Dodaj do ulubionych

Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy...

07.12.19, 22:36
...jako prezent czy dawanie na siłę. Z czym się spotkalyscie? smile Mnie np obdarowywano niepotrzebnymi elementami wyposażenia wnętrz typu lampa smile albo kieliszki giganty których się nigdy nie użyło. Albo książki jakieś półkowniki, których się samemu nie przeczytało. Czy przeterminowane słodycze. W Poznaniu nieraz się spotykam z taką „gospodarnością” smile
Obserwuj wątek
    • te_de_ka Re: Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy... 07.12.19, 23:08
      Miałam ci ja kiedyś mega-wypasionego robota kuchennego wieloczynnościowego, który składał się z bardzo wielu mieszadeł, misek, tarek itp. I popsuł się był w nim silnik i zagracało mi kuchnię takie wielkie pudło z trupem robota w środku. Zauważyła to ciocia moja jedna, pożałowała mnie i któregoś razu przywiozła mi od innej ciotki takiego samego robota czyli tak naprawdę wielkie pudło części niczym klocki lego. Tyle, ze ten drugi robot też był zepsuty, ale ciocia mówi do mnie tak: przywiozłam ci to w prezencie, mąż ci z tych dwóch zepsutych złoży jeden, żeby chodził. A mój mąż jedyny-ukochany to taki homo faber złota-rączka, co to rzeczy niemożliwe od ręki mi załatwia, na cuda czekałam za każdym razem po 9 miesięcy. Jakby się taki zabrał do dzieła, to na pewno by coś z tych odpadów robotowych zbudował, nie ważne, ile czasu by to trwało. No to się wkurzyłam, obydwa roboty wyrzuciłam w diabły czym prędzej, bo ja w kuchni nie lubię się realizować, zwisa mi, czy mam robota czy nie, a że wibratora w domu nie miałam, zależało mi, żeby mój jedyny prawdziwy nie trwonił czasu na zabawy z robotami.

      Tak mi się przypomniało, gdy mowa o niepotrzebnych rzeczach.
      • solejrolia Re: Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy... 07.12.19, 23:15
        Rozbieraliśmy budynek, taką ruinę, ale była w tym budynku brama garażowa segmentowa- bardzo dobra brama, i niezniszczona. Mogłam ją sprzedać na olx- zrobić zdjęcie pokazujące jak wygląda, w jakim jest stanie, jaki ma zamek, kluczyk, etc. wystawić chociażby za 50zł, i niech komuś dalej dobrze służy.
        Lub bramę komuś oddać, byle by zabrał, bo mi jest zbędna.
        I oddałam w rodzinie, (nawet zdjęć nie zrobiłam), bo faktycznie akurat komuś była potzrebna. Łepek bramę rozmontował, zabrał i korzystał z niej. Był zadowolony.
        Ale brama krótko się przydała (zrezygnował z wynajmu i coś tam jeszcze, nie wiem do końca) i po roku czasu ta brama wróciła do mnie... w częściach na paletach.
        Bo ojciec tego łebka, co korzystał przez rok z tej bramy, stwierdził, że skoro łebkowi nie jest już potzrebna, to nam się PRZYDA. Jakie przyda? do czego? Do czego mam ją zamontować, skoro nie ma już tego budynku?- nie wiem. (a łepek miał zapowiedziane, że my jej nie chcemy, i ma se ją wziąć, bo my jej nie chcemy)
        Brama teraz jest niesprzedawalna, bo nawet nie mam jak zrobić zdjęcia, bo jest rozłożona, nawet nie wiem czy jest kompletna. Na śmieci wywieźć?- nie ma możliwości.
        I tak leży , zajmuje mi kawałek podwórka, i mnie wkur.wia, bo wróciło coś, czego chciałam się pozbyć.
        Ale najważniejsze że im przestała być potrzebna, więc nam ją podrzucono....

        --
        Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • jola-kotka Re: Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy... 07.12.19, 23:30
      Ja tak robie. Ubrania oddaje kolezankom ktorych juz nie nosze. Nie slyszalam zeby plakaly z tego powodu. Uwazam ze jak ktos wie ze mu sie nie przyda to gdy jest mu proponowane zeby wzial mowi ze dziekuje nie chce. W ramach prezentow nikomu nie daje niczego co nie jest nowe, specjalnie z mysla o tej osobie kupione .
      Po co przyjmujesz takie dary skoro potem darczyncy du... obrabiasz?
    • princy-mincy Re: Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy... 08.12.19, 08:04
      Ogólnie jestem za recyklingiem rzeczy ale nie w formie prezentu ani nie wbrew woli. Sama przekazuję ubrania po córce szwagierce, która ma dwie córki młodsze od mojej córki.
      Ubrania chłopięce - dostaję od kuzynki i po moim synu daję następnej kuzynce
      Każda z nas coś nowego dokupi, wszystkie są zadowolone.
      Ubrania po mnie i mężu tez wydajemy.
        • iwoniaw Re: Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy... 08.12.19, 20:41
          kosmos_pierzasty napisała:

          > princy-mincy napisała:
          >
          > > Ogólnie jestem za recyklingiem rzeczy ale nie w formie prezentu
          >
          > A to akurat się zmienia i myślę, że trend do nas też dotrze. Ja jestem za.
          > www.theguardian.com/global/2019/dec/07/secondhand-presents-for-christmas-shopping-guide

          No jednak co innego dawać komuś antyki czy inne vintage kaszmiry i jedwabie w idealnym stanie jak w artykule, a co innego stare graty czy wory zużytych ubrań z sieciówek.


          --
          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
            • iwoniaw Re: Podrzucanie innym niepotrzebnych rzeczy... 09.12.19, 11:19
              kosmos_pierzasty napisała:

              > Jednakowoż nie raz pada stwierdzenie, że używane to nigdy w prezencie. A jednak
              > można, tyle że trzeba się wysilić.

              No ale to są jednak prezenty, które nowe są właściwie niemożliwe do zdobycia, a ktoś, kto takich rzeczy pożąda, ucieszy się właśnie z powodu ich "antyczności"/oryginalności: konkretne wzory porcelany, już nie produkowane, określone wydania książek, płyty winylowe, vintage'owe modele torebek czy ubrań, prawdziwa biżuteria, odrestaurowane meble itp. To, że coś takiego może być prezentem, jest jasne raczej dla wszystkich, poza tym taki prezent zrobi ci raczej ktoś, kto starannie dobiera upominki pod gust obdarowywanego. A ludziom kupującym cokolwiek, byle "jakoś wyglądało" (albo i to nie, jak widać z wątków okołoprezentowych) lepiej nie podsuwać idei, że jeśli zamiast kupić w markecie zestaw "dezodorant i szampon" dadzą szampon, który napoczęli i im nie podpasował, to jeszcze sobie punktów w kategorii "jestem eko" nabiją wink
              Są po prostu takie rzeczy używane, których się W PREZENCIE nie daje, choć ogólnie do użytku - jak najbardziej. Sama oddawałam rzeczy po dzieciach (teraz już raczej nie oddaję, bo dzieci w wieku i tempie wzrostu, że prędzej coś się zniszczy niż będzie za małe), sama też takowe dostawałam - no ale nie "na prezent", tylko z tekstem, żeby sobie wybrać, jeśli coś pasuje, a resztę pchnąć do kontenera PCK, względnie dać komuś, jeśli się zna chętnego.

              > A worów nauczyć się nie przyjmować to jedyne wyjście. Chyba, że kogoś bawi segr
              > egowanie tego potem, cudzych śmieci właściwie, między kontener pck a śmietnik..
              > .

              Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, że mnie ktoś "zmusza" do przyjęcia wora czy że ja komuś wciskam na siłę. Są rzeczy do wydania, to najwyżej pytam, czy ktoś chce - jeśli niekoniecznie, to drogę do kontenera znam i nie jest dla mnie problemem to tam umieścić. Sama nie mam problemu z segregowaniem "cudzych śmieci", jak mi kuzynka czy koleżanka daje wór z "zielonym światłem" na zrobienie z tym czegokolwiek, to sobie coś wybiorę (albo i nie), a reszta - kontener, względnie dam jakiejś innej osobie, jeśli się akurat chętna nawinie. Natomiast na pewno nie wzięłabym niczego od osoby, której się wydaje, że oto wręcza mi jakieś nieprzebrane skarby i która będzie oczekiwać, że się jej z tego "rozliczę" - takim grzecznie dziękuję.


              --
              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka