Dodaj do ulubionych

gdy przyjdzie czas na decyzje

16.12.19, 17:25
Bardzo proszę o spojrzenie z boku na moją sytuację i jakieś wnioski. Czuję, że sama nie potrafię złapać odpowiedniej perspektywy i w miarę na zimno ocenić punktu, w którym jestem. Mam 34 lata, od 3 lat w związku, z rówieśnikiem zresztą. Na nadchodzący rok mamy zaplanowane kluczowe decyzje i dogadanie szczegółów, czyli po prostu ślub, rodzina, wspólny kredyt. Zaręczyliśmy się w czerwcu. Mieszkamy razem w wynajmowanej kawalerce. Zawodowo czuję się spełniona. Pracuję w administracji publicznej, na stanowisku specjalistycznym i to tym wyższym, mam w realnej perspektywie awans na głównego specjalistę. Wiadomo: w budżetówce milionów się nie zarabia, ale finansowo tragedii nie ma. Lubię to, co robię, jestem w tym dobra, mam świetne relacje w pracy, prestiż i po prostu jestem zadowolona. Z moim facetem nie jest już tak dobrze. Zaliczył kilka różnych firm prywatnych, obecnie od roku jest korpo i szczerze tej pracy nienawidzi, czego nie kryje. Jest tam tylko dla pieniędzy (ale zarabia o ponad 20% mniej niż ja, ma stanowisko "junior") i żeby nie mieć przerwy w życiu zawodowym. Generalnie nie odnalazł się na rynku pracy. Nie jest głupi, ani leniwy, po prostu nie trafił z wykształceniem, umiejętnościami i zabrakło trochę szczęścia.

I teraz sedno problemu. Narzeczony ma przyjaciela, któremu się udało. Jest kierownikiem krajowym dużego importera przypraw. Ma swoje możliwości i miesiąc po naszych zaręczynach zaproponował mojemu facetowi, że za rok (w sierpniu 2020) otwiera się małe biuro - przedstawicielstwo firmy w Brazylii. Będą szukać zaufanego człowieka do poprowadzenia tego biura. Czyli taki mini country manager (zatrudnione będą tylko 3-4 osoby). I on jest w stanie załatwić tę pracę mojemu narzeczonemu. Warunek jeden: znajomość portugalskiego na B1/B2. Oczywiście tego języka nie zna, to nic, w ciągu roku intensywnej nauki ogarnie. Narzeczony bardzo napalił się na tą perspektywę i zaczął się portugalskiego uczyć. Ma 5 lekcji prywatne w tygodniu, dodatkowo sam się jeszcze doszkala, prawie wszystkie wolne pieniądze wydaje na tę naukę. Od sierpnia do dzisiaj jest już na dobrym poziomie A2...

Rozmawialiśmy oczywiście o przyszłości. Powiedziałam uczciwie, że ja tego nie widzę. Na pewno nie wyjadę, bo tutaj mam zbyt dobrą sytuację zawodową. Związku na odległość również nie widzę, nie chcę też czekać. Potrzebuje ustabilizować sobie i ułożyć życie. Narzeczony stwierdził, że w takim razie on też na pewno nie pojedzie, nie wyobraża sobie życia beze mnie i w takim razie nie ma tematu. Niby wszystko dobrze, ale on nadal jak gdyby nigdy nic uczy się dalej tego portugalskiego (twierdzi, że skoro zaczął to już dociągnie do tego poziomu B2, zawsze to nowe kwalifikacje, szansa na znalezienie lepszej pracy tu w Polsce), zaczytuje się o Brazylli, zwłaszcza o Sau Paolo (gdzie ma być to biuro), przewodniki, książki, w internecie (twierdzi, że zainteresował go kraj w trakcie nauki języka i znowu: nowe umiejętności oraz hobby), spotyka się regularnie z przyjacielem, co normalne, ale wiem, że rozmawiają o tej pracy i wyjeździe. Gdy ja wchodzę, zmieniają temat, gdy jestem w pobliżu w ogóle o tym nie mówią, ale kilka razy zasłyszałam, że to jest ich główny temat. Wiem, że podczytuje też materiały o branży przypraw, czyta o samej firmie i ogólnie interesuje się tematem.

No i jestem w głupiej sytuacji. Formalnie nie mogę przyczepić się do narzeczonego, bo zadeklarował się, że propozycja pracy go nie interesuje. Z drugiej strony robi wszystko, jakby się do tej pracy przygotowywał. Boję się, że w lipcu oświadczy mi, że po prostu jedzie, że nie może nie skorzystać z takiej okazji itp. Mówiłam mu o swoim niepokoju, ale on mi odpowiedział, że przecież rozmawialiśmy, zadeklarował się, nie ma w ogóle problemu, że w lipcu to porozmawiamy o ślubie i kredycie. A na razie chce mieć spokój przy swojej nauce, nie chce się stresować i zawracać sobie głowy innymi sprawami.

Wiem, że to świadczy o moim braku zaufania, ale po prostu tak czuję. Jak to wygląda z boku? Wiem, że jego przyjaciel mnie nie lubi (z wzajemnością, nadajemy na innych falach), uważa że powinien ode mnie odejść. Oczywiście oficjalnie nie ma żadnych rozmów o tej pracy, wygląd mi jednak z boku, z jego zachowania, zaaferowania tematem, nauki, dużego zaangażowania, że decyzje już podjął i chce spokojnie do tego lipca / sierpnia przeczekać, a później się zwinąć. Gra więc na zwłokę. Co do innych sfer życia, to nic się nie zmieniło, jest naprawdę dobrze (wspólne tematy, rozmowy, wyjścia, seks), poza tym, że ma o wiele mniej czasu przez naukę. (Zapomniałam wspomnieć, że przygotowuje się też do oficjalnego egzaminu państwowego na poziomie B1, który chciałby zdawać w kwietniu / maju - jego nauczyciel twierdzi, że to realne).

Może zapytam tak: co byście zrobiły na moim miejscu, w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • alin9 Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 17:39
      Piszesz,że lubisz to co robisz a on się nie odnalazł na rynku pracy.Teraz zadaj sobie pytanie czy tylko Twoje szczęście jest tu istotne?Chyba na stale nie wyjezdza?Nikt za ciebie nie podejmie decyzji.
        • snakelilith Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:01
          To niech sobie szuka innego, a nie truje mu doopy o wspólnym życiu. Ona egoistycznie chce spełnić swój własny plan życiowy, bo jej tak dobrze, jego potrzeby ma przy tym jednak serdecznie gdzieś. On ma się dopasować. Gdy ją więc oszuka i postawi niedługo przed faktem dokonanym, niech nie czuje się pokrzywdzona.
            • snakelilith Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:13
              Jak pan nieudaczny, to tym bardziej niech szuka lepszego, bo to nie wróży dobrze. Choć niektórzy wolą nawidoczniej kilka razy się przejechać niż zastosować tę prostę regułę. A panu żadne plany się nie zmieniły, bo praca, który wykonuje go nie satysfakcjonuje, o czym pani wie i normalnym ludzką reakcją jest, że szuka się alternatyw. Teraz, a nie kiedyś, gdy będzie stary, zgorzkniały i jedną radością będą mające go w doopie wnuki.
                • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:45
                  Pan sie nakrecil na szanse w Brazylii, chyba juz godziny wsadzone w nauke jezyka mozna policzyc na setki.

                  Jak zrezygnuje, to zawsze będzie posmaczek, ze ona mu "Wielkom Zyciowom Pasje" odebrała, on tak dla niej, ble, ble...

                  A czy on się pracowo określi czy nie określi to czas pokaże. Czy w Polsce czy Brazylii.

                  Ja sama bym nie czekała.
                  • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:56
                    Przepraszam, nie powinnam byla lekcewazonco pisac. Dla niego to faktycznie moze byc zyciowa szansa.

                    Ja bym nie rezygnowała.

                    Nie rezygnowałabym tez z nauki języka, skoro tyle godzin i funduszy w to już włożyłam. Jeśli nie ta praca, to byłaby inna - a dodatkowy język zawsze jest atutem, który może otworzyć inne drzwi w przyszłości.

                    Wyjazd choćby krotki by doszlifować język - na wagę złota, same przeżycia tez.
              • hrabina_niczyja Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 20:37
                Dobre spostrzeżenie, pan nieudaczny, bo nikt normalny na obiecanki cacanki i może otworzymy oddział przy piwku nie leci od razu uczyć się języka i stawiać pod znakiem zapytania związek, dom i cała resztę. Masz rację, nieudaczny po całości. Zamiast skupić się na życiu tu i teraz to jara się jak nastolatek, bo ktoś mu kiedyś tam coś tam obiecał 😀
                • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 20:41
                  E... nigdy o niczym nie marzyłaś? Nie podnieciłaś się jakąś życiową szansą? To nie wygląda tez na słomiany ogień, bo pan dużo czasu i wysiłku wkłada w naukę języka.

                  Wygląda na to ze małżeństwo, dzieci i domek to sa jej marzenia, nie jego.
                  • hrabina_niczyja Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 20:56
                    Pytanie czy ta nauka portugalskiego mu się zwróci jak jednak zostanie, bo wiesz stary robiłem co mogłem, ale wiesz jak jest, no nie masz ty za dużego Doświadczenia. Ale nic się nie martw za rok otwieramy w Japonii. Koleś jakby byl taki power to by już dawno się w Polsce ustawił. Po prostu bawidamek sobie ubzdurał, że kupi koszule w kwiaty i będzie podziwiał seksowne brazylijskie tyłki w stringach, w dodatku zaraz mu napakuja ojro w kieszeń i będzie bans.
          • umi Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:08
            On przede wszystkim klamie i tu jest problem. Jesli chce jechac do Brazylii i nie widzi dla siebie miejsca w Polsce, a ona jechac nie chce, to powinien postawic sprawe jasno i albo dojsc do porozumienia, albo nie marnowac sobie nawzajem czasu. Nie wiem, czy bym zaufala takiem facetowi w kwstii wspolnego zycia, to jest odbezpieczony granat.
            Plus spirit nizej dobrze pisze- oprocz tego jest nieogarem i jest spora szansa, ze w Brazylii nie zmieni sie tak nagle. Znajomosc jezyka to jedno, ogarniecia zyciowego nie przybywa od samej nauki portugalskiego.
            Do tego nie zna sie na ludziach - przyjazni sie z facetem, ktory wprost rozwala mu 3-letni i jak rozumiem, skoro sa dalsze plany, dobrze rozwijaajcy sie zwiazek. Raczej ten przyjaciel nie trolluje bezinteresownie, ma w tym jakis zysk. Tylko wtedy, to juz raczej nie przyjaciel. Takze z samego postu to kiepsko wyglada.
            • snakelilith Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:17
              Może kłamie, a może odpowiada tylko pięknym na nadobne. Równie dobrze można napisać bowiem, że ona go szantażuje, a on nie podjął jeszcze decyzji. A o przyjacielu nie wiemy nic, oprócz tego, że autorka go nie lubi, co jak uczy lektura ematki, może dotyczyć każdego człowieka, który ma bliższe więzy z potencjalnym partnerem.
          • malia Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:24
            wystarczy odwrócić i to pan chce własny plan życiowy ( nagły, dotychczas, gdy podejmowali plany życiowe, nie miał takich zapędów), on chce, bo jemu tak dobrze i jej potrzeby ma gdzieś. Ona ma jechac i się dopasować.
            Przy czym jej dopasowanie, bedzie wymagało znacznie większego poświęcenia, niż poświęcenie się pana, zostanie w Polsce i poszukanie innej roboty.
    • krypteia Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 17:40
      Słuchaj swojej intuicji, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że w lipcu facet sie stleni a teraz bierze cię na przeczekanie. To az 7 miesięcy. Wg mnie nie warto w twoim wieku marnowac czasu i wierzyc w bajki. Oczywiście jak postanowisz zakończyć związek to facet zwali całą winę na ciebie bo przeciez w lipcu to on chciał o ślubie rozmawiać a do egzaminu sie przygotowuje ot tak bez przyczyny.
    • asfiksja Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 17:44
      Brazylia jest jednym z tych krajów, do których wyjechałabym bez mrugnięcia okiem (masz wszystko nagrane, nie macie dzieci, sytuacja idealna). Brazylijska wersja portugalskiego jest łatwiejsza pod względem wymowy i rozumienia od europejskiej, ludzie są zachwycający, przyroda i kuchnia również.
      Więc na twoim miejscu intensywnie uczyłabym się portugalskiego i spróbowała tymczasowo wkręcić do firmy przyprawowej. Na miejscu szukałabym pracy w organizacjach międzynarodowych, jakichś fajnych NGO-sach czy coś.
        • alpepe Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:03
          To fakt, mamy znajomego Portugalczyka, który mieszka w Brazylii. Jeździ samochodem opancerzonym.

          --
          "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
      • default Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:08
        Autorka jest w Polsce urządzona pracowo, praca jej odpowiada i ma perspektywy awansu i rozwoju. Facet jakoś do tej pory się nie odnalazł zawodowo mimo wielu prób, wiec jest duża szansa, ze i brazylijskie biuro mu przestanie w krótszym lub dłuższym czasie odpowiadać. Dziewczyna rzuci tu wszystko, pojedzie, a po roku pan stwierdzi, ze jednak w Brazylii tez się nie odnajduje - i co wtedy ?
        • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:22
          > jest duża szansa, ze i brazylijskie biuro mu przestanie w krótszym lub dłuższym czasie odpowiadać

          Albo akurat trafi w dziesiątkę, i facet lata cale tak przepracuje. A jak nie, to przynajmniej będzie miał z tego świetną przygodę, języka sie poduczy i będzie miał następne okazje zawodowe.

          Na jego miejscu podjęłabym ryzyko.

          A na jej miejscu raczej nie zgodzilabym sie, by on "poswiecal dla mnie" swoje prospekty zawodowe - bo juz jest niezadowolony z pracy, a jak zrezygnuje z szansy w Brazylii, to będzie jeszcze gorzej.
            • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:39
              Ona wcale nie powinna byc altruistyczna. Powinna zadbać o siebie.

              I tez nie zgadzać by facet "poświęcał się" dla niej, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

              Tutaj wygląda na to, ze rozstanie byłoby najlepsza opcją.
              • umi Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:59
                Gdyby to byl zwiazek doroslych ludzi, to pan powinien przegadac swoje alternatywy zawodowe z kobieta, z ktora planuje wspolne zycie, nie z kumplem.
                BTW, tak na podstawie startera, to facet albo jest tak glupi, ze zrobi wszystko co mu powie kumpel i wtedy powinno sie go wpakowac w ciaze jak pisze tro (bo i tak jak slepa komenda poleci za silniejszym, wiec niech chociaz nim kieruje ktos, kto planuje z nim zycie) albo jest nieuczciwy i wtedy lepiej uciekac. Czy jedna, czy druga opcja, troche kiepsko to wyglada.
                • umi Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 19:01
                  *jak pisze tris

                  Opcja trzecia - nie umie sie komunikowac i jest typem "odwlecze sie i jakos to bedzie". Wtedy lepiej sprobowac pogadac. Ale to jez jest ciezki przypadek, nawet jesli najlzejszy z tych trzech
            • hanusinamama Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 12:02
              Ale dla niej to tez szansa...co ona tu ma. Prace w budżetówce...za kilka lat bedzie post. Doszłam do sufitu jezeli chdozi o mozliwosci awansu, nadal kokosów nie zarabiam, trzeba było lecieć do Brazylii...

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • novembre Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 17:52
      Facet gra na czas, ma nadzieję, że w lipcu zmienisz zdanie albo uda wam się "przypadkiem" wpaść i wtedy ciąża, macierzyński, wychowawczy, akurat żeby dziubdziusia odchować, no a w Brazylii cieplej.
      Nie daj się, nie zostawiaj swojego życia zawodowego i swojej niezależności. Ja tak zrobiłam i niczego bardziej nie żałuję.
      • mirmunn Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:12
        Myślę, ze podjął już decyzję o wyjeździe, a Ciebie trzyma w odwodzie, gdyby coś nie wyszło. To, że człowiek zmienia zdanie, chwyta życiową szansę, idzie za marzeniem- jego prawo.
        Ale to ściemnianie i i mydlenie Ci oczu, że nic się nie dzieje i zostaje z Tobą, bardzo słabe. Nie chciałabym żyć z takim facetem- niezależnie od tego czy Brazylia wypali. Dla mnie takie zachowanie to byłby powód do odejścia.
        Może też szyte grubymi nićmi kłamstwo jest po to, abyś to Ty zerwała i on miał "czyste sumienie". Tak czy inaczej- słabe to i żenujące.
        Pomyśl, czy chcesz być z manipulantem i egoistą.
        Gdyby nawet facet postawił wszystko na Brazylię, ale grał w otwarte karty, powiedział uczciwie o swoich planach, wysłuchał Ciebie i wziął ewentualne konsekwencje na klatę- dla mnie byłby OK.

        A tak? Tchórz, któremu nie można ufać. Nie znoszę takich.
      • yennefer.00 Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 20:00
        Bardzo możliwe, to może być typ osoby, któremu ciągle coś przeszkadza, ale nie widzi, że problem może być w nim. Nie mówię, że tak jest, ale tak brzmi i jakoś wątpię, że nagle wyjazd do Brazylii wszystko mu odmieni (swoje trudności zabierze że sobą), poza tym to dziwne, że się tak napala na jedną opcje i uznaje ja za pewnik
    • koronka2012 Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:05
      Może i jestem materialistką ale kasa to dla mnie podstawowe kryterium oceny pracy. Szczególnie na starcie, w twojej sytuacji zadałabym sobie pytanie - czy ta praca umożliwi mi życie na godnym poziomie a przede wszystkim - ile czasu zajmie mi realizacja planu zakupu własnego mieszkania.

      i jeśli jedynym twoim argumentem przeciw wyjazdowi jest fakt "zbyt dobrej sytuacji zawodowej" to trochę się dziwię. Nie znam budżetówki, która płaci choćby przyzwoicie. Po prostu - to zawsze jest promil tego, co możnaby uzyskać w prywatnych firmach.

      • hanusinamama Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 12:04
        Poza tym szybko dochodzi sie do konca scieżki awansu...Nagle okazuje sie awansować juz sie nie da, kasa kiepska. Jak dla mnie wizja kredytu na 30 lat z kiepskiej pensji w buzdzetówce a mozliwosc wyjazdu do Brazylii? Jechałabym.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • larix_decidua77 Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 15:10
        koronka2012 napisała:
        Nie znam budżetówki, która płaci choćby pr
        > zyzwoicie. Po prostu - to zawsze jest promil tego, co możnaby uzyskać w prywatn
        > ych firmach.
        >
        A ja znam. Całkiem ładnie płacą szpitale. Oczywiście tylko na wyższych stanowiskach.
    • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 18:14
      Gdyby sytuacja bylaby odwrocona, co bys zrobila - gdybys miala taka szanse w Brazylii, a on chcial sie trzymac dobrej posady w Polsce?

      Czy naprawde bylabys szczesliwa zostajac dla narzeczonego? Jakby wygladal wasz zwiazek gdybys zrezygnowala z takiej szansy zyciowej (nie gwarancji, tylko szansy) i pasji + duzo zainwestowanego czasu i wysilku.
      • hanusinamama Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 12:06
        Dobrej?? Teraz taki post "mam szanse na super prace w Brazylii, ale nazeczony nie chce odejsc ze swojego stanowiska w budżetówce. Nie zarabia dobrze ale lubi prace co robic?". Forum zakrzyczałoby Panią zeby lamera zostawiła i jechała.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • umi Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 18.12.19, 16:57
          Gdyby byla taka sytuacja, to raczej wiele osob kazaloby sie pani popukac w glowe, gdyz:

          1. W zwiazku sie nie klamie i nie robi kogos w osla za plecami.
          2. Gdyby pani tuz przed wlasnym slubem omawiala dalsze plany zawodowe z przyjaciolka(!) nie narzeczonym, to nie mam pojecia ile osob by to aprobowalo. To brzmi naprawde bardzo nienormalnie.
          3. Zmiana calego zycia na podstawie mglistych zapewnien (zadnej umowy podobno nie ma) o przyszlej pracy na drugim koncu swiata w kraju przy ktorym najbardziej wywrotowe Stany w USA to nic moze swiadczyc o chorobie afektywnej dwubiegunowej suspicious

          To z takich wiekszych smaczkow.
    • berber_rock Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 19:21
      A nie możesz po prostu się zastanowić na czym TOBIE zależy i tego zrobić? Z panem czy bez?
      Bo wiesz ze wszystkich rzeczy które planujecie, to jedynie ślubu nie da się zamontować w pojedynkę. Reszta jest rabialna.

      OT
      Na Sri Lance ten kolega nie chciałby otworzyć biura? Ja bym chętnie się pisała ... smile
    • lilia.z.doliny Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 19:45
      jesli nie teraz, to kiedys tam, ale na bank sie rozjedziecie
      no sorry, nie jestescie jak groszek z marchewką
      tobie jest dobrze w biurze, faceta gdziws rwie
      ty - stabilizacja, dzidzia, kredyt
      facet - inny kraniec swiata

      nie, no nie
      poprobujcie osobno, chociaz moze bez drastycznych i teatralnych rozstan i psychodram

      --
      Na miesiąc przed Halloween przestaję sprzątać w domu i dekoracje robią się same.
    • agonyaunt Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 19:54
      Mocne A2 po 100 godzinach nauki od podstaw? Powiedziałabym buahahaha, ale może gość ma niebywały talent, więc się powstrzymam.

      Facet Cię rzuci, zrobiłby to już teraz, ale obstawiam, że korzystniej mu mieszkać z Tobą niż samemu.
              • agonyaunt Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 22:11
                I wygraszsmile Uczyłam kiedyś dorosłych i wiem jak przy pracy i obowiązkach rodzinnych trudno jest wygospodarować czas na regularną naukę. Nawet bezdzietni dorośli mieli pod górkę, bo jednak każdy jakieś tam życie prywatne ma. A tu pan ma ślub za chwilę, kredyt za chwilę - a marnuje kasę i czas na coś, co wcale nie jest pilną potrzebą. No nie klei mi się to, i już.
                • lumeria Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 22:22
                  Czy marnuje czas i forsę? To przecież jego czas i jego forsa. Moze ich używać zgodnie z własnymi chęciami.

                  To ona ma parcie na dom i dzieci, on nie bardzo. Ślub zaraz? Nie wygląda by był priorytetem pana.

                  Ja bym sie bardzo, ale to bardzo zastanowiła czy chce wiązać się z panem, który od 10 lat jest bardzo niezadowolony z pracy. To jest ogromna czerwona flaga.
                  • agonyaunt Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 23:31
                    >Czy marnuje czas i forsę? To przecież jego czas i jego forsa. Moze ich używać zgodnie z własnymi chęciami.

                    Trochę nie do końca, nie przy ślubie, kredycie i dzieciach na horyzoncie. Te zaręczyny jednak do czegoś zobowiązują, a facet zarabia 20% mniej niż pani w budżetówce, więc raczej mało. Ja bym na jej miejscu oczekiwała, że facet pomyśli trochę bardziej perspektywicznie, a nie zainwestuje wszystko (i czas, i kasę) w intensywny kurs języka w tym momencie całkiem zbędnego.

                    Masz rację - facet ma inne priorytety. Mnie by to dało do myślenia.
          • hanusinamama Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 12:08
            Ja jestem pracująca. Mam swoja firme wiec czasami tez w weekendy. Bedac w ciązy i pracując a potem majac dziecko i pracując, nastepnie kolejna ciąza i praca i znowu dziecko małe i praca...nauczyłam sie 3 języków, teraz szlifuje 4. Nie, nie uwazam abym była jakaś zdolna w tej materii

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • hrabina_niczyja Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 16.12.19, 20:43
      Wiesz co ja to bym się na twoim miejscu zastanowiła czy chcesz życie spędzić z idiota? 34 letni typ inwestuje pieniądze, czas i rozwala związek na mglista wizję, która ktoś mu obiecał. Naprawdę wierzy, że nie będzie procesu rekrutacji? Że nowy oddział, w dodatku zagraniczny oddadzą we władanie komuś bez doświadczenia i znajomością języka od roku? Ja ci powiem już dziś, że on do tej Brazylii nie pojedzie nie że względu na ciebie, a dlatego że w tej firmie nikt tam na poważnie nie weźmie. Cóż, za rok mu obiecają posadkę w Japonii i będzie się uczył japońskiego. Beznadziejny dzieciak.
      • profes79 Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 08:40
        Taa...mglistą wizję...
        Jak to mówił Himilsbach jak odmówił roli w angielskim filmie:
        "Jasiu, ale dlaczego?
        Bo nie znam angielskiego
        Ale jesteś człowiek inteligentny, rok czasu, nauczyłbys sie wystarczająco
        A bo oni mi potem powiedzą, że jednak z roli nici i zostanę z tym angielskim jak ch*"

        --
        Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
      • hanusinamama Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 12:10
        Ale jakby tak odwrócić. Ona ma prace ale jej nie lubi. Ma szanse na fajną prace w Brazylii. Chce jechać. Ale narzeczony jest przywiązany do swojego stołka w budżetówce. Kokosów nie zarabia ale prace lubi...to byscie go zagryzły ze leszcz i zeby dziewczyna jechała. Co ona tu takiego ma niesamowitego?? Wynjaeta kawalerkę, w planach kredyt na 30 lat i prece w budzetówce za marne pieniądze ??

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • netlii Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 12:34
          hanusinamama napisała:

          > Ale jakby tak odwrócić. Ona ma prace ale jej nie lubi. Ma szanse na fajną prace
          > w Brazylii. Chce jechać. Ale narzeczony jest przywiązany do swojego stołka w b
          > udżetówce. Kokosów nie zarabia ale prace lubi...to byscie go zagryzły ze leszcz
          > i zeby dziewczyna jechała. Co ona tu takiego ma niesamowitego?? Wynjaeta kawal
          > erkę, w planach kredyt na 30 lat i prece w budzetówce za marne pieniądze ??
          >

          Wiesz, taki stołeczek to jest szczyt możliwości dla osób, które kurczowo dążą do stabilizacji. Ja jestem zdania, że im się perspektywy patrzenia na świat rozjeżdżają. On nie rozumie jak ona może mieć odciski na rękach od trzymania się owego stołeczka i być może uważa, że sobie wybranka serca przekalkuluje potencjalne korzyści z ryzyka, a ona natomiast nie pojmuje jak może być idealistą/marzycielem/wariatem i przeważy u niego jej myślenie o ewentualnej porażce. Tak sobie tkwią i tkwią do godziny W. i oboje będą rozczarowani wkrótce.
          • hanusinamama Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 17.12.19, 13:04
            Ja nie twierdze ze nie. Tylko wiem jak działa to forum jak są odwrócone role. Teraz to pan jest marzycielem...ajakby to Pani chciała wyjechać to ona by miała wizje szczęscia a pn, który chce zostać w PL na swoim stołeczku byłby "ciepłe kluski".

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
            • martishia7 Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 18.12.19, 10:27
              A czy rozumiesz, że Twoja analogia jest fałszywa? Tak, pani jest sobie ciepłym kluseczkiem, nie ma skłonności do ryzyka etc. Problemem z panem nie jest to, że ten pomysł z Brazylią jest głupi/się nie uda/whatever. Ma prawo szukać swojego szczęścia, tam gdzie chce. Problemem jest to, że pan kłamie, żeby przez pół roku jeszcze mieć kawalerkę na spółe, bo taniej.
            • netlii Re: gdy przyjdzie czas na decyzje 18.12.19, 15:05
              hanusinamama napisała:

              > Ja nie twierdze ze nie. Tylko wiem jak działa to forum jak są odwrócone role. T
              > eraz to pan jest marzycielem...ajakby to Pani chciała wyjechać to ona by miała
              > wizje szczęscia a pn, który chce zostać w PL na swoim stołeczku byłby "ciepłe k
              > luski".
              >

              A to ciężko mi się odnieść, gdyż za krótko z Wami jestem na forum by sobie wyrobić opinię jak ogół zinterpretowałby odwrócone role smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka