Dodaj do ulubionych

Sezon bikini. Samoakceptacja

10.12.19, 18:34
W sezonie jesienno-zimowym mniej się zastanawiam nad tym tematem, ale internet podrzucił mi świetny instagramowy przykład. Thebirdspapaya. Matka 3 dzieci, kobieta, która bardzo dużo schudła, ma rozstępy i cellulit. I - aby być uczciwą - śliczną twarz. Pozuje w bieliźnie, pozuje nago, nosi szorty. Jest manifestem samoakceptacji.
Oglądam jej profil i myślę, że moje ciało, choć grubawe, wygląda lepiej niż jej, a pomimo tego naprawdę nie mam odwagi pokazać się w bikini ani w szortach. Na pewno nie w Polsce.
Tyle tutaj toczyło się dyskusji o ciele różnych kobiet i te ciała zawsze są nie takie. Tak surowo oceniamy innych i przez to same siebie. To bzdurne porównywanie tyłków by gazet ...
Do sezonu bikini jeszcze trochę czasu. Może warto go wykorzystać na trening (samo)akceptacji.
Obserwuj wątek
    • bei Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 18:51
      Tak, właśnie trening samoakceptacji. Bo gdyby wszyscy inni mówili Ci, ze wyglądasz dobrze, to w Twojej głowie siedzi ta zła I niesprawiedliwa ocena. Dlaczego mówisz, ze w Polsce nie rozbierzesz się na plaży? Polskie plaże są pełne plażowiczów, plażowiczek, myślisz, ze każdy każdego ocenia? Idź na basen, idź na plażę- jeśli tylko lubisz😊
      • pani-nick Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 19:30
        Dokładnie. Nie odnotowałam różnic w ocenianiu na plażach w Polsce i za granicą.
        Rzekłabym, ze w Polsce łatwiej się rozebrać, bo większość i tak nosa z zza parawanu nie wystawia wink

        Ps. Nauczyłam się z wiekiem jednej ważnej rzeczy. Kim ja jestem, ze ktoś ma się ekscytować, czy mam obwisły, czy jędrny tyłek? Oraz: jeśli ktoś faktycznie chce mnie oceniać, a zwłaszcza mój wygląd, to jest to jego/ jej problem i świadczy to o nim / o niej.
        I jeszxze jedno. Widzę ludzi na plazy (i oni mnie) najczęściej pierwszy i ostatni raz w życiu. Czym tu się przejmować?
      • kura17 Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 19:37
        > Pomyśl, że w Japonii czy Chinach by ci w oczy powiedzieli: idź na siłownie, bo jesteś za duża a w firmie dostałbyś
        > biurko w najdalszym kącie, żeby nie rzucać się w oczy na wejściu.

        kurcze, do chucherek nie naleza (choc nadwagi nie mam), ale w chinach i japonii doznawalam swoistej schizofrenii - ludzie (kobiety i mezczyzni) chcieli mnie dotykac, podziwiac, robic sobie zdjecia ze mna ... wygladam inaczej, niz oni i na "gabaryty" nikt akurat nie zwracal uwagi LOL


        --
        "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
          • kura17 Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 21:11
            > No co Ty? Na mnie i w Chinach i w Japonii bali się patrzeć. Autentycznie spuszczali wzrok, unikali spojrzeń.
            > Masakra jakaś.

            pewnie jestes duzo ladniejsza ode mnie i byli oniesmieleni smile
            w chinach wzbudzalam otwarta "sensacje", w japonii gapiono sie na mnie "spod oka" ...
            ... pewnie przez wlosy i badzo jasna cere.


            --
            "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
            • kk345 Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 21:23
              W Chinach to przez wzrost i egzotyczny, europejski wygląd. W Pekinie można sobie dorabiać, wynajmując sie jako cudzoziemiec do uświetniania przyjęć swoją egzotyczną aparycją- wiek, tusza i brak arystokratycznych korzeni nie mają znaczeniasmile
    • kura17 Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 19:39
      Mamablue - wybierz sie nad niemieckie morze, najlepiej na plaze nudystow smile
      my tam jezdzimy od lat (mieszkamy w niemczech) i naprawde jest to dosc wyzwalajace doswiadczenie. dodam, ze ja sie nie rozbieram (na zadnej plazy, ze wzgledu na slonce i skore), chyba, ze na moment do kapieli. nikogo to nie obchodzi - i wlasnie tak ma byc smile


      --
      "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
    • zasiedziala Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 20:14
      Hmm, ale chyba pomiędzy samoakceptacją a martwieniem się co inni powiedzą jest pewna różnica. Ja mam zdanie innych nt. mojego wyglądu zazwyczaj w dudzie. Natomiast ostatnio mocno zmieniła mi się waga i nie podoba mi się to jak teraz wyglądam. Przed rozbieraniem się na plaży nie mam oporów, ale też nie akceptuję obecnego stanu rzeczy, bo uważam, że wyglądam niezdrowo i robię wszystko, żeby wrócić do dawnej wagi. Jednocześnie nie sądzę, żeby był mi potrzebny trening samoakceptacji, bo niby czemu mam akceptować coś z czym źle się czuję?

      --
      Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
      • jak_matrioszka Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 21:02
        Autorce nie chodzi raczej o samoakceptacje typu "jestem za gruba bo jem za dużo, jestem w kiepskiej formie, bo nie dbam o własne ciało, ale to jest ok!", a raczej "mam dodatkowe kilogramy i cieżko sie z nimi rozstać, rozstepy na brzuchu po ciaży, blizne po cesarce/operacji, mniej jedrna skóre niż nastolatka, ale to nie sa rzeczy których sie wstydze". Chodzi o to, żeby nie porównywać sie do wyfotoszopowanych zdjeć i popadać w bezzasadne kompleksy, a nie o to żeby sie zapuścić i być z tego dumna.
    • grrrrru Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 20:27
      Litości, to jest po prostu dobrze pomyślana strategia biznesowa a nie żadna samoakceptacja. A raczej - nie mam pojęcia, na ile babka siebie akceptuje, pisze o jej instagramie. Wyretuszowane wszystko poza rozstępami i cellulitem, pełen makijaż, sztuczne rzęsy... Bardzo sprytne, doceniam. Ale z naturalnością to ona ma tyle wspólnego, co ja z nastaraniem wink
      Aha, moje ciało jest szczupłe, ale też z cellulitem i rozstępami, do tego mam różne blizny po paru spektakularnych przewrotkach na rowerze. Normalnie chodzę w szortach, w krótkiej sukience, zakładam bikini na plaży - tutaj, w Polsce. Nie wymaga to nadludzkiego wysiłku ani nie jest niczym szokującym. Inna sprawa, że nie czuję kompletnie potrzeby pokazywania ciała w internecie, ale to nie ma niczego wspólnego z tmy, jakie to ciało jest a z samą bezsensownością takiego działania.
    • asfiksja Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 21:08
      Moim zdaniem to nie manifest samoakceptacji tylko komercyjna nisza epatowania brzydkim elementem ładnego ciała. Gdyby była cała brzydka to by się nie sprzedawało, a tak i facet zawiesi oko, i kobieta pomyśli "kurde, wyglądam lepiej".
    • fornita111 Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 21:10
      Nigdy nie przestanie mnie zadziwiac, ze dorosle kobiety maja taaaaki problem z uroda wlasnej dudy i z jej odbiorem przez innych. Jeszcze zebyscie po 16 lat mialy, to co innego. Sezon bikini, pokochaj swoje rozstepy, jak pokazac sie na plazy bez plaskiego brzucha- te kompleksy to festiwal proznosci.
    • kanna Re: Sezon bikini. Samoakceptacja 10.12.19, 21:27
      Kocham wodę. Kiedy policzę, w ile miejscach się NIE wykąpałam, bo się wstydziłam rozebrać, to robi mi się smutno.

      Dziś kapię się wszędzie i zawsze, kiedy się tylko da. Ciało mam sporo gorsze niż wtedy, kiedy się wstydziłam. Ale wyrosłam ze wstydu. Szkoda życia na pierdoły i marnowanie okazji.

      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka