Dodaj do ulubionych

To pociągnę - wigilijnie ;)

04.12.19, 20:06
Teściowa zaprosiła moją mamę na Wigilię. Inna sprawa, że próbowała robić uniki i wyręczyć się najpierw mną, potem mężem, no ale w końcu zaprosiła.
Było to dwa dni temu. Mama dzwoni codziennie "odmeldować się" - ni słowem się nie zająknęła o zaproszeniu. Dziś coś mnie tknęło i spytałam męża, jak się sprawy mają.

I potem dzwonię do mamy, zapytać, jak planuje święta, czy teściowa do niej dzwoniła. "A dzwoniła, ale ja raczej nie pójdę, bo ja się źle czuję, a święta planuję spędzić jak zwykle - w domu". G...uzik smile prawda, bo zawsze ściągałam ją na Wigilię do nas i odwalała stosowne szopki, no ale ok. "I co nie chcesz się z nami zobaczyć?", "Chcę, ale ja nie mam warunków i jestem chora", "No to ok, mówię, w takim razie, ja chciałabym cię zaprosić na pierwszy dzień świąt, zastawów się, dobrze?", "Zastanowię się".

I teraz nie wiem. W sumie znając ją, liczyłam się z tym, że nie przyjmie zaproszenia od teściowej. Sądziłam jednak, że zaproponuje np. żebyśmy po drodze do niej zajrzeli, czy coś. A tu ni huhu... Dbać o to? Proponować, że zajrzymy? Czy przyjąć, że "nie ma warunków", "źle się czuje" i głowy nie zawracać w Wigilię? A w pierwsze święto, jak zgodzi się, żeby ją przywieźć do nas, to ok, jak nie - trudno. Poddać się biegowi wydarzeń? Zmęczona jestem.
Obserwuj wątek
    • alicia033 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 20:09
      zieeew
      a podobno wyleczyłaś się z zagrywek mamusi, butch_cassidy.

      --
      volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
      "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
      czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
      • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 20:15
        Jesteś złośliwa, ale faktem jest, że jej stan zdrowia się pogarsza, zaczyna się demencja i w naszej kulturze ta rodzinna Wigilia jest dość mocno wdrukowana. Mogę miło spędzić ten wieczór u teściowej z mężem i córką, ale nie znaczy, że to jest normalne i powszechne, że dzieci nie spotykają się tego z matkami, mieszkającymi 10 min. jazdy od wieczerzy... Możesz sobie ziewać i się nabijać, a jednak nawet bezdomnym i innym wyrzutkom organizuje się tego dnia jakieś spotkania.
        • alicia033 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 20:25
          kosmos_pierzasty napisała:

          > Możesz sobie ziewać i się nabijać, a jednak nawet bezdomnym i innym wyrzutkom organizuje się tego dnia
          > jakieś spotkania.

          sprawdź. Bo jak ja kojarzę różne charytatywne akcje, to raczej rzadko organizuje się je 24.12., zwykle przed.

          deon.pl/kosciol/warszawa
          www.wroclaw.pl/wigilie-dla-samotnych-i-potrzebujacych-we-wroclawiu-wyjatkowa-wigilia-z-ubogimi,371623
          krakow.pl/aktualnosci/225926,29,komunikat,wigilia_dla_bezdomnych_i_ubogich_na_rynku_glownym.html



          --
          z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
          volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
        • hrabina_niczyja Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 02:49
          Ależ, dzieci się spotykają z matkami, ale te matki nie mówią im, że nie mają warunków na to spotkanie. Ja rozumiem, że może nie mieć siły robić jedzenia, choinki itd. Pierogi i rybę możesz zabrać ty, ale miejsce dla dziecka w domu rodzinnym powinno być zawsze i do końca życia matki, niezależnie od warunków. I twojej matce tak jak bezdomnym też zorganizowano spotkanie, zaproszenie od teściowej ma, córka chce się z nią spotkać. Za mało? No to niech idzie na wigilię bezdomnych. Sorry Kosmos, ale to jest dla mnie jakiś kosmos te warunków nie mam.
        • cruella_demon Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 20:18
          Jakie sumienie na litość boską?
          Ile razy wałkujesz to samo, zabierasz na siłę, a matka jest niezadowolona i po 15 minutach chce wracać, bo się u was męczy?
          Nie chce to nie, dajże jej spokój. Jeżeli odstawia szopkę, to zrozumie, ze nie tędy droga. Jeżeli naprawdę nie chce, to pomyśl, czy ty byś chciała, żeby cię ktoś do czegoś na co nie masz ochoty zmusił.
        • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 20:28
          Ciut, choć nie do końca, podobnie jak u nas. W tym roku nie zamierzam jak zwykle namawiać milion razy mamy na pójście do teściowej z nami. Jeśli będzie marudzić, niech zostanie sama na parę godzin ze zwierzakami u nas choć to Wigilia. Tyle, że zaprosimy ją i przywieziemy do nas na całe święta jak zwykle, żeby nie musiała sprzątać u siebie. Trochę nie jest to tak jakbyśmy sobie wymarzyli, mama jest absorbująca, my chętnie skupilibyśmy się na sobie, ale chcę by miała fajne święta. To tylko trzy dni. Będziemy więc mieli dwie Wigilie, żeby mama była zadowolona. Albo w ostatniej chwili po naszej wcześniejszej kolacji wigilijnej jednak da się ubłagać i wtedy wyciągamy dodatkowy prezent dla niej do teściowej i jedziemy w komplecie.
        • heca7 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 21:22
          kosmos_pierzasty napisała:

          > Tyle, że sumienie mi się jeszcze lekko burzy.

          To nie sumienie, tylko jesteś WYTRESOWANA. Wiem co mówię, sama taka byłam całe życie i nadal nie zawsze udaje mi się trzymać pion w relacjach z matką. Ale jest lepiej. Moja też nie przychodzi na wigilię. Kilka dobrych lat temu zadzwoniła do mnie PÓŁ godziny przed kolacją aby powiadomić, że nie przyjdzie bo "nie czuje się mile widziana w tym gronie, zostanie sama, bez dzieci, dzieci jej nie wspierają, będzie patrzyć w to puste miejsce gdzie miała być choinka" (nie mogłam jej zawieźć z powodu choroby ale mogła malutką sama sobie kupić) . Tak że tego, nie poddawaj się poczuciu winy bo ono cię zeżre i zamęczy.




          --
          Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
            • heca7 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 21:44
              To jest rodzaj hobby. Im cała otoczka z proszeniem, pytaniami, niepewnością co do planów jaką widzą u dzieci bardzo odpowiada. Czują, że mają nadal kontrolę na dzieckiem. Nawet dorosłym.

              --
              Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
                • heca7 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:16
                  Widzisz one (najczęściej kobiety) potrzebują do tej zabawy drugiej strony. I ty nią jesteś. Dopóki nadal się "bawisz" w ich zabawę dopóty będą to robić. Ukróć to. Zacznij grać na swoich zasadach. Nie wdawaj się w błagania, proszenia, nadmierne nadskakiwania. Dawaj jasne komunikaty- zapraszam cię w pierwszy dzień świąt, przyjdziesz? Nie? szkoda, no nic, posiedzimy sami. Koniec, nie pytaj " ach czemu mamusiu, co się stało?" bo to właśnie jest ich ulubiona zabawa, w tym momencie zdobywają kolejny punkt tongue_out



                  --
                  Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
        • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:05
          To już dla niej byłoby za późno, ale po drodze mogę zajrzeć. Nawet tak planowałam wstępnie, licząc się z nieprzyjęciem zaproszenia teściowej, ale zbiło mnie z tropu to mówienie, że będzie siedzieć w domu jak zwykle i że warunków nie ma (a jakie to znów trzeba mieć warunki, by wpuścić do domu córkę z mężem i wnuczkę...).
          • gaga-sie Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:34
            Zajrzyj, udawaj, że nic się nie stało, powiedz, że chciałaś ją chociaż na chwilę zobaczyć w tym dniu, podziel się opłatkiem i jedź dalej. Nie daj jej też szansy na rozkręcenie tematu w stronę wymówek.
          • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 10:58
            No, jakieś podstawowe warunki jednak trzeba mieć😉
            Moja mama trochę naprawdę warunków nie ma, choć to subiektywne, względne. Ma po prostu mieszkanie tak zawalone stosami rzeczy, że przykro patrzeć. Bałagan to za słabe słowo. I np teściowej pedantki za nic nie zaprosi choć sama była u niej z nami wielokrotnie na przestrzeni lat. Do nas za to chętnie i często przychodzi ( w przeciwieństwie do teściowej). Generalnie obie mamy ( moja i męża) powinny chyba mieć Wigilię u nas ale tego mocno nie chce mój mąż. I tak się trochę miotamy.
      • folivora Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 14:40
        Dołączę do nich jeszcze moją babcię, która w zeszłym roku najpierw się rękami i nogami broniła przed jakimkolwiek przyjściem na obiad w pierwszy i drugi dzień świąt, "bo tak się źle czuję, stara jestem, zmęczyłam się wigilią", a potem płakała, że "taka sama jest jak ten palec, całe święta sama w domu siedziała". Przy czym i w pierwszy, i w drugi dzień została przez rodzinę odwiedzona - na chwilę co prawda, bo przecież taka zmęczona.

        --
        Lepiej nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich - mówi. - Zawsze dla niektórych jest gorzej.
      • aerra Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 21:32
        No, jakby mi ktoś coś takiego powiedział, zwłaszcza jeśli wcześniej wyartykułowałam, że nie chcę jechać, to nie otworzyłabym drzwi nawet.

        --
        super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
        <*>
    • jak_matrioszka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 21:50
      Czy Twoja mama jest wierzaca? Bo może niepotrzebnie robisz cyrk z powodu tego konkretnego dnia w roku? Powiedz raczej "we wtorek za tydzień teściowa na późniejszy obiad zaprasza, podjedziemy po Ciebie po drodze, fajnie bedzie sie spotkać".
        • jak_matrioszka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:40
          Ja nie sadze, że jak ktoś jest starszy, to z automatu wierzacy. Może mama ma dość tego podkreślania, że to wigilia? Ja też sie spotykam z rodzina w tym czasie, ale nie na wspólnych modlitwach tylko obiedzie. I jak moja mama nie chciała przyjść na wigilie, to nikt włosów z głowy nie rwał, ani nie było mowy że rodzicielka sie tak specjalnie kryguje, żeby ja prosić i błagać, tylko spotkali sie chcacy, a mama miała spokój w ten dzień. I jak ja dożyje wieku mamy onętka, to też bede reagować z nieskrywana niechęcia na zapraszanie mnie na modły (no chyba że to jakaś nowa religia i w charakterze widza).
            • jak_matrioszka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 23:33
              Obiad jest raczej nie jest specjalnie pogański smile Ludzie jedza bez wzgledu na wyznanie. Tłuczesz temat podkreślajac że wigilia, że tradycja, jakby cały Twój świat sie na tym opierał. Zacznij myśleć w kategoriach "wolne pół wtorku i dwa kolejne dni", daj matce zdecydować co chce i nie "wiedz lepiej", i nie rób tego w nadzieji, że za rok mamusia na wigilie przybedzie w podskokach z taca pierogów w jednej i flaszka wódki w drugiej rece. Moja mama miała dużo wiecej lat niż Ty, kiedy wreszcie zerwała z myśleniem "świeta bez wkurwu sa przeciw tradycji". Ciekawe kiedy (a może czy wogóle) Ty dojdziesz do tego samego wniosku. Że nie musisz uzależniać swojego szcześcia i dobrego humoru od tego, czy wszyscy sa tam, gdzie ty postanowiłaś. Albo planować jak innych urobić pod swoje widzimisie. Weź sobie jak w Misiu, wykreuj nowa świecka tradycje, spotkania bez twojej mamy i bez wyrzutów z tego powodu. Może być fajniej niż obecnie smile
              • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 07:20
                jak_matrioszka napisała:

                > Obiad jest raczej nie jest specjalnie pogański smile
                Przecież trupie żarcie się podaje i miejsce dla upiora też jest. To katolicka tradycja? smile

                Tłuczesz temat podkreślajac że wigilia, że tradycja, jakby cały Twój ś
                > wiat sie na tym opierał.
                Świat to bez przesady, ale tak, Wigilia to dla mnie szczególny dzień i dobrze mi z tym. Mało tego, moja córka już chyba też załapała, i nie w kontekście religijnym.

                myśleć w kategoriach "wolne pół wtorku i dwa k
                > olejne dni",
                Ale mogę sama tym świętom nadać swoje znaczenie, czy już tylko jedyne słuszne myślenie o nich to "wolne dni"?


                >daj matce zdecydować co chce i nie "wiedz lepiej"
                A tu masz rację.
                , i nie rób tego
                > w nadzieji, że za rok mamusia na wigilie przybedzie w podskokach z taca pierogó
                > w w jednej i flaszka wódki w drugiej rece.
                Matka nie pije wódki i nie lepi pierogów, my zresztą też ostatnio nie pijemy praktycznie. Kiedyś lubiłam otworzyć z mężem Liebfraumilch, jak już goście sobie poszli, ale ostatnio jakoś zrezygnowałam z tego zwyczaju.

                Moja mama miała dużo wiecej lat niż
                > Ty, kiedy wreszcie zerwała z myśleniem "świeta bez wkurwu sa przeciw tradycji".
                > Ciekawe kiedy (a może czy wogóle) Ty dojdziesz do tego samego wniosku.
                Ależ ja nie mam wkurwu w święta, mam problem z matką p r z e d świętami, który z reguły rozwiązuję tak lub inaczej i tyle. W święta zdenerwowała mnie raz jeden, gdy po raz pierwszy, zaczęła chcieć do domu po godzinie. Wtedy byłam zaskoczona, potem już nigdy. Czemu sądzisz, że jej postępowanie psuje mi całe święta? Nie psuje, mam jeszcze dziecko i męża, którzy są dla mnie znacznie ważniejsi i święta z którymi są fajne. Mam też przyjaciół, z którymi się widzę, jak nie w same święta, to niedługo po i też to jest miłe - serio mam się na co cieszyć, niezależnie od humorów matki.

                Że nie
                > musisz uzależniać swojego szcześcia i dobrego humoru od tego, czy wszyscy sa ta
                > m, gdzie ty postanowiłaś.
                Cóż za pomysł... Nieco dziki. Czemu miałabym tak robić?

                >Albo planować jak innych urobić pod swoje widzimisie.
                Hę?

                > Weź sobie jak w Misiu, wykreuj nowa świecka tradycje, spotkania bez twojej mam
                > y i bez wyrzutów z tego powodu. Może być fajniej niż obecnie smile
                Dziękuję, mam swoje tradycje i śmiem wątpić, czy może być jeszcze fajniej. Ale dziękuję smile
                • jak_matrioszka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 12:24
                  Miałam na myśli obiad jako posiłek jedzony codziennie, a nie przez duże "O" smile

                  Ok, zrozumiałam że wigilia jest dla Ciebie bardzo ważna. Z tym punktem sie nie dyskutuje.
                  Piszac o "pierogach i wódce" nie miałam na myśli konkretnych produktów, ale konkretne zachowanie. Wiele osób radzi "zostaw matke raz sama, to spotulnieje i za rok przytupta bez fochów". A moim zdaniem akurat na ta druga cześć zdania nie powinnaś liczyć, ani robić niczego z takim nastawieniem. Nie bede sie upierać, że wiem czym dla Ciebie jest zostawienie matki w wigilie samej, wiem tylko czym dla mnie była podobna sytuacja. Bardzo niefajnie było, a tobie może być jeszcze gorzej. Jedyne co przemawia za takim czymś jest fakt, że tak jak jest też nie jest fajnie, i masz to już przećwiczone X razy, wiec może warto spróbować to zmienić. Cały czas majac w głowie, że zmieniasz siebie, a nie matke. I tu dochodzimy do dzikiego pomysłu, że swoje szczeście uzależniasz od innych. Może tak nie czujesz, ale dla mnie dokładnie tak to opisałaś; miotasz sie i wydajesz sie być nieszcześliwa z powodu postawy matki. Sprowadzenie jej na wigilie dało ukojenie, krótkotrwałe niestety, bo mamusia sie znów urwała. Dlatego zaproponowałam "nowy plan". Nie żebym watpiła w jakość twoich wigilii, bo pewnie sa zajebistym (przepraszam za wyrażenie) dniem w roku, chodzi tylko o korekte liczby gości. Zapraszasz, a potem planujesz pod tych którzy powiedzieli "dziekuje, chetnie przyjde", zamiast kłaść nacisk na zwabienie ostatniego gościa.

                  Na piśmie cieżko przekazać wszystko tak jak sie myśli, ale włóż maksimum dobrej woli w przeczytanie moich wypocin i kwestie sporne rozstrzygaj na moja korzyść wink Moim zamiarem nie było obrażenie Cie, ani dokopanie czy co tam jeszcze czesto sie zarzuca forumowym wpisom. Ja bym chciała zaoferować inny punkt widzenia, inny rozkład cieżaru. Jeżeli coś co robisz nie funkcjonuje dla Ciebie, to zmień to co robisz, ale nie oczekuj wyników u innych.
    • jola-kotka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 21:57
      Staralabym sie ja jednak przekona zeby przyjela zaproszenie tesciowej. Nie zostawilabym matki samej w wigilie zebym nie wiem jaka byla. Pojechalabym do niej jesli jedna nie uda sie namowic na to zaproszenie niezaleznie co by tam gadala ale ja mam zawsze z tylu glowy -ile jeszcze tych wspolnych swiat nam zostalo po tym jak niespodziewanie tydzien prze jednymi takimi swietami zmarl moj dziadek .
      • iwoniaw Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:08
        jola-kotka napisała:

        > Staralabym sie ja jednak przekona zeby przyjela zaproszenie tesciowej. Nie zost
        > awilabym matki samej w wigilie zebym nie wiem jaka byla. Pojechalabym do niej j
        > esli jedna nie uda sie namowic na to zaproszenie niezaleznie co by tam gadala a
        > le ja mam zawsze z tylu glowy -ile jeszcze tych wspolnych swiat nam zostalo po
        > tym jak niespodziewanie tydzien prze jednymi takimi swietami zmarl moj dziadek

        No szkoda tylko, że matka nie ma z tyłu głowy, że być może to już niewiele jej świąt zostało i jak tak dalej pójdzie, to "cudowne" wspomnienia po sobie zostawi, jak dzieci dla odmiany w pierwszą wigilię bez niej odetchną z ulgą, że cyrków nareszcie nikt nie wyprawia. uncertain
        Biorąc pod uwagę całokształt zachowań mamy kosmos, ja bym wreszcie raz pozwoliła jej doświadczyć spełnienia tych werbalizowanych żądań - to jedyna szansa, że następnym razem nie będzie manipulować, tylko zacznie mówić wprost, o co jej chodzi.





        --
        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • jola-kotka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:25
          Matka ma pewnie swoj wiek i ma prawo do dziwnych zachowan. A moze to nie jest dziwne zachowanie. Jaka rodzina dla niej jest tesciowa corki? Nie kazdy jest jak moja babcia. "Nieistotne czy ktos jest mi bliski , dawaj go byle nie sprawila ze ciebie nie bedzie. " Rodzicow sie ma jednych, nie zawsze oni sa doskonali , nie zawsze postepuja racjonalnie ale czy my jestesmy dla nich doskonali?
          • iwoniaw Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:46
            jola-kotka napisała:

            > Matka ma pewnie swoj wiek i ma prawo do dziwnych zachowan. A moze to nie jest d
            > ziwne zachowanie. Jaka rodzina dla niej jest tesciowa corki? Nie kazdy jest jak
            > moja babcia. "Nieistotne czy ktos jest mi bliski , dawaj go byle nie sprawila
            > ze ciebie nie bedzie. " Rodzicow sie ma jednych, nie zawsze oni sa doskonali ,
            > nie zawsze postepuja racjonalnie ale czy my jestesmy dla nich doskonali?

            No super - mąż autorki wątku też ma jedną matkę. Ona akurat zaprasza i teściową syna, ale jakie miałabyś propozycje, gdyby także odstawiała podobne cyrki? Małżeństwo z dzieckiem miałoby się rozdzielić w wigilię (a dziecko do której babci należy wówczas zabrać?), żeby spełniać chore wizje mamuś? Może i teściowa córki jest dla matki kosmos "obcym człowiekiem" - sęk w tym, że dla kosmos to nie jest "obcy człowiek", tylko matka jej męża i babcia jej dziecka. Wobec którego to dziecka, nawiasem mówiąc, kosmos też ma powinności. Czy jej córka nie powinna mieć normalnych świąt z rodziną z powodu fochów babki?


            --
            "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
          • mimbla125 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 06:07
            jola-kotka napisała:

            > Matka ma pewnie swoj wiek i ma prawo do dziwnych zachowan.

            A to niby dlaczego? Sam wiek jako taki niczego nie tłumaczy, w końcu z wiekiem wypadałoby raczej mądrzeć... No chyba, ze wkrada się jakaś demencja, to inna para kaloszy.

            Rodzicow sie ma jednych, nie zawsze oni sa doskonali ,
            > nie zawsze postepuja racjonalnie (...)

            No i spokojnie można dać im ponieść konsekwencje ich nieracjonalnego zachowania (czyli tu: nie zobaczyć się z matką w wigilię).

            Nie rozumiem takiego traktowania rodziców, z serii : pozwalam sobą manipulować, ze wszystkim się zgadzam, BOTOMATKA!
            (Jak wyżej- pomijając przypadki osoby chorej)
            • jola-kotka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 06:45
              Ta matka ma poczatki demencji. Mozna dac im poniesc konsekwencje . Tylko to jest tak, ze te konsekwencje taka starsza osobe moga niczego nie nauczyc a sprawic ze poczuje sie opuszczona, samotna, tez mozna to olac , to takie nic jest przeciez. albo dla tego dziecka ktore dalo poniesc te konsekwencje , potem okazuje sie ze to ono je ponioslo w postaci wyrzutow sumienia bo .... . No i wiecej juz nie beda sie klocic u kogo wigilia.
            • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 07:23
              Owszem, ma początki demencji (pamięć gorsza, problemy fizyczne), tyle że jak ich nie miała, to tu akurat zachowywała się dokładnie tak samo. Gdyby jej podejście było przejawem choroby, a ogólnie byłaby ok, to jest faktycznie zupełnie inna para kaloszy.
        • chatgris01 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:17
          Zostawienie samej to by było, jakbyś Ty nie chciała, żeby przyszła, a ona tak.
          Zgadzam się z iwoniaw, jeśli to by nie pomogło na zaprzestanie manipulacji, to nic już nie pomoże. Może faktycznie warto spróbować? Dorosła jest (a możliwe, że wtedy w ostatniej chwili zmieni zdanie).

          --
          http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
              • iwoniaw Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 09:36
                sowka.szara napisała:

                > A mąż do swojej matki?

                No właśnie na to pytanie jakoś jola mi nie odpowiedziała 😉 I zakładając, że dopóki rodzic żyje, dorosłe dzieci mają obowiązek w święta organizować się tak, jak on chce, co z małoletnimi wnukami, jeśli akurat obie babcie mają życzenie, by (nie) przyjeżdżały do nich tego dnia?
                Tak, chcę właśnie powiedzieć, że dorośli ludzie powinni brać pod uwagę coś więcej niż widzimisię jednej osoby i mają prawo (a czasem nawet obowiązek) zatroszczyć się o dobrostan także swój, dzieci, współmałżonka i także oczekiwać szacunku i braku absurdalnych fochów.


                --
                "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
            • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 11:22
              Moja mama np nie chce spędzać świąt u teściowej bo czuje się myślę gorsza ( u teściowej wzorowy porządek, u niej od lat totalny bajzel), biedniejsza ( teściowa mocno zamożna), gorzej ubrana( ona lumpeksy, teściowa eleganckie garsoneczki etc). Nie chce też słuchać tradycyjnych utyskiwań mamy męża mojego na jej umęczenie i przepracowanie i niedelikatnych uwag jedzeniowych ( jakby czasem trochę skąpi i wypomina, że zaraz coś się skończy jakby przez obecność mojej mamy miało czegoś zabraknąć). Nie jest tego dużo ale mojej matce robi się przykro i obiecuje sobie, że nigdy wiecej tam nie pojedzie. Moja mama nie cierpi też mojej szwagierki, która ma swoje wady, fakt.
              Obcą osobą teściowa nie jest ale może działać na nerwy ( mama moja też) i powodować u mamy mojej kompleksy. ( niepotrzebne, ale cóż na to poradzę).
              Oddzielna sprawa to prezenty. Matka czuje się źle i niezręcznie bo sama za mało i nie wszystkim np dała i potem patrząc na np wypasione drogie upominki mojej szwagierki dla teściowej.
              My oczywiście wozimy stos dodatkowych prezentów ( od niej dla teściów, szwagierki, dla niej kolejne, dodatkowe od nas, żeby była jakaś równowaga)
              Raz syn został u nas w domu z mamą moją, wtedy teściowa była obrażona bo ona raczej nigdy nie liczy się ze słowami. Kto bogatemu zabroni?
              Obie mamy, moja i męża, są dla mnie najbliższymi, w równym stopniu, osobami ale święta to zawsze zgniły kompromis
                • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 19:01
                  Może źle to opisałam. Ona generalnie nie jest skąpa, gada czasem głupoty nietaktowne nie wiem czemu. Snobką też nie jest. To dobra kobieta😊. Władcza, dominująca, niedelikatna i nietaktowna czasem ale nie z premedytacją. Naprawdę dobra. I bardzo poukładana. Mama moja chyba ma problem z poczuciem własnej wartości, szczególnie przy niej. Chciałabym by dla nas, dla wnuków, dla mnie, dla mojego męża - była z nami wszystkimi razem cały dzień, cały wieczór, całą Wigilię. I tak, u nas jest taka jakby mała Wigilia z moją mamą i moimi dziećmi, mężem. Najpierw. Przed późniejsxym pojechaniem do teściowej ( która potrafi nas zaskoczyć zaproszeniem w przeddzień, bez uprzedzenia nas, większej ilości gości, dalszej jej rodziny, co tym bardziej krępuje moją mamę, a nas wkurza trochę.
        • jola-kotka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:28
          A czy nalezy isc z duchem czasu wbrew sobie? Zastanow sie jak bedziesz sie czula jesli los za decyduje ze to byla ostatnia wigilia( odpukac oczywoscie) jak bedziesz sie czula wtedy ze bylas taka nowoczesna, wyzwolona? Nalezy postepowac w zgodzie z wlasnym ja a nie bo inni. Inni moga sie olac na rodzicow nie moja sprawa . Ja nie i tobie radze sie zastanowic czy naprawde chcesz postapic inaczej niz czujesz.
          • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:33
            Problem w tym, że moje odczucia są ambiwalentne. I serio mam wrażenie, że jej po prostu nie zależy na spotkaniu z nami (już nie mówię o mężu, ale sobie i wnuczce). Oraz jak napisałam w starterze - dominujące uczucie u mnie w tej sytuacji to zmęczenie, jeszcze poirytowanie.
            • jola-kotka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 04.12.19, 22:37
              Klepiesz bzdury. Powiedziala ci ze chce sie spotkac ale... . Dopowiadasz sobie zeby to ona byla winna bo wtedy latwiej bedzie sobie wytlumaczyc jak ja zostawisz sama w wigilie. Pojechac do matki i zawiezc jej cos do jedzenia chyba cie nie zabije. Ok bo zaczynam sie denerwowac. Co mysle napisalam a decyzja nalezy tylko do ciebie.
      • milka_milka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 08:57
        A mnie zawsze zastanawia szantażowanie siebie i otoczenia hasłami typu „ ile tych świat jeszcze razem zostało”. Ile zostało tyle zostało, tego nie wie nikt i nie ma co machać takimi pseudo wyciskaczami łez.

        --
        Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
          • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 11:38
            Takie gadanie o śmierci jest zabawne, owszem. Z mężem śmiejemy się bo teściowa np od lat to nam serwuje. Mama znowu, na poważnie boi się widząc niedołężnienie, rozsypkę psychiczną starościową przyjaciółek rówieśniczek, siostry.
            Ale jest w tym coś na poważnie. Dwa lata temu w czasie świąt chorował i umierał mój teść, ukochany dziadek dzieci.
            Znienacka. Miał 77 lat. Zdrowy.
            Zaraz po nim mój tata. Też z zaskoczenia.
            Mimo upływu czasu trudno z tym się pogodzić. Nonstop wracają wspomnienia i żal, że choć ze dwa, pięć lat dłużej nie pożyli.
            Zaczęłam na poważnie bać się o obie babcie.
            Są jakie są ale ich życie zrośnięte jest z naszym życiem. Chcę maksymalnie nacieszyć się nimi. Charakter mają paskudny ale to właściwie nieistotne.

          • yuka12 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 12:45
            Moja mama mówi tak, od kiedy pamiętam czyli 40 lat? więcej? I nadal żyje, czuje się dobrze, jest bardzo sprawna i nie zdziwiłabym się, gdyby dożyła setki.

            --
            "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
            • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 19:06
              No właśnie u nas też latami gada o swojej rychłej śmierci teściowa, 😉dziadek nigdy. A to on znienacka i zdrowiutki, nie biorący ani jednej tabletki na nic - po prostu wyjechał nad morze i umarł.
    • agonyaunt Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 02:31
      >Tyle, że sumienie mi się jeszcze lekko burzy.

      A może raz dla odmiany posłuchasz matki, nie sumienia? Chce w wigilię posiedzieć w domu, to niech posiedzi, to naprawdę nie jest żaden dramat spędzić ten wieczór samemu. Zobacz jak się kończy takie działanie według wydruku - ty się naszarpiesz, żeby mamę namówić, ona w końcu ulegnie, bo ile można słuchać trucia, a potem będzie siedziała skwaszona przy stole, bo nie tak chciała spędzić święta, a reszta gości będzie miała do niej pretensje, że skwasiła całą imprezę. A wystarczy uwzględnić to pierwsze "nie". No dobrze, owszem, może niektórzy mają tak, że muszą sobie potańczyć, ale może jednak nie dlatego, że lubią, tylko sami mają ten taniec wdrukowany. I tak się to potem ciągnie przez pokolenia.

      Przerwij ten obłęd, dasz radę!
    • hrabina_niczyja Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 02:44
      Oczywiście, że podać się biegowi wydarzeń i już. Trudno, matka jest chora, chce być w domu jak zawsze i nie ma warunków. Kuźwa, jak można nie mieć warunków, żeby zjeść kolacje z własnym dzieckiem? Przykre. Myślałam, że moja jest straszna, ale to co twoja powiedziała to mnie by skutecznie rozwaliło. Szok. Trzymaj się.
      • jola-kotka Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 06:34
        Juz tak sie nie szokuj. Mozna nie miec "warunkow" np. Nie miec sily przygotowac bo tu chyba nie chodzi o kolacje w postaci owsianki.
        "Wychodzi, ale tylko w towarzystwie. Tzn. wyrywa się sama, taksówką, ale z reguły udaje mi się w porę interweniować i idzie z kimś. Samodzielne wyjścia kilkakrotnie skończyły się wcześniej upadkami, potłuczeniami."
        Raczej nie mowimy o matce zdrowej , pelnej sil co to odmawia corce wspolnej wigili.
        • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 07:00
          jola-kotka napisała:

          > Juz tak sie nie szokuj. Mozna nie miec "warunkow" np. Nie miec sily przygotowa
          > c bo tu chyba nie chodzi o kolacje w postaci owsianki.

          Tyle, że nikt od niej nie oczekuje żadnych, absolutnie żadnych przygotowań. Jedynie chęć zobaczenia się.

          W sumie kwestia jest rozstrzygnięta, a rada padła w jednym z pierwszych wpisów, czyli w zasadzie można odpuścić temat: spytam, czy ma ochotę, żebyśmy zajrzeli i przywieźli jej coś świątecznego, a potem postąpię zgodnie z życzeniem.
          • daniela34 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 08:38
            I tego się trzymaj, Kosmos. I odpuść sobie dalsze wchodzenie do tego wątku, bo nie ma sensu tego międlić dłużej. Szkoda psuć sobie co roku najmilszy czas przedświątecznych przygotowań rozważaniem występów mamy. Zapytaj, czy mama chce, żebyś przyjechała w Wigilię i tyle.
        • hrabina_niczyja Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 10:13
          Jolka, weź przestań. Kosmos wyraźnie napisała, że matka od 25 lat nie ma warunków. Mogła powiedzieć, ale kolacje to przywiezeiesz? I by starczyło. Ale nie, lepiej być chorym i nie mieć warunków. Sorry Jolka, dziecko miejsce u matki to powinno mieć nawet jakby ta matka mieszkała w kawalerce.
        • gajmal Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 09:00
          Ja bym jeszcze przy okazji rozmowy przed Świętami rzuciła coś w stylu - Szkoda mamo, że jesteś taką egoistką i nawet w święta nie możesz zrobić nic dla nas. Szkoda, że pozbawiasz wnuczki możliwości spędzenia świąt z babcią. Ciekawe gdzie teraz są te babcie z bajek, które były zawsze wzorem czułości i bliskości dla wnuków.
          A tak na marginesie - może problemem jest brak prezentu dla teściowej?
          • agonyaunt Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 12:36
            Cudny przykład pasywnej agresji.

            Przyznam, że jestem w lekkim szoku po lekturze tego wątku. To już człowiek nie może sam zdecydować co chce robić w święta, bo musi, po prostu musi dopasować się do tego, co wymyślą inni? Serio macie potrzebę uczestniczenia - i zmuszania innych do uczestniczenia wbrew własnej woli - w świątecznych szopkach? Nie widzicie ile tu hipokryzji? Jak babcia nie chce się spotkać z wnukiem, to egoizm, ale jak ktoś babcię do takiego spotkania zmusza, to już w porządku? A wszystko pod nutę "bo nie wypada". No ludzie, mówimy o bliskich, którzy z różnych powodów mogą nie mieć ochoty na wspólne imprezowanie - czemu nie potraficie tego uszanować?
      • mikams75 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 11:54
        mysle, ze to kwestia tego, co to sa te warunki i podejscia do tematu. Dla jednego wystarczy maly stolik przy sofie, generalnie dach nad glowa i pierogi na talerzu i super, ze sa razem. A inni marza o wystawnym stole ze zlotymi swiecznikami, paterami wypelnionymi najdrozszym jadlem. I jak tego nie maja, to zle sie z tym czuja i uwazaja, ze nie maja warunkow na przyjecie gosci. Szczegolnie jesli druga strona (chocby i corka, ktorej lepiej sie powodzi, czy tesciowa potrafiaca ladnie zaaranzowac stol) ma niby lepiej. Wowczas czuja sie zobowiazani do trzymania poziomu. Glupie, ale wiem, ze sporo starszych osob tak ma. Kiedys bylo ogolnie bednie i skromnie i bylo ok, a teraz pojawilo sie "bogactwo", ktoremu nie moga dorownac. I wola zrezygnowac niz czuc sie gorzej podejmujac gosci skromnie.
        • igge Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 19:21
          To ja coś na marginesie o WARUNKACH do udanej i radosnej Wigilii😀.
          Mój dorosły syn przez kilka ostatnich lat bardzo nie chciał byśmy kupowali i ubierali choinkę. Ja też mogę ostatecznie mieć choinkę ze stosu książek albo patyków albo na dworzu albo kredą na ścianie narysowaną albo i wcale. Na myśl o znoszeniu ozdób ze strychu, śmieceniu, rozgardiaszu dodatkowym robiło mi się trochę słabo więc choinki ostatnio, ze dwa, może 3 lata nie było. Jakież było moje zdumienie wiłc kiedy w zeszłym roku po świętach usłyszałam od synka ( gorącego przeciwnika choinki !!!) mieszkającego z dziewczyną, że on i owszem miał i ma choinkę, ubraną, ustrojoną. Do tego kupili paczkę pierogów w biedronce oraz po piwku i urządzili sobie swoją Wigilię, że hej, po prostu super. Z prezentami, życzeniami i w ogóle. Nie wiem gdzie wstawili bo w kawalerce zdaje się żadne z nich nie sprząta nigdy.
          Potem pojechali na święta każde do swoich rodziców.
          Ubawiło mnie to, ale niedoczekanie, w tym roku choinkę już mam 😀. Ale wiem, że udana Wigilia to owo piwko i kupne pierogi z biedry i już. I tego się trzymam.
      • kosmos_pierzasty Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 11:46
        bo_ob napisała:


        > Od dawna mama jest samotna

        Tak, od dawna. Po śmierci ojca przestało się dla niej liczyć cokolwiek i ktokolwiek. Nie dała też sobie pomóc. Dopiero jakieś półtora roku temu zdecydowała się na pomoc fachowca, ale to już trochę za późno było, tym bardziej że szybko go, właściwie ich, umniejszyla i uznała, że się nie znają i jej nie pomogą.
        • bo_ob Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 11:55
          Myślę, że twoja mama cierpi na samotność, taką egzystencjalną, prawdziwą, głęboką, której brak dotyku i ciepła. Nic na to nie poradzisz, ani ty, ani terapeuta.
          Wiele wrażliwych kobiet, które zostały same i nie znalazły nowego partnera, który tę pustkę by im zapełnił ma podobny syndrom na starość.

          Pewnie nie ma nikogo, kto by ją przytulił, pogłaskał i przed kim mogłaby się bezpiecznie dla siebie wypłakać.
        • lily_evans11 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 14:44
          Koleżanek aktywnych nie ma? Moja mama w ciężkiej żałobie tuż po smierci swojej matki poszła do nowej pracy, bo tak wyszło. Poznała ludzi, musiała się skupić na trudnościach, a środowisko pracowe było kiepskie. Na emeryturze od paru lat spotyka się regularnie ze znajomymi, w dyskusyjnym klubie książki, do teatru, kina, na imprezy kulturalne... autobusem jeździ, a nawet ja z takich atrakcji rezygnujęwink. A była kompletnie skupiona na swoich problemach
          I na tym nieszczęściu. Odbiła się bardzo, chociaż ogólnie to zrzędliwa osoba.

          --
          Nigdy nie byłam złą babą
          • mikams75 Re: To pociągnę - wigilijnie ;) 05.12.19, 20:17
            i to jest dobry sposob w strudnej sytuacji; u mnie dalsza ciocia, samotna, zapisala sie na uniwersytet trzeciego wieku i normalnie rozkwitla! Tak jak wczesniej byla zrzedliwa i uszczesliwiala innych swoim towarzystwem na sile, to teraz nie ma czasu, bo albo zajecia, albo wycieczki, albo jakies prywatne spotkania z tego grona a i rozmowy z nia zupelnie sie zmienily. Nie mowe, ze temat zmienila na filozofie, nie, ot codzienne tematy, ale z zupelnie innym podejsciem, niezrzedzaco-zgryzliwym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka