Dodaj do ulubionych

Koleżanka, o co chodzi?

05.12.19, 10:42
Słuchajcie o co chodzi z tym syndromem takich samych zachowań które mają związek z koleżanką którą poznaje dany facet? Gdzie nie popatrzę jakaś koleżanka rozwala często stabilne relacje między ludźmi. A schemat jest zawsze ten sam, facet pod wpływem jakiejś tam koleżanki najczęściej poznanej fragmentami bo np jest miła przez 8 godzin w robocie zmienia percepcje i zachowanie wobec stałej partnerki. Choćby ją 1,5 miesiąca wcześniej kochał do szaleństwa. Oczywiście niekoniecznie musiał być to sielankowy związek, natomiast zachowania są zawsze te same, rozdrażnienie, krytyka, wszystko co było dobre i fajne zamienia się nagle w g. Czy to jest jakiś psychologiczny mechanizm że dotyczy tak wielu ludzi? Bo wygląda na to że nawet normalnym facetom czasami zaczyna w ten sposób odbijać.Doświadczyłyście tego?Obserwujecie coś podobnego?
Post pod wpływem tego wątku.
forum.gazeta.pl/forum/w,567,169053023,169053023,Moje_malzenstwo.html
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 11:03
      chodzi o to ze faceci sami z siebie widzą słabo, natomiast jak im ktos powie co mają widziec - to to widzą. Dlatego nie należy mężowi mówić "o, popatrz, jaka gruba jestem, a jaki mam tutaj cellulit"). Wiec jak kolega/kolezanka dosc długo potlumaczy co ma widziec, to on to zobaczy. nawet jak tego nie ma.

      --
      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
      Pietrek + Solejuk wink
      • bombalska Re: Koleżanka, o co chodzi? 06.12.19, 12:58
        big_grinDDDDDD
        Ale to chyba fakt. Kiedys moj kolega zachwycal sie Shakira (na poczatku jej kariery - "whenever, whereever"). Ja mu na to, ze przeciez ona ma gruba du.pe. A on na to, ze w ogole nie zauwazyl. Chyba widza tylko caloksztalt bez analizy szczegolow.

        --
        Kazdy ma swojego trupa w szafie
    • daniela34 Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 11:12
      Moja nieprofesjonalna diagnoza brzmi: syndrom niedojrzałego muflona.

      Dojrzały przedstawiciel gatunku bowiem zdaje sobie sprawę, że przedstawicielka gatunku w wersji oficjalnej w pracy czy towarzyskiej jest bardziej atrakcyjna pod wieloma względami od wersji domowej. Koleżanka nie zagoni kolegi do żmudnych czynności domowych, nie ciosa mu kołków na głowie o wyniesienie śmieci czy zagrabienie liści, nie widzi jej w maseczce ani po 5 godzinach sprzątania. We własnym domu koleżanka być może zamienia się w taką samą muflonicę jak jego żona.

      I żaby nie było, ze jestem zazdrosna - doświadczyłam takiego własnie (niechcianego i nieproszonego) zainteresowania jako ta koleżanka, tyle że ja miałam pełną świadomość, że jestem atrakcyjna dla muflona, bo widzi tylko wersję oficjalną plus nie kojarzę się z dziećmi, obowiązkami i całą domową logistyką.

      Z życia znajomych znam wiele przypadków, w których zadbana, urocza, tajemnicza, pociągająca kochanka, mająca bogate zainteresowania i niebanalne podejście do życia, nagle po tym jak muflon rozwiódł się dla niej z żoną a ona urodziła urocze dziecko, stawała się- według muflona- kopią pierwszej żony. Też chciała, żeby kupował pieluchy, sprzątał po sobie, wracał z pracy prosto do domu i zajmował się dzieckiem i takie tam...
      • martishia7 Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 11:40
        Mam taką historię w dalszym otoczeniu - kubek w kubek. Pan zostawił żonę (miłą, cichą mysz ze ściany wschodniej, dwoje dzieci, praca za średnią krajową) na gwiazdę przez duże "G" - w branży urodowej, więc i pieniądze przyzwoite, i wygląd obowiązkowy. Pani zapragnęła dziecka i wszystkie koszmary z pierwszego małżeństwa wróciły big_grin Nie żal mi wcale.
        • daniela34 Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 11:43
          Mnie też nie żal smile Ani trochę.
          Mój ulubiony pan jest po 2 rozwodach, bo każda z żon po urodzeniu dziecka zaniedbała biedaka (pan chyba nie dostrzega, że przy niemowlęciu oczekiwanie, że potrzeby męża będą dla żony na pierwszym jest ciut nierealistyczne).
      • anorektycznazdzira Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 22:13
        "Też chciała, żeby kupował pieluchy, sprzątał po sobie, wracał z pracy prosto do domu i zajmował się dzieckiem i takie tam..."
        I tu zaczynam mieć nadzieję, że wyrwany pierwszej żonie skarb zachował się identycznie, jak w pierwszym małżeństwie big_grinbig_grin

        --
        'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
    • whitney85 Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 11:23
      Właśnie się wypowiedziałam w tamtym wątku.
      U mnie tak było. Jednego miesiąca sielanka. Następnego czepianie się mnie plus jakiś mur obojętności.
      Potem się właśnie okazało, że akurat ta zmiana pokryła się z zapoznaniem owej koleżanki.
      Najlepsze że po fakcie nadal obstawia, że zepsulo się samo a koleżanka nie ma nic do tego.
      To ja byłam niemiła, zła, za mało uczuciowa itd itp. I stąd miś musiał poszukać przyjaciółki, która zrozumie i pocieszy.
    • gulcia77 Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 11:23
      Chodzi po prostu o "blank nowo Balbina". Przy czym słowo-klucz, to "nowo". Jak który pan jest ogarnięty, to wie, że urok "nowości" szybko mija i trzyma się starej "Balbiny". Niestety, ogarnięcie to rzadko spotykane zjawisko.

      --
      "Emancipate yourselves from mental slavery
      None but ourselves can free our minds"
    • pani_tau Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 12:14
      Jakby relacja rzeczywiście była stabilna to regiment koleżanek i kolegów nic by nie wskórał.
      Vide Doda, która o rozpad każdego swojego związku oskarża media. Ciekawe, że państwo Rozenek-Majdan, którym paparazzi non stop siedzą na ogonie jakoś całkiem nieźle się trzymają.
      • umi Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 12:28
        To nie zalezy tylko od stabilnosci relacji, ale tezkregoslupa morlanego i zdolnosci przewidywania konskewencji konkretnej osoby. Jak ktos ma uposledzona (wielu facetow ma wgrana opcje tu i teraz plus ja jestem zayebisty) to sie wykolei jak tylko nie trzyma sie go krotko przy pysku.
      • aerra Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 13:00
        O, nie przesadzajmy - Rozenek-Majdan to dopiero 3 rocznicę ślubu mieli, jeszcze tego stażu zbyt długiego nie mają.


        --
        super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
        <*>
      • bombalska Re: Koleżanka, o co chodzi? 06.12.19, 14:10
        Ja tam nie wiem. Ale ilekroc na pomponie jest o Majdanach, to w komentarzach dobrzy ludzie donosza, ze Majdan bzyka Ole Janiak z tvn'u i kaza Rodzynkowej wynajac detektywa.

        --
        Kazdy ma swojego trupa w szafie
        • taniax Re: Koleżanka, o co chodzi? 06.12.19, 17:26
          Serio? Chodzi pewnie o te Ole Janiec.
          Ciekawe bo kiedyś widziałam ich razem w tvn24 podczas jakiegoś programu i nawet pomyślałam że widać po jego mowie ciała ze ona mu się bardzo podoba.
    • umi Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 12:26
      Czy to jest jakiś psychologiczny mechanizm że dotyczy tak wielu ludzi? - Tak, syndrom trawy zielenszej za plotem. Wciaz wielu nie moze uwierzyc, ze ona wszedzie taka sama, wiec lapie sie wiele osob, plci obojga. Chociaz fakt, ze jednak mezczyzni czesciej niz kobiety.
        • umi Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 15:53
          Mnie sie wydaje, ze wbrew pozorom jednak sa. Staly, udany zwiazek jest najkorzystniejszy dla psychiki i dlugosci zycia. Stres je skraca (a zmiany partnerow raczej sa stresujace). Dzieci i pelnych, stabilnych rodzin maja najlepszy start w zycie... Duzo tego jest. Juz nie mowiac o tym, ze zmiany partnerow to jednak teoretycznie duzo wieksze narazene na choroby weneryczne, ktore nie dosc, ze pogarszaja jakosc zycia, to jeszcze potrafia sporo je skrocic. Tylko jestesmy tez dosc glupim gatunkiem. Tak samo jak szkodzi nadmiar jedzenia (tylek rosnie, kondycja maleje itd.) a jednak wielu z nas sie przezera, jak szkodzi brak ruchu, a jednak nie chce nam sie ruszyc tylka i cwiczyc, tak samo szkodzi uleganie chwilowym emocjom, ale wielu jak kilkuletnei dzieci woli nie myslec o konsekwencjach. Troche kiepsko u nas z mysleniem przyczyna-skutek. Ale nie wiem, czy to biologia, czy bardziej wychowanie.
          No i jest druga teoria, bardziej spiskowa - selekcja naturalna suspicious Przy gorszym rozwoju cywilizacyjnym i bez szeregu ulatwen prawnych dzieci osob, ktore czesto zmieniaja partnerow mialyby duzo mniejsze szanse na przezycie. Wiec slabe geny by nie przetrwaly suspicious
          • simply_z Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 16:01
            Wychowanie uczy nas zycia w monogamii, plus nasza kultura nie jest powiedzmy tak otwarta pod tym wzgledem jak np. w krajach latynoskich czy afrykanskich. A co do teorii o genach, przeciez wlasnie w przypadku mezczyzn chodzi o " zasianie" jak najwiekszej ilosci genow. Z wiekiem spada tez pozadanie, ludzie przezywaja rozne kryzysy i mamy takie, a nie inne efekty. dodatkowo kult matki Polki, ktora robi na dwa etaty i ogarnia dodatkowo dom, a mis sluzy glownie do podziwiania tez nie pomaga..
            • umi Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 19:52
              Zasiac nie znaczy zebrac wink To, ze ktos sobie splodzi nawet i steke dzieci nie znaczy, ze chociaz ulamek z tego dozyje doroslosci. Jak spojrzysz szerzej, kazda bardziej rozwinieta kultura skreca mniej lub bardziej w strone monogamii. Raczej nie przez przypadek.
              Zreszta, u zwierzakow tez tak jest - u gatunkow ktore wymagaja opieki po urodzeniu/wykluciu przezywaja te mlode, ktore maja najtroskliwszych rodzicow. Lepsze genu rzadza wink Slabsze mozna se rozsiewac, ale i tak nawet jak zazre na poczatku, to potem... tego... kiepsko z efektami powiedzmy suspicious
              • anorektycznazdzira Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 22:22
                Dokładnie.
                Ludzie gadają o "genach" powtarzając mądrości z telewizji śniadaniowej.
                Przekazanie genów u gatunków których rozwój do dorosłości (samodzielności+zdolności wychowania swojego potomstwa) jest tak ekstremalnie długi i wymagający jak u człowieka naprawdę NIE może się opierać na strategii "rozsiewania" tongue_out


                --
                'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
    • jola-kotka Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 12:43
      Jest psychologiczne . Czlowiek jak robi zle to wie ze robi zle. Broniac sie przed tym co go gryzie jak jest slaby a duzo osob jest robi wszystko by miec powod przerzucenia winy na kogos. Czyli taki pan swoim zachowaniem szykuje sobie grunt. Potem mowi bo ty taka, siaka , owaka i ma czyste sumienie.
      • anorektycznazdzira Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 22:18
        A to jest akurat całkiem użyteczne. Można się nawet doprosić tego i owego, jak naprawa/wywiezienie/odmalowanie, po jednorazowym zaproszeniu do domku i uzyskaniu pomocy od sympatycznego kolegi.
        Większość mężów nie lubi sprawdzać, w czym jeszcze kolega mógłby żonie pomóc suspicious

        --
        'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
    • 21mada Re: Koleżanka, o co chodzi? 05.12.19, 16:00
      A dlaczego wam tak zależy na wtłoczeniu wszystkich w sztywne ramy i kurczowe trzymanie się raz przyjętych ról przez całe życie? Przecież to brzmi jak koszmar. Ludzie się zmieniają, zmieniają też obiekty westchnień, zainteresowania, fascynacje. Inne rzeczy i osoby ich kręcą na różnych etapach życia. Co w tym niezrozumiałego?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka