Dodaj do ulubionych

Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;)

07.12.19, 12:54
To chyba najistotniejszy okres w edukacji i mam wrażenie, że niedoceniany, nie zawsze właściwie traktowany. Dobrze, że dzieci mają mózg w innej fazie, mało który dorosły przeżyłby taką rewolucję w życiu wink

Kilka pytań miałabym do mam dzieci i nauczycielek z klas 1-3 i również starszych, które to pamiętają wink. Tak naprawdę pytań mam mnóstwo i chętnie o tym z Wami pogadam. Mam nadzieję zmieścić się między "dzielę włos na czworo" a "kiedyś też tak było i przeżyliśmy".

Wyjaśnię może, czemu tak dopytuję. Moi drugoklasiści chodzą do szkoły w innym systemie i w wolnym czasie pracują ze mną i z programem z podręcznika Nowej Ery. Jest to dość ciekawy materiał (uważam nawet, że lepszy niż ten, który realizują w obowiązkowej szkole) i w sumie fajnie się z tym pracuje. Chciałabym jednak sprawdzić, czy trzymamy odpowiedni kurs i poziom wink i czy samo bezbłędne wykonanie zadań w zeszycie ćwiczeń wystarczy za taką ocenę. Poza tym - a może nawet to jest istotniejsze - na razie pracują w systemie egzaminowania co 3 miesiące, bez bieżących (klasycznych) odpowiedzi, sprawdzianów itp.

W związku z tym ładnie proszę, podzielcie się informacjami.
W jaki sposób sprawdzana jest wiedza uczniów? Pisemne prace w klasie: zapowiedziane czy nie? Krótkie czy długie? Testy wyboru, odpowiedzi na pytania czy jakieś dłuższe formy? Czy raczej w formie odpowiedzi ustnych (indywidualnie, grupowo czy wg aktywności na lekcji?) A może są to jakieś prace grupowe typu projekty (zwłaszcza z przyrody?)
Może króraś z mam mogłaby wrzucić przykładowe zdjęcie sprawdzianu z matematyki?
Czy Wasze dzieci dojrzewały do oceniania? Tudzież świadomości, że szkoła nie tylko "uczy" ale też "sprawdza" i czy na tym etapie akceptują fakt, że sprawdzian to forma nauki? Czy to je stresuje? Myślicie, że lepiej byłoby zacząć ocenianie później?
Widzicie czasem sytuacje, w których dziecko a. nie umie, a mimo to udaje mu się zdobyć dobrą ocenę; b. umie, ale nie oddaje tej wiedzy na sprawdzianach? Miało(by) to duży wpływ na samoocenę? Robiły(by)ście coś z tym, czy liczyły na szkołę?

A jak się patrzy na to z perspektywy, po latach?

Tak nnie naszło na refleksje, w sobotę big_grin
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 13:06
      W klasach 1-3 nie ma ocen, sprawdzianów, klasowek. Pani ocenia umiejetnosci uczniow na podstawie ich pracy na lekcji. Co jakis czas robi ewaluacje - rozmawia z uczniem face to face, pytajac o to co mu sprawia trudnosci itd.
      Oceny zaczna sie w drugim polroczu trzeciej klasy.
      Sprawdziany maja z angielskiego, ale proste, typu "uzupelnij zdanie odpowiednim wyrazem", "odpowiedz na pytanie" (wiesz, pytanie typu "Has he got...." i odpowiedzieć "yes, he has got...").

      --
      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
      Pietrek + Solejuk wink
    • ichi51e Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 13:06
      Jakie to ma znaczenie? Wazne zeby umialy no i jak przegladasz plany wynikowe to wcale okazuje sie nie to co w ksiazce tylko cala reszta jest wazna - mowi pisze komunikuje sie mysli krytycznie - a nie czy wiewiorka mieszka w dziupli a indianin w tipi.
      Tez mamy nowa ere jak dla mnie zbyc nackane

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • makurokurosek Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 14:13
      Wiedza sprawdzana jest za pomocą sprawdzianów, pracy na lekcji, odpowiedzi ustnych . Na pewno pierwsza zła ocena jest dla dziecko stresująca, ale to jak dziecko będzie podchodziło do ocen zależy od reakcji rodzica na tą pierwszą gorszą ocenę.

      "Widzicie czasem sytuacje, w których dziecko a. nie umie, a mimo to udaje mu się zdobyć dobrą ocenę; "

      Tak widzę to czasami ale u starszej córki i na etapie klas późnej podstawówki/ szkoły średniej. Przy czym młoda sama się na tym przejechała i sama wyciągnęła wnioski, że ma to krótkie nogi.

      "b. umie, ale nie oddaje tej wiedzy na sprawdzianach?"

      Nie, nie spotkałam się z tym. Sądzę, że takie sytuacje mogą wystąpić gdy dziecko ma temat wykuty ale go nie zrozumiało.

      "A jak się patrzy na to z perspektywy, po latach?"

      Z perspektywy lat wiem, że istotna jest wiedza, a nie oceny. Oceny istotne sa tylko na świadectwie klasy ósmej. Tak wiec należy się skupić na tym by dziecko umiało, a nie na tym by miało paski.

    • zwyczajnamatka Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 14:25
      Moja córka już starsza, w 7 klasie obecnie. W klasach 1-3 od początku były oceny cząstkowe. Ocena opisowa była tylko na świadectwie. Dzieci były przyzwyczajone do oceniania. Zależało im na 5 i 6. Miały dodatkowe ćwiczenia dla chętnych i za wypełnianie w domu były 6. Dodatkowo był zeszyt lektur, ale nie tylko szkolnych. Dziecko mogło w nim umieścić każda przeczytana książkę. Trzeba było napisać tytuł, autora, króciutko streścić o czym była książka i narysować obrazek, taki na stronie w zeszycie. Jeśli dziecko dużo czytało i wypełniało ten zeszyt dostawało dodatkowe 6. Poza tym na prawdę dużo projektów, właściwie do każdego omawianego tematu jakiś lapbook, makieta układu słonecznego czy coś. Ciągle latałam po jakieś materiały plastyczne. Sprawdziany i dyktanda zawsze niezapowiedziane. My rodzice trochę się burzylismy o to, ale i tak przez trzy lata to się nie zmieniło. Pani uważała, że dziecko ma umieć zawsze, nawet z zaskoczenia. Poza tym wymagała od dzieci przygotowania do tematu zanim ten temat wyłożyła. Czyli podawała zagadnienia do poszukania w internecie, ale to dopiero w 3 klasie, żeby dzieci umiały szukać informacji. Ogólnie nauczycielka wymagająca, ale klasa obecnie najlepsza w szkole.
    • krelia Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 14:42
      Nie rozumiem o co pytasz, modzisz w edukacji swoich dzieci i wydajesz sie byc w ogole nie przygotowana? Jak rozumiem chodzi o nauczanie indywidualne, nie chodza do szkoly? Nie masz zadnego przygotowania, nie zasiegalas informacji gdzie w kuratorium itp tylko tak sobie stapasz zadowolona po cienkim lodzie?
      To ja zapytam czy nikt nie kontroluje takich osob jak ty???? Jak to mozliwe?
        • qs.ibidem Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 16:01
          Samo nauczanie nie jest tematem/ problemem/ niewiadomą.
          Tę grupę na fb oczywiście znam.
          Pytam głównie o formy sprawdzania wiedzy i ew.oceniania w oficjalnym systemie w Polsce, gdzie pracuje się z podręcznikami/ programami, z których korzystam.
          P.s. ichi, jeśli uważasz, że w pierwszej klasie naćkane, to przygotuj się na drugą: naćkane jeszcze bardziej big_grin
          • ichi51e Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 16:18
            Podrecznik traktuje orientacyjnie przyznam sie. Patrze o czym jest lekcja i sama cos z tego robie. Przewznie wychodzac poza program bo dziecko jak juz powiedzialam wie ze na czerwonym stoimy i gdzie mieszka dzieciol i zaba. To mi sie bardziej sprawdza.
            Nie da sie przeniesc szkoly do domu moim zdaniem, praca z jednym dzieckiem jest zupelnie inna, praca w domu jest inna, inaczej motywujesz inaczej sprawdzasz nie ma co patrzec ze w szkole x kartkowek a y odpowiedzi. W ed dziecko jest w pewnym sensie sprawdzane caly czas - w klasie gdy pani go dorwie (a w klasie 25 osob wiec nie zdarza sie to za czesto)

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • makurokurosek Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 17:14
            Praca w szkole jest uśredniona i dostosowana do średniej, natomiast praca w domu powinna być zindywidualizowana i dostosowana do tego konkretnego dziecka. Na podstawie podstawy programowej i w oparciu o podręcznik widzisz kierunek w którym powinnaś podążać, ale możesz do tego wybrać inną drogę aniżeli podręcznik. Sądzę, że ciekawiej będzie dla dziecka i bardziej naturalne omawianie tematów z polskiego w oparciu nie o podręcznik, ale książki które lubi. Streszczenie, opis bohaterów, dopowiadanie tego co mogło się dalej wydarzyć nie jest wówczas czymś sztucznym, wymuszonym tak nie staje się obowiązkiem tylko zabawą. To samo z matematyką inaczej dziecko podchodzi gdy ma obliczyć pole narysowanego kwadratu, a inaczej gdy ma obliczyć ile farby trzeba kupić na pomalowanie karmnika który zaraz zrobimy. Teoretycznie tu i tu musi policzyć pole, ale w drugim przypadku ma inną motywację i nie odbiera tego jako naukę.
            • qs.ibidem Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 17:38
              Oczywiście macie sporo racji. Jednak podręcznik jest bardzo pomocny w utrzymaniu i rozwijaniu dwujęzyczności; nawet jeśli ktoś chciałby się czepiać po co dziecku słowa "maselnica", "ciupaga" czy "rogatywka", których nigdzie indziej nie spotka. Częściowo nauka jest zabawą, częściowo należy do obowiązków, które na razie są chętnie wypełniane.
              Nie ma w tym sztuczności, po prostu czasami rozmawia się o sporcie, czasem o modzie, czasem o koszmarnym Karolku. I wychodzi się naturalnie poza program.
              I dla mnie od zawsze, w baaardzo wielu sytuacjach edukacyjno-wychowawczych pomaga fakt, że jest ich dwoje w tym samym wieku.
              • olena.s Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 18:04
                No ale po cholerę ci ocenianie i stopnie w takim razie?

                Z mojego doświadczenia: rób co możesz, bo powyżej 3 klasy robi się trudno, a powyżej 4 to już w ogóle. Ja też robiłam program szkolny jako dodatkowy przy dwujęzyczności. Najważniejsze jednak jest, moim zdaniem, zapewnienie kontaktu z żywym językiem (polscy koledzy) a także nauczenie biegłego czytania i książki. Rogatywki, dwumiany, przeciwprostokątne są mniej istotne.
                Zrezygnowałam w IV klasie z samodzielnych działań, przeszłam na szkołę on line i to tylko 2 wybrane przedmioty. Obłożenie pracą dodatkową stało się na tym etapie za duże na coś więcej.
                • qs.ibidem Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 19:05
                  >>No ale po cholerę ci ocenianie i stopnie w takim razie?

                  Ja pytam, jak to jest rozwiązane w polskim systemie szkolnym, do którego mam podręczniki.
                  Jak widać po wpisach: różnie.
                  Na tym etapie daje się utrzymać poziom szkolny, ale chętnie zobaczyłabym taki sprawdzian (żeby mieć rozeznanie, niekoniecznie celem wykorzystania)
                  Poza tym ogólniej zastanawiam się nad specyfiką oceniania (motywacji, uczenia samego uczenia się itp) i wpływem tego etapu na dalszą edukację. Dzieci przychodzą do pierwszych klas "inne" niż przed 20-30 laty, można to pozytywnie wykorzystać.
                  • olena.s Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 19:59
                    To do mnie? Ja wybrałam płatną wersję, dla kogokolwiek (bezpłatna była tylko pełna, z obowiązkowymi egzaminami, a tego nie chciałam i nie potrzebowałam).
                    Uważam, że nie jest dobrze, kiedy matka pełni funkcję formalnej nauczycielki, a polskiego programu szkolnego szczególnie nie poważam, dla mnie była to głównie nauka języka i tych jego form, jakich dziecko nie zaczerpnie ani z domu, ani z zabaw z rówieśnikami.
                    Nauczyciel online jest kolejną dorosłą osobą mowiącą o tych tam promieniach i okręgach, w innej formie, innymi słowy, z inną intonacją. To jest plus. Drugi plus to obecność innych dzieci na "lekcji". Trzeci plus jest taki, że nie wszystkie przedmioty lubisz i rozumiesz do głębio (mam na myśli starsze klasy, nie nauczanie początkowe). Więc tak, byłam zadowolona z tych lekcji.
    • mia_mia Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 14:58
      Klasa pierwsza, dzieci nie mają ocen, buziek czy innych też praktycznie nie mają. Dostaliśmy po dwóch miesiącach oceny opisowe dotyczące wszystkich sfer, od społecznej, samodzielności, zachowania po różne obszary wiedzy i umiejętności. Sprawdzianów nie ma lub nie wie, że były. Póki na pytanie jak było w szkole odpowiada, super, ekstra i idzie bez marudzenia, to się nie czepiam. Ja akurat nie mam alergii na testy czy prace domowe (tych praktycznie nie ma) i uważam, że swoje plusy mają.

    • kryzys_wieku_sredniego Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 15:25
      Sama wiedza z danej dziedziny jest sprawdzana na sprawdzianie, który trwa i trwa i trwa. To jest podzielone tematycznie: matematyka, wiedza społeczno polonistyczna i dyktando (tak było ostatnio - 2 klasa).
      Oni to pisza rozwiązują kolorują przez 2h.
      Te zadania są ułożone w podobnej formie jak w ćwiczeniach. Oceny są 3 z opisem jw. podałam. Ale tez jest sprawdzane czytanie na ocenę, oraz takie rzeczy jak np. alfabet - wychodzisz na środek i mówisz jak leci. Tak samo będzie sprawdzana tabliczka mnożenia - zaraz się zacznie, w sumie już teraz mają ale to takie proste przykłady, typu 3*3, 5*2, 10*5, 2*8.
      Wiersz na pamięć i też ocena. Co tydzień mają zadane do domu wypracowanie na min. stronę. Ocen mają ogrom, z pracy na lekcji z odpowiedzi na lekcji itp.
      • jeste_m_sobie Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 18:48
        Jestem przerażona tym, co piszecie, na temat klasy pierwszej, gdy porównuję z moją córką - pierwszoklasistką. Mają oficjalne sprawdziany, zapowiadane, wpisywane do librusa i oceniane. W ogóle ocen mają od groma - właśnie policzyłam dokładnie w librusie - moja córka ma już 60 ocen! Nie rozumiem, po co to. Ona ma same piątki i szóstki, ale jestem przeciwna. Uważam, że dziecko koncentruje się na ocenach, nie na działaniu. Tak więc na pytanie zawarte w wątku otwierającym nie ma jednej odpowiedzi - jest różnie w różnych szkołach.
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 22:50
          Mój syn często nie weie, ze dostaje ocenę. Mają opracować jakáś historyjkę, są podzieleni na grupy po 3 osoby, coś wymyślają, robią rysunki, nauczycielka chodzi, pomaga, dopytuje, chwali i w librusie wskakuje np. A z opisem: praca w grupie.
          To nie jest niezapowiedziana odpytka przy tablicy, gdzie nieśmiałe dzieci ściszają głos a wręcz go tracą.
          Jest miło, dzieci się śmieją z ułożonych historyjek.
          Jest inaczej niż gdy ja byłam w 1-2 klasie, wówczas jak źle czytałeś to nauczyciel mówił głośno: dwója, jak oddawał sprawdziany to czytał na głos oceny i jeszcze podkreślał, że na jutro rodzic ma podpisać się przy ocenie - horror to był.
          Teraz jest sielanka.
      • qs.ibidem Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 19:14
        Pod względem oceniania wręcz przeciwnie czy jako całokształt?
        Na moją opinię o ważności tego etapu złożyłam coraz wyższe możliwości poznawcze wraz ze zmianą rytmu nauki (dłużej, więcej, częściej) i wciąż dużą ciekawością świata; czego chcieć więcej? Nie popsuć!
        To chyba dobrze, że ocenianie nie pełni głównej roli. Dlatego ciekawa jestem form ewaluacji.
        • afro.ninja Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 22:44
          Napisalas, ze program polskiej szkoly 1-3 jest nackany. Moim zdaniem przeciwnie. Program jest prosty jak budowa cepa i jedynie co mi przeszkadza w polskiej szkole, ze dzieci sa wylacznie sprawdzane, nie moga wykazac ske w formie projektu, pracy wspolnej itp. Nauczyciel jest zmuszony do zrobienia okreslonej cxesci podrecznika w okreslonym czasie, goni go termin, wiec nie ma czasu na cos od siebie. Oczywiście podręcznik i tutaj wychodzi na przeciw jest duzo prac plastycznych, ale z braku czasow dzieci tego nie robia. I znow blad, bo prace manualne sa bardzo wazne w tym okresie.
          • kryzys_wieku_sredniego Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 23:02
            A to już od nauczyciela zależy, u nas prędzej pani zrobi pracę w grupie niż każe rozwiązać zadania w słupku, te często są jako praca domowa.
            My mamy ćwiczenia często w domu i muszę powiedzieć, że te karty pracy są bardzo fajne.
            Nie wiem jak u was, ale u nas nauczycielka prosiła, żeby sprawdzać co dziecko pouzupelniało/napisało/narysowło w tych zeszytach i jak są błędy to poprawić, uzupełnić braki.
            Efekt tego jest taki, że syn się teraz bardziej stara na lekcji, bo jak mu przychodzi poprawiać w domu to nie jest zadowolony. Inna sprawa, że poprawienie/uzupełnienie zajmuje czasem 15 min, a na lekcji to 2h robią.
            Koleżanki syn w zeszłym roku chorował przez miesiąc i ona dostała co mają przerobić. Codziennie przez godzinę pracowała z dzieckiem a po miesiącu okazało się, że młody ma rewelacyjnie przerobione te tematy. Czyli godzina mądrej pracy z dzieckiem w domu wnosi więcej niż 5h w szkole - ale to tylko w swerze nauki, bo jak wiadomo szkoła uczy życia wink
          • ga-ti Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 23:31
            I ja jak mantrę powtarzam, że wrzucenie do jednego wora wszystkiego, bez podziału na przedmioty w wielu przypadkach jest ze szkodą dla dzieci. Nauczycielki nie chcąc tracić czasu na plastykę, technikę i muzykę traktują je po macoszemu. Kolorowanie obrazka w książce uważają za połowę lekcji plastyki (w dziennikach muszą wykazać, że zrealizowały godzinę tygodniowo). Jeśli dziecko trafi na nauczycielkę słabą manualnie czy muzycznie, ma marne szanse na zajęcia z prawdziwego znaczenia z plastyki, techniki, czy muzyki. W starym systemie, była konkretna, określona godzina na plastykę, muzykę, czy 2 na technikę i trzeba było przeprowadzić konkretną lekcję.
            • ichi51e Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 08.12.19, 00:09
              Dla mnie tez zintegrowana to straszny chaos. Ale to sie pewnie w szkole sprawdza bo kazdy moze sobie cos dla siebie w lekcji znalesc. Chociaz czasem absurd wlasnie jak wyzej - kolorowanie liczy sie za plastyke a jak Jeszcze kazesz trojkaty na zolto a kwadraty na czerwono to jeszcze za matematyke

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • afro.ninja Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 22:38
      Uwaxam, ze jesli uczysz dzieci polskiego na obczyznie, to trochę bez sensu isc droga podręcznika. O wiele lepsze sa ksiazki pomocnicze (tu oferta jest mega bogata i o wiele bardziej przystepna), czytanie ksiazek. Jak wyglada sprawdzian, kup sobie, drugotescik, trzeciotescik, testy do klasy 1-3 pelno pozycji na polskim rynku. Sa to cienkie ksiazeczki ktore zawieraja testy wedlug aktualnego nauczania.
    • julita165 Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 23:10
      Mam syna w II kl więc jestem na bieżąco. Już nie raz wypowiadałam się tu krytycznie, nawet bardzo, na temat nauczania polskiej szkole. Podsumowując. Moim zdaniem program jest zbyt infantylny.
      Na konkretach:
      1. język polski. Czytanki, lektury nawet jeśli wnoszą jakieś zagadnienia, których dziecko nie zna ( np co to jest rzeczownik ) posługują się treściami tak infantylnymi że trudno aby 8-latek wykrzesał z siebie jakieś zainteresowanie. Np lektury o czarnym nosku czy skarpetkach podczas gdy dziecko, samo z siebie czyta np serie o Tomku, serie Magiczne drzewo, W pustyni i w puszczy, ksazki o programie Apollo. Skutek: lekturę przeważnie łyka marudząc co za bzdety.
      2. Przyroda. Podobnie. Jest trochę fajnych treści ale sporo wałkowania w kółko tego samego w strasznie prosty sposób ( ile można o liściach spadających jesienią z drzew, walkuja od trzylatków ! ) Przejrzałam podręcznik do przyrody kl. 4. Spokojnie całość treści powinna być przeniesiona do klas 1-3.
      3. Historia. Jest upchnięta w ogólnym podręczniku, omawiane są w czytankach najważniejsze wydarzenia typu 11.11. Jest w miarę ok. Mogłoby być więcej. Dużo zależy od nauczyciela.
      4. Matematyka to kpiny i robienie z dzieci durniów. Ktoś serio uważa że 8 latek nie ogarnie całego mnozenia i dzielenia chociaz do 100 ?!. Bardzo malo zadań wymagających logicznego myślenia, głównie prosta arytmetyka. U syna w szkole jest ok bo jest nieźle kółko matematyczne, zakres pojęciowy znacznie szerszy niż program plus dużo zadań na kombinowanie. Nie polecam nikomu poprzestać na podstawie programowej bo to prosta droga do problemów od klasy 4 w górę.
      Odpowiadajac na pytania :
      > W jaki sposób sprawdzana jest wiedza uczniów? Pisemne prace w klasie: zapowiedz
      > iane czy nie? Krótkie czy długie? Testy wyboru, odpowiedzi na pytania czy jakie
      > ś dłuższe formy? Czy raczej w formie odpowiedzi ustnych (indywidualnie, grupowo
      > czy wg aktywności na lekcji?) A może są to jakieś prace grupowe typu projekty
      > (zwłaszcza z przyrody?)
      > Może króraś z mam mogłaby wrzucić przykładowe zdjęcie sprawdzianu z matematyki?
      Sprawdzanie wiedzy i umiejętności jest bardzo różne. Jest sprawdzanie na bieżąco, przy tablicy ( bez zapowiedzi )- dzieci coś piszą, odpowiadają, są testy ( zapowiedziane ) to - seria pytań/zadań z zakresu danej partii materiału. Odpowiedzi krótkie i to jest moje zastrzeżenie, moim zdaniem powinni już ćwiczyć dłuższe wypowiedzi. To są testy wiedzy np o porach roku, jakiś krainach geograficznych Polski, wydarzeniach, układzie słonecznym ( to co jest w podręczniku ), po omawianiu lektury są testy wiedzy dotyczącej treści zawartych w lekturze, testy matematyczne ( też tylko w zakresie podstawy programowej, dzieci chodzace na kółko matematyczne na tym kolku mają dodatkowe testy ale ocen nie wpisują do dziennika ) plus dyktanda.
      > Czy Wasze dzieci dojrzewały do oceniania? Tudzież świadomości, że szkoła nie ty
      > lko "uczy" ale też "sprawdza" i czy na tym etapie akceptują fakt, że sprawdzian
      > to forma nauki? Czy to je stresuje? Myślicie, że lepiej byłoby zacząć oceniani
      > e później?
      Oceny były od początku,w zasadzie nie wiem czemu zamiast cyfr są litery, A+ jest najlepsza, E najgorsza. Syn potraktował ocenianie zupełnie naturalnie, zero problemu, on zwykle ma A+, czasem A, może dlatego. Zna jednak swoje słabe strony ( niechluj ) i nie ma kłopotów z sytuacją że nie jest najlepszy np z prac plastycznych.
      > Widzicie czasem sytuacje, w których dziecko a. nie umie, a mimo to udaje mu się
      > zdobyć dobrą ocenę; b. umie, ale nie oddaje tej wiedzy na sprawdzianach? Miało
      > (by) to duży wpływ na samoocenę? Robiły(by)ście coś z tym, czy liczyły na szkoł

      Nie mamy tego problemu. W zakresie w jakim wymaga tego szkoła, nawet na 6, to on zawsze umie. Nie dlatego że jest geniuszem czy dlatego że ja go nauka katuje tylko z tego prostego powodu że moim zdaniem podstawa programowa dla klas 1-3 jest po prostu przewidziana dla dzieci z pogranicza upośledzenia umysłowego. To niesamowicie łatwe. On zawsze umie.
      • qs.ibidem Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 08.12.19, 15:06
        Masz rację, ja do końca pierwszej klasy myślałam, że to sposób na wyrównanie szans edukacyjnych. Ale nie, poziom nie jest zbyt wysoki (moje dzieci geniuszami nie są, dopiero od kilku dni mają 7 lat a materiał z drugiej klasy jest rodzajem powtórzenia). Przy czym tematy są ciekawe i zawsze znajdzie się jakieś rozszerzenie na youtube wink
        A może właśnie to jest fajne uczucie na początku edukacji, że wszystko się umie? Gdybam i oczywiście nie powinno to być żenująco łatwe.

        Z matematyką jest łatwiej; mam ćwiczenia z 4 różnych systemów i każdy prowadzi ją inaczej big_grin dzieci to uwielbiają, nawet ja sama czasem coś rozwiążę wink
    • ga-ti Re: Pierwsze lata nauki w szkole (długie ;) 07.12.19, 23:18
      Starsze dziecko miało bardzo mądrą nauczycielkę w 1-3, pani starsza, doświadczona i chyba idąca 'starym' trybem pracy. Dziecko długo nawet nie zdawało sobie sprawy, że pisze jakiś sprawdzian. Pani nie nazywała, że to sprawdzian, a oto nastąpi chwila szczególna, bo będziecie pisać coś, co ja ocenię. Pani oceniała wiele prac samodzielnie wykonanych na lekcji i prac domowych, więc sprawdziany wiedzy po jakimś etapie nauki nie były niczym wyjątkowym dla dzieci. Uważam, że takie podejście eliminowało czynnik stresu, nerwów niepotrzebnych zupełnie.
      Jedyna informacja, jaką otrzymaliśmy o mającym odbyć się sprawdzianie, dotyczyła tabliczki mnożenia. Pani napisała w dzienniczkach prośbę o systematyczne ćwiczenie tabliczki mnożenia i o terminie sprawdzianu.

      Natomiast drugie dziecko co chwila właściwie miało info o sprawdzianach, kartkówkach, testach, dyktandach, czytaniu ze zrozumieniem itp. Nauczycielka chyba oczekiwała, że oto siądę w domu z 7-8 latkiem i będę powtarzać materiał na sprawdzian, czy robić testy z internetu, nie mam pojęcia. W każdym razie dziecko zadowolone nie było, my z pani również mocno średnio. Odnosiło się wrażenie, że te dzieci bez przerwy są testowane.

      Z tego, co pamiętam to ocenia się pisanie ze słuchu, pisanie z pamięci, przepisywanie w książki, tablicy, dyktanda na konkretną trudność ortograficzną (wcześniej ćwiczoną), krótkie samodzielne wypowiedzi pisemne, zaczynając od prostych, typu tytuł do obrazka, ułóż zdanie z wyrazem, ułóż zadanie pytające/oznajmujące/wykrzyknikowe, czy zdanie na temat ...., później kilka zdań, opis itp. Odpowiedzi ustne, odpowiedzi na pytanie (całym zdaniem), odpowiedzi ze słuchania/czytania ze zrozumienie, wypowiedzi na temat, opowiadanie wcześnie czytanego tekstu, wiersze na pamięć. Czytanie z intonacją, czytanie dialogów, wierszy.
      Z czytania ze zrozumieniem moje dzieci miały książeczki z testami, typu był tekst do samodzielnego przeczytania i pytania i zadania do niego.
      Z przyrody bardziej w formie testów. Ale też robiły jakieś 'plakaty' na zadany temat (pamiętam coś o Antarktydzie, o fokach przy okazji lektury "Zaczarowana zagroda"), wyszukiwały informacji o jakimś zwierzęciu, roślince, zjawisku. Miały robić w domu proste doświadczenia i zapisać wnioski. Robiły mini zielnik.
      Matematyka to głównie rozwiązywanie zadań, obliczanie działań. Raczej bez teorii. W starszych klasach były sprawdziany z definicji (z polskiego też), testy wyboru, testy prawda/fałsz.
      Uf, cieszę się, że ten etap mamy już za sobą, jak wspomnę te szlaczki i płacz dziecka, bo się mu za linię wyjeżdża i pani nigdy 5 za pisanie nie postawiła... to mam chęć się upić albo panią zwyzywać.
      Mam jeszcze przedszkolaka i nadzieję, że trafi na mądrzejszą nauczycielkę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka