Dodaj do ulubionych

Jest sens prostować? Czary, mary ;) (matka)

29.11.19, 12:37
No... więc byłam z nią u lekarza. Lekarz stwierdził, że jej stan zdrowia się nie pogorszył znacząco, że pewne zmiany zachodzą z wiekiem i nie da się ich cofnąć, ale żyjąc aktywnie można znacznie je spowolnić. Badanie szczegółowe, wizyta trwała prawie godzinę. Lekarz bardzo kulturalny i porady przekazywał w sposób oględny i wyważony - to o tyle istotne, że pacjentka chyba wyczuła, że nie mówi "całej prawdy". Imho to mogło wynikać jedynie z empatii i delikatności lekarza - że zamiast huknąć i opierniczyć za tryb życia, to ograniczył się do grzecznych porad.

I teraz clou: Dziś rano słyszę "On [ten lekarz] stwierdził, że umieram, więc zaczął coś kręcić".

Teraz pytanie do Was:
Próbować to odkręcać? Żeby nie zadziałało na zasadzie samospełniającej się przepowiedni, skoro matka stwierdziła, że umiera?
Gdyby chcieć zawalczyć to chyba tylko z psychiatrą?
Ale może odpuścić, zapomnieć. Jej sprawa, co tam sobie znów wymyśliła.
Obserwuj wątek
      • sowka.szara Re: Jest sens prostować? Czary, mary ;) (matka) 29.11.19, 13:02
        A, dodam że mam tak nie tylko z matką. Teściowa też mi wywleka żale związane z nieistniejącymi faktami.
        Chyba niestety jestem zbyt dobrym słuchaczem. Jak padnie na mojego męża to on od razu ją gasi "co ty pierdzielisz", a ja mam nieustającą potrzebę prostowania że to przecież nie było tak.. W efekcie zostałam niechcący główną powierniczką, łącznie z jej problemami z synem, który w ogóle nie chce z nią gadać, taki podły big_grin
        • 12gram Re: Jest sens prostować? Czary, mary ;) (matka) 29.11.19, 13:11
          ouć. też tak miałam, znaczy w takiej roli byłam ulubionego powiernika wszelkich traum i problemów. Do czasu aż przy jakimś przypadkowym konflikcie z mężem tak chamsko wyjechała do mnie, że jasno zobaczyłam, że ja naprawdę jestem dla niej tylko i wyłącznie "kubłem na wyrzygi i frustracje" ktorego potrzebuje użytkowo. Brrr. Nigdy więcej w taką role się nie wpakuję bo to chore.
    • 12gram Re: Jest sens prostować? Czary, mary ;) (matka) 29.11.19, 13:06
      Nie rozdmuchiwać tego tematu. Krotko skwitować "przestan matka wymyślać".
      Moja do tej pory uważa, że lekarze ją okłamują. Co do którego idzie to potem komentuje "co on wie, tacy nie powiedzą wszystkiego" . Zakochana jest w lekarzach którzy potwierdzają że ona jest ciężko chora. I tak biega po tych lekarzach od 20 lat, w międzyczasie poumierało sporo osób z rodziny i to duzo młodzszych od niej, a ona nadal w świetnej kondycji, cała szafka leków a niektórych recept od lekarzy to nawet nie wykupuje, bo co lekarze tam wiedzą, pójdxie do innego to może on jej prawdę powie...
      • kosmos_pierzasty Re: Jest sens prostować? Czary, mary ;) (matka) 29.11.19, 14:56
        O, tak u mnie też się zaczyna tendencja do biegania po lekarzach, w ramach rozrywki, bo może któryś powie to, co chce się usłyszeć, albo machnie czarodziejską różdżką i wszystkie problemy znikną. Przyznam jednak, że się nie daję w to wkręcać - nie mam ani kasy, ani czasu, ani ochoty. Tam, gdzie trzeba to, ok. A tam gdzie widzę, że wizyta nie ma uzasadnienia, to niech, chodzi, jak musi, ale z opiekunką i na nfz. Ja mogę ewentualnie wysłuchać, jak było (z reguły niezgodnie z oczekiwaniami wink )...
    • aqua48 Re: Jest sens prostować? Czary, mary ;) (matka) 29.11.19, 15:00
      Odpuść. Z własnego doświadczenia im bardziej będziesz zaprzeczać z tym odleglejszego kosmosu smile będą podejrzenia.
      Możesz raz powiedzieć że lekarz nie kręcił, ale był dobrze wychowany i nie chciał opier..lić seniorki równo z góry na dół za tryb życia. A powinien był. I nie wracaj więcej do tematu. Na kwestie typu - ja umieram odpowiadaj - wszyscy umierają.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka