Dodaj do ulubionych

Kulisy rozstania - do oceny

20.11.19, 12:32
Moja najbliższa rodzina, więc minimalnie zmienię okoliczności, pozostawiając nienaruszony kontekst.
Roczny związek dwóch osób 35+, oboje po rozwodach, każde z jedna sztuką przychówku z poprzedniego związku. Nie mieszkają razem, ale są takie plany. Pan z własnym dzieckiem ma słaby kontakt, bo wyjechało za granicę z matką. Od momentu poznania dziecka partnerki bardzo chce uczestniczyć w jego wychowywaniu, ale wchodzi raczej w rolę kumpla tego chłopca, niejednokrotnie ingerując w kompetencje matki (np. ona wysyła młode spać, a on mówi kilkulatkowi, że jeszcze nie musi i nadal się bawią). Kobieta przeprowadza jakieś tam rozmowy, w sumie z jednym i drugim, ale głównie z facetem: niby ok, ale w praniu i tak się wpiernicza, mniej lub bardziej. Ona próbuje jakoś to zrozumieć, bo pan bardzo tęskni za własnym dzieckiem i ewidentnie ma potrzebę bycia rodzicem, a jej dziecko traktuje bardzo dobrze, tyle że ona czuje się w tej potrójnej relacji jakby nie na swoim miejscu. Apogeum następuje przed zaplanowanym wyjazdem weekendowym. I to doWaszej oceny, czy to ona przegięła we wkur*ie, czy pan jest niepoważny.

Mają jechać w trójkę samochodem pana. On wchodzi na górę, bierze bagaże i dzieciaka, razem schodzą do auta, a ona jeszcze ogarnia podręczne rzeczy, jakieś piknikowe gadżety zbiera i po kilku minutach schodzi na parking. Rozgląda się, a tu ani auta, ani chłopa z dzieckiem. Dzwoni do pana, nikt nie odbiera. Zaczyna robić obchód parkingu i okolicznych uliczek, na rękach z betami piknikowymi. No nie ma. Nie wiadomo, czy bardziej wku*rw czy strach, bo to jednak jej własne dzieciątko kilkuletnie przepadło. Całe szukanie trwa podobno ok 10 min, telefon wykonany przynajmniej 5 razy. Połączenia odrzucane lub nieodebrane. Postała jeszcze chwilę przed klatką, dobrze widoczna, porozglądała się i weszła do domu odnieść rzeczy. W tym momencie telefon od pana, a tam chichy śmichy dwóch chłopaczków, że się schowali i są gdzieś tam, dalej od domu i już podjeżdżają. Weszła do auta, a tam dwie roześmiane szeroko gęby.
Efekt żarciku: schrzaniony nastrój na wycieczce, bo pani dała upust negatywnym emocjom i zrobiła panu wykład o tego typu akcjach, dzieciak wystraszony kłótnią, pan obrażony śmiertelnie, że ona nie docenia jego świetnej relacji z młodym i jest egocentryczką. Nie doszli do porozumienia w tej sprawie, zaczęło się chrzanić wszystko inne, rozstali się chwilę po powrocie.
Co myślicie? Kto przesadził? Jak Wy byście się czuły w takiej sytuacji?
Nie jest to moja historia, ale trzymam stronę babeczki, wiadomo. A faceta uważam za gówniarza i radzę jej spuścić go na drzewo, skoro nie chce zmienić swojego podejścia. Reszta rodziny jedzie jednak po niej, że nie docenia zaangażowanego chłopa i przez własne emocje zaprzepaściła super związek. Sprawa świeża.
Obserwuj wątek
    • lilia.z.doliny Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 12:39
      najpierw strasznie bym.byla wkurzona, z nerwow
      ale trwaloby to gora 5 minut
      potem jednak nie robilabym dramy, tylko faktycznie docenila nietuzinkową relacje chlopakow

      --
      Na miesiąc przed Halloween przestaję sprzątać w domu i dekoracje robią się same.
          • tt-tka Re: Kulisy rozstania - do oceny 23.11.19, 20:43
            Doczytalam. Optuje za tym, ze to nie byl wujowy zart, tylko, jak ktoras forumka juz napisala, gotowanie zaby. Panu najwyrazniej to dziecko i dziecka aprobata (a tez przywiazanie i posluch) byly potrzebniejsze niz aprobata i uczucia pani. Nie dopuszczac na odleglosc strzalu, ani do siebie, ani do dziecka.

            Rodzinie wyjasnic w krotkich zolnierskich slowach, ze pani szuka partnera do wspolnego zycia ze sobia, a nie z synkiem.

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • przystanek_tramwajowy Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 12:41
      Pan jest nieodpowiedzialnym kretynem. Jeszcze bym wybaczyła schowanie się na kilka sekund i pojawienie, zanim matka zaczęła się na dobre martwić. Ale ta kobieta szukała ich 10 minut! To było chyba najdłuższe 10 minut w jej życiu. Nie dziwiłabym się, gdyby pan w poprzednim związku odwalał podobne numery i dlatego dzisiaj nie ma kontaktu z dzieckiem.

      --
      A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
    • turzyca Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 12:47
      Pan ma szczęście, że pani cierpliwa i ufna, bo ja bym nie łaziła z betami po okolicy, tylko po trzecim odrzuconym (!) połączeniu dzwoniła na policję, że facet uprowadził dziecko.

      --
      Wróżenie z fusów.
      • aqua48 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 12:56
        turzyca napisała:

        > Pan ma szczęście, że pani cierpliwa i ufna, bo ja bym nie łaziła z betami po ok
        > olicy, tylko po trzecim odrzuconym (!) połączeniu dzwoniła na policję, że facet
        > uprowadził dziecko.

        Ja chyba też bym dzwoniła i masa nieciekawych scenariuszy by mi się przewinęła przez głowę. Ta historia plus podważanie autorytetu rodzica dyskwalifikują pana jako towarzysza życia i opiekuna dla dziecka totalnie, chyba że pani ma ochotę wychowywać kilkulatka i dorosłego o mentalności kilkulatka, ale powodzenia w tym drugim przypadku nie wróżę. Od dorosłego mężczyzny wymaga się ODPOWIEDZIALNOŚCI a nie fantazji do robienia psikusów i zapewniania zabawy.

      • snakelilith Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:01
        Też mi to przyszło do głowy. Gdyby w grę wchodziło nieletnie dziecko, natychmiastowo zadzwoniłabym na policję. I to bez różnicy, czy byłoby to dziecko moje, mojego rodzeństwa/przyjaciół, czy tylko dziecko sąsiada.
    • lelija05 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 12:48
      Wkurzyłam się czytając, więc pewnie gdyby mnie to spotkało, miałabym potem kłopoty po jakimś naruszeniu jego części ciała, czy jak tam się to zwie.

      --
      Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
    • snakelilith Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 12:58
      Wiesz, ja nie mam dzieci, więc może nie końca potrafię zrozumieć troskę i strach matki, gdy nagle znika jej dziecko z obcym, jakby nie nie było po roku znajmości, facetem, ale gdyby mój mąż, z którym żyję już ponad 25 lat, zrobił mi podobny numer, to chyba przez następne pół roku mieszkałby w hotelu, jeżeli w ogóle mogłabym mu coś takiego przebaczyć. Po prostu są rzeczy, z którymi się nie żartuje, a do nich należy nagłe zniknięcie bliskiej nam osoby. Ludzie, którzy to robią, są niepoważni i pokazują, że igrają z naszymi ezgystencjalnymi emocjami. Brakuje im empatii i moim zdaniem po prostu inteligencji, ten facet to niedojrzały głupek. Do odstrzału sanitarnego.
      • kermicia Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:15
        Wiesz, chyba emocje były tak silne, że nie umiałaby przejechać 300 km udając że jest względnie ok, a zabranie dzieciaka z auta i powrót z nim do domu byłby dla małego wielką karą za nic (bo chłop zawinił, a nie młode).
        Podobno nie krzyczała, tylko bardzo ostro z panem się rozmówiła, zakazując mu tego typu akcji i informując, że myślała nawet o porwaniu, na co ten się już totalnie wściekł (że jest jak obcy, skoro ona go podejrzewa). Trudno to było przeprowadzić bez dziecka, skoro siedziało z tyłu zapięte w fotelik.
      • aqua48 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:38
        droch napisał:

        > Abstrahując od dyskusyjnego poziomu "żartu", pani ostro przesadziła, awanturują
        > c się z panem przy dziecku.

        Tu akurat jestem zdania, że dziecku (dla jego własnego bezpieczeństwa na przyszłość) nie zaszkodziło dobitne wskazanie że tego rodzaju "żarty" są absolutnie niedopuszczalne. I że niektórzy dorośli tez mogą mieć pomysły zupełnie nie na miejscu.
    • abecadlowa1 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:07
      Po takiej akcji byłabym zapewne tak zdenerwowana i roztrzęsiona, że trudno byłoby mi się uspokoić. Wycieczka pewnie by się nie odbyła. Zwykle nie jestem panikarą, ale kiedyś przeżyłam próbę porwania dziecka przez byłego. Taki żart spowodowałby pewnie powrót tamtego strachu. Dla mnie gorsze niż prank Wardęgi.
    • kermicia Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:09
      Jednomyślność ematki cieszy me serce smile
      Syneczek podobno tęskni za panem bardziej niż ona i to jest prawdziwa katastrofa, bo choćby z tego powodu może do niego znów poleźć. Mnie się już krew burzyła na opowieści o podważaniu jej decyzji w takich codziennych sprawach, a było tego sporo. Momentami była ona jedna przeciwko dwóm, np. w sprawie obiadu, wakacji czy wolnego dnia w przedszkolu. Pan jej mówił: dwa do jednego i oczekiwał, że ona ulegnie, a gdy stawiała na swoim, miała przeciwko sobie zwłaszcza rozczarowanego, rozhisteryzowanego dzieciaka. No cyrk. Ojcowie czasem odstawiają takie akcje, ale żeby obcy chłop to rany boskie.
    • bo_ob Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:11
      Ten mężczyzna pokazał dziecku, że zachowanie "zróbmy tak, aby mama się martwiła" jest fajne i śmieszne. Z tego powodu, że ktoś taki może dziecku robić krzywdę nie nadaje się i trzeba się z nim pożegnać.
    • agnieszka_kak Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:16
      Zdarzylo mi sie raz, ze bylismy w turystycznej miejscowosci, nie moglismy znalezc naszego hotelu. Wyszlam z samochodu poszukac. Wracam w aucie nie ma meza z dzieckiem. Zrobilam sie blada jak sciana I nogi zaczely sie trzasc, znalezli sie po 3 minutach. Gdyby to bylo 10 to ze zdenerwowania zaczelabym chyba krzyczec i kopac.
    • hrabina_niczyja Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:18
      Zdziecinniały pajac. W dodatku obrażony śmiertelnie, bo babka się wkurzyła. Ja bym się wkurzyła nawet jakby się schował bez dziecka. Co to ma być? Schodzę z gratami, a tego nie ma i jeszcze telefonu nie odbiera? I co ja bym miała z tymi gratami stać i czekać czy chodzić i go szukać. Nie, zostawić dziewczynę w spokoju, skoro jej nie żal tego związku to znaczy, że reszta rodziny powinna zamilknąć. Poza tym zapewne nie poszło tylko o ten jeden numer, a takich kwiatków było więcej. Zawsze jest więcej.
    • barattolina Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:21
      Mało śmieszne posunięcie.
      Facet na poziomie jej dziecka widać jeśli chodzi o rozwój mózgu i tutaj objawia się prawdziwa przyczyna rozstania podejrzewam.

      Dobrze się stało.
      Po co utrudniać sobie życia wzbogacając je idiotami.
    • lelija05 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:28
      A dlaczego rodzina się wtrąca? Bo tego za bardzo nie rozumiem, pani zdaje się jest dorosła i to do niej należy decyzja, a nie ciotek i pociotek? Jakim prawem, jak to ujęłaś - jadą po niej?

      --
      Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
      • kermicia Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 14:03
        Po rozwodzie wróciła z dzieckiem do rodziców i wszyscy bardzo chcą, żeby znów ułożyła sobie życie. Zapowiadało się dobrze, ale też nie informowała rodziców o wszystkich wcześniejszych drobniejszych akcjach pana i ta historia z autem ich zaskoczyła. Wcześniej widywali wnuka szczęśliwego i bardzo "zakochanego" w nowym partnerze mamy, a teraz dzieciak w kółku o nim wspomina i tęskni. Z zewnątrz facet naprawdę wydawał się super, w życiu nikt by nie poznał, że to nie jest prawdziwy ojciec, bo poświęcał dzieciakowi ogrom czasu. W związek tez był zaangażowany, bardzo o oboje dbał. Chyba byli dla niego zamiennikiem prawdziwej rodziny, którą stracił. Niezbyt to chyba było zdrowe z jego strony. Ale rodzina przecież widziała to, co było widać gołym okiem.
          • lily_evans11 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 14:22
            Będą się wpitalac, jak nadal będzie u nich mieszkać, nieświadomie traktują ją jak niedojrzałe dziecko, które zrobiło sobie w życiu jakieś kuku i przyleciało z powrotem do mamusi.

            --
            Nigdy nie byłam złą babą
              • lily_evans11 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 17:45
                Mnie nie tłumacz. Ja po prostu jestem niestety ekspertką od tego, jak potrafi się zachować rodzina wobec matki, która została sama z dzieckiem i potrzebuje jakiejś pomocy. Wiem, na co stać "bliskich". A co do mieszkania samej, trzeba na spokojnie rozważyć tę perspektywę, kiedy, za ile czasu, za co itp. Chyba, że pani też liczy, że pozna księcia z bajki i u niego zamieszka, no ale jak widać na razie się zdecydowanie przeliczyła.

                --
                Nigdy nie byłam złą babą
        • lily_evans11 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 14:19
          Rozumiem, czekają aż laska im się stleni z chałupy i popłynie szczęśliwie w sina dal w towarzystwie nowych jakichkolwiek portek. Ona naprawdę musi w domu rodzinnym mieszkać? W takich sytuacjach powrót pod skrzydła rodziców to mega błąd.

          --
          Nigdy nie byłam złą babą
        • aqua48 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 14:26
          kermicia napisała:

          >Wcześniej widywali wnuka szczęśliwego i bardzo "zakochanego" w nowy
          > m partnerze mamy, a teraz dzieciak w kółku o nim wspomina i tęskni. poświęcał dzieciakowi ogrom czasu.

          No, ale niestety od dorosłego wymaga się wychowania i uczenia, a nie zapewnienia dziecku nieustającej zabawy. Poświęcać dziecku czas trzeba z głową, ucząc odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji swe czyny, empatii oraz stosowania się do zasad, a nie jedynie tego by dziecku było zawsze miło, wesoło i zabawnie.
          Pan jak wynika z opowiadania uczył dziecko podporządkowania wszystkiego swoim zachciankom.
        • lelija05 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 14:30
          Współczuję jej, pewnie jej bardzo trują, że synek cierpi, bo takiego fajnego drugiego tatusia miał. Tak sobie pomyślałam, że jeśli facet teraz takie numery z dzieckiem jej robi, to co mogło być później, gdy syn będzie starszy? Głupia matka, nie zna się masz zapal sobie, napijmy się, lub coś w ten deseń, że o głupszych żartach niż ten wybryk nie wspomnę.

          --
          Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
          • sofia_87 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 15:06
            Pozniej moglo być drugie dziecko - już tego pana i pasierb poszedłby w odstawkę albo jako nastolatek po prostu przestalby być taki fajny i wpatrzony w tatusia. Pamietaj, ze mówimy o niedojrzałym typie, który z dzieckiem "przegłosowuje" partenerke
        • hrabina_niczyja Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 15:12
          NO dobrze, rozumiem, że rodzina chce, ale nie można z obserwacji dziecka, że dziecko było szczęśliwe, że tęskni kazać kobiecie tkwić w relacji. To nie dziecko ma sobie znaleźć partnera, a matka. I pan był przede wszystkim partnerem matki. Poświęcanie dziecku ogromu czasu nie świadczy jeszcze o tym, że jest to rozsądny, odpowiedzialny i idealny partner dla matki.
        • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 17:07
          Dziwna sytuacja.
          Pan ma dzicko biologiczne, które wyjechało z matką za granicę, ale jak wyjechało? na stałe? pan wyraził zgodę czy ma odebrane prawa rodzicielskie? Bo przeciez pani tak poporostu nie może zabrać dzieciaka za granicę bez zgody i wiedzy pana, byloby to porwanie rodzicielskie. Jak odebrane prawa to wiadomo wójowy ojciec, ale jak zgodził się nie mieć kontaktu z własnym dzieckiem to również o nim za dobrze nie świadczy i nie jest to dobry opiekun dla innego dziecka.
          • kermicia Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 18:18
            A mało to matek wiąże się po rozwodzie z obcokrajowcem i wyjeżdża z dzieckiem? Ojcowie albo się zgadzają, albo nie i wtedy decyduje sąd (prawie zawsze zezwala na wyjazd pod warunkiem dostarczania dziecka ojcu regularnie i często na koszt matki). Takich historii sama znam sporo pośród własnych znajomych. Tu było identycznie, czyli ex żona mieszka z nowym mężem w jednej z europejskich stolic, ojciec (ten typ od żarciku z autem) odwiedza młode lub jego ex przyjeżdża do Polski, ma tez prawo do części wakacji, świąt itd. Jakoś to poukładali. Opisywana przeze mnie babeczka widziała to dziecko chyba ze dwa razy, bez wielkiego zacieśniania więzów.
            • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 19:43
              Nie znam takich historii, za to znam koleżankę której sąd bez zgody ojca nie pozwolił na stałe wywieść dziecka, a ojciec się nie zgadzał. I naprawdę bez zgody ojca który ma pełnie praw rodzicielskich i wieź z dzieckiem nie jest łatwo wywieść dziecko z kraju urodzenia, bo zazwyczaj sąd kierując się jego dobrem nie zezwala na to.
              Tu mamy pana który z dzieckiem nowej kobiety tworzy jakąś wieź w zastępstwie więzi z własnym dzieckiem, więc domniemam że na dziecku mu zależało, więc jak zależało to dlaczego zgodził się na wywiezienie dziecka? zgrzyta mi mocno to w tej historii, bo albo nie wiesz wszystkiego, albo kłamiesz.
              • kermicia Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 20:02
                Tak, kłamię, jasne. Nie mój chłop i informacje mam z drugiej ręki, ale podobno zgodził się po prostu, dla dobra dziecka, bo młode tam ma super warunki, a on sam też myślał o emigracji, tyle że w innym kierunku.
                A co do sądów - mam akurat w obecnej pracy faceta z dziećmi za granicą. On się zgodził dobrowolnie, ale mówił mi, że sąd i tak by na to zezwolił, bo w innym przypadku zablokowałby plany matce, która jest dorosłą autonomiczną jednostką mającą prawo podjąć pracę poza granicami kraju (ta podjęła i miała na to papiery), mającą prawo wyjść za obcokrajowca i tam założyć rodzinę. Jego ex jak zabierała córkę, była już w ciąży z tamtym panem, myślisz ze sąd kazałby jej siedzieć w kraju, rozdzielać ją z mężem mimo ciąży, bo ojciec w kraju ma prawo do spotkań z dzieckiem? Jeśli miejsce dziecka po rozwodzie jest w każdym miejscu zamieszkania matki, to bez czyjejkolwiek zgody ma prawo przenieść się Gdańska do Zakopanego, prawda? A w sumie łatwiej z Gdańska dostać się do Oslo niż do Zakopanego. Sąd owszem, bardzo pilnuje prawa ojca do spotkań, ale w dzisiejszych czasach można się widywać też mimo granic. Być może ma tu znaczenie sytuacja materialna i dobra wola matki.
                • cruella_demon Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 20:13
                  Ja nie uważam, że kłamiesz, za to uważam, że patrząc na całokształt, włącznie z tym, ze odpuścił sobie relację z własnym dzieckiem i zastąpił je cudzym, pan jest do odstrzału. Oprócz tego, ze pan ma mentalność przedszkolaka i jakieś tam cechy przemocowe, które mogą w przyszłości eskalować (bo podważanie autorytetu matki, ten "żarcik" z samochodem, to jakaś chęć pokazania kto tu rządzi), to traktuje to dziecko strasznie przedmiotowo. Ładna zabaweczka, prędzej czy później dzieciak mu się znudzi albo przestanie być słodki i zmieni się w pyskatego nastolatka i pójdzie w odstawkę jak dziecko biologiczne pana.
                    • cruella_demon Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 22:45
                      Raczej MATKA tego dziecka.
                      Zgadzam się z powiedzeniem, że "ojciec kocha dziecko, póki kocha jego matkę". Nie zawsze oczywiście, ale ten pan mi jakoś do tego stwierdzenia pasuje.
                      Rozwiódł się i z żoną i z dzieckiem, znalazł sobie nowe, fajniejsze.
                      • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 23:31
                        Ja z tym stwierdzeniem nie zgadzam się, być może znajdą się tacy, którzy będą warunkować swoją miłość miłością do matki dziecka, ale też znajdą się panie które oleją swoje "stare" dzieci, bo nowy pan i nowe dziecko w drodze.
                • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 21:27
                  Przeprowadzka z Gdańska do Zakopanego to nie to samo co przeprowadzka z Gdańska do Osla i dziwię się, że nie widzisz i nie czujesz różnicy. Samo postanowienie o zamieszkaniu dziecka każdorazowo przy jednym z rodziców nie daje temu rodzicowi prawa wywożenia dziecka z kraju. I tak może się tak zdarzyć, że matka z nowym mężem będą musieli się przeprowadzić do polski, aby dziecko utrzymywało kontakt z drugim rodzicem i krajem pochodzenia. Takie wywiezienie dziecka z kraju urodzenia to nie bułka z masłem i chyba nigdy nie miałaś z tym do czynienia, skoro takie łatwe i bezproblemowe Ci się to wydaje. Może być oczywieście bezproblemowe jeśli drugi rodzic wyrazi na to zgodę, ale jeśli zgody nie ma, a rodzic ma z dzieckiem więź to w większości przypadków sąd nie przychyli się do takie prośby.
                  • kermicia Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 21:56
                    A ta "większość przypadków" odmowy sądu to poparta jest jakimiś statystykami? Bo do mnie docierają wręcz przeciwne opinie, teraz na szybko tez wygooglałam, że sądy coraz częściej przychylają się do takich wniosków, ale zawsze kierując się dobrej dziecka (czyli trzeba udowadniać, ze będzie tam miało dobre warunki). Ale jasne, sama dzieciaków nie przeprowadzałam do innego kraju, więc nie mam wiedzy z pierwszej ręki.
                    • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 22:28
                      To, że do ciebie coś dociera zwłaszcza od rodziców jak sama pisałaś dobrowolnie zgadzających się na wyjazd dziecka do innego kraju to nie oznacza, ze to jest reguła. Odwrotnie regułą jest działanie kierując się dobrem dziecka, zapewnienia więzi zarówno z rodziną matki jak i ojca, a to wyklucza wyjazd, bo ciężko wieź podtrzymywać na odległość. Warunki materialne mają znaczenie, ale umówimy się teraz w polsce też nikt głodem nie przymiera, więc te warunki materialne są gdzieś tam na szarym końcu.
                • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 21:19
                  No właśnie to nie takie proste.
                  Samo ustalenie przez rodziców w drodze porozumienia lub przez sąd miejsca zamieszkania dziecka przy jednym z rodziców, nie daje mu prawa do zabrania dziecka na stałe do innego kraju. Podobnie zgoda drugiego rodzica na wyrobienie dla dziecka paszportu nie może być interpretowana jako zgoda na wyjazd za granicę na stałe.
                  O tak radykalnej dla dziecka zmianie powinni zdecydować rodzice wspólnie. Jeśli nie mogą dojść do porozumienia, rozstrzyga o tym sąd rodzinny. I tu już zaczynają sie schody, bo jak rodzic ma więź z dzieckiem to wyjazd na stałe za granicę to wieź zaburza, a to jest działanie na szkodę dziecka, a w postępowaniu sąd zawsze kieruje się naczelną zasadą prawa rodzinnego - dobrem dziecka.


                    • ninanos Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 23:26
                      Co więcej dziecko ma prawo do kontaktów z obojgiem rodziców
                      " Prawo dziecka i rodziców utrzymywania ze sobą regularnych kontaktów, które stanowi element prawa dziecka do rodziców, wskazane jest w Konwencji w sprawie kontaktów z dziećmi z dnia 15 maja 2003r., przyjętej przez Polskę w dniu 24 września 2003r."
                      Z "Prawo dziecka do wychowanie przez oboje rodziców" edycja 2018r. Monika Gardziel.
    • frey.a86 Re: Kulisy rozstania - do oceny 20.11.19, 13:30
      Mój były miał je.niętą mamuśkę, która potrafiła zadzwonić do niego z "żarcikiem", że ojciec zmarł. Przekaż krewnej, że jak chce mieć w życiu podobne atrakcje, to niech wróci do tego faceta, bo takim ludziom się z wiekiem pogarsza.

      Swoją drogą aż mi się ciśnienie podniosło jak to przeczytałam. Współczuję kobiecie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka