Dodaj do ulubionych

W takie dni jak dziś boję się jechać autem....

29.11.19, 19:02
Blekfrajdeje, handlowe niedziele, soboty przed niehandlowymi niedzielami....
Miliony aut, piesi jak w amoku włażą pod koła, wolne miejsca parkingowe są jak jednorożce....

Jestem starym kierowcą, w pracy parę lat byłam handlowcem, jestem wyjeżdżona, umiem jeździć.
Ale takie dni mnie przerastają.
A z tego wszystkiego piesi najgorsi.
A zważywszy jaki projekt ustawy się szykuje z pierwszeństwem dla pieszych, to będzie trup się gęsto scielał. Ja się pieszych bqrdzo boję, gdy prowadzę.
Obserwuj wątek
        • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 00:05
          Wcalej cywilizowanej Europie pieszy i rowerzysta maja bezwzgledne pierwszenstwo i jakos nie slychac, zeby przybywalo wypadkow. Cala odpowiedzialnosc lezy po stronie kierowcy i to kieowca ma miec refleks i oczy dookola glowa. Belgijscy rowerzysci sa tak rozbestwieni, ze potrafia jechac sciezynka rowerowa wzdloz ulicy (sciezka tylko z nazwy, jest to namalowany z boku czerwony pas szerokosci pol metra, przewaznie dziurawy wiec rowerzysta i tak zaswa srodkiem jezdni) i zmienic kierunek jazdy o 180% bez zasygnalizowania tego. Jeszcze gorzej jest w siasiedniej Holandii, gdzie tabuny mlodziezy potrafia zasuwac cala zgraa na owerach, w jednej rece trzymajac fajke, w drugiej smartfona a na bagazniku kolezanke.

          Jako kierowca ze stazem pol miliona kilometrow, bezwypadkowy, szkolona w begijskich warunkach, stwierdzam, ze powinni pierwszenstwo pieszego i rowerzysty przeglosowac raz dwa. Sebixy w dwudziestoletnich beemkach raz dwa naucza sie do czego sluzy hamulec, janusze byznezu w porszakach tez.

          --
          memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
            • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 10:17
              Teoretycznie tak a praktycznie w begijskim czy holenderkim sadzie bardzo trudno jest udowodnic wine rowerzysty a juz tym bardziej pieszego. Nawet byla jakas sprawa, ze pieszy wtargnal na jezdnie w nieprzeznaczonym do tego miejscu. Kierowce wprawdzie uniewinnili ale sedzia i tak powiedzial, ze kierowca znajdujac w obszarze zabudowanym w okolicy gdzie jesy duzo pieszych czyli blisko lokalnego supermarketu, ma obowiazek zachowac czujnosc. I kierowce uniewinni tylko dlatego, ze jechal jakies 15 na godzine czyli prawie nie da sie wolniej.

              Ja sama zatrzymuje sie czesto i przepuszczam pierszych chociaz nie ma przejscia a w Polsce boje sie jezdzic bo hamulec wciskam za kazdym razem jak widze pieszego, ktory moze zechce przejsc i sie stresuje czy mi ktos w bagaznik nie wjedzie.

              Sebixy z Polski, wyjechane do UK czy innych cywiliziwanych krajow, potrafia sie nauczyc wiec i w Polsce sienaucza. Bardziej mnie martwia wonskie specjalystki.

              --
              memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
    • 35wcieniu Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 19:07
      "Ja się pieszych bqrdzo boję, gdy prowadzę."

      Ojej.

      PS. Spoko, i tak zażre, spragnione dyskusji o niczym wąskie specjalistki podchwycą i to. Powodzenia.

      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
          • myfaith Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 20:46
            No na to wygląda że tak- rzucają się na galerie bo widza napis SALE . Zamówiłam coś w e-sklepie z dostawa do sklepu stacjonarnego i wymyśliłam ze przecież przed południem wcale nie będzie ludzi, bo przecież absolutnie nie nabieraja się na blakfrajdej - i wpadłam w kocioł - galeria ogromna na ponad 1000 samochodów , godzina 13:00 ! i wszędzie tłumy , kolejka na dojazd na parking. Reasumując - owszem nabieraja się i mam podejrzenie po tej ilości ludzi, że niektórzy wzięli dzień wolny/wczesniej zwolnili się z pracy .

            ira_08 napisała:

            > Tak, zwłaszcza w blakfrajdeje. tCała Polska to przecież galeria na galerii, a lu
            > dzie NIC innego nie robią, tylko rzucają się do sklepów - pieszo oczywiście. Ws
            > zędzie, na każdej ulicy. Widzą -20% SALE i hurrrrr bez patrzenia, przez szyby,
            > byle szybciej. Tak jest, nie zmyślam.
            • miss_fahrenheit Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 20:52
              myfaith napisała:

              > No na to wygląda że tak- rzucają się na galerie bo widza napis SALE . Zamówiła
              > m coś w e-sklepie z dostawa do sklepu stacjonarnego i wymyśliłam ze przecież pr
              > zed południem wcale nie będzie ludzi, bo przecież absolutnie nie nabieraja się
              > na blakfrajdej - i wpadłam w kocioł

              Te tłumy też pewnie zamówiły coś w e-sklepie z dostawą do stacjonarnego, bo przecież ... big_grin

              To mi przypomina stare czasy na forum "kobieta" i wąteczek na setki wpisów, gdzie autorka zwyzywała od bydła i swołoczy ludzi, którzy przeszkadzali jej w zrobieniu zakupów... I też nie dotarło, że sama powiększała szeregi tegoż "bydła" i "swołoczy". Ta sama logika.
            • ira_08 Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 09:50
              >No na to wygląda że tak- rzucają się na galerie bo widza napis SALE

              Oczywiście. Lecą prosto z pracy, przez ulice, parki, rabatki i działki ROD. Nie patrzą na nic. Wczorajszy bilans: 3367 poturbowanych przez pędzący tłum, 13 ofiar śmiertelnych.

              >Reasumując - owszem nabieraja się i mam podejrzenie po tej ilości ludzi, że niektórzy wzięli dzień wolny/wczesniej zwolnili się z pracy .

              Nie napisałam, że się nie nabierają... Wyjaśnię może bardziej wprost - nabijam się ze stwierdzenia, że ci ludzie FIZYCZNIE rzucają się na galerie, nie patrząc przed siebie i ładując się pod auta.
    • szarsz Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 19:20
      Nikt z przerażonych kierowców nie potrafi mi wytłumaczyć, jak to się dzieje, że w krajach, w których obowiązuje bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych, piesi nie giną na pasach stadnie. A w Polsce tak. Wczoraj - dziecko ośmioletnie, na pasach, na zielonym świetle. Wtargnęło z pewnością na zielonym takiemu przerażonemu kierowcy.

      Jak czytam te kocopały, to mi sie nóż w kieszeni otwiera. Od tego wozisz tyłek w wygodnym aucie, żeby zwolnić przed pasami i się rozejrzeć, czy ktoś nie idzie. A jak jest blisko pasów, to założyć, że wejdzie. Korona ci z głowy nie spadnie, jako nie spada kierowcom w innych, bardziej cywilizowanych krajach.
        • odnawialna Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 23:48
          Od tego też ma rozum kierowca, żeby przed przejściem dla pieszych zwolnić i rozejrzeć się, czy jakiś pieszy nie włazi. Korona mu od tego nie spadnie.
          Jestem kierowcą i mam niestety na koncie potrącenie pieszego z mojej wyłącznej winy. Nie życzę nikomu takiego doświadczenia, ani pieszemu, ani kierowcy. Daje po głowie.
          • super_hetero_dyna Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 19:25
            Nikt nie chce mieć na koncie potrącenia pieszego, ale nie ma racjonalnych powodów, żeby to robić z kierowców niańki dla pieszych, a pieszych zwalniać z wszelkiej odpowiedzialności. Jak chcesz kogoś zatrudnić w charakterze niańki dla niepełnosprawnego, to mu musisz za to zapłacić. I każdy to bez trudu rozumie. Niby z jakiej racji kierowca ma za darmo opiekować się pieszym? A na szantaż "no przecież nie chcesz go zabić, prawda?" odpowiem, że nie mamy obowiązku spełniać życzeń szantażysty stojącego na dachu i grożącego, że skoczy.
            • tairo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 19:44
              > Nikt nie chce mieć na koncie potrącenia pieszego, ale nie ma racjonalnych powodów,
              > żeby to robić z kierowców niańki dla pieszych, a pieszych zwalniać z wszelkiej odpowiedzialności.

              Oczywiście, że są.
              To kierowca przechodzi badania lekarskie i zdaje egzamin potwierdzający znajomość przepisów oraz umiejętność prowadzenia pojazdów mechanicznych.
              To kierowca siedzi w potencjalnie śmiercionośnej blaszanej puszce o wadze wielokrotnie przekraczającej wagę pieszego i osiągającej wielokrotnie większą prędkość.
              • super_hetero_dyna Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 10:20
                To, że kierowca siedzi w puszce o wadze wielokrotnie przekraczającej wagę pieszego jest akurat doskonałym argumentem przeciwko pierwszeństwu pieszego. Bo po pierwsze - pieszy zatrzymuje się w miejscu, a samochód z powodu dużej masy potrzebuje na to długiej drogi. Po drugie dlatego, że duża większa masa i dużo większa prędkość powodują, że zatrzymanie się jest dla kierującego sto tysięcy razy kosztowniejsze niż dla pieszego.
                Maszynista lokomotywy przechodzi jeszcze dokładniejsze badania i zdaje jeszcze trudniejszy egzamin niż kierowca, a siedzi w metalowej puszcze o wadze wielokrotnie większej nie tylko od pieszego, ale i od samochodu. I także osiągającej wielokrotnie większą prędkości od pieszego. Uważasz, że to argumenty za tym, żeby pociągi ustępowały pierwszeństwa pieszym?
                • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 10:51
                  Kierowca ma pelna kontrole nad swoja droga hamowania, zaczynajac od tego, ze dokladnie wie kiedy nacisnac hamulec, zeby sie zatrzymac w tym i tym miejscu i z jakas predkoscia jechac na przyklad po zakrecie, zeby nie wypasc z drogi. Jak ktos nie wie to natura go sama eliminuje.

                  Pieszy zas nie ma zadnego wplywy na samochod. Nawet jak wejdzie na przejscie prawidlowo na ulicy gdzie jest wiecej niz jeden pas, to w Polsce ryzykuje zyciem. Bo nawet jesli jeden samochod sie zatrzyma to mozliwe, ze drugim pasie juz nie albo samochod, ktory jechal za tym, ktory sie zatrzymal postanowi wyprzedzic i znajdzie sie na pasach w tym samym momencie co pieszy. Ponizej zalinkowano artykul o tym jak kierowcy nie ustepuja pierwszenstwa pierszym nawet jak ci juz sa na pasach (bezwzgledne pierwszenstwo).

                  Wyjasnij mi ile czasu ma stac pieszy przed przejsciem, zeby moc bezpiecznie przejsc? Oczywiscie jest inna mozliwosc na kierowcow debili. Wszedzie swiatla. Na kazdy przejsciu w Wypierdkowie Gornym - swiatla i fotoradar. Bedziesz musial sie zatrzymac nawet jak droga bedzie pusta w srodku nocy bo tak. Bo tak ustalil algorytm.

                  Oraz prsze wylicz mi jakiez to kosztowne straty ponosisz przez zatrzymanie sie na pasach. Posluze sie wlasnym przykladem, mozesz oczywiscie dodac swoje obliczenia.

                  Moj dwuletni Mercedes klasy A, z silnikiem diesla palil 4.8l/100km przy codziennej jezdzie po autostradzie. Poltora roku temu robilam dziennie jakies 200 km z czego 180 po autostradzie. o drodze mialam 4 przejscia dla pieszych bez swiatel i 2x swiatla, czyli razem 8 przejsc i 4x swiatla.

                  Aktualnie moje spalanie wynosi 4.9l, do pracy dojezdzam 25km, z czego 10 po autostradzie, 5 po miescie i 10 po drodze lokalnej. Bonus: jak przejezdzam obok szkoly, musze zwolnic do 30km/h obok szkoly na odcinku ok. 500 metrow. Rowerzysci i piesi przechodzaprzez jezdnie jak jak chca i czasem na tym odcinku staje 5-10 razy, zeby przepuscic rowerzytow, pieszych i samochody skrecajace na szkolny parking.

                  Rocznie robie aktualnie ok. 15 tys km do pracy. Latwo jest obliczyc, ze moje spalanie wroslo 0.1l/100km czyli spalam jakies 15l beznzyny wiecej niz jezdzac po autostradzie. 15l po aktualnych begijskic cenach to okolo 20 euro roczniej. Wypada mi znacznie taniej niz mandat , ktory za stworzenie powaznej sytuacji na drodze wyszedlby jakos z 1000 euro. Znacznie taniej niz utrata znizki ubezpieczeniowej (atualnie place 450 euro rocznie, 5 punktow do przodu to w mojej sytuacji ubezpieczenie na poziomie 800 euro w pierwszym roku). Nie wspomne juz o takich niedogodniach jak fakt, ze wyrok skazujacy to prawie na sto procent utrata sluzbowego auta z karta do takowania oraz trudnosc w znalezieniu kolejnej pracy, gdyby pracodawca akurat zarzadal zaswiadczenia o niekaralnosci.

                  --
                  memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                  • super_hetero_dyna Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 19:13
                    Po co pieszemu wpływ na samochód? Wystarczy, że ma 100% wpływ na własne nogi. Ile ma czekać? Tyle, ile trzeba.
                    Potrzeba ci wyliczeń? Bardzo proszę. Pieszy waży, powiedzmy, jakieś 70 kilogramów, zgadza się? Idzie z prędkością około 5km/h, co oznacza, że zatrzymując się, traci energię ok. 68 dżuli, czyli równowartość energetyczną 4 miligramów węglowodanów (4kcal/g) Samochód waży 1700kg i jedzie z prędkością 50km/h. Zatrzymując się, traci 164000 dżuli, czyli równowartość energetyczną 4 gramów benzyny. Bez uwzględnienia sprawności energetycznej, która dla człowieka jest większa niż dla silnika spalinowego, koszty jednorazowego zatrzymania wynoszą 0,0008 grosza dla pieszego i 2,85 grosza dla kierowcy. Dysproporcja 3500:1 na początek. Dalej jest jeszcze gorzej - pieszy w tzw. "cywilizowanych krajach" ma z reguły duży nadmiar energii do "spalenia", czego wyrazem jest epidemia nadwagi. I gotów jest nieraz nawet dopłacić, żeby się jej pozbyć. Kierowca nigdy nie ma nadmiaru paliwa. Pieszy ma do pokonania w pojedynczym kursie góra kilka przejść. Kierowca, nawet na krótkiej trasie - kilkadziesiąt.

                    Wplatanie mandatów, zniżek ubezpieczeniowych, wyroków do wyliczeń dowodzi, że peron Ci już całkiem odjechał.

                    • szarsz Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 19:30
                      > Ile ma czekać? Tyle, ile trzeba.

                      Jeszcze parę lat temu stalam i czekałam piętnaście minut na ulicy dwupasmowej bez świateł. Żaden pieprzony ch... wiozący dudę w aucie nie zatrzymał się, dopóki nie wymusiłam pierwszeństwa. Cierpliwość ostatecznie straciłam po takim właśnie czasie. Nie wiem, ile bym stała, gdybym nie weszła na ulicę. To w praktyce znaczy "tyle ile trzeba".
                      Teraz jest znacznie lepiej. Co nie znaczy, że jest dobrze.
      • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 10:00
        szarsz napisała:
        > Nikt z przerażonych kierowców nie potrafi mi wytłumaczyć, jak to się dzieje, że
        > w krajach, w których obowiązuje bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych, piesi
        > nie giną na pasach stadnie.


        Jest to tłuczone miliony razy ale nie dociera - INNA MENTALNOŚĆ. We WSZYSTKICH aspektach życia.





        --
        Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
        • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 10:57
          araceli napisała:

          > szarsz napisała:
          > > Nikt z przerażonych kierowców nie potrafi mi wytłumaczyć, jak to się dzie
          > je, że
          > > w krajach, w których obowiązuje bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych,
          > piesi
          > > nie giną na pasach stadnie.
          >
          >
          > Jest to tłuczone miliony razy ale nie dociera - INNA MENTALNOŚĆ. We WSZYSTKICH
          > aspektach życia.

          I jakims cudem ludzie wyjezdzajac za granice potrafia sie do tej mentalnosci dostosowac. Gorzej, ludzie wyjezdzajacy na krotki urlop potrafia sobie wyobrazic konsekwencje przejechania pieszego na pasach i w pol dnia ich mentalnosc sie zmienia. Warszawiak, ktory rano pedzi na lotnisko swojom beemko, o 8 wsiada do samolotu, o 10 laduje w stolicy europejskiego kraju, idzie wypozyczyc samochod i raz dwa nabywa umiejetnosci bezpiecznej jazdy. Cuda panie, cuda. Sebix z malej miesciny tuz po wyjezdzie na saksy jest w stanie juz nastepnego dnia pojac, ze jak chce zarobic na nowszy model swojego pussy wagon to musi sie dostosowac do obowiazujacych zasad. A ty twierdzisz, ze po zmianie prawa w Polsce nic sie nie zmieni?

          Plus belgijski system punktow ubezpieczeniowych - po otrzymaniu prawa jazdy zaczynasz z pulapem 12 punktow. Ubowiazkowe OC kosztuje u nas wtedy jakies 650 euro rocznie. Kazdy rok bezwypadkowej jazdy to jeden punkt mniej i po 12 latach placi sie ok. 400 euro ubezpieczenia rocznie. Jednak kazda najmniejsza stluczka to 5 punktow do przodu. Dla osoby, ktora nie zeszla ponizej 10 punktow oznacza to praktycznie brak mozliwosci ubezpieczenia. 17 puntow to ubezpieczenie na poziomie 2000 euro rocznie.
          --
          memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
            • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 11:34
              sumire napisała:
              > Był cały wątek o tym. Niedasie, bo Polacy.

              Właśnie tak. Dlaczego to POLACY oszukują masowo na podatkach, wyrzucają śmieci do lassu, chodzą na lewe L4? Dlaczego nie Niemcy, Belgowie, Francuzi???


              --
              Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
                  • szarsz Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:20
                    W Grecji wyparowało 99% basenów w momencie, w którym należało od nich zapłacić podatek. W Holandii do dziś stoją domy z oknami przez trzy piętra, jako pamiątka po czasach, gdy podatki naliczane były od liczby okien w domu. Ludzie są ludźmi wszędzie, przestają kombinować gdy im się to nie opłaca.
                    • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:37
                      szarsz napisała:
                      > W Grecji wyparowało 99% basenów w momencie, w którym należało od nich zapłacić
                      > podatek. W Holandii do dziś stoją domy z oknami przez trzy piętra, jako pamiątk
                      > a po czasach, gdy podatki naliczane były od liczby okien w domu. Ludzie są ludź
                      > mi wszędzie, przestają kombinować gdy im się to nie opłaca.

                      Nie zaliczam Grecji do zachodu. I tak - przykłady znajdziesz wszędzie - w PL jest ich jakby... znacznie więcej big_grin


                      W Polsce piesi są sprawcami 30% wypadków z ich udziałem. Odpowiedz mi proszę - czy na zachodzie są inni piesi? Czy tylko w Polsce chodzą idioci?




                      --
                      Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                      • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:49
                        araceli napisała:

                        > szarsz napisała:
                        > > W Grecji wyparowało 99% basenów w momencie, w którym należało od nich zap
                        > łacić
                        > > podatek. W Holandii do dziś stoją domy z oknami przez trzy piętra, jako p
                        > amiątk
                        > > a po czasach, gdy podatki naliczane były od liczby okien w domu. Ludzie s
                        > ą ludź
                        > > mi wszędzie, przestają kombinować gdy im się to nie opłaca.
                        >
                        > Nie zaliczam Grecji do zachodu. I tak - przykłady znajdziesz wszędzie - w PL je
                        > st ich jakby... znacznie więcej big_grin
                        >
                        >
                        > W Polsce piesi są sprawcami 30% wypadków z ich udziałem. Odpowiedz mi proszę -
                        > czy na zachodzie są inni piesi? Czy tylko w Polsce chodzą idioci?


                        Nadal nie rozumiesz. W Polsce piesi sa sprawcami bo w prawie wystepuje cos takiego jak "wtargniecie na jezdnie". W krajach gdzie pieszy ma bezwzgledne pierwszenstwo, zanim jeszcze na pasy wejdzie, odpowiedzialnosc lezy po stronie kierowcy.

                        W tych krajach sprawca jest na 99% kierowca bo nie zwolnil, nie zatrzymal sie, nie zachowal nalezytej ostroznosci. A piesi w Belgii takiej na przyklad maja tendencje do przechodzenia nawet w niedozwolonych miejscach. Nizej jest zalinkowany artykul gdzie 40 minut na przejsciu stala policja a i tak kierowcy wymuszali pierwszenstwo na pasach, wyprzedzali, ignorowali pieszych , ktorzy juz na tych pasach sa. To co ma jeszcze pieszy zrobic? Moze w ogole zrobmy kladki i przejscia podziemne wszedzie i juz zaden pieszy nie bedzie narazal polskich kierowcow na stres.

                        Naprawde, jezdze od wiele lat, glownie po krajach zachodniach. Skala szalenstwa zachodnich pieszych przechodzi pojecie przecietnego kierowcy w Polsce. A jednak pol miliona kilometrow na liczniku i jakos udalo mi sie nikogo nie potracic.Czasem solidnie zaklne za kierownica ale nigdy nie bylo tak, ze nie udalo mi sie zahamowac czy wyminac.

                        Poziom zaufania na drodze jest tak wysoki, ze nawet nie trzeba sie zatrzymywac. Ja zblizam sie do przejscia to zwalniam, pieszy widzi, ze zwalniam i on sobie przechodzi a ja jade dalej. Jesli zas ktos chce sie pouczyc o kulturze na drodze to polecam kraje skandynawskie.

                        --
                        memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
              • anomalia_pogodowa81 Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 14:00
                araceli napisała:

                > sumire napisała:
                > > Był cały wątek o tym. Niedasie, bo Polacy.
                >
                > Właśnie tak. Dlaczego to POLACY oszukują masowo na podatkach, wyrzucają śmieci
                > do lassu, chodzą na lewe L4? Dlaczego nie Niemcy, Belgowie, Francuzi???
                >
                >

                Bo oni majo tfu LEWICOWO MENTALNOŚĆ big_grin Czyli boga w sercu nie majo i i tak skończo w piekle.
              • rozalia_olaboga Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 03.12.19, 06:06
                Weź nie zartuj smile mieszkam w UK, czasami drogę w wiosce obok częściowo zamykali, bo ktoś w nocy wyrzucił śmieci po remoncie... Na swojej leśnej drodze na zadupiu miesiącami mijalam np porzucone drzwi. Nazwaliśmy je drzwiami do Narnii wink
                I to wszystko w bogatej części kraju, głównie biali Anglicy, cudzoziemców malutko, bo drogo.
            • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 11:24
              A Ty uwazasz; ze srednia begijska pensja to ile? 10 tysiecy euro? Nie. Mediana belgijska to ok. 3100 euro brutto czyli 1900-2100 netto, zaleznie od sytuacji rodzinnej. A srednia pensja to chyba 3800 euro czyli jakies 2300 euro na reke. Wiec tak, 2000 euro dla przcietnego Belga, niezatrudnionego jako waski specjalista, to bardzo duzo pieniedzy, rocznie nawet. Szczegolnie w ostatnich latach, gdy bardzo duzo rzeczy znacznie podrozoalo (zaczynajac odpradu i gazu, paliwa, jedzenie, transport publiczny itd).

              Zbyt wiele punktow i mozna pozegnac sie z leasingiem auta w pracy a nawet z autem sluzbowym. A oprocz ubezpieczenia jest obowiazkowy podatek drogowy.

              --
              memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
            • alicia033 Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 11:29
              vasaria napisał(a):

              > No dobrze. 2000 euro rocznie. I to jest niby cena zaporowa dla belgijczyka ???

              3 razy tyle, co na starcie, 5 razy tyle, ile najniższa możliwa stawka. A Belgowie są oszczędni. Wielu i na taką stawkę stać, ale po co płacić więcej, jak można dużo mniej.
              Ogólnie nie chodzi też o samą zaporową stawkę a o system, który realnie i namacalnie finansowo zachęca do przestrzegania przepisów.

              --
              45rtg o muzykach:
              "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
              • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 11:04
                Nie, wielu nie stac na taka stawke. Pomijajac juz fakt, ze kierowca majacy 17 punktow jest praktycznie nieubezpieczalny. To znaczy mozesz sobie isc i na pewno ci jakas stawke wylicza ale prawie na pewno bedzie zaporowa wiec musisz isc do "bemiddeling" albo splacic koszty pozstale w wyniku poprzedniego wypadku. Pare ladnych lat temu bylam w sytuacji, ze majac juz "tylko" 9 punktow, mialam lekka stluczke (wjechalam w tyl samochodu, ktorzy zatrzymal sie na ziolonym swietle, wina jednak moja) i kiedy wskoczylam na BM wskoczylo na poziom 14 punktow to ubezpieczenie wyliczylo mi stawke na poziomie 1600 euro rocznie. Dlatego oplacalo mi sie zwrocic 170 euro za naprawe zderzaka innego samochodu, zeby zejsc ze stawki 1600 na 650.

                Jesli spowodujesz wypadek z pieszym i ubezpieczenie wyplacic np. 30 tys euro z OC to dla wiekszosci jest wiecej niz roczne zarobki. Jesli zas musisz placic 2000 ubezpieczenia za samochod to wypadaja ci to w oklicach jednej pensji. 2000 pln ubezpieczenia za samochod w leasing dotyczy zapewne tych, ktorych na leasing stac bo zdaje sie, ze nie jest to tania zabawa w Polsce. Wiec jesli zarabiasz tak jak waska specjalistka, 3 srednie krajowe to oczywiscie, ze stac Cie na wydanie dwoch kafli na ubepieczenie. Jesli jednak zarabiasz tylko jedna srednia krajowa to raczej nie pakujesz sie w leasing i postarasz sie, zeby ubezpieczenie nie kosztowalo tyle ile miesieczna wyplata.

                --
                memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
          • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 11:33
            black_halo napisała:
            > I jakims cudem ludzie wyjezdzajac za granice potrafia sie do tej mentalnosci do
            > stosowac.

            Mhm - i dlatego tubylcy mają dość imigrantów wink

            Gorzej, ludzie wyjezdzajacy na krotki urlop potrafia sobie wyobrazic
            > A ty twierdzisz, ze po zmianie prawa w Polsce nic sie nie
            > zmieni?

            Tak oczywiście - jeżeli obecnie Sebix nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu na pasach to po zmianie przepisów PSTRYK będzie mu ustępował przed pasami. Jasssne...





            --
            Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
              • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:14
                sumire napisała:
                > na bank nie nauczy się przepuszczać.

                Co sprawia, że wierzysz że nagle mu się odmieni skoro obecnie respektuje pierwszeństwa na pasach? BO TAK? big_grin



                --
                Emigrancka troska o ojczyznę:
                araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                black_halo: Na zlosc tobie spale.
                • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:16
                  Bo obecnie nadal czesc odpowiedzialnosci ponosi pieszy. Bo istnieje cos takiego jak wtargniecie na pasy. Ot i co.

                  --
                  memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                  • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:38
                    black_halo napisała:
                    > Bo obecnie nadal czesc odpowiedzialnosci ponosi pieszy.

                    Czyli nie chodzi wam o bezpieczeństwo tylko zwalenie winy za głupotę pieszego na kierowcę. CBDU.




                    --
                    Emigrancka troska o ojczyznę:
                    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                    black_halo: Na zlosc tobie spale.
                    • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 12:59
                      Nie, kierowca siedzi w blaszanej puszcze i zadne niebezpieczesntwo mu nie grozi ze strony pieszego. Jak pieszy wpadnie na maske to kierowca zadnych konsekwencji nie poniesie. Jak maska wpadnie na pieszego to pieszy moze sie powaznie uszkodzic albo nawet umrzec wiec odpowiedzialnosc lezy na tym, kto kieruje ciezkim sprzetem. Jak ktos nie umie, nie potrafi i nie chce sie dostosowac to powinien oddac prawko, sprzedac samochod i zaczac poruszac sie na wlasnych nogach. Raz dwa perspektywa sie zmieni.

                      Zas kierowcow nie umiejacych sie dostosowac powinno sie wysylac na najruchliwsze drogi, stawiac na przejsciu i kazac przejsc 20 razy w ciagu pol godziny. Samochod sie nie zatrzymal? A to peszek, zaczynamy od nowa.

                      --
                      memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                        • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 13:29
                          Przeniesienie (domniemanej) winy na kierowce sprawi, ze kierowca bedzie musial uwazac jak jezdzi bo bedzie wiedzial, ze cokolwiek nie zrobi pieszy to wina bedzie po jego stronie. Dzisiaj zas masz takie patologie, ze pieszy zostaje potracony na przejsciu i nadal jest jego wina bo "wtargnal" na przejscie. Jak wina bedzie automatycznie po stronie kierowcy to kierowca raz dwa ogarnie, ze musi sie postarac, zeby pieszy byl bezpieczny. Bo narazie jedyne co pieszy moze zrobic, zeby zagwarantowac sobie bezpieczenstwo to w ogole nie wychodzic na ulice.

                          --
                          memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                          • araceli Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 13:49
                            black_halo napisała:
                            > Przeniesienie (domniemanej) winy na kierowce sprawi, ze kierowca bedzie musial

                            Musi to na Rusi a u nas jak kto chce.

                            OBECNIE pieszy ma pierwszeństwo na pasach i zdecydowana większość wypadków jest spowodowana nieustąpieniem tego pierwszeństwa przez kierowcę. Teraz kierowca MUSI ustąpić i tego NIE ROBI.


                            > Dzisiaj zas masz takie patologie, ze pieszy zostaje potrac
                            > ony na przejsciu i nadal jest jego wina bo "wtargnal" na przejscie.

                            To nie patologia - to prawa fizyki w postaci drogi hamowania.



                            --
                            - What if people try to corroborate all this information?
                            - Don't worry. They won't.
                            • kokosowy15 Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 14:22
                              W tych prawach fizyki jest kilka zmiennych, w tym jedna najbardziej zależna od kierującego, a mianowicie prędkość. Im, większa tym dłuższa droga hamowania, a tym samym większe zagrożenie dla "trafionego". Co do telefonów, z badań wynika że ponad 50 % kierowców używa ich w czasie jazdy (z lekka przewaga kobiet), a część pise lub odczytuje SMS.
                              • black_halo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 10:24
                                Otoz to, na droge hamowania wplyw ma tylko i wylacznie kierowca. Pieszy ma wplyw na tyle, ze nie powinien sie rzucac wprost pod samochod ale znowu, w Belgii poziom zaufania pomiedzy kierowcami a pieszymi jest na tyle wysoki, ze ja czesto nawet nie musze sie zatrzymywac przed przejsciem, wystarczy, ze zwolnie. Pieszy widzi, ze ja zwalniam wiec przechodzi bezpiecznie a ja przejezdzam gladko przez przejscie bez zatrzymywania sie. Mam tez prawie 100% pewnosc, ze samochod za mna tez zwolni i nie wjedzie mi w bagaznik.

                                Pisalam juz, piesi i rowerzysci sa rozbestwieni do tego stopnia, ze potrafia przechodzic przez ekspresowke i kierowcy tez zwalniaja zazwyczaj.

                                Na temat telefonow wole sie nie wypowiadac bo niedawno jakis lokalny sebix o malo nie wjechal w pieszych na chodniku, taki zajety byl zabawa telefonem. Na szczescie wjechal w slup i uszdzil jedynie swoj samochod.

                                --
                                memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
    • kryzys_wieku_sredniego Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 19:49
      W takie dni jak dziś, ściągam nogę z gazu, zapalam papierosa i toczę się mając oczy wokół głowy i dupy! Radar na pieszych ustawiony na maximum. Wolę wtedy jeździć po mieście niż w trasie, bo w trasie ludzie usiłują nadrobić stracony czas co się często kończy wiecznym odpoczywaniem. A miasto jest powolne, opasłe, niepełnosprawne.
    • chicarica Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 21:02
      Byłam dziś na chwilę u mnie we wsi w centrum handlowym kupić sobie ekskluzywny zapach do samochodu.
      Samochodów może lekko więcej niż zwykle ale znalazłam miejsce od razu i widziałam mnóstwo pustych, ludzi w środku jak w zwykły weekend czyli wg mnie pustawo, chyba trochę więcej nastolatków na grupowych zakupach niż zwykle. Promocje w mojej ocenie w miarę, w sklepach głównie coś w stylu -25 do -30% na cały asortyment. Nikt w amoku nie lata, żadnych korków.

      --
      ---
      Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • alicia033 Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 21:44
      lot_w_kosmos napisała:


      > A z tego wszystkiego piesi najgorsi.
      > A zważywszy jaki projekt ustawy się szykuje z pierwszeństwem dla pieszych, to b
      > ędzie trup się gęsto scielał. Ja się pieszych bqrdzo boję, gdy prowadzę.

      pukasz w dno od spodu.




      --
      www.youtube.com/watch?time_continue=5&v=YFs7-MQ-sug
    • nangaparbat3 Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 22:01
      A ja godzinę temu zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych, przepuścić pana z psem. Jadący za mną samochód gwałtownie zjechał na lewy pas, na szczęście wyhamował, już na zebrze, ale jeszcze przed przechodzącym.
      Też się czasem boję, jak prowadzę.

      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • kanga_roo Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 29.11.19, 22:26
      wiem, o co Ci chodzi. duży ruch, słaba widoczność, bo szybko robi się ciemno, do tego jeszcze często deszcz. piesi i rowerzyści często nie zdają sobie sprawy, że po prostu nie są widoczni, a nasze drogi nie są zaprojektowane tak, żeby podnieść ich bezpieczeństwo. już nie mówię o wchodzeniu na przejście bez choćby momentu zatrzymania, żeby się rozejrzeć, ale przechodzenie poza przejściem, na skos, wychodzenie spomiędzy stojących w korku samochodów zdarza się bardzo często. ciemne ubrania, żadnych odblasków, nawet na poboczu drogi gdzie nie ma chodnika, chodzenie nieodpowiednią stroną drogi, nieoświetlone rowery...ale z tego wątku dowiesz się tylko, że to kierowcy się w dupie przewraca, bo śmiał pieszych skrytykować, a co taki biedny pieszy może. albo rowerzysta.
    • obrus_w_paski Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 30.11.19, 10:08
      To tez ruszaj się pieszo albo autobusem. Al z drugiej strony, jeśli boisz się pieszyc na pasach, to w sumie dobrze, może dzięki twojemu strachowi będą troche bezpieczniejsi.

      I jako kierowca i tak uważam ,ze w Polsce kierowcy „maja” szczęście: piesi karnie stoją przed pasami (biedactwa, zawsze mnie śmieszą ich wstrząśnięte miny jak się zatrzymuje żeby ich przepuścić), rozglądają się po 10 razy zanim przejdą na ZIELONYM świetle, jak ich policja złapie na przechodzeniu w miejscu niedozwolonym to daje mandat...(sama dostałam kilka takich), a w Hiszpanii piesi przechodzą GDZIE chcą, również policja (!), przechodzą notorycznie na czerwonym, które ma wartość tylko umowna, bo kierowca i tak musi ich przepuścić, wybiegają (doslownie) gdzieś zza jakiegoś samochodu itp. Tutsj jako kierowca naprawdę bardzo nie lubię prowadzić w miastach.

      Ale co ciekawe, jakoś nie ma tyle wypadkow i piesi nie umierają na ulicach pod kołami. Ciekawe dlaczego...
      • super_hetero_dyna Re: W takie dni jak dziś boję się jechać autem... 01.12.19, 10:08
        Co Ty za bzdury opowiadasz? Gdzie jest to miejsce w Polsce, gdzie kierowcy mają takie szczęście? Natychmiast się tam przeprowadzam.
        Gdyby tak było, to nie byłoby wypadków na przejściach. Fakty są takie, że piesi łażą po jezdniach jak krowy po pastwisku, nie zwracając uwagi na samochody. Z tą różnicą, że krowy nie mają słuchawek na uszach i gał sztywno wlepionych w smartfony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka