Dodaj do ulubionych

Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk

11.12.19, 10:23
Zakaldam ze kozaczek nie zmyśla wywiadu i jest to autentyczna wypowiedz. Bardzo mnie to zdziwiło.
Może potrzebny byłby cały wywiad żeby zobaczyć kontekst?
www.kozaczek.pl/kim-jest-syn-olgi-tokarczuk-zbigniew-fingas/

„Ojciec Zbyszka też był psychologiem, prowadziliśmy grupy integracyjne, treningi interpersonalne. Dziecko zostawialiśmy z dziadkami. Kiedy się wyprowadziliśmy na wieś, Zbyszko został z nimi w mieście, bo nie chcieliśmy mu fundować wiejskiej szkoły, do której było 6 km przez góry — powiedziała w rozmowie z „Wysokimi Obcasami”.

Nie mam dziecka. Ale wizja wyprowadzki i zostawienia dziecka z dziadkami to od mojego wyobrażenia o rodzicielstwie.
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 10:48
      No ale mówi tam też:

      "Ale chyba trudno oczekiwać, żeby młoda, twórcza i aktywna dziewczyna oddawała się z pasją tylko macierzyństwu. Moja mama też była bardzo aktywna zawodowo, kiedy urodziła mnie i moją siostrę. Zawsze miałyśmy nianie. Dobrymi matkami są kobiety szczęśliwe i spełnione – każda z nas ma na to szczęście inną receptę. Ja potrzebowałam pracy i pasji. Na szczęście nie miałam normowanych godzin, nigdy nie byłam na etacie „od 8 do 15”. Zresztą nie pamiętam koleżanek, które wtedy siedziałyby z dzieckiem w domu i zajmowały się tylko wychowaniem. Pod niektórymi względami tamte czasy były lepsze niż te dzisiejsze. Żłobki i przedszkola nie były dobrem luksusowym, dostęp do pracy był nieporównanie większy."

      I tu już ciężko się nie zgodzić.

      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
      • best_bej Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 10:53
        Dla mnie to różne sytuacje. Co innego pracować i być na miejscu, a co innego wyjechać na wieś a dziecko zostawić u dziadków.
        Oczywiście nie wiemy jak długo to trwało bo może to było tylko pare miesięcy?
        Czasem zostaje z dzieckiem znajomych i widzę jak ono tęskni. Może z dziadkami teskni mniej niż z obca baba, no ale to nadal nie są rodzice.
    • 35wcieniu Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:04
      Nie wiem o jakim okresie ona mówi ale wydaje mi się że to "dziecko" jak tu piszecie, było już wtedy dość duże - nastolatek, licealista? Tak by mi to na dedukcję wychodziło tongue_out

      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
      • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:30
        Znam Panią z duzymi sukcesami na uczelni...dziecko jak tylko urodziła wywiozła do matki, bo ona zajeta była karierą mąż tez. Dziewczyna jest w moim wieku, fajna...ale sama mowi ze rodzice to dla niej obcy ludzie. Widziała ich raz na jakis czas ( czasami co 2-3 mce, czasami 2 razy w roku). Tak babcia miała sporo kasy od rodziców na wnuczkę, wnuczka jak na tamte czasy miała fajne ciuchy...ale nie miała rodziców.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • z_lasu Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:53
          Ale to przecież nie jest jedyny możliwy scenariusz. Bywa i tak, że dziecko wychowuje się w rodzinie wielopokoleniowej i nawet gdy wszyscy mieszkają razem to dziadkowie są dziecku bliżsi niż rodzice, bo mają dla niego więcej czasu. I w momencie gdy rodzice podejmują decyzję o wyprowadzce na odludzie nastolatek mówi "beze mnie - tu mam szkołę, kumpli, dziewczynę - nie będę tego zostawiał".
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:26
      Model z pomocą dziadków przy dziecku, jak trzeba pracować, nie był niczym dziwnym w moim pokoleniu - zarówno mną, jak moimi kolegami z podstawówki po szkole albo w razie wyjść rodziców zajmowali się dziadkowie, bo model rodziny wielopokoleniowej (albo przynajmniej mieszkania w pobliżu był dość powszechny).

      Nie wiemy, ile lat miał ten syn, kiedy zostawili go z dziadkami, ale jeśli był nastolatkiem, to niczego szczególnie dramatycznego w tym nie widzę. Znam/znałam dzieci w wielu średnioszkolnym mieszkające z dziadkami, ba, nawet jedno mieszka z ciotką, bo akurat tak się złożyło, że ciotka mieszka w mieście, gdzie są sensowne szkoły, a rodzice nie.

      --
      – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
      – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
      • sowka.szara Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:32
        dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

        > Model z pomocą dziadków przy dziecku, jak trzeba pracować, nie był niczym dziwn
        > ym w moim pokoleniu - zarówno mną, jak moimi kolegami z podstawówki po szkole a
        > lbo w razie wyjść rodziców zajmowali się dziadkowie, bo model rodziny wielopoko
        > leniowej (albo przynajmniej mieszkania w pobliżu był dość powszechny).
        >

        Pomoc dziadków w postaci odbierania ze szkoły to jednak coś innego niż przeprowadzka dziecka do dziadków (o ile w ogóle mowa o dziecku a nie o nastolatku). Mój kolega zanim poszedł do przedszkola mieszkał u babci, mama wpadała w weekendy, bo w tygodniu pracowała. Żyje i ma się dobrze, ale matka chciała sobie odbić i teraz jego dzieci wychowywać, to jakoś nie pozwolił wink
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:00
          Z wywiadu zrozumiałam, że dziadkowie pomagali, kiedy syn był mały (np. opiekując się nim, kiedy rodzice wyjeżdżali w związku z pracą), a potem z nimi zamieszkał. Ale owszem, nie mamy podane dokładnie, ile wtedy miał lat.

          --
          – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
          – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
          • nangaparbat3 Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 17:07
            A ja to rozumiem tak, że najpierw mieszkali w rodzinie wielopokoleniowej, razem z dziadkami, więc naturalną koleją rzeczy, kiedy szli /wyjeżdżali do pracy, dzieckiem opiekowałi się dziadkowie. A potem rodzice wyjechali na wieś, a syn został tam gdzie dotąd mieszkał.

            --
            "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • black_magic_women Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:22
          sowka.szara napisała:

          > dr.amy.farrah.fowler napisał(a):
          >
          > matka chciała sobie odbić
          > i teraz jego dzieci wychowywać, to jakoś nie pozwolił wink


          Moj mąż tez wychowywany przez dziadków mowi swojej matce, że miała juz swoją okazję i niech nie wtraca sie w wychowywanie wnukow. Pada to pół żartem, pół serio ale jednak. Dla mnie to model nie do przyjecia, widzę różne ślady takiego układu. Np. zarzucanie dziecka prezentami, bo teściowa w ten sposób wynagradzała nieobecność. Zjawiała sie i brała syna na wycieczkę, albo wydawala pół pensji na lego. Dzisiaj ona mówi o tym jak skromnie żyli (samotna matka, tzn bez męża), a wtedy mąż jej wytyka, że mial najdroższe gadżety z calej klasy. A były to lata 80.
    • kanga_roo Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:30
      jednak lata 80 czy nawet 90 są dość odległe mentalnie od "dzisiaj"
      zostawianie dziecka pod opieką dziadków, czy posyłanie do żłobka było czymś normalnym, nikt nie robił z tego wielkiego halo. zresztą, o czym my mówimy, jeszcze kiedy urodziłam moją córkę, czyli 11 lat temu, urlopu macierzyńskiego było 5 miesięcy, nie było 500 plus a żłobki i przedszkola kosztowały sporo.
      poza tym "wyobrażenia o rodzicielstwie" baaardzo często niewiele wspólnego mają z rzeczywistością.
      • dzikka Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 13:08
        kanga_roo napisała:

        > jednak lata 80 czy nawet 90 są dość odległe mentalnie od "dzisiaj"
        > zostawianie dziecka pod opieką dziadków, czy posyłanie do żłobka było czymś nor
        > malnym, nikt nie robił z tego wielkiego halo. zresztą, o czym my mówimy, jeszcz
        > e kiedy urodziłam moją córkę, czyli 11 lat temu, urlopu macierzyńskiego było 5
        > miesięcy, nie było 500 plus a żłobki i przedszkola kosztowały sporo.
        > poza tym "wyobrażenia o rodzicielstwie" baaardzo często niewiele wspólnego mają
        > z rzeczywistością.

        Ja 15 lat temu miałam 3 m-ce macierzyńskiego, razem z 2 urlopami zebrało się niecałe pół rokusad Moje dziecko od czerwca do września siedziało na wsi z dziadkami.
    • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:32
      Jak tu jedna pisała, ze córka mieszka w jednym domu ale na pietrze dziedków - bo tam ma pokoj dla siebie to była afera ze wyrodna matka. Jak noblistka zostawiła dziecko u dziadków, a sama zyła zajeta swoją praca i karierą to jest normalne...ciekawe rozumowanie

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • ingryd Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 11:45
      hmmmm,
      a wiesz ze istnieja i zawsze istnialy internaty gdy szkola dziecka jest zbyt oddalona od miejsca zamieszkania ucznia, to dopiero szczyt zlego rodzicielstwa !!!
      moi rodzice obydwoje byli wlasnie "porzuceni" i to nie u dziadkow tylko w instytucji internatu od 13 roku zycia.
      traum nie zauwazylam, choc opisy menu stolowkowego w internacie pod koniec lat 50 przeszlego wieku byly nam przekazywane gdy grymasilismy przy posilkach...
      tak wiec sadze ze syn Olgii Tokarczuk byl na pozycji uprzywilejowanej mieszkajac u dziadkow.
        • araceli Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:00
          triss_merigold6 napisała:
          > Tyle, że internat dla nastolatków jest ściśle związany z wyborem konkretnej szk
          > oły i sytuacja dotyczy circa about 15-latków (idących do szkoły średniej), a ni
          > e fanaberii przeprowadzkowych rodziców.

          A to liczy się powód czy skutek? Bo zostawienie licealisty z dziadkami jest chyba mniej traumatyczne niż wykopanie z domu do bursy - co nie?


          --
          Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
          • triss_merigold6 Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:06
            Zostawienie dziecka z dziadkami, bo rodzice mają fanaberię rzucić wszystko i jechać w Bieszczady/do Sudanu/inne jest dla dziecka znacznie bardziej szkodliwe niż wybranie przez nastolatka szkoły średniej na tyle odległej, że musi mieszkać w bursie. W szkole mojego syna są nastolatki z całej Polski, mieszkają w bursie.
            • araceli Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:11
              triss_merigold6 napisała:
              > Zostawienie dziecka z dziadkami, bo rodzice mają fanaberię rzucić wszystko i je
              > chać w Bieszczady/do Sudanu/inne jest dla dziecka znacznie bardziej szkodliwe n
              > iż wybranie przez nastolatka szkoły średniej na tyle odległej, że musi mieszkać
              > w bursie. W szkole mojego syna są nastolatki z całej Polski, mieszkają w bursi
              > e.

              Tak to sobie racjonalizuj.




              --
              Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
                • madami Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 11:11
                  A dopuszczacie możliwość, że to była decyzja dziecka? Może chciało zostać w mieście, w swojej szkole , w swoim znanym środowisku zmiast tłuc się z rodzicami na wieś?
                  Myślę, że wiele nastolatków duzo by dało by się nie wyprowadzać do dużego, pięknego domu poza miastem skąd wszędzie daleko i zostac jednak na osiedlu w mieście gdzie do szkoły w maire blisko, gdzie są kina, teatry, sklepy, lodowisko, siłownie, kawiarnie itp itd.
              • lilia.z.doliny Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 16:20
                zasadnicza roznica jest w sytuacjach: dziecko wychodzi z domu, bo chce a: rodzice opuszczają dzieciaka i maja swoje centrum.gdzieindziej. Bardzo, bardzo duza. Straszne zamieszanie emocjonalne to powoduje

                --
                Na miesiąc przed Halloween przestaję sprzątać w domu i dekoracje robią się same.
        • ingryd Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:08
          jakich fanaberii ?
          moi dziadkowie mieli fanaberie zaszyc sie na zadupiu, wiec gdy dzieci pojawily sie na swiecie i trzeba bylo zapewnic im porzadna edukacje, szybciutko zorientowali sie ze pozim JUZ podstawowki na owym zadupiu nie dawal im zadnej szansy dostania sie do porzadnej szkoly sredniej.
          tak wiec dziubdziusie juz 2 ostatnie klasy owczesnej 7letniej podstawowki spedzily "na stancji", widujac rodzicow 2 razy w miesiacu.
          nie wydaje mi sie by zadbanie o rzetelna edukacje dzieci mozna okreslic mianem porzucenia rodzicielskiego, wrecz odwrotnie jest to bardzo zdrowy objaw odpowiedzialnosci rodzicielskiej,
    • araceli Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:01
      best_bej napisała:
      > Nie mam dziecka. Ale wizja wyprowadzki i zostawienia dziecka z dziadkami to od
      > mojego wyobrażenia o rodzicielstwie.


      A teraz pytanie za 10000 punktów - który noblista MĘŻCZYZNA był kiedykolwiek rozliczany ze sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem?


      --
      Emigrancka troska o ojczyznę:
      araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
      black_halo: Na zlosc tobie spale.
        • ichi51e Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:48
          Ale za to Curie czesto sie podkresla zw byla do tego jeszcze zupelnie zaangazowana matka. Nawet patrzac “jak na tamte czasy”

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • ichi51e Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 15:04
          Ta corka pewnie zwyczajnie zmarla ze byla uposledzona to sa raczej spekulacje (poltora roku to dziecko mialo), zycie i rodzina AE akurat raczej dobrze zbadane i opisane. Dwaj najstarsi synowie po rozwodzie byli z matka.
          en.m.wikipedia.org/wiki/Einstein_family#Lieserl_Einstein
          en.m.wikipedia.org/wiki/Hans_Albert_Einstein

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • amast Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 15:29
            Nie chodzi o to, czy zmarła czy została oddana do adopcji, czy co tam jeszcze wydumano. Einstein jej nigdy nie widział. To nie był jego problem po prostu. Mileva wyjechała do domu rodzinnego. On pisał listy. Och jak wielce zaangażowanym ojcem był wink A jednak nikt nie próbuje twierdzić, że w związku z tym cała ta jego teoria jest do kitu i od dziś jej nie uznaje. To znaczy, są tacy co nie uznają, ale nie z powodu jakości rodzicielstwa Einsteina wink
      • madami Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 09:25
        araceli napisała:

        >
        > A teraz pytanie za 10000 punktów - który noblista MĘŻCZYZNA był kiedykolwiek ro
        > zliczany ze sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem?
        >

        z opieki nad dzieckiem
        jak zajmuje się domem
        czy był dobrym mężem
        czy potrafił gotować?
        jak był ubrany na rozdanie nagród?
        jaką ma fryzurę?
        czy ma zmarszczki?
        czy jest za gruby?
        itp itd...
      • umi Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 14:15
        Tez to mialam napisac. Jakims cudem wiekszosc noblistow/wielkich naukowcow/wynalazcow/wielkich pisazy plci meskiej jest tak zlymi rodzicami (o ile w ogole) jak tylko mozna. Pewnie gdyby wczesniej mezczyzni brali wiekszy udzial w opiece nad dziecmi i zajmowaniu sie domem, duzo wiecej kobiet byloby teraz wsrod tych wybitnych ludzi.
    • nenia1 Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:04
      Taką sytuację powinni oceniać sami zainteresowani, jeżeli syn Tokarczuk nie czuje się pokrzywdzony, ma dobry kontakt z matką, to są ich osobiste sprawy, nie czuję się uprawniona do oceniania cudzego życia, podobnie jak nie chcę żeby inni oceniali moje. O ile nie dzieje się ewidentna krzywda o tyle uważam, że ludzie mają prawo do wolności wyboru, a jednego idealnego modelu rodzicielstwa na szczęście nie ma.
      • best_bej Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:25
        Mi nie chodzi o ocenę czy tania sensacje. Raczej o podejście. Coś co nie mieści się w mojej głowie, mieści się w innej.to nic odkrywczego oczywiście, takie dyskusje, wybory życiowe pokazują ze nie ma jednego modelu macierzyństwa. O to mi chodziło w tym poście.
        Wiem, Ameryki nie odkryłam smile
    • aguha Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:30
      To jest autentyczna wypowiedź: www.styl.pl/magazyn/news-dzis-wolno-mi-wiecej,nId,272298,nPack,1

      "Bardzo jestem za to wdzięczna moim rodzicom, teściom i babci Agnieszce. Oboje z mężem mieliśmy dzięki tej pomocy czas na pracę. Intensywną. Pamiętam, że po godzinach spędzonych w szpitalu psychiatrycznym oboje z mężem zaangażowaliśmy się jeszcze w tworzenie sieci samopomocowej dla ludzi uzależnionych od alkoholu."

      Dla mnie też jest niewyobrażalne pozostawienie dziecka pod opieką dziadków i przeprowadzka, żeby się realizować zawodowo. Czym to się różni od emigrantów zarobkowych, pozostawiających dzieci w Polsce?

      • bo_ob Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 12:32
        aguha napisała:


        > Dla mnie też jest niewyobrażalne pozostawienie dziecka pod opieką dziadków i pr
        > zeprowadzka, żeby się realizować zawodowo.

        A dlaczego właściwie? Jeśli dziecko jest z dziadkami bardzo zżyte a weekendy spędza z rodzicami?
              • simply_z Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:38
                no ale o to mi wlasnie chodzi. internaty sa ok, mieszkanie u dziadkow nie.
                Zakladajac, ze chlopak byl licealista i zamieszkal u dziadkow, swoich rodzicow widywal prawdopodobnie rownie czesto co osoby mieszkajace w bursie, czyli w weekendy i pewnie w swieta. Sama znam pare osob pochodzacych ze wsi, ktore w wieku 15 lat wyjechala do LO czy technikum do Krakowa, widujac rodzicow czesto raz na miesiac, dwa itd. Ba do dzisiaj zdarzaja sie takie przypadki .
                • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:57
                  Zakładając...o ile nie został podrzucony jako małe dziecko i potem juz nie chciał sie wyprowadzac do rodziców bo własnie tu miał szkołe. Ja jakos zrozumiałam ze oni dziecko oddali dziadkom zanim sie przeprowadzili bo nie mieli dla niego czasu..

                  --
                  "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
          • ichi51e Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:21
            A skad oni mogli wiedziec jak to bedzie? Ona go urodzila zaraz po slubie swiezo albo zaraz po studiach. Wtedy gdy wszyscy sie zenili i miei dzieci. I wszyscy mieli dziadkow gotowych brac odpowiedzialnosc.

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
              • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:13
                Ty piszesz jakby to było 10 lat temu. MOja mam jest w jej wieku, ja w podobnym do jej syna. Całe moje pokolenie miało pracujące matki ale nikt nie był oddany do dziadków na wychowanie. Tak szło sie do babci na obiad po szkole czy poczekać na zajecia pozalekcyjne ale potem wracało sie do domu. Ja nie wiem jak ty była zaopiekowana...mną rodzice sie zajmowali, jak trzeba było uczyli i ubogacali. Przeciez to było 30 lat temu...

                --
                "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                • madami Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 11:19
                  Znam mnóstwo osób wychowywanych przez dziadków z mojego pokolenia, z pokolenia moich rodziców. W Lo miałam tez koleżanke,która wychowywała sie sama wink tj mieszkała sama bo rodzice wyjechali do USA, druga tak samo, mieszkała sama zanim do nich dołączyła ( też pojechała sama, wcześniej chodziła z nami rok do szkoły,, miała zawsze wolną chatę i u niej była większość imprez)
              • ingryd Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:23
                " a juz na pewno rodzic nie byl zeby dziecko rozwijac ubogacac i uczyc"

                zes pojechala ichi, jestem troszke mlodsza od Tokarczuk a na angielski, pianino, gimnastyke korekcyjna, rytmike ganiana bylam jeszcze przed podstawowka i sama na tych zajeciach nie bylam, lecz z rowiesnikami.
                w podstawowce zapisana bylam do SKS-u oraz na zajecia dodatkowe dla mlodziezy przy AWF-ie
                Gdy mialam 15 lat moj ojciec stal cala noc przed instytutem francuskim w kolejce do zapisow,
                a poza tym regularnie prowadzana bylam do teatru (zaczynajac od Lalki i Bajki), operetki i pozniej opery (do tej pory pamietam "dziadka do orzechow", moje pierwsze wyjscie do narodowego)
                torturowana bylam rowniez aparatem ortodontycznym oraz wkladkami ortopedycznymi.

                I nie, nie bylam wyjatkiem, otoczona bylam rowiesnikami,
                co ciekawe moi rodzic pracowali oboje na wiecej niz pelen etat z warszawskim dojazdem ponad godzinnym w jedna strone, wiec razem spedzalismy niewiele czasu, ale nie moge o sobie powiedziec ze bylam dzieckiem zaniedbanym a moi rodzice rodzicami wyrodnymi.

            • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:13
              Serio oddanie dziecka na wychowanie dziadkom bo nie mam dla niego czasu bo sie angazuje w prace i samorelizację jest normalne. Kit co jest normalne...To jest jednak porzucenie dziecka. Gdyby opsiana była zwykła Kowalska wasza ocena sytruacji byłaby inna. NO ale to artystka, noblistka...wiec nagle dziecku krzywda sie nie działa.

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:59
                  A ty nie widzisz róznicy w tym ze dzieciak po skzole szedł do babci na obiad a tym ze ktoś dziadkom podrzucił dziekco bo nie miał dla niego czasu?? MOj maz po szkole tez szedł do babci na obiad ( bo w tym samym miescie miał szkołe i babcie) a do domu wracał autobusem o 16..ale wracał do domu, do rodziców.

                  --
                  "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                  • araceli Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:03
                    hanusinamama napisała:
                    > A ty nie widzisz róznicy w tym ze dzieciak po skzole szedł do babci na obiad a
                    > tym ze ktoś dziadkom podrzucił dziekco bo nie miał dla niego czasu??

                    To, że dziecko jedzie po szkole do dziadków, bo np. rodzice są w pracy też tak cię szokuje?




                    --
                    Emigrancka troska o ojczyznę:
                    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                    black_halo: Na zlosc tobie spale.
                    • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:10
                      Czy ty czytasz ze zrozumieniem?? Napisałam ze dla was włąsnie to jest to samo. dzieciak po szkole u babci na obiaedzie...i oddany na wychowanie bo rodzice czasu ani chęci nie mają dla dziecka. Serio przeczytaj jeszcze raz co napisałam...

                      --
                      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                • madami Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 11:23
                  sumire napisała:

                  > Błagam cię. Masa ludzi z mojego pokolenia była realnie wychowywana przez dziadk
                  > ów, a mojego ojca to w ogóle do internatu wysłali. Jakie w tym porzucenie?...

                  też znam dużo takich osób, moja mama była wychowywana przez dziadków, mój ojciec przez babcie, moja ciotka wychowuje w sumie dzieci mojego kuzyna bo ten i jego żona pracuje po 12 godz na dobe, moje kolezanki z LO mieszkały same, kolega w bursie, kuzynki lat 14 do bursy na 5 lat, do domu nie jeździły bo podróż była droga. Ludzie naprawde nie trzeba się do dziecka przyspawać.
                    • sumire Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 12:18
                      Tja.
                      No toteż mówię - co ma zrobić rodzic, którego życie zawodowe zmienia się PO pojawieniu się dziecka? Zrezygnować ze zmian, czy oddać do adopcji? Bo wychodzi na to, że by zasłużyć na medal rodzica, musiałby zrobić jedną z tych dwóch rzeczy.
                      • amast Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 12:23
                        Moje życie zawodowe zmieniało się kilka razy przed i w trakcie dzieciństwa moich dzieci. Udało mi się ich do domu dziecka nie oddać. Prawdopodobnie miałam niesamowite szczęście, bo wygląda na to, że taki zbieg okoliczności to prawie niemożliwy jest...
                        • sumire Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 12:35
                          To fantastycznie, ale jak widać, wielu rodziców również nie oddaje dzieci do domu dziecka, tylko stara się - tak jak może - zapewnić im dobre dzieciństwo, choć niekoniecznie w wydaniu "codziennie jemy wspólnie obiad". Rodziny żyją bardzo różnie teraz.
                            • sumire Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 12:47
                              Ale to rodzic ma zakaz realizowania się życiowo, czy jak? Po to, żeby kiedyś w kłótni móc wytknąć dorosłemu dziecku "ja się tak poświęcałem/-am dla ciebie"?

                              Bardzo wiele dzieci ma teoretycznie oboje rodziców w domu. I absolutnie nic z tego dla nich nie wynika.
                              • amast Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 13:03
                                > móc wytknąć dorosłemu dziecku "ja się tak poświęcałem/-am dla ciebie"

                                Myślałam, że rozmawiamy o szczęśliwym (albo chociaż dobrym) dzieciństwie, a nie o patologicznych i toksycznych układach.
                                A ciągnąć wątku o tym, że jak dziecko ma na co dzień oboje rodziców, to jest nieszczęśliwe, a jak zostanie podrzucone na kilka lat dziadkom/rodzinie/znajomym to wyrośnie z niego spełniony człowiek, nie zamierzam. Za dużo w życiu widziałam.
                                • sumire Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 13:16
                                  Nie trzeba toksycznego czy patologicznego układu, żeby człowiek odczuwał żal, że z czegoś w życiu zrezygnował.

                                  Co do drugiej części - nie popadajmy w przesadę. To po prostu nie jest tak, że w każdym przypadku obecność rodziców gwarantuje szczęśliwe życie, a wychowywanie przez dziadków równa się porzuceniu. Układy rodzinne są naprawdę bardzo różne i te niestandardowe nie muszą równać się traumie, ale sądząc po kierunku, w którym ten wątek poszedł, pomagają niektórym poczuć się lepiej w porównaniu z.
                                    • araceli Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 12.12.19, 13:32
                                      amast napisała:
                                      > Jeżeli masz na myśli mnie, to nie, nie zamierzam się porównywać z naszą noblist
                                      > ką w żadnym aspekcie.

                                      Przecież już to zrobiłaś big_grin big_grin big_grin
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,169090936,169090936,Macierzynstwo_wg_Olgi_Tokarczuk.html?p=169095798



                                      --
                                      Emigrancka troska o ojczyznę:
                                      araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                                      black_halo: Na zlosc tobie spale.
              • tiszantul Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:59
                "NO ale to artystka, noblistka...wiec nagle dziecku krzywda sie nie działa"

                Nie pasuje do wizerunku "przeuroczej noblistki i jej "cudownie trafnych" refleksji. Zostawić dziecko i wyjechać to trudno nazwać przeuroczą, cudownie trafną decyzją
        • hanusinamama Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 13:11
          To nadal jest porzucenie. I zeby skały srały nie będzie inaczej. Oni sie chcieli udzielac zawodowo i charytatywnie...wiec oddali własne dziecko dziadkom. Bocian dzieci nie przynosi, mieć ich nie trzeba...

          --
          "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
          • black_magic_women Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 14:30
            hanusinamama napisała:

            > To nadal jest porzucenie. I zeby skały srały nie będzie inaczej. Oni sie chciel
            > i udzielac zawodowo i charytatywnie...

            Najbardziej drażnią mnie te "wyzsze" przesłanki: artyści, pomoc charytatywna, kariera naukowa... I na koniec sakramentalne, że to było dla "dzieck", "rodziny".
            • araceli Re: Macierzyństwo wg Olgi Tokarczuk 11.12.19, 16:15
              black_magic_women napisała:
              > Najbardziej drażnią mnie te "wyzsze" przesłanki: artyści, pomoc charytatywna, k
              > ariera naukowa... I na koniec sakramentalne, że to było dla "dzieck", "rodziny"
              > .

              Zaiste... Światu nie są potrzebni naukowcy, wynalazcy, lekarze, społecznicy tylko kwoki big_grin

              Racjonalizacjia przeciętnego życia?

              --
              Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.