Dodaj do ulubionych

Moje malzenstwo

02.12.19, 09:26
Jestem 18 lat po slubie.
Do tej pory bylo roznie. Mamy syna, u ktorego zostala zdiagnozowana choroba. Pisze to bo wazne to jest w calosci mojej historii.
Syn byl bardzo trudny bo mialam problemu w wyjsciem z pracy, maz mnie nie wspieral, codziennie klocilismy sie bo syn pezez chorobe byl niegrzeczny.
Maz mnie obwinia ze ja ciagle robilam mu awantury, ze sie czepialam.
On tylko pracowal, a moze az.
Ja zajmowalam sie domem, rachunkami, zakupami, rehabilitacjami syna, opuszczalam prace, zwalnialam sie, zalezalo mi na wszystkim, mezowi nie.
Robilam awantury ze mi nie pomaga, ulegalam, przepraszal, ja ciagle wyciagalam reke
do niego.
Tyle lat szarpaniny, obwiniania mnie ze jestem zla, ze sie kloce, kiedy ja nigdy nie mialam wsparcia. Plakalam a on twierdzil ze placze na pokaz, na zawolanie.
Pomoglam mu skonczyc studia, zalatwialam cale zycie wszystko za niego, wspierałam go we wszystkim.
Nie było rzeczy na ktora noe moglby liczyc.
Jestem kobietą z jajami i wszystko potrafie zalatwic.
Maz nie angazowal sie w zwiazej, w wychowanie, z przymusu jezdzil na zakupy.
Ja robilam awantury ze potrzebuje jechac do sklepu, zeby nie dzwigac zgrzewek mleka, wody, to do dzis sie i to prosze zeby pojecjal ze mna samochodem.
Zero inicjatywy.
Maz ma swoje hobby i spedza nad hobby cale dnie, oprocz ze jest w pracy to po pracy ma hobby wieczorem, weekendy nie pracuje ale ma swoje hobby. Ze mna nie chce rozmawiac, bo ja ciaz cos chce od niego, tak twierdzi.
Odsunelismy sie bo ja chce normalnie zyc, miec wsparcie, prosze sie całymi dniami od niego.
Milosci nie okazuje, nie mowi czulych slow.
Odkad ma kolezanke w pracy, uslyszalam ze bierze rozwod, ze wyprowadza sie, wysywal mnie od k.. I dziw.. Wtedy reagowalam uderzajac go.
Kiedy ja nie chodze nigdzie i on o tym wie, ale wietez jak mocno moze mnie urazic tak mowiac. Zna metody i moje punkty.
Wczoraj doszlo do tego ze znow mnie wyzywal od kur. I dziw. i znow sie bronilam.
On twierdzi zebym przebadala sie u psychiatry.
Moj zwiazek jest bez fundamentow, nie stabilny,
Kazde slowo ktore mi mowi, czuje jakis podstep po tym jak powiedzial mi, ze bierze rozwod, powiedzial zebym poszla sobie do innego, zabral mi pieniadze i powiedzial ze wyda je na dziwki.
Jestem w strzepkach, schudlam 10kg.
Nie jestem jedzą tak jak on uwaza.
Czerpie korzysci ze mnie.
Cale zycie wykonuje dla niego wszystko, on nie poczywa sie zeby mi pomoc. Po mojej awanturze zaczyna robic jak go zmusze.
Ale teraz jestem zalamana. Porownuje mnie do kolezanki ktora nie ma dzieci, ani chorego dziecka, ani obowiazkow, jest mila dla moje meza bo razem pracuja. A ja zolza jestem bo mam wymagania.
Chce to pokazac mezowi co myslicie o tym.
Bo on powiedział ze sie zglosi gdzies gdzie mezczyzni sa gnebieni przez kobiety.
Po tym poczulam sie jakbym dostala w twarz.
Całą wine zwala na mnie. O cale swoje postepowanie.
Slyszalam nawet w swoja strone kiedy mieszkalismy u moich rodzicow, ze to moja wina ze tam mieszkamy.
Ja bylam wtedy w ciazy, a pozniej urodzil sie syn. Bylam obwiniana o to ze nie sprawil mi warunków do zycia, nie mielismy gdzie mieszkac.
Jestem wykonczona, kazde moje slowo obraca w zlosliwosc, wszczyna awantury, obwinia mnie. Mowi ze jestem psychicznie chora.
Podejrzewam u niego schizofrenie.
Ale nie obwiniam go za to ale czlowiek ktory cale malzenstwo jest obojetny, nawet nie kupi soboe jedzenia, bo czeka az ja to zrobie.
A moje wymagania i wieczne zdenerwowanie obraca, ze ja jestem idniotką.
Jestem zadbana kobieta, uczciwą, w pracy nie jeden zawiesi oko, staram sie jak moge, w domu rachunki zaplacone, zalatwione sprawy, kupujeu nawet ubrania, zajmuje sie sprawami syna sama. Pracuje, skomczylam studia mgr.
Mam prace na poziomie.
Nie mozna mi zarzucuc nic poza tymze wymagam wciaz od noego zaangazowania, ktore prowadzi do wiecznych awantur.
A on obwinia mnie ze jestem psychiczna. A ja sie czuje jak kula u jego nogi. Czuje sie odtracana, zero milosci z jego strony. Seks jest namietny, na pogodzenie sie ale to tyle.
Jego hobby zaburza nasze zycie, on nieraz do mnie mowi nie odzywaj sie, nie podchodz do mnie itd. Ze on chce posiedziec sam.
W sobote potrzbowal rozmowy z kolezanka 15 lat mlodsza i do niej pisal na messendzerze.
Poblokowal telefony komputer przede mna bo mowi ze ja go sledze. Zalozyl konto na mediach i mowi ze go podgladam.
Ja juz padam ze zmeczenia z tej sytuacji.
Potrzebuje porady.

Dziekuje




Obserwuj wątek
    • alicia033 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 09:34
      rozwiedź się

      --
      z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
      volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
          • hrabina_niczyja Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:00
            Tam nie masz z kim. Chętnych nie brakuje, dziecko można mieć z każdym, a jak widać ty możesz mieć i z tym mężem. No to co się czaisz, gorszego niż mąż to już znaleźć nie można.
          • tapatik Re: Moje malzenstwo 09.12.19, 19:55
            mojemalzenstwo napisał(a):

            > Chcialam cale zycie drugie dziecko, ale maz nie chcial,
            > mowil ze mamy byc dzieciorobami?

            A to robienie dzieci jest czymś złym?

            > Ja sie zgodzilam na jedno dziecko, ale ja nie moge tak zyc, chce miec
            > dwoje ale nie mam z kim sad

            Z tym egzemplarzem, to nawet jedno dziecko to za dużo.


            --
            Pieniądze nie zmieniają człowieka.
            Pieniądze pozwalają mu być sobą.
    • hrabina_niczyja Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 09:38
      Tu nie ma porady. Żyjesz z... nie napisze nawet z kim. Najlepiej by było jakby właśnie spełnił swoją obietnice i sobie poszedł. O i jest rada! Jak się znowu będzie darł, że bierze rozwód i się wyprowadza to otwórz mu drzwi.
      • sowka.szara Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 09:44
        Tacy się sami nie wprowadzają, nawet pozwu sam nie złoży. Wszystko trzeba za nich ogarnąć. Powie "chce się rozwieść" i pani żona ma już to im jakoś załatwić. I paradoksalnie to właśnie powinna zrobić dla siebie.

        Autorko, poczytaj posty raczka. Może ktoś podlinkuje, bo ja z komórki piszę.
        • 3-mamuska Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 09:56
          Rozwód to jedyna opcja.
          I tak nie masz w nim oparcia ani pomocy.

          Poza tym z drugiej strony po co mu pomagasz ograbić jego sprawy?
          Mnie to zadziwia hobby umie ogarnąć a studia i ważne sprawy nie? Małżonka musi pomagać?
          Nie pomaga tobie i dziecku nie pomagasz jemu.
          Nie zrobił zakupów nie gotujesz robisz porcje dla siebie i dziecka nie ma obiadu.
          Albo gotujesz coś co było w domu a on niekoniecznie lubi.
          Kobiety robią z siebie męczennice służące a potem nagle płacz po po 15-20 latach budzą się w ręka w nocniku.

          Nie potrzebny ci pasożyt.

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • hrabina_niczyja Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 09:58
          Też prawda. To zrobić pokazówe. Spakuj Pana w reklamówkę, zanieś tej lasce z firmy i z uśmiechem powiedz proszę, oddaje pani cały dobytek męża wraz z mężem. A potem idź do adwokata i myśl o rozwodzie.
          • triss_merigold6 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:12
            Zabawna jesteś. Zdaje się, że mąż ma prawo przebywania i mieszkania z małżonką do czasu rozwodu, niezależnie od układu między nimi. Ma też prawo do połowy majątku wypracowanego w trakcie małżeństwa, chyba że ustanowili rozdzielności. Spektakularne gesty mogą być skuteczne, ale do tego trzeba mieć zaplecze i plany b i c. Pani ich nie ma, na razie się żali.
        • manon.lescaut4 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:31
          Zgadzam się. I tu jest tak naprawdę jedyny konkretny problem (bo reszta jest oczywista): jak go wypie.tolic na zbity pysk z mieszkania? Jeśli się naprawdę nie da, to spakować siebie i dziecko, syna wziąć pod pachę i trzasnąć drzwiami, na odchodne jeszcze zasądzając mu solidnego kopa. A w sądzie walczyć o mieszkanie i alimenty. I najlepiej o kontrolowane widzenia z dzieckiem, bo facet nie wydaje się być zbyt stabilny.
        • mytoya Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:47
          To mój taki jest: po rozstaniu po paru miesiącach awanturował się dlaczego jeszcze nie załatwiłam rozwodu 😂😂😂

          Bidulek nie wie jeszcze co go czeka na sali sądowej. A ja zbieram kamyczek do kamyczka bo po tym co mi z życia zrobił złożę pozew z jego wyłączną winą. Bo w sumie to on opuścił rodzinę.
    • bo_gna Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:15
      Z tego opisu ja nie widzę sensu trwać w takim związku, wygląda na to że lepiej dasz sobie radę sama, a moze i poznasz jeszcze kogoś bardziej troskliwego.
    • mojemalzenstwo Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:29
      Chce sie mnie pozbyć, doprowadza do tego zebym sonie kogos znalazla a później zwalic wine na mnie. Nie chce mnie nigdzie zabierac a jak jest impreza firmowa to czeka az uwolni sie ode mnie i z kolezaneczka z pracy spedzi czas.
      Zyje w stresie, co jeszcze sie nowego dowiem, o co bede obwiniana.
      Najbardziej mnoe boli ze on mnie uwaza ze ja sie nad nim znecam, bo mu oddalam za wyzwiska a on taki zastraszony jest.
      Nie jest lojalny wobec mnie.
      Nigdy do mnie nie dzwoni, nie informuje, nic.
      Ja noeraz dzwonie po kilkanascie razy, jesli mam sprawy, nie odbiera. W domu mam awantury ze jestem namolna. Kiedy liczylamze zalatwi sprawe i jej noe zalatwil.
      Nie zastraszam go, klocimy sie o to ze nie jest zaangazowany w nic.
      Kanapki do pracy to jest moj obowiazek. Raz nie zrobilam to powiedzial ze jestem zlosliwa.
      Dzis powiedzialam ze pojedziemy do sklepu, bo mamy kawalek, to mowi ze zaczynam awanture i sie znow czepiam. Mam niedoczynnosc, nerwy nie dobrze wplywajana moje zdrowie, jestem nerwowa a on doprowadza mnie do tego ze musialam zareagowac.
      Sa sytuacje ze on nagle wychodzi z domu, obraza sie o co kolwiek, nawet w gosciach tak bylo.
      Mowie zeby sie przebadal, to mowo ze to ja jestem psychicznie chora.
      • elle_du_jour Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:36
        > Nigdy do mnie nie dzwoni, nie informuje, nic.
        > Ja noeraz dzwonie po kilkanascie razy, jesli mam sprawy, nie odbiera.

        Rany, jakim cudem ten "związek" przetrwał 18 lat...?
        Tu już nie ma co zbierać, naprawdę.
        Pędem do rozwodu.
      • alicia033 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:57
        a dlaczego z nim jesteś?

        --
        black_halo napisała:
        >Piłsudski to największa tragedia w polskiej historii a pomnik ma w każdej dziurze i się >go prawie na ołtarze wynosi jako symbol patriotyzmu.
              • alicia033 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:28
                mam męża.
                Ale gdyby zachowywał się tak, jak twój, mężem przestałby być w najbliższym możliwym terminie.

                --
                volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
                "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
                czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
              • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 14:51
                Ja już nie mam męża, od dawna. Było trochę jak u Ciebie, oświadczył, że chce odejść, ale to ja musiałam go wypchnąć. Ostatecznie. Trwało to z rok, bo bardzo go kochałam.
                Wiesz co zadecydowało? Wyjeżdżałyśmy z córką na obóz, miałam się opiekować dziećmi, więc powinnam była stawić się na dworcu jako pierwsza, tam je odbierać. A on jak zwykle zwlekał. Zawiózł nas, ale z opóźnieniem. I to była kropla, która przelała.
                Nie było mi lekko, musiałam bardzo dużo pracować, ale byłam - wolna. Więc może i było cieżko, ale lekko jednocześnie.


                --
                "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                • mojemalzenstwo Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:48
                  Mam to samo, nigdzieu nie spieszno, wszedzie sie z nim spozniam, poszukujemy sie w sklepie. Mam wrazenie ze on to tworzy. Dlaczegoz nim jestem? Bo mam podejrzenia do jego chorobyta co syn mogl odziedziczyc. Kiedys nie bylo awantur, wyreczalam go bo mowil ze on nie umie, ze woli jak ja to zrobie. Ze on gadac nie umie itd.
                  Mialam wrazenie ze musze mu pomoc, mial stany zalamania psychicznego. Ja przeszlam wszystko juz.
          • pani_tau Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 12:03
            mojemalzenstwo napisał(a):

            > A dlaczego jestes ze swoim mezem? Kochasz go?
            Mnie by największa miłość przeszła po jednej jedynej akcji z całej potężnej listy, którą tu przedstawilas.
    • jola-kotka Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:29
      To juz zaszlo tak daleko miedzy wami, ze rady ci nie pomoga. Rada rozwod tez niewiele ci da bo gdybys go chciala watek mialby inny tytul. Z tym ze to jedyne racjonalne wyjscie bo ja nie widze szans na posklejanie tego. Chore dziecko to jest bardzo czesto cos co rozwala zwiazek i tu nie ma co sie oszukiwac ze nie. Z tego co juz tu sie nsczytalam. Mamy taki schemat . Matka staje na wysokosci zadania, spina sie podchodzi do tematu zadaniowo. Panowie potrafia miec zal do swiata o to co go spotkalo, wycofuja sie itd. Duza czesc z nich znika. Nie wszyscy oczywiscie. Zmeczona matka i taki maz w duecie powstaje problem . Twoj maz sie nie zmieni . Przykro mi. Jedno z twojego opisu mi sie nie podoba. Piszesz ze maz dzieki tobie slonczyl studia, ze zalatwilas mu cale zycie.Przyznaj ze to jest nierealne. Ktos kogo sie caly czas krytykuje, umniejsza mu nie bedzie z nami wspolpracowal. Kazdy czlowiek wtedy zaczyna uciekac od osoby ktora go traktuje jak nieudacznika. Dajesz mu przekaz do niczego sie nie nadajesz , nic sam nie osiagnales. Jaka motywacje ma wtedy taka osoba? Zadnej. Z gory zaklada ze co nie zrobi to bedzie skrytykowane, wiec po co ma sie starac. Terapia ? No ale tu potrzeba checi obojga. Tak naprawde j/w . Rozwod.
      • mojemalzenstwo Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:00
        Chodzi o pomoc w studiach, ze zmobilozowalamgo, naciskalam, prosilam nawet, bo chciał zmoenoc prace ale studia byly potrzebne. Ja go mobilozowalam do wszyatkowgo, mam wrazenie jakby wiecznie na moc checi nie mial. Dlatego mam wrazenie ze moze miec zaburzenia.
        • umi Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:02
          Raczej jest cwany i leniwy. A nagla schizofenia to jest predzej objaw choroby psychicznej nazywanej naukowo 'baba na boku" suspicious Pewnie bidulek nie moze presji wytrzymac i zaczynaja mu sie odpaly.
        • jola-kotka Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:07
          Ale studia skonczyl sam. Egzaminow za niego nie zdawalas. Staram sie patrzec na to z obu stron. Nie tylko z twojej bo kazda sytuacja ma dwie dtrony medalu. Nie podoba mi sie tez ten " seks " na zgode . Ty sie krecisz w kolko. On cie syzywaty z nim do lozeczka i kanapeczki. To gdzie tu sens? To czy cie zdradza to jest najmniejszy problem. Oczysc przestrzen dla dziecka. Zaraz zaczniecie sie lac nawzajem.
          • elle_du_jour Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:21
            To JUŻ jest związek przemocowy. On stosuje przemoc słowną i psychiczną, wyzywa od kurew i dziwek. Ona w awanturach mu "oddaje", nie wiem – pewnie bije na oślep rękami. To są regularne awantury. Ona jest ofiarą przemocy psychicznej, po latach jest współuzależniona od tego toksycznego układu i boi się odejść. Klasyk.
          • memphis90 Re: Moje malzenstwo 05.12.19, 16:52
            No, gość z takimi odpalami nawet by mnie nie dotknął, a tu odchodzą namiętne seksy od 18 lat....

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
        • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:01
          Napisałaś, że jesteś kobietą z jajami. Ale jaja powinien miec kto inny.
          Napisałaś, że go biłaś , kiedy Cię wyzywał.
          Że robił coś, kiedy go do tego zmuszałaś.
          Teraz piszesz, że mobilizowałaś, naciskałaś.
          Napisałaś, że chciałaś by postępował tak, jak to jest "normalne".
          gdzieś obok jest wątek pani, która pisze o swoim nastoletnim synu i problemach z nim. Właściwie Wasze wątki się niewiele różnią.
          Jeśli chcesz zostać w tym małżeństwie, ratować je, to trzeba terapii. On się zachowuje okropnie, ale zmienić się musicie oboje. Ten facet może bez jaj, ale jeszcze nie z plasteliny.
          Gdzieś się rozmijacie co do zakresu obowiazków, sposobu porozumiewania się, poglądów na "normalność". Trzeba by solidnie nad tym wszystkim popracować albo się rozstać.

          --
          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • mytoya Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 17:41
          Muszę bo się uduszę. Mój eks miał do mnie pretensje, że mu pracy licencjackiej nie chciałam napisać 😁. Na egzamin za niego raz poszłam..taka to była poważna uczelnia. Zresztą za siostrę maturę naposałam to za męża bym na egzamin nie poszła ? 😉.

          Bosze, Bożenko ależ miałam zryty beret.

          Będę tak wyciągać podobieństwa. Ten Twój ' mąż' to klon mojego eksa.

          RATUJ SIEBIE I SYNA od tego pasożyta!
    • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:56
      Jednego nie rozumiem, nie możesz się od niego odspawać? Masz pracę, jesteś dość niezależna, dlaczego nadal z nim jesteś?

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
      • alicia033 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:20
        no bo go kocha.
        Obstawiam, że autorka wątku to przypadek z kategorii "niektórym nie da się pomóc".


        --
        45rtg o muzykach:
        "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
          • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:55
            Ma auto, ale jeszcze nie odkryła wózków sklepowych, dlatego płacze, że zgrzewki ciężkie i potrzebuje tragarza do zakupów.

            --
            "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
            • jola-kotka Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 13:15
              Ja jednak jestem w stanie sobie wyobrazic ze kobieta z chorym dzieckiem nie umie podjac tak raaykalnych krokow. Z roznych powodow. Owszem moze pracowac i radzic sobie finansowo ale mysle ze tez z meza kasy cos tam dostaje, po rozwodzie albo koles zaplaci albo nie. Musi walczyc o podwiezienie do sklepu ale w rezultacie on ja wiezie i takich drobiazgow pewnie jest wiele. Ja bym chciala wiedziec jakim on jest ojcem czy z tych co wstydza sie wlasnego dziecka , czy jednak jakis tam czas poswieca.
            • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:04
              Nie wszyscy mogą dźwigać. Do wózka trzeba wsadzić, z wózka przerzucić do auta, z auta wnieść do domu.
              Ja już sama nie kupuję zgrzewek od wielu lat, różnie bywa.

              --
              "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
              • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:50
                Ja też nie kupuję. I dźwigam pojedynczo, jak mi ciężko.

                --
                "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
                  • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:09
                    Ja na przykład nienawidzę robić z kimś zakupów. Męczy mnie to, nuży, okropnie złości. Ale zawsze z przyjemnością podjadę i kupię co trzeba, i dowiozę.

                    --
                    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • umi Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 10:59
      Skoro pracujesz i sobie radzisz, to najpierw sie uspokoj, a potem sparwdz czy Cie nie zdradza. Zaloze sie, ze facet knuje jak by zrobic z Ciebie wariatke przed sadem. Zacznij byc mila, spokojna, uprzejma i dokumentuj jego olewactwo rodziny. Zbierz sobie argumenty do rowodu pokazujace czym on ja zaniedbuje. Jak zdradza (moze stac cie na detektywa?) to jeszcze lepiej. Bedziesz miala mocne argumenty.
      Jak juz wszystko zbierzesz, ukryj poza domem. I stosownei od tego co wolisz - albo sie rozwiedz od razu, albo postaw ultmatum poparte argumentami.
      BTW, przy ewentualnym rozwodzie ja bym mu zostawila dzieciaka i byla dochodzca mama suspicious Niech sie meczy na codzien, od razu mu sie swiatopoglad poprzestawia na lepsze tory. Ale to do przemyslenia, bo zalezy jak sie z tym bedziesz czula. Wariant drugi - dziecko z Toba, ale sad mu do.prza taki kalendarz odwiedzin, zeby mu w piety poszlo i zeby sie wreszcie zaczal angazowac.
        • umi Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:26
          Alez zmusi, to juz nie te czasy, zeby sie nie dalo. Zmusic nie da sie do uczucia, do obecnosci i partycypowania w kosztach da sie calkiem skutecznie. Za uchylanie sie sa bowiem kary finansowe suspicious A jakies 99% nieuczciwych mezow w miejsce serca ma karte kredytowa. Jesli za cos moga stracic miliony monet, nagle wzrastaja im uczucia rodzicielskie suspicious
      • mrs.solis Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:09
        Ona powinna zaczac od zostawienia syna z ojcem na weekend i gdzies wybyc zeby podladowac akumulatory, ale jak widac na to jeszcze nie wpadla, ze mozna tak zrobic. Wychodzi sie w sobote rano po bulki i wraca w niedziele wieczorem. Oczywiscie telefon sie wylancza, albo nie odbiera polaczen. Poza tym to znowu jakis troll przyszedl rozruszac forum.

        --
        http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
        • umi Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 11:22
          To by pomoglo z normalnym, tylko leniwym facetem. Bo zopbaczylby sowje bledy i wyciagnal wnioski. Ten, jesli istnieje to dorabiacz rogow i sprytny knujek. Tacy sa niereformowalni. Jak ona tak zrobi, to on to udokumentuje i bedzie w sadzie, ze nie dosc ze wariatka, to jeszcze zaniedbuje niepelnosprawne dziecko. Najpierw ona musi udokumentowac, ze on sie tym dzieckiem nie zajmuje i zaniedbuje rodzine. A potem moze sobie zrobic z tym co chce - jak chce pelna rodzine dla dziecka, to majac dobre umotywowanie moze na nim wymusic zmiane zachowania. A jesli chce sie uwolnic od palanta, to w ten sposob latwo uzyska rozwod.
          • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:35
            Twoja reakcja wskazuje na to, że on może mieć rację. ON SIĘ NIE ZMIENI, a już NA PEWNO NIE DLA CIEBIE!!! Wbij sobie to do głowy. Młodsza koleżanka jest nieważna. Chodzi o coś innego. Nie musisz dźwigać tego krzyża.

            --
            "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
              • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:56
                O to, byś zrozumiała, że wasze małżeństwo nie istniej i że unieszczęśliwiasz się na własne żądanie. A życie nie trwa wiecznie.

                --
                "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
                  • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:52
                    No pewnie, tylko po co? Ludzie lubią żyć nieświadomie licząc, że samo się zmieni, owszem, w przypadku śmierci jednej lub drugiej osoby, w innym przypadku, trzeba się wziąć za zmiany samemu.

                    --
                    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
                    • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:12
                      Nie wiem, po co. Coś im to daje wyraźnie. Może coś, na czym mnie nie zależy, czego nie rozumiem. Ale to ich życie.

                      --
                      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
              • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 14:07
                Tak, walenie w męża pięściami jest oznaką normalności.


                chyba w twoim świecie.

                --
                "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
                • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:08
                  Skąd wiesz, że pięściami?
                  35 lat temu rzuciłam w faceta krzesłem, jakoś póki co nie zapakowali mnie do psychiatryka.

                  --
                  "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                  • alpepe Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:51
                    No tak, furiat furiata pozna. To cię zabolało, nie jej krzywda. Przejrzałaś się w lustrze i się oburzasz.

                    --
                    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
                    • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:17
                      W ogóle się nie oburzam i chyba nawet nie jestem furiatką, przynajmniej w pracy słynę ze spokoju. Może właśnie dlatego, że rozumiem, że można się wściec.
                      w faceta walnęłam krzesłem, bo ja krzyczałam, a on milczał i nawet wyszedł do drugiego pokoju. Co najzabawniejsze - spodobało mu się to big_grin

                      --
                      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                • umi Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 11:27
                  Tylko jesli ona wazy kolo setki, a facet to chuchro. W innym (czyli dosc przecietnym) przypadku, przy standardowych proporcjach wzrostu i wagi u rasy bialej, to ona mu ta piescia moze najwyzej nagwizdac. Jak bedzie chcial, to ja przesunie i tyle.
                  I dlatego jest szansa, ze ja celowo wyprowadza z rownowagi. Porzucanie zon z niepelnosprawnymi dziecmi nawet w dzisiejszych czasach jest zle widziane. Facet musi to jakos umotywowac, zeby go nie spotkal lincz spoleczny, juz nie mowiac o sadzie, ktory mu pewnie p.przy niezle alimenty na taka okolicznosc.
          • hanusinamama Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:14
            NO ale to jest chore, on wyzywa, ty bijesz...tylko dziecka żal. Dzieciak rosnie w takim domu i taki mu sie za "normalny" wydaje. ...kiedys on tak bedzie partnerke traktował.

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • nosorozecwlochaty Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:39
      Rozstańcie się.

      Ale ty chyba nie jesteś na to gotowa. Masz do niego kupę pretensji że nie angażuje się jak powinien, że nie okazuje ci uczucia itp. Czyli jeszcze ci na nim zależy.

      A on ma cię dosyć. I tego trudnego dziecka zresztą też. Pewnie żadne to usprawiedliwienie ale chyba jest tak
      że faceci generalnie tak mają. Że nie dają rady żyć z chorym dzieckiem i odchodzą. Kobietom włącza się jakiś taki autopilot że takiego dzieciaka należy pielęgnować nawet i do końca życia, a facet zwyczajnie ma w którymś momencie dosyć i emocjonalnie się odcina.

      Twojego ciągłego gadania, dzwonienia, pretensji. I podkreślania jaką to jesteś męczennicą, jak wiele robisz.

      Nie rób. On poradzi sobie bez twoich kanapek i odpocznie od twojego gadania. A ty odpoczniesz od kanapek.

      Oboje jesteście popieprzeni.
        • jola-kotka Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 15:34
          Nie. W tej sytuacji ty jestes osoba ktora atakuje. Krzyk czyjs nie jest sytuacja ktora wymaga obrony w postaci fizycznej. Uderzenie drugiej osoby nazywamy obrona tylko wtedy jesli jestesmy zaatakowani fizycznie, nie slownie.
          • 3-mamuska Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 13:43
            jola-kotka napisała:

            > Nie. W tej sytuacji ty jestes osoba ktora atakuje. Krzyk czyjs nie jest sytuacj
            > a ktora wymaga obrony w postaci fizycznej. Uderzenie drugiej osoby nazywamy obr
            > ona tylko wtedy jesli jestesmy zaatakowani fizycznie, nie slownie.

            Jolka ale bzdury słowa agresja jest gorsza od fizycznej. Znęcanie się psychiczne prowadzi do właśnie reakcji fizycznej. Nagłej i często niekontrolowanej.
            Stad taka reakcja u ofiary. Często ostatkiem sił.



            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:14
          Ludzie w rodzinie często sobie mówią w gniewie, że trzeba do psychiatry. Nie przykładałabym do tego nadmiernej wagi. Chamstwo z jego strony, ale Ty się po prostu otrzep i idź dalej.

          --
          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • kosmos_pierzasty Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 11:58
      Wg mnie, a rzadko to piszę, to tutaj nie ma czego ratować.
      Psycholog dla podbudowania się (ewentualnie jakaś grupa wsparcia dla kobiet) i prawnik od rozwodów. Na zimno trzeba się przygotować i zabrać z tego bajzlu, ile się da i wiać. Imo zdrada z jego strony jest tu więcej niż prawdopodobna. I ja bym z pewnością dziecka z takim typem nie zostawiła, jak ktoś wyżej radzi.
          • 3-mamuska Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 13:46
            jola-kotka napisała:

            > No i co jest po takim pogodzeniu? Nowy dzien nowa awantura.


            Niektórzy mówią najlepszy sex to sex na zgodę ,taki sex jest super. Może to dodatek adrenaliny.
            Wiec różne ludzie maja preferencje.
            Nie tobie Jolu oceniać.

            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • elle_du_jour Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:07
          Jakie znowu "pogodzić"?! Kobieto, on ma popęd seksualny, musi go zaspokoić. Coś ci ściemnia, manipuluje tobą żeby cię bzyknąć, jesteś dla niego po prostu łatwo dostępną waginą, jakkolwiek okrutnie to nie brzmi. Wyzywa cię regularnie od dziwek i kurew. Czego ty chcesz więcej? Żeby Cię w końcu lał? O tym, że ma kompletnie w duuu... wszystkie twoje i dziecka potrzeby w ogóle nie wspominam, on cię traktuje gorzej niż psa. I to nie jest jakaś świeża sytuacja, że niby to jakiś kryzys od niedawna, tylko destrukcyjna relacja, która trwa od kilkunastu lat! Przykro mi, wszystko co tu opisujesz jest dla mnie horrorem, a nie związkiem.
          • 3-mamuska Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 13:49
            beneficia napisała:

            >
            > > Ale takniestety jest kiedy on chce sie pogodzic
            >
            > Po tym, jak cię wyzywa od dziwek, jesteś w stanie namiętnie uprawiać seks?
            > Aha.

            Nie chce się sprzeciwiać żeby nie było gorzej.
            Poza tym to jest ta odrobina czułości która dostaje.
            Niektórzy nie rozumieją ze takie awantury sex wyzwiska uwalniają w organizmie substancje od których nadmiaru człowiek się ulżenia. I dlatego nie umie odejść.
            Nie umie żyć spokojnie. Itp. Szuka szalonych partnerów.


            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • massinga Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 18:00
        Kiedys czytalam wywiad z jakas rzezbiarka i ona opowiadala o swoim zwiazku. Zapamietalam, ze bylo jej super w lozku z partnerem ale poza tym beznadziejnie i dlatego sie rozstali. Mozliwe, ze sa ludzie lubiacy seks po klotni, tyle adrenaliny.
        • beneficia Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 18:21
          Mozliwe, ze sa ludzie lubiacy seks po klotni, tyle adrenal
          > iny.

          Ale tu nie chodzi o kłótnię, tylko o cały obraz (rzekomego) związku.
          To się nie klei, facet jest agresywny, zlewa ją po całości, wszystko ma w d. a ONA odczuwa namiętność w łóżku.
          Albo to troll albo jest masakrycznie zaburzona.
          Obstawiam pierwsze.
          • massinga Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 18:32
            Niekoniecznie. Mam w otoczeniu dwa takiego typu zwiazki. Jako ze jedna pani jest ekshibicjonistka, to opowiada o wszystkim wlacznie z informacjami na temat lozka. Jak najbardziej goracy seks z mezem, choc zra sie od lat i lepiej tam nie bedzie.
    • mytoya Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:22
      Czytając Twój post to jakbym to ja pisała dwa lata temu. Mój były też jest psychopatą , manipulatorem i wielkim leniem. Zależalo mu tylko na kasie, dopóki mu zapewniałam komfort finansowy to się krył, a potem...

      Moje życie za kilka lat wyglądałoby tak jak Twoje teraz gdybym w majową sobotę zeszłego roku nie pogoniła dziada. Obudziłam się pełna przekonania, ż
      • mojemalzenstwo Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:26
        Jemu na kasie nie zalezy tylko miec kogos na boku, zyc z zona, albo i bez zony.
        Nie do konca rozumiem to wszystko, nigdy mi noc nie wynasnil. Do tej pory zylam praca, rehabilitacjami syna, i zycie lecialo. Awantury przeważnie w weekendy kiedy to panny z pracy nie ma. W tygodniu raczej ok.
        • nangaparbat3 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:41
          Wiele lat temu żyłam z facetem, który stosował przemoc psychiczną. Żadnych tam obelg - to było grzeczne i wyrafinowane. Byłam do niego bardzo przywiązana i miałam upatrzone miejsce, gdzie się utopię, gdyby mnie porzucił. I porzucił, dla innej. Przez parę tygodni cierpiałam jak potępieniec, nie spałam i nie jadłam, tej kobiety nienawidziłam. Teraz gotowa jestem po rękach ją całować - moje życie wtedy wywróciło się na nice i zaczęłam być szczęśliwa, stałam się inną osobą, wszystko co najlepsze zdarzyło się dzięki tamtej kobiecie.
          Człowiek zawsze obawia się zmiany, nieznanego. Ale to nieznane czasem bywa wybawieniem smile

          --
          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • mytoya Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 16:38
        Przekonania, że mój ślubny mnie nienawidzi a ja nie zniosę go ani dnia więcej obok siebie. To była najlepsza decyzja w moim życiu!!!! Śkończyło się życie w napięciu, krzyki, awantury, umniejszanie, wyzywanie, pretensje, uczucie nieadwkwatności. Mialam chwikę wahania po tygodniu ale po akcjach jakie odwalał to mi przeszło.

        Odciełam się bardzo. Ojcem był zaangażowanym ale że nie.pozwałam aby mnie obrażal.i wyzywał to ucinam kontakt jak tylko coś zacznie. Przy czym nie że go blokuję tylko nie przejawiam inicjatywy .. i on się obraża i na syna.

        Jest stuknięty i tyle. Syn wie, że z tatusiem jestbcoś nie halo, że nie można na niego liczyć, niczego nie ukrywam ale i nie krytykuję ojca mojego syna na głos. . Był po niego pół roku temu..potem strzelał fochy i odwałał. Ja ucinałam kontakt i on olewał kontakty z synem.


        Także ROZWIEDŹ SIĘ!!! Twojego małżeństwa nie ma ox lat. Jesteś Ty - wół roboczy i Pan mąż wieczny chłopiec , który zapewnił sobie darmową obsługę i wygodne życie. Cwaniak.
        No mój nie zdążył mnie zdradzać. Bo Twój Cię zdradza.

        Jak chcesz możemy pogadac na priv.

        Twój mąż to drugie wcielenie mojego byłego. Z tym, że Ty jesteś mocniej urobiona bo już 18 lat.

        Na Twoim miejscu zaczelabym się z.nim.kontaktować na messenger. Tak żeby mieć na piśmie, że prosisz go o wykonywanie obowiązkow a on Cię wyzywa. Albo nagrywaj. Forumki pewnie bedą radzić, żebyś pana nie obsługiwała ale najpierw zbierz dowody do sądu. Znajdź też pretekst, żeby Cię dopuścił do kompa.
        • sirella Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 13:53
          O, Mytoya, cos kojarzę twoją historię, jak strasznie nie mogłaś podjąć decyzji żeby odejśc od meza. No to gratulacje że się ogarnęłas i czujesz że dobrze zrobiłaś.
    • solejrolia Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 17:09
      Jak zaczęłam czytać, to najpierw pomyślałam, że to kolejny trollo-wątek.
      Ale im dalej czytałam, tym bardziej kojarzyłam, że przecież ja takie własnie małżeństwa znam z reala. Znam nawet kilka takich małżeństw, również w mojej dość bliskiej rodzinie:
      Żyją sobie mąż, żona (i ich dzieci), kłócą się i wyzywają (od wszystkiego co najgorsze!) , drą papy na siebie od niemal samego początku. Nie ma zgody, nie ma współdziałania , ani współpracy, są za to zszargane nerwy i depracha.
      Dla mnie to koszmar.

      Po prostu patrząc na takie rodzinki, w dość bliskim otoczeniu, od początku wiedziałam czego nie chcę w życiu.Już to widzę, że ja szykuję takiemu chłopu kanapki do pracy, ha ha i jeszcze raz ha. Już widzę ten namiętny seks na pogodzenie się po serii awantur z wyzwiskami, bo on nie chce iść na zakupy, a ja coś tam, a on coś tam, a ja coś tam....Nie dałabym rady w takim związku, rozwiodłabym się, i to prędziutko.....
      No ale to ja.
      A co ty zrobisz? Pewnie nic.
      Bo skoro dałaś radę wytrzymać 18lat, to ... nie wiem czy znajdziesz chęć i motywację do zmiany, nie, nie zmiany a rewolucji w życiu.

      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • sirella Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 13:57
        Też znam takie związki, w niektórych sa tylko kłótnie, fochy i szlaban na seks, a w innych seks cały czas i to brawurowy z obu stron, wręcz koleżanka kiedyś powiedziała że ona to lubiła się po awanturze wyseksić z tym mężem oprawcą, a wyzywali się po równo - rozeszła się z nim dla kochanka, ale za seksem z tym exmeżem psycholem nadal tęskni.
        Nie wszyscy sa normalni i nie dla wszystkich życie normalne jest atrakcyjne.
    • aerra Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 17:18
      Czekaj - nie masz w mężu żadnego wsparcia, poniżacie się nawzajem (awanturujecie, wyzywacie łącznie z rękoczynami - to jak rozumiem tylko ty?), to po cholerę ci takie małżeństwo? Skoro i tak ze wszystkim musisz sobie radzić sama, to się rozwiedź, będziesz miała jedną osobę do obsługi mniej, a ile spokoju...

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
    • lena.113 Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 18:31
      Widzę że jesteś strzepkiem nerwów...
      Dbaj o siebie,o zdrowie, masz jedno,i masz chore dziecko,które potrzebuje spokoju a nie awantur i silnej matki
      Po co robisz mu kanapki,rób tylko sobie i dziecku,obiady też, jak się upomni,powiedz ze koleżanka jest idealna i niech ona mu robi,do niej też może zamówić brudne gacie i skarpetki...może hobby też do niej...
      Nie chce robić zakupów, ok,weź syna do baru,matki,koleżanki,w lodówce pustka ,no przecież są niepotrzebne..
    • eukaliptusy Re: Moje malzenstwo 02.12.19, 22:40
      Ja w przeciwieństwie do koleżanek uważam, że powinniście zostać razem. Bo jeśli po rozwodzie oboje wrócicie na rynek matrymonialny to jeszcze innym niewinnym osobom możecie życie spitolić. A tak przynajmniej toksyna się nie roznosi.

      Tylko dziecko na psychoterapię wyślij, bo szkoda chłopaka, nie wie jak wyglada normalne małżeństwo i Bez pomocy z zewnątrz tak mu zostanie.
    • whitney85 Re: Moje malzenstwo 03.12.19, 09:30
      U Ciebie to jakaś masakra od początku, sorry.
      Ja miałam inny związek ale widzę jedną wspólną rzecz.
      Oczekiwanie zaangażowania traktowane jako atak.
      Brak zabezpieczenia rodziny.
      I koleżanka, która rozumie. U mnie od momentu koleżanki wszystko się posypało. Utwierdził się chyba pod jej wpływem w przekonaniu, że zła kobieta ze mnie 🙂
      Nie jesteśmy razem, bałam się, czy sobie poradzę ale nie żałuję. Jest dobrze.
      Ja mam troje dzieci, Ty jedno, nawet jeśli z problemami to i tak poradzisz sobie.
      Nie siedź w tym. Kopnij go w d e i zacznij żyć.
    • klaramara33 Re: Moje malzenstwo 04.12.19, 15:38
      Ciężko mi jak to czytam, przypomina mi się własne dzieciństwo, ciągłe kótnie rodziców. Czy z wiesz co fundujecie swojemu dziecku? Traumę, dawno było to zakończyć zamiast się kłócić jeszcze przy chorym dziecku, czy Ty w ogóle czujesz się odpowiedzialna jakoś za jego stan emocjonalny i psychiczny????Moim zdaniem nie. Czas najwyższy dojrzeć.
    • asfiksja Re: Moje malzenstwo 05.12.19, 14:57
      Idź do psychiatry. Nie piszę tego złośliwie, nie twierdzę, że jesteś "psychiczna", po prostu idź. Lepiej idź w fazie "nie potrafię sama kupić mleka dla 3 osób" niż w fazie "jestem kobietą z jajami i mogę wszystko", ale to już zależy jak ci wyznaczy wizytę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka