Dodaj do ulubionych

Wtrącacie się, wyjaśniacie?

20.11.19, 07:47
Taka sytuacja. Dziecko moje(11 lat) poszło po szkole do kolegi. W międzyczasie jak go nie było przyszedł do niego inny kolega. Kolega się wyprowadził niedawno a z uwagi na dużą inwestycję drogową po drodze do domu ma bardzo utrudniony dojazd i na razie wożą go rodzice, którym też przejechanie przez ten rejon zajmuje sporo czasu. Dzwoni wczoraj do mnie jego mama, że jej syn nie ma telefonu, ona nie wie gdzie jest a dzwonił do niej wcześniej z jakiegoś numeru przypadkowego przychodnia, ze mojego nie ma w domu i mają po niego przyjechać a mąż gdzieś utknął po drodze w korku. Wyglądam przez okno- ciemno, leje, wieje-dzieciak stoi pod klatką. No to go wołam na górę, oddzwaniam do mamy, że mam go w domu żeby sie nie martwili, daję jeść, pić i mam wku... na mojego młodego jak nie wiem..Kolega twierdzi, ze się umówili, ze przyjdzie do niego po szkole ale mój syn najpierw poszedł z chłopakami na boisko a potem do domu jednego z nich. Mój wk...rośnie...Młody łaskawie wraca po 3 godzinach i twierdzi, że absolutnie się z nim nie umawiał, on sobie wydumał, że chce do niego przyjść po lekcjach i zadzwonił do rodziców od woźnej, ze mają po neigo nie przyjeżdżać do szkoły bo idzie do mojego. Mój podobno mu powiedział, że nie uzgodnił tego ze mną (ma ze mną uzgadniać fakt przyjmowania kumpli najpierw ale też i ma uzgadniać szlajanie się po tych kumplach a polazł bez uzgodnienia tego ze mną) i jeszcze nie wie co będzie robił po szkole.Zarzeka się, ze nie umawiał się z kolegą tylko tamten wymyślił że do niego idzie a on wolał iść do drugiego kumpla i drugi kumpel może poświadczyć bo był przy całej rozmowie. No i teraz olewacie, niech sobie sprawę załatwiają między sobą czy wnikacie jak było. Głupio mi przed rodzicami tamtego dziecka jeżeli rzeczywiście się umówili a mój olał...


--
Sygnaturka się zgubiła....
Obserwuj wątek
      • przystanek_tramwajowy Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:02
        Jak bysz jaszcze nie pisala, to nasz by zepy nie polaly od cytana.

        --
        A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
          • przystanek_tramwajowy Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:15
            Nie, tylko nie lubią flejtuchów i brudasów - również językowych. smile

            --
            A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
      • przystanek_tramwajowy Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:06
        Ależ stało się, bo dziecko autorki po raz kolejny kłamie, na dodatek wrabiając kolegę.

        --
        A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
      • slonko1335 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:07
        Całe szczęście, że nic się nie stało. Na rodziców czekaliśmy 40 minut, dzieciak mógł stać tak po ciemku w deszczu i czekać i może wpaść na jakiś głupi pomysł żeby się gdzieś schować a nie było z nim kontaktu.

        --
        Sygnaturka się zgubiła....
        • black.emma Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 10:35
          Nie bardzo rozumiem problem, Twój syn i Ty macie być odpowiedzialni za wymysły jakiegoś obcego dziecka? Skoro rodzice go puścili do jakiego randomowego kolegi nie uzgadniając tego z rodzicami drugiej strony to chyba uważają go za dość dojrzałego, żeby radził sobie sam. Nie musiał stać pod klatką w deszczu, mógł zadzwonić do Waszych drzwi i być mu pomogła. Twój syn prawdopodobnie zachował się nie fair ale może było to przewidzieć, w końcu to 11-latki. Mam znajomą 40-latkę, która zachowuje się identycznie wink
            • aqua48 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 10:45
              slonko1335 napisała:

              > On zadzwonił domofonem. Tylko ja nie wiedziałam, że to on i że się umawiał(o il
              > e się umawiał oczywiście) i po prostu powiedziałam, że młodego nie ma i odłożył
              > am ten domofon.

              No i ok. Miałby na przyszły raz nauczkę, żeby z niesłownym kolegą się nie umawiać. Dwa razy pocałuje klamkę, trzeci raz powie żeby syn umawiał się z kimś innym.

    • solejrolia Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:27
      Nie, nie wtrącam się. Niech załatwiają to sami.

      --
      Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
    • kornelia_sowa Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:27
      Ale jak wyjaśniać? Tamten chlopiec już pewnie powiedział jak było swoim rodzicom.
      Teraz zadzwonisz i co powiesz?
      Hela, dzwonię, bo pewnie twój syn już Ci opowiedział swoją wersję. Wersja mojego jest inna. Nie wiem, która prawdziwa bo synowi zdarza się mijać z prawdą. Na wszelki wypadek, sorry.

      Trochę głupio.
      Porozmawiaj z Sz . i mu powoli wytłumacz że dziecko mogło się znaleźć w niebezpieczeństwie, rozchorowac. I ze jak sie pojawi atrakcyjniejsza rozrywka, to nie powinno sie od razu rzucać starej wink Jak to nie pomoże, to.i tak znów się zachowa niefajnie, bo widać nie jest empatyczny.


      O ILE OCZYWISCIE to twoje dziecko klamie A nie tamto
      • slonko1335 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 08:39
        Rozmawiałam wczoraj, tłumaczyłam, zero jakiejkolwiek refleksji. Mam wrażenie, że ten kolega działa mu trochę na nerwy a co ciekawe jest bardzo do niego podobny w zachowaniuwink Podejrzewam, że był opcją zapasową i jak się trafiła lepsza to go olał....

        --
        Sygnaturka się zgubiła....
        • kornelia_sowa Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:16
          Opcja zapasowa i jak mu się trafiła lepszą to olałsmile

          Ty wiesz, że Sz . jest mocnym kandydatem na przyszłego eksia przyszłych emam? smile ?

          Mój syn też ma kolegę w klasie, który mu się naprzykrzał, ciągle go odwiedzać chcial. Z tym, że tamto dziecko to mentalnie przedszkolak . Pomogło bardzo wyraźne wyartykulowanie" nie mam ochoty się z Tobą spotykać po lekcjach. Nie mamy wspólnych zaonteresowań".
          Tzn pomogło mojemu synowi ,bo ma wreszcie spokój.
        • aqua48 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:28
          slonko1335 napisała:

          > Rozmawiałam wczoraj, tłumaczyłam, zero jakiejkolwiek refleksji.

          Może Twoje dziecko nie wie JAK praktycznie odmówić koledze z którym nie chce się spotkać? Przećwiczcie to w domu - najpierw Ty jesteś nachalnym kolega a Twój syn odmawia, a potem na odwrót. A jeśli rzeczywiście jest tak, że syn sobie zostawia kolegę jako opcję "zapasową" to może czas na wyciągnięcie konsekwencji skoro mówienie nie działa, zamiast chronić mu pupę?
          Tu po prostu zadzwoniłabym do rodziców odwiedzającego chłopca żeby przyjechali po syna. Niech chłopcy sobie ustalą relacje sami i na raz następny dogadają się dobrze, albo zrezygnują z odwiedzin.
        • lily_evans11 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 16:52
          Jeśli choć trochę uważasz, że Twój ostatni wniosek jest słuszny, to bym opier.... dziecię z góry na dół. No niestety, może kogoś mieć dosyć, ma prawo to mu w oczy powiedzieć, ale jak już się umówił, to rzecz święta. A jak już koniecznie chce zmienić plany, to ma to robić tak, żeby osoba umówiona na 100% wiedziała, że nic z tego.

          --
          Nigdy nie byłam złą babą
    • mgla_jedwabna Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:09
      Jeśli syn jest w tym wieku, że łazi po mieście samodzielnie (a nawet pójście bez uzgodnienia kończy się wkurzem matki, ale nie zgłoszeniem policji zaginięcia), to nie ma potrzeby tłumaczenia się za dziubdziusia.

      Natomiast w celach wychowawczych przycisnęłabym dzieciaka, jak było naprawdę. Kłamstwo i niedotrzymywanie słowa to paskudne sprawy, ale z drugiej strony są też ludzie, którzy ci powiedzą "to ja przyjdę" i uważają, że jesteście umówieni.
      • stasi1 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 18:48
        Nie wiemy jakie to miasto. Ja mając z 7 lat chodziłem że rodzice nie wiedzieli gdzie jestem. A mama dobra Jarka by na rękach nosiła. Inna sprawa że dziwiłem się inni mówili że gdzieś konkretnie wychodzą ja po prostu wychodziłem. I często nawet na posiłek nie wracałem bo bywałem u rodziny gdzie dawali mi jeść
    • dziennik-niecodziennik Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:16
      wyjaśniam.
      moja cora ma taką koleżankę - jakby mogła toby u nas zamieszkała. mają powiedziane ze sie widują w poniedzialki i piatki - ale tamta i tak probuje wbijac do nas przy kazdej mozliwej okazji i juz nieraz odsyłaam ją spod drzwi do domu (na szczescie mieszka niedaleko na tej samej ulicy). Ale tez potrafi powiedziec mamie ze ona sie z nami umawiała ze przyjdzie - i teraz jak ją odsyłam do domu to w sumie nie mam zadnej gwarancji gdzie polezie sad ale tez nie mam mozliwosci zeby ją odprowadzac, wiec tyko psize do jej matki na MSG e mała własnie poszla do domu...

      --
      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
      Pietrek + Solejuk wink
    • triss_merigold6 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:23
      Zajmij się wychowywaniem dziecka.
      Co to znaczy, że 11-latek znika bez uzgodnienia po szkole na 3 godziny u kolegi, łaskawie wraca, i ani be, ani me, ani kukuryku.
      Jak przyszedł kolega - nieistotne czy uzgodniony czy nie - należało zadzwonić do dziecka i nakazać natychmiastowy powrót do domu.
      • slonko1335 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:49
        Za niepoinformowanie mnie gdzie idzie zostały wyciągnięte konsekwencje. Doskonale wie, ze mu tak nie wolno...
        Koledzy przychodzą co chwilę, domofon dzwoni kilkanaście razy "a Szymon wyjdzie?" Mamy tu dzieci biegające po podwórku i na boisku . Koledze powiedziałam jak dwóm zresztą wcześniej dzwoniącym i trzem następnym(możliwe, ze to byli Ci sami), że nie wrócił jeszcze ze szkoły i nie wiem gdzie jest, nie rozpoznaję ich po głosach przez domofon, wiec nie miałam pojęcia, ze jednym z nich jest ten który tu nie mieszka, dopóki nie skontaktowała się ze mną mama chłopca. Młody nie miał telefonu, więc nie bardzo jak miałam po niego dzwonić i ściągać do domu. Na grupie klasowej rodzicowej dowiedziałam się, ze został z chłopakami na boisku szkolnym po treningu grać dalej w piłkę. Potem zaczęło padać to się przenieśli do kumpla.

        --
        Sygnaturka się zgubiła....
        • bergamotka77 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 11:37
          I nie wiesz co się dzieje z twoim dzieckiem po lekcjach? Igrasz z ogniem. I dlaczego nie ma telefonu młody? Wydaje mi się to oczywiste w przypadku gdy rodzice pracują.

          --
          bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

          morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • slonko1335 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 12:08
            Zazwyczaj wiem, zdarzyło mu się drugi raz nie wrócić od razu po lekcjach do domu bez uzgodnienia tego ze mną i wtedy oprócz pogadanki został uprzedzony co go spotka jak wykręci taki numer kolejny raz. Wykręcił i konsekwencje zostały wyciągnięte-to akurat nie jest problemem wątku bo ja doskonale wiedziałam co zrobić w tej sytuacji.

            --
            Sygnaturka się zgubiła....
      • black.emma Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 10:57
        triss_merigold6 napisała:

        > Zajmij się wychowywaniem dziecka.
        > Co to znaczy, że 11-latek znika bez uzgodnienia po szkole na 3 godziny u kolegi
        > , łaskawie wraca, i ani be, ani me, ani kukuryku.
        Z tym się zgadzam i tu bym nie miała litości.

        > Jak przyszedł kolega - nieistotne czy uzgodniony czy nie - należało zadzwonić d
        > o dziecka i nakazać natychmiastowy powrót do domu.
        Nie żartuj, jakbym miała tak działać, to mój syn musiałby zrezygnować ze wszystkich zajęć dodatkowych. Ty też porzucasz swoje plany dla niespodziewanych gości? Dla mnie uzgodniony kolega, to ten uzgodniony ze mną. Cała reszta to tylko przypadkowi przechodnie.
        • triss_merigold6 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 11:18
          Cherie, nie było mowy o zajęciach dodatkowych. Zajęcia dodatkowe dzieci są zaplanowane i zwykle też opłacone więc wszelkie plany towarzyskie muszą im ustąpić.
          Nie akceptuję porównywania sytuacji dorosłego z niespodziewanym gościem do sytuacji dziecka, co do którego matka nie wie, czy i jak się umawialo. W dodatku dziecka, które bez zgody rodziców włóczy się gdzieś godzinami.
    • edelstein Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 09:50
      I co,twoj syn nie zareagowal jak tamten dzwonil od woznej?dziwne troche.
      Swoja droga moj 11latek nie moze sobie tak pojsc gdzies bez poinformowania mnie o tym fakcie.Numer zna,komorke ma.Jesli spoznia sie jego srodek transportu to tez mnie informuje.Wytlumaczylam,ze chodzi o jego wlasne bezpieczenstwo,im szybciej bede mogla zareagowac tym szybciej w razie W mu pomoge


      --
      "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
                • przystanek_tramwajowy Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 10:32
                  Brzydzą mnie takie głupie mamuśki jak ty. Zawsze gotowe bronić dziudbdziusia, nawet gdy już w wieku lat 11 widać, że to obrzydliwy kłamczuch i manipulator. sad

                  --
                  A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
                    • przystanek_tramwajowy Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 10:50
                      W całym tym wątku szukasz dla niego usprawiedliwienia i po to go założyłaś. Sama piszesz, że to taki słodziak, pupil wszystkich dookoła i że podobny do tatusia a tatuś wyrósł, więc nie ma problemu. smile A co, jeśli nie wyrośnie? Mam w swoim otoczeniu pana, który lubił w młodości balować i zaglądać do kieliszka. Ożenił się i ustatkował. Jego syn się nie ustatkował - właśnie jest na etapie zapijania się na śmierć. Też wszyscy mówili, że się ogarnie, bo tatuś się ogarnął.

                      --
                      A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
    • mikams75 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 11:06
      nie wtracam sie pomiedzy dzieci, ale mojemu robie pogadanke, ze tak sie nie robi, wyjasniam dlaczego i jak sie w takiej sytuacji czuje druga strona. Nawet jak dziecko sie zapiera, ze tak nie bylo. Mowie, ze nie wiem jak bylo, ale tlumacze, zeby na przyszlosc wiedzial.

      No i dla mnie nie do pomyslenia, zeby 11letnie dziecko polazlo gdzies po szkole na 3 godziny bez uzgodnienia ze mna. Mam tolerancje na pol godziny gadania pod szkola.
    • volta2 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 16:28
      ja akurat bym się cieszyła i cieszę zresztą, gdy moje bez uzgodnienia rusza w osiedle z kumplami(oczywiście kwestia kumpli i osiedla starannie wyselekcjonowana, może to dlatego?) - tu bym w ogóle nie strzelała pogadanek

      co do kumpla pod drzwiami rzekomo umówionego - to też nakazałabym odwrót, by po kolegę przyszedł i go zabrał z sobą do tych innych kumpli albo został, skoro nie umiał się wykręcić. jesli telefon syna został w domu to tym lepiej, dzwoni się wtedy z synowego do każdego kumpla z listy i wydzwania(chyba nie mamy problemu, że 11 latek blokuje telefon i mamunia nie potrafi się dostać do środka?)

      na przyszłość - konkretniejsze ustalenia
      do matki bym już nie dzwoniła nic wyjaśniać, bez sensu, mleko się rozlało
        • volta2 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 17:24
          ja też wolę wiedzieć gdzie są dzieci, ale adekwatnie do wieku pozwalam na samodzielność w podejmowaniu decyzji. jeśli dzieciak lat 11 po treningu zostaje z chłopakami z tego treningu, bo tak chce, woli i mu się podoba, a potem jeszcze idzie do jakiegoś kumpla do domu to naprawdę nie musi mnie pytać o zdanie ani informować o tym, że został. dobrze, żeby wrócił na obiadokolację, no, ja bym na twoim miejscu z takiego towarzystkiego dziecka się cieszyła (o ile nie zawala czego tam trzeba, w tym przypadku jest podejrzenie, że zawalił i tylko tu bym się czepiała ale ścigać o samowolne pójście z kolegami?)

          dziecko to nie pies, nie musi być uwiązany na smyczy.
          • slonko1335 Re: Wtrącacie się, wyjaśniacie? 20.11.19, 17:33
            No mój powinien wrócić na obiad. Ja z tym obiadem na niego czekam i jemy razem wiec ma dać znać jak ma być inaczej i nie ma problemu ja zjem on sobie odgrzeje ale ja jestem spokojna jak wiem gdzie jest. Kończy lekcje późno. Jest ciemno szybko wiec nie ma opcji ze ja nie wiem gdzie i z kim jest...wiedzialam od rodzicow ze został z kumplami po treningu wiec paniki nie sialam ale kurcze 19 na powrót ze szkoly bez uzgodnienia tego ze mną to jednak przegięcie na maksa i poniesie konsekwencje.


            --
            Sygnaturka się zgubiła....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka