Dodaj do ulubionych

Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy.

30.11.19, 12:27
Przeprowadziłam się do Niemiec 2 miesiące temu. 16 grudnia będę w Polsce na urlopie.
A żeby tak się stało muszę chodzić do pracy codziennie. Niestety przed incydentem podjęłam się 2 zmiany, czego nie mogę zmienić.
I stało się coś okropnego. Sorry, że o tym piszę ale może ktoś miał podobnie.
Około tydzień temu z powodu zbyt częstych pryszniców i podmywania się zaczęły mi się problemy intymne. Swędzenie, pieczenie itp. było to niewielkie więc stwierdziłam, że sobie poradzę. I niby było ok. W środę bolało mnie po jednej stronie wargi sromowej. Wyczułam niewielkie zgrubienie. Dziś to zgrubienie jest jak małe ziarnko grochu. Boli przy nacisku. Jest na wardze sromowej większej przy wejściu. Więc się chowa, przez co nie czuję tego zbytnio przy poruszaniu. Przeszukałam pół neta i jedyne co mi wyskakuje to torbiel bakheta lub ropień. Jeszcze mały. Sprawdzam, na razie nie rośnie.
Szczerze powiedziawszy jestem przerażona. Miałam w życiu jedną infekcję a tu takie coś.
Weneryczną chorobą raczej odpada bo nie współżyje od 5 miesięcy,a przed wyjazdem byłam u ginekologa.

Mam problem z dostępem do ginekologa w Niemczech, jakkolwiek niedorzecznie to brzmi.
Otóż byłam już tu kiedyś rok i poszłam normalnie do ginekologa z dnia na dzień.
Teraz oczywiście chciałam zrobić podobnie.
Byłam u 3. Odmówiono mi wizyty. Terminy są na luty dla pacjentów pierwszorazowych. ( Zapisałam się, żeby potem było mi łatwiej)
Odesłali mnie do kliniki. Problem w tym, że ja musiałam iść do pracy wczoraj a dziś z racji pracy na ostatnie dwa tygodnie przed wyjazdem wyprowadzam się na kompletne zadupie ( szybciej dojadę do pracy)
Od ginekologa i w ogóle kliniki to odległość kosmiczna.
Nie mam pojęcia czy mogę z tym czekać do 16grudnia do wizyty w Polsce ( prywatnej)
Mam na tym zadupiu lekarza rodzinnego czy ona może mi pomóc?
Nie mam jak dojechać do ginekologa czy kliniki to za daleko.
Akurat zostałam sama.

Sorry, że za długie.
Obserwuj wątek
    • kachaa17 Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 12:40
      Wydaje nie się, że nie ma czym się przerażać. Ja kiedyś miałam coś podobnego - tak przynajmniej wnioskuję z Twojego opisu i akurat też byłam w Niemczech na zbiorze borówek. Ponieważ do powrotu do Polski miałam 2 tygodnie to postanowiłam to przeczekać. Po paru dniach problem znikł. Myślę, że u mnie to był jakiś pryszcz ropny. Tzn. ja mialam tylko zgrubienie - bez upławów i świądu. Nie wiem czy te dwie sprawy się u Ciebie wiążą.
    • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 12:49
      Tak, idź do rodzinnego. Powinnien ci pomóc. Swędzenie i pieczenie to zwykle też objaw grzyba, więc możesz kupić sobie nawet preparat w aptece pod nazwą Canesten, KadeFungin albo Vagisan przeciwko "vaginale Pilzinfektion", substancją czynną jest Clotrimazol. Najlpiej opakowanie kombi, gdzie masz 3 dopochwowe czopki i krem do smarowania śluzówek. To bezpieczne i nie powinno w żadnym wypadku zaszkodzić. Ale nawet jak ci to pomoże, to wizyta u ginekologa będzie potem konieczna, bo niewykluczone, że oprócz grzyba jest jeszcze jakś infekcja bakteryjna.
    • jematkajakichmalo Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 12:58
      Co do swedzenia mozesz kupic w aptece test, ktorym potwierdzisz czy to grzyb czy np. bakterie. Bez sensu kupowac srodi, ktore moga nie pomoc, a kosztuja tu niemalo.
      JEsli chodzi o to bolesne zgrubienie to jak pisalam poszlabym do chirurga. Lekarz pierwszego kontaktu i tak nic z tym nie zrobi, na pewno nie bedzie bawil sie w jakies otwieranie tego i czyszczenie (a tak najlepiej byloby zrobic).

      --
      "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
      • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:06
        Akurat do chiruga poszłabym w ostateczności, bo z mojego doświadczenia oni chcą od razu wszystko otwierać i oczyszczać, nawet rzeczy, które same się pod wpływem odpowiedniego środka i czasu goją. Zresztą, jak nie dostała terminu do ginekologa, bo mieszka gdziś na wsi, to do chirurga będzie jeszcze trudniej. Ja mogę bowiem u mnie do ginekologa przyjść nawet tego samego dnia.
        • jematkajakichmalo Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:17
          No sama piszesz, że u Ciebie, a ona próbowała u niej i 3 jej odmówiło.
          Nieprawda, że chirurg ot tak wszystko chętnie będzie otwierał, jeśli nie ma takiej potrzeby, ale za to większość chirurgów na pewno ja przyjmie. Może być, że spędzi sporo czasu w poczekalni, ale jak ja to boli, to jej nikt z kwitkiem nie odeśle.

          --
          "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
        • emigracja34 Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:20
          Nie, mieszkam do dziś w mieście. Nie dostałam terminu bo jest koniec roku i nie przyjmują nowych pacjentów. Zapisałam się na luty, wtedy jak już odbędę wizytę - prawdopodobnie będzie mi się łatwo dostać. Teraz odesłali mnie do kliniki.
          Ponieważ mam teraz problem z dojazdem do pracy a zostałam sama, muszę dziś wyprowadzić się na zadupie. Potem urlop w Polsce i wracam do miasta swojego. Taki pech że stało się to teraz. Nie mam jak w ciągu tych dwóch tygodni gdziekolwiek dojechać.
    • bib24 Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:04
      albo to wrzód albo zapalenie gruczołu bartholina
      na wrzód pomogą maści antybiotykowe, maść ichtiolowa i również mechaniczne usunięcie ropy przez wyciśnięcie.
      bardzo dobrze leczą też liście aloesu (tj zawartość, trzeba porządnie wysmarować)

      na bartholina szpital / chirurg, to się tnie operacyjnie
    • emigracja34 Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:15
      Dzięki za odpowiedzi odpiszę wam zbiorowo bo się wyprowadzam i nie mam czasu niestety.
      Ja lekarza mam 16 grudnia na pewno w Polsce.
      Ode mnie z domu wszyscy pojechali już do Polski, ja zadeklarowałam się, że zostanę.
      Z tej racji braku dojazdu mam załatwiony pokój do 14 grudnia na zadupiu. Tam nie ma nic, prócz apteki i lekarza rodzinnego. Odległość do kliniki jest gigantyczna dla mnie. Nie ma mnie kto zawieźć ani nie mam jak dojechać.
      Mam polskie clotrimazolum.
      W środę się nim posmarowałam bo już coś wyczułam. Wcześniej używałam sporadycznie. W czwartek mi wyskoczyła ta boląca kulka. Używam jakiś ziół, rumianku. Co mam pod ręką. Jestem strasznie sucha, więc wszystko mnie podrażnia.

      Chcę wiedzieć czy mogę pójść do lekarza rodzinnego. Czy on to obejrzy ( tą zmianę) co jest dla mnie cholernie krępujące jako że to lekarz rodzinny i czy mi powie czy ja mogę z tym poczekać do 16 grudnia itp. i ogólnie czy spróbuję mi coś zapisać żeby mi pomogło?



      • jematkajakichmalo Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:20
        Jak to się mówi na bezrybiu i tak ryba więc idź do tego rodzinnego jak innego nie ma w okolicy. Leczyć pewni nie będzie miał jak, ale faktycznie może powie, czy możesz z tym czekać i jednak powinnaś szybciej szukać pomocy.

        --
        "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
      • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 13:44
        Idź do rodzinnego, jak napisałam już wyżej. I nie krępuj się, przecież u ginekologa też musisz się rozebrać, a lekarz to lekarz. I jeżeli będziesz na takim zadupiu, że nie ma tam praktycznie żadnych specjalistów, to do tego lekarza (Landarzt) ludzie przychodzą gwarantowanie z różnymi problemami, więc nie pewno nie będzie zdziwiony. I nie jest powiedziane, że nie będzie cię miał jak leczyć, przepisanie skutecznych środków przecwizapalnych, i przeciwgrzybicznych to nie jest coś, czego uczą dopiero przy zdobywaniu specjalizacji ginekologa. Moim zdaniem masz mega infekcję waginalną i ten ropień to tego konsekwencja.
      • agonyaunt Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 01.12.19, 01:27
        Odstaw wszystko, teraz to więcej podrażnień masz od tego co masz pod ręką (wiesz, że rumianek wysusza?). Kupiłabym jakieś łagodne mydło, nawet nie płyn do intymnej, bo te potrafią nieźle podrażnić, ograniczyłabym mycie, bo jak wiadomo, nadmiar higieny szkodzi (co zresztą sama przyznajesz). I przestań macać, bo teraz to już się boli od uciskania, nie dlatego, że coś się dzieje.

        I nie diagnozuj się w internecie, bo się okaże, że od tygodnia nie żyjesz (to nie moje, zasłyszane, ale trafne, więc rozpowszechniamsmile).
      • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 15:51
        Gdzie ma iść prywatnie, jak prawdopodobnie nie ma tam takiej możliwości? Jeżeli ginekolodzy mają wolne terminy dla nowych pacjentów, dopiero od lutego, to znaczy, że nie ma ich tam aż tak wielu. Lekarze przyjmują bowiem zawsze prywatnie, w tej samej praktyce, w tym samym czasie, tyllo forma rozliczania za wizytę może być różna.
          • bi_scotti Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 16:06
            laaisa napisała:

            > W Pl więc mamy bajkę, prywatnie umawiam się nawet tego samego dnia.

            We wsi za gorami i lasami gdzie bociany zwracaja? C'mon, problemem autorki watku jest bardziej adres niz brak lekarza. Poza tym, co kraj to obyczaj. Akurat u mnie, zaczelabym od family doctor i najprawdowpodobniej (wedlug opisu dolegliwosci) wszystko zalatwilabym jedna wizyta wlasnie u mojej GP. Gynecologist w ogole by mi nie byl potrzebny. Tak wiec ja bym sie nie zastawiala w ogole tylko szla to jego local family doctor immediately. Cheers.



            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 16:12
              Oczywiście bi_scotti. Jest tak jak piszesz. O lekarza wszelkiej maści zawsze łatwiej w dużym mieście, na prowincji specjaliści, jeżeli w ogóle są, mogą cię odesłać z kwitkiem, bo oni też nie pracują nocami. A lekarz rodzinny jest właśnie od takich przypadków i nie bardzo wiem, dlaczego w Polsce istnieje taka niechęć do szukania tam pomocy.
          • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 16:07
            Ja DE też mam bajkę, bo do ginekologa dostaję się też natychmiastowo i to nie prywatnie, a normalnie na ubezpieczenie. Tyle tylko, że ja w odróżnieniu od autorki mam swojego ginekologa i tam szukam pomocy w nagłych wypadkach. Jeżeli chcę jednak tylko terminu, na przykład do obgadania antykoncpecji, czy terapii hormonalnej, to bywa że muszę poczekać 2 tygodnie. Autorka wątku ma jednak pecha, bo nie ma tam swojego lekarza, u żadnego jeszcze nie była i jest chyba w regionie, gdzie ginekologów jest niewielu (u mnie ginekolodzy zajmują dwie strony książki telefonicznej) i jest do tego cudzoziemką, pewnie z problemami dogadania się i uzsadnienia konieczności szybkiej wizyty. I nie bardzo wiem, co uważasz za bajkę, to, że płacisz podwójnie, czyli składki i jeszcze w łapę lekarzowi za to, co powinno należeć się z tytułu ubezpieczenia?
            • laaisa Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 17:12
              Jaką łapę? Nigdy nie dałam żadnej łapówki. Zwyczajnie idę na USg płacę 100 zł. Na NFZ mam raz na 3 lata cytologię bo nie jestem w grupie ryzyka, co pół roku usuwam osad z zębów i je fluorezuję. Do lekarza rodzinnego czekam max 4 godziny na wizytę. Mój syn dostał skierowanie od stolatoliga na aparat. Weszłam na str NFZ u, zadzwoniłam, a pani zapraszał nas na ten sam dzień na 15.30. Do endokrynologa czekałam 5 dni. Na wycięcie kaszaka w szpitalu wybrałam sobie dowolny termin. Tak mamy, tu na zadupiu w Białymstoku.
              • snakelilith Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 19:45
                laaisa napisała:

                > Jaką łapę? Nigdy nie dałam żadnej łapówki. Zwyczajnie idę na USg płacę 100 zł.

                Skoro płacisz prywatnie, to dajesz w łapę. Twoje ubezpiecznie nie płaci wizyty u ginekologa, gdy dopadnie cię jakaś infekcja? Pewno płaci, ale ponieważ nie dostaniesz szybko terminu na NFZ, to MUSISZ iść prywatnie i zapłacić podwójnie. W Niemczech się tak nie roobi. Skoro ktoś jest ubezpieczeny, to wymaga, by za leczenie płaciło mu ubezpieczenie, dlatego nie ma prywatnych leakrzy przyjmujących do 22-giej, a są prywatni lekarze przyjmujący w wyznaczonych godzinach w przychodni, przymujący wszystkie pacjentki, a nie tylko te, które kładą bezpośrednio kasą na ladę.
            • emigracja34 Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 19:04
              Nie mam problemu z dogadaniem się.
              Byłam u jednego kiedyś w de, dostałam się z dnia na dzień.
              W mieście w którym mieszkam i do którego wrócę po urlopie jest kilku ginekologów. Moje niedopatrznie, że niestety nie miałam pojęcia że najpierw pierwsza wizyta na którą się czeka długo a pod koniec roku tym bardziej a potem chodzę kiedy chcę. Nie wiedziałam to nie znalazłam wcześniej ginekologa. W 3 miejscach odesłano mnie do kliniki bo termin jest na styczeń/ luty dla nowych pacjentów, w ostatnim miejscu nie przyjmują póki co nowych pacjentów. Tak mam pecha, że akurat teraz mam taki problem. Infekcja to jedno a zmiana to drugie uncertain
                • jematkajakichmalo Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 20:02
                  Jeżeli wyczerpali limit pacjentów na kwartał i liczbę usług za które mu zapłacą to chyba logiczne, że nie przyjmuja nowych pacjentów. Nikt nie jest idiota, żeby płacić z własnej kieszeni, bo odliczony będzie im każdy grosz.
                  Niestety na wioskach i w małych miasteczkach jest fatalna sytuacja, bo tam lekarzy brakuje najbardziej.

                  --
                  "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
    • mooi Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 15:18
      bywa, ze swędzenie i pieczenie jest reakcją alergiczna na podpaski (te wybielane chlorem).
      Jesli je zmienilaś w DE to możliwe, że tak własnie sie stało.
      Ja tak miałam, kiedyś. Przestałam używać podpasek pewnej marki, zmieniłam na te "latające" i przeszło.
      Mozliwe, ze to reakcja na proszek do prania (którym pierzesz bieliznę).
      Domyslam się, że kupujesz raczej te tańsze specyfiki (czyt. byle jakie), z oszczędnosci.
      Trzeba kupić płyn odpowiedni do podmywania i nie żałować kasy. Najlepiej taki, którego uzywałaś w PL - pewnie są też na rynku bo to zwykle międzynarodowe koncerny. Spróbuj zmienic podpaski i proszek na taki dla dzieci. Mozesz uzywac łagodzącej zasypki dla dzieci, na zewnątrz. Ja uzywałam po tych nieszcześnych podpaskach, przez jakis czas - łagodzi swędzenie.
      Grzyb, jak sama nazwa wskazuje, ma tez inne objawy - czyli "kefirowa" wydzielinę. Samo swędzienie to mało troche.
      A zgrubienie moze być być efektem ocierania juz podrażnionej skóry.
      Nie ma co panikować. Zacznij od "najprostszych" działań. I raczej nie zejdziesz przez te 2 tygodnie, do wizyty u gina w PL
    • tarkatarka Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 30.11.19, 17:27
      Grzybicę z powodzeniem można leczyć octeniseptem. Tak, tak, środkiem do dezynfekcji ran, działa też na grzyby, bakterie, wirusy, można stosować na błonę śluzową, można dokupić specjalną końcówkę do irygacji wewnętrznej (albo małą strzykaweczką 5 ml sobie wpsiknąć) a na wargi sromowe popsikać normalnie. Ja stosowałam na nawracającą grzybicę, straciłam masę czasu i pieniędzy, a rozwiązanie było takie proste. Pięknie działa, od razu łagodzi pieczenie.
    • szalona-matematyczka Re: Problem ginekologiczny na emigracji. Niemcy. 01.12.19, 09:36
      Ja bym nie czekala do 16 grudnia, nie wiadomo co to jest, c o sie z tego przez te 16 dni zrobi. Ja ci proponuje metode lekko hardcor, ale funcjonuje. Idz najlepiej z kolezanka, najlepiej taka ktora mowi dobrze po niemiecku (wzglednie angielsku). Najlepiej do pobliskiego gina lub takiego, gdzie juz bylas. Wchodzisz (bez umawiania sie telefonicznie) i zadasz wizyty juz i teraz, bo masz pilny problem ginekologiczny i.lekarz ma obowiazek ci pomoc i natychmiast musi cie przyjac. Nie dyskutujesz z recepcja co.to jest, bo w koncu nie jestes lekarzem i jest ochrona danych. Mozesz nadmienic cos o.bolach, ze podejrzewasz chorobe, ale nie musisz. Zadasz terminu na zaraz! Przy czym nie.krzycz, nie bluzgaj, badz rzeczowa, konkretna i stanowcza. Lekarz ma obowiazek przyjac cie jesli chorujesz (to nie wizyta kontrolna!), jesli masz bole,.inne objawy powaznej choroby. Gdyby recepcjonistka nie chciala dac terminu, zadaj rozmowy z lekarzem. Gdyby odmowili ci terminu kaz im podpisac, ze dzis odmowili ci termin u (przygotuj krotkie pismo), jesli nie beda chcieli (choc watpie by sprawy zaszly az tak daleko), powiedz, ze kolezanka bedzie swiadkiem. Przy czym nie szalej, mow spokojnie i zadaj swoich praw. Jak.cie gin przyjmie, to ladnie z usmiechem podziekuj jeszcze na poczatku wizyty. Jesli sprawa rzeczywiscie wyglada tak zle jak opisujesz, to kazdy gin zrozumie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka