Dodaj do ulubionych

Kryzys w zwiazku - dlugie

01.12.19, 11:43
Wielokrotnie tu pisalam, ze co jak co ale zwiazek mam udany i,ze meza mam fajnego. To drugie sie w zasadzie sie nie zmienilo, natomiast z pierwszym jest problem bo wlasnie nastapilo p..niecie i mamy kryzys. Pierwszy 'taki' i bardzo to przezywam.
Nie jestem aniolem choc wiele osob postrzega mnie jako milego,spokojnego herbatnika (nie wiem co wylania sie z moich wpisow forumowych). Mam problemy z zaufaniem i zazdroscia i to wlasciwie najbardziej zarzuca mi maz chociaz po jednej z 'goracych' rozmow okazuje sie, ze fantastyczny mielismy i mamy jedynie seks. Maz zas jest bardzo skryty,spokojny i cierpliwy i chyba mu sie wszystko ulalo i wylalo. Ma pewne marzenia, o ktorych mi nie mowil bo bal sie, ze go...wysmieje (to zabolalo mnie najbardziej) i , jak twierdzi 'nie chcial mi dokladac bo i tak mam duzo na glowie'. Doszlo do tego, ze spytalam czy on chce sie wyprowadzic i uslyszalam, ze nie, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Od tygodnia nie jem i nie spie , jestem rozbita i mam hustawli nastrojow od 'jak on mogl nic mi nie mowic?!' do obwiniania sie o wszystko. Najbardziej mnie doluje to, ze nie jestesmy jedna z tych par,ktore nie rozmawiaja, nie maja wspolnych tematow, nie sypiaja ze soba. Ja zawsze pytalam czy wszystko ok i zawsze slyszalam, ze dla niego jestem idealna. Wiem,ze musze popracowac nad soba ale teraz zakopalabym sie w poscieli az do wiosny. Leze wlasnie obok chorej coreczki (grypa) i rozmyslam. On gotuje obiad. Mam wrazenie,ze wszystko sie sypie. Moze dajcie mi kopa na rozped?
Obserwuj wątek
      • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:02
        Nie. Chodzi o to, ze on przez bardzo dlugi czas czul sie zepchniety na margines (choc jak pisalam wyzej: i rozmawiamy i jest seks i nigdy bym nie przypuszczala,ze jest az tak zle). Ze caly chaos zwiazany z diagnoza i zaburzeniem naszej corki bardzo przezyl (ja tez ale ja przez 3 lata dzialalam jak robot i jeszcze nadgodziny ogarnialam), ze jest niezrealizowany (mogl powiedziec- nie wysmialabym go nigdy). Myslalam,ze jest dobrze a nie jest. I dlatego zapytalam czy chce przerwy. Ja sie bardzo o to wszystko obwiniam.
        • pade Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:06
          chocolatemonster napisała:

          > Nie. Chodzi o to, ze on przez bardzo dlugi czas czul sie zepchniety na margines
          > (choc jak pisalam wyzej: i rozmawiamy i jest seks i nigdy bym nie przypuszczal
          > a,ze jest az tak zle). Ze caly chaos zwiazany z diagnoza i zaburzeniem naszej c
          > orki bardzo przezyl (ja tez ale ja przez 3 lata dzialalam jak robot i jeszcze n
          > adgodziny ogarnialam), ze jest niezrealizowany (mogl powiedziec- nie wysmialaby
          > m go nigdy). Myslalam,ze jest dobrze a nie jest. I dlatego zapytalam czy chce p
          > rzerwy. Ja sie bardzo o to wszystko obwiniam.

          A to było powiedziane w formie pretensji do Ciebie? Czy obwiniasz się bo uważasz, że masz obowiązek czytać w myślach męża i zaspokajać jego niewypowiedziane potrzeby?
          Serio, nie wiem o co się obwiniasz i dlaczego tak dramatyzujesz.


          --
          "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
          • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:13
            Pretensji- nie. Raczej 'bo ja sie balem, ze ty mnie wysmiejesz, bo przeciez dziecko wazniejsze...'. Wszystko p...nelo gdy on z tych marzen i tego dola wyplakal sie naszym wspolnym znajomym po alkoholu (to akurat temat na osobny watek) i to mnie cholernie zabolalo bo ja mowie mu o wszystkim.
            • ichi51e Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:42
              No i dochodzimy do czegos. Czujesz sie zraniona bo maz wyplakal sie komus innemu. Ok to zrozumiale.
              Ale zobacz - on sie wyplakal a ty zamiast go wesprzec strzelilas focha

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • ortolann Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:23
                  Czyli, w skrócie zrzucasz na niego winę za to, że nie ma do Ciebie zaufania.
                  Taka huśtawka nastrojów to może nie jest najlepsza pora na analizy, ale ten moment przyjdzie. I wtedy zastanów się nad tym o co mu chodziło z tym wyśmianiem. Ale tak mega uczciwie wobec samej siebie, bez taryfy ulgowej. Jak traktujesz jego pomysły np. spędzania wolnego czasu itp. Prychasz z wyższością/ zniecierpliwieniem? Może to u niego powoduje skrytość. Jesteś choleryczką? Bo że Ty mówisz o herbatniku to tak się Tobie może tylko zdawać. Może tak też być, że w domu wyłazi z owczej skóry niezły wilk.
                  A teraz z drugiej strony: piszesz, że przez dłuższy czas działałaś automatycznie i jeszcze nadgodziny. Wtedy nie ma czasu na rozczulanie się nad sobą, robi się to, co konieczne bez zbędnych sentymentów. Mąż Cię tu jakoś wspierał? Odciążał? Pomagał? Czy 'tylko' przeżywał diagnozowanie dziecka i nie zastanawiał się co ogarniasz Ty i w jakim Ty jesteś stanie? Czy ten jego pomysł to jest pasja chłopca, typu niebezpieczny sport czy poprostu potrzebuje zerwać się z łańcucha i trochę sobie pobyć sam na sam ze sobą czy tam z koleżkami? Co da Tobie w zamian? Czy będziesz miała/ masz np. wolny weekend tylko dla siebie?

                  --
                  http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
                  • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 15:05
                    Wlasnie chodzi o to, ze wiele osob ma mnie za herbatnika a ja jestem choleryczka tylko, ze w domu (i to jest zle).
                    Oboje wtedy bylismy na autopilocie tylko ja sie w takich sytuacjach sprezam a np stres odreagowalam jedzeniem. On wszedzie jezdzil, bral udzial w terapii domowej,wspieral. Jego marzenie jest z niezrealizowanym marzeniem z dziecinstwa. Nic niebezpiecznego,troche kosztowne , wymaga czasu ale ja mam swoj fitness,bieganie wiec on tez ma prawo.
                    • ortolann Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 15:15
                      No i git. Zagrały emocje, co też jest całkowicie zrozumiałe. Jest dobrze, normalnie. Nie ma co kisić smutków. Temat wydaje się rozwiązany. I jeśli tylko uda Ci się kiedyś wyhamować nadmiarowecreakcje, typu propozycja wyprowadzki przy zwykłym, w zasadzie, nawet niewielkim dymie, to już będzie idealnie.
                      Idźcie sobie na tę randkę i cieszcie się życiem 🙂

                      --
                      http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
    • pade Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:00
      Mam pytanie, czy mąż innymi słowy powiedział, że wstydził się ujawnić swoje marzenia, czy też oskarżył Cię o brak wrażliwości na jego potrzeby? Czy jedno czy drugie, w ogóle nie widzę powodów do wyprowadzki, raczej do obgadania.
      I o co chodzi z Twoim problemem z zazdrością i zaufaniem? Na czym to polega?



      --
      "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
      • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:09
        To pierwsze plus ' no i wstydze sie czy nie jestem za stary'(zrobilam oczy jak spodki bo uwazam,ze jak sie o czyms marzy to wiek jest przeszkoda tylko w niewielu przypadkach;w jego wypadku chodzi o niezrealizowane marzenie z dziecinstwa i juz obgadalismy, ze po swietach zaczyna realizowac).
        Mam spore problemy z zazdroscia i zaufaniem (boje sie, ze mnie kiedys wymieni na 'lepszy model') choc nigdy nie dal mi powodu do takich odczuc. Wlasciwie to nie jestem kontrolujaca zolza choc zdarzaly sie 'awantury'(raczej wymowki z mojej strony) . Wiem, ze to wynika z niskiej samooceny, ta zas wynika z nielatwego dziecinstwa i mlodosci itd.
        • pade Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:14
          chocolatemonster napisała:

          > To pierwsze plus ' no i wstydze sie czy nie jestem za stary'(zrobilam oczy jak
          > spodki bo uwazam,ze jak sie o czyms marzy to wiek jest przeszkoda tylko w niewi
          > elu przypadkach;w jego wypadku chodzi o niezrealizowane marzenie z dziecinstwa
          > i juz obgadalismy, ze po swietach zaczyna realizowac).

          No i super, to po co ta "przerwa"? Choco, mąż Ci zaufał, zwierzył się z marzeń, a Ty robisz z tego dramę i jesteś załamana. Co Cię tak zdołowało?

          > Mam spore problemy z zazdroscia i zaufaniem (boje sie, ze mnie kiedys wymieni n
          > a 'lepszy model') choc nigdy nie dal mi powodu do takich odczuc. Wlasciwie to n
          > ie jestem kontrolujaca zolza choc zdarzaly sie 'awantury'(raczej wymowki z moje
          > j strony) . Wiem, ze to wynika z niskiej samooceny, ta zas wynika z nielatwego
          > dziecinstwa i mlodosci itd.

          Nad tym się pracuje (np. na terapii), dla dobra związku. Robiłaś coś w tym kierunku?


          --
          "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
          • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:21
            Zalamana jestem, ze nie przyszedl z tym do mnie tylko wyplakiwal sie obcym ludziom. Ze myslalam, ze jest w szczesliwy a jednak nie. I chyba po raz pierwszy dotarlo do mnie, ze nic nie jest na zawsze i,ze moglabym go stracic. Plus,ze nie jestem taka fajna jak sobie myslalam (to w wielkim skrocie).
            • m_incubo Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:35
              Generalnie masz pretensje, że nie jesteś 100 % odpowiedzią na wszystkie potrzeby męża czy jak? Że wolał pogadać o czymś z kim innym niż z tobą? Że nie rzyga tęczą, bo związek z tobą zaspokaja wszystkie jego potrzeby i aspiracje i w ogóle jesteś jego ideałem, okazało się, że jest super tylko w 70 % i nie możesz tego przebolec czy źle to rozumiem?
              Generalnie nie ma możliwości, żeby jedna osoba, nawet w super szczęśliwym związku, była odpowiedzią na wszystkie potrzeby drugiej strony. Warto to sobie chyba uświadomić.
            • pade Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:35
              chocolatemonster napisała:

              > Zalamana jestem, ze nie przyszedl z tym do mnie tylko wyplakiwal sie obcym ludz
              > iom. Ze myslalam, ze jest w szczesliwy a jednak nie. I chyba po raz pierwszy do
              > tarlo do mnie, ze nic nie jest na zawsze i,ze moglabym go stracic. Plus,ze nie
              > jestem taka fajna jak sobie myslalam (to w wielkim skrocie).


              Czasami łatwiej zwierzyć się obcym, to raz. Dwa, mąż sam odpowiada za własne szczęście. Trzy, nic nie jest dane na zawsze, ale to nie powód, by codziennie się tym straszyćsmile Cztery - pewnie czasem jesteś fajna, a czasem niefajna, jak każdy.
              Nie dołuj się jużsmile Spójrz na to inaczej, masz teraz więcej informacji o mężu, możecie oboje zadbać o swoje potrzeby, które zaniedbaliście w ostatnim czasie.

              ps. idealizowanie związku czy partnera to nie jest dobry sposób na życie. Lepiej zejść na ziemię i przyjąć, że każdy ma coś za uszami, każdy czasem zawodzi.
              --
              "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
            • black_halo Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 13:28
              chocolatemonster napisała:

              > Zalamana jestem, ze nie przyszedl z tym do mnie tylko wyplakiwal sie obcym ludz
              > iom. Ze myslalam, ze jest w szczesliwy a jednak nie. I chyba po raz pierwszy do
              > tarlo do mnie, ze nic nie jest na zawsze i,ze moglabym go stracic. Plus,ze nie
              > jestem taka fajna jak sobie myslalam (to w wielkim skrocie).

              Generalnie jest tak, ze ludzie ucza sie komu moga zaufac a komu nie. I powinnas z tego wyciagnac z tego wlasciwie wnioski.

              Wniosek pierwszy - maz wstydzil sie powiedziec Ci o swoich marzeniach. Oznacza to tyle, ze Ci zwyczajnie nie uda. Zastanow sie czy przypadkiem kiedys nie wysmialas, nie skrytykowalas?

              Wniosek drugi - maz ma przyjaciol, ktorym moze sie wyplakac. To oznacza tyle, ze komus ufa bardziej niz Tobie. Znow, zastanow sie ak do tego doszlo bo nie stalo sie to przez chorobe dziecka tylko przez Twoje wlasne zachowanie.

              Nie chce Ci dokopac ale ludzie generalnie wiedza z kim moga na dany temat porozmawiac. Ja na przyklad nie poruszam pewnych tematow z moja matka bo wiem, ze albo mnie wysmieje albo skytykuje. Innych tematow nie poruszam z kolezanka bo to akurat moze byc dla niej zbyt bolesne. Jeszcze innych nie poruszam ze swoim mezem - na przyklad jak chce powiedziec, ze uwazam jakiegos faceta za atrakcyjnego fizycznie to robie to w gronie zaufanych przyjaciolek i wtedy mozna sobie omowic co to by kazda z nas zrobila z przytojnym aktorem.

              --
              memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
              • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 13:35
                Nigdy go nie wysmialam ani nie skrytykowalam. Zawsze go dopinguje. Niedawno byl watek kursu, na ktory nie chcial isc bo uwazal,ze sobie nie poradzi i go przekonalam zeby sprobowal i jest zadowolony. I to wlasnie boli,ze on nie ma powodu do takiego braku zaufania.
                • black_halo Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 13:56
                  Moze Ci sie tak wydawac ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze ja bardzo szybko nauczylam sie czego mam matce nie mowic. Mozesz juz tych sytuacji nie pamietac, dlatego zachcam do przyjzenia sie sobie i zauwazenia gdzie jest prawdziwy problem.

                  Masz racje, prawdziwy problem lezy w tym, ze maz Ci nie powiedzial. Ale strojenie docha tego nie rozwiaze. Problem zostanie rozwiazany kiedy sie dowiesz dlaczego Ci nie powiedzial.

                  --
                  memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                  • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:00
                    Juz wiem. Powiedzial,ze nie chcial mnie dolowac. Bo mam duzo na glowie,bardzo ciezko pracuje,ogarniam dziecko z asd ,dwie szkoly i terapie. Jestem zalatana. Facet powinien usiasc i pogadac ze mna szczerze. A tak nie dal mi szansy i to najbardziej boli. Zawsze stalam za nim murem i nigdy nie uslyszal, ze jest 'nie taki'.
                    • hrabina_niczyja Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:16
                      Ale to cie boli? Że on ciebie rozumie i nie chce ci dokładać do pieca? Weź, bo teraz to już robisz dramat. Uspokoj się i pomyśl o tym wszystkim odwrotnie, że mąż zauważa twoje sprawy, twoje problemy, twoje zmęczenie. Wiele żon by tak chciało, a nie ma, bo właśnie w największym kołowrotku życiowym mąż przyjedzie i będzie gadał, że mu się marzy skok na paralotni i obóz przetrwania.
                    • black_halo Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:19
                      No bo jak ma marzenia kolidujace z opieka nad chorym dzieckiem, Twoja praca i ogarnianiem calej reszty to faktycznie moze nie chcial Cie dolowac. No bo co bys miala zrobic? Nie wiem co tam konkretnie Twojemu dziecku jest w a tych czasach spelnienie jednych marzen czesto wymaga rezygnacji z innych rzezy. Wiec jesli on chce wyjechac w podroz dookola swiata i zyc w oszczednosci to na dzisiaj pewnie nie macie akiej opcji. Jesli chce rzucic prace i isc na inne studia - tez pewnie bedzie ciezko. Jesli chce zostac czlnkiem boysbandu ... no sama wiesz.

                      --
                      memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                    • 12gram Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 20:18
                      I ty się dziwisz, że w tej sytuacji którą macie ci o tym nie powiedział?
                      Co zrobiłaś gdy powiedział ?- od razu poleciałaś mu to załatwiać.
                      Więc sama go wpychasz w nicniemówienie na wszelki wypadek, bo wie że jesteś nadgorliwa i przejmujesz od razu kontrolę i dyrygowanie jego problemem jeśli ci o nim powie. Zawłaszczasz. Nawet sparwy marzenia nie mógł sobie sam zorganizować bo ty zrobisz to lepiej? Zostaw mu przestrzeń bo go udusisz.
                      • nenia1 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 21:00
                        12gram napisała:

                        > I ty się dziwisz, że w tej sytuacji którą macie ci o tym nie powiedział?
                        > Co zrobiłaś gdy powiedział ?- od razu poleciałaś mu to załatwiać.
                        > Więc sama go wpychasz w nicniemówienie na wszelki wypadek, bo wie że jesteś nad
                        > gorliwa i przejmujesz od razu kontrolę i dyrygowanie jego problemem jeśli ci o
                        > nim powie. Zawłaszczasz.

                        Trochę się zapędzasz. Zadzwoniła i tyle, w sumie nawet nie wiadomo co było przedmiotem marzenia, więc już się tak nie rozpędzaj z kontrolowaniem i dyrygowaniem, bo wykonała tylko telefon w tej sprawie, może zwyczajnie przykro jej było, że mąż obawiał się wyśmiania z jej strony i tym telefonem chciała pokazać, że jak najbardziej jest za.
                          • effka454 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 02.12.19, 13:05
                            Ale to już nadgorliwość. Wystarczyło, że mąż powiedział o czym marzył, a ty się zgodziłaś, że nie będzie to kolidowało z waszym życiem rodzinnym.
                            Wszelkie dzwonienie i załatwianie powinno zostać w jego gestii.
                            Moja teściowa była taką osobą: nic nie można było przy niej powiedzieć, bo zaraz dzwoniła, załatwiała - niekoniecznie tak jak sobie ktoś tego życzył, a raczej tak jak ona uważała, że powinno to być załatwione. I później była nieszczęśliwa, jak człowiek nie tryskał entuzjazmem, bo przecież ona się tak starała sad
                            Nie mówiąc już o tym, że dla niektórych właśnie to załatwianie i planowanie to część realizacji marzeń/planów. To tak jakbyś uwielbiała piec ciasta i później je jeść. A ktoś w swojej nadgorliwość kupił składniki do tego ciasta, ale nie takie jak ty kupujesz (bo masz już sprawdzone, bo wiesz że dzięki takiemu a nie innemu składnikowi to ciasto będzie niepowtarzalne) i uważał, że powinnaś być szczęśliwa, bo przecież on chciał pokazać, że to jest dla niego ważne. To później bałabyś się powiedzieć głośno przy tej osobie, że masz ochotę na ciasto, bo wiedziałabyś, że znowu nakupuje ci składników jakich nie chcesz.
                            Trochę przyhamuj z tym okazywaniem ważności smile
              • black.emma Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 20:17
                black_halo napisała:

                > Wniosek drugi - maz ma przyjaciol, ktorym moze sie wyplakac. To oznacza tyle, z
                > e komus ufa bardziej niz Tobie.
                Chyba przesadzasz. Czasem łatwiej się rozmawia z obcymi, niezaangażowanymi.

                > Nie chce Ci dokopac ale ludzie generalnie wiedza z kim moga na dany temat poroz
                > mawiac. Ja na przyklad nie poruszam pewnych tematow z moja matka bo wiem, ze al
                > bo mnie wysmieje albo skytykuje. Innych tematow nie poruszam z kolezanka bo to
                > akurat moze byc dla niej zbyt bolesne. Jeszcze innych nie poruszam ze swoim mez
                > em - na przyklad jak chce powiedziec, ze uwazam jakiegos faceta za atrakcyjnego
                > fizycznie to robie to w gronie zaufanych przyjaciolek i wtedy mozna sobie omow
                > ic co to by kazda z nas zrobila z przytojnym aktorem.

                Ale facet zachował się bardzo na poziomie, mają wymagające dziecko, nie chciał żonie dokładać swoich fochów i niespełnionych marzeń. Może on czuje, że w kontekście Waszych problemów, jego niespełnione marzenia są banalne, stąd tekst o wyśmianiu?
                Wypił i go wzięło na zwierzenia obcym, nie ma co histeryzować. Pogadaj z mężem, zastanów się nad sobą ale nie zamęczaj tematu i będzie dobrze. Fajny facet, ty trochę spięta, ale też pewnie fajna skoro ostatecznie NIE chciał się wyprowadzić! Powodzenia!
        • 21mada Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 13:43
          >Mam spore problemy z zazdroscia i zaufaniem (boje sie, ze mnie kiedys wymieni na 'lepszy model')
          Wiem, ze to wynika z niskiej samooceny
          Czyli typowa ematka! To by tłumaczyło agresję jaka się wylewa za każdym razem na forumki, które piszą, ze chcą się rekreacyjnie rozerwać na boku. Po prostu wiecie że nie jesteście takie super żeby wasz miś świata poza wami nie widział, jak to próbujecie wmawiać wszystkim naokoło.
    • szafireczek Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:13
      Przesadzaszsmile i jak już, to dokopałaś sama sobie i teraz przeżywasz...po pierwsze to Ty absolutnie wszystko mówisz mężowi? A po drugie - to chyba mąż ma problem, skoro nie ma odwagi podzielić się swoimi potrzebami. Każdy sam odpowiada za swoje emocje, a nie przerzuca problemy na inne osoby...mąż ma problem z otwartością, to niech nad tym pracuje, a nie głosi, że gdyby żona była inna, to byłoby....coś tam..
      Poza tym, chyba drastycznie charakteru nie zmieniłaś?
    • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:24
      Napisze zbiorczo (bo malpiszon sie obudzil i smarka): macie racje:za bardzo przezywam i dramatyzuje. Tylko martwie sie, ze on dalej bedzie dusil w sobie i albo pewnego dnia spakuje sie i pojdzie bez slowa albo znajdzie 'pocieszycielke'(klasyk:zona mnie nie rozumie).
    • daniela34 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:31
      Choco- ja sobie muszę to uporządkować, żeby się upewnić, czy dobrze rozumiem:
      mąż jest skryty i nieśmiały, ma od lat jakieś marzenie, ale go nie realizował, ani Ci o nim nie opowiadał, bo dziecko, jego diagnoza i inne problemy.
      Mąż po alkoholu pożalił się znajomym. Dotarło to do Ciebie, zrobiłaś mu wyrzuty, że to ukrywał, on Ci powiedział, że nie mówił, bo się bał, że to wyśmiejesz, a poza tym, to może jest za stary.
      Ty zapytałaś, chce się wyprowadzić.
      1. Rozumiem, że Ci przykro (zwłaszcza o to wyśmianie), ale zamiast się obwiniać lepiej chyba porozmawiać z mężem, co zrobić, żeby nie czuł, że ma swoje potrzeby odsuwać na dalszy plan ze względu na Ciebie i córkę.
      2. Skąd Ci się ta wyprowadzka męża wzięła? Chodziło o "jesteś ze mną nieszczęśliwy, to moja wina, wyprowadz sie"??? To zły pomysł był.
      3. A tak w ogóle to trzymaj się.
        • daniela34 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:39
          To ja bym doradzała (w odwrotnej kolejności niż zapisałam):
          1. Terapię na zazdrość i lęk, że mąż odejdzie.
          2. Rozmowę z mężem, co zrobić z jego poczuciem "żona mnie nie rozumie, moje potrzeby są na dalszym planie"
          3. Oddramatyzowanie sytuacji.
        • yuka12 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:09
          My też mamy różne okresy w małżeństwie. I czasem lubię porozmawiać o pewnych kwestiach z kimś z zewnątrz, bo pomaga mi zobaczyć daną rzecz z dystansu, innymi oczami. Czasem zresztą okazuje się, że większego problemu nie ma, a tylko zabrakło dogadania się i lepiej wyjaśnić bezpośrednio z mężem. Czasem pogadam z kimś i wystarczy - ot muszę upuścić pary. Ale bywa że wychodzi coś głębszego i tkwiącego od lat i wtedy mam świadomość, że jeżeli nie będzie rozwiązane do końca, przetrawione, nic się nie zmieni, ale do tych zmian potrzeba 100 proc. zaangażowania mojego męża, który pewnych spraw nie wyczyści do końca z różnych powodów (bo próby już były). Wtedy lepiej gorące tematy omijać, nie tykać, nie wyciągać, nie wspominać.
          Cóż nie jesteśmy idealni, ale jesteśmy razem, wspieramy się, rozumiemy i kochamy. Wystarczy.

          --
          "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • hrabina_niczyja Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:41
      Spokojnie, nie dzieje się nic co można postawić na ostrzu noża. Czasami tak jest, że się nabiera, a potem już leci jak z kałacha wszystko na raz i seriami. Wycisz się, odpocznij, wyśpij, a potem na spokojnie porozmawiacie. O marzeniach męża, o twoich, o tej zazdrości, nad którą popracuj, bo to niszczy każdy związek. Będzie dobrze 😘
    • hrabina_niczyja Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:50
      A i Czekoladko, cokolwiek się w związku nie dzieje, dopóki chcesz coś naprawiać nigdy, przenigdy nie rzucaj tekstami o wyprowadzce. Co byś zrobiła jakby powiedział tak? Dlatego jeżeli ty tego nie chcesz to sama nie proponuj.
    • jolie Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:57
      Trochę dziwne masz oczekiwania- że facet powie Ci wszystko. Ja z mężem przyjaźnię się od lat, jest moim wsparciem i wiem, że mi kibicuje w wielu rzeczach, ale jest też kochankiem i na pewno nie mówię mu wszystkiego. Niektóre rzeczy wiedzą tylko przyjaciółki (choć i one nie wszystko), przyjaźń z mężem jest jednak trochę inna. Mąż też nie mówi mi wszystkiego, z różnych powodów, możliwe, że przyjaciołom to mówi. W sumie piszę chyba oczywistości.
    • solejrolia Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 12:58
      Daję Ci kopa na rozpęd! smile
      Nic się nie sypie. Przesadzasz.
      Nie wiedziałaś. Ale teraz już wiesz. I zamiast zareagować normalnie: "o, nie wiedziałam" , i normalnie porozmawiać, co można z tym zrobić, to zakopujesz się pod kołdrę, i uznajesz że to kryzys. Mąż powiedział znajomym, bo czasem albo temat idzie w takim kierunku, albo wcześniej nie mówił, bo nie chciał,a teraz właśnie poczuł że potrzebuje o tym powiedzieć na głos. A alkohol tylko pomógł.
      Więc teraz wyłaź spod tej kołdry, i porozmawiaj z nim, zamiast strzelać fochy.
      I skoro czujesz, ze potrzebujesz terapii, to marsz na nią.
      Do dzieła!


      --
      Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
    • jola-kotka Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 13:04
      Facet ci nie powiedzial o jakims marzeniu bo mieliscie ciezkie trzy lata z powodu dziecka. Mowi ci dlaczego ci nie powiedzial a ty robisz drame, na podstawie tego juz wiesz ze on jest nieszczesliwy itd. Wybacz ale masz racje nikt nie jest wolem i w koncu kazdemu sie znudzi zycie z kims kto z igly robi widly , dramy rodem z piekla i zatruwa atmosfere czyms co tak serio problemem nie jest. Kazdy by na jego miejscu zachowal sie tak samo. Jak ja bym wiedziala ze moj maz myslami teraz jest gdzie indziej i znala priorytety swojej rodziny w danym momencie to tez bym tu i teraz nie wyskakiwala ze swoimi marzeniami a skupiala sie na problemie. To ze ty mowisz wszystko nie znaczy ze kazdy ma potrzebe obarczania innych swoimi myslami jakie mu tylko przyjda do glowy. To sie nazywa czesto troska o ta druga osobe, zeby jej nie dokladac w trudnych chwilach. A ty pytasz czy on chce przerwy. No cyrk. Wiem ze wyjde na jedze nie pierwszy raz ale wybacz sama na siebie krecisz bicz. Masz super meza tylko tobie sie chyba nudzi w zyciu i szukasz atrakcji. Nie masz gdzie to nakrecasz gow... burze z niczego. Byle sie dzialo. Moze rozstanie pod pretekstem ze pan nieszczesliwy ,a nie jest nieszczesliwy to trzeba mu to wmowic, zrobi sobie przerwe potem wielki powrot itd. Tak mozna wszystko stracic , tobie to nie grozi ale dzialaj tak dalej to bedziesz sama. Dla wielu facetow chore dziecko to powod do odejscia jak kolesiowi bedziesz robic pieklo z zycia z byle czego dodatkowo to duza szansa ze doczekasz tego czego sie tak obawiasz. A te zazdrosc itd. To sie leczy bo ona tez potrafi rozwalic najlepszy zwiazek.
            • hrabina_niczyja Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:07
              Słuchaj, ale takie wieczne skakanie i pytanie, ale jest ok? A jesteś ze mną szczęśliwy? A kochasz mnie? A może nie jest tak fajnie co? To jest strasznie wkurzające. Takie rzeczy się czuje. Nie nadskakuj mu za bardzo, to też nakręca nerwa.
            • daniela34 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:23
              chocolatemonster napisała:

              > On nie rozmawia. Ja strzelilam focha bo nie rozmawia choc ja zawsze go pytam cz
              > y jest ok czy nie. Nie jestem idealem ale bez przesady.

              Ale to nie Ty masz się dopytywać (trochę się zgadzam z Hrabiną, takie dopytywanie może być irytujące) tylko mąż musi zrozumieć, że jak czegoś chce, o czymś marzy, coś mu nie pasuje, to musi otworzyć usta i powiedzieć, a nie kisić to w sobie i uzewnętrzniać dopiero pod wpływem alkoholu. Ty nie masz szklanej kuli i obowiązku domyślania się.
              Ty masz do przepracowania niskie poczucie wartości i zazdrość, a mąż potrzebuje chyba korepetycji z teorii umysłu (macie córkę z ASD, więc lepiej ode mnie wiesz o co chodzi) i otwartości. Ale też musi czuć, że jego potrzeby są dla Ciebie ważne (wiem, że są- pytanie dlaczego on tego nie czuje, dlaczego uważa, że z powodu córki i Twojego nawału obowiązków nie ma prawa ich realizować- to też u niego może wynikać z niskiego poczucia własnej wartości)
        • igge Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:13
          No ale wy nie przestaliście ze sobą rozmawiać. Verdana dobrze to opisała. Ulało mu się po alkoholu do przyjaciół i nie wiem czemu robisz z tego wielką sprawę, rozdmuchujesz.
          Jest ok. Niepotrzebna tylko ta twoja zazdrość.
          Mój mąż z opisu podobny do Twojego. Nie wiem o czym gada z kolegami. Nie interesuje mnie. I tak mam wrażenie, że mówimy sobie wszystko. Marzenie ma jedno na pewno - żebym sprzątała dom tzn swoje zbiory stosów gazet, książek, papierów. Niestety nie ma na razie szans bym je spełniła.
          Także Twoją gotowość spełniania marzeń męża podziwiam. A wielkie wsparcie w obliczu zdrowotnych problemów dziecka uważam za oczywistą oczywistość i zwykłą przyzwoitość.
        • yuka12 Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:41
          Ale to wcale nie oznacza, że się rozmawia o wszystkim. Dam przykład. W pracy rozmawiamy o sprawach kobiecych i dotyczących życia seksualnego. Wiem, ze mąż nie lubi tych tematów, jedne go nudzą, inne zalicza do zakresu "intymne". I dlatego o tym z nim nie rozmawiam 😁.

          --
          "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
      • ichi51e Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 17:18
        Przeciez dziecko nie dostalo autzymu 3 lata temu. Od urodzenia jest im ciezko tyle ze na poczatku bylo super ciezko bo nie wiadomo bylo o co chodzi i rodzina wmawiala watkodajce ze przesadza

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:10
      Dodam tylko, ze moj maz jest typem, ze przychodzi z pracy i milczy i widac,ze cos soe dzieje. Je obiad,robie mu kawe. Pytam 'ciezki dzien?' a on nic...Pytam jeszcze pare razy bo widze,ze jest 'nie tak' ale przeciez nie bede meczyla. Po 2 tygodniach, miesiacu mowi mi, ze wtedy wkurzyl go szef....
      • igge Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:21
        No tak, to musi być niełatwe dla Ciebie skoro widać po nim, że coś przeżywa i milczy. Ale taki już jest. Po prostu z opóźnieniem się dowiadujesz, o co chodziło. Ale mówi Ci, tylko nie od razu. Zawsze przecież moźesz go przytulić i dopieścić jak widzisz, że coś w sobie dusi. Cierpliwości.
        • chocolatemonster Re: Kryzys w zwiazku - dlugie 01.12.19, 14:27
          Ja sie boje, ze nie bedzie mowil a pieprznie z hukiem i nie bedzie czego skladac bo tak bylo u moich rodzicow. Boje sie,ze maz bedzie tkwil nieszczesliwy u mojego boku bo wie, ze mialam ciezkie zycie a jest takim facetem, ze bedzie wolal sie zadreczyc niz mnie zostawic (tak, wiem, to kwestia do terapii). Wiele roznych przezyc wplynelo na to jak teraz (nie)radze sobie w zwiazku. Sekrety i niejasne sytuacje zniszczyly mi dom. Skonczylo sie trauma i smiercia obojga rodzicow (jedno zapijalo klopoty,drugie nie podjelo leczenia powaznej choroby serca). Zostalam sama z rodzenstwem i nielatwa sytuacja finansowa. Boje sie 'powtorki z rozrywki'.