Dodaj do ulubionych

Znów o rodzinie

13.11.19, 23:29
Mój brat z bratową nigdy nie zapraszają nas na różne święta , uroczystości typu urodziny , imieniny itd
Są po ślubie już ponad 25 lat i byliśmy do nich zaproszeni tylko na komunie czy chrzciny ich dzieci .
Ogólnie z tego co wiem nie organizują żadnych imprez tupu urodziny , imieniny ale kurczę na świąteczną kawę by mogli zaprosić
Ja zapraszam ich zawsze na święta , urodziny , jakiegoś grila , itd
Zależy mi na tym, żeby te kontakty podtrzymywać , żeby nasze dzieci ( juz teraz dorosłe ) się widywały , a jest to mozliwe tylko wtedy kiedy ich zaproszę , inaczej nasze dzieci i my byśmy się nie widywali praktycznie .
Nigdy nie wyszli z inicjatywą jakiegokolwiek spotkania u nich .
Czasami mnie to wkurza
Czy macie podobne relacje z kimś z rodziny ?
Co o tym sądzicie ?
Obserwuj wątek
      • inka754 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 11:50
        Ja też nie zapraszam gości i nie lubię chodzić do kogoś. Nie czuję takiej potrzeby i szkoda mi czasu na przygotowywanie, obsługiwanie a potem sprzątanie po gościach. To nie oznacza, że nie mam kontaktu z rodziną albo że ich nie lubię. Może ona ma tak samo.
      • jasnoklarowna Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 17:00
        bazia, ale w takim razie czemu przyjmują zaproszenia do autorki wątku?
        Ja rozumiem że komuś nie zależy na kontaktach, ludzie są różni, ale wtedy jak nie zapraszam to też nie korzystam z zaproszeń. Jak kogoś nie lubię to nie ważne czy u siebie czy u niego. z jakichś powodów nie lubię=nie jeżdżę.
    • 12gram Re: Znów o rodzinie 13.11.19, 23:48
      A jak było u was w rodzinie wyjściowej? Matka organizowała towarzystwo czy ojciec?
      Moja znajoma ma podobnie jak ty ze swoim bratem, u nich ojciec się w ogóle nie angażował w życie towarzyskie i organizowanie gości w domu, w kuchni rządziła matka, i uważał że to kobiece sprawy, dostosowywał się do tego co żona ustalała. Ich syn robi tak samo, nie zaprasza nikogo, to synowa rządzi życiem towarzyskim rodziny. A że synowa nie przepada za jego rodziną i woli się gościć u kogoś niż samej coś przygotować to kontakty prawie żadne.
      • marysia460 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 00:00
        Moja bratowa nie ma żadnej swojej rodziny .
        Tym bardziej nie rozumiem , ze jej nie zależy, żeby jej dzieci miały kontakt z kuzynami czyli naszymi dziećmi
        Co do rodziny wyjściowej to ojciec nie angażował się w imprezy rodzinne , ale w pokoleniu obecnych osiemdziesięciolatkow ( tyle ma ojciec ) to raczej była norma
        • daniela34 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 00:19
          marysia460 napisała:

          >
          > Co do rodziny wyjściowej to ojciec nie angażował się w imprezy rodzinne , ale w
          > pokoleniu obecnych osiemdziesięciolatkow ( tyle ma ojciec ) to raczej była nor
          > ma
          To chyba jednak nie kwestia wieku, a charakteru
          • marysia460 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 00:27

            > >
            > > Co do rodziny wyjściowej to ojciec nie angażował się w imprezy rodzinne ,
            > ale w
            > > pokoleniu obecnych osiemdziesięciolatkow ( tyle ma ojciec ) to raczej by
            > ła nor
            > > ma
            > To chyba jednak nie kwestia wieku, a charakteru

            Nie angażował się w sensie kuchni , wszystko inne tak , robił zakupy na te uroczystości itd
            Przecież kiedyś podział ról w rodzinie był bardziej oczywisty , niewielu mężczyzn królowało przy garach
            • daniela34 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 00:51
              Mój ojciec ma 80 i od zawsze udzielał się w kuchni. Ale ok, przyjmuję, że może być wyjątkiem, ale już udział w zakupach, sprzątaniu to też jest angażowanie.
        • molnarka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 11:18
          Twoja bratowa to leniuch. I to jest najważniejsze.
          Jej się nie chce żadnej pracy wykonać, pomyśleć, zaplanować, kupić i zrobić. I nawet jak brat coś jej tam gada nad uchem że fajnie byłby się spotkać to ona tego nie zrobi.
          A ze gościć się lubią to oczywiste. Każdy lubi być obsługiwany wink

          Osobiście bardzo nie szanuje takich leniwych ludzi. Bo dokładnie tak ich postrzegam. Po kilku próbach odpuszczam i nie utrzymuje kontaktu. Bo w życiu wzajemność jest najważniejsza.
          • arwena_11 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 11:34
            Wiesz, brat może sam zorganizować imprezę. Kupić, ugotować, zaprosić gości i po nich posprzątać. Ona wcale może mu nie zabraniać - ale nie chce odwalać całej roboty.

            • molnarka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 15:26
              Oczywiście że tak. Ale pewnie: a) brat ciapa, lebiega i podobny leń. I wychodzi z założenia , ze za gości w domu odpowiedzialna jest zona. b) żona mu tak skutecznie obrzydziła zapraszanie kogokolwiek gadaniem jaka to ona jest zmęczona i w ogóle kosmos że mu nawet to do głowy nie przyjdzie.
          • inka754 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 11:51
            Jak ktoś nie lubi się gościć tylko w tym czasie woli iść do teatru, poczytać, posprzątać albo zwyczajnie odpocząć po całym tygodniu pracy to jest leniem? Nie sądzę. Ja leniem nie jestem.
            • molnarka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 15:28
              Jeżeli nie gościsz się u innych to wszystko OK. Ale jeśli odpowiadasz na zaproszenia i bywasz u innych a sama nic nie robisz bo teatr, sprzątanie itd. to tak … jesteś leniem w moim mniemaniu.
              • jola-kotka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 18:52
                Nie musi byc leniem, wystarczy ze nie czuje tego , jest na to jeden sposob od czasu do czasu zaprosic do restauracji i wychodzi z tego z twarza jesli oczywiscie zaproszenia od innych przyjmuje.
    • jola-kotka Re: Znów o rodzinie 13.11.19, 23:56
      Mam taka rodzine nie jest to jedna para a cala czesc rodziny mojej matki czyli dokladnie wszyscy od niej oprocz jej brata rodzonego i matk czyli mojej babci . Do nas sa zapraszani. Oni nie zapraszaja nigdy ale i z powodem tego sie nie kryja, absurdalnym, chamskim.
        • jola-kotka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 00:33
          Ja ten powod nazywam kompleksami. Bo wcale tak nie jest ze jak ktos mieszka w bloku to moja matka ma go za zero wrecz przeciwnie. Jak babci nie bedzie to z tymi ludzmi na bank kontaktu nie bedzie bo oni go zerwa.
          • arwena_11 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 11:41
            Jolka a po cholerę utrzymywać kontakt na siłę?
            My po śmierci babci urwaliśmy kontakt z całą rodziną mojego ojca od strony babci. Specyficzni ludzie, obrabiający d... i potrzebujący darmowego noclegu w Warszawie.
            Z ulgą po pogrzebie zakończyliśmy ten rozdział. A i tak jeszcze na pogrzebie były insynuacje jaki to mój ojciec wziął wielki spadek i się z biednymi siostrami babci nie chce podzielić ( ojciec jest jedynakiem ). Cudem nie wdarli się do mieszkania babci, żeby sobie "wziąć pamiątki". Na szczęście ojciec dzień wcześniej zamknął drzwi wejściowe na klatkę ( nigdy nie zamykane ) i to były jedyne drzwi do których nie mieli klucza. Skąd mieli klucze do mieszkania - nie wiemy. Może sobie kiedyś dorobili? W każdym razie zanim moi rodzice przyjechali tam po pogrzebie - już hieny tam były.
            • jola-kotka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 16:55
              Bo moja babcia zyje i jej zalezy. Jezdzi tam na cmentarz do rodzicow i dalszych krewnych wtedy przychodzi do nich bez zapowiedzi ( nigdy to nie jest 1 listopada bo wtedy jest u meza na cmentarzu). Poniewaz moja babcia od zawsze organizuje swieta u siebie wigilie itd. To oczywiscie przyjezdzaja ale jej do siebie nigdy nie zapraszaja , mojej matki tez nie. Wogole to jest ciekawa sprawa bo to sa panie ktore maja wlasne dzieci, wnuki a wigilie spedzaja u babci olewajac te dzieci smile. Mowia mojej babci wprost teksty ktore tak serio trudno zinterpretowac bo my nie wiemy czy oni maja pretensje bo mojej babci sie lepiej w zyciu powiodlo czy ze im sie mniej powiodlo😀. Nikt w to nie wnika, nie ciagnie tych rozmow bo to bez sensu jest. Jak babci nie bedzie to wiadomo ze na sile nie bedziemy tego ciagnac.
      • marysia460 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 01:39
        summerland napisała:

        > A dzieci Wasze i ich nie spotykaja sie sami z siebie?

        Nie , moje dzieci nie mieszkają w naszym mieście i na wszelkie okazje przyjeżdzają do nas - do domu
        A dzieci brata mieszkają jeszcze z bratem i bratową
        • koronka2012 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 15:22
          marysia460 napisała:

          > Nie , moje dzieci nie mieszkają w naszym mieście i na wszelkie okazje przyjeżdzają do nas - do domu
          > A dzieci brata mieszkają jeszcze z bratem i bratową

          Ale wszystko jedno gdzie mieszkają - gdyby mieli chęć się spotykać, to by już od wczesnej młodości np. balowali czy wychodzili razem na imprezki POZA domem.

          Nie bardzo rozumiem jak nasiadówka przy rodzicach miałaby stworzyć więzi rodzinne, skoro chyba nikt poza tobą nie jest nimi zainteresowany?
    • mama_duzych_dzieci Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 05:15
      Mam dokładnie taką samą sytuację. Brat z Bratową obchodzili 40 rocznicę ślubu i nigdy nikogo nie zaprosili. Ich decyzja, tak im wygodniej, jeżeli się ich zaprosi to raz przyjdą a raz nie - bo uwielbiają tylko swoje towarzystwo.Było to dla nas ( ja i moja siostra ) dziwne, ale jak im tak pasuje i jest im z tym dobrze to trzeba to uszanować.W domu rodzinnym były tańce , hulanki i swawole. Rodzice prowadzili życie towarzyskie bogate. Czyli każdy robi to co lubi.
    • rosapulchra-0 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 06:34
      Brat męża dzień przed chrztem naszych dzieci zadzwonił do niego i odmówił bycia chrzestnym ojcem jednej z córek.
      Nigdy nas do siebie nie zaprosił. Za to, gdy wyemigrowalismy to ochoczo korzystal z naszego mieszkania. Za zgodą mojej matki. Przy okazji razem że swoją matką wynieśli jakieś 70% zawartości naszego mieszkania. I przy okazji nie odzywał się do nas prawie 20 lat. Przypomniał sobie o bracie, gdy okazało się, że chce pracować w UK. Długo by jeszcze opowiadać.

      --
      Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
    • tojamarusia Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 08:08
      Męża brat z żoną. Lubią się gościć u kogoś, sami nie zapraszają. Taki charakter szwagra. Jak się kogoś zaprasza to trzebaby choć kawę zrobić a on nauczony przez mamusię, że wszystko ma pod nos podstawione. Żona jego nie protestuje, chyba dla świętego spokoju, bo to złota kobieta.
      Przy czym dodam, że szwagier to sympatyczny, dowcipny facet ale tak rozpuszczony przez matkę, że wstyd.

      --
      http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
    • mail-na-gazecie Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 08:36
      Cóż ja jestem taką bratową niechętną przyjmowaniu gości. Pewnie podobne zdanie ma rodzina męża, oni też się nadziwić nie mogą, że inni żyją inaczej. Dużo pracujemy, zajęcia dodatkowe dzieci, lekcje i inne obowiązki zapełniają nam czas. Ważny jest też czas wspólny w domu na spokojnie, na rozmowę, rozmyślanie, książki, filmy. Często wspólnie wyjeżdżamy. Rodzina męża lubi spędzać czas razem, szanuję to. Lubię ich, ale mamy różne światy i mało tematów do rozmowy. Potrzeby towarzyskie zaspokajamy w pracy, bo mamy szczęście pracować z fajnymi, inteligentnymi ludźmi.Tak wyszło.
      • marysia460 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 09:40
        mail-na-gazecie napisał:

        > Cóż ja jestem taką bratową niechętną przyjmowaniu gości.

        No i teraz zobacz , Ty ich nie zapraszasz , powiedzmy , ze Oni ciebie tez nie , i jak tu pielęgnować relacje rodzinne ?
        Przecież gdybym ja ich nie zapraszała to byśmy się latami nie widzieli
        I mnie nie chodzi o jakieś wielkie imprezy i przygotowania , ale, żeby chociaż zwykle „ wpadnijcie na kawę i ciastko z cukierni „

        • mail-na-gazecie Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 09:53
          marysia460 napisała:

          > mail-na-gazecie napisał:
          >
          > > Cóż ja jestem taką bratową niechętną przyjmowaniu gości.
          >
          > No i teraz zobacz , Ty ich nie zapraszasz , powiedzmy , ze Oni ciebie tez nie ,
          > i jak tu pielęgnować relacje rodzinne ?
          > Przecież gdybym ja ich nie zapraszała to byśmy się latami nie widzieli
          > I mnie nie chodzi o jakieś wielkie imprezy i przygotowania , ale, żeby chociaż
          > zwykle „ wpadnijcie na kawę i ciastko z cukierni „
          >

          Wpadnięcie na kawę powiadasz. Brat męża z dwójką dzieci akurat na kawę "wpadnie"jak mieszka pod Wwą, dla nich to całą wyprawa. Musi być obiad, potem spacer i podwieczorek czyli w praktyce cały dzień wyjęty. Ja po prostu nie mogę sobie na to pozwolić, bo pracuję na cały etat, mąż też. W weekend jeszcze trzeba nadrobić zaległości, pranie, prasowanie, zakupy i o ... zgrozo odpocząć by się przydało wink
          Czy Ty pracujesz zawodowo?
            • mail-na-gazecie Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 10:51
              jola-kotka napisała:

              > Serio sadzisz ze wszyscy co maja dobry kontakt z rodzina i spotykaja sie z nia
              > nie pracuja zawodowo? 😀

              Jest praca i praca. Jedni z racji wykonywanego zawodu, generalnie mają więcej kontaktów z ludźmi i rodziną także. Przy bardziej koncepcyjnych, analitycznych pracach pomaga introwertyzm, więc tu trudniej łączyć te dwa światy. Natomiast widzę,że ludzie nie pracujący zawodowo tak jak i emeryci są zawsze chętni do kontaktu, bo mają dużo czasu i to są zazwyczaj te osoby, które skarżą się na to, że inni nie chcą się spotykać.
        • koronka2012 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 15:26
          marysia460 napisała:

          > No i teraz zobacz , Ty ich nie zapraszasz , powiedzmy , ze Oni ciebie tez nie ,
          > i jak tu pielęgnować relacje rodzinne ?

          Ależ tu nie ma nic do pielęgnowania, bo te relacje są czystą teorią. Relacje to więź, bliskość, zainteresowanie, chęć spędzania razem czasu - a nie żmudny obowiązek do odfajkowania.

          > Przecież gdybym ja ich nie zapraszała to byśmy się latami nie widzieli

          I cóż by się stało z tego powodu?

          Powtórzę - najwidoczniej mimo twojego trudu żadnych relacji NIE MACIE, tylko powierzchowny kontakt dla zachowania pozorów. Dla drugiej strony - najwyraźniej całkowicie zbędny.
      • bo_gna Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 13:33
        Nawet raz w roku nie możesz zaprosić, zupełnie cię nie interesuje co słychać u rodziny? jak jesteś u nich to się gościsz jak księżniczka czy coś pomagasz w kuchni?
        • jola-kotka Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 17:00
          Jak zapraszasz gosci to maja pomagac w kuchni? Ja tu widze inny problem. Skoro sama olewa rodzine zaslaniajac sie brakiem czasu i twierdzi ze wszyscy oprocz meza i dzieci to dalsza rodzina , naraza sie ze jak jej dzieci beda dorosle ona dla nich tez stanie sie dalsza rodzina a jej dzieci tez nie beda sie spotykac bo brat to dalsza rodzina i szkoda dla niego czasu.
    • volta2 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 09:58
      Mam podobnie, więc najpierw urządzałam spęd rodzinny zawsze w drugi dzień świąt, gdy wiadomo było że bratowa sloikowa porwie swoją rodzinę na prowincję. Ostatnio wyjeżdżamy w tym terminie, wracamy na sylwestra i bawimy się ze znajomymi. Mąż długo cierpiał że nie może brata zaprosić ale kazałam mu najpierw czekać na rewizytę. Przez 10 lat brat nie zorganizował niczego poza komunia dzieci więc nie ma powodu my bywał u nas, skoro nie zależy mu na spotkaniach rodzinnych. Polecam, z tym, że jeśli to twój brat to mu podaj powód, albo spytaj wprost czemu tym razem nie u niego. Ja bym jednak rozmawiała, . mój mąż na rozmowę z bratem się nie zdobył.
    • norra.a Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 10:00
      Mam podobne relacje z wieloma znajomymi, uwielbiają do nas przychodzić, spotykać się na mieście, ale do siebie nigdy nie zapraszają. Już tu kiedyś pisałam, że koleżanka wpada na mnie na mieście i mówi "koniecznie musimy się spotkać, kiedy mogę Cię odwiedzić". Zwłaszcza to się stało widoczne gdy zamieszkalismy w domu, teraz to naturalne, że powinniśmy wszyscy się u nas spotykać. Lubię gości, ale z wielką przyjemnością sama bym kogoś odwiedziła.
      • 12gram Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 13:07
        Są osoby które mają dar takiej wewnętrznej gościnności, umiejętności organizacyjnych, że ludzie lubią do nich przychodzić i dobrze się czuja u nich. Ja też mam takie znajome. I rozumiem że je taki układ może zmęczyć, więc nie nadużywam tylko czekam na zaproszenie. Natomiast ilekroć zapraszalam do siebie i chciałam w rewanżu ugościć to jakoś słabo to wychodziło, im też się czasem nie chciało jechać do mnie. Więc najczęściej spotykamy się na mieście i jest spokój. Ale to koleżanki, bo z rodziną to jednak nie musi się człowiek do restauracji umawiaćwink
      • marysia460 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 10:36
        lot.ti napisała:

        > pfffffffffff to nie zapraszaj

        Tak byłoby najprościej
        Ale zależy mi na podtrzymaniu więzi rodzinnych , mam tylko jednego brata , rodzice już wiekowi
        Cóż , chyba trzeba się pogodzić z sytuacją
    • smoczy_plomien Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 13:09
      Mam taką szwagierkę. Chrzciny i urodziny [nie tylko dzieci, ale też swoje] urządza u swoich rodziców lub teściów, oczywiście to mamusie gotują. W weekend, żeby nie gotować, chętnie wprasza się do rodziny. Świąt u siebie nie robi, ale co roku zalicza 3 wigilie jednego dnia. Pamiętam, jak kiedyś organizowałam dużą wigilię dla większej liczby osób. U mnie w rodzinie naturalnie robiło się taką imprezę składkowo, każdy przynosił po 2-3 dania, gospodarz się nie umęczył, a goście się najedli. Do dziś mnie śmiech bierze, jak przypomnę sobie jej szok, że ma coś ugotować i desperackie próby uchronienia się przed tym obowiązkiem. Ostatecznie upiekła jakieś wyproszone pierniczki. Żenujące. Podobnie jak "robiła" 30-tkę na kilkanaście osób rękami swojej matki, oczywiście w domu rodzinnym, choć od lat mieszkała już z mężem na swoim, a potem wysyłała nam smsy z pretensjami, że mamie było smutno, bo bardzo się napracowała, a my byliśmy krótko [mieliśmy roczne dziecko, a imprezę ustawiła na jakąś wieczorową godzinę]. Przez 6 lat mieszkania blisko zaprosili nas do siebie raz. Teraz mieszkamy daleko i naturalnie nie widzimy potrzeby zapraszania ich do nas.

      Co o tym sądzę? Szwagierka jest wychowana tak, że jej się należy, a od niej wymagać nie można. Jest po prostu wygodna, zamierza czerpać garściami z tego, co jej dają. Na szczęście dystans geograficzny daje też dystans psychiczny.
    • bo_gna Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 13:30
      U mnie póki co na zasadzie wzajemności, ale zobaczymy jak będzie gdy bratowe męża będą mieć dzieci... Za to moja mama była przez dłuższy czas tą zapraszającą, najstarsza z rodzeństwa i wszyscy się zwalali, ale bez wzajemności. Przestała w końcu zapraszać bo jeśli skacze koło bratowych, a one nie czują się aby podejść do kuchni coś pomóc albo nie rewanżują się zapraszaniem to bez przesady. Od tej pory kontakt się urwał, rodzina mało o sobie wie, czasem dowiadują się o jakiś wydarzeniach z potek, mojej mamie jest przykro. Nie rozumiem tej sytuacji, bo co to za problem raz na rok się poświęcić albo pomóc aktywnie w przygotowaniach? Przynieść to ciasto, pomóc je podać na stół, wspólnie się pośmiać, no było fajnie dopóki mojej mamie się chciało.
      • 12gram Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 13:45
        A ja obserwuję też problem w drugą stronę. Np bliska rodzina dwupokoleniowa w jednym domu, wszyscy oczekują, że będziesz jeździć do nich i u nich będzie centrum rodzinne. Fakt, mają wygodny dom w ładnym miejscu. Gdy jesteś to nie zasiadasz jako gość czekający na obsługę, ale zawsze pomagasz w przygotowaniach. Więc tak jeździsz, weekendy, święta, okazje- by kontakty były.
        Ale chciałabyś, żeby też ciebie odwiedzali, żeby czasem zrobić u ciebie jakąś imprezkę, albo żeby mieli ochotę będąc w mieście w interesach zadzwonić i zajrzeć d ciebie na kawę. A tu nic.
        Fakt masz dużo gorsze warunki mieszkaniowe, ale dało by się. Ponawiasz zaproszenia, że może by wpadli kiedyś do ciebie. Zbywają. Brak zainteresowania ale ciągle oczekują że ty przyjedziesz. Słyszysz hasła "a cóż ja tam będę robić". Proponujesz, że może by przyjechali, zwiedzicie miasto, możecie do teatru iść, pójdziecie do słynnej kawiarni na dobre ciastko - brak zainteresowania, hasło "e tam, dla mnie to żadna atrakcja".
        • joanna_poz Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 14:25
          12gram napisała:

          > A ja obserwuję też problem w drugą stronę. Np bliska rodzina dwupokoleniowa w
          > jednym domu, wszyscy oczekują, że będziesz jeździć do nich i u nich będzie ce
          > ntrum rodzinne. Fakt, mają wygodny dom w ładnym miejscu. Gdy jesteś to nie z
          > asiadasz jako gość czekający na obsługę, ale zawsze pomagasz w przygotowaniach.
          > Więc tak jeździsz, weekendy, święta, okazje- by kontakty były.
          > Ale chciałabyś, żeby też ciebie odwiedzali, żeby czasem zrobić u ciebie jakąś i
          > mprezkę, albo żeby mieli ochotę będąc w mieście w interesach zadzwonić i zajrze
          > ć d ciebie na kawę. A tu nic.

          u mnie jest w sumie dośc zbliżona sytuacja.
          w miescie X mieszkają moi rodzice, siostra z rodziną, brat z rodziną, teściowie siostry, niedaleko tesciowie brata.
          my jako jedyni z rodziny 350 km od nich.
          oczywistą oczywistościa jest że to My mamy dojechac na święta, no bo my to tylko 3 osoby, ich jest więcej.
          nie obrażam się, bo sama tych swiat nie musze jechać, jade na gotowe.
          ale:
          siostra nie była u mnie lat chyba 9.
          brat pewnie z 5.
          rodzice podobnie.
          bo olaboga mają za daleko. uprzejmie przypominam, ze ode mnie do nich jest ta sama droga i mi sie jednak chce pojechac.
          i nie byłoby moze w tym nic złego, gdyby nie to, że jak ja oświadczam że nie przyjade na Wielkanoc (a zdarzyło się to chyba ze 2 razy w ciągu 20 lat) to jest obraza "no jak nie przyjedziecie? do rodziny?" i ja się mam czuć winna..
      • volta2 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 14:06
        właśnie moja teściowa tak ma, dokąd zapraszała z tabunami sióstr, ich dzieci i wnuki to wszyscy się stawiali na gwizdek. oczywiście odpraszali i też zabierali nas i nasze dzieci.

        potem lekko się pochorowała, potem poważnej i mój mąż chciał na siebie wziąć zapraszanie swoich ciotek, ich dzieci i wnuków. i byłoby mu się udało, gdyby raz do roku (wielkanoc lub bn) drugi brat się zgłosił. no, ale brat wszędzie bywał a robić nie chciał.

        a ja na sobie nie dam na głowę włożyć sióstr teściowej z rodzinami bo ja nie widzę swoich korzyści. ja mam do zaproszenia tylko swoich rodziców, sióstr brak, po co mi się wozić, tym bardziej że dzieci tych sióstr też ochoczo nie odpraszają.

        przy czym, mnie na pomaganiu nie zależy, przychodzisz, jesteś obsłużony i nakarmiony, zrewanżuj się tym samym. nie chcesz się rewanżować - nie przychodź - na pewno nie będzie mi przykro, nie poczuję się urażona.
    • pitupitt Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 13:54
      Uważamy, że to problem z d...

      --
      Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
    • default Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 14:50
      To ja tez jestem taką bratową. Nie zapraszam gości prawie w ogole, a juz szwagierek to nigdy (no, kiedyś, laaata temu ze dwa razy na męża urodziny). One zapraszały kiedyś częściej, przeważnie w święta, ale od dawna tez juz nie.
      Mąż jak chce "podtrzymywać więzi", to sobie sam do nich jeździ.
    • koronka2012 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 15:37
      Mam takiego kuzyna. Urządza się chyba z 10 lat, więc nikogo nie zaprasza, ale chętnie bywa u innych.

      Nie zapraszam, nawet nie przez brak rewanżu, ale mamy ze sobą niewiele wspólnego, i nie mam ochoty zapełniać im ubogiego życia towarzyskiego. Nie lubię się zmuszać do sztucznego podtrzymywania iluzji o więziach rodzinnych.
    • skat_0 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 15:52
      I przez te ponad 25 lat nigdy nie rozmawiałas z rodzonym bratem czy bratowa o waszych kontaktach? Dzieci nie spotykaly sie z kuzynami u dziadków? Nie znają sie? My z bratem i siostra regularnie i wzajemnie sie odwiedzamy, chociaż ja za granicą Teraz trochę rozjechal mi się kontakt z kuzynami, ale za dzieciaka ii w sumie do studenckich czasow spedzalismy razem swieta, wakacje i weekendy, ALE to bardziej dzieki dziadkom, bo rodzice z rodzeństwem tez mieli rozne relacje. TEraz jestesmy porozjezdzani i po Polsce i Europie, czasem bywa,ze się mijamy, bo terminy wakacji trudno ze wszystkich zgrac, a i święta trzeba dzielic juz tez z nabytymi rodzinami.
      • marysia460 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 16:27
        skat_0 napisała:

        > I przez te ponad 25 lat nigdy nie rozmawiałas z rodzonym bratem czy bratowa o w
        > aszych kontaktach? Dzieci nie spotykaly sie z kuzynami u dziadków? Nie znają si
        > e

        Oczywiście, ze się znają i spotykali się u dziadków jako dzieci , ale odkąd dziadkowie nie robią żadnych „ imprez” ze względu na chorobę to tylko spotykamy się wyłącznie u mnie

        A co rozmowy z bratem, to nie umiem się wpraszać , jakoś mi głupio zapytać dlaczego nie zapraszają , pewnie by powiedział - to przyjdźcie , na odczepnego , bez konkretnego terminu itp

        • madami Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 17:22
          Ale kontakty z ludźmi to nie tylko wizyty! A rozmowy przez tel. skypa itp.? A inne spotkania? Wyjazdy na wakacje, weekendy, wyprawy na koncerty, wyjścia do knajpy, zwiedzanie innych miast?

          Czy wy macie cokolwiek ze sobą wspólnego? Znacie się? Wiecie coś o sobie?
          • volta2 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 18:02
            weekendy, wyprawy i knajpy to raczej ze znajomymi się urządza? ewentualnie z uwagi na koszty tylko z własną rodzinką stąd te święta idealnie się w klimaty rodzinne właśnie wpisują, a tu klops...
            • madami Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 18:14
              No nie wiem, ja ze swoją rodziną się zwyczajnie lubię i spędzamy razem czas, bo chcemy. I nie przeszkadza to przejechać 100 km, 350 km czy 1000 km by razem się spotkac i iść np. na koncert. Naprawdę ograniczacie spotkania z ludźmi tylko do znajomych, rodzina dwa razy do roku? Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam. Co jakiś czas się zapraszamy albo z okazji albo bez okazji, no i robimy razem różne rzeczy, np. gotujemy razem z kuzynkami, podrzucamy sobie dzieciaki, robimy zakupy jedna drugiej albo hurtem w necie. Co jakiś czas zamieniamy parę słów na whatsupie.
              Natomiast z częścią rodziny, tą toksyczną nie spotykam się wogóle. Absolutnie nie widze potrzeby spotykania się z osobami, które mnie nie lubią, nie chcą, są złośliwe i ogólnie niefajne. Życie jest zbyt krótkie na spotkania ze złymi ludźmi, co z tego że to rodzina? Jak wredna? Święta z tą rodziną? O nie, już nigdy się na to nie namówię, moja mama też wyluzowała, spotkania w życzliwym gronie napędzają, we wrednym dołują.
    • scarlett74 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 17:23
      Ematce nie dogodzisz, szwagierka zaprasza źle, bo trzeba jechać 400 km.
      Nie zaprasza też źle i ematka jest wkurzona
      Ech...
      tak off top, dlaczego nie mogę wkleić emotek...Przekroczyłam roczny limit...smile
    • asfiksja Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 17:23
      Tak, brat mojego męża z żoną. Lokalowo i finansowo nie mają absolutnie problemów, poza tym mój mąż jest chrzestnym ich jedynego dziecka. Na nasze zaproszenia zawsze ochoczo przyjeżdżali, to nie to, że się tak fatalnie z nami czują. Szwagier potrafi przyjechać do nas po prezenty, ale nie zaprosić na imprezę, to już - przyznaję - nawet ja uznałam za zaskakującą bezczelność.
    • lauren6 Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 18:41
      Nie znoszę imprez w domu. To dla mnie żadna rozrywka, gdy muszę zmarnować czas na stanie przy garach, żonglowanie talerzami, a potem jak padam na pysk muszę jeszcze zabawiać gości rozmową. To są rozrywki dla niepracujących ludzi, a nie dla osób, które wyrabiają jeden etat w firmie, drugi przy dzieciach w domu.

      Ze znajomymi spotykam się na mieście i idziemy do restauracji. Wiem, że nie każdemu to pasuje, bo niektórzy koniecznie muszą w domu, z umęczonymi gospodarzami. Z takimi ludźmi po prostu się nie spotykam.
      • madami Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 19:05
        Od jakiegoś czasu urządzamy rodzinne imprezy w restauracji, lepszy ( wg mnie) podany smaczny obiad niż wielogodzinna posiadówka przy stole, obżeranie się i umęczeni gospodarze. W grudniu mamy większą imprezę rodzinną i już zamówione miejsce w knajpie. Wszyscy są zadowoleni z takiego rozwiązania.
    • zielona_strona_swiata Re: Znów o rodzinie 14.11.19, 18:49
      'Zależy mi na tym, żeby te kontakty podtrzymywać , żeby nasze dzieci ( juz teraz dorosłe ) się widywały '

      'A co rozmowy z bratem, to nie umiem się wpraszać , jakoś mi głupio zapytać dlaczego nie zapraszają , pewnie by powiedział - to przyjdźcie , na odczepnego , bez konkretnego terminu itp'

      Bo moze relacja z bratem jest - w domysle od dluzszego czasu - bardzo powierzchowna. W poczatkowym poscie piszesz o kontaktowaniu sie z nim nie dlatego ze lubisz/cie, chcesz/cie, ale dla dobra doroslych (!) dzieci. Szkoda sad

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka