Dodaj do ulubionych

Zgubiłem syna 7.5 lat

08.12.19, 09:28
Dokładnie to w zasadzie on się zgubił. Byliśmy na basenie, po nim ubraliśmy patrzę a ma but rozwiązany więc kerzę mu zawiązać . Co też robi. Ja w tym czasie tuż przy wyjściu oglądam cennik na basen.. Po około minucie patrzę a syna nie ma. Wychodzę przed budynek też go nie ma. Wracam do wnętrza, przyglądam się wszystkim nie widzę go. Ale stwierdzam że jakby był w budynku to go zawsze znajdę, jak wyjdzie z parkingu to na mieście w ogóle nie mam szans na to. Wychodzę ponownie i widzę że tuż przed wyjazdem z parkingu mija auta(wcześniej pewnie był jakiś osłonięty że go nie widziałem). Oczywiście dostał burę, zakaz oglądania do końca dnia. Na pytanie czemu wyszedł to stwierdził że skoro mnie nie ma więc pewnie wyszedłem i pojechałem, i chciał mnie dogonić. Później dostałem od jego mamy że zgubiłem dziecko, bo powinienem pilnować go. A że zakaz był na oglądanie to może sobie grać bo to już inna kara. Z gry to i tak nic nie wyszło bo internet w telefonie nie działał a WiFi wyłączyłem.
Jak dla mnie w tym wieku nie trzeba na dziecko ciągle zwracać uwagę, jak byłem o rok młodszy to sam do przedszkola chodziłem. Jego też odprowadza się do przejścia dla pieszych z Agatką, chyba że jej nie ma to na drugą stronę
Obserwuj wątek
            • memphis90 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:38
              No nie wiem, ta Agatka czasem na przejściu bywa, a czasem nie? Albo co tydzien odprowadza do innej szkoły, więc raz Agatka na przejściu jest, a na innym już nie...?

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • przystanek_tramwajowy Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:40
                Z tą Agatką to pewnie chodzi o faceta/kobietę z wielką tablicą, na której jest postać dziecka - pewnie to ma być ta Agatka. Ten facet/kobieta przeprowadza dzieci. smile

                --
                A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
                • 1matka-polka Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:50
                  To może by dobry trop...

                  --
                  "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
                  Kurt Vonnegut
                  • kamin Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:04
                    No tak, a ty co myślałaś? Że Agatka to imię żony??? smile))
                    pomorska.pl/agatki-od-wrzesnia-pojawia-sie-tylko-w-lipnie-i-skepem-bezpieczne-przejscie-dla-dzieci-i-doroslych/ar/13433021

                    bydgoszcz.naszemiasto.pl/pan-agatka-potracony-na-przejsciu-dla-pieszych-w-fordonie/ar/c16-4152414
                    • 1matka-polka Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:43
                      Myślałam, że to imię córki big_grin

                      --
                      "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
                      Kurt Vonnegut
                • aankaa Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:20
                  może prowadzi różnymi drogami ?

                  pewnie chodzi o faceta/kobietę z wielką tablicą, na której jest postać dziecka - pewnie to ma być ta Agatka. Ten facet/kobieta przeprowadza dzieci


                  ===

                  Przeznaczenie:
                  Tabliczka wskazuje, przejście dla pieszych szczególnie uczęszczane przez dzieci w wieku od 7 do 15 lat, przede wszystkim w pobliżu szkół. Stosowana ze znakami D-6 przejście dla pieszych i D-6b przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów.


                  --
                  jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
      • m_incubo Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:03
        Niby dlaczego jest idiotą? Nie było mowy o żadnej panice. Dziecko "zgubiło" się wewnątrz budynku, z tego co zrozumialam.
        Miał je trzymać za kaptur, jak wiązało buty?
        Facet szybko ocenił sytuację i dobrze zareagował, szukając na zewnątrz. Dzieciak jakąś lekcję zapewne z tego wyniósł. Histeryczne posty z wyzwaniem od idiotow i patologii, hmmm... Nie świadczą bynajmniej o wątkodawcy.
          • m_incubo Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:14
            Nie, to nie świadczy, że jest idiotą, świadczy, że najprawdopodobniej wątek jest tylko na rozkręcenie.
            Za to odpowiedzi w wątku tendencyjne, skrzyknely się zaslepione matki - lwice.
            Tobie dzieciak nigdy nie zniknął z oczu?
            Mnie zniknął nie raz, nie jestem jednak ani facetem, ani idiotką stąd też mojemu staremu nie przyszło do głowy udzielać mi "bur". Byłaby to chyba jego ostatnia bura w życiu.
              • m_incubo Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:20
                Ja chodziłam od pierwszej klasy do szkoły sama, nie byłam w żaden sposób zaniedbanym dzieckiem, choć było to ponad 30 lat temu, zakładam, że autor to też nie dwudziestolatek. Moje same nie chodziły, o czy to ma świadczyć?
                  • andaba Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:39
                    Triss, nie znam w takim razie ani jednego zadbanego dziecka... Zarówno do pierwszej klasy, jak i do szkolnej zerówki dzieci chodziły wyłącznie same. Do przedszkola często też, matki podprowadzały i leciały do pracy, albo podprowadzały do przystanku i wsiadały w autobus, a dzieci szły same do przedszkola. Fakt, z przedszkola się samemu nie wracało.
                  • aankaa Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:24
                    triss_merigold6 napisała:

                    > O tym, że są dopilnowane. Ja nie chodziłam sama w I klasie, byłam odprowadzana lub odwożona.


                    patologia - moje do szkoły musiało przejść przez podwórko - miałam je dowieźć czy odprowadzić te kilka m ?


                    --
                    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
                  • nangaparbat3 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:36
                    Pewnie decydujące są odległość i charakter drogi. No i stopień samodzielności dziecka. Każdy przypadek rozważałabym osobno.

                    --
                    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
          • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:26
            Mogl (chociaz masz racje ze klamie bo nie dalo sie nie odpowadzac i nie odbierac dziecka do pkola nawet w prlu do szkoly to owszem) chodzic do przedszkola w wiwku lat 6. Ja bylam w grupie przedszkolnej nigdy nie bylam w zerowce.

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:08
              Jesteś pewna że nie można było do przedszkola (przy szkole) chodzić samemu? Wyobraź sobie że kiedyś nie poszedł do przedszkola sam z siebie. Dla rodziców stwierdziłem że niektórzy nie przychodzą przecież codziennie więc i ja nie poszedł. Później okazało się że ci co nie przyszli mieli jakiś powód. Jak kogoś spotkam z przedszkola to się zapytam jak oni ten czas pamiętają. Mama to już może nie wiedzieć
              • andaba Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:49
                Można było, na 100%. Może nie do każdego, ale na pewno do niektórych można było, a do szkolnych zerówek to już w ogóle nikt nie zaprowadzał, najwyżej starsze rodzeństwo.
              • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:15
                śmieszne ale pytam się mamy kto mnie zaprowadzał do przedszkola. Ona na to że na głowę upadłem przecież nie chodziłem bo kto by mnie zaprowadzał? Babcia która sama ledwie chodziła? Pytam się starszej siostry ciotecznej jak było z jej bratem- 2lata młodszy do tej samej szkoły chodziliśmy. Ona że w ogóle do przedszkola nie chodziła a brata to muszę sam spytac, nie kojarzy jak było w jego przypadku
            • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:44
              Moje dziecko ma 7 lat i jezdzi do szkoly oddalonej dokladnie o 4km. Wiec owszem spuszczam z oka

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
              • kamin Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:07
                Ja chodziłam do przedszkola do 7 lat. Ostatnia grupa była zwyczajowo nazywana zerówką, ale w dalszym ciągu było to przedszkole. Wszystkie moje znajome dzieci tak samo. O istnieniu zerówek w szkołach dowiedziałam się z tego forum, ale byłam przekonana, że to wynalazek z ostatnich kilku lat.
                  • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:23
                    ale mozna bylo robic program zerowki w przedszkolu i nawet nie wiedziec ze zerowki isnieja. Przedszkoal w prl w porownaniu z obecnymi wymagaly od dzieci bardzo duzo

                    --
                    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                    • kamin Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:41
                      No dokładnie, dzieciak 3-6 letni chodził do przedszkola (i realizował tam obowiązkowy program zerówki w ostatnim roku) w wieku 7 lat szedł do szkoły. Trzeba mieć dużo złej woli, żeby zarzucać autorowi, że kłamie pisząc że w wieku 6,5 lat chodził do przedszkola.
                      • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 10:29
                        Klamie ze sam chodzil. Nie bylo w przedszkolu takiej opcji chyba ze dyrektor byla krewna albo pani przyjaciolka mamy

                        --
                        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                  • andaba Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:42
                    Niekoniecznie były. U nas zlikwidowano chyba na początku lat 80-tych, zostało wyłącznie przedszkole.
                    Na pewno nie było zerówki w już od roku szkolnego 84/85 bo uczyliśmy się w sali "zerówki". Wydaje mi się, że rok wcześniej też nie było.
                  • yuka12 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 00:05
                    Chodziłam do przedszkola w latach 70- tych, czytania o pisania nauczyłam się dopiero w 1 klasie. Doskonale pamiętam, bo zazdrościłam dzieciom po zerówce, że już umieją, a ja dopiero zaczynałam poznawać litery (cyfer, liczb i odczytywania czasu nauczył mnie wcześniej tata).

                    --
                    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
                    • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 10:30
                      Ja tez pamietam nauke pisania w pierwszej klasie. Bylam zadowolona bo niby wszystko umialam ale tak fajnie bylo to przerobic systematycznie literka po literce

                      --
                      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • cruella_demon Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:44
            Ja tylko się wypowiem w kwestii chodzenia do przedszkola.
            Jak najbardziej mógł do przedszkola chodzić (czy sam to już nie wnikam) bo ja też chodziłam. Po prostu w przedszkolu były grupy od maluchów po zerówkę i logiczne że się odprowadzało dziecko "do przedszkola."
          • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:22
            Moja mama twierdzi że w ogóle nie chodziłem bo nie miałby mnie kto zaprowadzać do przedszkola. Więc ogólnie może rzeczywiście nie chodziłem do przedszkola? Ale ona ma ponad 80 lat więc w nie wszystko wierzę co mówi. A ja dałbym głowę że jednak byłem w przedszkolu. Zerówki wprowadzono w roku 77, w tym czasie to ja już byłem w szkole
            • przystanek_tramwajowy Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 09:41
              Zerówki istniały już w roku 1976. Miałam wtedy 6 lat i poszłam właśnie do zerówki. smile

              --
              A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
              • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 10:28
                Ale dlugo byl system rownolegly. Miedzy mna a bratem jest 2 lata roznicy (78 i 80) on poszedl do zerowki a ja zostalam w przedszkolu.

                --
                wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • mona-taran Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 10:48
              Ja też chodziłam do zerówki w przedszkolu. I zawsze ktoś mbie odprowadzał i odbierał.Za to do przedszkola jako takiego nie chodziłam, poszłam dopiero do zerówki. Mój syn też chodził do zerówki w przedszkolu.
              A, I pamiętam że raz brat się po mnie do tej zerówki spóźnił, nie chcieli mnie samej do domu puścić to im uciekłam :p
        • przystanek_tramwajowy Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:14
          Jeste idiotą, bo nie ustalił zasad za łamanie których ukarał dziecko. A po drugie, to on się oddalił jako pierwszy. Niech sobie da jakiś szlaban. smile Dzieci dojrzewają do samodzielności w różnym tempie. Jest idiotą/tką, kto tego nie pojmuje.

          --
          A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
              • nangaparbat3 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:45
                Jeśli moja rodzina była patologiczna, to raczej z powodu nadopiekuńczości niż na odwrót. Jednak chodziłam sama do szkoły od pierwszej klasy, a trzeba było dwukrotnie przejść przez jezdnię i miałam sześć lat. Podobno przez pierwsze 3 miesiące mnie odprowadzano, potem już chodziłam i wracałam sama. Pewnie, że ruch był mniejszy niż teraz - ale na pewno nie było świateł na skrzyżowaniach, jedną z jezdni, które musiałam przeciąć, jeździły tramwaje.
                Inne dzieci też przychodziły same, tylko jedną dziewczynkę przyprowadzano w II klasie jeszcze, mieliśmy ją za dziwadło.
                Teraz się norma zmieniła, nie ma wcale pewności, że na lepszą, rozsądniejszą., bardziej sprzyjającą rozwojowi.

                --
                "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                • kamin Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:55
                  No właśnie norma się zmieniła. Mnie moi nadopiekuńczy rodzice długo odprowadzali do szkoły, chyba do końca pierwszej klasy. Pamiętam, że się pod koniec już wstydziłam i wkurzałam, bo cała reszta chodziła sama.
                  • ck2 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 12:10
                    Nie musisz, bo akurat tego nie kwestionuję.
                    Jesteś o +/-10 lat starsza ode mnie, moje pokolenie może nie do przedszkola, ale do podstawówki często chodziło z kluczem na szyi. Rozumiem, że ty byłaś wożona bo koneksje rodzinne na to pozwalały, ale nie była to norma zarówno w twoich, jak i w moich czasach. Czasy niesamodzielnych dziubdziusiów i bombelków prowadzanych za rączkę do osiemnastki albo i dłużej, to już XXI wiek.
        • hanusinamama Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:14
          Dziecko wytlumaczyło czemu wyszło, ojciec zeby rozładować swoje zdenerwowanie...dał mu karę. Piękna kara. Dzieciak pewnie nie rozumie czemu. NO to ma ojciec radoche, dowalił dziecku....ojciec kutwa roku

          --
          "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • m_incubo Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:10
        No toteż dostał burę, od mamusi dziecka. Powinien też może dostać jakiś szlaban?
        I kiedy należało to z dzieckiem ustalić? Przed basenem, na basenie, a może już w domu mama mogła go nauczyć że ma stać w miejscu? smile
        Moim dzieciom też zdarzyło się "zgubić", mimo że miały nieraz przykazane, by się nie oddalać, a ja odwracalam głowę na 30 sekund dosłownie.
        Gdyby mój były mąż wtedy, albo i teraz, uznał, że mam za to dostać "burę" i karę "za głupotę"... Oj...
      • janja11 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:41
        aaa-aaa-pl napisał:

        > Takie rzeczy się ustala wcześniej z dzieckiem- co zrobić gdy się zgubię.

        Dokładnie. Tu ewidentnie nikt z dzieciakiem takiej sytuacji nie "przerobił" i dzieciak musiał sam improwizować.
        My ustalamy, gdzie się spotkamy, w razie gdyby się ktoś z nas w tłumie zgubił.. Moje dzieciaki wiedzą też, że należy szukać pomocy ( np. u obsługi sklepu) i znają na pamięć numery kontaktowe do rodziców .
        Te numery musieli do znudzenia powtarzać na zajęciach z samoobrony. W szkole nigdy takich ćwiczeń nie mieli, a szkoda bo bardzo przydatne jest wiedzieć jak się zachować w takiej stresowej sytuacji.
        Dzieciakowi współczuję, bo dla niego to musiał być ogromny stres.

        I nie chcę być złośliwa, ale to raczej tatusiom zdarza się, gdzieś dzieciaka "zgubić".
      • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:53
        Toć przecież wiedziało. Na pytanie co się robi jak się zgubi: Odpowiedź. Czeka się w ostatnim miejscu gdzie się razem było. Czy to mam za każdym razem mówić? Jak idę do ubikacji, on idzie do ubikacji, jak wynosi śmieci do kubła w McD? To przecież paranoja.
        Będąc latem nad morzem w pewnym momencie zaczął biec plażą przed siebie, ja najpierw idąc później już biegnąc za nim. Tak przebyliśmy z kilometr, mógłbym wcześniej go dopaść ale co żałować dziecku biegu. W życiu jeszcze się nasiedzi. I żadnej kary(ode mnie) nie dostał bo wszystko było pod kontrolą. Na pytanie gdzie bieg? A tak przed siebie
        • hanusinamama Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:17
          Ty w ramach zdenerwowania dałes dziecku kare chyba zeby sobie ulżyć...za co pytam?? dzieciak ci wyjasnił. Pewnie sam sie wystraszył i jeszcze dostał szlaban. A juz tekst ze sam do przedszkola chodziłes....pogratulowac rodziców. I kiedy to było?? BO jak ja chodziłam ponad 30 lat temu to dzieci same chodzić nie mogły.

          --
          "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • nangaparbat3 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 09:58
      I masz rację, i nie masz.
      Raz, ze to się zdarza - mnie córka zniknęła z oczu w sklepie, wyszła sobie, kiedy płaciłam - przed chwilą była obok, i już jej nie było,(przeżyłam najprawdziwszą traumę), miała niecałe dwa lata. Dziecka w tym wieku nie można spuścić z oka.
      Siedmiolatka - moim zdaniem - spuszczać z oka i można, i należy. Ale trzeba wcześniej ustalić zasady: jeśli się gubisz, stoisz w miejscu i czekasz. Nie ruszasz się. A już na pewno nie wychodzisz z budynku.
      Moim zdaniem nic się strasznego nie stało, na pewno nie karałabym dziecka, tylko pogadała poważnie, co na drugi raz w podobnej sytuacji.

      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
          • kamin Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:30
            Czyli siedmiolatka trzeba stale pilnować w jakiś wyjątkowych wypadkach, a nie z automatu ("dziecka się pilnuje"). Facet się zagapił, dzieciak w sumie też, nie ma o co robić afery. Niepotrzebnie tylko dzieciak karę dostał. Niech go ojciec przeprosi, że go poniosło że stresu i tyle.
            • przystanek_tramwajowy Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:41
              I o tym są wpisy w tym wątku. Że facet idiota, bo ukarał dziecko i jeszcze focha łapie na żonę. A wystarczyło z synem pogadać i ustalić zasady.

              --
              A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
    • ichi51e Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:23
      7latka? Ludzie przeciez sie znalazl od razu trzeba o tym watek zakladac?
      Kare to powinienes ty dostac za niedopilnowanie (gapiles sie na cennik kiedy dziecko przepadlo) a nie dzieciak

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • zabka141 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 10:25
      A po co ta kara dla dziecka? Glupi pomysl. Jak ci sie dziecko zgubi nastepny raz to nie dziw sie ze jakas glupia historie wymysli. Takie rzeczy sie zdarzaja i trzeba dziecku wyjasnic jak postapic. A to ze jest sie samemu zdenerwowanym sytuacja - trzeba sobie z tym samemu poradzic, a nie wyzywac sie na dziecku.
      • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:14
        Za to że się oddalił z basenu. Gdybym wyszedł minutę później (na poważne poszukiwanie) musiałbym szukać w całym mieście. Oczywiście wiedziało jak się zgubi to zostaje w miejscu. Kilka razy mu się to powtarzało
        • zabka141 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:15
          Przeciez ci wyjasnil ze myslal ze ty wyszedles. Sorry, ale kara tu nie jest do niczego potrzebna. Kazdemu moze sie zdarzyc. A to ze sie przestraszyles i dostales opieprz - musisz sobie z tym sam poradzic.
          • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 21:06
            Mi wyjaśnił ale jakbym zastosował się do tego co mu sie powtarza i czekał tam gdzie powinien być bo a nuż wyjdzie zza jakiejś szafki to co by było? Wróciłby do budynku? Jak już był na wyjeździe z parkingu. Następnym razem może w tym temacie nie będzie myślał tylko zastosuje się do instrukcji
          • kandyzowana3x Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 22:18
            Moje dzieci nie mają wychodzić samodzielnie z budynków ( jeśli jesteśmy tam razem )nawet jeśli im się coś wydaje i nawet jeśli mają świetne wytlumaczenie. Zasada jest prosta, samemu z budynku się nie wychodzi, jeśli zostanie w budynku zawsze wcześniej czy później ja znajdziemy. Też dostały by bure za samodzielne wyjście.
    • kanna Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:14
      Dałeś ciała uncertain

      Dziecko nie zostało nauczone procedury, która mówi: jeśli nie widzi rodzica, ma czekać tam, gdzie ostatnio go widziało. Rodzic sam odnajdzie dziecko.
      Jeśli rodzica ciągle nie ma, dziecko ma iść do pani z innym dzieckiem i poprosić o zadzwonienie do tatusia, który się zgubił.

      Dziecko NIGDY nie szuka rodzica. Ma stać i czekać. Oraz musi znać nr do rodzica.

      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
      • kamin Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 11:48
        Dziecko było przekonane, że rodzic poszedł do auta i pobiegło tam za nim. Całkiem możliwe, że po stwierdzeniu, że auto puste, zgodnie z procedurą wróciłby na miejsce, gdzie się ostatnio widzieli.
        • aamarzena Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 08.12.19, 22:19
          Czekaj, czekaj. Wychodzili się z basenu. Ty zatrzymałem się żeby kontemplować cennik. Siedmiolateksperci cię minął i poszedł w sina dał? A może szedł pierwszy, ty się zatrzymales, a on nawet o tym nie wiedział, bo nie ma oczu z tyłu głowy, wiec wyszedł z budynku jak zwykle? Powiedziałeś mu, żeby zaczekal bo ty chcesz sobie cennik czy cokolwiek pooglądać? Czy miał się domyślić (na podstawie czego?), że tatuś idący z tyłu nagle się zatrzyma?
    • morekac Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 07:49
      Dlaczego dziecku przyszło do głowy, że je zostawiłeś?

      --
      -------------------------------------------------------------
      "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 10:42
      " Na pytanie czemu wyszedł to stwierdził że skoro mnie nie ma więc pewnie wyszedłem i pojechałem, i chciał mnie dogonić."
      A mnie martwi ten kawałek, bo jednak dziecko mające normalne kontakty z rodzicem nie boi się, że zostanie "zostawione". I to nawet nie chodzi o to jak ma się zachowywać, gdy się zgubi, ale jak ma się zachowywać, skoro ojcu nie ufa, a dodatkowo ojciec zamiast podbudować relacje z dzieckiem, dodatkowo się na nim wyżywa, wymyślając bezsensowne kary i budując kolejne mury.
      Sorry tatek, ale nawalasz jako rodzic.
      I się zastanów, bo dzieciak nie będzie po tym wyjściu pamiętał, miłych chwil na basenie, ale zostanie w nim tylko zadra porzucenia i braku zrozumienia u ojca. I to pewnie kolejna....
      • stasi1 Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 20:53
        Pewnie że nawalam bo go widzę raz w miesiącu. Przy mamie też wyskoczył biegiem około kilometra bez patrzenia gdzie i po co. Tylko że ja miałem go na oku, dla odmiany mama go ukarała za to że biegnie bez celu i mógłby się zgubić
        • przystanek_tramwajowy Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 21:02
          No po prostu ojciec roku się znalazł! Gdyby miałabym eksa i on widywałby nasze wspólne dziecko raz w miesiącu, to za próbę karania dałabym mu taką zjebkę, żeby mu w pięty poszło. Dla tego dziecka jesteś praktycznie obcym człowiekiem. Obcy człowiek nie ma prawa karać dziecka.

          --
          A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
    • mona-taran Re: Zgubiłem syna 7.5 lat 09.12.19, 10:54
      Ja nigdy nie zgubiłam dziecka ( jeszcze, syn był bardzo zachowawczy i nigdy nie spuszczał mnie z oczu, córka jest zdecydowanie inna:p) więc nie wiem jak bym się w tej sytuacji zachować a, ale wydaje mi się, że karabułak nie jest adekwatna. Powinieneś porozmawiać z synem, zapytać co go skłoniło do takiej reakcji, dlaczego przyszło mu do głowy, że mogłeś go zostawić samego na tym basenie. Wg mnie tu jest problem, a nie to, że się zgubił. Zastanów się nad tym, bo coś nie gra w wasze che relacjach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka