozumiem (dziwne że tak długo wytrzymały) ale panowie zawarli jednak inny układ i raczej to się nie zmieni. O ile mogłaby ich nawrócić nowo poznana "miłość" to te panie nie mają szans.
    • anorektycznazdzira Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 11.11.19, 22:12
      Ja bym miała objawy nie białego szumu, tylko białej gorączki jeszcze kiedy dzieci były małe. O kant mi taki facet, który rodzinę akceptuje o tyle, o ile mu planów klubowych nie mąci. I tak długo baby wytrzymały.
      Fakt, ja bym się z takim nie wiązała w ogóle, bo spodziewałabym się, że panu klub bynajmniej nie przejdzie, więc nie brałabym sobie na garb kolesia z tak istotną wadą, jak wewnętrzny przymus chlania na zlotach w każdy weekend.

      --
      '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
      • pole_koniczyny Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 09:52
        Ja od zawsze uważałam, ze pasja, której się z partnerem nie dzieli i która pochłania go bez reszty jest dla związku zabójcza. Cenie ludzi, którzy maja jakieś zainteresowania, chcą się uczyć nowych rzeczy, gdzies pojechać, cos zobaczyć. Ale jak ktoś wyżej słusznie napisał - tego typu sekciarska organizacja przyciąga pewien typ osobowości. Zwialam od takiego faceta na etapie mocno przedmałżeńskim bo on już w wielu lat 20+ usiłował sobie ułożyć związek ze mną tak, żeby mu w niczym nie kolidował. Ja miałam sile, żeby to zrobić chociaż zewsząd słyszałam, ze może on się zmieni albo ze to cudownie ze ma pasje i powinnam go wspierać.
        Paniom życzę, żeby ułożyły sobie życie na swoich zasadach bo w zmianę postępowania panów cynicznie nie wierze.
    • kobieta_z_polnocy Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 10:03
      Doskonale rozumiem te panie, tak jak rozumiem panów, którzy w tym samym wieku decydują się odejść od żon. Przez dwadzieścia lat wiele się może zmienić i skoro komuś lepiej poza związkiem, to czemu nie.

      A że ci kolesie się żalą? Co w tym dziwnego? Opuszczone panie też się żalą, że ich mężowie się zbiesili i mają kryzys wieku średniego, bo to co im odpowiadało dwie dekady temu, teraz już nie wystarcza.
    • nenia1 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 10:55
      Chyba trochę nie rozumiem problemu. Tak samo przecież jedni mogą odejść, bo im przestaje mocno pasować związek z konkretną osobą po 20 latach, jak drudzy mogę się żalić na to odejście. Ludzie to nie roboty, nawet jeśli coś jest logiczne, to przecież nie działamy na zasadzie "odchodzi żona, bo kiedyś jej pasowałem, a teraz nie, a ok, to w porządku nie będę odczuwał żalu i złości, tak ogólnie nic nie będę odczuwał, bo ona ma rację". I jedna i druga reakcja jest zrozumiała, po prostu ludzka.
    • kosheen4 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 12:54
      Tło: znajomi panowie są w MC (klubie motocyklowym) od wielu lat, bardzo zaangażowani, klub - jak sekta - jest bezwzględnie na pierwszym miejscu i zawsze był, o czym panie wiążąc się te 20-15 lat temu świetnie wiedziały

      panowie to odpad porównywalny do zaangażowanych kiboli, tylko inny obiekt kultu. z zaangażowanymi kibolami raczej nie wiążą się tytanki intelektu, więc tutaj też nie stawiałabym na szczególne orlice.
      dlaczego nie działa nośne powiedzonko o gałach? panie kalkulowały że za kilkadziesiąt lat motorki się rozsypią od rdzy, ale plany pokrzyżował im strętny producent preparatów na korozję?

      --
      Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
      • 45rtg Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 15:04
        kosheen4 napisała:

        > dlaczego nie działa nośne powiedzonko o gałach? panie kalkulowały że za kilkad
        > ziesiąt lat motorki się rozsypią od rdzy, ale plany pokrzyżował im strętny prod
        > ucent preparatów na korozję?

        No, tak to mniej więcej wygląda. Mówienie o gałach ma sens w kontekście tego, jaki ten widziany człowiek jest. Charakter jaki ma. A nie w kontekście tego, co ten człowiek robi, bo ludziom się zwykle robienie w miarę upływu czasu zmienia. I założenie, że jak będą dzieci, to on będzie z tymi dziećmi na wakacje jeździł, odkładając częściowo na bok chodzenie do motocyklowej "Błękitnej Ostrygi" jest całkiem uprawnione. Acz, oczywiście, nie zawsze się sprawdza.

        • kosheen4 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 13.11.19, 19:22
          W mojej opinii działanie człowieka implikuje kim ów człowiek jest. Szczególnie, jeśli chodzi o działania stadne męskie, nie wymagające wysiłku intelektualnego, za to pozwalające czuć się częścią silnej całości i dające wrażenie silnych pleców. Z tego powodu nie pokładałabym większych nadziei ani w fanatyku klubu sportowego, ani w przynależącym motocykliście. Któraś pokłada? No współczuję, i sytuacji, i deficytu intelektualnego.

          --
          Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
    • purchawka2017 Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 13:39
      A one nie mają swojego życia?
      Mamy z małżonkiem zupełnie inne hobby i sposoby spędzania wolnego czasu i nikt nie żałuje drugiemy, ba , zadowolony jest że moze się zajać swoimi sprawami.
      A co do "zbieszenia się" to dziwi mnie , że kobiety zbiesiły się dopiero teraz - przy odchowanych dzieciach, kiedy w końcu mogą zająć się sobą , zwoim rozwojem i swoimi sprawami. I swoimi znajomymi, z którymi dzielą hobby ( chyba, zę takowych nie mają).
      Więcej powodu do bieszenia się miały kiedy dzieci były małe - wóczas znikający małżonek oznaczał uwiązanie z dziacięciem w domu. Teraz dzieci nie zajmują, chłop nie kwękoli nad głową i co ze sobą poczną? Kto je będzie zabawiał?
      • netlii Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 14:17
        Ogólnie biorąc na średnio powaznie koncepcje "co by powiedział facet gdyby potrafił mówić" panowie mogą się czuć jako reproduktorzy wykorzystani do etapu, w którym panie będą w stanie samodzielnie stanąć na nogi finansowo i logistycznie a następnie odrzuceni bo pani się priorytety jednak pozmieniały. A, że chłop jak to chłop powie nad kuflem piwa kumplowi, że starej odwaliło bez głębszej refleksji i wyruszą w trasę słuchając "born to be wild"
    • muchy_w_nosie Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 14:05
      Bo oni nie dorośli. To tak jak ja, biegałam kiedyś z facetem po różnych imprezach, jeździliśmy na całodniowe wycieczki rowerowe, były ogniska, rajdy, wypady, alkohol lał się strumieniami i ... dorośliśmy.
      Mamy teraz inne życie, inne priorytety, tylko, że my dorośliśmy oboje. Jakby jedno zawisło w miejscu to też by było: widziały gały co brały?
      A jak poznasz kogoś na studiach to też zakładasz, że będzie studiował do końca życia, bo koleżanka mała męża który się dokształcał przez 20 lat trwania ich małżeństwa i ona tych weekendowych zjazdów miała już dość i jego nic nie robienia w domu bo się uczy.
      • netlii Re: Baba się zbiesiła (z męskiej perspektywy) 12.11.19, 14:50
        To raczej nie to samo wink Nie ten ładunek emocjonalny. Zresztą nawet w w/w sytuacji niejedna osobie przytaknie faktycznie "dorośleli" a druga odpowie "zdziadzieli i zgorzknieli w 4 ścianach".
        Opcja o której wspominasz przeżywali nawet najwięksi nudziarze w sensie imprezy studenckie z czwartku wieczór na poniedziałek rano albo wypad na domki letniskowe na Mazury czy też inny Sunrise, Kazantip i po nas choćby Potop. To szybko się wpada w rutynę i bezobjawowo można odstawić.
        Tutaj facet ma jednak męską rozrywkę, więzi, ugruntowane i sprawdzone towarzystwo od lat. Podejrzewam, że jakkolwiek szumne braterstwo może emanować również na inne dziedziny życia w tym i pomoc. Cięzko tak zerwać z przyjaciółmi, z którymi od fundamentów stawiało się projekt lub wydatnie przyczyniło do rozwoju nie raz będąc mentorem dla młodych adeptów. Ja wiem, że czasem traktujemy chłopów jak bezemocjalne buldożery co to tylko czynności biologiczne mają na uwadze, ale nie wierzę, że facetom w tej sytuacji obce jest coś takiego jak choćby sentyment.
        Zresztą tutaj była mowa, że niezdrowe (bo piciei i co za tym idzie szereg chorób z tym związanych), ryzykowne (śmierć się zdarza podejrzewam statystycznie częściej niż kierowcom samochodów), ale przypuścmy, że facet ma inną pasje nawet pro zdrowotną w stylu muay thai. Tu jest cała otoczka, swego rodzaju filozofia, która emanuje też na inne kwestie życiowe. Dzięki temu nie ma nałogów, jest energiczny, witalny, pokonuje swoje ograniczania (bo co ja przyjąłęm tyle ciosów to co to dla mnie iść po podwyżkę do szefa?), no ale... trenuje 3-4/tydzień, sukcesów na skali Polski nie odnosi czasem marny pucharek na gali o puchar sołtysa, ma jakieś tam seminaria i łolaboga może sobie wymyśli lecieć na 3 tygodnie do Tajlandii - tam gdzie się wszystko zaczęło. No i co? Każemy zmienić plany całkowicie punkt patrzenia na świat i zmianę nawyków, które go ukształtowały "bo dziecko mamy"?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka