Dodaj do ulubionych

Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji?

22.11.19, 02:05
Piszę pod zmienionym nickiem, bo sprawa dotyczy mnie bardzo osobiście. Od kilkunastu lat pracowałam w dużej instytucji administracji państwowej, w biurze, nie jestem urzędnikiem sc. Pensja nieszczególna, zakres obowiązków duży, możliwości awansu zerowe, atmosfera koszmarna-- zespół fajny, ale im wyżej, tym gorzej: nepotyzm, prostactwo, wyzysk " murzynów". Jeśli zastanawia Was, dlaczego wcześniej nie odeszłam- jestem po ciężkich przejściach, miałam przemocowe pierwsze małżeństwo, a potem koszmarny rozwód ciągnący się latami, nie miałam kiedy myśleć o karierze. I zleciało- kilkanaście najlepszych lat życia między 28 a 43. 3 lata temu zaszłam w szczęśliwą, bardzo późną ciążę i myślałam, że wreszcie się uwolnię od tej firmy, ale czas płynie, na wychowawczym dłużej siedzieć nie chcę i mam strasznego już doła. Bo czuję absolutną niemoc przed szukaniem nowej pracy, a powrotu do starej sobie nie wyobrażam. Mam poczucie zmarnowanych lat- jestem już po 40 i zdałam sobie sprawę, że praktycznie nic nie umiem. Wiem tylko, jak poprawnie napisać pismo urzędowe, znam parę hermetycznych systemów używanych w mojej firmie, po angielsku swobodnie się porozumiewam, ale bez biegłości. Skończyłam najlepszą polską uczelnię, ale kierunek humanistyczny i tylko to, w l.90. Do tego jestem osobą słabo znoszącą pracę biurową, te wszystkie gierki i strategie. Nie mam praktycznie żadnego cv- całe życie na jednym ( marnym) etacie. W dodatku przez macierzyński zupełnie wypadłam z obiegu, nie mam znajomych ani pasji, nie wiem, co chciałabym robić. Nie wiem nawet JAK szukać pracy!
W dotychczasowej pracy chcą mnie na już, ale orać we mnie, bez możliwości awansu, rozwoju. Z 2 str jest to praca bezpieczna dla kobiety z małym dzieckiem. Ale ja młoda już nie jestem i nie mam czasu na ten byle jaki etat.
Czuję się strasznie zdołowana, mam nerwicę, boję się o przyszłość, a poczucie przesr..nego życia doprowadza mnie do łez.
Co byście zrobiły w mojej sytuacji? Pewnie większość napisze " nie użalaj się nad sobą", ale uwierzcie, że ta sytuacja jest autentycznie żałosna. Pomocy!
Obserwuj wątek
    • bazia8 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 02:31
      Po pierwsze: zadbaj o siebie. Musisz wzmocnić się psychicznie, bo jakakolwiek porażka w szukaniu pracy zmniejszy i Twoje i tak juz marne poczucie własnej wartości. Sport? To dobrze robi na samoocenę. Może psycholog, psychiatra? Nerwica to paskudztwo, ale daje się leczyć.
      Po drugie: na nic nigdy nie jest za późno, póki oddychasz samodzielniesmile
      Po trzecie: pracy jest dużo, zakładam, że mieszkasz w dużym, albo bardzo dużym mieście. Zła wiadomość jest taka, że potrzeba pracowników na niższych stanowiskach, czy jesteś gotowa na pracę niebiurową?
      Sklep, restauracja, salon kosmetyczny? Zastanów się, co potrafisz robić? Na moim osiedlu była pani, która piekła ciasta na zamówienie, teraz ma niewielka kawiarnię smile
      A jeśli biurowa, to szukalabym czegoś w organizacjach pozarządowych. Może zarobki nie najwyższe, ale przynajmniej robisz coś, co zmienia świat smile
      Powodzenia!




      --
      www.fundacjaavalon.pl/
      • ajr27 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 02:54
        Bardzo dziękuję za wskazanie ngo- to może być coś dla mnie. Na studiach trochę siedziałam w tym temacie.
        Poczucie wartości mam kulawe, nie tylko z powodu osobistych przejść, ale też dlatego, że kiedyś byłam dumna ze swojego wykształcenia i kompetencji, a teraz nie znaczą one nic. Z tego też powodu trudno mi wyobrazić siebie w roli kosmetyczki czy kelnerki.
        W terapii jestem od roku, jeszcze długa droga przede mną.
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 16:06
          Zgadza się, polskie NGOsy to katastrofa płacowa, dobre dla studenta, który chce dorobić i zdobyć wpis do CV oraz jest jeszcze na tyle młody i głupi, że dużo zniesie w imię tego "zmieniania świata".

          Do tego często dochodzi mobbing i wyzysk pod hasłem "no bo my takie ważne rzeczy robimy, więc morda w kubeł". Unikać!

          --
          – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
          – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 16:08
        I jako kto wątkodajka miałaby pracować w tym salonie kosmetycznym? Recepcjonistka? Na kosmetyczkę nie ma umiejętności ani wykształcenia.

        --
        – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
        – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
        • marusia.00 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 22:49
          Z całym szacunkiem do tego zawodu ale jakie jest do tego potrzebne wykształcenie? No ok, część ma skończoną kosmetologię ale wiele dziewczyn jest po zwykłych kursach. Moja babka od paznokci (robi jeszcze rzęsy) zarabia więcej niż ja, serio. Pracuje od 6 do 8 h dziennie. Znam dziewczynę, która jedyne co robi, to makijaże permanentne.
          Nie, nie potrzeba to tego specjalnego wykształcenia....
          A nawet jak ktoś się uprze, to zrobić licencjat z kosmetologii, to raczej nie jest nic trudnego.
          • double-facepalm Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 16:03
            marusia.00 napisała:

            > Z całym szacunkiem do tego zawodu ale jakie jest do tego potrzebne wykształceni
            > e? No ok, część ma skończoną kosmetologię ale wiele dziewczyn jest po zwykłych
            > kursach. Moja babka od paznokci (robi jeszcze rzęsy) zarabia więcej niż ja, ser
            > io. Pracuje od 6 do 8 h dziennie. Znam dziewczynę, która jedyne co robi, to mak
            > ijaże permanentne.
            > Nie, nie potrzeba to tego specjalnego wykształcenia....
            > A nawet jak ktoś się uprze, to zrobić licencjat z kosmetologii, to raczej nie j
            > est nic trudnego.
            Licencjat nie zrobi w 3 miesiące tak jak kursu przedłużania paznokci. czasu potrzeba przede wszystkim,czyli co drugi weekend przez 3 lata. Jeśli jest sie samotna matka malego dziecka bez wsparcia z zewnatrz to jednak jeszcze trzeba wynajac nianie na co drugi weekend.

            Zresztą dałaś w tej wypowiedzi totalny popis indolencji aż miło - wg ciebie makijaż permanentny może wykonywać osoba bez przygotowania, ciekawe gdzie i kto w ogóle miałby odwagę paść ofiarą na ochotnika.
          • asia-loi Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 16:53
            marusia.00 napisała:

            Moja babka od paznokci (robi jeszcze rzęsy) zarabia więcej niż ja, serio. Pracuje od 6 do 8 h dziennie.

            Żeby ładnie robić paznokcie to trzeba też mieć chociaż trochę talentu plastycznego. Dzisiaj wiele kobiet nosi różne wzorki na paznokciach, a to już trzeba umieć namalować. Ja noszę hybrydy bez wzorków, ale sama nie umiem ich zrobić i chodzę do salonu.


            --
            Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
            Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
            • double-facepalm Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 17:08
              Do zarabiania "na paznokciach" warunkiem koniecznym jest dość wysoki poziom zdolności manualnych, po prostu zeby wyjsc na plus robi się to w trymiga i bezbłędnie (ile tu na forum bylo skarg ze manicurzystka popelnila kardynalna wtope przy ściąganiu lakieru albo uzyla wujowej bazy, etc)..
              Co innego robić sobie samej manicure z lampą w domu, na początku zajmie to o wiele dłużej plus nie zawsze efekt końcowy będzie tak samo super.
              Większość znanych mi osób noszących hybrydy nie chodzi ze wzorkami tylko ma 1 ew 2 kolory na cala płytkę.
              • asia-loi Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 18:08
                double-facepalm napisała:

                > Większość znanych mi osób noszących hybrydy nie chodzi ze wzorkami tylko ma 1 w 2 kolory na cala płytkę.

                Ale te wzorki trzeba umieć zrobić choćby takich klientek było tylko kilka.
                Te co robią zawodowo paznokcie mają wzorniki namalowane przez siebie.
                Trzeba zainwestować w lakiery, w te wszystkie bazy, itd.


                --
                Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
                Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
                • lauren6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 18:31
                  Te wzorki to są gotowce z formy. Poszukaj sobie filmików na YT z instrukcją. Tam jest może kilka % lasek, które faktycznie mają talent plastyczny i same malują sobie świąteczne bałwanki czy choinki na płytce paznokcia. Reszta jedzie na gotowcach.

                  Same lakiery hybrydowe to jest koszt, bo tu widać różnicę w jakości. Cała reszta sprzętu to często Aliexpress.
                  • asia-loi Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 18:40
                    lauren6 napisała:

                    > Te wzorki to są gotowce z formy.

                    To te dziewczyny do których ja chdziłam i chodzę na paznokcie same malują te wzorki. Wiem, bo je o to pytałam, i wiem też że mówiły prawdę, ponieważ znam je prywatnie.




                    --
                    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
                    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
    • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 06:50
      Na jakim pomocniczym stanowisku pracujesz, sekretarza? Jasne, że tam nie masz możliwości awansu, ale - skoro możesz wykazać wyższe wykształcenie - postaraj się o przeniesienie do sc na stanowisko mnoznikowe, albo zmień instytucję i próbuj w konkursach (tj. na odwrót, próbuj w konkursach i zmień instytucję).
    • profes79 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 07:25
      Zmiana pracy w ramach administracji to w tej chwili żaden problem - na nabory praktycznie nikt nie przychodzi a jak przychodzi to z takimi kompetencjami, że pożal się Boże. Osoby w wieku po 40, z urodzonym i częsciowo już odchowanym dzieckiem oraz mające jakieś tam doświadczenie w administracji w wielu miejscach wezmą z pocałowaniem ręki nawet, jeżeli będą mieli świadomość, że czegoś trzeba Cię przyuczyć.
      Poza tym nawet sekretarka u nas nie ogranicza się do pisania pism administracyjnych a ma bodajże ogólną wiedzę o tym, co dzieje się w jednostce.

      --
      Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
        • ajr27 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 11:00
          Pracuję w departamencie merytorycznym na stanowisku mnożnikowym. Odchodziłam jako specjalista. Praca w budżetówce jest, ale zmiana na to samo nie jest dla mnie żadnym wyjściem, zresztą wiem od kuchni, jak wyglądają te konkursy- i tak robotę dostaje znajoma znajomych. Zresztą pełen etat w nowej pracy wydaje mi się ryzykowny, skoro za chwilę świeżo upieczony przedszkolak zacznie mi chorować. Interesują mnie takie tematy jak media, instytucje kultury, sztuka ( jestem niespełnionym historykiem sztuki, nie dostałam się). Znam się też na prowadzeniu domu i czasem żałuję, że nikt nie płaci za pracę gospodyniom domowym.
              • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 12:55
                Ale jesteś w korpusie służby cywilnej. Aż nie wierzę, że w dużej instytucji przez kilkanaście lat nie było ruchów kadrowych pozwalających na zmianę stanowiska, wydziału czy departamentu, że nie było szkoleń merytorycznych podnoszących kwalifikacje. Zmień instytucję, możesz przejść na lepsze warunki w trybie przeniesienia.
            • mooi Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 14:57
              >W instytucjach kultury nie zarobisz, w mediach tym bardziej nie.

              no tu akurat zupełnie się nie zgodze.
              Oczywiście, zarabia się za prace a nie "bycie".
              Chociaż...nawet w administracji mediow nie zarabia się źle, w porównaniu z rynkiem "urzędniczym".
              A jak ktos jest redaktorem czy dziennikarzem, to naprawdę narzekać nie musi. Tyle, że to pracować trzeba, raczej nie mozna sobie pozwalać na choroby dzieci = nagłą nieobecnośc w pracy (zatrudnia się opiekunkę, ja tak robiłam). I pracuje sie świątek piatek, bez "wolnych niedziel".
              Tyle, że o takiej pracy, przychodząc z ulicy i mając zerowe doświadczenie, to tylko pomarzyć można. No chyba że jest sie znanym w środowisku i ma się dorobek.
              Autorka niczym takim pochwalić się nie może.
              Na jej miejscu zostałabym tam, gdzie byłam.Zespół jest fajny a co cie obchodzi "wyżej"? ja swoich dyrektorów nawet nie zawsze znałam bo zmieniali sie z predkoscia światła, bywało. Wiadomo, gdzie kasa "państwowa" tam przepychanki.
              A na spokojnie, w domu, moze rozważać swoje możliwości rozwoju, moze się dokształcić, coś skończyć dodatkowo - mając bezpieczna prace. (płace).
              • ck2 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 20:08
                Prawda co do tych mediów, ale koleżanka nie pierwszy raz gucio wie, a się mądrzy. Pracowałam w mediach publicznych i zarabiałam świetnie. Nawet sekretarka nieumiejąca liczyć do trzech zarabiała tam bardzo dobrze. Kiedy nastała dobra zmiana i po jakimś czasie pożegnałam się z firmą, to poszłam do urzędu na przeczekanie aż znajdę coś lepszego. Pomijając inne minusy, to czułam się jakbym trafiła do jakiegoś biedaśrodowiska.
                  • bergamotka77 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 21:42
                    Dokładnie, media to nie takie hop siup dla chętnych, zwłaszcza tych z urzędu. Niestety język urzędników jest konsekwentnie tepiony w wszelkich redakcjach, taka urzędnicza nowomowa jest dyskwalifikacja a praca czesto nie na UoP, zmianowa z dyżurami weekendowymi i świątecznymi.

                    --
                    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                  • ck2 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 08:07
                    Przecież odniosłam się jedynie do twojego bzdurnego stwierdzenia, że w mediach słabo się zarabia, a nie do sytuacji zawodowej autorki wątku. Dopiero co płakałaś w wątku o Zandbergu, że forum nie czyta ze zrozumiem tego co piszesz, może skup się i daj dobry przykład.
                    • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 09:52
                      Napisałam:
                      W instytucjach kultury nie zarobisz, w mediach tym bardziej nie.

                      Powinnam była dodać "Ty, autorko, nie zarobisz", odnosząc się do autorki - bez kontaktu z ww. środowiskami, praktyki, jakiejś siły przebicia, dyspozycyjności. Instytucje kultury są mocno niedofinansowane i dotknięte grantozą, a w odniesieniu do mediów autorka musiałaby mieć jakiś pomysł, czym mogłaby się zajmować.
                      Sekretariaty, office management spoko, ale przecież nie chce pracy biurowej, a o umiejętnościach organizacyjnych nie wspomina.
                        • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 10:19
                          Wygląda inaczej, bo to bardziej organizowanie środowiska pracy i wsparcie zespołu/redakcji/zarządu (reklama, logistyka, kadry i finanse, dział prawny, sekretariat redakcji, asystenci zarządu - zależy czy chodzi o wydawnictwo, telewizję, prasę, dom mediowy) i autorka musiałaby się zastanowić czy chce szukać, w którymś z nich.
                          Chce redagować? Są bardzo dobre i często wskazywane jako atut kandydata kursy redakcji merytorycznej PTWK.
                          • ck2 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 11:06
                            Nie tylko o to chodzi, ale również o tempo pracy, wykonywanie rzeczy zbędnych i bezsensowne bicie piany, którego w mediach jest mniej - nie mówię o dziennikarstwie pogoni za newsem. Intelektualnie, pod względem horyzontów i ambicji życiowych to też inny świat niż biurowy urzędowe. Inne środowisko to też inna praca, np. pierdoła do rozwiązania przez umiarkowanie upośledzonego nastolatka nie staje się problemem i nie przechodzi do rangi specjalizacji, itp.
                    • mooi Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 16:35
                      >Przecież odniosłam się jedynie do twojego bzdurnego stwierdzenia, że w mediach słabo się zarabia,

                      dokładnie tak, masz racje!
                      triss i takoz bergamotka, pojecia nie mają o czym piszą ale chcą uchodzić za "wszystkowiedzace światowczynie" (tak mozna odmienić?) a, za przeproszeniem, guano wiedzą.
          • hanusinamama Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 12:38
            Nie musi ci chorować to raz. Dwa ze chyba sama sie musisz siebie zapytać czego chcesz. Fakt praca w budzetówce ma minusy...ale pojdziesz do korpo i co bedziesz robic nadgodziny do 19-20?? Jak niejestes specjalistką to trudno bedzie isc na 3/4 etatu...tu predzej w buzdzetówce coś znajdziesz...
              • double-facepalm Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 16:08
                sol_13 napisała:

                > To jest jakiś mit z tymi nadgodzinami w korpo. Nadgodziny robilam moze w pierw
                > szej pracy, w żadnej kolejnej już nie. Wszyscy u nas wychodza punktualnie, p
                > oza jedną osobą ktora jest samotna i siedzi bo lubi.
                Alez jak najbardziej ona ma okraglutkie zero doswiadczenia poza urzedrm i będzie raczej typowo entry level w tym korpo i zależy jeszcze gdzie trafi.
          • profes79 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 14:58
            Legendy o naborach znajomych słyszę odkąd pracuję w budżetówce. W praktyce jeśli już coś takiego ma miejsce to z reguły w przypadku osób, które już gdzieś pracowały i mają jakieś doświadczenie. W życiu nie spotkałem się z przyjęciem na normalnym otwartym naborze osoby "od czapy" tylko dlatego, że jest znajoma - bo jeśli już to takie rzeczy odwala się w inny sposób (i najczęściej na innym szczeblu i najczęściej ku niezadowoleniu bezpośredniego przełożonego takiej osoby). A teraz? Teraz to jak na nabór przyjdą trzy osoby to rekrutujący jest szczęśliwy, bo chociaż ma z czego wybrać. A raczej próbować bo jak przyjdą trzy zera to nadal wybrać można tylko zero i lepiej zamknąć konkurs z powodu braku odpowiedniego kandydata...

            Jak pisze Triss - pracując całe życie w służbie cywilnej poza nią raczej masz marne szanse na złapanie czegokolwiek, co stałością zatrudnienia będzie ją przypominać, nie mówiąc o potencjalnych zarobkach. Poszukaj ofert na stronie dsc kprm - może się trafić coś ciekawego, za lepsze pieniądze lub bardziej interesującego merytorycznie.

            --
            Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
            • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 15:20
              Streszczę się: ktoś musi robić, stąd nabory w administracji centralnej na stanowiska niekierownicze są otwarte i weryfikuja kompetencje. Doświadczenie w pracy w sc w dużej instytucji jest na plus, ale pewnych rzeczy autorka nie przeskoczy.
              Niemniej będę się upierać, że jeśli kilkanaście lat np. pisała uwagi do projektów aktów prawnych z obszaru właściwości departamentu, to qrde coś musi wiedzieć. Jak robiła w kontroli zarządczej to przynajmniej zna procedury. Jeśli w małej legislacji to umie napisać regulamin, zarządzenie, upoważnienie itp.
    • mamtrzykotyidwa Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 13:35
      Popracuj w tej pracy jeszcze ze dwa/trzy lata, skoro cię chcą i skoro to praca dobra dla matki z małym dzieckiem, bo stabilna. W tym czasie zastanów się jak praca by cie satysfakcjonowała, co cię interesuje, skończ jakieś kursy, albo podyplomówkę, wróć do obiegu, rozwiń znajomości i rozglądaj się za nową pracą.
      Stabilna praca przy małym dziecku, na które ciągle trzeba brać zwolnienia, to skarb.
      Nie spiesz się, daj sobie czas. Na już to nic nie zrobisz, a tyko nerwów natracisz i może jakieś błędne decyzje podejmiesz, których potem będziesz żałować.
    • monique_alt Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 13:38
      Tak sobie myślę że nie doceniasz swoich możliwości. Jeżeli jesteś po wyższych studiach, pracowałaś przez 15 lat, znasz programy biurowe, znasz angielski w stopniu komunikatywnym i masz odchowane dziecko to spokojnie znajdziesz pracę.
      Ja akurat pracuję w IT ale nawet w naszym biurze potrzebne są osoby które organizują nam pracę. Dbają o to żeby każdy miał biurko, prąd, sieć. Dzwonią gdzie trzeba jak zacznie wyć alarm, zabraknie kawy w kuchni czy trzeba zorganizować imprezę integracyjną. Nie wiem jak się taki dział nazywa w polskich firmach u nas to tak zwane Site Operations. Spokojnie możesz szukać takiej pracy.
      Drugi pomysł to logistyka. Dwie moje koleżanki po skończonych studiach, kilku latach pracy w totalnie innej branży (jedna w biurze podróży, druga nie wiem dokładnie gdzie) i po kilku latach przerwy z powodu macierzyńskiego na 2 kolejnych dzieci znalazły pracę w dwóch różnych firmach logistycznych. Zajmują się organizacją przewozów dla firm, miały jakiś czas na przyuczenie i poznanie programów używanych przez firmę w tej chwili spokojnie sobie radzą.
      Tylko zanim pójdziesz na rozmowę w sprawie pracy wybierz się do jakiegoś specjalisty/psychologa który sprawi że uwierzysz w to że nie jesteś bezwartościowa. Że twoje umiejętności i kompetencje są dużo warte. Bo to bardzo ważne na rozmowie w sprawie pracy, żebyś potrafiła się sprzedać.
    • solejrolia Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 15:26
      Co bym zrobiła,
      hmmm, to samo co zrobiłam dekadę temu- poszłabym do pracy, jakiejkolwiek, na etat, żeby mieć pensję i opłacony ZUS, i jednocześnie zaczęła rozwijać własną firmę. W momencie gdy stać jest na opłacenie zusów-srusów, i jeszcze zostaje na życie , to rezygnacja z etatu i w pełnym wymiarze zajęcie się DG.
      W twoim przypadku to znaczy: zatrudnienie opiekunki (!) i powrót na stare śmieci tj. praca na etacie w tym twoim urzędzie, a jednocześnie rozpoczęcie podyplomówki, szkoleń i kursów, w chwili gdy masz nowe umiejętności, uprawnienia od razu zakładasz firmę i rozwijasz się, zdobywasz doświadczenie, budujesz swój rynek. W momencie gdy firma zaczyna przynosić dochód, daję ci 2 lata, może 3 lata, wtedy rezygnujesz z etatu i zajmujesz się DG w pełnym wymiarze. I pracujesz w tym do emerytury. Dlatego musisz wiedzieć gdzie siebie widzisz przez następne 20 - 25 lat (w jakim zawodzie), i wybrać dobrze jaka podyplomówka, kursy, szkolenia,
      Nic nie tracisz tak naprawdę, możesz zyskać wiele.
      Ok, Nawet jeśli w twoim przypadku nie da się założyć firmy, bo nie wiem, nie czujesz się na siłach, no to i tak musisz liczyć się z tym, że musisz zakasać rękawy, przebranżowić się, zmienić zawód, i zmienić wszystko. I musisz zacząć od teraz, od JUŻ, bo sama widzisz , czas leci, młodsza nie będziesz.

      Albo ...jesteś nadal urzędniczką w urzędzie. Jeśli nie w tym , to w podobnym. I ciągniesz w tym do emerytury.

      Albo, pakujecie się z dzieckiem i emigrujesz. To jest trzecia opcja.


      Tak to widzę.
      Powodzenia.

      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • mika_p Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 15:43
        > powrót na stare śmieci tj. praca na etacie w tym twoim urzędzie, (...) w chwili gdy masz nowe umiejętności, uprawnienia od razu zakładasz firmę i rozwijasz się, zdobywasz doświadczenie, budujesz swój rynek.

        Ale zdajesz sobie sprawę, że członek korpusu służby cywilnej ma ustawowo ograniczone możliwości dorabiania?

        --
        Odrobina strachu przed żoną jeszcze żadnemu mężczyźnie nie zaszkodziła. Alutka Kosoń
    • szafireczek Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 16:21
      Zleć profesjonaliście napisanie cv, bo to że jesteś po kierunku humanistycznym i pracujesz w "hermetycznej" działce nic nie oznacza...w sensie, że nie determinuje losu zawodowego. Ważne jest to, czy jesteś elastyczna, kreatywna i czy potafisz się uczyć i adaptować do nowych warunków...pewnych zadań można się nauczyć, jeśli się jest w miarę bystrym - nawet w agencjach marketingowych na copywriterów przyjmowano filozofów...smile Trochę to dziwne, że nie awansowałaś, mimo że w SC jest okresowa ocena i jeśli przeszłaś pomyślnie, to dlaczego sie nie upominałaś...?

      Nikt nie rozstrzygnie co i gdzie chciałabyś robić, ale 40. to raczej ostatni moment by zmienić karierę.

      Inną opcją może być dotychczasowa praca + w wolnym czasie robienie kursów dających uprawnienia, np. do administrowania nieruchomościami, księgowości itp. i dopiero potem zmiana...
      • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 16:27
        IMO laska trolluje, bo brak awansu stanowiskowego przez kilkanaście lat jest praktycznie niemożliwy. Normalnie w ministerstwie, jeśli ktoś ma cień IQ i operatywnosci, w ciągu kilku lat dochodzi się do poziomu minimum głównego specjalisty czy radcy ministra, a zwykle do naczelnika/kierownika zespołu.
        • ajr27 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 21:05
          Ależ ja awansowałam- z referendarza na specjalistę. Po drodze byłam świadkiem wielu rozczarowań, znałam co najmniej 3 dziewczyny, które nie awansowały nawet o tyle przez wiele lat. Nie wiem, jaką instytucję Ty znasz, ze piszesz o obowiązkowych awansach i szkoleniach. W praktyce, jak się nie ma przełożonych mocno cisnących o mnożniki w nadrzędnym organie, to na awans nie ma co liczyć. Przełożeni są zainteresowani własnymi stołkami i trzymaniem się ich pazurami, szeregowa kadra interesuje ich znikomo.
          Owszem, uczestniczyłam w wielu szkoleniach, parę razy wyjechałam za granicę również w celach szkoleniowych, ale w żaden sposób nie przekładało się to na scieżkę awansu.
          • triss_merigold6 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 21:19
            Nie piszę o obowiązkowych, piszę, że są w miarę przewidywalne. Fakt, bardzo dużo zależy od polityki dyrektora generalnego i podejścia kierownictwa. Szkolenia są z planu szkoleń centralnych, resortowe i zamawiane zewnętrznie pod kątem potrzeb instytucji/departamentu, skierowanie zgodnie z IPRZ.
          • bergamotka77 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 21:45
            A co z ojcem dziecka jesteście razem pomaga przy dziecku możesz liczyć na to że przejmie część obowiązków?

            --
            bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

            morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
            • ajr27 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 22:05
              Pomaga, ale ( być może) wiesz, jak to jest, gdy kobieta zostaje w domu. Jako ojciec wywiązuje sie na 100% natomiast cała logistyka domowa spadła na mnie. Nie wiem, jak związki innych kobiet niepracujących, ale ja zaczynam być przezroczysta. Czasem sama mam poczucie, że jak nie włożę wreszcie jakiejś kiecy zamiast dżinsów, to zniknę. Praca jest mi już bardzo potrzebna. " Chciałabym a boję się"
    • hrabina_niczyja Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 21:16
      Dziewczyno, miałam taki etap w życiu, że tak mnie korporacje wypompowały, że zębami ryłam po ziemi. Szukałam pomysłu na siebie, w antykwariacie chciałam się nawet zatrudnić, ale mnie nie wzięli miałam za dobre cv. Potem wróciłam na dobre lata do korpo i potem był czas, że robiłam nic, jakieś tam może zlecenia z doskoku i szukałam pomysłu na siebie. Nawet się zatrudniłam tak na doskok w butiku osiedlowym, czasami chodziłam jak właścicielka jeździła po towar. I wiesz co? To była wtedy najlepsza odskocznia jaka mogła być. A potem otworzyłam działalność, ale taki butik własny to mi po głowie chodzi, oj chodzi. I tak myślę czy by w nowym roku 😀 Szukaj, wszędzie szukaj, przeglądaj portale, wysyłaj cv, nawet asystentka być gdzieś, tylko pytaj o możliwość awansu. I na pocieszenie, od wczoraj mam u siebie dziewczynę, zero doświadczenia w branży, zielona, dopiero po licencjacie. I co? Dziś mi szczena opadła, bo już ma efekt. Próbuj!
        • double-facepalm Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 17:14
          ajr27 napisał(a):

          > Jak to- dziewczynę masz u siebie? Do sprzątania? Dla mnie własna działalność to
          > jakaś matnia
          Chyba nie tylko własną dg ale i myślenie logiczne to matnia, skąd założenie ze do sprzatania potrzebne są studa min I stopnia? U ciebie w urzędzie sprzataja wyłącznie osoby z dyplomami uczelni? W ogóle sa studia kierunkowe ze sprzatania?
            • double-facepalm Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 19:53
              Akurat do zakładania dzialalnosci to musiałabyś znać własne możliwości i predyspozycje, bo co komu po czyichś innych uwarunkowaniach. Z tego co kojarzę to sporo osób po pracy typowo biurowej, referent/referendarz etc, a już szczególnie urzedniczej (tylko np gdy miało się styczność z obsługą np przedsiebiorcow), zakłada biznes typu wirtualna asystentka. Tyle że z domu z dzieckiem trzeba mieć dryg i predyspozycje do pracy zdalnej, można to wypracować, ale nie każdy da rade efektywnie pracować z domu na własnej dg nie angażując kogoś z rodziny lub niani do dziecka na jakiś czas.(gdy dziecko zachoruje i nie może przebywać w przedszkolu etc)
      • ck2 Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 23.11.19, 08:17
        Jestem świeżo po rozmowie z osobą, która właśnie zamknęła działalność typu taki lepszy butik. Twierdzi że w czasach kiedy rządzący starają się wykończyć tzw. klasę średnią to nie ma racji bytu i że nie jest w stanie opierać się tylko na kilku biznesmenkach i kilku paniach dyrektorowych jako stałych klientkach.
    • dziewczyna_kolegi Re: Praca- co byście zrobiły w tej sytuacji? 22.11.19, 22:49
      Ja akurat wierzę, że to nie trolling, sama x lat byłam referendarzem, ruszyło się dopiero po zmianie dyrekcji na bardzo ludzką i to nie w kontekście dyrektora generalnego, tylko właśnie bezpośrednich przełożonych, bo to oni muszą ten awans wychodzić i wierzę, że jak trafisz na takiego naczelnika/dyrektora departamentu co ma w dudzie, to możesz kiblować na takim stanowisku do emerytury. I w takiej sytuacji tylko zmiana pracy - inny departament lub urząd.
      Ja rozumiem, że nie chcesz wracać bo taka praca w urzędzie nie jest seksi, tylko problem podstawowy jest taki że ty po prostu nie wiesz co chcesz robić innego. Popieram te głosy, które mówią, żeby wrócić, bo to jakby nie było praca idealna dla młodej matki, a w międzyczasie zastanawiać się co dalej.
      Zgadzam się z Triss, że szkolenia w urzędach zawsze jakieś są, ja też pracuję w bardzo wąskiej i specyficznej specjalizacji, ale zawsze są jakieś szkolenia z RODO, prawa administracyjnego, niejawnych, informacji publicznej, dotacje UE, zamówień publicznych itp. Może coś ci podpasuje, podrążysz temat i wtedy poszukasz pracy w biznesie.
      Z drugiej strony szkoda że nie zrobiłaś do tej pory urzędnika, teraz znowu jest chyba więcej miejsc niż chętnych, więc łatwiej zdobyć, ale fakt trzeba się trochę pouczyć

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka