Dodaj do ulubionych

Żałuję, że założyłam rodzinę

18.12.19, 18:43
Byłoby mi łatwiej bez niej. Żałuję, że wyszłam za mąż, że urodziłam dziecko. Kocham ich bardzo i chcę, żeby byli szczęśliwi, ale już nie mam siły. Dziecko mam dysfunkcyjne, trudnego męża, za sobą ciężkie przeżycia i mam już dość. Chciałabym trochę spokoju, czasu dla siebie, wytchnienia. Przez całe życie nikt mi nigdy w niczym nie pomógł, ze wszystkim borykam się sama. Jak pomyślę, że tyle jeszcze przede mną, kłopotów, trosk, wyrzeczeń związanych z wychowaniem trudnego dziecka to żyć mi się odechciewa. Nie mam żadnych przyjemności, życie to kierat, harówa bezustanna. Gdybym była sama byłoby mi dużo lepiej - spokój i luz. Po co mi to było?!
Obserwuj wątek
    • azja001 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 18:59
      Uwierz że każdy miewa takie myśli, szczególnie jak jest ciężko. Spróbuj znaleźć sposób na odpoczynek dla siebie, naucz się być egoistką w dobrym tego słowa znaczeniu bo wypalona nie przydasz się dziecku i w końcu zaczniesz chorować. Nikt kto zakłada rodzinę nie przewiduje czarnych scenariuszy, ale one się pojawiają. Gdybyś była sama i widziałabyś kobiety z dziećmi też nie czułabyś się szczęśliwa i to też byłby czarny scenariusz
    • bergamotka77 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 19:02
      No ale o ile na dziecko nie mialas wpływu ( jakie to dysfunkcje?) to męża wybrałaś sobie sama i przykro ze to była zła decyzja. Z właściwym partnerem byłoby łatwiej... Współczuje i nie wiem co doradzić.

      --
      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
            • viki0 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 22:22
              Depresja to poważna choroba i trzeba ją leczyć, odpowiednio dobrane leki i ewentualna terapia pomogą przetrwać najgorsze chwile i być może dodadzą siły i odwagi by walczyć z przeciwnościami losu. Dziecka nie zmieni ale nabierze dystansu i może zacznie odczuwać satysfakcję i radość z macierzyństwa, odczuje sens swojego poświęcenia dla ukochanego potomka. Pomoże jej to się pogodzić z tym co podarował los i potraktuje to ciężkie macierzyństwo jako ważną misję. Męża i resztę można zawsze zmienić, jak nie pomaga tylko jest dodatkową kulą u nogi to może lepiej samemu, w spokoju sobie życie ułożyć, ale żeby dokonać tak radykalnych zmian to najpierw trzeba zadbać o swoje samopoczucie i siłę, pozbyć się depresji za pomocą specjalisty.
              • elf1977 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 20.12.19, 16:06
                To wszystko to takie baju baju pitu pitu...Kiedy się ma chore dziecko i ma się świadomość, że ta choroba będzie mu towarzyszyć do śmierci, samemu tkwi się w beznadziei, mimo współpracy z psychologiem i łykania antydepresantów. Człowiek wstaje z łóżka z poczucia obowiązku i odpowiedzialności, ale bez radości życia. Myślę, że jeśli ktoś nie doświadcza na co dzień "nienormalności" istnienia nie powinien się wypowiadać w tak autoratywny sposób.
                • szeptucha.z.malucha Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 20.12.19, 18:03
                  Beznadzieja czasem jest większa, czasem mniejsza a bywa, że na jakiś czas znika.
                  Może być tak, że raz rozważa się samobójstwo rozszerzone a innym razem chce się żyć i małe sukcesy cieszą.
                  Ostatnio w moim środowisku rodziców dzieci niepełnosprawnych paru rodziców przechodzi chorobę nowotworową. Zwycięstwo w walce z rakiem dodaje siły.
    • hukop Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 19:31
      A jaki masz problem, żeby to zmienić? Pakujesz się, mężowi zostawiasz kartkę i wyjeżdżasz. Masz pracę, masz odłożone jakieś sensowne w miarę pieniądze na start? Jeżeli tak, to super. Szukasz mieszkania do wynajęcia i już jakiś krok zrobiony. Jeżeli pracę masz do d... to szukaj lepszej pracy. Wiem, że to wszystko nie jest takie proste, ale uwierz, że się da. Zobaczysz, że będziesz miała spokój i w końcu będzie ci się chciało żyć. Piszę to dlatego, że przypominasz swoją sytuację moją koleżankę. Ponad rok temu miała identyczną sytuację, zrobiła tak jak ci doradziłam i dziś jest zupełnie inną kobietą. Nie ma co się użerać i być nieszczęśliwą całe życie, bo za 30 - 40 lat dojdziesz dopiero do wniosku, że zjeb... sobie życie, teraz masz szansę jeszcze wszystko zmienić. Nie ma co czekać, że będzie lepiej bo będzie tylko gorzej. Życie masz tylko jedno, ono szybko mija. Od nowego roku zrób postanowienie sobie i zawalcz o siebie. Powodzenia. Ps. I nie słuchaj tu tych mamusiek i żonek, bo to hipokrytki są. Same wiecznie zmęczone, nerwowe, ale będą dzielnie siedziały z dzieciorami i mężusiami. A na starość i tak same zostaną, także ich zdaniem to nie masz co się kierować.
          • hanusinamama Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 20:07
            Nie no coś ty..prziecez kazda z nas by chciała porzucić, nie żywimy do tych dzieci żadnych uczuć, nie mamy żadnej przyjemności z bycia matką i zoną czy partnerką (swoją drogą marne musi byc zycie hukop skoro tak patrzy na meza i dzieci), zaciskamy zeby i brniemy dalej w tej naszej beznadziei...

            --
            "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
            • hukop Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 20:20
              hanusinamama napisała:

              > Nie no coś ty..prziecez kazda z nas by chciała porzucić, nie żywimy do tych dzi
              > eci żadnych uczuć, nie mamy żadnej przyjemności z bycia matką i zoną czy partne
              > rką (swoją drogą marne musi byc zycie hukop skoro tak patrzy na meza i dzieci),
              > zaciskamy zeby i brniemy dalej w tej naszej beznadziei...
              >
              Marne życie to akurat ma tu co druga z was, także ten... To zaciskajcie zęby i sobie brnijcie, wasza sprawa ale nie musicie w to bagno pchać dziewczyny. Można żyć inaczej, niż biegać w wywieszonym jęzorem nad dzieckiem i mężem. Ale skoro nie wiecie jak to jest mieć ciszę i spokój w domu. Nie musieć biec szybko do domu bo dzieciaki, bo mąż, bo jakieś tam rodzinne sprawy itd. to już nie moja wina. Każda sobie wybrała to co chciała.
          • jola-kotka Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 22:08
            Moja przyjaciolka tak zrobila. Odeszla od meza i dziecka. To nie bylo porzucenie bo dziecko widywala i ma z corka dobry kontakt, alimenty placi itd. Wakacje , swieta tez spedza z corka.. dzisiaj to juz 15 letnia dziewczyna. Wszystkim to wyszlo na dobre. Nieszczesliwa, sfrustrowana matka to nie jest ideal dla dziecka.
        • hukop Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 20:11
          pitupitt napisał(a):

          > Ojp, rada roku... Ucieczka od rodziny to nie rozwiązanie.
          >
          Oczywiście, lepiej przez kolejne pół życia być z tą rodziną nieszczęśliwym. A może znajdzie lepszego męża, urodzi zdrowe dziecko? Nie wiesz co ją jeszcze w życiu może dobrego spotkać, ale nie spotka dopóki będzie tkwiła w takim układzie.
        • noemi29 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 22:43
          pitupitt napisał(a):

          > Ojp, rada roku... Ucieczka od rodziny to nie rozwiązanie.
          >
          Dokładnie uncertain

          Przecież ona nie umiałaby tak żyć. Ciągle myślałaby o nich. Przecież to jest krzyk rozpaczy. Nie daje już rady. Chciałaby się cieszyć życiem rodzinnym, ale z powodu tego czegoś, co uwiera i nie pozwala normalnie żyć - nie może.
      • hanusinamama Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 20:09
        Jakbym słuchała mojej znajomej. Najpierw płakała ze nie ma meza ani dzieci, żaliła sie za kazdym razem jak to sobie zyciae zmarnowała...a teraz mnie i innym matkom udowadnia jak bardzo nieszczęsliwe jesteśmy (ja rozumiem, jakoś sobie trzeba radzić ze swoim nieszczęsciem).

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • aankaa Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 19:37
      na początek poszukaj możliwości zostawienia dziecka np. na godzinę (sąsiadka za kasę ?) i w tym czasie nie sprzątaj/gotuj/... tylko wyjdź i zamknij drzwi za sobą. Nawet jakbyś miała siedzieć na ławce i liczyć wrony na drzewie

      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
    • asia_i_p Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 19:38
      Czasem załamka po prostu przychodzi, trzeba się wypłakać, a potem być trochę dobrym dla siebie.

      1. Masz grupę wsparcia dla rodziców dzieci z "waszą" dysfunkcją? Działa cuda. Zacznij od szukania na Facebooku, takie Facebookowe grupy często mają też spotkania w realu.
      2. Zastanów się nad psychiatrą. Zdziwiłabyś się, ile mam w twojej sytuacji bierze antydepresanty.
      3. Czas dla siebie, przestrzeń dla siebie musisz mieć. Spróbuj je znaleźć. Wierzę, że z trudnym mężem trudniej, ale nawet trudny powinien ogarnąć jednoznaczny komunikat "Zajmij się dzieckiem, bo idę do kawiarni".

      Małymi kroczkami zatroszcz się o siebie. Rodziny się już pewnie nie pozbędziesz, bo nawet jak wyjedziesz w Bieszczady albo podusiszwink to psychicznie zawsze będziesz ich miała, ale możesz zadbać o własną pozycje w tej rodzinie.
      Przytulam i trzymam kciuki. Pamiętaj, ten wątek to sygnał, że przynajmniej na najbliższy tydzień ty powinnaś być twoim priorytetem.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • livia.kalina Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 22:23
        >1. Masz grupę wsparcia dla rodziców dzieci z "waszą" dysfunkcją? Działa cuda. Zacznij od szukania na Facebooku, takie Facebookowe grupy często mają też spotkania w realu.

        A jak jesteś z Poznania lub okolic to na maila gazetowego chętnie podpowiem jakie to miejsce, daj tylko znacsmile

        --
        super_hetero_dyna:
        "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
    • alicia033 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 20:01
      niestety nikt nie jest jasnowidzem.
      Tak wyszło. Człowiek bywa naspodziewanie silny, dziś na gazecie jest m.in. taki wywiad:
      www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,25518427,moj-syn-jest-strzepkiem-czlowieka-ale-warto-bylo-walczyc-o.html#s=BoxOpImg1
      Życzę Ci, żebyś mogła podobnie się odnaleźć. Jedni z nas mają w życiu łatwiej, inni trudniej - nie jest to niczyją winą i nie ma co na tym się skupiać, bo czasu się nie cofnie i sytuacji się nie zmieni. Można postarać się zadbać o przyszłość. Psycholog, psychiatra, to już tu sugerowane kroki na początek dla Ciebie.

      --
      45rtg o muzykach:
      "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
    • hukop Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 20:15
      Widzisz smile już próbują zrobić z ciebie wariatkę, wyganiają do psychologa, psychiatry. Może tak męża wygonić do psychiatry, skoro jest trudny to pewnie ma jakieś zaburzenia. Nie daj sobie wmówić, że jesteś chora. Jesteś po prostu nie szczęśliwa, nikt by nie był szczęśliwy mając takie życie jak ty. Tego się nie leczy, tylko się ucieka od źródła, które powoduje ten stan. Psychiatra, psycholog za ciebie życia nie przeżyje, to ty musisz stawić czoła tym problemom, a jak to już ci wcześniej napisałam.
    • lily_evans11 Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 23:04
      No cóż, czasu nie cofniesz, dziecka sobie ponownie w brzuch nie wsadzisz wink. Też z perspektywy czasu myślę, że bezdzietnym i nieuwiązanym jest trochę lepiej, bo mają więcej możliwości samostanowienia, nie oglądając się na innych.
      Pewne rzeczy jednak nie wrócą i musisz się z tym pogodzić, nawet przedtem porządnie je opłakać.
      Musisz zacząć ustawiać sobie życie tak, żeby mimo wszystko było dobre.
      Kluczowa wydaje mi się być nie dysfunkcja dziecka, tylko ten "trudny" mąż, który nie dzieli z Tobą tych wszystkich rozterek, trosk i ogólnie codziennych zadań. Ciężko być ze wszystkim samej, a chyba jeszcze ciężej, jak niby bliska osoba Ci jeszcze dodatkowych problemów dokłada.
      Idź do lekarza, weź coś na poprawę nastroju i punkt po punkcie zastanów się, co i jak możesz zmienić, żeby Ci było lepiej. I kto może Ci ulżyć w tym kieracie, na kogo chociaż część tego wszystkiego przerzucić.

      --
      Zginę, jeśli się obejrzę
    • bei Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 18.12.19, 23:17
      To „ tylko” trudny czas, nikt Ci nie zagwarantuje, ze nie przeżyjesz może już jutro czy za ileś dni najpiękniejszych doznań. Na razie nikt Ci nie pomaga, musisz więc sama o to zawalczyć.
      Na pewno odnajdziesz pomocnych ludzi, tylko mów o swoich potrzebach.
      Oby się zaczęło szybko układać po Twojej myśli🍀
    • igge Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 11:39
      Blackfriday przede wszystkim mocno przytulam.
      Jak jest naprawdę ciężko każdy miewa takie myśli.
      Szukaj możliwości pomocy wszędzie. Dla siebie, dla męża ( co to w ogóle znaczy, że jest trudny? Ma obowiązek Tobie pomagać, kochać, być wsparciem).
      Dziecko choć jest ciężarem i jego stan zdrowia/ sprawności rozwala Cię psychicznie - to sama piszesz kochasz, przecież miłość to źródło siły, nie tylko cierpienia. Dużo obowiązków jakoś da się delegować albo w ogóle odpuścić albo zlecić komuś za kasę, albo poprosić o pomoc rodzinę. Czy zupełnie nikt z krewnych nie proponuje pomocy? A przyjaciele?
      Mi też wiele lat nie chciało się żyć - deprasja. A teraz owszem bardzo chcę żyć choć sytuacja moja i moich dzieci zdrowotna wcale się nie poprawiła, a nawet pogorszyła znacznie. Antydepresanty mi średnio pomagały ale intensywnie wymyślałam sposoby na odciążenie siebie i sprawianie sobie ulgi i wytchnienia i przyjemności choć by na chwilę. Czytałam mnóstwo i w książkach szukałam kolejnych pomysłów i zastanawiałam się, co może mi pomóc.

      Napisz jakich konkretnie przyjemności Ci brakuje. Opisz, jak znajdziesz kiedyś na to czas, harówę. Ten cholerny kierat.
      Co to znaczy trudny mąż. Dlaczego nie masz wsparcia znikąd.
      Co lubisz, jak wyglądało Twoje życie przed mężem i dzieckiem.
      Tutaj, na forum nie ma cudów i nikt nie wiadomo jak Ci nie pomoże ale oprócz wygadania się czy wyżalenia, dziewczyny z forum na pewno zasypią Cię radami, pomysłami, co dwie głowy to nie jedna. Jeśli rady będą od czapy, a na pewno część będzie i wręcz może zranić, to część pomysłów przynajmniej pomoże Ci przemyśleć swoją sytuację, samej coś nowego zrobić dla ratowania siebie i swojego szczęścia, życia. Swojej rodziny.
      Wczoraj w kinie widziałam film Nadzwyczajni o dysfunkcyjnych dzieciach. Film obowiązkowy dla każdego moje dziecko mówiło, że komedia. Dlatego poszłam, w ramach radosnych świąt BN.
      Okazał się świetnym dramatem społecznym o wielkiej dawce ciepłego subtelnego humoru. Zabawny. Polecam.
      Da się być szczęśliwym nawet jak rodzinie zdarza się tragedia, ba, 4 tragedie bo los sprawiedliwie nie obdziela tragediami po równo każdej rodziny. I pewnie, że możesz tesknić za czasami sprzed tej odpowiedzialności w postaci dziecka i męża, za czasami w Twoim życiu kiedy wszystko było prostsze i łatwiejsze.
      Ale będzie albo bywać będzie lepiej i łatwiej i radośniej. Życzę Ci mimo wszystko radosnych świąt i chwili odpoczynku i przyjemności w najbliższych dniach. Przytulam.
    • aagnes Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 13:32
      Rozumiem Cie, miewałam takie myśli jak moja córka była mała, absorbująca a rodzina była do d.upy, znikąd pomocy. teraz przez to przechodza rownoczesnie dwie moje kolezanki, matki dzieci w wieku przedszkolnym, taki wiek kiedy dzieciaki sa mega upierdliwe. i pomimo ogromnej milosci do nich maja ochote uciec i nie wracać, nie ogladając sie za siebie.
      Przede wszytskim jedna rada (nie znosze dostawac rad, ale ta serio jest niezła): NIE ZAMARTWIAJ SIĘ NA ZAPAS. ludzie maja sklonnosci do czarnowidztwa i wyolbrzymiania problemów, które tworza we własnej głowie, a które nigdy sie nie wydarzają. czas płynie, dziecko dorasta, nie wiem o jakich dysfunkcjach mówisz, ale z całego serca zycze Ci, zeby było lepiej i łatwiej.
      aha i jeszcze jedna obserwacja: najczesciej dla takich umeczonych kobiet najwiekszym ciezarem i wrzodem na tylku jest facet, i to przez nich czuja sie zdołowane, nieatrakcyjne, widza kiepską przyszłość i td...

      --
      Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
      Winston Churchill
    • terazitam Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 13:37
      Myślę, że to depresja. Ja Cię podziwiam. Gdybym miała poważnie i trwale chore dziecko (od urodzenia lub wczesnego dzieciństwa), odeszłabym, oddała do adopcji whatever. Mój mąż identycznie, rozmawialiśmy kiedyś o tym. Na bohaterów się nie nadajemy, a życie jest jedno.
    • aguar Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 14:30
      Ja mam jeszcze taką radę, aby nie przesadzać z ilością terapii, wizyt u lekarzy itd. Nie wiem, jakie Twoje dziecko ma dysfunkcje i nie mówię, żeby go nie leczyć, ale teraz wielu rodziców wpada w taką pułapkę: integracja sensoryczna, terapia taktylna, masaże, logopeda, dogoterapia, hipoterapia, basen (bo przecież MUSI być basen), trening umiejętności społecznych, i jeszcze ortodonta, a może muzykoterapia...itd.itp. Dla rodzica i dziecka jest to strasznie męczące, kosztowne (czyli trzeba więcej pracować = mniej czasu dla dziecka), często nieprzyjemne (dziecko niekoniecznie lubi te zajęcia). A wyniki przychodzą powoli, nawet jak dziecko zrobi jakiś postęp, to jest on widoczny tylko dla najbliższych, ale nadal między tym dzieckiem a zdrowymi jest przepaść. Jest straszna presja, żeby jak w najmłodszym wieku, jak najwięcej, bo potem niby będzie trudniej. Ale ja uważam, że niekoniecznie - starsze dziecko może być bardziej zmotywowane. W każdym razie może warto nie zostawiać dziecka, ale odpuścić trochę te terapie, pogodzić się, że ono nie dogoni rówieśników, bardziej się skupić na tu i teraz, żeby przyjemnie z nim spędzać czas, robić wspólnie to, co oboje lubicie.
      • asia_i_p Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 17:42
        Aguar, problem polega na tym, że starsze dziecko niekoniecznie będzie bardziej zmotywowane. Gdzieś w wieku dojrzewania nadchodzi rezygnacja i już nic wtedy nie uzyskasz - to nie jest moja obserwacja, tylko obserwacja pani psycholog, która takich dzieci widuje dużo. Wiem, że bywa ciężko, ale faktu, że mózg jest najplastyczniejszy w wieku przedszkolnym i że wtedy dziecko jeszcze najchętniej pracuje, bo tej przepaści niędzy sobą a rówieśnikami jeszcze nie widzi, nie przeskoczysz tak łatwo.

        --
        The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
        • aguar Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 18:16
          "że wtedy dziecko jeszcze najchętniej pracuje"
          Jak małe dziecko chętnie pracuje, to pewnie, że z tego nie rezygnować. Mi raczej chodziło o zajęcia, na które dziecko chodzi niechętnie, w zasadzie rodzic musi je zmuszać i sam się z tym niekomfortowo czuje.
          A poza tym my tu jednak nie wiemy o jakiej dysfunkcji rozmawiamy.
            • aguar Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 20.12.19, 11:44
              No ale co jest na drugiej szali? Totalne wypalenie matki, stan na granicy depresji, może nawet rozmyślania o porzuceniu rodziny...To jest dobre dla dziecka? Owszem, psycholog reprezentujący dziecko może będzie cisnął: milion terapii teraz, bo jest plastyczny mózg. Ale psycholog reprezentujący matkę powie, że ona potrzebuje odpoczynku, czasu dla siebie itd. Trzeba się spotkać po środku!
    • na_deszczu Re: Żałuję, że założyłam rodzinę 19.12.19, 17:03
      Pytanie dlaczego dziecko jest dysfunkcyjne??? Może dziecko przestanie być dysfunkcyjne, gdy rodzice udadzą się do specjalistów. Bo teraz to podejrzewam, że dziecko jest ciągane i ma się dostosowywać do zastanych po przyjsciu na swiat warunków czyli: trudnego ojca, matki po przejsciach, i słabej relacji między nimi. To się można wykoleić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka