Dodaj do ulubionych

O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:(

13.11.19, 10:35
E-matka jest eko i walczy o piękny świat- przynajmniej na tym forum wink. Pięknie i się chwali oczywiście.
A ja tu chcę bardzo lokalnie opowiedzieć o śmieciach naszych osiedlowych.
Zerkam sobie na stronę swojej spółdzielni i czytam, że od początku roku do końca III kwartału ubyło a naszym ok. 20 tys osiedlu, aż 825 osób .
Do śmieci ma się to tak, że właśnie od ilości osób (zgodnie ze złożoną przez członka spółdzielni mieszkańca) nalicza się tzw. opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Wychodzi jakieś 20 zł miesięcznie na osobę co razy te 825 daje ponad 16 tys miesięcznie mniej. Koszty gospodarowania odpadami raczej się nie zmienią ( bo śmieciochy trzeba wywieźć i posprzątać wiaty) zatem pewnie jak zawsze zapłacą pozostali.
Dostali furtkę do unikania opłat, to po co być frajerem, co płaci?
Że ludziska śmieci nie segregują (mimo, że powinni), to już tyle razy pisali, że szkoda gadać.
I tak to są obywatele odpowiedzialni za środowisko w realu…
A i na koniec jest pytanie jest pytanie, jak to zmienić? Jak można by egzekwować takie opłaty, aby ludziska nie mogły ich sprytnie unikać?
Opłata na osobę jak widać się nie sprawdza.
No i zachęcić do segregacji, aby chcieli?

Jak sobie z problemem śmieci radzą w innych krajach? idealnej Skandynawii ? słynących z porządku Niemczech?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 10:44
      Cóż, taka sytuacja ma mniej wspólnego z byciem lub nie eko, a więcej z posiadaniem lub nie mentalności złodzieja. Złodziej kradnie, jak może - tu za śmieci nie zapłaci, tam pojedzie bez biletu, potem znów ściągnie kradzione filmy/teksty. Jak walczyć? Kiedyś urąbywano rączki, dziś wystarczyłyby chyba faktycznie dolegliwe, a przede wszystkim ściągalne, kary finansowe. Ludzie raczej wiedzą, kto mieszka obok nich na stałe (w sensie czy samotna staruszka czy dziesięcioosobowa rodzina), może powinni się zastanowić, czy chcą płacić za sąsiada? Ciekawe, czy i w jakim procencie członkowie spółdzielni byliby skłonni do upublicznienia informacji, ile osób w którym lokalu jest zadeklarowanych do opłaty śmieciowej?




      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
      • aankaa Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 14.11.19, 00:48
        wiesz, w moim bloku (nie spółdzielnia) jest 60 mieszkań
        jak sobie wyobrażasz "doniesienie" na 10-osobową rodzinę czy sąsiada singla, że wywala śmiecie nie do tego pojemnika (a jest ich w altanie i obok kilka) co trzeba ?

        --
        jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
        • iwoniaw Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 14.11.19, 12:47
          aankaa napisała:

          > wiesz, w moim bloku (nie spółdzielnia) jest 60 mieszkań
          > jak sobie wyobrażasz "doniesienie" na 10-osobową rodzinę czy sąsiada singla, że
          > wywala śmiecie nie do tego pojemnika (a jest ich w altanie i obok kilka) co tr
          > zeba ?
          >

          W opisanej wyżej sytuacji nie chodziło o wrzucanie do nieodpowiedniego pojemnika, tylko o to, że ktoś płaci za śmieci za dwie osoby, a faktycznie mieszka np. pięć i te pięć generuje odpowiednio więcej odpadów. Zatem gdyby było podane do wiadomości wszystkich członków spółdzielni, ile osób jest w którym lokalu zadeklarowanych, to chyba jednak ktoś by zauważył, że naprzeciwko to nie samotny singiel żyje, tylko stado ludzi?



          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
    • 45rtg Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 10:46
      mrs_jedi napisał(a):

      > Zerkam sobie na stronę swojej spółdzielni i czytam, że od początku roku do końc
      > a III kwartału ubyło a naszym ok. 20 tys osiedlu, aż 825 osób .
      > Do śmieci ma się to tak, że właśnie od ilości osób (zgodnie ze złożoną przez cz
      > łonka spółdzielni mieszkańca) nalicza się tzw. opłatę za gospodarowanie odpadam
      > i komunalnymi.

      Przecież gdzie indziej też muszą płacić za śmieci, więc coś chyba za bardzo kombinujesz, bo cóż to za różnica. Pewnie się wyprowadzili i tyle.
      • araceli Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 10:54
        45rtg napisał:
        > Przecież gdzie indziej też muszą płacić za śmieci, więc coś chyba za bardzo kom
        > binujesz, bo cóż to za różnica. Pewnie się wyprowadzili i tyle.


        Płaci się na podstawie deklaracji, której nikt nie sprawdza. Ludzie po prostu oszukują.


        --
        Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
        • 45rtg Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:10
          araceli napisała:

          > 45rtg napisał:
          > > Przecież gdzie indziej też muszą płacić za śmieci, więc coś chyba za bard
          > zo kom
          > > binujesz, bo cóż to za różnica. Pewnie się wyprowadzili i tyle.
          >
          >
          > Płaci się na podstawie deklaracji, której nikt nie sprawdza. Ludzie po p
          > rostu oszukują.

          No, chyba, że to było rzeczywiście na podstawie deklaracji śmieciowych.
          • araceli Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:18
            45rtg napisał:
            > No, chyba, że to było rzeczywiście na podstawie deklaracji śmieciowych.

            Nie było ale jest. W zależności od sposobu poboru deklarujesz albo fakt, że mieszkanie jest/nie jest zamieszkane albo ilość osób. Ustawa przewiduje zdaje się naliczanie odpłaty względem zużytej wody ale chyba żadna gmina nie zdecydowała się na jej wprowadzenie.


            --
            Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
            • 45rtg Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:25
              araceli napisała:

              > 45rtg napisał:
              > > No, chyba, że to było rzeczywiście na podstawie deklaracji śmieciowych.
              >
              > Nie było ale jest. W zależności od sposobu poboru deklarujesz albo fakt,
              > że mieszkanie jest/nie jest zamieszkane albo ilość osób. Ustawa przewiduje zda

              Wiem, bo przecież ja też deklaruję. Tylko że ja gminie, a gmina raczej nie z tego bierze dane o liczbie mieszkańców, tylko pewnie wysysa z bazy meldunków. Chociaż kto ich tam wie. Ale jak to jest spółdzielnia, to faktycznie mogą mieć jedną deklarację mieszkania u nich do wszystkiego.

              > je się naliczanie odpłaty względem zużytej wody ale chyba żadna gmina nie zdecy
              > dowała się na jej wprowadzenie.

              To się gdzieś zdarzało (albo mogło zdarzyć), bo pamiętam jakieś żale właściciela pensjonatu, że mu gość przyjdzie z nart, wlezie pod prysznic na pół godziny się rozgrzewać, a potem śmieci na tej podstawie dużo kosztują.

              • mika_p Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:27
                > Tylko że ja gminie, a gmina raczej nie z tego bierze dane o liczbie mieszkańców, tylko pewnie wysysa z bazy meldunków.
                > Ale jak to jest spółdzielnia, to faktycznie mogą mieć jedną deklarację mieszkania u nich do wszystkiego.

                Spółdzielnia/wspólnota powinna mieć jedną deklarację na budynek - spółdzielnia składa ją do urzędu miasta/gminy i powinna składać korekty, gdy liczba mieszkańców budynku się zmienia.
                Gmina jak najbardziej opiera się an deklaracji, ale ma mozliwość i obowiązek kontroli. Pytanie, na ile chce czy może.

                Przykładowo, jeżeli w przetargu gmina nie zapisze, że przedsiębiorstwo odbierające odpady ma notować i informować, ile odbiera odpadów z poszczególnych nioeruchomości, to gmina nie ma jak wylapac takich dziwnych przypadków, że zadeklarowane są dwie osoby, a oddawane z 500 l zmieszanych oraz segregacja - a z posiadanych dokumentów jej nie wyjdzie, jak zameldowane są 3 osoby, a np. synowa i trójka dzieci w sąsiedniej gminie u rodziców synowej.

                Druga sprawa, że nawet do analizy porównującej dane meldunkowe z danymi z deklaracji potrzebni są ludzie, a jak gmina nie ma woli prowadzenia takiego nadzoru, to do gospodarki odpadami ma pół czlowieka (a drugie pół etatu poświęcone jest ochronie środowiska ogólnie, albo inszej gospodarce komunalnej)

                --
                Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
    • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 10:57
      Nie wiem, czy to idealne rozwiązanie, ale np. w Szwajcarii nie ma żadnej opłaty miesięcznej za wywóz śmieci od osoby czy tam od pojemnika. Opłata zawarta jest w cenie worków na śmieci, czyli śmieciarka zabiera tylko i wyłącznie śmieci wystawione w odpowiednich workach, które odpowiednio kosztują. Im więcej produkujesz śmieci, tym więcej zużywasz worków i tym sposobem odpowiednio więcej płacisz za wywóz. Moim zdaniem całkiem sprawiedliwie. Do takiego worka nie wolno wrzucać wszystkiego i jest to wyszczególnione, również na samym worku. Do tego śmieci bardzo mocno się sortuje i wszystko, co odsortowane można wyrzucić za darmo - do odpowiednich pojemników, oddać w sklepie czy wywieźć w wyznaczone miejsca.

      Ludzie sortują śmieci, bo walenie wszystkiego w jeden worek kosztuje ich po prostu dużo więcej. Nie ma też dzikich wysypisk, bo kary za to są bardzo dotkliwe, a jak gdzieś służby znajdą takie wywalone domowe śmieci, to tropią ich właściciela. Czytałam kiedyś artykuł w gazecie na ten temat. Wypowiadał się jeden z takich śmieciowych detektywów i mówił, że praktycznie w każdym worku znajdzie się coś, co naprowadzi na ślad właściciela.

      W różnych częściach kraju funkcjonują różne odmiany tego systemu, ale z grubsza tak to właśnie wygląda.
      • kasiaabing Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:12
        Stawiam dolary przeciwko orzechom, że u nas wystawialiby jeden worek A reszta do lasu. Przed tą całą rewolucją smieciową tak chyba było, że w niektórych gminach płaciło się od pojemnika. U mojego brata we wsi 4 osobowa rodzina wystawiała 1 pojemnik zmieszanych śmieci w miesiącu! Reszta lądowała w piecu albo w lesie, albo w mieście na osiedlach.
        • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:30
          Gdyby za taki proceder były tak wysokie kary, jak tu, to nikt by tego nie robił, bo wychodziłoby to duuuuuuużo drożej niż uczciwe sortowanie. Kilka lat temu dość głośny był u nas przypadek kobiety, która wyjeżdżając na dłuższy urlop wyrzuciła resztę śmieci w reklamówce do kosza na ulicy. Została wytropiona i ta reklamóweczka śmieci kosztowała ją 500 CHF. Założę się, że już nigdy więcej nie wywaliła domowych śmieci nie tam, gdzie powinna.
          • bywszy Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:03
            eliszka25 napisała:

            > Gdyby za taki proceder były tak wysokie kary, jak tu, to nikt by tego nie robił
            > , bo wychodziłoby to duuuuuuużo drożej niż uczciwe sortowanie. Kilka lat temu d
            > ość głośny był u nas przypadek kobiety, która wyjeżdżając na dłuższy urlop wyrz
            > uciła resztę śmieci w reklamówce do kosza na ulicy. Została wytropiona i ta rek
            > lamóweczka śmieci kosztowała ją 500 CHF. Założę się, że już nigdy więcej nie wy
            > waliła domowych śmieci nie tam, gdzie powinna.

            Przed wyrzuceniem śmieci do lasu janusze starannie by je sortowali pod kątem uniknięcia identyfikacji.
            • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:36
              I co robiliby z wszystkimi śmieciami, które mogłyby przyczynić się do identyfikacji? Poza tym nie tylko zawartość śmieci w tym pomaga. No i przede wszystkim już sama świadomość, ze w razie gdyby jednak zostali wytropieni, to czeka ich słona zapłata, raczej byłaby odstraszaczem przynajmniej dla części takich Januszy. Nie mówiąc już o tym, że w dobrze pomyślanym systemie takie kombinacje są zwyczajnie nieopłacalne. Po co mam wymyślać strategie wywiezienia śmieci do lasu, skoro mogę je posortować i legalnie oddać za darmo?
              • kasiaabing Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:46
                Widać, że w Polsce nie mieszkasz😉 Jak będziesz w Polsce to idź do lasu i zobacz ile jest śmieci domowych. W mojej gminie zabierają smieci sortowane i zmieszane w takiej ilosci jaką wystawisz. Wiesz ilu jest ludzi którzy wyrzucają śmieci domowe w małych torebkach do zwykłych koszy mimo, że altanka smietnikowa ( otwarta) jest 10 metrów dalej? Ja nie rozumiem czemu tak jest ale jest.
                • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:53
                  Ostatni raz byłam w Polsce w sierpniu, myślisz, że tak diametralnie się zmieniło? Bo ja nie sądzę. Śmieci są wywalane do koszy przy ulicy czy wywożone do lasu, bo praktycznie nic za to nie grozi. Ile jest śmieci, to akurat wiem. Nie raz i nie dwa zatrzymaliśmy się na leśnym parkingu żeby zrobić przerwę w podróży i w pobliżu natknęliśmy się na starą lodówkę czy worek pampersów. U nas starą lodówkę możesz oddać za darmo do elektrośmieci. Kilka razy w roku można takie śmieci wystawić przed dom i zabiorą, a na codzień wywozisz do sklepu czy innego punktu do tego przeznaczonego. Do punktu odbioru mam bliżej niż do lasu i mniej z tym zachodu, bo miły pan pomoże mi grata zdjąć z samochodu.
                  • joanna_poz Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:58
                    eliszka25 napisała:

                    U nas starą lod
                    > ówkę możesz oddać za darmo do elektrośmieci. Kilka razy w roku można takie śmie
                    > ci wystawić przed dom i zabiorą, a na codzień wywozisz do sklepu czy innego pun
                    > ktu do tego przeznaczonego. Do punktu odbioru mam bliżej niż do lasu i mniej z
                    > tym zachodu, bo miły pan pomoże mi grata zdjąć z samochodu.

                    w Polsce jest tak samo, ba, jak kupuję nowa lodówkę i mi ją przywożą do domu, to mają obowiązek zabrac mi starą (trzeba to tylko zgłosić).
                      • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:49
                        No i nie wierzę, że w tych śmieciach nie da się znaleźć nic, co pomogłoby wskazać, kto wyrzuca śmieci nie tam, gdzie trzeba. U nas taki kontener w ogóle nie zostałby zabrany, ewentualnie śmieciarze wybraliby tylko to, co jest w odpowiednim kontenerze, a wory wrzucone nie tam, gdzie trzeba, zostałyby obok. No i oczywiście zaraz ktoś by się zainteresował i sprawdził, kogo można obciążyć kosztami za bałagan. Zapewniam cię, że gdyby jeden z drugim zapłacił np. 1000 zł za worek wyrzucony nie tam, gdzie trzeba, to by się raz dwa nauczył odpowiedniego sortowania.
                    • mika_p Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:18
                      > A wiesz, że w moim mieście są firmy które starą lodówkę odbiorą z domu i z pocałowaniem ręki wywiozą do utylizacji?

                      A wiesz, że takie firmy działają tylko w miastach, bo na wieś nie opłaca im się jeździć? A na wsi odbiór gabarytów i elektrośmieci jest raz, dwa razy w roku. teoretycznie każda gmina powinna mieć PSZOK, ale jednak nie wszytskie mają

                      --
                      Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
                      • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:44
                        No właśnie miałam to tez napisać. Mam rodziców w Polsce na wsi i od nich elektrośmieci żadne firmy z pocałowaniem ręki nie odbierają. U nas infrastruktura okołośmieciowa nie różni się specjalnie w mieście i na wsi. Ja akurat mieszkam na wsi i wszystko to, co opisałam u nas dokładnie tak działa.
                          • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:52
                            Tak, w teorii. W wakacje byłam u rodziców i akurat zepsuła im się pralka. Kupili nową, zapłacili za dowóz z wniesieniem i mój ojciec był przekonany, ze to oznacza wniesienie, zamontowanie nowej i zabranie starej. Otóż nie. Dowóz z wniesieniem oznacza, że zostawiają pralkę na progu, a starą pralkę zabiorą, jak im się dopłaci 80 zł za montaż. Czyli teoretycznie za darmo, a praktycznie niekoniecznie.
                              • iwoniaw Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:11
                                joanna_poz napisała:

                                > nie, nie trzeba zamawiac montazu czy wnoszenia.
                                > natomiast zabranie starej TRZEBA zgłosić przy zakupie.
                                > to jest jedyny wymóg.
                                >

                                Dokładnie tak. Trzeba to zgłosić przy zakupie. I nie zawsze to stare urządzenie jest zabierane tym samym transportem, którym przywożone jest nowe - ale żadnych problemów z tym nie ma, trzeba tylko się umówić tak jak piszesz, przy zakupie. Nawet gdy kupowałam zmywarkę przez internet, sprzedawca jednym kurierem przysłał nowy sprzęt, a drugiego wysłał po odbiór starego - tylko owszem, trzeba było zaznaczyć w zamówieniu opcję "odbiór zużytego sprzętu". Beż żadnych dopłat oczywiście, przecież to przepisy regulują a nie widzimisię sprzedawcy.

                                Ale abstrahując od tego całkiem i zakładając, że ktoś mieszka na wsi, z dala od PSZOK-u i chce wywalić lodówkę czy pralkę, a nie kupuje nowej - toż chyba w takiej sytuacji lepiej przez nawet parę miesięcy potrzymać grata w jakiejś szopce i wystawić przy okazji zbiórki, żeby zabrali spod domu (nawet w zapadłych wsiach takie akcje są przynajmniej ze dwa razy w roku) legalnie i bez naszego wysiłku, niż dygać z tym do lasu i zaśmiecać?


                                --
                                'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                                'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                                • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:28
                                  iwoniaw napisała:
                                  >
                                  > Ale abstrahując od tego całkiem i zakładając, że ktoś mieszka na wsi, z dala od
                                  > PSZOK-u i chce wywalić lodówkę czy pralkę, a nie kupuje nowej - toż chyba w ta
                                  > kiej sytuacji lepiej przez nawet parę miesięcy potrzymać grata w jakiejś szopce
                                  > i wystawić przy okazji zbiórki, żeby zabrali spod domu (nawet w zapadłych wsia
                                  > ch takie akcje są przynajmniej ze dwa razy w roku) legalnie i bez naszego wysił
                                  > ku, niż dygać z tym do lasu i zaśmiecać?
                                  >
                                  >
                                  Też nie pojmuję jakim cudem bardziej opłaca się wywieźć lodówkę do lasu niż oddać na zbiórkę elektrośmieci nawet kilka miesięcy później. Jak by tak taki przedsiębiorca z Bożej łaski za swoją akcję musiał zapłacić równowartość dwóch nowych lodówek, to by sobie pewnie raz dwa przekalkulował. Tylko ktoś musi to sprawdzać i takich karać.
                                • mika_p Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:32

                                  > zakładając, że ktoś mieszka na wsi, z dala od PSZOK-u i chce wywalić
                                  > lodówkę czy pralkę, a nie kupuje nowej - toż chyba w takiej sytuacji
                                  > lepiej przez nawet parę miesięcy potrzymać grata w jakiejś szopce
                                  > i wystawić przy okazji zbiórki, żeby zabrali spod domu

                                  Ja się z tym zgadzam, ale polemizuję ze stwierdzeniem, że tak łatwo przekazać starą pralkę czy lodówkę wyspecjalizowanej firmie.

                                  Z tezą, że można przechować stary sprzęt w jakiejś szopce, też można polemizować - bo nie każdy taką szopkę ma. Bo nie każdy mieszkaniec wsi ma gospodarstwo z szopką: jest mnóstwo wsi po kilkanaście kilometrów od miasta, w których budowane są domy w ścisłej zabudowie, z przestrzeni niemieszkalnej jest garaż, kotlownia i jakiś szajerek na sanki i grabie - i o ile można wziąć dzień urlopu na odebranie od kuriera nowej lodówki, o tyle kolejnego dnia na oddanie starej już się ludziom nie chce, a PSZOK czynny do g. 15 od poniedziałku do piątku. I tym sposobem lodówka ląduje w lesie.

                                  --
                                  Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
                  • kurt.wallander Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 16:27
                    eliszka25 napisała:

                    > Ostatni raz byłam w Polsce w sierpniu, myślisz, że tak diametralnie się zmienił
                    > o? Bo ja nie sądzę. Śmieci są wywalane do koszy przy ulicy czy wywożone do lasu
                    > , bo praktycznie nic za to nie grozi.

                    Nie wiem, jak w reszcie Polski, ale w mojej gminie mozna wystawić dowolną ilość śmieci, więc wywożenie do lasu sie już po prostu nie opłaca, skoro zabiorą to samo sprzed posesji. Od kiedy wprowadzono takie zasady śmieci w lesie jest zdecydowanie mniej. Problemem jest jedynie palenie śmieciami w piecach, kominkach. Teraz juz nie dla oszczędności w opłatach za śmieci, tylko jako darmowe źródło ciepła sad
                  • aankaa Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 14.11.19, 01:13
                    U nas starą lodówkę możesz oddać za darmo do elektrośmieci

                    kochana ! u nas (także duże) elektrośmieci odbiorą za darmo, nawet z 4 piętra bez windy, jeśli je zgłosisz
                    gminy mają stałe punkty odbioru takowych, są nawet mobilne (np na parkingu, w sobotę), wystarczy przynieść
                    a i tak przy śmietniku widziałam niewielki tv bo sąsiadowi nie chciało się poczekać 2 dni i pójść 100 m dalej

                    --
                    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
              • bywszy Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:31
                eliszka25 napisała:
                > I co robiliby z wszystkimi śmieciami, które mogłyby przyczynić się do identyfik
                > acji?

                Wyrzucaliby grzecznie do pojemników, prawidłowo posortowane i popakowane w legalne worki.

                > Nie mówiąc już o tym, że w dobrze pomyślanym systemie takie kombinacje są zwy
                > czajnie nieopłacalne. Po co mam wymyślać strategie wywiezienia śmieci do lasu,
                > skoro mogę je posortować i legalnie oddać za darmo?

                Żeby zminimalizować zużycie legalnych worków płatnych od sztuki.
                • eliszka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 16:34
                  W legalne worki nie można wrzucać np. papieru, czyli rachunków, kopert, gazet itp. Jeśli to wyląduje w worku, to raz dwa będzie wiadomo, kto nie sortuje, jeśli w lesie - bardzo szybko przyjdzie pocztą odpowiedni mandacik. Poza tym ty naprawdę myślisz, że wszyscy Szwajcarzy są głupi, a Polacy tacy super inteligentni i nikt nigdy nie doszedłby, kto wywozi śmieci do lasu? Tutaj też są kombinatorzy, bo inaczej nie byłyby potrzebne takie mandaty i śmieciowi detektywi. Mandaty za takie rzeczy są na tyle wysokie, że spokojnie pokrywają koszty takiego dochodzenia. Poza tym tutaj całkiem normalne jest, że oprócz mandatu winowajca dostaje też rachunek za interwencję np. policji.
          • aankaa Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 14.11.19, 01:06
            Kilka lat temu dość głośny był u nas przypadek kobiety, która wyjeżdżając na dłuższy urlop wyrzuciła resztę śmieci w reklamówce do kosza na ulicy. Została wytropiona i ta reklamóweczka śmieci kosztowała ją 500 CHF. Założę się, że już nigdy więcej nie wywaliła domowych śmieci nie tam, gdzie powinna.

            przez niemal rok obserwowałam budę, w której sprzedawano jadło na miejscu i na wynos
            pod koniec dnia personel upychał wielki wór odpadów w koszu na śmieci stojącym obok przystanku autobusowego (teoretycznie służącego wrzuceniu starego biletu czy drobnego śmiecia)

            --
            jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
          • kasiaabing Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:01
            Ano widzisz, segregujesz. Parę lat temu na wsi segregowali na śmieci do palenia w nocy i w dzień... Wiadomo, że odpady bio łatwiej na wsi segregowac bo kompostownik, bo można wyrzucić zwierzętom. Ale w tej wsi o której mówię nikt sobie głowy nie zaprzątał segregacją. Teraz się to pomału zmienia jednak jest taki opór przed segregacją. że to się w głowie nie mieści. Z resztą, wystarczy przejść wieczorem przez wieś, wszystko czuć...
      • araceli Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:15
        eliszka25 napisała:
        > Ludzie sortują śmieci, bo walenie wszystkiego w jeden worek kosztuje ich po pro
        > stu dużo więcej.

        W mojej Wspólnocie przed "reformą śmieciową" płaciliśmy tylko za wywóz śmieci niesortowanych (od kubła). Pojemniki na papier/szkło/plastik były odbierane za darmo. Oczywiście nie wszyscy sortowali, niektórzy mają wszystko gdzieś ale robiła to zdecydowana większość. Aspekt finansowy zawsze najlepiej działa.




        --
        Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
        • asia-loi Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:37
          araceli napisała:

          >
          > W mojej Wspólnocie przed "reformą śmieciową" płaciliśmy tylko za wywóz śmieci niesortowanych (od kubła).


          Nie każda spółdzielnia daje wybór. W mojej spółdzielni jest wybór: można sortować lub nie i odpowiednio więcej płacić za niesortowane. Ale są spółdzielnie mieszkaniowe w moim mieście gdzie nie ma wyboru: można tylko nie sortować.
          I u mnie jest jeszcze takie zjawisko, że do blokowych śmietników podrzucają śmieci mieszkańcy domów jednorodzinnych. Każdego dnia podjeżdża ileś samochodów osobowych i ludziska wyciągają z bagażników wielkie wory śmieci i wrzucają do naszych śmietników. I w ogóle się nie przejmują, że ileś ludzi to widzi, bo na śmietniki wychodzi mnóstwo okien z różnych bloków. Zero wstydu i uczciwości. To jest efekt wypełniania deklaracji, których nikt nie sprawdza. Ale to podrzucanie śmieci blokowcom miało też miejsce przed "reformą śmieciową".



          --
          Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
          Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
        • asia-loi Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:29
          jak_matrioszka napisała:

          > Mi sie szwajcarski model podoba i uważam go za bardzo sprawiedliwy.


          Mnie też.


          Uzależnianie opłat za śmieci od czegokolwiek innego niż ilość wygenerowanych śmieci nigdy nie bedzie sprawiedliwe.

          Też tak uważam. Ja sama zużywam 5 m3 wody na miesiąc, rodziny niewiele więcej. Natomiast uważam, że ja nie produkuję tyle śmieci co rodziny.



          --
          Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
          Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
    • hungaria Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:06
      Tak jak napisała Eliszka. Ona w Szwajcarii, ale w Niemczech też tak chyba jest? Zawsze rozczula mnie widok Niemców z wielkimi siatami plastiku, metalu i szkła, sortujących odpady do poszczególnych pojemników (do których jeszcze trzeba się przejść, bo zazwyczaj nie stoją zaraz pod domem).
      Czytałam też o systemie worków na śmieci z kodami kreskowymi przyporządkowanymi do mieszkania (to na jakimś nowym osiedlu) - pojemnik otwiera się po zeskanowaniu kodu i jak coś jest nie tak, łatwo namierzyć sprawcę.
    • magia Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:22
      A może opłata za śmieci liczona od metrażu mieszkania, jeśli jest np. jest mało zgłoszonych osób.
      Czyli przyjmujemy
      40m - 2 osoby,
      60m - 3 osoby
      100m - 4 osoby.
      Jeśli jest zgłoszonych mniej to liczymy od metrażu, jeśli więcej liczymy osoby

      Metraż gmina zna bo płacimy podatek co roku, więc te dane już są.
    • frey.a86 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 11:50
      Pewna jesteś, że chodzi o śmieci? Ja myślę, że raczej społeczeństwo nam się bogaci, ludzie żyją na coraz większym metrażu i tak jak kiedyś czteroosobowa rodzina na 50m2 była normą, tak teraz raczej szukają czegoś większego. Mój blok się wyludnia - w mojej klatce w ciągu ostatnich 5 lat zmarło 4 sąsiadów, a nie wprowadził się nikt nowy. Mieszkanie studenckie kilka pięter niżej jeszcze 3 lata temu zamieszkiwało 5 osób, teraz mieszka tam para.

      Inna rzecz, że te 20zł od łebka to wcale nie mało, rodzina musi zapłacić prawie stówę za wywóz odpadów i jak ktoś ma kasy na styk, to faktycznie może szukać oszczędności.
    • turzyca Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:04
      W najbardziej restrykcyjnej dotychczas opcji miałam chip do śmietników, a śmietniki były skonstruowane trochę jak te do zbiórki na odzieży, z uchylną klapą, do której mieścił się jeden worek 60 litrów. Na normalne śmieci był jakiś tam limit, powyżej którego trzeba było dopłacić za worek parę euro.

      --
      Wróżenie z fusów.
    • jowita771 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:13
      Może deklaracja powinna być powiązana z rozliczeniem rocznym. Rozliczasz się tam, gdzie mieszkasz i tam tez płacisz za wywóz śmieci. Albo jakiś system, jak ewuś i żeby panie w urzędzie miały dostęp, chcesz załatwić jakąkolwiek sprawę, złożyć wniosek o 500+ na przykład, pani wklepuje pesel do komputera i pojawia się jej, gdzie człowiek płaci za wywóz śmieci. Nie płaci - nie załatwi sprawy urzędowej.

      --
      w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
      czlowiek z wagina to scierka i szmata
      czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
    • al_sahra Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:23
      Mogę opowiedzieć, jak jest w strasznej Ameryce, bo spotkałam się tu z różnymi rozwiązaniami.

      W niektórych miejscowościach nie ma bezpośredniej opłaty za wyrzucanie śmieci, ale koszty są pokrywane z budżetu miejskiego, do którego dokładają się wszyscy mieszkańcy płacąc podatki od nieruchomości. Ponieważ podatek jest proporcjonalny do wartości nieruchomości, więc wychodzi na to, źe bogaci ludzie płacą więcej od osoby za wszelkie miejskie usługi. Najbiedniejsi nie płacą nic, bo podatek nalicza się zwykle od jakiegoś progu, poniżej którego nieruchomość jest nieopodatkowana. W przypadku najemców podatek jest pośrednio wliczony w czynsz, bo czynsze są wyższe tam, gdzie są wyższe podatki.

      W innych miejscowościach płaci się za pojedyncze worki - zwykle powyżej jakiejś ustalonej liczby, tzn. co roku dostaje się od miasta za darmo pewną liczbę nalepek na worki, bez których śmieciarka nie zabierze śmieci. Za każdą dodatkową nalepkę trzeba zapłacić i to nie są symboliczne opłaty ($3-5 od worka). Są też miasta, gdzie w ogóle nie ma darmowych nalepek.

      Są też okolice (zwykle słabo zaludnione), gdzie to jest osobny problem każdego mieszkańca - nie ma służb miejskich i trzeba samemu podpisać umowę z prywatną firmą.

      My teraz mieszkamy w osiedlu, które ma umowę z miastem na odbiór śmieci, a koszt jest wliczany w opłatę osiedlową, razem z innymi usługami, które są tylko dla mieszkańców. Opłata jest zależna od wartości nieruchomości, więc znowu - bogatsi płacą więcej.

      Segregacja jest obowiązkowa od wielu lat we wszystkich miejscach, w których mieszkałam. To nie jest jakoś bardzo uciążliwe, zwykle są trzy rodzaje pojemników: na zwykle śmieci, recykling (albo wszystko zmieszane albo papier osobno) i kompost.
      • miriam_73 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:38
        Przypomniałaś mi: u naszych przyjaciół na Long Island jest jeszcze inaczej, ale to pewnie wynika z sezonowości miejscowości (Montauk). Tam w ogóle z domów nie ma odbioru śmieci. Jest stacja poza miasteczkiem, w lesie i tam zawozi się wszystkie śmieci, odpowiednio posortowane. Meg jedzeniowe rzeczy kompostuje, ale wszystko inne zawożą do stacji odbioru. Przy czym za niektóre rzeczy się nie płaci, bo jest to finansowane z lokalnego podatku, ale za niektóre (np. elektronikę) jest dodatkowa opłata. Z kolei na Florydzie mają normalny wywóz, ale też jest obowiązkowe sortowanie, a opłata jest wliczona w taksy lokalne. U nas w Sussex County też jakaś część jest wliczona w podatek od nieruchomości, ale nie wszystkie rodzaje śmieci.
        Z kolei w Hiszpanii (przynajmniej u nas lokalnie koło Marbelli) nikt nie sortuje śmieci, mamy jeden wielki kontener przy osiedlu przy naszej bramie do garażu, który jest odbierany w całości, bez sortowania. Zimą jest o tyle problem, że dziki schodzą z gór i nauczyły się wywalać/ przewracać te pojemniki i żerują na śmieciach. Już parę razy zdarzyło się, że mieliśmy problem z wjazdem do garażu, bo trzeba było bardzo pilnować, żeby nie dostały się na teren osiedla... Przychodzą całe stadka - dorosłe z warchlakami i uczą je żerować.
        • tairo Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:27
          > Tam w ogóle z domów nie ma odbioru śmieci. Jest stacja poza miasteczkiem, w lesie i tam
          > zawozi się wszystkie śmieci, odpowiednio posortowane.

          Amerykańska myśl ekologiczna - po co miałby jeździć jeden samochód zbierający śmieci, skoro może każdy mieszkaniec jeździć własnym samochodem? A jak nie masz samochodu, to już w ogóle nie istniejesz.
          • al_sahra Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:35
            tairo napisała:

            > Amerykańska myśl ekologiczna - po co miałby jeździć jeden samochód zbierający ś
            > mieci, skoro może każdy mieszkaniec jeździć własnym samochodem? A jak nie masz
            > samochodu, to już w ogóle nie istniejesz.

            Akurat przykład podany przez Miriam dotyczy miejscowości letniskowej, w której poza sezonem prawie nikt nie mieszka. To nie jest typowa sytuacja.
              • al_sahra Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:44
                Jeszcze raz: to jest sytuacja nietypowa, przynajmniej dla większych miejscowości. Mieszkałam w USA w różnych miejscach i wszędzie publiczny wywóz śmieci i recykling działał bardzo sprawnie.

                Natomiast w słabo zaludnionych okolicach, gdzie są duże odległości między osiedlami, trzeba dużo rzeczy organizować na własną rękę i nie da się rzeczywiście żyć bez samochodu. Ale nie wiem, czy w Polsce do każdej zabitej deskami wiochy też dojeżdża śmieciarka.
                  • al_sahra Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 17:37
                    Nie zrozumiałaś - nietypowa sytuacja polega na tym, że w tej miejscowości letniskowej nie ma wywozu śmieci. W sąsiednich miejscowościach jest, tylko trzeba podpisać umowę z firmą (wiem z autopsji, bo kiedy mieszkaliśmy w Nowym Jorku, to wynajmowaliśmy w okolicy dom na lato i firma odbierała worki). Być może znajomi Miriam chcieli sobie zaoszczędzić, bo nie widzę powodu, żeby firma, która obsługuje Amagansett odmówiła obsługiwania klientów z Montauk (kawałek dalej).

          • iwoniaw Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:35
            tairo napisała:


            > Amerykańska myśl ekologiczna - po co miałby jeździć jeden samochód zbierający ś
            > mieci, skoro może każdy mieszkaniec jeździć własnym samochodem? A jak nie masz
            > samochodu, to już w ogóle nie istniejesz.

            No, czytałam kiedyś książkę o zero waste autorski amerykańskiej i o amerykańskich realiach. Było tam o m.in. o recyclingu. Prawdy objawione, do jakich dochodziła, jak wynikało z jej wywodów, na drodze żmudnych prób i bulwersując otoczenie światłych intelektualistów, to były takie podstawy podstaw, do jakich u nas się wdraża dzieci na etapie wczesnej podstawówki. Więc ekhem wink




            --
            "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
          • miriam_73 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:45
            W Ameryce nieco trudno funkcjonować bez samochodu. Tak - brak samochodu = masz duuuży problem. Poza miejscami typu NYC, jeśli mieszkasz, pracujesz i żyjesz na miejscu. Mamy przyjaciół na Brooklynie, którzy nie mają samochodu. Programowo, bo jest im niepotrzebny.
            A w Montauk nie mieszkają ludzi niezmotoryzowani. Miasteczko żyje od poł. maja, do września, potem się wyludnia. Nie ma sensu utrzymywać zorganizowanego wywozu. Może hotele coś takiego mają, ale domy prywatne nie.
            • tairo Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:54
              > W Ameryce nieco trudno funkcjonować bez samochodu.

              Ojej, naprawdę?

              > Miasteczko żyje od poł. maja, do września, potem się wyludnia. Nie ma sensu utrzymywać
              > zorganizowanego wywozu.

              No paczpani, w Polsce jest sens utrzymywać pługi śnieżne, chociaż są zwykle w użyciu nie więcej niż 2 miesiące, a i to nie zawsze, a w Ameryce nie da się zorganizować śmieciarki jeżdżącej tylko w sezonie?
              • miriam_73 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:20
                Tak, naprawdę. System komunikacji zbiorowej poza wielkimi miastami jest, delikatnie ujmując, bardzo ubogi. Bez samochodu jak bez ręki, czy Ci się to podoba, czy nie.
                Nie wiem czy się nie da. Po prostu się tego nie robi. I tyle.
                Ameryka to nie Polska, to nie Europa. Inne myślenie, "trochę" inne odległości.
              • majenkir Re: 13.11.19, 15:47
                tairo napisała:
                > No paczpani, w Polsce jest sens utrzymywać pługi śnieżne, chociaż są zwykle w u
                > życiu nie więcej niż 2 miesiące,


                I to jest takie "green"? wink


                --
                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                Abby&Prada
                • tairo Re: 13.11.19, 16:31
                  Co nie jest takie "green"? Że przez większość roku pługi stoją cicho w garażach czy tam na parkingach i nie wpływają na środowisko? No tak, straszną ilość powierzchni zużywają.

                  Faktycznie, wożenie samochodem worka śmieci do sąsiedniej miejscowości jest znacznie bardziej "green".
                  • mika_p Re: 13.11.19, 16:34
                    > Co nie jest takie "green"? Że przez większość roku pługi stoją cicho w garażach czy tam na parkingach i nie wpływają na środowisko?

                    Posiadanie pługu śnieżnego w lecie. I zapewne kosiarek do trawy zimą.
                    A już pogotowie energetyczne to zupełnie nie "green", trzymają samochody z podnośnikami nawet wtedy, jak wszytskie latarnie świecą.

                    --
                    Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
                  • majenkir Re: 13.11.19, 17:10
                    tairo napisała:
                    > Co nie jest takie "green"? Że przez większość roku pługi stoją cicho w garażach
                    > czy tam na parkingach i nie wpływają na środowisko?

                    Pewnie tylko udajesz, ze nie rozumiesz, ale i tak Ci wytlumacze wink - WYPRODUKOWANE maszyny stoja (i niszczeja) przez ogromna czesc swojego zywota. System gdzie pick up trucki maja zakladane na zime lopaty jest o wiele lepszy. Btw, mam nadzieje, ze nie ogladasz Netflix? Jak absurd, to absurd tongue_out


                    --
                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                    Abby&Prada
                    • tairo Re: 13.11.19, 17:49
                      Niunia, a te pickup trucki to z nieba spadły, czy też jednak zostały wyprodukowane? Łopaty na drzewach urosły i na wiosnę więdną, więc można na kompost wyrzucić?

                      Pokaż mi te hordy pickup trucków w Polsce, zwłaszcza takich, które poradzą sobie ze zgarnięciem metra śniegu na drodze o nachyleniu większym niż 10°.
                      • alicia033 Re: 13.11.19, 18:34
                        tairo napisała:

                        > Pokaż mi te hordy pickup trucków w Polsce, zwłaszcza takich, które poradzą sobi
                        > e ze zgarnięciem metra śniegu na drodze o nachyleniu większym niż 10°.

                        w Polsce to nie pickup, tylko silnik siodłowy (vel traktor) z odpowiednimi "przystawkami" -w sezonie wiosenno-jesiennym przyczepia się do niego kosiarkę bijakową a w zimie ustrojstwo do odgarniania śniegu/sypania solą. A w międzyczasie robi za np. koparkę i czyści rowy melioracyjne. Albo rębak, który ścięte drzewo przerabia na zrębki.
                        Urządzenia jednofunkcyjne to coraz szybciej odchodząca w niepamięć przeszłość.





                        --
                        volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
                        "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
                        czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
                  • evee1 Re: 14.11.19, 10:56
                    tairo napisała:
                    > Faktycznie, wożenie samochodem worka śmieci do sąsiedniej miejscowości jest zna
                    > cznie bardziej "green".
                    Ale Ty myślisz, że oni tak z jednym woreczkiem śmieci jadą do sąsiedniej miejscowości? Przecież to się robi przy okazji wchłania po zakupy, do pracy czy odbierania dziecka że szkoły.
                    --
                    Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
                    • tairo Re: 14.11.19, 13:02
                      Mówisz, że tam wszyscy jeżdżą pickupami i wrzucają po pięć 120l worów na pakę, a "stacja poza miasteczkiem, w lesie" jest zawsze po drodze?
    • miriam_73 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:29
      Nie wiem jak to zmienić. U mnie na osiedlu jest 12 domów, wiemy, że część nie ma złożonych deklaracji i nie płaci za wywóz (u nas jest stawka 28 zł od osoby za sortowane), ale śmieciarki przyjeżdżają i odbierają wszystko spod bramy, także tych niepłacących. Rozmawiałam z pracownicami Wydziału Gospodarki Odpadami w gminie. Obiecali sprawdzić, ale nic się od miesięcy nie dzieje. Plus przynajmniej taki, że wszyscy sortują i w danym dniu jest tylko określony typ śmieci wystawionych przed bramą.
      • homohominilupus Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 12:37
        Wynajmuję swoje mieszkanie dość młodej rodzinie z małym dzieckiem. Gdy sama tam mieszkałam, segregowałam śmieci (można było wybrać,wywóz niesegregowanych jest droższy) Nie było to żadnym problemem, bowiem w ogródku była taka mała wiata, ze stojakiem na recyclingowane odpady. Nie wyobrażam sobie zresztą niesegregowania, nawet gdyby miało to się wiązać z niedogodnościami.
        Natomiast ci lokatorzy zażyczyli sobie zmiany w umowie, bo UWAGA: nie chce im się śmieci segregować i wygodniej im wrzucać wszystko do jednego wora. No ludzie! Co to za mentalność, to nie są staruszkowie, a około 30 latkowie, a jeszcze tak dziecko wychowują... No nie ogarniam.

        --
        Never trust a man in a blue trench coat
        Never drive a car when you're dead
        • iwoniaw Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 13:29
          homohominilupus napisała:


          > Natomiast ci lokatorzy zażyczyli sobie zmiany w umowie, bo UWAGA: nie chce im s
          > ię śmieci segregować i wygodniej im wrzucać wszystko do jednego wora. No ludzie
          > ! Co to za mentalność, to nie są staruszkowie, a około 30 latkowie, a jeszcze t
          > ak dziecko wychowują... No nie ogarniam.
          >

          No tego to i ja nie ogarniam, ale problem jest chyba szeroki, bo co i raz czytam na lokalnej grupie dyskusyjnej żale, jakie to strasznie uciążliwe to segregowanie i w ogóle to niemożliwe niemalże! Przecież trzeba milion kontenerów wstawić do malutkiego mieszkania, na co nie ma miejsca! Nie wiem co prawda, na czym polega ten problem i dlaczego nie można mieć po prostu małego kosza na odpady zmieszane i małej torby na recycling i co stoi na przeszkodzie, aby wynosić to choćby i codziennie do odpowiednich kubłów (no ileż to śmieci z jednego dnia się uzbiera, że się nie mieszczą w jeden kosz na śmieci i jedną torbę?), ale wygląda na to, że z jakichś tajemniczych przyczyn mnóstwo osób uważa, że sens ma jedynie wynoszenie 120l wora raz na tydzień/miesiąc/rok (zamiast np. 4 worów po 30 l częściej), a segregując np. szkło należy czekać, aż butelek czy słoików zbierze się tyle, że ma sens najęcie osobnej ciężarówki do wywozu, bo przecież to takie skomplikowane wziąć ze sobą torbę z jedną czy dwiema sztukami, gdy się wychodzi z domu...




          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • miriam_73 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 14:47
            Dziwne. Jak mieszkałam sama w niedużym mieszkaniu (50 m), miałam w szafce pod zlewem wysuwane pojemniki - jeden większy na zmieszane, dwa mniejsze jeden na szkło, drugi na plastik, a na zewnątrz przy kaloryferze nieduży karton na papier. Doraźnie przygotowywałam torebkę na puszki/ metal, bo tego miałam szczątkowe ilości, tylko od czasu do czasu i po prostu na bieżąco wynosiłam do odpowiedniego pojemnika.
            Teraz mam rozwiązane to tak, że pod zlewem mam duży wysuwany kosz do którego wrzucamy plastik i dwa mniejsze na szkło i metal. Papier do kartonu stojącego w kącie w korytarzu. Odpady kuchenne (resztki jedzenia, obierki, fusy z kawy, resztki chleba, itp.) mam miskę przy zlewie - jak jest pełna to wychodzę na zewnątrz do ogrodu i wysypuję do kompostera. Jak mamy pełny któryś z koszty to bierzemy i wynosimy do dużych pojemników w dużym garażu. Jak jest dzień odbioru np. plastiku to po prostu mąż bierze pojemnik (wszystkie mają kółka) i odprowadza do bramy, podobnie jak inni. Jak śmieciarka odbierze, to po prostu pusty pojemnik zabieramy do garażu. Nie widzę w tym żadnego problemu. Kwestia dobrej woli.
            Moja mama ma malutką kuchnię, pod zlewem jest miejsce tylko na jeden pojemnik, więc tam lecą zmieszane, a w kącie kuchni ma na haczykach trzyma nieduże torby, do których wrzucają sortowane i po prostu przy okazji wychodzenia z domu zanoszą do śmietnika, do odpowiedniego kontenera.
          • mikams75 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 13.11.19, 15:16
            podobne dyskusje prowadzilam bo np. u mnie sa jeszcze kontetery na rozne kolory szkla, kiedys jeszcze stal i aluminium trzeba bylo wrzucac oddzielnie i ze to niby taki dramat, bo jeszcze trzeba rozne pojemniki na rozne kolory, metale. A nie trzeba. Mam jeden i wyjmujac pojedynczo przy kontenerach wrzucam w odpowiednie otwory. To uslyszalam - nie bede jak idiota stac przy smietniku i sortowac!
          • komorka25 Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 14.11.19, 00:22

            >... Nie wiem co prawda, na czym polega ten problem i dlaczego nie można mieć po prostu małego kosza
            > na odpady zmieszane i małej torby na recycling i co stoi na przeszkodzie, aby wynosić to choćby i codziennie
            > do odpowiednich kubłów (... bo przecież to takie skomplikowane wziąć ze sobą torbę z jedną czy dwiema
            > sztukami, gdy się wychodzi z domu...

            No, owszem, mogę sobie wziąć te 2 słoiki i tetrapaka oraz plastikową butelkę do siatki i pójść z tym na spacer, żeby się przewietrzyły, a po spacerze grzecznie je ułożyć gdzieś w kąciku, żeby poczekały aż nadejdzie TEN DZIEŃ, kiedy będzie można je wystawić w "dedykowanych" workach, aby zostały zabrane.
            U mnie w mieście nie ma wolno stojących, ogólnodostępnych pojemników na segregowane. Segregujemy je w domu, odbierane są w zasadzie raz w miesiącu, niektóre rzadziej, a tylko zielone i popiół co 2 tygodnie. Frakcji natomiast mamy wydzielonych chyba najwięcej w Polsce.chyba
            • iwoniaw Re: O śmieciach i ratowaniu świata-lokalnie:( 14.11.19, 13:03
              komorka25 napisał:

              > U mnie w mieście nie ma wolno stojących, ogólnodostępnych pojemników na segrego
              > wane. Segregujemy je w domu, odbierane są w zasadzie raz w miesiącu, niektóre r
              > zadziej, a tylko zielone i popiół co 2 tygodnie. Frakcji natomiast mamy wydziel
              > onych chyba najwięcej w Polsce.chyba

              No toteż wyraźnie napisałam, że żale tego typu ("olaboga, jak to tak w mieszkaniu segregować, ile to miejsca zajmie, ojojoj") czytam na lokalnej grupie, gdzie ludzie MAJĄ te kosze na odpady sortowane po prostu w altanach śmietnikowych pod własnymi drzwiami, tuż obok koszy na frakcje zmieszane, które tam wywalają i TAKA sytuacja (jojczenie i wymyślanie problemów, jakie to sortowanie niemożliwe logistycznie) mnie dziwi i wkurza. Bo jeśli ktoś daje radę wywalać tam śmieci niesortowane, to i sortowane by mógł, wystarczyłaby odrobina pomyślunku i zaangażowania. Oczywiście, że jeśli ktoś mieszka w domu, gdzie ma grafik wywozu poszczególnych frakcji i co ileś tam wystawia odpowiednie wory/kubły, to sobie musi taką altankę/komórkę/wiatę śmietnikową zorganizować we własnym zakresie, no ale wtedy też ma się nieco inne warunki i nie ma mowy do "zmuszania ludzi do niemożliwego (ha ha oraz ha) sortowania śmieci w kawalerce", nie mówiąc już o tym, że - znowu - jeśli ma miejsce na śmieci niesortowane to na czym polega problem ze składowaniem TYCH SAMYCH śmieci posortowanych? Przecież ich nie robi się od tego sortowania więcej!



              --
              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'