Dodaj do ulubionych

Nocne marki kontra ranne ptaszki

04.12.19, 09:50
Jakim typem jesteście - nocnym markiem czy rannym ptaszkkem? Ja najlepiej funkcjonuje wieczorem ale w tym celu muszę się wyspać rano. Dlatego napisałam w poprzednim watku ze zimą na wieczorne spotkania w tygodniu trudno mnie namówić. Po poranku ok.7 rano gdy jest jeszcze ciemno i kilku godzinach snu jestem dead woman walking wink Najgorsze jest to, że po popoludniowym kryzysie i senności w pracy wieczorem nie chce mi się już spać i znowu nie kładę się przed północą. Rano zasnę nawet po kawie. Gdy musiałam dziecko zawieźć do szkoły a miałam akurat wolne potrafiłam wrócić do domu i zasnąć w minutę smile Najlepsze pomysly mam kolei około północy wlasnie i pierwszej w nocy. W weekend można mnie zastac pioraca o drugiej w nocy, robiaca porządki w szafach, przemeblowanie i inne pomysły realizującą. Poranne pobudki to koszmar ale od lat musze sie im poddawac. Dlatego w weekendy śpię dopóki się nie wyśpię, bywa że do południa wink Mąż i starszy syn ma identyczny tryb, uczy się chętnie wieczorami i późno kładzie ku mojej rozpaczy, młody jeszcze nie wiadomo ale nigdy nie wstawał bladym świtem z wyjątkiem pierwszego roku życia. Trochę zazdroszcze rannym ptaszkom, takim jak moja mama, tata i brat. Wstają o świcie z pieśnią na ustach i o 21. potrafia na luzie zasnac. Przy dzieciach i pracy etatowej nocny tryb życia to przekleństwo wink A jak jest u was?
--
bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
Obserwuj wątek
      • bergamotka77 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 09:59
        Natury nie da się zmienić wink Ja próbowałam ale lata praktyki rannego ptaszkowania mnie nie zmieniły.

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • jak_matrioszka Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 16:18
            Nie mów, że wytrzymałaś 4h bez mrugania wink

            Mi Młoda zabierali przez pierwsze dni, aż wreszcie do nich dotarło, że łatwiej jest ja zostawić u mnie i przychodzić ja oporzadzać. Urodziłam dziecko nowej generacji, z wbudowanym GPS. Na oddziale dzieciecym darła sie ile sił w płucach, jak tylko sie zbliżała do moich drzwi, to cichła. Ponoć raz przy rozwożeniu dzieci pielegniarki chciały objechać najpierw sale z prawej strony, a wracajac z lewej. Ominiecie moich drzwi skończyło sie takim wrzaskiem już metr dalej, że w jeg przypadku zrobiono wyjatek wink W ten sposób ja mam gwarancje, że wróciłam do domu z właściwym dzieckiem big_grin
            • hukop Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 21:04
              jak_matrioszka napisała:

              > Nie mów, że wytrzymałaś 4h bez mrugania wink
              >
              > Mi Młoda zabierali przez pierwsze dni, aż wreszcie do nich dotarło, że łatwiej
              > jest ja zostawić u mnie i przychodzić ja oporzadzać. Urodziłam dziecko nowej ge
              > neracji, z wbudowanym GPS. Na oddziale dzieciecym darła sie ile sił w płucach,
              > jak tylko sie zbliżała do moich drzwi, to cichła. Ponoć raz przy rozwożeniu dzi
              > eci pielegniarki chciały objechać najpierw sale z prawej strony, a wracajac z l
              > ewej. Ominiecie moich drzwi skończyło sie takim wrzaskiem już metr dalej, że w
              > jeg przypadku zrobiono wyjatek wink W ten sposób ja mam gwarancje, że wróciłam do
              > domu z właściwym dzieckiem big_grin

              Jane smile noworodek wiedział za którymi drzwiami jest jego mama big_grin taki wysyp genialnych dzieci, tylko na ematce smile
              • jak_matrioszka Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 05.12.19, 00:51
                Ja to znam tylko z opowiadań, bo nigdy tego nie widziałam. Coś jednak w tym było, bo jak Młoda do mnie wnoszono, to zawsze była spokojna, a od kilku osób z personelu usłyszałam, że moje dziecie słynie z mocnego głosu. I jako jedyna na oddziale miałam dziecko przy sobie, mimo iż sie nim nie mogłam zajać. Norma wtedy było dziecko na noworodkach a matka na położniczym, a mnie na przekupienie dwóch oddziałów nie było stać.
    • jehanette Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:00
      Ja uważam, ze jestem susłem, tj powinnam wcześnie chodzić spać i późno wstawać wink
      A tak realnie to jestem zmęczonym skowronkiem, tj jak się wyśpię i ureguluję to wygodniej mi wstawać wczesniej niż później, nie lubię długo siedzieć... ale realia są takie, że chodzę spać po 23, żeby jeszcze zrobić coś "dorosłego" po tym jak córka pójdzie spac i potem cieżko mi się zwlec z łóżka o 6...

      --
      Error 404
      • 1matka-polka Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 13:19
        "chodze spac o 1 w nocy, czasem pozniej, wstaje o 7, czego nei znoszę."
        Niedobór snu wpływa na łaknienie i krążenie.

        --
        "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
    • mikams75 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:27
      mam dokladnie tak jak ty - uwielbiam markowac po nocy, a rano jestem nieprzytomna, na szczescie kawa na mnie dziala, wiec jakos funkcjonuje, ale w weekend odsypiam, co tez mnie wkurza, bo dni robia sie za krotkie a ja znowu w nocy cos tam robie.
      Natomiast zupelnie nie lapie twojego problemu z wyjsciem na piwo w tygodniu na 2 godziny. Myslalam, ze jestes skowronkiem i najpozniej o 21 bys padla w knajpie. Ale jak i tak chodzisz spac po polnocy, to co za problem spotkac sie z ludzmi np. w godzinach 19-21. Wracasz do domu i jeszcze masz czas na relaks, forum, kapiel itp. i twoj rytm nie odczuwa zmiany.

      ps. jak dziecko bylo male, to ja bylam bardziej wypoczeta po dniu w biurze niz po calym dniu z dzieckiem wink I wlasnie w tygodniu z rozpedu spotykalam sie chetniej a w taka sobote to wieczorem bylam padnieta i jakbym sie miala jeszcze szykowac gdzies na wieczor to chyba za kare big_grin
    • julita165 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:31
      Ja nie wiem jak siebie określić. "Pracowo" najlepiej funkcjonuje w godzinach 9-17. Bardzo trudno mi wstawać wcześniej niż o 7. W zasadzie, o ile to nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja, to jest niemożliwe. Regularnie jestem w stanie wstać najwcześniej o 7, z wielkimi bólami,, a optymalnie o 8-9. Ale z drugiej strony nie funkcjonuje też dobrze późnym wieczorem, o nocach nie wspomnę. Normalnie w tygodniu kładę się do łóżka ok 22, lubię jeszcze poczytać z godzinkę, czasem dwie, ale północ to max. Jak trafi się duża impreza to też super hiper do jakiejś 1, potem to już mordega.
    • zasiedziala Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:32
      Sowa. Najlepiej funkcjonuję między 21 a 3 rano. Na urlopach od razu przestawiam się na spanie od 5 do 11/12. Pracę mam zupełnie nie dostosowaną, co niestety ma wpływ na moją efektywność. Kiedyś zostanę pisarką i wtedy odżyję smile

      --
      Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
    • ela.dzi Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:38
      Ranny ptaszek, ale nie jest mi łatwo, bo dzieci po ojcu wolą długo siedzieć. Nie przeszkadza mi to w spotkaniu się na tygodniu ze znajomymi wieczorami. Weekendy są dla rodziny ze sporadycznymi wyjątkami, solidaryzuję się z ojcami z poprzedniego Twojego wątku.
    • daniela34 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:44
      Jestem sową, wielką sową, siedzącą na gałęzi i mrugającą oczami. Nawet fizycznie jestem podobna smile smile smile
      Nie znoszę rano wstawać, jestem nieprzytomna (i wyplatam bzdury, które przetrwały w rodzinnych anegdotach).
      Za to w nocy świetnie mi się pracuje, gada, przyjmuje gości, tworzy. Od dzieciństwa kocham noce, kiedy cały dom śpi, a ja czytam książkę, albo coś sobie oglądam, wszyscy bliscy pod jednym dachem, bezpieczni, a ja sobie siedzę i cieszę się spokojem.
      Siedzieć i gadać z przyjaciółką do świtu? Nie ma problemu.
      Na szczęście pracuję na własny rachunek, co oznacza, że czasem muszę wstać o 3.00 albo o 5.00 i wsiąść za kółko, ale czasem mogę sobie rano pospać nawet w tygodniu.
    • bialeem Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:49
      Jak mój kapo maż wyjeżdża i mogę się położyć i zasnąć jak realnie chce mi się spać, to przedział jest pomiędzy 3, a 6 rano uncertain
      Normalnie sypiam 1:30/2-7:30/8:30. Po prostu nie chce mi się spać wieczorami. Nie daj bohu jeszcze zdrzemnę się po pracy, to już w ogóle hardcore. Zazdroszczę ludziom funkcjonującym w trybie spania 22-6.
      • aerra Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 16:18
        haha, jak czasem zarywam noce (bo czytam/oglądam/pracuję) to ustawiam sobie cichy alarm, żeby zdążyć się położyć, zanim mąż wstanie (a on ma budzik na 6) i żebym mogła udawać, że nieeee… wcale nie siedziałam znowu całej nocy wink

        --
        super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
        <*>
    • gulcia77 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 10:59
      A ja jestem typowym skowronkiem. Najlepiej funkcjonuje mi się tak między 4 rano a 18 wieczorem. Niestety, nie zawsze się da. Zawodowo jest taki młyn, że jestem jak żołnierz na poligonie. Zasypiam w 5 sekund o każdej wolnej porze.

      --
      "Emancipate yourselves from mental slavery
      None but ourselves can free our minds"
    • jkl13 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 11:19
      Zdecydowanie jestem rannym ptaszkiem, od zawsze. Rano mogę góry przenosić, wieczorem nic mi się nie chce robić. Z tym że po 40-tce popsuły mi się godziny spania, chodzę spać ok. północy, wstaję zwykle o 6.00. Szczęśliwie tyle snu mi wystarcza, choć wcześniej standardem było ok. 8-9 godzin snu. Teraz te 5-6 godzin sprawia, że jestem wyspana. Widocznie na starość wink więcej mi nie trzeba...
    • frey.a86 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 11:27
      Ja jestem rannym ptaszkiem. Sama z siebie wstaję ok. 7:30, budzę się często jeszcze wcześniej. Niestety wieczorem robię się senna już o 23:00, nie lubię zarywać nocy i nie lubię imprez, z których nie wypada wyjść ok. północy. Mąż z kolei jest typową sową, siedzi po nocach przed komputerem i rano jest półprzytomny, a w weekendy śpi do 11:00. Trochę mnie to wkurza, bo nie ma takiej opcji, żebyśmy np. zjedli razem śniadanie, a w hotelach zawsze schodzimy jako ostatni i jedzenie jest często przebrane. Jak chcę jechać w weekend na zakupy albo coś załatwić, to muszę czekać do 13:00, bo mój mąż wcześniej nie da rady, bo śpi. No, ale ja go wyciągam wcześnie z imprez, więc jesteśmy kwita. wink
    • claudel6 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 11:59
      my jesteśmy nocnymi markami level hard. jesteśmy z tego słynni wśród przyjaciół... ja się wieczorem rozkręcam, nawet jak mam deficyt snu, to się nie robię senna praktycznie do świtu. w weekendy zmuszam się do pójścia spać z rozsądku ok. godz. 3. staram się wstać w południe, ale czasem wychodzi mi 1 (popołudniu). no i śniadanie wtedy jem, gdy inni jedzą obiad... ale mój mąż ma jeszcze gorzej i kładzie się jeszcze później spać.
      w tygodniu, gdy muszę wstawać po 7, to oczywiście codziennie wykonuje gwałt na swoim organizmie. staram się kłaść krótko po północy, ale dla mnie 7 godzin snu to za mało. a w zasadzie nie o liczbę godzin snu chodzi, tylko godzinę wstawania. gdy wstaję przed godz. 11 to jestem zawsze niewyspana, kropka.

      acha i wstaję rano w tygodniu od 35 lat, czyli odkąd chodzę do szkoły. i nie nauczyło mnie to rannego wstawania. nie jestem w stanie się przestawić.
    • kasiaabing Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 12:10
      Zdecydowanie rannym ptaszkiem. Ok 21.30 już ziewam aż mi łzawią oczy. Najpóźniej wstaje o 6. W nocy nie potrafię myśleć, pracować. W sumie dobrze się składa bo dziecko chodzi spać o 20 A wstaje ok 7.
      Nie wyobrażałam sobie jak to jest jak dziecko szaleje do 22. No u mnie niemowlę by nie poszalało bo nie miało by z kim.
      Cóż, w latach młodości balowało się do rana. Teraz,bym chyba umarła
    • manon.lescaut4 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 12:37
      Kiedyś byłam typowa sowa, do dziś mi z tego cos zostało, na przykład to, ze lubię jak wszyscy śpią, a ja sobie jeszcze coś czytam czy oglądam, a nawet coś bardziej produktywnego. A z dzieckiem/dziećmi to już nie wyobrażam sobie inaczej, miałabym sama iść spać zaraz po położeniu małego? Nie ma mowy, mamusia potrzebuje paru dorosłych godzin dla siebie.
      Za to problem jest rano, bo coś mi się porobiło i nienawidzę wstawać zbyt późno. Zaczynanie dnia w południe to dla mnie kosmos, czuje się, jakbym już na starcie zmarnowała cały dzień, nawet fizycznie się kiepsko czuje. Podobnie jak wieczorem lubię być sama, kiedy wszyscy spią, tak rano tez lubię wstawać pierwsza. Chciałabym tylko być przy tym wyspana, a z tym już jest ciężej.
    • kanga_roo Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 12:40
      z predyspozycji sową, z konieczności rannym ptaszkiem. bardzo rannym, a bywają dni że wręcz o poranku konającym...
      ponieważ muszę wstawać o świcie (teraz: przed świtem) więc codziennie padam jak ścięta około 19-20, by około północy odzyskać wigor i chęć do życia. piorę, sprzątam, czytam i co tam mam ochotę do drugiej-trzeciej, po czym z rozsądku idę spać smile
      w czasie wolnym przestawiam się od razu, wstaję około 9-10, i mogę rządzić do drugiej-trzeciej w nocy bez drzemki.
      • kiddy Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 05.12.19, 15:39
        Ja mam podobnie odkąd mam dzieci: zasypiam z nimi ok. 21, śpię do północy, potem z godzinę, dwie obrabiam mieszkanie, czytam, a potem idę spać i dosypiam do 7 rano. Jestem sową, do tego od zawsze potrzebuję dużo snu. Przy dzieciach jestem na tyle zmęczona, że padam z nimi wieczorem, ale nie znoszę wstawać przed 7, no nie jestem w stanie.
    • heca7 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 13:02
      Zdecydowanie sowa. Nienawidzę wczesnych poranków. Cokolwiek umawiam to zawsze na 9.00. Kiedy zdarza się, że muszę wstać o 6 cały dzień mam z głowy. Jest mi zimno, rozdzierająco ziewam (kawy też nienawidzę, fuj) i mam zwiększony apetyt. Podziwiam dzieci zaczynające lekcje czasem o 7.00. Ja bym spała na ławce.

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
    • czekoladazkremem Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 13:46
      Jestem typowym rannym ptaszkiem. Uwielbiam wstawać wcześnie, kiedy domownicy jeszcze śpią, w całym domu cichutko, nawet piesełu jeszcze pochrapuje. W miesiące jesienno - zimowe wstaję troszkę później niż wiosną i latem - wtedy to potrafię wstać nawet i o trzeciej nad ranem, żeby pójść popielić do ogrodu, popatrzeć, jak wstaje słońce albo z psem na spacer, a jeśli mam wolne to już pełnia szczęścia. Za to wieczorem jestem do niczego - od godziny ósmej już średnio kontaktuję a bywa, że o tej porze jeszcze jestem w pracy - wtedy jest masakra.
    • chatgris01 Re: Nocne marki kontra ranne ptaszki 04.12.19, 13:47
      Jestem sową i najchętniej kładłabym się spać o 1-1:30, a wstawała około 9.
      Niestety, tylko w week-endy tak mogę, bo od 9 zaczynam pracę, więc najpóźniej o północy trzeba iść spać.
      Mój ojciec za to to skowronek, sam z siebie zrywa się najpóźniej o 4 rano, a pada około 19. Dla mnie horror big_grin

      --
      http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka