Dodaj do ulubionych

Potrzebuję racjonalnych! argumentów

29.11.19, 11:46
Dziewczyny wymyślcie coś, bo cholery dostanę! Rzecz dotyczy mojego 17 latka, który dobija mnie swoim podejściem...do zycia....
Generalnie to typ który postępuje według własnych zasad i z całości jego postępowania wynika, że to on dyktuje zasady. Wszystkie czynności o które go proszę robi w swoim czasie na własnych zasadach. Sprzątanie pokoju...owszem....ale nie wtedy, kiedy go o to proszę, tylko wtedy kiedy on zdecyduje, że posprząta. Sytuacja z wczoraj: poprosiłam o wyrzucenie śmieci....mija godzina dwie trzy, proszę ponownie, wreszcie proszę podniesionym glosem....na co oczywiście jestem oskarżona o to, że sie awanturuję, bo przecież śmieci mogą poczekać do jutra....na klatce! lub na balkonie....on je oczywiście wyniesie. Dodatkowo prosi mnie o racjonalne argumenty przemawiające za tym, że śmieci powinny być wyniesione kur....dzisiaj a nie kolejnego dnia. Jak mówię, że śmieci śmierdzą, to dla nie go nie jest racjonalny argument, bo na balkonie nie śmierdzą....no to mówię, że nie wystawia się śmierdzących śmieci ani na balkon, ani na klatkę....to nie racjonalny argument bo nigdzie nie jest napisane, że tego robić nie wolno. No to mówię, ze to mnie (sic!) zależy na tym, żeby śmieci zostały wyrzucone teraz....no nieeee....nieracjonalny argument! I tak kuźwa jest ze wszystkim...on oczekuje, że ja mam mu umotywować każde działanie. Sprzątanie w pokoju.....a co to za znaczenie, czy posprząta dzisiaj, czy jutro-będzie posprzątane....wyjście do sklepu-podobnie....nie ważne, że czegoś potrzebuję teraz-przecież mogę danego składnika użyć za godzinę, czy dwie....i tak to, co zamierzam zrobić, będzie zrobione! Nosz kuźwa! Czy mam go trzepnąć czymś, czy sama wyskoczyć z balkonu, bo dobija mnie to podejście....Pytam więc go, czy jak go nauczyciel wzywa do odpowiedzi to też jej odmawia, bo przecież nie widzi racjonalnych argumentow przemawiających za tym, że ma odpowiedzieć dzisiaj a nie jutro? Weźcie coś doradzcie bo mnie wykończy to dziecko!


--
„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 11:51
      przestań mu robić pranie - jak mu się skończą gacie i zacznie stękać, to powiedz, że za tydzień upierzesz, tak samo z jedzeniem, kieszonkowym, wszelakimi prośbami, prezentami (pod choinkę można dostać w kwietniu przecież). Rozmowa nic nie da, weź czynami go przekonaj.
      • jdylag75 Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:09
        To na moje dzieci działa, młodsze w prawdzie, ale niewiele młodsze - Zależy mi, proszę zrób. Mnie się też czasami nie chce zrobić czegoś dla dziecka, ale skoro mu zależy to robię - kilka razy to powiedziałam, wiedzą że działa zasada wzajemności, mieszkamy razem, zależy nam na sobie, kochamy się więc robimy różne rzeczy dla siebie bez focha.
        Starsze uwielbia tekst - daj mi minute (czyli dowolną ilość czasu w sumie), ostatni też powiedziałam żeby dał mi minutę, po moich uczynkach poznał czas trwania rzeczonej minutki.
        Do sprzątania pokoju się nie mieszam dopóki naczyń nam mnie brakuje i nie nosi się z pokoju do mieszkania, wtedy się uruchamiam, jeśli jest syf na podłodze nie budze miło podchodząc do łożka i smyrajac za uszkiem - boję się, ze na coś nadepnę, tylko wydzieram od drzwi, to znaczy nie robię już tego od dawna, bo podłogi są posprzątane, lubią jak jest spokojnie od rana.
        Wstawiłabym mu te śmieci do pokoju, przecież wszystko jedno gdzie stoją.


    • thank_you Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 11:56
      Coz, w takiej sytuacji moje dziecko samo zaczęłoby prac, prasować, gotowac, robic zakupy i dostałoby własna polke w lodowce, która samodzielnie zapewniałoby sobie za te 300 zł, ktore przeznaczam na jego wyżywienie. I to tylko wtedy, gdy umozliwisz mu dostęp do pralki/kuchni itp.
    • makurokurosek Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 11:58
      Racjonalny argument za szybkim wyrzucaniem świeci
      - śmieci rozkładają się więc śmierdzą
      - w śmieciach rozwijają się larwy much, jeżeli nie wierzy to niech sobie je przejrzy
      - do śmieci ciągnie robactwo, które się nimi żywi

      Racjonalny argument za tym aby nastolatek uznał zasadę, że należy coś wykonać gdy się o to prosi
      - olać jego potrzeby, jego prośby, przestać wypłacać kieszonkowe na czas i oczywiście zawsze domagać się argumentacji czemu masz to zrobić właśnie teraz.
      Czyli jednym słowem dać mu odczuć, jego własne podejście.
      • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:00
        makurokurosek napisała:

        > Racjonalny argument za szybkim wyrzucaniem świeci
        > - śmieci rozkładają się więc śmierdzą
        > - w śmieciach rozwijają się larwy much, jeżeli nie wierzy to niech sobie je prz
        > ejrzy
        > - do śmieci ciągnie robactwo, które się nimi żywi
        >
        > Racjonalny argument za tym aby nastolatek uznał zasadę, że należy coś wykonać g
        > dy się o to prosi

        No właśnie...on chyba nie chce tego zrozumieć, albo wygodnie mu udawac, ze tego nie ogarnia!

        > - olać jego potrzeby, jego prośby, przestać wypłacać kieszonkowe na czas i oczy
        > wiście zawsze domagać się argumentacji czemu masz to zrobić właśnie teraz.
        > Czyli jednym słowem dać mu odczuć, jego własne podejście.

        No chyba pójdę tą drogą, ale chciałam się upewnić, czy nie wyjdę na matkę psychicznie znęcajacą się nad dzieckiem😏




        --
        „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
        • 1matka-polka Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:19
          "No chyba pójdę tą drogą, ale chciałam się upewnić, czy nie wyjdę na matkę psychicznie znęcajacą się nad dzieckiem😏"
          Za miętka jesteś i on to wykorzystuje.

          --
          "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
      • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:02
        makurokurosek napisała:

        > Racjonalny argument za szybkim wyrzucaniem świeci
        > - śmieci rozkładają się więc śmierdzą
        > - w śmieciach rozwijają się larwy much, jeżeli nie wierzy to niech sobie je prz
        > ejrzy
        > - do śmieci ciągnie robactwo, które się nimi żywi

        Nie podejmowałam tych argumentów, ale zapewne powie wtedy, ze jeden dzień to za mało, by robactwo się wylęgło😅 Naprawdę z nim to nie jest tak latwo!
        >
        > Racjonalny argument za tym aby nastolatek uznał zasadę, że należy coś wykonać g
        > dy się o to prosi
        > - olać jego potrzeby, jego prośby, przestać wypłacać kieszonkowe na czas i oczy
        > wiście zawsze domagać się argumentacji czemu masz to zrobić właśnie teraz.
        > Czyli jednym słowem dać mu odczuć, jego własne podejście.




        --
        „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
        • black.emma Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:58
          Wszystkie argumenty nt. śmieci są racjonalne plus:
          - na klatkę nie wystawia się, bo jest się kulturalnym człowiekiem; jak wszyscy zaczną wystawiać to nie da się przejść, a w razie pożaru zadymią i odetną drogę ucieczki
          -śmieci na klatce mogą być rozwleczone przez np. jakiegoś psa
          - sąsiad dostawi swoje i będzie miał do wyniesienia dwa worki - kiedyś praktykowane osobiście na młodym człowieku, który wynajmował mieszkanie piętro niżej ode mnie, pomogło za drugim razem
          - ze śmieci na balkonie może się polać i będzie miał do mycia podłogę w domu i balkon
          - wynoszenie śmieci na balkon zamiast do śmietnika jest jak najbardziej nieracjonalne, a jak widać chłopak przykłada do tego wagę
        • tairo Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 20:26
          > Nie podejmowałam tych argumentów, ale zapewne powie wtedy, ze jeden dzień to za mało, by robactwo się wylęgło😅
          > Naprawdę z nim to nie jest tak latwo!

          Ale po co się w nim wdajesz w te dyskusje? W szkole też tak kwestionuje każde polecenie?
    • 12gram Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:01
      Śmieci na balkonie czy klatce śmierdzą sąsiadom. Więc nie tłumacz że "się nie wystawia" tylko że zasady współżycia społecznego tego wymagają by nie być burakiem i nie syfić swoimi rzeczami innym ludziom.
      Potzrebujesz czegoś ze sklepu na już np żeby żarcie zrobić, to mówisz że jak nie przyniesie to bardzo utrudni ci dzień a ty potem nie masz czasu zaczynac od nowa, więc jak chce jesć to niech ruszy tyłek a nie będzie takim egoistą co się z nikim innym nie liczy. Mów mu wprost, że olewanie twoich prośb by pomógł w ogarnięciu codzienności świadczy że cie nie szanuje. więc niech sobie przemyśli, czy naprawdę chce cię nie szanować i mieć w d...

      Twoje argumenty "bo tak ma być/bo ja tak chce/ bo tak sie robi" to nie argumenty uspołeczniajace i uczące empatii, a u nastolatka będą budzić opór "ty bo tak, on bo właśnie że siak.
      Gdzie jego ojciec?

      posłuchaj 4 części, z napisami masz.
      www.youtube.com/watch?v=H5pVaQi21gQ
      • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:11
        12gram napisała:

        > Śmieci na balkonie czy klatce śmierdzą sąsiadom. Więc nie tłumacz że "się nie
        > wystawia" tylko że zasady współżycia społecznego tego wymagają by nie być burak
        > iem i nie syfić swoimi rzeczami innym ludziom.
        > Potzrebujesz czegoś ze sklepu na już np żeby żarcie zrobić, to mówisz że jak n
        > ie przyniesie to bardzo utrudni ci dzień a ty potem nie masz czasu zaczynac od
        > nowa, więc jak chce jesć to niech ruszy tyłek a nie będzie takim egoistą co się
        > z nikim innym nie liczy. Mów mu wprost, że olewanie twoich prośb by pomógł w
        > ogarnięciu codzienności świadczy że cie nie szanuje. więc niech sobie przemyśli
        > , czy naprawdę chce cię nie szanować i mieć w d...
        >
        > Twoje argumenty "bo tak ma być/bo ja tak chce/ bo tak sie robi" to nie argument
        > y uspołeczniajace i uczące empatii, a u nastolatka będą budzić opór "ty bo tak,
        > on bo właśnie że siak.

        Ja podnosiłam wszystkie opisane tu argumenty.....łącznie z moimi potrzebami, nie działa, stąd mój post.
        >
        Gdzie jego ojciec?

        Ojciec w rozjazdach, ale generalnie z ojcem nie ma problemu, bo ojciec się „nie awanturuje” jak ja😡 w ogóle tatuś jest cudowny i jest uosobieniem spokoju. W praktyce mój mąż o ile prosi, żeby syn coś zrobił, to nie kontroluje w ogóle trybu w jakim ta czynność się odbywa...Uważa, że wydanie polecania jest równoznaczne z tym, że syn je wykona.
        >
        > posłuchaj 4 części, z napisami masz.
        > www.youtube.com/watch?v=H5pVaQi21gQ




        --
        „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
        • amast Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:16
          > W praktyce mój mąż o ile prosi, żeby syn coś zrobił, to nie kontroluje w ogóle trybu w jakim ta czynność się odbywa...Uważa, że wydanie polecania jest równoznaczne z tym, że syn je wykona.

          Czyli bierze gwóźdź, podchodzi do ściany, orientuje się, że zapomniał młotka, mówi "przynieś mi młotek" i potem przez tydzień stoi pod ścianą z gwoździem czekając na podanie? Święty człowiek smile
          • krisdevalnor Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:51
            amast napisała:

            > > W praktyce mój mąż o ile prosi, żeby syn coś zrobił, to nie kontroluje w
            > ogóle trybu w jakim ta czynność się odbywa...Uważa, że wydanie polecania jest
            > równoznaczne z tym, że syn je wykona.
            >
            > Czyli bierze gwóźdź, podchodzi do ściany, orientuje się, że zapomniał młotka, m
            > ówi "przynieś mi młotek" i potem przez tydzień stoi pod ścianą z gwoździem czek
            > ając na podanie? Święty człowiek smile
            🤣🤣
          • snajper55 Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:24
            amast napisała:

            > > W praktyce mój mąż o ile prosi, żeby syn coś zrobił, to nie kontroluje w
            > ogóle trybu w jakim ta czynność się odbywa...Uważa, że wydanie polecania jest
            > równoznaczne z tym, że syn je wykona.
            >
            > Czyli bierze gwóźdź, podchodzi do ściany, orientuje się, że zapomniał młotka, m
            > ówi "przynieś mi młotek" i potem przez tydzień stoi pod ścianą z gwoździem czek
            > ając na podanie? Święty człowiek smile

            Pewnie w ogóle nie czeka, bo syn mu ten młotek przynosi. Problem chyba leży w relacjach między matką i synem, a nie w charakterze latorośli. Zmienić trzeba relację a nie szukać sposobów na wymuszanie pożądanych przez matkę zachowań. To drogą donikąd.

            S.
            --
            Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
      • 1matka-polka Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:27
        Popieram. Najlepsza i najbardziej kompleksowa odpowiedź w tym wątku.

        --
        "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
        Kurt Vonnegut
    • jola-kotka Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:01
      O ile rozumiem ze jakis produkt ze sklepu jest potrzebny tu i teraz to juz sprzatania pokoju na rozkaz nie. Moze zamiast szukac argumentow odpusc tam gdzie mozna. Bo wylania mi sie obraz matki ktora sadzi ze jak ona powie to ma byc bacznosc i wykonanie zadania. Z tad ten bunt. Skoro on robi co chcesz ale nie w tym momencie kiedy ty chcesz to ok naciskaj w tych sprawach ktore istotne . To ze cos gotujesz i ma to byc na obiad a nie na kolacje to chyba zrozumie.
      • maniaczytania Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:51
        ja się tu trochę zgodzę z Jolą smile Nie widzę racjonalnego argumentu w tym, żeby sprzątać pokój lub wyrzucać śmieci na hasło akurat w momencie, gdy osoba o to proszona robi coś innego. Natomiast gdybym ja usłyszała odpowiedź, że nie teraz, to zapytałabym o to, kiedy dokładnie zostanie to zrobione i wtedy już pełna egzekucja wykonania, żeby nie robić 'z gęby cholewy' wink

        --
        "Pomyślę o tym jutro"
        • kamin Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 30.11.19, 18:54
          Ja też. Niektóre rzeczy muszą być zrobione od razu, niektóre niekoniecznie. I owszem, śmieci mogą teraz spokojnie zaczekać do kolejnego dnia na balkonie. Ja też się nie ubieram w połowie wieczoru i nie lecę do śmietnika. I nie sprzątam mieszkania na komendę.
      • pulcino3 Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 02.12.19, 12:50
        Ale gdyby małolat miał sam poczucie życia w wpólnocie domowej i sprzątał w miarę regularnie, to nie dochodziłoby do sytuacji, że matka staje i mówi że ma to zrobić teraz i koniec. Tego typu reakcje, są eskalacją sytuacji, którą stworzył nastolatek.
        Gdyby bałagan pojawiał się sporadycznie, nikt nie zaprzątałby sobie nim tak naprawdę głowy. 😉

        --
        ..............................................................
        Jeśli zrobiłeś błąd, to Cię młodość rozgrzeszy.
      • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:04
        anika772 napisała:

        > Niepotrzebnie dajesz się wciągać w tę grę na "argumenty". Na litość boską!
        > Mieszka z Wami, i ma obowiązek uczestniczyć w ogarnianiu mieszkania. Nie jesteś
        > służącą. Te cholerne śmieci mają być wyniesione teraz i bez dyskusji.


        No przecież mówiłam, to oskarża mnie, że awanturuję się! Wykończy mnie psychicznie...


        --
        „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
          • 12gram Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:14
            ależ w tym problem, że sasza wcale w swoim miotaniu się nie jest miła uprzejma i racjonalna, bo jakby taka była, to by synek dawno był ustawiony tak, by jej burdelu w zyciu nie robił tylko znał konsekwencje swoich zachowań i dostrzegał sens w przyczyna-skutek.
              • 12gram Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:31
                no właśnie chodzi o skuteczność. bo autorka już nie raz wrzeszczała na syna, więc trudno mówić, że jest wyłącznie "miłe uprzejma.." . Są ludzie którzy zawsze są uprzejmi i nie musza się wydzierać ani rzucać mięsem by mieć autorytet u innych. Zbudowali to SWOIM konsekwentnym postępowaniem i spójnością słów z czynami.
                Dzieci tylko obserwują dorosłych i się od nich uczą na co mogą sobie pozwolić.

                Sasza tymczasem przychodzi na forum z pytaniem "potrzebują racjonalnych argumentów....... -bo syn ich żąda by zechcieć coś w domu zrobić..". Czyli Sasza jest chorągiewką na wietrze innych a nie stabilnym masztem w tym domu, dopasowuje się do innych i nie zbudowała sobie autorytetu w poprzednich latach. Do tego "mąż w rozjazdach.... ".... hmmmmmmmm
            • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:20
              12gram napisała:

              > ależ w tym problem, że sasza wcale w swoim miotaniu się nie jest miła uprzejma
              > i racjonalna,

              Byłam miła i uprzemia prosząc przez 3 godziny grzecznie by wyrzucił śmieci.
              Racjonalna również byłam podnosząc dosłownie WSZYSTKIE! racjonalne argumenty tutaj podawane. Stąd zresztą ten wątek, chciałam się upewnić, czy podeszłam do tej rozmowy racjonalnie, ale tak było! Wszystkie te argumenty ematek przedstawiłam synowi. Wściekłam się dopiero, gdy zrozumiałam, że żadne z tych argumentów do niego nie trafiają.

              bo jakby taka była, to by synek dawno był ustawiony tak, by jej b
              > urdelu w zyciu nie robił tylko znał konsekwencje swoich zachowań i dostrzegał s
              > ens w przyczyna-skutek.

              Tu się zgodzę, nie jestem konsekwentna i wiele rzeczy odpuszczałam mu, dlatego, że jako osoba niepracująca ogarniałam to sama, bo miałam na pewne czynności czas. Generalnie uważam, że za mało wymagałam a teraz mam problem, ale nie chciałam wyjść na matkę, która tylko siedzi w domu w „nicnieróbstwie”.


              --
              „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
              • 12gram Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:33
                Czyli klasyczne błędy popełniłaś matek gospodarczo-kulinarnych. Może pora zająć się swoim życiem, zapisać na jakiś kurs, przestać być w tym domu jak roomba na wyposażeniu i zostawić przestrzeń synusiowi by sie mógł wykazać gotowaniem, sprzątaniem, ogarnięciem samego siebie i siostry o ile jest młodsza (byle jej nie zagonił do bycia służbą domową pod nieobecność matki, bo z tego co piszesz to córka wyuczona postawy że kobita ma zapierdzielac na miotle bez gadania) .
                Zabierz córę, wyjedż na kilka dni co najmniej tydzień, młodego zostaw samego w domu i wyceluj tak, żeby mąż wrócił do domu z tych rozjazdów swoich wcześniej niż twój i córki powrót. I niech sobie tam pomieszkają razem.

                Czy syn kiedykolwiek widział jak ojciec śmieci wynosi?

                Musisz zaczac od zmiany swoich zachowań i właśnie bycia konsekwentną. Najważniejsza w wychowaniu jest konsekwencja. Jak ktoś ci "robi kupę na głowę" a ty i tak go obsługujesz i pod nos podstawiasz -to w życiu cię nie będzie szanował. I żadne twoje okazjonalne wrzaski tego nie zmienią jeśli za chwilę znowu go obsługujesz. Nie masz wrzeszczeć tylko być pewna siebie, stabilna i konsekwentna.
                • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:39
                  12gram napisała:

                  > Zabierz córę, wyjedż na kilka dni co najmniej tydzień, młodego zostaw samego w
                  > domu i wyceluj tak, żeby mąż wrócił do domu z tych rozjazdów swoich wcześniej
                  > niż twój i córki powrót. I niech sobie tam pomieszkają razem.

                  Moja matka mi tak właśnie radzi😅
                  >
                  > Czy syn kiedykolwiek widział jak ojciec śmieci wynosi?

                  Tak, mąż udziela się w miarę możliwości całkiem ochoczo, problem w mężu jest taki, że rownie ochoczo wyręcza syna w tych „śmieciach”, wyrzucając je samodzielnie, bo przecież idzie na zakupy, więc ma po drodze😡
                  >
                  > Musisz zaczac od zmiany swoich zachowań i właśnie bycia konsekwentną. Najważni
                  > ejsza w wychowaniu jest konsekwencja. Jak ktoś ci "robi kupę na głowę" a ty i
                  > tak go obsługujesz i pod nos podstawiasz -to w życiu cię nie będzie szanował.
                  > I żadne twoje okazjonalne wrzaski tego nie zmienią jeśli za chwilę znowu go o
                  > bsługujesz. Nie masz wrzeszczeć tylko być pewna siebie, stabilna i konsekwe
                  > ntna.

                  To trudne, zwlaszcza, kiedy ledwo podniosę glos (naprawdę) a już jestem oskarżana o histerię😡 No i to na mnie działa jak płachta na byka!


                  --
                  „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
                  • pade Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:47
                    "To trudne, zwlaszcza, kiedy ledwo podniosę glos (naprawdę) a już jestem oskarżana o histerię😡 No i to na mnie działa jak płachta na byka!"
                    Twój syn się zagalopowuje. Może gdy ochłoniecie oboje, powiedz mu, że czujesz się lekceważona, kiedy mówi do Ciebie w ten sposób i prosisz go, żeby więcej tego nie robił. A jeśli nie chce byś podnosiła głos, niech wykonuje to, o co go prosisz w szybszym niż 'później' terminie.
                    Wiesz, u mnie zadziałało wyznaczenie obowiązków codziennych i weekendowych. I to jest jedno dziennie wyjście z psem i jedna "rzecz" dla domu. Czyli albo śmieci, albo zmywarka, albo ogarnięcie kuchni czy przedpokoju. Niewiele. To jest max 10 minut dziennie, ale za to, ma to być zrobione wtedy kiedy trzeba, ale później. W weekend jest tego trochę więcej, ale też na pół godziny max. Swoje pokoje dzieci ogarniają same, swoje pranie również.


                    --
                    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
                  • 12gram Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 13:54
                    A, to taka broszka. No to jak mąż torpeduje wychowanie syna i tez go wyręcza to jeszcze gorzej, bo ci nie pomoże, ale jeszcze podważy to co mówisz i ustalasz.

                    Z drugiej strony - w rodzinie nieważne kto śmieci wynosi. Ważna jest współpraca i wymiana usług. Byłoby kiepsko, gdyby ktoś nie wyniósł śmieci mając po drodze i zmuszal do wynoszenia tego, co musi iść ze śmieciami specjalnie.

                    Sama się zastanów, czy nie uprawiasz z synem jakiejs wojny "kto postawi na swoim" .

                    Czy nie wprowadzasz atmosfery terroru, że mają coś robić na żądanie natychmiast jak chcesz, więc stają w opozycji.

                    Jesteś dorosła, zapanuj nad swoimi nerwami a nie wyżywaj się na dzieciach dlatego, że jesteś bezsilna w sprawowaniu władzy.
                    Może spróbuj wyobrażać sobie, że syn to jest obcy człowiek który z tobą mieszka. Czy mówiłabyś do niego takim tonem i tak dyrygowała -a z drugiej strony czy tak byś gotowała to żarcie gdyby obcy człowiek cię olewał.

                    Jeśli mąż też uważa, że jesteś terroryzująca dom despotką to taki podświadomy przekaz daje synowi i wzmacnie jego upór i niechęć do twoich działań. Córka może być uległa ale synowi testosteron nie pozwala.

                    Naprawdę by ci się przydał dłuższy wyjazd i popatrzenie na swoją rolę w rodzinie z dalszej perspektywy. Dla ciebie - ciągle zajętej domem - te śmieci, gary, żarcie - to może jest istota wszechświata i robienie tego wszystkiego uważasz za ważne (bo tym pokazywałaś swoje znaczenie w rodzinie) , a dla osób pracujących, mających różne inne pasje, wyjeżdżających, spędzających czas poza domem - jest to tylko jakis niewielki szczegół, a tym bardziej niewielki im bardziej zawsze ich wyręczałaś we wszelkich sprawach domowych.


                    • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 14:07
                      12gram napisała:

                      > A, to taka broszka. No to jak mąż torpeduje wychowanie syna i tez go wyręcza
                      > to jeszcze gorzej, bo ci nie pomoże, ale jeszcze podważy to co mówisz i ustalas
                      > z.
                      >
                      > Z drugiej strony - w rodzinie nieważne kto śmieci wynosi. Ważna jest współpra
                      > ca i wymiana usług. Byłoby kiepsko, gdyby ktoś nie wyniósł śmieci mając po dro
                      > dze i zmuszal do wynoszenia tego, co musi iść ze śmieciami specjalnie.
                      >
                      > Sama się zastanów, czy nie uprawiasz z synem jakiejs wojny "kto postawi na swoi
                      > m" .

                      Mam wrażenie, że tak wlaśnie jest.
                      >
                      > Czy nie wprowadzasz atmosfery terroru, że mają coś robić na żądanie natychmiast
                      > jak chcesz, więc stają w opozycji.
                      >
                      > Jesteś dorosła, zapanuj nad swoimi nerwami a nie wyżywaj się na dzieciach dlate
                      > go, że jesteś bezsilna w sprawowaniu władzy.
                      > Może spróbuj wyobrażać sobie, że syn to jest obcy człowiek który z tobą mieszka
                      > . Czy mówiłabyś do niego takim tonem i tak dyrygowała -a z drugiej strony czy
                      > tak byś gotowała to żarcie gdyby obcy człowiek cię olewał.

                      No ja najpierw mówię grzecznie....kilka razy, nawet kilkanaście, ale dopóki się nie wydrę, to nie reaguje, a potem zarzuca mi, że się drę, jakby zupełnie nie słyszał, że od kilku godzin grzecznie proszę.
                      >
                      > Jeśli mąż też uważa, że jesteś terroryzująca dom despotką to taki podświadomy p
                      > rzekaz daje synowi i wzmacnie jego upór i niechęć do twoich działań. Córka mo
                      > że być uległa ale synowi testosteron nie pozwala.
                      >
                      > No wlaśnie o to też chodzi i o tym rozmawiałam juz kilkakrotnie z mężem, no i oczywiście mąż uważa, że dramatyzuję. W planach mam pokazanie mu, co tu napisałyści. Skoro moje argumenty nie działają, może wasze zadziałają!
                      >
                      >




                      --
                      „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
                      • amast Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 14:19
                        > No ja najpierw mówię grzecznie....kilka razy, nawet kilkanaście, ale dopóki się nie wydrę, to nie reaguje, a potem zarzuca mi, że się drę, jakby zupełnie nie słyszał, że od kilku godzin grzecznie proszę.

                        Może faktycznie trzeba na to popatrzeć trochę z boku.

                        Od kilku godzin prosisz, żeby zszedł na dół kupić śmietanę do zupy, którą gotowałaś rano? Przepadło, nie ma śmietany, nie ma zupy.
                        Od kilku godzin prosisz, żeby wyrzucił śmieci? Powiedziałaś raz, nie wyrzucił bo (może) akurat robił co innego. Powtarzanie przez kilka godzin nie ma sensu. Zbliża się wieczór, zaraz wszyscy idą spać, niech wyniesie TERAZ ALBO JAK TYLKO SKOŃCZY TO CO TERAZ ROBI, bo jak zostaną na noc, to wszyscy będziecie się spać w smrodku. A sen służy czemu innemu.
                        A sprzątanie jego pokoju bym odpuściła. Byle nie roznosiło się na mieszkanie.
                      • kurt.wallander Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 19:47
                        saszanasza napisała:


                        >
                        > No ja najpierw mówię grzecznie....kilka razy, nawet kilkanaście, ale dopóki się
                        > nie wydrę, to nie reaguje, a potem zarzuca mi, że się drę, jakby zupełnie nie
                        > słyszał, że od kilku godzin grzecznie proszę.

                        Sorry, ale twój syn to cham. Nie wiem, póki co, jak naprawić sytuację, ale pomyslę i spróbuję doradzić.


                  • asia_i_p Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 18:12
                    To się już rezygnuje z bycia matką idealną i mówi "Synu, odróżniaj histerię od wkurwu".

                    --
                    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
                    • amast Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 18:43
                      > "Synu, odróżniaj histerię od wkurwu"

                      To się osiąga dawkowaniem. Ja przez całe dzieciństwo moich dzieci tylko kilka razy zareagowałam tak, że nie było cienia wątpliwości, że to właśnie wkurw i przeciąganie sytuacji będzie najgorszym błędem w życiu wink
        • sylwiastka Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:45
          Mnie by niepokoilo, ze jego argumenty powielaja stereotypy o plciach. Manipuluje Toba i uzywa mizogenicznego jezyka o braku logiki i awanturach ze strony kobiety. Za to bym zrobila awanture. Moze imponuja mu kuce, konfederacja to prosta droga do pogardy i incelstwa.
      • saszanasza Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:06
        triss_merigold6 napisała:

        > Rusz q...a dupę. To racjonalny argument za wyrzuceniem śmieci.

        Ja już nawet w akcie ostatecznego wkurwa chciałam mu te śmieci w pokoju wypieprzyć, ale drzwi zamknął, a nie będę się siłować z chlopem 188 cm i większą siłą😠😡😩


        --
        „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
    • thank_you Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:09
      A wlasciwie to po co ty z nim dyskutujesz? Dyskutując z nim dajesz mu pole do tej dyskusji. W ogóle bym nie słuchała jego argumentów z dupy, tak jak on nie slucha Ciebie. Wspolne mieszkanie dziala tak jak auto - bez silnika i kół nie pojedzie. Nie chce? To niech nie jedzie. To nie 2-latek.
    • zosia_1 Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:22
      Zanieść mu śmieci do pokoju i spokojnie poczekaj aż będzie czegoś chciał od Ciebie, oczywiście niech uzasadnia prośbę i argumenty powinny być racjonalne. Mam podobnie że śmieciami🙁, jak wstawiam do pokoju to przewraca oczami i wynosi
    • koronkowy_szal Re: Potrzebuję racjonalnych! argumentów 29.11.19, 12:32
      USTAWA z dnia 25lutego 1964r.Kodeks rodzinny i opiekuńczy
      Art.91.§1. Dziecko, które ma dochody z własnej pracy, powinno przyczyniać się do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka u rodziców.§2.Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie.