Dodaj do ulubionych

A prezenty od dzieci?

04.12.19, 13:46
Jak to u Was wygląda?
Same robią? Kupują za kieszonkowe? Droższe, tańsze? Pomagacie jako mamy np. zorganizować prezent dla taty czy babci ( i liczycie, że ktoś pomoże dla Was)?
Obserwuj wątek
    • bi_scotti Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 14:17
      Chociaz nie jestem dzieckiem a moje dzieci juz dorosle ale sie wypowiem wink
      Gdy bylam dziewczynka, moi (ateistyczni rodzice) praktykowali obdarowywanie sie prezentami-niespodziankami wieczorem 24 grudnia. Nie bylo to od jakiegos Mikolaja/Gwiazdora/Aniolka/Swietego Jozefa/Dziada Mroza … tylko od openly od mamy dla taty i dla mnie, od taty dla mamy i dla mnie, i gdy zaczelam miec kieszonkowe rowniez ode mnie dla mamy i taty. Najwieksza frajda (and challenge!) bylo utrzymywanie sekretu smile Alez mnie zawsze kusilo zeby im powiedziec, co dla nich mam big_grin W zakupach dla obojga pomagala mi najczesciej babcia gdy wymyslilam sobie cos, po co trzeba bylo pojechac gdzies na drugi koniec Warszawy ale najczesciej zalatwialam sprawe w swojej okolicy albo w zakresie moich samodzielnych podrozy by public transpo.
      Moje dzieci, rosnac w Kanadzie, mialy okres wiary w Santa Clause, pisaly do Santa listy z lista zyczen etc. Niemniej, gdy juz wiedzialy, ze Santa to bardziej idea/symbol niz realny staruszek w czerwonym szlafroku podrozujacy na sankach, i odkad mialy pocket money, zaczely tez nam kupowac prezenty-niespodzianki. Poczatkowo w lokalnych sklepach, do ktorych docieraly same piechota np. wracajac ze szkoly, a pozniej np. jezdzilismy razem na duzy mall, umawialismy sie w jakims miejscu na konkretna godzine i w tzw. miedzyczasie, kazdy robil zakupy tam gdzie mu bylo trzeba, po czym spotykalismy z tajemniczymi torbami zawierajacymi jakies tam surprises na 24 grudnia smile Fajny to byl czas - mlodzi uczyli sie zbierac pieniadze, planowac, liczyc cene z tax, myslec o innych … Very teachable moment wink Cheers.

      --
      "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
      Leonard Cohen
      • kosmos_pierzasty Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 14:28
        Miły wpis smile
        Też pamiętam, jak szykowałam prezenty. Albo kupowałam w kiosku jakieś paskudztwo, typu złota szkatułka z najtańszego aluminium, albo robiłam sama, coś szyłam lepiłam. Nawet kiedyś zrobiłam jakieś lalki antypapierosowe big_grin z tego, co pamiętam. Jeszcze produkowałam ozdobne torby w czasie, gdy rodzice zawijali paczki w papier śniadaniowy, bo innego nie było.
        Potem, jak już miałam lat mocno naście i byłyśmy same z mamą, to chciałam jej zrobić prezenty za wszystkich innych i wtedy kupowałam jakąś biżuterię, kryształy (bo lubiła), skórzane torebki, takie tam. Szalałam zasadniczo smile

        A dziecko moje rok temu przygotowało wspaniałe drobiazgi z panią od plastyki, bo akurat w ramach hobby miała takie lekcje, a w tym roku widzę, że bierze się za zakupy. W jej imieniu zamówiłam dla taty, a przygotować ma już sama. Sama też zapłaciła. Tylko wydaje mi się, że trochę za dużo wydaje na ten cel, bo od dziecka to raczej symboliczne drobiazgi powinny być. No, ale jak tak chce, to się nie wtrącam. Powinnam? Chyba nie. Fakt, że ceny obecnie są dość szalone, jeśli nie planuje się wcześniej i nie poluje na okazje...
        • bi_scotti Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 14:35
          Handmade gifts to zawsze dostawalismy na Mother's Day, Father's Day, czasem na Valentine's. Na Christmas raczej nie, bo nie wszystkie dzieci obchodzily wiec arts & crafts w szkole byly takie bardziej okolo-zimowe smile Life.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
    • chococaffe Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 14:46
      Raczej tańsze niż droższe (budżet), ale zawsze pokazujące, że nawet nieobecni duchem, a często ciałem, młodzi ludzie mogą znać swoich rodziców i ich potrzeby, kaprysy, marzenia. Dla mnie zawsze wzruszeniem było to, że jednak słuchają przez cały rok, nawet jeżeli się zdaje, że nie.
    • jak_matrioszka Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 14:55
      Wciaż jeszcze pamietam własne koszmarne pomysły prezentowe, wiec dzieciom staram sie podpowiedzieć. Dziecko może wpaść na pomysł kupienia mamie "perfum" lub kosmetyków kolorowych, a ja wole dostać butelke wody o smaku marakuji lub tabliczke czekolady. Ubraniowo ze słowem "prezent" kojarza sie szaliczki i chusty, czyli coś czego nie cierpie. Przy każdej okazji zachwycam sie wiec skarpetkami, odkładajac ich zakup na później. Kuchennie wzdrygam sie na myśl o kubeczkach "best ...", wiec wybrałam sobie wzór który dzieci moga jeszcze kilka lat kupować, aż ubieram tuzin. Prezent od dziecka nie powinien być duży, nawet jeśli płacony przez tate. Jak Książe Małżonek chce mi kupić coś za cene czterocyfrowa, to we własnym imieniu.
      Dla taty, babć i dziadków też naciskam na kupno czegoś indywidualnie dostosowanego i przydatnego. Żadnego kupowania żeby tylko kupić albo pod siebie (gust 5-latki i 65-latki ma niewiele wspólnego). A najlepiej jak dziecko jak najwiecej zrobi samo, żeby miało poczucie własnego wkładu.
      Młoda gdzieś od 15r.ż. wymyśla i płaci sama, wcześniej dostawała zwrot, a jeszcze wcześniej szła do sklepu z jednym z nas. Prezenty od Młodszej wciaż jeszcze finansujemy my (<15).
      • verdana Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 15:40
        U na sprezenty były zawsze od ludzi, nie od Mikołaja, więc dzieci, gdy tylko były dostatecznie rozumne też dawały. Albo coś , co zrobiły samemu, albo kupowały. Na etapie, gdy nie miały własnych pieniędzy, lub miały bardzo mało, często ja szłam z dzieckiem i płacilam za prezent dla rodzeństwa czy ojca, a ojciec - za prezent dla mnie. Po co? Żeby nauczyć, ze dawanie jest dużą przyjemnością, że warto już długo przed świętami zastanawiać sie, co ktoś by chciał dostać i zrobić mu przyjemność. Moim zdaniem tylko otrzymywanie prezentów to połowa przyjemności.
    • mikams75 Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 16:09
      tak, jak corka byla mlodsza to sama cos robila albo przy "pomocy" przedszkola/swietlicy/szkoly zazwyczaj tzw. prezent rodzinny w sensie, ze dla wszystkich, rzadziej dla kazdego oddzielnie. Choc i dla kazdego tez sie zdarzalo. Ja zawsze pomagalam w robieniu prezentu dla chrzestnej i babci ale tez bywalo, ze przynosila juz gotowy zrobiony na swietlicy/w szkole. Ale juz zaczela kupowac, z kieszonkowego, drobiazgi. W zeszlym roku namowila mnie na napisanie listu do mikolaja i napisalam, wpisujac oczywiscie rzeczy na jej kieszen albo cos, co wiedzialam, ze moze sama zrobic. Pomagam w tych zakupach na tyle, ze jedziemy razem w miejsce, gdzie jest blisko pare sklepow i nie stoje nad nia jak oglada czy kupuje, szczegolnie dla mnie wink
    • aerra Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 16:26
      Tak, moje dziecko robi (jak był młodszy to z moją pomocą) albo kupuje za kieszonkowe. Wiadomo, że to symbolicznie z jego strony będzie, ale chodzi o to, żeby wykazał się, że pamięta, umie ogarnąć (aczkolwiek do sklepu go zawiozłam wink ), orientuje się co kto lubi.

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
    • ichi51e Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 16:41
      moje jeszcze wierzy wiec nie bierze udzialu od tej strony (poza tym manualne zdolnosci ma takie ze ewentualnie calus wchodzi w gre. mi sie wydaje ze to kwestia wewnetrzernj potrzeby. ja jako dzieciak haftowalam serwetki dla babci i merezkowalam husteczki - moj brat w ogole nie mial takiej potrzeby. otem ja kupowalam wszystkim drobiazgi on tylko mi i rodzicom. (w nastolectwie) jak kto lubi.


      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • feliz_madre Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 20:08
      Od kiedy dzieci skończyły 6-7 lat pomagałam im robić prezenty dla dziadków - własnej produkcji herbata zimowa, cukier waniliowy, w samodzielnie malowanych słoiczkach, pierniczki, świece, zakładki. Potem same wymyslały i dla dziadków i dla nas rodziców - obrazki malowane na płótnie, prace wypalane wypalarką, kupony na różne mile rzeczy, skrzyneczki na drobiazgi, wiersz autorski napisany i oprawiony w ramki, coś z ceramiki lub mydełka własnej produkcji - zawsze hand made. Odkąd skończyły 12-13 lat dziadkom wciąż coś robią, a nam-rodzicom i sobie nawzajem kupują. Raczej drobiazgi, mieszczą się w 20-30 zł na osobę - słuchawki, skarpetki, kubek samomieszający, notes, wymarzony kalendarzyk, książka, gra karciana, bilety do kina, kolczyki...
      Bardzo lubię prezenty od nich, zawsze są wzruszające i mega kreatywne.
    • yuka12 Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 20:09
      Nasza córka (14 lat) od kilku lat robi nam prezenty- zbiera pieniądze, kieszonkowe, reszty z zakupów i inne. Stara się kupić każdemu to, co dans osoba lubi np. mi kupiła raz portmonetkę, innym razem drobną sztuczną biżuterię (b.ładną), tacie dużą czekoladę czy parę ciepłych skarpet, bratu przeważnie słodycze lub książki. Syn z reguły przygotowuje jakieś drobiazgi typu małe batoniki dla każdego, choć fakt ładnie opakowane. Pieniądze albo chowa po kątach i zapomina, albo wydaje od razu na książki; na prezenty z reguły kasy nie ma.

      --
      "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • ga-ti Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 20:50
      Pomagam zorganizować/przypominam prezent na urodziny/imieniny/Dzień Babci itp. Pod choinkę robią sami. Jedno zwykle robi, plastycznie uzdolnione, więc szyje, wykleja, dzierga. Starsze kupuje z kieszonkowego. Najmłodsze wierzy w Mikołaja, ale ostatnio też coś mówiło, że zrobi nam prezenty, bo słyszało, że starsze robią.
      Raczej tańsze, wesołe, ale często przemyślane i dopasowane do osoby.
      Zaczęły, gdy poznały prawdę mikołajową wink
    • kornelia_sowa Re: A prezenty od dzieci? 04.12.19, 21:00
      Wygląda to tak, że my z mężem kupujemy prezenty dla dzieci oraz nawzajem dla siebie.

      Dzieci nam nie kupują. Córka ma 4,5 roku więc jest za mała.
      Syn wprawdzie już prawie 12 letni ale praktycznie nie ma budżetu. Nie chce kieszonkowego -woli poprosić jak czegoś potrzebuje, a on z tych co niewiele potrzebują. Słodyczy nie je prawie wcale. No i w związku z tym gotówki u niego tyle co kot napłakał

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka