Dodaj do ulubionych

Dlaczego wigilia i czas świąt

06.12.19, 23:34
tak bardzo skłóca innych? Wychodzą z ludzi jakieś demony, rozliczanie się kto i ile zjadł, jak długo pracował, kto naharował się a kto na gotowe przyszedł, itp.
Nie można po prostu zrobić czy też kupić ale symbolicznie?
Obserwuj wątek
      • mikams75 Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 00:07
        ja mam zle wspomnienia z przygotowan swiatecznych i nadal nie lubie tego czasu, choc na swoim juz tak robie, ze sie tym nie stresuje i mi zwisa czy jest wypucowany na blysk kazdy kat za meblami.
        Tez nie lubie tego spinania sie dla tradycji i uprzykrzania sobie zycia, bo przeciez ida swieta. No ida.
      • agnstep Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 10:13
        O dokładnie. Ja też. Do tego stopnia, że jak teraz mieszkamy 300km od rodzinnego miasta, to zawsze znalazłam 1000 wymówek dlaczego w święta nie przyjedziemy. I tak przez kilka lat, aż wszyscy się przyzwyczaili, że w święta się nie spotykamy. A ja wreszcie spędzam święta z dziećmi i mężem na luzie i spokojnie.
    • lajtova Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 00:21
      Moim skromnym zdaniem wynika to z tego, że większość ludzi nie spędza tego czasu jak chce tylko robi to czego od nich oczekują inni. Zamiast wypocząć po trudach roku i wyluzować to muszą obkolędować jednych rodziców, drugich rodziców, siostre bojej dzieci będą smutne, brata bo jak go nie odwiedzą to mu krowy przestaną mleko dawać, a na koniec trzeba odwiedzić babcie Euhenię która jak nie będzie odwiedzona to dostanie ptasiej grypy i pląsawicy.
      I tak umordowani i wściekli wrócą do domu i na drugi dzień 27 grudnia budzik powie "Do pracy rodacy"
      To jest nazywane tradycją, czyli presją społeczną ze strony ludzi którzy już dawno umarli.
    • tt-tka Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 01:04
      es.78 napisała:

      > tak bardzo skłóca innych? Wychodzą z ludzi jakieś demony, rozliczanie się kto i
      > ile zjadł, jak długo pracował, kto naharował się a kto na gotowe przyszedł, it
      > p.

      Nie znam tego, szczerze mowiac. Rozliczanie, kto ile zjadl ????

      > Nie można po prostu zrobić czy też kupić ale symbolicznie?

      Pewnie, ze mozna. Mozna tez rozlozyc przygotowania na kilka par rak, co wsrod moich znajomych i rodziny jest praktykowane. Osobiscie od lat robie dwie-trzy potrawy, pozostale robia inni biesiadnicy i obywa sie bez dasow.




      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • pani-nick Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 07:24
        Ale są osoby, które zreszta wypowiedziały się w moim wątku, które trwają przy założeniu, ze osoba zapraszająca musi wszystko przygotować sama.
        I o ile w przypadku imprez takich jak imieniny, urodziny, jubileusze itd. zgadzam się z tym i jeśli zapraszam, to impreze przygotowuje sama (zreszta trzy razy w roku), to wigilia jest świętem RODZINNYM i chyba dlatego takie podejście, ze osoba zapraszająca ma wszystko zrobić - po prostu zgrzyta. Ze już nie wspomnę o tym, ze zniechęca do angażowania się w latach kolejnych. Po doświadczeniu tegorocznym, za rok wracam do tradycji wigilii wyjazdowych.
        • eliszka25 Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 08:04
          O właśnie, to może być bardzo konfliktogenne. Z mojego domu rodzinnego tego nie znam w ogóle. Dla wszystkich było i jest oczywiste, że wigilię przygotowujemy wspólnie. Nawet teraz, kiedy rozjechaliśmy się po świecie, umawiamy się z mamą co będziemy robić. Co roku tacham piernik przez pół Europy i zawsze staramy się dojechać najpóźniej dzień przed wigilią, żeby pomóc w przygotowaniach. Pamiętam moją pierwszą wigilię u teściów, kiedy to wywołałam konsternację, bo gdy przyszło do lepienia pierogów zawołałam z kuchni „chodźcie lepić pierogi!”. Wszystkich zamurowało, bo u nich od lepienia pierogów i przygotowywania wigilii była teściowa. Reszta czekała przed telewizorem. Mój mąż gotować lubi i przyszedł bez wahania, jego wtedy kilkuletni syn cieszył się, że zamiast uszek wychodzą mu „tyłki w ręczniku”, a teściowa nie mogła się nadziwić, że tak można. Przed tv został teść, który nigdy nie złamał „tradycji” i trwa na posterunku przed tv, podczas gdy inni gwarnie rządzą w kuchni. Pierogi uwielbia, ale nie splamił się ich lepieniem. Kiedyś najstarszemu wnukowi wyrwało się, że pierogi są dla tych, którzy lepili, ale dziadek udawał, że nie słyszy. Przydzieliliśmy więc dziadkowi rolę zaopatrzeniowca i tym sposobem też ma swój wkład w świąteczne przygotowania. Szwagierka nie może się nadziwić, że uzdrowiłam święta u teściów, a ja po prostu automatycznie zastosowałam wzór z domu, bo nie wiedziałam, że można inaczej 😉
    • eliszka25 Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 07:44
      Bez kłótni może być nawet i niesymbolicznie. Mam bardzo fajne wspomnienia ze świąt i przygotowań świątecznych z domu rodzinnego. Mam dużą rodzinę, a jak byłam dzieckiem, to wigilię robiliśmy zawsze wspólnie z kimś z rodzeństwa rodziców, więc przygotowania z automatu były rozdzielone przynajmniej na 2 rodziny no i uczestniczyli w tym wszyscy bez wyjątku, więc moja mama nie padała ze zmęczenia przy stole wigilijnym. Co się tylko dało, przygotowane było wcześniej. Uszka i pierogi lepiliśmy w ilościach hurtowych, ale w tym celu zbieraliśmy się w kuchni nawet i 2-3 tygodnie przed świętami, do lepienia siadało czasem i 10 osób, wśród śmiechów i opowiadań babci powstawała góra pierogów i uszek, które po ugotowaniu wędrowały do zamrażarki, żeby w wigilię można je było tylko wrzucić do gotowego barszczu (uszka) czy na 5 minut na patelnię (pierogi). Potrawy były tradycyjne, ale jest ich tyle, że każdy może wybrać coś dla siebie. Na stole pojawiało się tylko to, co lubili biesiadnicy. Moja mama lubi eksperymentować, więc praktycznie co roku pojawiało się coś nowego. Jeśli przypadło do gustu, wchodziło na stałe do wigilijnego menu, a jeśli okazywało się niewypałem, to za rok nikt już o tym nie pamiętał. Przy stole u moich rodziców zawsze było wesoło, śpiewaliśmy kolędy i biesiadowaliśmy niemal do północy, kiedy to większość zbierała się na pasterkę.

      Świąteczne porządki były już mniej przyjemne, ale to też mama rozkładała na raty. Mycie okien zaczynało się najczęściej w październiku, żeby nie trzeba było tego robić w mrozy. Każdy kąt musiał być wypucowany, ale robiło się to w listopadzie, ewentualnie na początku grudnia, żeby zostało wystarczająco dużo czasu na przygotowanie wigilii. Bezpośrednio przed świętami wystarczyło więc odkurzyć i zmyć podłogi. Tym sposobem nikt nie padał ze zmęczenia przy wigilijnym stole.

      Kwasy i fochy świąteczne znam głównie z forum właściwie.
    • kosmos_pierzasty Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 08:20
      Kiedyś chyba ktoś napisał na forum, że święta są jak soczewka i uwidaczniają to, co na co dzień też jest obecne w ludziach i w ich relacjach, ale nie rzuca się w oczy. Myślę, że to prawda.

      U mnie w domu rodzinnym też nie było żadnych konfliktów związanych z Wigilią, choć była tradycyjna. W moim domu też nie ma, ale ja podchodzę bardziej lajtowo - sprzątam powoli na jesieni, przed wieczerzą tylko tak jak zwykle ogarnę, gotuję i piekę odpowiednio wcześniej, prezenty zamawiam przez net najpóźniej w listopadzie, dbam o to, by nie biegać z wywieszony językiem i nie denerwować się tuż przed świętami.
    • mikams75 Re: Dlaczego wigilia i czas świąt 07.12.19, 18:57
      Mozna symbolicznie ale nie kazdy tak chce, dla niektorych osob wystawna wigilia i prezenty ponad stan to punkt honoru i odpuszczenie byloby ujma. Prezent nie moze byc tani a stol musi sie uginac od jadla. Dla wielu grudzien jest najbardziej stresujacym miesiacem, wlasnie przez ten wewnetrzny przymus, ze trzeba wszystkiemu podolac. Sporo swiat odbywa sie tez na ktedyt, co dla mnie jest zupelnie nie do wyobrazenia. Ale tez bywalam w szoku jak drogie prezenty dostaja dzieci w mniej zamoznych rodzinach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka