Dodaj do ulubionych

No to prysła "magia świąt"...

23.11.19, 22:26
Moje starsze dziecko od jakiegoś roku nie wierzy już w Mikołaja. W tym roku nie chce nic oprócz...Iphona...Oczywiście jakiś najstarszy ze sprzedawanych modeli ale to i tak nie jest tani telefon.

Ma Samsunga (rok i parę miesięcy). Zapłaciła za niego w większości sama, trochę jej dołożyłam. Telefon coś tam ostanio szwankuje ale generalnie działający.
No i oznajmiła nam, że nic innego nie chce...tylko tego Iphona. Jej najbliższa koleżanka ma takowy telefon dostać pod choinkę (co pewnie nie jest bez znaczenia.)
Mąż uważa, że prezent za 1000+ jest zbyt drogi. Stary telefon ma trochę ponad rok i jest dość zniszczony. Nam zdarza się użytkować telefony 3-lata. Nigdy też nie mieliśmy Iphona..

Co byście zrobiły? Z jednej strony chciałabym sprawić jej radość. Z drugiej wiem, że mąż jest przeciwko. Przyznam też, że jestem zaskoczona takim postawieniem sprawy przez córkę. Powiedziała, że jeśli nie telefon to ona nic nie chce. Młoda ma lat 11,5.
Poradźcie jak to rozegrać. Zaproponowaliśmy, że damy jej pieniądze i, że do wakacji sobie pozbiera i wtedy kupi (dołożymy). Ale do wakcji czas zbyt odległy ; ))
Obserwuj wątek
    • amast Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:40
      Dostaliście do wyboru albo albo. Skoro opcja pierwsza (iphon) jest nie do zaakceptowania to wybieracie drugą (nic).
      Ja zawsze uważałam się za dość liberalną i elastyczną matkę w kwestii prezentów, ale szczerze powiem, gdyby 11-latka postawiła mnie w takiej sytuacji jak opisana, bez mrugnięcia okiem wybrałabym opcję drugą. Wymienianie z powodu fanaberii dziecka telefonu po roku jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia.
      Muszę przemyśleć jak to jest z tym moim matczynym liberalizmem wink
      • jak_matrioszka Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:12
        Też bym wybrała bramke nr 2. Przynajmniej tak mi sie wydaje, bo moje dziecko nie stawia spraw na ostrzu noża "iPhone albo nic". Całkiem możliwe, że mojemu dziecku też sie wydaje prawdopodobne, że życzenie "nic" może zostać spełnione szybciej niż "nowy telefon co rok" i nie chce ryzykować.
        Zawsze możecie kupić inny prezent i dać z opóźnieniem, jak już dziecko przetrawi konsekwencje gry vabank.
    • lianis Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:43
      Powiedzialabym corce ze iphone nie wchodzi w gre i moze sie zastanowic nad jakas alternatywa do kwoty xxx, oczywiscie gdyby poszla w zaparte ze iphone albo nic to otrzymalaby nic
      11 to troche za malo zeby dyktowac warunki

      --
      "Age is an issue of mind over matter. If you don't mind, it doesn't matter." - Mark Twain
    • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:44
      My powiedzieliśmy wprost, że nie podoba nam się polityka tej firmy i że nie będziemy kupować jej produktów. Ale córka może składać. No ale zanim uskładała, to regularnie drążyliśmy temat, pracowaliśmy nad tym smile W końcu, skoro sama miała zebrać pieniądze, to spostrzegła, że może jednak on nie jest wart tych pieniędzy, że może mieć inny znacznie wcześniej (mówimy o drugim smartfonie, nie pierwszym , ale pierwszy faktycznie był słaby). Dodatkowo okazało się, że jednak nie wszystkie koleżanki mają Iphony, że jedna czy druga też ma Samsunga lub Xiaomi.
      Ty masz jeszcze aspekt świąt, ale przyznam, że bym się nie złamała. Rozmawiałabym z dzieckiem - to jest jeszcze ponad miesiąc. I właśnie jej deklaracja, że nie wierzy, działa na Twoją korzyść - skoro nie wierzy, to decyzję należy podjąć racjonalnie. Jeśli nowy telefon jest potrzebny, bo stary zawodzi i nie da się naprawić, to ok, wybrałabym wspólnie jakiś odpowiedni, ale nie Iphone.
    • asia.sthm Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:45
      Dziecko, ktore dopiero od roku nie wierzy w mikolaja mozna latwo przekonac ze Iphony nie dzialaja uzytkownikom mlodszym niz 16 lat. Taki nowy myk Apple`a.
      Musicie to mowic z calym przekonaniem, wykorzystac caly swoj autorytet. Powaga!

      --
      https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
        • asia.sthm Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:50
          Kolezanka, jesli naprawde dostanie ( w co trudno uwierzyc, to tylko chwyt ) dostanie podrobke big_grin
          Iphony dzialaja tylko na dotyk 16letniego palca. I koniec dyskusji - jak mawiala pani Basienka w kabareciku.

          --
          Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
          • asia.sthm Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:57
            Moze nie glupie ale napewno lekko zpsute jesli stawia takie warunki na powaznie. Ona was sprawdza i najwyzszy czas albo potraktowac jej warunek jako abstrakcje - niech sie dziecko nauczy ze na glupie warunki dostaje rownie glupia odpowiedz. Nauka nie pojdzie w las.

            --
            Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
        • bi_scotti Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:00
          Magia swiat smile Tak po mojemu to gdy dzieci juz nie wierza w Mikolaja/Aniolka/Gwiazdora, warto je uczyc, ze prawdziwa magia jest piekno dawania a nie brania/dostawania. Marzyc o iPhone mozna jak najbardziej, w ogole marzenia it's good to have, ale wazny staje sie element na co naprawde nas stac i co ma sens. Ona tez przeciez bedzie myslec o prezentach dla Was, dla mamy, taty, rodzenstwa … I tez przeciez nie bedzie w stanie spelnic wszystkich Waszych marzen smile A byloby jej przykro gdybyscie powiedzieli, ze od niej NIC nie chcecie uncertain Fun jest w dawaniu, jej fun by nie zaistnial! Tak bym rozmawiala …
          My jestesmy ateisci, moi rodzice tez byli ateisci ale juz w kolejnym pokoleniu praktykujemy niespodzianki czule zapakowane na 24 grudnia wlasnie dlatego zeby wzajemnie miec radosc z dawania! Dzieci to szybko lapia, czasem tylko trzeba im w tym pomoc a sytuacja z iPhone sama sie nasuwa jako dydaktycznym smrodkiem podwedzany "teachable moment" wink Good luck … i niech magia trwa! Cheers.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
      • memphis90 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 09:26
        >mozna latwo przekonac ze Iphony nie dzialaja >uzytkownikom mlodszym niz 16 lat
        Żaden zdrowy na umyśle 11 latek nie uwierzy w taką bzdurę...

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • aqua48 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 11:06
        asia.sthm napisała:

        > Dziecko, ktore dopiero od roku nie wierzy w mikolaja mozna latwo przekonac ze
        > Iphony nie dzialaja uzytkownikom mlodszym niz 16 lat. Taki nowy myk Apple`a.
        > Musicie to mowic z calym przekonaniem, wykorzystac caly swoj autorytet. Powaga!
        >
        Zamiast okłamywać dziecko i STRACIĆ cały swój autorytet, należy uczyć ponoszenia konsekwencji. Nic to nic. Szantaże jedenastolatki nie mogą stawiać domu na głowie.
        • asia.sthm Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 16:37
          aqua48:
          > Zamiast okłamywać dziecko i STRACIĆ cały swój autorytet, ....>

          To jest klamstwo tego samego kalibru (prawie) co bajeczka o sw. Mikolaju odpowiednia dla maluczkich.
          Tu dziewczynka wystapila z na tyle absurdalnymi roszczeniami, ze mozna je, na poczatek, potraktowac rownie absurdalnym responsem. I nie w celu wciskania dziecku kitu ale w celu unaocznienia jak fatalnie sie zachowala. 11 latka umie to przemyslec, przetrawic i nastawic sie przychylnie do przedstawionych przez rodzicow pomyslow czy "powaznych" negocjacji .
          11 latka przewaznie potrafi zrozumiec sarkazm i odrobine ironii, a jesli nie to powinna zaczac sie tego uczyc.


          --
          (…) zdziczałe amory nadal niebezpieczne.
          • memphis90 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 20:01
            Błagam, Twoja propozycja to żaden sarkazm czy ironia, to idiotyczna próba spacyfikowania dziecięcego marzenia. Rodzice zapytali co by chciała, to powiedziała, co by chciała. Ot, tyle.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • maadzik3 Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:50
      Parę lat temu, w wieku chyba 10 lat, syn wymarzył sobie bardzo drogi prezent. Fakt, prezent mi się b podobał, fajnie wybrał i do dziś przynosi to dobre rezultaty więc nie miałam wahań czy warto jak Ty, ale drogie to było. Mimo że powodzi nam się nie najgorzej materialnie była to duża suma i stosunkowo małe dziecko którego nie chciałam "psuć". Porozmawiałam więc z dzieckiem (po upewnieniu się że to nie chwilowa fanaberia) że może dostać prezent na gwiazdkę i urodziny łącznie (urodziny w czerwcu). I wtedy w czerwcu nie będzie już prezentu. Zgodził się ze śpiewem na ustach. Prezent dostał. Uważam, że dobrze się stało, a ja konsekwentnie na urodziny dałam symboliczny drobiazg co było dla niego oczywiste smile

      --
      Pustka w człowieku ma kształt Boga i tylko On może ją zapełnić
    • mooi Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:55
      qrczę...mój telefon ma juz 8 lat i kocham go milością pierwszą...
      Niby też Samsung ale obok iphona to nawet nie lezał..i nie odczuwam takiej potrzeby, przeciwnie (żeby nie było....)
      Nie wiem co poradzić bo moje dzieciaki nigdy takich warunkow nie stawiały. Nawet kiedy juz przestali wierzyć w Mikolaja.
      Prezent to prezent a nie wymuszony podarunek.
      ja chyba bym sie nie ugiela. Nienawidzę jak ktoś (ktokolwiek) stawia mnie w takiej sytuacji. Raczej bym szła w kierunku, ze jak tak bardzo chce, to niech zaoszczędzi/uzbiera. A dzieciaki w tym wieku (oraz wcześniejszym i poźniejszym) mają sporo kasy, bywa. A to jedni dziadkowie dadzą, a to drudzy, a to chrzestni, a to ciotka, wujek itd
        • mooi Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:52
          >Problemem jest czekanie. Dla 11 latki to strasznie długo.

          ale dlaczego "czekać". skoro dziecko wie, że to prezent od was (a nie Mikolaja) to dajecie tyle, ile brakuje/przewidywaliscie na prezent.
          Tyle, że "magie świąt" diabli wzięli.
          Przy czym akurat ja specjalnie sie nad tym nie użalam bo w moim rodzinnym domu nie było zwyczaju prezentów pod choinke (od kiedy pamiętam). Co coraz bardziej sobie cenię, wymyslając aktualnie "przymusowe" prezenty pod choinke, bo "taki zwyczaj" (u teściów hołdowany do imentu).
          Wole takie prezenty, kiedy wpadnie mi cos w oko dla bliskiej osoby, wiem, że tego szukał/oczekiwał, i kupuje a nie, że akurat jest 24.XII. Strasznie to meczące jest, przyznam...i mam świadomośc, że w obie strony, znaczy inni też wymyslają prezenty dla mnie, pod choinke.
          Nienawidzę sztuczności, takiego dzialania na pokaz i "bo wypada" albo "taka tradycja".
        • rozalia_olaboga Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 04:37
          To skoro ma tyle kasy, żeby kupić, niech sobie sama kupi... Już teraz, po co czekać?
          Problem w tym, że ona woli, żebyście to wy wydali ten tysiąc smile
          Nie wiem szczerze mówiąc co bym zrobiła. U mnie w rodzinie prezenty są raczej symboliczne, takie typu piżama albo szalik, duże rzeczy dostawałam od rodziców bez okazji, kiedy była potrzeba. A tu potrzeby nie ma... Wiec chyba bym iphona nie kupowała. Ale opcja "nic" jest okrutna, kupilabym coś małego, jakiś ciuszek albo kosmetyk. Jak się nie ucieszy, to trudno.
        • agniesia331 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 09:53
          Jeśli ma kasę to bym dała kasę w kopertę z napisem na wymarzonego iphona, poprosiłbym dziadków by też się dołożyli koperta i. Po świętach córka może sobie kupić nowszy model dokładają swoją kasę. By nie było jej przykro oprócz koperty dolozulabym np. świąteczne ładne skarpetki. Jeśli córka zbiera kasę na iphona i jej trochę ma to niby czemu jej nie dodać kasy zamiast innych prezentów. Przecież w ten sposób nie kupując pod choinkę iPhone'a pokazujesz, że warto oszczędzać na fajne rzeczy. Możesz zrobić też tak, zee zabierzesz jej np ta kasę co ma, dolozysz od wszystkich resztę jeśli ta reszta =tyle ile wydacie ty, dziadkowie ciocie na 1 dziecko i włożyć ten iPhone pod choinka. Ja bym kupiła nowszy model i zapowiedziała, że to też na urodziny i imieny i prezenty dopiero w grudniu za rok. No ale ja nie lubię zbierać w domu niepotrzebnych rzeczy
    • tt-tka Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 22:57
      Wyjasnilabym dziecku bardzo dokladnie, czemu iphona nie bedzie.
      Pod choinka mozna polozyc koperte z kwota, ktora zamierzaliscie przeznaczyc na prezent/y dla niej. Choc pokusa, by do koperty wlozyc kartke z tekstem "wedle zyczenia - nic" jest silna, nie przecze smile

      Ewentualnie kupic cos uzytkowego z calkiem innej bajki - kosmetyki, ksiazke, zabawne rajstopy itp., zeby jednak nie byla jedyna nie obdarowana. Ale to jak uwazasz, znasz corke.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • cruella_demon Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:01
      Pierwszą myślą po przeczytaniu posta startowego, było kategoryczne nie.
      Potem poczułam się jak hipokrytka, bo co prawda w różnych zabawkach i zbiorczo, ale moje dzieci dostaną drogie prezenty. Na dodatek często kupuję im coś bez okazji (za często, ale to inna sprawa). Więc to nie o samą kasę chodzi.
      No ale nadal kategoryczne nie.
      A mianowicie dlatego, ze nie toleruję wymuszania. Z terrorystami się nie negocjuje. Córka myśli, ze nie pozwolicie, żeby było nic i się złamiecie. Paskudna manipulacja i właśnie za to bym nie kupiła.
      Powiedziałabym stanowczo, ze Iphona nie dostanie, niech wymyśli coś innego, a jak by się uparła, byłoby nic.
      • manala Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:08
        My też raczej nie oszczędzaliśmy na prezentach. Dzieciaki pisały listy i zawsze dostawały to co chciały. Zabawek, gier, różnych gadżetów, kredek, promerkerów, itd mają bardzo dużo. Trudno jest wymyślić im coś nowego.

        Mój mąż postawił właśnie sprawę stanowczo. Tylko, że to nie on stanie przed problemem znalezienia prezentu w wersji b. No i ja miękka pała jestem.
        • cruella_demon Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:21
          I mąż ma rację, bo tu dochodzi kwestia wychowawcza.
          Ugięcie się spowoduje roszczeniowość i brak szacunku do pieniędzy i rzeczy nabytych. Dziecko musi zrozumieć, że tupnięcie nóżką nie powoduje, ze wszyscy będą tańczyć w koło niej, jak im zagra i że nie zawsze dostaje się to co co się chce, a przy okazji, że wymuszanie nic dobrego nie przynosi. Jak ci potem na 18 walnie focha, ze chce samochód, to też się ugniesz?
          Druga sprawa to szacunek do rzeczy nabytych. Ja już swojego czterolatka uczę, ze pieniądze nie spadają z nieba i jak zepsuje zabawkę, to nie będzie miał, bo za tą musiałam zapłacić i drugiej nie kupię, proste. Piszesz, ze niestary telefon jest zniszczony, gwarantuję ci, ze o Iphona lepiej dbać nie będzie. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Co zrobisz za rok, jak okaże się, że ten też rozwaliła?
          Dobrym pomysłem jest, żeby sobie uzbierała. Kupno za własne pieniądze zupełnie zmienia perspektywę i weryfikuje rzeczywistą potrzebę posiadania danej rzeczy wink
          • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:31
            Cruella, nie zgadzam sie. To wszystko zalezy od tego jak sie dziecko zachowuje. Jesli to jest zwykła roszczeniowosc, to tez bym odmówiła. Jesli to zwykle, dziecięce (aczkolwiek drogie) marzenie, to czemu nie zrealizować? CZemu od razu uderzać w wysokie tony o zepsuciu i braku szacunku do rzeczy nabytych? Szanować to mozna człowieka, o rzeczy nabyte po prostu sie dba. Moje dziecko wychowywane w komfortowych warunkach mogłoby chwalić sie samochodem, zabawkami itp., a jest chyba jedynym dzieckiem, ktore tych zabawek do szkoły nie przynosi. Gdy okazało sie, ze jego kolega kłamał mowiac, ze jego mama ma Ferrari to reakcja mojego syna było: mamo, a ja mu tak wierzyłem i liczyłem na to, ze bede mógł obejrzeć tablice rozdzielcza z bliska. Naprawdę, dzieci sa rożne, niektórym mozna dać wiele i nie zepsuc.
            • kocynder Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 01:06
              Ale tu panna o rzeczy NIE DBA. Ma telefon od roku (czyli nie stary) i już jest podniszczony - jak autorka pisze - w wyniku właśnie lekceważącego traktowania. Do tego to nie jest dziecięce marzenie, a ŻĄDANIE. By nie rzec prawie próba szantażu "Albo to albo mam gdzieś wasze święta!" - tak brzmi postawa JEDENASTOLATKI?! Autorka pisze, że dziecko miało dotąd w sumie spełniane wszystkie kaprysy - więc najpewniej (uwaga: najpewniej nie jest równoznaczne z na pewno!) jest to właśnie kolejna fanaberia, podbudowana "bo Kasia dostanie to ja też chcę, i nie ważne, że trzech czwartych funkcji nie zrozumiem, a z tych, które zrozumiem, będę używała połowę. Chcę i już! TERASZ!". Plus prawdopodobieństwo, że o ów cud techniki mała będzie dbała - znikome. I co, jeśli za rok firma x wypuści jeszcze nowszy (i jeszcze droższy) model, a młoda w międzyczasie swój zeszlaja to autorka wątku ma w te pędy nerkę sprzedać, żeby córci marzenie o nówce spełnić?

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
              • memphis90 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 09:24
                Ale ona nie chce najnowszego modelu, ona chce choćby najstarszy. Ja bym wzięła uzywkę i tyle. Ale wyobrażam sobie mój wku..rw, gdyby mi rodzina zaczęła wydziwiac "a po co ci kolejna książka Jamiego O, przecież masz już 5, wszystkie uciapane mąką, za rok też będziesz chciała nowszą i nowszą? Nie, nie dostaniesz, dostaniesz rakietę do tenisa. " Tez bym im powiedziała, żeby sobie w dudę wsadzili swoje prezenty....

                Generalnie jeśli w rodzinie panują stałe zasady, np nie produkujemy elektrosmieci, to dzieci te zasady znają doskonale i nie będą ich podwazac, bo znają odpowiedź rodzicow. Jesli pytam domownikow co chcą dostać, to jestem gotowa ich marzenia spełnić, ew modufikujac warunki, bo np nie stać mnie na to i tamto, musimy zaplanować to inaczej. Ale nie na zasadzie "nie, bo nie".

                --
                "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 09:30
                mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                > Bo zniszczyła aktualny telefon, który ma zaledwie rok?

                Ja mam niezły przerób w telefonach. Obecny ma rok i nie jest stłuczony, wszystko działa, co jest wyjątkiem u mnie. Mój rekord w drugą stronę, to dwa telefony popsute totalnie po kilku dniach, zwykłe uszkodzenie w pracy. Większość się psuje z winy trudnych warunków. Dlatego celuję w wersje ekonomiczne o dobrym stosunku jakości do ceny.
                Podsumowując: zniszczyć telefon nie jest trudno. Zdecydowanie, powinno się kupować telefon od razu z pokrowcem, to przedłuża żywotność telefonu kilkukrotnie co najmniej.
                • dyzurny_troll_forum Re: No to prysła "magia świąt"... 25.11.19, 10:17
                  bistian napisał:

                  > mebloscianka_dziadka_franka napisała:
                  >
                  > > Bo zniszczyła aktualny telefon, który ma zaledwie rok?
                  >
                  > Ja mam niezły przerób w telefonach. Obecny ma rok i nie jest stłuczony, wszystk
                  > o działa, co jest wyjątkiem u mnie. Mój rekord w drugą stronę, to dwa telefony
                  > popsute totalnie po kilku dniach, zwykłe uszkodzenie w pracy. Większość się psu
                  > je z winy trudnych warunków.


                  Opowiedz nam o tym więcej, bo zaczęło się ciekawie...

                  --
                  Nic nie zostało wybaczone!
              • elenelda Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 10:45
                Dzieci niszczą rzeczy, szczególnie te nielubiane. Jeżeli rodzice zdecydują się kupić iphona (najlepiej byłoby dołożyć się do jej oszczędności), mogą wcześniej porozmawiać i uświadomić latorośl, że jeżeli zniszczy albo zgubi, zostanie bez telefonu przez kolejne 2-3 lata (ewentualnie otrzyma najtańszy zamiennik typu cegła).
            • lily_evans11 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 11:13
              Ale tu nie chodzi o roszczeniowość tylko, ale o brak dbałości o rzeczy. Ponad roczny telefon noszony w okładce i z szybką powinien wyglądać praktycznie jak nowka. Ja mam ok. 2letni telefon córki, jest jak nowy, jej oddałam właśnie ten drogi, który wzięłam niby sobie w kolejnym abonamencie. A oddałam jej bo w przeciwieństwie do mnie szanuje te telefony i nie rzuca byle gdzie.
              I ona wie, że telefon kosztował zdecydowanie więcej niż stary srajfon, że umowa jest na 3 lata i ma go przez 3 lata używać, a jak poobija, to trudno.

              --
              Nigdy nie byłam złą babą
              • lily_evans11 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 11:39
                BTW dałabym w takiej sytuacji po prostu tyle gotówki, co przewidziała na prezenty, żeby dołożyć się do tego iPhone. Dziecko, które ma już tysiaka oszczędności naprawdę nie musi wyciągać całego kolejnego tysiaka od rodziców, może np od obojga dostać połowę tego.
                Ty jesteś bardzo zamozna, więc myślę, że nie bardzo rozumiesz, że dla kogoś to spory wydatek ba coś, co tylko umili życie. Co innego wyłożyć naraz na obóz sportowy, leczenie, zieloną szkołę, tu i nawet biedniejszy z czegoś tam innego zrezygnuje. Ale tu ewidentnie dziecko oczekuje, że normalnie sytuowani rodzice kupią mu coś drogiego, co po prostu ma mu dodac +100 do lansu.
                Nie zawsze i nie na wszystko powinno się wydawać tak dużo kasy.

                --
                Nigdy nie byłam złą babą
              • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 12:01
                lily_evans11 napisała:

                > Ale tu nie chodzi o roszczeniowość tylko, ale o brak dbałości o rzeczy. Ponad r
                > oczny telefon noszony w okładce i z szybką powinien wyglądać praktycznie jak no
                > wka

                ...przy Twoim sposobie życia i zainteresowaniach, wypada dodać. smile
                Ja w pracy niszczę sprzęty, poza pracą już nie, ale też nie zawsze tak było. Miałem fazę łażenia po górach, kupiłem nowy aparat fotograficzny. Dobrze zapakowany i zabezpieczony, ale i tak po miesiącu zepsuł się, szczęśliwie, wymieniono mi go od ręki.
                Gdy byłem w wieku tej dziewczynki, też spędzałem czas bardzo aktywnie, musiałbym mieć drugi telefon do wyjść w teren, gdyby wtedy istniały już komórki.
                • lily_evans11 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 13:08
                  Wątpię, żeby dziewczynka była tak aktywna, żeby niszczyla telefony jeden po drugim. W takim przypadku zresztą dziecko dostawaloby telefony tanie i używane, gdyby trzeba było co chwilę nowy kupować.
                  Ja też niszczę, wizualnie, bez wpływu na szczescie na działanie, więc nowy i drogi telefon oddałam dziecku, ale wiem, że nie zniszczy . I spłacam go w abonamencie, normalnie nie kupiłabym jednorazowo tak drogiego telefonu.

                  --
                  Nigdy nie byłam złą babą
                • dr.amy.farrah.fowler Re: No to prysła "magia świąt"... 25.11.19, 09:02
                  Nastolatka nie jest zapracowanym i zalatanym dorosłym, w dodatku mającym pracę sprzyjającą uszkodzeniom sprzętu, można od niej wymagać dbania o telefon. Mam Iphone od 4 lat, jedyny ślad użytkowania to malutka ryska na ekranie, a noszę go w górach i na nartach.

                  --
                  – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                  – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                  • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 25.11.19, 10:44
                    Nie musi byc zapracowanym dorosłym, telefonu sa delikatne i wystarczy jeden moment nieuwagi i po aparacie. Moje dziecko, ktore nie zepsuło nigdy żadnej zabawki, nawet spodni nie przecierał, szukał po ciemku, nie chcąc mnie budzić, czegos u mnie na szafce nocnej. I spadł telefon. Miałam go zabić? No, nie.
                    Tak samo gdy był mały i ściągnął moj aparat ze stołu, gdy ten aparat leciał to tylko przez myśl mi przeszło - byle mu na noge nie spadł, bo połamie mu stopę. Jego wina? Nie, moja.
                    Jesli nowy rower jest juz porysowany a opony starte (po 3 miesiacach wymieniałam na nowe) - bo robi „drifty”, to mam mu powiedziec - szanuj rower? Nie, to rzecz użytkowa.

                    Mnie tez telefon wysunął sie z kieszeni kurtki, gdy wysiadałam z auta. Albo - tu juz totalna głupota - wypadł mi z tarasu. Bywa, niestety. Nie znam dzieci, ktore specjalnie cos niszczą, bo chcą dostać szybciej nowe. Ale nie znam tez wszystkich dzieci na świecie.
        • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:25
          Manala, a co złego jest w byciu miękkim w stosunku do swojego dziecka? Mozna byc i konsekwentnym i miękkim jednoczesnie, to sie nie wyklucza. Bycie miękkim nie oznacza zepsucia dziecka. Ja jestem i wymagająca i konsekwentna i miękka jednoczesnie. Nie upieram sie przy swoim, gdy cos głupiego palne lub zrobie, to tez nauka dla dzieci.
      • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 08:08
        cruella_demon napisała:

        > Z terrorystami się nie negocjuje. Córka myśli, ze nie pozwolicie, żeby było nic i się złamiecie. Paskudna ma
        > nipulacja i właśnie za to bym nie kupiła.
        > Powiedziałabym stanowczo, ze Iphona nie dostanie, niech wymyśli coś innego, a j
        > ak by się uparła, byłoby nic.

        Ty chyba też jeszcze nie dorosłaś? big_grin
        Wypada być trochę mądrzejszym od dziecka, które dodatkowo jest własne i które się kocha.
        Dziecko ma ochotę na taki telefon. Ja bym kupił normalne fajne prezenty i zastanowił się, jak to zrównoważyć i dać coś w kopertę. Bez złości na swoją "terrorystkę", tylko z poszanowaniem jej potrzeb i marzeń. A, żeby nie było spięć, dostałaby taką informację wcześniej, ze zgodą na ten telefon, jak sobie uzbiera. Takim francuskim zwyczajem, że przy stole rozmawia się o miłych rzeczach, a nie wyciąga stare sprawy i pretensje.
          • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 08:48
            Co to znaczy, że nie spotkała się z zachwytem? To eufemizm? Czy tylko brak podskoków z radości?
            Bo jeśli eufemizm, to niezbyt dobrze, ale jeśli tylko brak wielkiej radości, to w sumie normalne - ostatecznie rozmawiacie o ewentualnym niespełnieniu jej prośby, trudno, żeby się cieszyła, ale to nie znaczy, że to zły pomysł.
            • kocynder Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 10:50
              Nie. Według tego co już napisano - propozycja spotkała się z murem focha i "jak nie to nie chcę nic i won!". I tak, taka postawa (podkreślmy - u jedenastoletniej pannicy a nie malutkiego dziecka!) zasługuje właśnie na dotkliwą nauczkę! Bo co to ma być za szantaż?! Smarkula chce, to mama MUSI?! Bo jak nie to dzieciak tupnie nóżką?! To co, jak za rok nowa koleżanka dostanie szczeniaczka? Tez autorka powinna lecieć po pieska, bo dwunastoletnia, rozpuszczona małolata ŻĄDA? I nie ważne, że nie mają czasu, warunków, chęci i umiejętności?

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
              • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 10:59
                kocynder napisała:

                > Nie. Według tego co już napisano - propozycja spotkała się z murem focha i "jak
                > nie to nie chcę nic i won!". I tak, taka postawa (podkreślmy - u jedenastoletn
                > iej pannicy a nie malutkiego dziecka!) zasługuje właśnie na dotkliwą nauczkę!

                E tam, od razu nauczkę. Zasługuje na dołożenie się do prezentu wink
                A Ty powinnaś dostać bana za propagowanie agresywnych zachowań i nie powinnaś się dziwić, a wręcz wspierać tę ideę big_grin
                • kocynder Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 11:54
                  Dlaczego uważasz za agresję spełnienie ŻĄDANIA jedenastoletniej terrorystki? Skoro chce albo ajfona albo nic - i tak stawia sprawę - to ja bym po prostu radziła NIC. Zgodnie z żądaniem. Proste?
                  I kwestia w tym, że córka NIE CHCE negocjować, np "ja wyłożę tyle i tyle a wy mi dołożycie", albo "wolę gotówkę, bo zbieram na to i na to". Nie. Ona chce JUŻ spełnienia kaprysu i matka ma lecieć z elektroniką w zębach, bo pannica będzie miała traumę... A co jeśli za rok tak samo zażąda np żywego pieska? Bo nowa "najlepsza przyjaciółka" ma obiecanego i ona też chce? Tez matka powinna lecieć i kupować szczeniątko, bo dwunastolatka ma fanaberie? Mimo, że matka jako dorosła WIE, że to obowiązek dla niej nie dla dziecka, że4 w ich domu nikt nie ma czasu na opiekę i spacery itd? Ale ONA CHCE i już! I nie chce nic innego! I jak nie piesek to matka może się wypchać swoją Wigilią! Tak jak i tutaj - matka WIE, że córka rzeczy nie szanuje, jej roczny telefon jest podniszczony w3łasnie przez własną niedbałość, a ów ajfon to nie marzenie - a fanaberia "bo koleżanka powiedziała, że dostanie i ja tez muszę!"...

                  --
                  Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                  • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 12:10
                    kocynder napisała:

                    > Dlaczego uważasz za agresję spełnienie ŻĄDANIA jedenastoletniej terrorystki?

                    Nie, uważam Twoje zachowanie za agresywne. Dobrze by było, gdybyś to przemyślała to i przepracowała.
                    Nazywanie dziecka terrorystką, bo określa, co chciałoby dostać? Pisanie o dotkliwej nauczce? To nie mieści się w normach zachowania dorosłego człowieka.

                    > I kwestia w tym, że córka NIE CHCE negocjować, np "ja wyłożę tyle i tyle a wy m
                    > i dołożycie", albo "wolę gotówkę, bo zbieram na to i na to". Nie. Ona chce JUŻ

                    Nie chce negocjować i co z tego? To dorośli określają ramy, biorąc pod uwagę marzenia, potrzeby i możliwości.
                    To rodzice powinni wyjaśnić, że te święta charakteryzują się rodzinną atmosferą i małymi niespodziankami, nie wielkimi zakupami.

                    Wyluzuj. Nie warto tego aż tak przeżywać. Jeśli córka odstawi scenę i bunt podczas świąt, to trudno. Ma do tego prawo, jako dziecko, chociaż zepsuje nastrój. Ale, z drugiej strony, pijani ojcowie czy awanturujące się matki albo teściowie z pretensjami, nie psują różnych ważniejszych dni? Psują, chociaż są dorośli. Więc wypada się zachowywać lepiej od dziecka w te święta i nie ma obowiązku spełniania wszystkich zachcianek.
                    • kocynder Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 14:58
                      Nie miałam zachlanego ojca ani wujków, mama ani teściowa się nie awanturują - skoro takie masz wspomnienia z rodzinnych imprez mogę tylko współczuć. W mojej rodzinie się rozmawia. Po prostu. Z dziećmi również. Ale tu córka nie chce rozmawiać - ona żąda spełnienia kaprysu i koniec. A to już nie jest ok, zwłaszcza, że nie jest to malutkie dziecko a wyrośnięta pannica. I tak, jedenastolatka powinna już rozumieć, że "nie" znaczy "nie" i nie demonstrować fochów, że rodzice ośmielają się nie spełniać zachcianki.

                      --
                      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                      • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 15:19
                        kocynder napisała:

                        > Nie miałam zachlanego ojca ani wujków, mama ani teściowa się nie awanturują - s
                        > koro takie masz wspomnienia z rodzinnych imprez mogę tylko współczuć. W mojej r
                        > odzinie się rozmawia. Po prostu. Z dziećmi również. Ale tu córka nie chce rozma
                        > wiać - ona żąda spełnienia kaprysu i koniec.

                        Większość ma różne wspomnienia ze świąt. Byłem za granicą na świętach u bardzo fajnych ludzi, też się pokłócili o sprawy polityczne i ktoś podsumował, że też zawsze musi być polityka i w konsekwencji awantura? big_grin
                        Córka chce, stawia wymagania, ale od rodziców zależy czy porozmawiają z nią kulturalnie i równie grzecznie powiedzą "nie" w taki sposób, żeby nie okazało się, że to jest przepychanka między dzieciakami, tymi małoletnimi i tymi dorosłymi, tylko to jest zwykła rozmowa rodziców, którzy nie zgadzają się, ale jednak to swoje dziecko lubią.
                        Dziecko również testuje swoich rodziców i rodzice mogą ten test zdać, równie dobrze, mogą go oblać. Tak samo kobiety testują swoich mężczyzn, w tym zakresie muszę się zgodzić z BS.
              • elenelda Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 12:19
                I rozumiem, że w taki sposób postępujesz z własnymi dziećmi? Czy takie pomysły wychowawcze masz tylko dla cudzych? Z dziewczynką należy spokojnie porozmawiać i zaproponować, co może zrobić, żeby otrzymać wymarzony telefon (niech oszczędzi konkretną kwotę, do której rodzice się dołożą. Przy czym kupowanie starego modelu iphona to wywalanie pieniędzy w błoto. Niech zaoszczędzi więcej i kupi nowszy model.
                • kocynder Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 14:38
                  Ale, z tego co autor5ka pisze - rozmowy już BYŁY. I ze skutkiem "A ja chce i już, i nic innego!". Z łaski zgodziła się dołożyć 200 zł z zaoszczędzonych (gdy koszt jej kaprysu - tak, kaprysu a nie marzenia! - to 1200). I nie, córka nie ma zamiaru negocjować nic innego. Koniec. Ma być tak, jak chce jedenastolatka, bo jak nie to foch!
                  W mojej rodzinie raz zdarzył się podobny przypadek (nie o ajfona szło, ale też próba szantażowania rodziców) i DOKŁADNIE tak rodzice postąpili. Czyli stosownie wcze4śniej zapowiedzieli, że skoro "Albo to co JA dyktuję, albo nic" - to ma się liczyć z nic, bo tego, co sobie młody wymyślił rodzice nie kupią. Kropka. Z tym, że młody szybko zreflektował i okazało się, ze jednak oprócz tego wymyślonego kaprysu, którego rodzice spełniać nie mięli zamiaru - ma jeszcze inne.

                  --
                  Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                  • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 15:31
                    kocynder napisała:

                    > Ale, z tego co autor5ka pisze - rozmowy już BYŁY. I ze skutkiem "A ja chce i ju
                    > ż, i nic innego!". Z łaski zgodziła się dołożyć 200 zł z zaoszczędzonych (gdy k
                    > oszt jej kaprysu - tak, kaprysu a nie marzenia! - to 1200). I nie, córka nie ma
                    > zamiaru negocjować nic innego. Koniec. Ma być tak, jak chce jedenastolatka, bo
                    > jak nie to foch!

                    Mądrzy rodzice obstają przy mądrej decyzji, jeśli uczciwie posłuchali drugiej strony i przemyśleli sprawę. Ale, ja bym naciskał, że to jednak nie są święta z wielkimi prezentami i negocjacji nie będzie, zaproponował małą kwotę dziecku oprócz prezentu i na tym zakończył temat.
                    Dziecko się obrazi prawdopodobnie, ale to trzeba zlekceważyć i zachowywać się normalnie, nie dając się sprowokować. Miałem takie akcje, ale nie na świętach. Dziecko obrażone, nic nie chce robić razem, zrobiliśmy wyjazd i zapytaliśmy grzecznie czy jedzie, czy odwieźć na miejsce, gdzie będzie miało opiekę? Trochę czasu na zastanowienie, dziecko się zdecydowało na wyjazd, było zadowolone nikt się nie obraził o focha, ani nawet nie wspominał. Fochujesz się, to tracisz, ale zawsze jest wyciągnięta ręka do zgody i chętnie cię widzimy razem. Taki prosty behawioryzm, dość skuteczny również na dorosłych wink

                    Jedna rzecz mnie zastanawia, skąd ta dziewczynka ma takie wzorce?
              • memphis90 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 20:11
                >, taka postawazasługuje właśnie na >dotkliwą nauczkę
                Hmm, w moim świecie nie krzywdzi się celowo osoby, która się kocha, nie daje się "dotkliwej nauczki". Nie udowadnia się, że moje ma być na wierzchu. A osoba, która pytam co chce dostać w prezencie nie jest "roszczeniową gowniarą", kiedy mówi mi... co chce dostać w prezencie.

                Moja córka chce w tym roku kamerę. Chce to i w zasadzie nic innego. Zawsze tak miała, nie ma 1000 żądań, ma jedno marzenie - walkie talkie w jednym roku, kulę z plazmą w drugim, zestaw magia w trzecim...

                --
                "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
          • bistian Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 08:49
            manala napisała:

            > Ale taką propozycję akurat otrzymała. Niestety nie spotkała się z zachwytem...

            Trudno, ale to rodzice powinni być czymś stabilnym, pewnym, przewidywalnym, sprawiedliwym i niezłośliwym w rodzinie. Dziecko nie musi być takie, jeszcze się uczy i ćwiczy różne metody.
          • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:24
            Bardzo nie podoba mi się polityka marketingowa tej firmy i wykorzystywanie młodzieży. Przecież moda na te ajfony nie wzięła się z powietrza. W dzisiejszych czasach takie mody nie przychodzą spontanicznie. O skandalach związanych z firmą (prawa człowieka i tym podobne drobiazgi) już przemilczę...
            • jola-kotka Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 05:46
              Mam iphona i uwazam ze sa to najlepsze telefony. Ta rodzina z tego co tu mozna przeczytac problemu z tym tysiacem nie ma. A te sciezki personalne typu " jelopek" to do wlasnych dzieci mozesz stosowac jak ci ich nie zal ze maja matke ktora zeby przefoesowac swoje poglady musi ponizac innych bo inaczej nie potrafi.
            • arwena_11 Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 11:35
              Ja nie znoszę Iphonów podobnie jak mój syn, ale moja córka lubi. Pierwszego dostała w gimnazjum - bo robili jakieś filmiki i po prostu większość miała iphony - było łatwiej się zgrać. Wytrzymał 3 lata, mimo zbitego ekranu. Na ostatnie urodziny dostała najnowszego - bo o nim marzyła. Stać nas było - nie widziałam powodu aby nie spełnić jej marzenia. Ale fakt nie wymuszała.
              Zarówno ja, jak i syn mamy szajsungi. Syn najnowszego S10 ( wcześniejszy wytrzymał dwa lata ), ja coś innego. Ja musiałam sobie zmienić po niecałym roku od zakupu poprzedniego - miałam Lenovo. Ja swój poprzedni rozwaliłam. Kilka razy wypadł mi z ręki na beton i przestał działać. Męża mam w ogóle nie gadżeciarskiego i muszę wreszcie sama zmienić mu telefon, bo jego stary ma już kilka lat i po prostu przestaje działać.
              Jak ja o czymś marzę i stać nas na to - to to marzenie jest spełniane. Podobnie jest z innymi członkami rodziny.
            • agata_abbott Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 12:06
              Wiesz, sama mam iphone’a. Miałam inne telefony i z tego najlepiej mi się korzysta. Żeby nie było, ze jestem zakochana w marce - miałam tez kiedyś macbooka i jeśli chodzi o laptopy, to wole takie z windowsem.
              Co więcej - moje dzieci, jeśli już muszę ich na chwile przytkac telefonem, to wola mojego iphone’a niż mezowego huawei.
              Ludzie miewają swoje zdanie, a komentarz o niedorozwiniętych dorosłych to jakiś taki... słaby jest.

              --
              teoriachaosu.blog/
    • solejrolia Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:19
      Absolutnie bym nie kupila, nie ma opcji. Wytlumaczylabym od razu dlaczego nie, i zamknełabym temat.

      Ale to nic, ktore chce dziecko, też nie bardzo.


      --
      Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
        • solejrolia Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:43
          U nas od zawsze funkcjonuje list do Mikołaja.
          List oczywiście zostawia się na parapecie 6 grudnia, razem z mleczkiem i ciasteczkiem
          winkJeszcze nigdy nie zdarzyło się żeby córka narysowała tylko jedną rzeczwink Takze to nic nie stanowiloby u nas problemu, bo marzen jest zawsze wiecej.

          Ale przypomnialam sobie właśnie że raz też mieliśmy podobną sytuację . Corka oprcz dobiazgów, wymyśliła absurdalną zabawkę dużą, interaktywną za 700zł ( moją pensja wynosiła wtedy 1000zł!) , ja może bym się ugieła ( my, dziadki, chrzestna i dalibysmy radę) ale mąż postawił veto. Chodziło o zasadę.

          --
          Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
          • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:54
            My tylko z tym telefonem wojowaliśmy. Resztę spełniałam. Ile kasy na Lego nieraz szło, to nawet nie napiszę. Ale za to w tym roku w liście znalazły się właściwie wyłącznie rzeczy warte ok. 20 zł smile I tak dorzucę jakiś ciuch czy coś, ale chyba moje dziecko póki co nie ma już czego wymyślać wink
                  • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 07:57
                    Faktycznie nadmierny konsumpcjonizm w niektórych przypadkach to frazes... Chyba nie widziałaś dziecka, które potrafi wejść do np. Clair's i wydać 500 zł na bzdety, które jej po prostu wpadną w ręce, ot tak, nie na zasadzie, że zawsze o tym marzyła i teraz może sobie pozwolić, wyjątkowo. Strach pomyśleć, co wyrasta z takich dzieci, a rodzice też jedynie chcą sprawić radość, dając 10-latce (nic nie nauczonej o wydawaniu pieniędzy) 1000 na drobne wydatki na wypad do CH. Faktycznie, to frazes. Tak można podsumować. Mają kasę - ich prawo bezmyślnie ją wydawać. I nie, nie jest tak, że dziecko, dysponujące takimi kwotami uważa to za normę i olewa sprawy materialne, marki itd. Bo ono doskonale wie, przynajmniej to konkretne dziecko, że inni tak nie postępują, nawet jak mogą, nie wspominając o tych, co nie mogą, i dość niewybrednie zwraca się do innych dzieci, jeśli nie posiadają tego czy tamtego. I nie wierzę jakoś, że jest jedna taka dziewczynka na świecie. Jasne, że taki problem nie dotyczy większości dzieci, ale jest jednak jakaś grupa, której dotyczy. I owszem uważam takie zachowanie za bezmyślny konsumpcjonizm, niszczący planetę. I nawet nie wspominam o szkodzeniu dziecku, bo rodzice w sumie mają prawo szkodzić dziecku, jakby na to nie patrzeć. Dopóki nie łamią prawa.
                  • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 08:00
                    Oczywiście, że to co się dało kupić z drugiej ręki, to kupiłam. Przede wszystkim klocki podstawowe i jeszcze kilka zestawów. I ja z kolei mam nadzieję, że zakupy z drugiej ręki przestaną być tabu.
                    Zresztą to już się dzieje:
                    www.latimes.com/business/story/2019-11-15/vintage-pre-owned-christmas-shopping-trend
                    • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 08:59
                      Zakupy z drugiej ręki nie sa żadnym tabu w moim przypadku - wiele razy pisałam o perełkach z second handu, ktore udało mi sie zdobyć (jakaś 1/4-1/3 szafy jest stamtąd), mimo iz nie musze. Tak samo z kosmetykami - nie robia na mnie wrażenia nowe palety, itp. - denkuje to co mam. Jestem świadomym konsumentem. Ubrania/zabawki po synu wydałam lub sprzedalam, Zostawiajac sobie na pamiątkę kilka drobiazgów. Byłam przeciwna kupowaniu FP, LT itp. interaktywnych g... dziecku, od pierwszego Bożego Narodzenia (gdy syn miał dopiero pol roku) zarządziła zrzutki na Lego, zeby nikt nie wpadł na pomysł kupowania durnych zabawek.

                      Nie znam takich dzieci, o jakich piszesz. Naprawdę nie znam. Większość dzieci, ktore znam to sa dobre, empatyczne, wspaniałe dzieciaki; ich nadmiernym konsumpcjonizmem
                      Jest kolejna koszulka lub bluza ale koniecznie z napisem Levis lub Abercrombie, ale to akurat usprawiedliwione, bo rosną jak dzikie. Oprócz tego np. Siostrzeniec sobie dorabia, skończył rożne kursy, prowadzi działalność charytatywna, za dwa lata bedzie dostawał za weekendy mega przyzwoite pieniądze jak na swój wiek za to, do czego teraz sie uczył. Nie tupią noga, ze cos chcą - uśmiechają sie, przytulają i mówią - ciociuuu, to na święta i urodziny jednoczesnie, a i rodzice juz nie bedą musieli kupowac.
                      Wiec ja w swoich wypowiedziach bede odnosiła sie do swojego środowiska, a Ty odnos sie do swojego.
                      • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 09:11
                        Pewnie, można zamknąć się w bańce myślowej i uznać, że jak z czymś nie mamy do czynienia to nie istnieje. Jak szczeniak, który schowa łepek za kępką trawy i uznaje, że go nie widać, choć reszta ciała wraz z wypiętym zadkiem i merdającym ogonkiem się nie zmieściła.
                        Skoro masz tak piękne życie, to skąd potrzeba wbijania szpilek?
                        Nie, nie jest to moje środowisko, ale osoby z którymi moje dziecko miało styczność w szkole. No chyba, że prześwietliłaś każdą rodzinę w przyszłej klasie swojej pociechy i nie posłałabyś, gdybyś znalazła choć jedno zgniłe jabłuszko wink
                        • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 09:54
                          A kto powiedział, ze ja mam piękne życie? W swoim życiu przeżyłam wiele dramatów a i kilka przeżywam na bieżąco. O moim życiu mozna powiedziec wszystko, ale nie to, ze jest usłane różami. Często najzwyczajniej w świecie cierpię. Ale nie o tym wątek.

                          Nikogo nie przeswietlalam, po prostu do tej szkoły zapisują dzieci rodzice o zbliżonych poglądach na wychowanie dziecka. Co bedzie potem to czas pokaże, bo dzieci chłoną zewsząd, nie tylko z Domu i ze szkoły, a nawet jesli z domu, to w tym domu tez ideałów nie ma. wink
                          • kosmos_pierzasty Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 10:22
                            W której klasie masz dziecko?
                            Obawiam się, że żadna szkoła, może poza jakimiś ekstremalnie awangardowymi, nie da gwarancji, że nie trafi się rodzic materialista, czy inny, z którym w sprawach wychowawczych ci jednak nie po drodze. Zapisując dziecko do pierwszej szkoły też kierowałam się jakimiś tam ideałami, ale w praktyce to się jednak nieco rozjechało.
                            • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 24.11.19, 11:03
                              Ależ oczywiscie, ze żadna szkoła nie daje gwarancji, u nas w szkole tez rożne cyrki były, rodzice zabierali dzieci itp. Ale właśnie tym bardziej powinnismy wzmacniać poczucie własnej wartości dziecka, tym bardziej skupiać sie na pracy wkładanej w to dziecko, zeby potem w zderzeniu z kimś, kto mu powie - pff, masz stary model butów/telefonu/a moj tata ma lepsze auto, tylko wzruszyło ramionami i współczulo dogadujacemu. Tak tez tłumaczyłam dzieciom siostry, ktore traktuje jak swoje wlasne, teraz tłumacze swojemu. Jest w drugiej klasie.
    • thank_you Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:20
      A ja sie wyłamie - to zalezy od tego jak wyglada relacja z dzieckiem i jak dziecko podchodzi do tej sytuacji. Np. moj syn marzy od ponad roku o Lego, ktore kosztuje 1750 zł. Regularnie prosi o przejście obok salonu Lego i oglada ten klocki. Ostatnio sprzedawca zlitował sie nad synem, wyjął model Z gabloty i pozwolił sie pobawić. Ale: moje dziecko nigdy niczego nie wymuszało, wręcz dopiero rok temu przejawiło jakiekolwiek zainteresowanie prezentami - a i tak hitem był wymontowany z auta na szrocie licznik (koszt 20 zł). I ja mu w tym roku kupie ten zestaw, choc wiem, ze spadnie na cała rodzine przymus ułożenia tych klocków, bo Młody jest zdecydowanie do nich za mały. Przez cały rok wlasciwie niczego nie potrzebuje, zawsze gdy sie go pyta co by chciał dostać, to wlasciwie nie wie - wszak najbardziej lubi to, co ma - czyli rower, kartki, długopis, mnie. wink Poza Lego w ciagu roku dokupuje mu tylko jakiś badziew w Tigerze czy książki. Ale to złoty dzieciak.

      Wiec gdyby Twoja córka była jak moj syn, to bym kupiła. (O ile oczywiscie rodzine stać na wymarzony prezent).


      • cruella_demon Re: No to prysła "magia świąt"... 23.11.19, 23:30
        Np. moj syn marzy od ponad roku o Lego, ktore kosztuje 1750 zł. Regularnie prosi o przejście obok salonu Lego i oglada ten klocki.

        Ale: moje dziecko nigdy niczego nie wymuszało

        I to jest kluczowe. Ja też kupiłam dziecku absurdalnie drogie łóżko, replikę wozu strażackiego, bo o tym marzył. No właśnie, marzył. Oglądał, podziwiał, przeżywał jakie super, że bardzo chciałby takie kiedyś mieć, ale nie prosił o kupno, a już tym bardziej nie wymuszał.