Dodaj do ulubionych

O biciu dzieci. Impulsywny comingout.

06.12.19, 22:38
Nie wiem czemu tu to piszę, ale trudno. Dzwonię do matki (przypominam - to ta co mieszka z babcią i kaukazem), czy syn nie zostawił u niej bluzy. Bo tenże gubi wszystko, co nie jest przyrosniete do ciała.
Bluzy brak, ale za to złota rada. Po prostu musi być kara. Najlepiej zlac porządnie.
Zajęta szukaniem bluzy odpowiedziałam, że to niczego dzieci nie uczy i nie zmienia na lepsze. I chciałam zakończyć rozmowę.
Ale matka - stopa w drzwi.
Że skąd ta pewność, przecież nie byłam bita.
Tyle, że ja wstydziłam się rozebrać na wf, a rana na udzie od sprzaczki tak się paprała, że dziś mam blizne.
I zamiast zająć się roztrzepaniem syna - siedzę i płaczę. A to taki banał - skoro rodzic krzywdzil kiedyś, to czemu dziś miałby być inny.
Nie wiem czemu tak mnie to dziś ruszyło, może miększy dzień mam.


--
Hope
Obserwuj wątek
      • livia.kalina Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 06.12.19, 22:52
        Dokładnie. Nie miałaś dobrego domu i sama od podstaw zbudowałaś swój własny- lepszy. Chwała Ci za to. Naprawdę możesz być z siebie dumna.

        Chciałaby Cie o coś spytać ale w sumie nie wiem, czy nie sprawi Ci to przykrości.

        --
        super_hetero_dyna:
        "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
    • iwoniaw Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 06.12.19, 22:52
      tryggia napisała:


      > I zamiast zająć się roztrzepaniem syna - siedzę i płaczę. A to taki banał - sko
      > ro rodzic krzywdzil kiedyś, to czemu dziś miałby być inny.
      > Nie wiem czemu tak mnie to dziś ruszyło, może miększy dzień mam.
      >
      Ruszyło Cię, bo to - mimo racjonalnego zrozumienia, że to było złe, możesz nie kopiować, nie możesz cofnąć czasu - ciężko przyjąć, że ktoś, kto powinien Cię bronić i chronić sam był źródłem Twoich złych doświadczeń. Gdyby to sąsiadka Cię pobiła nawet kilkukrotnie, to byś wspominała ją jedynie jako świrniętą sadystyczną babę - bo nie byłabyś związana emocjonalnie z nią. A że to matka, to płaczesz, bo przecież każdy by chciał jak najlepszą matkę. Wypłacz się, idź spać, bluza nie zając, znajdzie się. A jak nie to przecież nie tragedia. Pomyśl, że zrobiłaś duży krok ku normalności - nie bijesz syna, wiesz, dlaczego nie jest to dobra "kara".





      --
      "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
    • chicarica Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 06.12.19, 23:22
      To jest całkowity klasyk. Słyszałam to już od kilku osób które w dzieciństwie były bite. Rodzice to wypierają. Zaburza im to obraz idealnego rodzica, jakim w swoim mniemaniu byli, albo wprowadza poczucie winy, które wypierają.
      Taki człowiek z czasem wymyśli sobie alternatywną historię swojego życia i swoich zachowań. Jest to dla niego łatwiejsze, niż zmierzenie się z ponurą rzeczywistością.
      Nie zmienisz tego, nie przekonasz, ona do upadłego będzie twierdzić, że nie było tego, co Ty pamiętasz że było. Dotyczy to różnych zachowań, nie tylko przemocy.
      Chyba jedyne co możesz zrobić, to zaakceptować, że jej nie zmienisz, przeszłości też już nie zmienisz, ale możesz sama żyć i postępować inaczej i zmieniać w ten sposób przyszłość.

      --
      ---
      Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • hukop Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 07:48
      Ale o co chodzi? Moja matka dała mi wpier... dwa razy w życiu. Moim zdaniem za bzdurę. Jeżeli ty nie chcesz bić dziecka ok. Ale co ma do tego jak ty wychowujesz swoje dziecko, skoro wiesz że nie chcesz używać kar cielesnych? Chcesz na siłę powielać schematy? Matka miała rację bijąc ciebie?
    • zielona_strona_swiata Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 08:29
      ' zamiast zająć się roztrzepaniem syna - siedzę i płaczę. A to taki banał - skoro rodzic krzywdzil kiedyś, to czemu dziś miałby być inny'

      I slusznie, wyrzuc to z siebie bo to boli. Rodzic, zamiast opiekowac sie i bronic, krzywdzil cie jako dziecko, bijac i znecajac fizycznie. Do tego wypiera sie i zaprzecza, i to zaprzeczanie czesto jest bardziej bolesne niz przemoc fizyczna bo mowi 'wydaje ci sie, wymyslilas sobie, klamiesz'. Trzymaj sie cieplo.
    • jowita771 Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 08:33
      Czy ja dobrze zrozumiałam, że matka Cię lała, a teraz twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca? To bezczelność. Ja bym powiedziała krótko, że pamiętam doskonale, czy byłam bita i jestem pewna, że ona też pamięta, więc komu ten kit?

      --
      homoseksulaizm jest czyms
      niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
      I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
      by vibe-b
      • black_halo Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 10:42
        Nie bylam bita ale moja matka stosowala wyrafinowana przemoc psychiczna. Szczerze, wtedy myslalam, ze wolalambym dostac kilka razem pasem niz znosic jej dlugie kazania, krytyke, obrazanie mnie i fochy trwajace tygidniami.

        Natomiast dzisiaj moja matka tez zaprzecza, ze kiedykolwiek zachowywala sie karygodnie. Jest pare zdarzen, ktore jej przeypomnialam i powiedzialam, ze nie wybacze jej tego nigdy, co ona skwitowala kolejnym fochem i ze jej sie wybaczenie nalezy.

        Kiedys uwazalam, ze pedagogiczny klaps czy nawet kilka pasow to raczej nic zlego - w opozycji do psychicznych tortur jakie mialam w domu, do momentu az sie wyprowadzilam. Uwazalam wtedy, ze kilka klapsow i jest po sprawie. Natomiast dzisiaj uwazam, ze zadna przemoc wobec dzieci nie jest ok.

        Ostatnio trafilam na tekst Arthura Janova na temlat zrodel holokaustu w dziecinstwie i strasznie mnia to wstrzasnelo.

        --
        memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
    • nangaparbat3 Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 09:08
      Jak miałoby Cię nie ruszyć? Mnie, od samego czytania, napłyneły łzy do oczu.
      Zaprzeczenie czyjejś krzywdzie to jedna z gorszych rzeczy, jakie można zrobić człowiekowi. A tu jeszcze najbliższa osoba i ta, co właśnie krzywdziła.
      Tulę z całych sił.


      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • fitfood1664 Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 09:11
      Możliwe, że dalej się jej boisz. Być może konfrontacja z nią i wyjaśnienie kwestii bicia przyniosłoby ci ulgę i siłę. Nie pozwól jej dalej cię krzywdzić. Może już nie bije ale stosuje wobec ciebie przemoc, choćby narzucając swój punkt widzenia.
    • gryfna-frelka Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 09:34
      Niedawno byl tu watek "Czy byla bita?" zalozony chyba przez milamala, a w nim sporo osob przytaczalo przyklady ludzi ktorzy na starosc zaprzeczaja jakoby kiedykolwiek bili wlasne dzieci. Poczytaj, dla mnie byl to naprawde, ale to naprawde pomocny watek bo przekonalam sie ze inni rodzice zachowuja sie tak jak moi.
      A co do meritum, to normalne ze tak Cie ta sprawa dotknela. Bycie bitym w dziecinstwie siedzi w czlowieku cale zycie, odzywa sie od czasu do czasu, ma sie wrazenie ze ta sprawa jeszcze doczeka sie chocby dyskusji, jezeli nie zadoscuczynienia. A tu glowny sprawca, zamiast przyznac ze bil, zaprzecza ze takie cos mialo kiedykolwiek miejsce! I to boli, dlatego bardzo serdecznie Cie przytulam. Jestes silna babka, trzymaj sie!!
    • smillla Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 10:37
      Jesteś porządną, wrażliwą kobietą. Jesteś matką. Wystarczająco dobrą, która nie kieruje się przemocą i nienawiścią. Twoja matka taka nie była. Nie miałaś w życiu kogoś, kto odpowiadałby archetypowi dobrej matki. Miałaś na wczesnym etapie życia jako "zwierzchnika" dziwną, nieżyczliwą ci osobę, która więcej ci napsuła, niż pomogła. Bywa. Bilans tej relacji - negatywny. Trudno. Jednym z negatywnych efektów Twoich doświadczeń (poczucie bycia niekochaną jako dziecko?) jest niskie poczucie wartości, które każe ci nawracać do matki z niewypowiedzianą prośbą o należną miłość, troskę, czy chociażby zrozumienie, wspólną refleksję, szczerość. Ale to jest walenie głową w mur. Szkoda czasu i energii.
      Umiesz zaopiekować się synem tak, by czuł się ważny, wspierany, mądrze uczony, odpowiednio chroniony. Jeśli dasz to jednej osobie, dasz i dwom. Synowi i sobie. Spójrz na siebie jak dobra matka na ukochane dziecko. I radź sobie zgodnie z tym wyobrażeniem, chcąc dla tego dziecka jak najlepiej.
      Co mu mówisz w tej sytuacji?...
      Ja bym powiedziała: Córciu, zdystansuj osobę, która tyle razy cię krzywdziła i doprowadzała do płaczu i nadal to robi. Wiesz, że jesteś ok, a ta osoba stale źle cię traktuje. Kiedyś cię biła, teraz kłamie, robi to, co JEJ służy, a Twoje dobro miała i ma w pupie. Ogranicz relację, szczerości nie próbuj, bo to nie z tym człowiekiem, a poza tym w tym momencie jest już "po ptokach" i nic nie zmieni tego, co przeszłaś, nikt nie wynagrodzi ci zszarganego dzieciństwa. Musisz z tym żyć, ale nie musisz wystawiać się dalej na odpryski tamtej sytuacji. Chroń siebie. Tyle.
      • asfiksja Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 08.12.19, 09:02
        Bardzo mądrze napisałaś.
        Na tym forum zdystansowanie rodzica (ograniczenie relacji) ma wielu krytyków. Ale to jest właśnie to, co trzeba zrobić. To jest trudne, bo rzadko jest tak, że rodzic daje TYLKO zło, daje też przy okazji trochę dobra, z którego ciężko zrezygnować, tym bardziej, że czujemy, że to trochę dobra nam się należy jako rekompensata. Ale trzeba się od tego uniezależnić, "opuścić ojca i matkę".
    • hrabina_niczyja Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 11:45
      Weź jej kiedyś pojedź impulsywnie. Kurde, ja bym nie tłumaczyła czy bicie coś daje czy nie. Od wstępu bym jej powiedziała, że za rady dziękuję, a matka niech dupe wystawi babce to ją zleje porządnie za głoszenie głupot. Przestań ryczeć, matka jest tępa skoro nie rozumie nawet po latach. Ja bym się poklocila i jej pojechała tak jak tu, o tej ranie i tym wfie i jeszcze bardziej. Zobaczysz będzie Ci lepiej jak zamiast miło kończyć rozmowę raz czy drugi na nią wyjedziesz.
      • livia.kalina Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 12:53
        To zaprzeczanie faktom świadczy o poczuciu winy i o tym, że wiedzą, że źle zrobili. Szkoda, że nie idzie za tym stanięcie w prawdzie, przyznanie się do winy, przeproszenie i próba zadośćuczynienia.

        --
        super_hetero_dyna:
        "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
      • chicarica Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 12:57
        Bardzo wielu bijących rodziców tak robi. Ja akurat oberwałam w sumie raz i bardziej odbieram to jako upokarzające niż bolesne, bo nie bolało, ale słyszałam takie historie od wielu ludzi bitych w dzieciństwie. Rodzic zaprzecza, wg rodzica to w ogóle się nie stało, skąd, absolutnie.
        Człowiek czuje się okropnie już nawet nie przez to że był bity, tylko przez to, że ktoś tak ewidentnie zaprzecza czemuś, co doskonale się pamięta. Żadnych przeprosin, przyznania że tak było, zamiast tego zaprzeczanie, wcale tak nie było, coś ci się przyśniło, wariatko.

        --
        ---
        Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • lilia.z.doliny Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 13:18
      wszedzie mowi sie, ze najgorsze jest wypieranie przez rodzica bicia, wmawianie doroslemu dziecku, ze zmysla swoje patoloiczne dziecinstwo
      znam faceta, ktory nie wypiera, tylko oppwiada z dumą o tluczeniu pasem dziecka, biciu po twarzy. to jego system.wychowawczy. Bicie sprawiało mu radosc. Dzisiaj mowi o sadystycznych ciagotach, a rodzina nic. Nic.

      --
      Na miesiąc przed Halloween przestaję sprzątać w domu i dekoracje robią się same.
    • aguar Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 13:30
      Szczerze współczuję, że byłaś poddana takiemu okrucieństwu. Moi starzy przynajmniej bili tylko skórzaną częścią. Ale wypieranie, niepamiętanie tych i innych wyrządzonych krzywd to też u moich standard. O ileż łatwiej byłoby się z tym uporać, nawet przebaczyć, gdyby żałowali, przeprosili...
      • verdana Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 15:33
        Rzadko zdarza mi się tak emocjonalnie podejść do czyjegoś postu. Matka nie tylko krzywdziła Cię w dzieciństwie, krzywdzi Cię nadal. Nie wierzę, ze nie pamięta. Raczej łudzi się, ze Ty nie pamiętasz. Masz ją uważać za idealna matkę i tyle. Ja pamiętam. Mój syn jest bardzo dorosły, a dotychczas nie wybaczyłam sobie kilku moich zachowań. Na szczęście syn wypomina mi inne, przy których nie mam aż takich wyrzutów sumienia. Lanie dziecka pasem jest absolutnie karygodne. A jeszcze bardziej karygodne jest wymaganie od dziecka, dorosłego, aby pamiętało tylko to, co zdaniem rodziców powinno pamiętać. Radziłabym spokojnie powiedzie matce, ze nie zapomniałaś, ze byłaś bita. Zaprzeczy, ale będzie wiedziała, ze jej moralny szantaż nie działa.
        • ixiq111 Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 09.12.19, 09:21
          >> Raczej łudzi się, ze Ty nie pamiętasz

          Dobrze babsko wie, że takich rzeczy się nie zapomina, tylko próbuje wymusić, żeby córka o tym nie mówiła.
          Jak była dzieckiem, to za "złe" mówienie o rodzicach dostałaby lanie. Teraz matka próbuje z niej zrobić wariatkę, histeryczkę ? - sama nie wiem.

          Ja osobiście lubię przy osobach, które biły swoje dzieci powtarzać teorię, że jeżeli starsza, niedołężna osoba jest ofiarą znęcania dorosłego dziecka (bicie, zabieranie emerytury, pozostawienie bez opieki) , a stosowała bicie jako metodę wychowawczą, to uważam, że jej się takie traktowanie należy, i już. I nigdy nie stanę w jej obronie. Co najwyżej pomogę oprawcy uniknąć kary. Miny i strach w oczach takich osób - bezcenne.
          Ale ja wredna jestem i dobrze mi z tym.

          --
          Broń się uśmiechem, atakuj ciszą, zabijaj obojętnością.
      • barbra25 Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 20:54
        Bardzo Ci współczuję, takie wspomnienia i to w akcencie przedświątecznym, zalecenie aby zlać dziecko bo zgubiło odzież 😨
        Wybiera we mnie gniew gdy rodzice nie pamietają swoich przewinień, czasem nie tak odległych tak jakby na bieżąco rejestrowali tylko to co służy ich pozytywnemu wizerunkowii. Z gorszych wspomnień związanych z mamą mam takie jak rozlewa benzynę z kanistra na środku mieszkania krzycząc, że podpali i siebie i nas. Wtedy nie umiejąc nazwać tego co czułam zdusiłam w sobie to przerażenie, tamten lęk i ból, że nas nie chce.
        Gdy urodziłam drugą córkę wpadałam w takie okresowe stany lękowe, że gdzieś coś się pali, taki jakiś nieuzasadniony niczym niepokój, że to ja z moimi dziećmi się zaczadzam właśnie i jestem uwięziona w dymie niewiadomo skąd, nawet przez okno jakoś tak podejrzanie szaro.

        Moja mama oczyszczenie pamięta aby takie zdarzenie miało miejsce. Musiała widocznie to wyprzeć albo była wtedy w tak głębokiej depresji, że można byłoby usprawiedliwiać ją jedynie niepoczytalnością.

        Aguar napisała, że przydałaby się kampania informacyjna dla staruszków. Ja widziałam plakat z tego gatunku w sądzie ubezpieczeń. Hasło coś w stylu: dawniej biło się dzieci, teraz jest inaczej i taka uśmiechnięta babulinka o niewinnym wyglądzie.
    • rosapulchra-0 Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 07.12.19, 21:06
      Współczuję ci tych emocji i doskonale cię rozumiem. Moja matka całkowicie wyparła, że byłam bita. A byłam bita zarówno przez nią i przez mojego ojczyma. Moja bezsilność, potem złość doprowadziły mnie do ambiwalencji, jeśli chodzi o to, co do niej czuję.

      --
      Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
    • delauras Re: O biciu dzieci. Impulsywny comingout. 08.12.19, 11:41
      tryggia napisała:

      > Nie wiem czemu tu to piszę, ale trudno. Dzwonię do matki (przypominam - to ta c
      > o mieszka z babcią i kaukazem), czy syn nie zostawił u niej bluzy. Bo tenże gub
      > i wszystko, co nie jest przyrosniete do ciała.
      > Bluzy brak, ale za to złota rada. Po prostu musi być kara. Najlepiej zlac porzą
      > dnie.
      > Zajęta szukaniem bluzy odpowiedziałam, że to niczego dzieci nie uczy i nie zmie
      > nia na lepsze. I chciałam zakończyć rozmowę.
      > Ale matka - stopa w drzwi.
      > Że skąd ta pewność, przecież nie byłam bita.
      > Tyle, że ja wstydziłam się rozebrać na wf, a rana na udzie od sprzaczki tak się
      > paprała, że dziś mam blizne.
      > I zamiast zająć się roztrzepaniem syna - siedzę i płaczę. A to taki banał - sko
      > ro rodzic krzywdzil kiedyś, to czemu dziś miałby być inny.
      > Nie wiem czemu tak mnie to dziś ruszyło, może miększy dzień mam.
      >
      >
      Powiedz mamuni prosto w oczka że jej nie zapomnisz , że cię biła. Że rana po napier.. sprzączką się babrała.
      Ps rodzice wypierają że bili , ja uważan że nìe wypierają tylko chamy jedne wstydzą się tego i jeb.. ce twierdzą że nic takiego nie miało miejsca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka