Dodaj do ulubionych

Prezenty od męża schodzą na psy

04.12.19, 00:25
Wyobraźcie sobie: Parę lat temu mąż lubił Was zaskakiwać wyszukanymi prezentami pod choinkę- a to biżuteria, a to piękny wełniany szal, a to torebka, o której marzyłyście. Od paru jednak gwiazdek ( powiedzmy- 3 ostatnie lata) pod choinką znajdujecie przysłowiowe skarpetki, byle jakie upominki kupione na odczepnego, aż wręcz w tym roku " zdradził się", że planuje Wam kupić- dajmy na to- suszarkę- bo wie, że potrzebujecie.
Czy uznajecie niniejszym, że Wasz związek jest w kryzysie, chociaż żadne znaki na niebie i ziemi na to nie wskazują?
Czy uważacie za małostkowość zwrócić ukochanej osobie uwagę: mój drogi, Twoje prezenty straciły na jakości?
Czy to oznacza, że miłość męża też na jakości straciła?
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 08:44
      Skoro biżuterię już masz, szal masz i torebkę też, no to z grubsza wszystko jest. Stąd skarpetki (tych nigdy dość). A że zauważył brak suszarki? - wow, chapeau bas, wyższa szkoła jazdy, nie każdy facet dałby radę. Związek ok. wink
    • 35wcieniu Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 08:46
      Suszarka super, a jak potrzebna to juz w ogóle szał że na to wpadł.
      Nie wydaje mi się żeby był to gorszy prezent niż szal.

      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
        • mallard Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 09:40
          jola-kotka napisała:

          > Kremy na zmarszczki tez potrzebne ale dostac ich od meza nie chcialabys prawda?

          Albo na ujędrnienie biustu...

          No też bym nie chciał kremu na łysinę dostać. (Na czubku głowy mam 😆)

          --
          Naucz się śmiać z samego siebie.
          Będziesz miał ubaw na całe życie...
          • jak_matrioszka Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 13:30
            " chociaż kiedyś poprosiłam o robot kuchenny, bo mi się marzył a nie miałam kasy "


            To jest zdecydowanie top10 rzeczy, które mnie najbardziej zaskakuja. Jak w małżeństwie może brakować (lub nie) pieniedzy na rzecz do wspólnego użytkowania w zależności od tego, czy płaci maż czy żona. Ja rozumiem różnice pogladów na temat zakupu, ale małżeństwo kojarzy mi sie ściśle ze wspólnym gospodarstwem domowym, a wtedy albo nas stać, albo nie.
            Spojrzenie z innej perspektywy, że tym robotem to żona tylko dla siebie bedzie jedzenie robić, też mi sie ze światopogladem kłóci.
            • 35wcieniu Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 18:17
              Przecież nie chodzi o brak kasy. Jak ktoś lubi gotować to i lubi gadżety kuchenne. Coś na zasadzie jak ktoś kto lubi majsterkować chętnie dostaje jakieś tam wypasione sprzęty, nowe wiertarki czy coś w tym stylu. Jasne że w domu prawdopodobnie posłuży to do wspolnego użytku (potrawy dla calej rodziny, naprawianie wspolnych mebli) ale jak kogoś cieszy to dlaczego nie mialoby być prezentem?

              --
              - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
              - Ale jak przez głowę?
              - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                • 35wcieniu Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 21:59
                  Mówiłam ogólnie, jak to widzę. Jeżeli chodzi o brak kasy to moim zdaniem prezent jeszcze lepszy, przynajmniej ja lubie dostac coś na co bym sama nie wydała a co chciałabym mieć.

                  --
                  - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                  - Ale jak przez głowę?
                  - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                  • jak_matrioszka Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 15:02
                    Cóż, ja kiedyś byłam biedna i wtedy nie było mowy o prezencie tego typu, bo mój ówczesny partner był równie biedny. Po prostu mówimy o różnych poziomach biedy.
                    Co do użyteczności prezentów, to ja jestem bardzo za. Możemy sie rozmijać na polu "niby mnie stać, ale wacham sie przed zakupem", ale nie tym sie tu dziwie smile
                    • larix_decidua77 Re: Prezenty od męża schodzą na psy 06.12.19, 11:04
                      A ja nie mówię o termomiksie za 5000 tylko o zelmerze, który teraz kosztuje 120 a wtedy pewnie z połowę. Tyle uskładaliśmy. Zgadzam się że są różne poziomy biedy, nigdzie nie pisałam że przymieraliśmy głodem a kupowaliśmy cuda pod choinkę. Niepotrzebnie się mnie czepiasz.
            • larix_decidua77 Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 19:38
              jak_matrioszka napisała:

              > [i]" chociaż kiedyś poprosiłam o robot kuchenny, bo mi się marzył a nie miałam

              > To jest zdecydowanie top10 rzeczy, które mnie najbardziej zaskakuja. Jak w małż
              > eństwie może brakować (lub nie) pieniedzy na rzecz do wspólnego użytkowania w z
              > ależności od tego, czy płaci maż czy żona.
              A co w tym zaskakującego? Zaczynaliśmy wspólne życie i byliśmy biedni. Ja dostałam robot a mąż jakiś niezbędny ciuch zapewne.

              Ja rozumiem różnice pogladów na tema
              > t zakupu, ale małżeństwo kojarzy mi sie ściśle ze wspólnym gospodarstwem domowy
              > m, a wtedy albo nas stać, albo nie.
              > Spojrzenie z innej perspektywy, że tym robotem to żona tylko dla siebie bedzie
              > jedzenie robić, też mi sie ze światopogladem kłóci.
              To niech ci się nie kłóci. Gotuję akurat ja, bo jestem w tym bardzo dobra ale mąż w domu wykonuje więcej prac porządkowych ode mnie. Kiedyś zażyczył sobie wiertarkę i też dostał.
              Jak się naprawdę nie ma pieniędzy to się człowiek cieszy z nowych majtek i patelni a perfumy są na dalekim końcu marzeń. Teraz dostaję perfumy, jakie sobie zażyczę ale doskonale pamiętam że kiedyś było inaczej.
                • black.emma Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 21:17
                  Nie mieli oboje, ale wyskrobali na to, co się każdemu marzyło. I dostała ten robot, który służy wszystkim ale marzyła o nim tylko ona. Poza prezentem by sobie nie kupiła, bo rozsądek wziął górę, że może lepiej zimowe buty albo opony, ale skoro to prezent wink
                  • 35wcieniu Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 22:04
                    Też to tak widzę. No i robot to robot, to nie jet sytuacja że rodzina nie ma garnka czy talerza. Ot, sprzęt bez którego można żyć, można gotować, ale jak ktoś lubi to robić to chętnie by to dostał i tyle.

                    --
                    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                    - Ale jak przez głowę?
                    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                • larix_decidua77 Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 10:14
                  jak_matrioszka napisała:

                  > Zaskakujace jest, że w zwiazku małżeńskim Ty nie miałaś kasy, a on miał. Dla mn
                  > ie jest zaskakujace, bo jak ja nie mam kasy, to i mój maż nie ma, z pustego i S
                  > alomon nie naleje.
                  Jak on mógł mieć kasę a ja nie? Przecież kasa jest wspólna. Mieliśmy na prezenty kwotę x, wystarczyła ona na robot i powiedzmy (bo nie pamiętam) sweter dla męża, ustaliliśmy i kupiliśmy. Kiedyś zamarzyła nam się pewna gra planszowa i kupiliśmy sobie ją wzajemnie na urodziny (mamy w jednym miesiącu). Nie było kasy, to kombinowaliśmy, te czasy już za nami ale rozumiem, że potrzeby są różne. Moja mama np uwielbia prezenty kuchenne i co jej zrobisz?
                  • jak_matrioszka Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 15:08
                    Na forum czesto pojawiaja sie takie sytuacje, jego stać na Bermudy a ja na wypożyczony namiot w Bieszczadach. I tak doczytałam Twój wpis, bo dokładnie tak brzmiał. Jak już pisałam wyżej, myślimy o różnych poziomach biedy. Jak was stać na wygrzebanie na coś, to znaczy że was generalnie stać, tylko priorytety macie na codzień inne. Priorytetów nie oceniam, każdy ma prawo do swoich.
            • 3-mamuska Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 17:55
              jak_matrioszka napisała:

              > " chociaż kiedyś poprosiłam o robot kuchenny, bo mi się marzył a nie miałam
              > kasy "

              >
              >
              > To jest zdecydowanie top10 rzeczy, które mnie najbardziej zaskakuja. Jak w małż
              > eństwie może brakować (lub nie) pieniedzy na rzecz do wspólnego użytkowania w z
              > ależności od tego, czy płaci maż czy żona. Ja rozumiem różnice pogladów na tema
              > t zakupu, ale małżeństwo kojarzy mi sie ściśle ze wspólnym gospodarstwem domowy
              > m, a wtedy albo nas stać, albo nie.
              > Spojrzenie z innej perspektywy, że tym robotem to żona tylko dla siebie bedzie
              > jedzenie robić, też mi sie ze światopogladem kłóci.



              Próbujesz być na siłę feministka.
              Można kupić robot tańszy inny ,ale kobieta czasem sobie wymarzy taki najdroższy ,a w ogóle to by się bez niego dało obejść. I nie mieć wcale.
              I akurat np. Z budżetu domowego przeznacza plus robot jest nie do przeskoczenia.
              A robot taki to marznie.
              Lepiej kogoś uszczęśliwić na siłę kolejna torebka niż czymś co będzie się chętnie posługiwała?
              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • kropkaa Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 18:21
              >jak_matrioszka Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 13:30

              " chociaż kiedyś poprosiłam o robot kuchenny, bo mi się marzył a nie miałam kasy "

              To jest zdecydowanie top10 rzeczy, które mnie najbardziej zaskakuja. 


              Ale co cię tak zaskakuje? Kiedyś chciałam KitchenAid - nie robot, bo miałam super ręcznego Boscha, tylko właśnie KA. Nie był to zakup konieczny, więc stwierdziłam, że zamiast dupereli na urodziny, imieniny, Mikołajki, Gwiazdkę i co tam jeszcze jest, chce KA i jest on mój. Oczywiście każdy może używać, ale w razie rozwodu nie wchodzi do podziału 😁😂😀
        • pitupitt Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 11:31
          A dlaczego? Regularnie dostaję kremy od męża, często w cenie przekraczjącej moją granicę psychologiczną i nie uważam tego za policzek. Wręcz przeciwnie, doceniam że facet we mnie inwestuje 😂

          --
          Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
      • aerra Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 14:40
        To chyba zależy jednak od podejścia i budżetu.

        Bo jak potrzebuję suszarki, to sobie po prostu kupię. Nie będę czekać przez miesiąc na święta czy inną okazję.
        Dla mnie fajne prezenty to jest coś co chciałabym dostać, ale nie jest mi koniecznie potrzebne wink Bo jak potrzebne, to i tak sobie kupię.
        Inna sprawa, że ja nie znoszę dostawać niespodzianek - a już sprzętów całkowicie, bo ZAWSZE to będzie nie taki model jak bym chciała. I potem ni przypiął ni wypiął, jest, ale nie to co chciałaś, nowe, więc drugiego nie kupisz. Okropność. I jeszcze pretensje czemu się nie cieszysz.
        Na całe szczęście moja teściowa zawsze jak kupuje, to z opcją wymiany na inny model (sprzęty, ciuchy, wszystko) i nie ma pretensji, jak ten ktoś tę wymianę uskuteczni. A mąż robi dokładny wywiad i kupuje ten model który chcę wink (No ale siłą rzeczy, to wtedy niespodzianka nie jest - mi to nie przeszkadza, ale niektórzy czują jakąś nieuzasadnioną niczym potrzebę robienia "niespodzianek").

        --
        super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
        <*>
    • manon.lescaut4 Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 09:22
      Rozumiem lekkie uczucie rozczarowania, choć faktycznie trochę to małostkowe...smile Wiesz, mogłoby być gorzej, np garnki czy torba na zakupy. Suszarka ujdzie pod warunkiem, ze jest mega droga, firmowa,
      z bajerami, dyfuzorami, lokówka i jeszcze innymi, o których mąż nie ma pojęcia i nie wie, czy używasz, ale dla żony musi być najwyższej jakości smile
    • snakelilith Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 11:54
      Hm, moim zdaniem, prezenty typu szal, biżuteria i torebka wcale nie są wyszukane i nikogo nie zaskakują. Stoją na liście prezentów pt. "nie wiem, co kupić kobiecie" i nie wymagają żadnego pomyślunku. Dobrze, że perfum ci nie kupił, bo te zapominalski facet chwyta szybko w wigilię na 15 minut przed zakmnięciem sklepu i jak akurat chwycił te pierwsze i najdroższe, to wcale nie oznacza, że bardzo cię kocha. Dlatgego moim zdaniem prezenty typu "potrzebuję, ale do tej pory nie kupiłam, bo nie wiem, czy wybrać model prosty, czy droższy, wypasiony" jest super pod warunkiem, że dostaję ten model wypasiony. To oznacza, że bierze udział w moim życiu i wie, czym akurat się zajmuję. To moja logika, ale ja jestem z facetem pewnie dłużej od ciebie i wiem, że nie jest on telepatą. Jak chcę mieć nowe kolczyki z brylantami, to muszę mu to jakoś zasygnalizować. Nie chcę jednak zaskakujących bezpłciowych prezentów z jakiejś tam eleganckiej listy jakościowych prezentów, więc gdyby kupił mi 5 razy droższy od tych kolczyków brylantowy naszyjnik, to bym się skrzywiła, bo powinien wiedzieć, że nie noszę niczego na szyi.
      • sirella Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 13:39
        Ma to sens. Ja chętnie przygarniam dobre perfumy bo lubię nałogowo. Ale doskonale wiem, że to prezent po najmniejszej linii oporu-tylko kwestia wyłożenia kasy dzień przed wigilią, jak nic innego do głowy nie przyjdzie to perfumy zawsze oblecą. Gdybym faktycznie potrzebowała suszarkę z super dyfuzorem to bym sie ucieszyła że taką dostaję. Bo kolejna torebka do kolekcji zalegających w szafie by mnie wcale nie ucieszyła.
    • bazia8 Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 17:14
      Jestem zwolennikiem drobnych prezentów pod choinkę i nie uważam, żeby suszarka na ubrania była prezentem.
      Suszarka do włosów jest ok, pod warunkiem, że kupiona zwyczajnie, gdy ktoś jej potrzebuje, a nie jako prezent.

      --
      www.fundacjaavalon.pl/
    • memphis90 Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 17:20
      Czyli mąż zauważył, że potrzebujesz suszarki, pomyślał o Tobie, zaplanował zakup, a Ty przesmradzasz, że to nie torebunia?

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • igge Re: Prezenty od męża schodzą na psy 04.12.19, 17:36
      E tam w kryzysie. Wcale nie.
      Tyle, że ja w tej kwestii mam zwyczaj prosto z mostu mówić co mi się podoba, a co nie. Co sprawiłoby mi radość, też często i na bieżąco mówię, zresztą mąż zna mnie dobrze.
      Jego prezenty są zaskakująco trafione.
      W życiu sprzętów gospodarstwa domowego ( np suszarka) nie uznałabym za prezent.
      Kremy lubię ale kupuję sobie dużo sama i jak raz krem kupił to potem mu uświadomiłam, że nigdy więcej chyba, że chce wydać kilka stów lub więcej bo sama kupuję sobie mniej kosztowne.
      Biżuteria to coś czego nie lubię, szali też ( raz popełnił, oddałam mamie, która zachwyciła się i nosi), perfumy w każdej ilości przyjmę chętnie i wie, które aktualnie chciałabym mieć, skarpetki cieplutkie też mogą być plus odpowiednia książka, ubranie, fajny wyjazd.
      Raz nie dostałam nic pod choinkę i było mi strasznie przykro, nie miał wtedy zupełnie kasy, co nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
      Moje prezenty dla męża są różne. Jak dobrze się czuję to wyszukane i kosztowne. Jak mam gorszy okres, jestem przemęczona - są niestety po najmniejszej lini oporu: wody toaletowe, więcej nowych zapachów, słodycze, orzechy, książki ( raczej niedobrane bo bardzo rzadko umiem znaleźć coś odpowiedniego), bluzy. Mój mąż cieszy się ze wszystkiego, z każdej najmniejszej dupereli i nie ma absolutnie żadnych oczekiwań. Dzielnie znosi też nietrafione podarunki.
      Nigdy nie pomyślałabym, że w podarunkach jego czy moich widać, że nasza miłość straciła na jakości. Nie czuję, że straciła.
      Po prostu on ma większy talent w obdarowywaniu mnie niż ja w obdarowywaniu jego i tyle.

      • mooi Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 14:30
        >książki ( raczej niedobrane bo bardzo rzadko umiem znaleźć coś odpowiedniego)

        ja próbuje po nowosciach. Mąz lubi S.Kinga a że w tym roku wyszła nowa książka to ją dostanie, m.in.
        Podobnie robie w przypadku muzyki. Wiem czego słucha i lecę po nowościach, jesli są.
        Prezenty staram sie kupować wcześniej, już po wakacjach. W tym roku mam już wszystkie.
        • igge Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 18:21
          No tak, też patrzę i na nowości. Dla córki zawsze są ciekawe i wiem, że trafię. Syn odpada bo nie czyta papieru i po polsku. Mąż kocha czytać, kocha papierowe ale czyta raczej po angielsku, dużo historycznych, w których się gubię i on najczęściej już ma albo kupi na swoich częstych wyjazdach do GB. Często nie wiem co tam już w torbie/ torbach zakupił bo nie otwiera od razu tylko grzecznie czekają w kolejce. Czyta rzeczy, których kijem bym nie dotknęła, za to ma w nosie książki, które ja uważam za fascynujące np Feluni ostatnio Kuryluk.
    • mooi Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 14:24
      uważam, ze wyczerpał pomysły na wyszukane prezenty (ilez mozna kupować "zaskajujacy" szal?)
      Teraz wsłuchuje się w twoje potrzeby (suszarka) i nadal chce cie zadowalać...
      Mysle, ze powinnaś mężowi sugerować swoje "marzenia", najlepiej jakis miesiac przed gwiazdka...
      ps. i m.in. dlatego mam dosyc świąt...to szukanie prezentów, "wyszukanych"....i "zaskakujacych"...
      U mnie w domu były tylko prezenty dla dzieci, małych dzieci, ktore wierzyły w Mikołaja
      Dorosli nie bawili sie w takie rzeczy. Nie był -entych par skarpetek, krawatów i rękawiczek.
      Byla za to miła kolacja w miłej atmosferze.
      U moich teściów było inaczej. Mąz został przyzwyczajony do "skarpetek"
      I ja, jako młoda żona, dałam sie w to wciągnąć a teraz po ptokach....
      Strasznie to jest męczące...takie "bo trzeba" cos kupić".
      Miesiac temu zalałam klawiaturę od komputera. I szlag ja trafił, nie dała się zreanimować. Mąż sprezentował mi nową. Dlatego, że potrzebowałam, chciałam, że lepiej sie na tym zna. A nie dlatego, ze "choinka" i "wypada".
      Choc pod choinke też zasugerowałam nowy dysk zewnetrzny bo stary mi sie kończy....Wole dysk od kolejnych perfum. Ładnych, lubię, ale nie nadążam ich zuzywać!
      I w ogóle nie cierpie takich pokazówek.
      • igge Re: Prezenty od męża schodzą na psy 05.12.19, 18:37
        Ale ja nie widzę w tym obdarowywaniu się pokazówek choć wolałabym kupować prezenty tylko mężowi i dzieciom, no, może babciom też. Po prostu czasem/ (często?) nie udaje się ucieszyć obdarowywanego niespodzianką. Czasem też brakuje kasy na to, co naprawdę wiem, że byłoby prawdziwą radością. Czasem w większym gronie jest naprawdę krępująca różnica w kosztowności prezentów dla np teściowej ( krem) i cioci ( telewizor). Trudno też mi okazywać przyjemność ( radość?) z prezentu, który budzi we mnie tylko zakłopotanie i wiem, że zaraz go gdzieś oddam. Ale i takie prezenty to nie problem bo miło oddać coś mamie czy koleżance, której to się podoba.
        U mnie tylko nagromadzenie urodzin, imienin etc najbliższych osób w grudniu jest przytłaczające. Też muszę wreszcie robić grudniowe zakupy już od wakacji. Zawsze to sobie obiecuję i jakoś zapominam, nie wychodzi.
        • mooi Re: Prezenty od męża schodzą na psy 06.12.19, 15:09
          ale to jest dokladnie to, o czym piszę - MUS!!!
          I to takze do kosmos_pierzastego.
          O ileż przyjemniej jest obdarować kogos wtedy, kiedy "potrzebuje", oczekuje (np. moja zalana klawiatura) a nie dlatego, że "święta".
          Ale kosmos uważa, ze to ja "źle postrzegam" wiec nadal bawi sie w wybiegane prezenty bo trzeba cos włozyc pod choinke (z naciskiem na TRZEBA!)
          Uważasz, kosmos, że kolejne rękawiczki dla męża to szczyt jego marzeń???
          no to "gratuluje"...
          • kosmos_pierzasty Re: Prezenty od męża schodzą na psy 06.12.19, 17:59

            O czym Ty piszesz?
            Bardzo lubię obdarowywać bliskich, prezenty zbieram kilka miesięcy, kiedy zobaczę coś, co wiem, że ich ucieszy, za niczym nie biegam i nie mam poczucia, że cokolwiek "trzeba", a mój mąż ma jedną parę rękawiczek od lat i nie potrzebuje kolejnych, bo to urodzony minimalista...
            Jak kulą w płot strzeliłaś z tą ripostą.
            • kosmos_pierzasty Re: Prezenty od męża schodzą na psy 06.12.19, 18:03
              A jak coś jest potrzebne, to się kupuje niezależnie od okoliczności. Jak zalałam sobie prawie nowy telefon i mnie to podłamało, to mąż kupił mi jeszcze tego samego dnia kolejny i nie uważał, że tym sposobem obskoczył najbliższą prezentową okazję... Szczęśliwie smile
          • igge Re: Prezenty od męża schodzą na psy 06.12.19, 19:06
            Ja akurat wiem, że mojemu mężowi nie TRZEBA, i w sumie moim dzieciom chyba też nie, ewentualnie symboliczne drobiazgi. Dzisiaj dostały kalendarze adwentowe i właściwie tyle, mąż 2 paczki orzechów, a ja żel z body shopu i bukiet róż. I każdy zadowolony. Syn jeszcze soczewki bo prosił by kupić i miał oddać kasę więc kupiliśmy więcej, 4 pudełka i nie chcemy kasy.
            Ale pod choinkę jak raz nie dostałam upominku, było mi, szczególnie potem, bardzo przykro. Nawet jak mąź bez kasy to mógł, nie wiem, wyciąć laurkę z miłymi słowami albo co i zapakować
            Za zero kasy.
            Myślę, że raczej nie będzie nigdy powtórki takiej sytuacji, mieliśmy bardzo ciężki okres i niby umawialiśmy się, że nic nie kupujemy sobie ale ja jednak coś tam kupiłam.
            • igge Re: Prezenty od męża schodzą na psy 06.12.19, 19:19
              I potrzebne rzeczy na bieżąco, tak jak kosmos pisze, dajemy sobie bez czekania na okazję.
              Widzę np, że mężowi przydałby się nowy laptop, stary się rozpada, ale skubany ( choć go molestuję) zawsze nie chce sam kupić, zawsze ważniejsze są potrzeby innych albo życiowe bieżące rachunki albo oszczędzanie na remont etc.
              I chociaż nie znam się na tym jaki sprzęt on konkretnie potrzebuje, to wreszcie kupię mu tego @#(+@ laptopa sama, tak samo jak dostał ode mnie starego choć był mu podobno niepotrzebny ( a teraz nosi pod pachą nonstop).
              Oczywiście możliwe, że pod choinką powinien tego laptopa znaleźć ale raczej ( nie zawsze) dajemy sobie drobiazgi, przyjemności, nie rzeczy potrzebne typu telefon/ komputer choć i tu zdarzają się wyjątki. Syn dostał dwa razy komp plus dodatki, wypasiony telefon ( z którego z pewnym bólem ojciec musiał zrezygnować by dziecko ucieszyć😉)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka