Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szkolne)

20.12.19, 16:29
Prezenty z okazji Mikołajek i inne okołoświąteczne, wiecie takie z losowaniem w klasie.
Kurczę nawrzucać wszystkiego co zalega w domu do jakiejś starej torby prezentowej i załatwione?
Nie wstyd im?
Ja rozumiem, jakby to było w pracy dla dorosłych, nie chce się, nie lubi się kogoś, trudno, c'est la vie, ale dlaczego tak mają gdzieś uczucia dzieci?
I nie, nie jest to kwestia braku kasy. W takim przypadku starałabym się zdobyć na wyrozumiałość.
A tak... wasze dziecko się stara, a samo dostaje pakiet cudzych zbędników... sad Zła jestem. (nie nie dyskutuję z dzieckiem na ten temat, raczej wyłapałam to co akurat było w miarę fajne w tym "kompleciku" i pochwaliłam)
Limit prezentowy 50 zł.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 16:38
      W Niemczech dlatego się organizuje Schrottwichteln i daje coś, co w domu jest zbędne. Moja córka dała ostatnio tak szczepkę grubosza w słoiku po miodzie, takim zamykanym na uszczelkę. Ja bym się cieszyła.
      A co do tego, co się komuś przyda i wydaje fajne, to wiadomo, są różne postawy. 50 zł to bardzo dużo, tak sobie myślę.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
        • igge Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 17:53
          Wg mnie też dużo. I nawet nie z tego powodu ale nie cierpiałam tego szkolnego Mikołaja. Kłopot by wymyślić coś, co może naprawdę sprawić przyjemność. A u nas w domu mikołajki to symboliczna czekolada czy kalendarz adwentowy i szoking moich dzieci pt co inne dzieciaki dostają od rodziców na 6 grudnia. Trochę głupio, że klasowa kwota wyższa od domowej na drobiazg mikołajkowy. W tym roku bardzo fajna skądinąd klasa córki nie chciała ani mikołajków ani wigilii bo na spotkaniu z wychowawcą pojawiło się troje uczniów, lekcje skrócone i reszta nie przyszła, nie chciało im się.

          A wigilię i stosik pierniczków dziecko zaniosło do innej znajomej klasy gdzie wszyscy byli zaproszeni, nauczycielka ukochana , a dodatkowo tort pomarańczowy domowej roboty na stole itp ( boże, kto z rodziców jest tak zaangażowany by upiec tort na klasową wigilię?????? Podziwiam. Może to licealista/tka sam piekł?)
      • kitka20061 Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 21.12.19, 01:18
        U mojego dziecka w szkole, nie porusza się na zebraniu sprawy Mikołajek. Dzieci uzgadniają kwotę na lekcji wychowawczej z nauczycielem (8 klasa). W tym roku było to 50 zł. Niestety opcji wyjścia na kręgle czy w jakiekolwiek inne miejsce nie ma sad I też wkurzam się na te prezenty, bo razem z dzieckiem robimy wszystko by obdarowana osoba była zadowolona, a moje dziecko przyniosło do domu dwa ręczniczki, zwykłe białe. Inna koleżanka dostała makaron z reniferami i 10 kart z idiomami po angielsku. No jak takie prezenty mają sprawić komuś przyjemność???
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 16:59
      Sporo osób to zgredy, żal im 50 zł na członka rodziny a co dopiero na jakiegoś obcego bachora.
      Wrzuca najtańsze ciastka, żelki i kubek który zalega juz 6 rok, ale szkoda go było wyrzucić bo "przydasie", i oto nadszedł jego czas.
      Ja eliminuje takie osoby z otocznia. A w szkole preferuje wyjazdy mikołajkowe, za 50 zł znajdzie się kilka i lubię patrzeć na ten ścisk dupy zgredów.
    • fibi00 Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 17:20
      U nas w zeszłym roku miałam podobne odczucia. Syn dostał encyklopedię Polski i pierwsze co pomyślałam że pewnie owo dziecko dostało to na urodziny (bo miało w listopadzie) a że prezent był nietrafiony to pocisnęła dalej. A dlatego tak pomyślałam bo u syna w klasie dzieci pisały na kartkach obok imienia i nazwiska co lubią,czym się interesują. Syn napisał że lubi układać klocki typu LEGO i grać w gry planszowe. Więc szło wymyślić coś innego niż encyklopedia Polski...
      No ale zmierzam do czegoś innego. A mianowicie. Ostatnio zasłyszana historia. 6 klasa, losowanie mikołajkowe. Dziecko przychodzi do domu źle,rzuca w kąt prezentem i mówi że mu się nie podoba. Matka zagląda a tam kubek wypełniony słodyczami i jakiś dzwoneczek porcelanowy (ładnie opakowany) ale uszczerbiony. Wkurzyła się że jej synowi takie badziewie kupili,że widziała te kubki po 15 zł w jakimś markecie. Podobnych kubków mają już 10,słodycze w kubku tandetne. Oni się starali a jej syn dostał TAKIE coś. Więc wzięła prezent ,wsiadła do auta i pojechała do domu chłopca który ten prezent synowi dał. Niestety nie zastała nikogo w domu więc na kartce napisała co o tym myśli i zostawiła prezent z kartką pod drzwiami. Po godzinie pojawił się ojciec tego chłopca z pytaniem o co chodzi. Przecież ten prezent wybrał jego syn osobiście,tak mu się te kubki ze słodyczami podobały że sobie też kupił. I naprawdę nie rozumie o co owa matka ma pretensje. Więc tak naprawdę nie wiemy jak to rzeczywiście jest. Może faktycznie my to źle odbieramy,myślimy że my się staramy a ktoś inny wcale,idzie na łatwiznę,kupuje bubel a może tak naprawdę wcale tak nie jest więc lepiej nie osądzać bezpodstawnie.
      • igge Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 18:17
        Wiesz co, kiedyś córka mojej przyjaciółki wylosowała mojego syna
        I tak, chociaż u nas w domu w zasadzie słodyczy się nie je i mogłam coś kombinować za te 30 chyba zł, i syn był pytany, to powiedziałam przyjaciółce by kupiła słodycze i tyle. On się na pewno ucieszy , a ona jakieś w miarę ok wybrała, koniec tematu.
        Przez te lata mikołajkowych rzeczy, które trafiły do naszego domu dla obojga dzieciaków - możliwe, że te cholerne słodycze były i tak neutralne, nie przykre, nie totalnie zbędne.
        Córka pamiętam trzymała kiedyś z sentymentu jakiś wypaśny i pewnie nie najtańszy z empiku chyba zdobiony w filcowej torebce kalendarzyk, totalnie bez sensu i do niczego, wyrzuciła w końcu nie używany. Jakiś setny kubek za 4 dychy z ulubionego konnego sklepu, co można w takim sklepie kupić w limicie 3-4 dych? A przecież ktoś się postarał bardzo, wybrał z listy chcianych rzeczy sklepów zgodnie z zainteresowaniami etc.
        Kiedyś też dostała bilet czy bilety do kina tzn kartę podarunkową. To było bardzo sensowne i udany prezent bo choć wykorzystany.( ja poszłam do kina, ona nie chciała) Ale chodzimy, chodziliśmy do kina bardzo często, właściwie żadna wielka atrakcja, córka akurat potem już ze zdrowotnych względów sama ( czy z koleżanką) pójść nie chciała
        Cieszę się, że wreszcie koniec z mikołajkami.
        Prywatnie z przyjaciółmi, rodziną ok, robią sobie i nawet dziecko wręcz mówi przyjaciółce konkretnie co chce, choć o pomysł nawet dla siebie jej trudno. Ona z tych co nigdy nic nie potrzebują.
        I na własne życzenie ma książkę " Serotoninę", już drugi egzemplarz w domu. Chciała mieć własny egzemplarz, a nie pożyczony od brata choć nie wiem po co dwie takie same książki leżą na półce teraz.
    • jematkajakichmalo Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 17:25
      Może to nie jest ładnie, ale po pierwsze chore jest to całe zamieszanie pezentowe w klasie. Po drugie co ma zrobić rodzina, która ma słaba sytuację finansową i np. 3-4 dzieci i tak każde z dzieci przyjdzie po 50 zł?
      Co jeśli taka "impreza" nie jest zgodna ze światopoglądem/religia/czymkolwiek innym rodziców, a oni są poniekąd zmuszeni do udziału w tej szopce i muszą za to płacić?

      --
      "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
    • pytajacakinga Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 17:56
      Pociesze Cię że u mojej córki w szkole w Niemczech idiota nauczyciel tak wymyslil że każdy miał przygotować prezent dla dziecka dla którego chce i tym sposobem jedno dziecko dostało kilka prezentów a inne ani jednego. Dzieci 12 /13 letnie. Mówię mojej córce że ten nauczyciel to idiota a ona ze jest całkiem fajny Ehhh😂
    • smillla Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 17:58
      Moim zdaniem, odpowiedź daje powiedzonko "z niewolnika nie ma robotnika".
      Wiele rodzin nie chce brać udziału w klasowych Mikołajkach związanych z kupowaniem słodyczy, zabawek. No, dobra, przyznam, ja też nie chcę. Uważam, że najmilszym prezentem, jaki dziecko może dostać w szkole na dzień Sw Mikołaja, nie jest kolejny zestaw słodyczy czy Lego czy inna rzecz, lecz fajne szkolne przeżycie typu teatrzyk, wycieczka, kino. Coś, co integruje, daje tematy do pogadania, pobudza uczucia, stanowi jakąś wspólną małą wyprawę, przygodę.
      Rzeczy to współczesne dzieci mają aż w nadmiarze. Brakuje im za to wspólnoty, miłego spędzania czasu z innymi, integracji. I to powinna zaoferować szkoła.
      Prezentów, moim zdaniem, powinno być kilka, potrzebnych i przemyślanych rodzinnie, a więc nie wedle gustu jakichś obcych nie znających nas ludzi. Potem takie nadmiarowe prezenty, które nie są nam potrzebne, przechodzą w nadmiarowe kilogramy albo lądują koło śmietników. lepiej ich nie brać i potem nie wyrzucać.
      Ale spróbujcie tylko powiedzieć w klasie, że nie piszecie się na prezentowe Mikołajki, i wbrew potocznym sądom, wasze dziecko wcale nie dozna traumy, bo nie dostało LOL czy atlasu Polski. Bo umie sobie odpuścić. Zaraz aktywiści zrobią z Was rodziców: 1. Wyrodnych; 2.Skąpych. 3. Robiących problemy; 4. Kłótliwych; 5. Aspołecznych - i coś tam jeszcze. Zrobią z igły widły i pojada po Was i Waszym dziecku koncertowo.
      Dlatego ten, kto bierze udział w zakupowych Mikołajkach pod presją, nie z własnej woli, robi to w złości, biernej agresji i na "odwal się".
      Powinno być tak: organizatorzy Mikołajek zbierają od rodziców dzieci zakryte karteczki, na których ci piszą, czy ich dziecko bierze udział, a jeśli tak, jaką kwotę są skłonni wydać i co ich dziecko lubi. Wyprowadza się średnią z zadeklarowanych kwot dzieci biorących udział, między nimi jest losowanie, nie jojczy się nad dziećmi nie biorącymi udziału. Bo może mniej przykro jest dziecku, które świadomie nie wzięło udziału w jakiejś akcji niż takiemu, które wzięło, postarało się, a samo zostało zbyte byle czym.
      Dlatego mówię: Naprawdę lepsze kino!
    • vodyanoi Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 18:13
      Nienawidziłam Mikołajek już ponad 20 lat temu we własnej szkole. Odkąd pamiętam, powodowało to tylko wkurzenie, obrażanie się, przykrość i bezsensowny kłopot.
      Aktualnie dostaję zgrzytu zębów od panującej prezentomanii. Każdy płacze nad efektem cieplarnianym, zaśmieconych oceanach itp, ale z drugiej strony byle kupić, byle więcej, byle dostać i rzucić w kąt.

      Moje dzieci były w kinie na Mikołajki. Żaden z rodziców się nie wyłamał i nie powiedział, że może jednak prezent.
    • zwyczajnamatka Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 18:24
      Co roku nie zgadzam się na mikołajki klasowe z losowaniem. U nas zawsze wszystkie dzieci dostają drobiazg z pieniędzy klasowych, dziewczynki to samo i chłopcy to samo. Czasami jeszcze idą do kina.
      Tu na forum powstaje wiele wątków mikołajkowych i zastanawia mnie dlaczego zgadzacie się na te klasowe mikołajki? Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że nie chodzicie na zebrania i wszystko się dzieje poza Wami. A później płacz, że prezent słaby. Ja się zawsze nie zgadzam, odzywam się na zebraniu i wówczas inni rodzice do mnie dołączają. Wystarczy trzech czterech rodziców na nie i żadnego losowania nie ma. U nas w klasie akurat większość nie chce, więc problemu nie ma.
      A ja ze swojej strony mam świadomość jakby to wyglądało, jakie byłoby niezadowolenie. Lepiej zapobiegać takim sytuacją.
    • iberka Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 18:28
      U mojego starszaka 2 lata temu zostałam wręcz wyśmiana jak stwierdziłam, że 100pln na prezent mikołajkowy w klasie, to pomyłka. Naskoczyli na mnie inni rodzice, że powinno być nawet 200, bo przecież za 100, to można majtki kupić a nie porządny prezent......Młodzież "znała się" 3 m-ce, jak tu coś wybrać?
      No i cóż.....młody dostał skarpetki......Sam kupił Carcassonne dla kolegi. Czuł się fatalnie uncertain.
      W tym roku limit mikołajkowy wyniósł.....35 PLN 😂.
    • sineado Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 19:03
      Na Mikołajki nasze dzieciaki poszły do kina. Dla mnie pomysł ok. A dziś na Wigilii klasowej znów były prezenty. Według mnie zupełnie niepotrzebnie. Brzydka plastikowa figurka, tanie czekoladki w plastikowym pudełku i to wszystko w foliowej torebce... Składka tylko 20 zł ale jest mi głupio i jestem zła za tyle guwnianego plastiku. Mogła to być dobra czekolada a najlepiej nic. Spędzili wspólnie czas, był poczęstunek, obejrzeli jasełka, wystarczy.
    • daniela34 Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 22:47
      Najfajniejsze Mikołajki jakie przeżyłam to były Mikołajki w I klasie LO. Mieliśmy w klasie ludzi z biednych i bardzo zamożnych rodzin. Limit 30 zł (bylo to 20 lat temu) dla jednych oznaczał spory wydatek a dla innych drobiazg. Ktoś rzucił pomysł, że prezenty mają być samodzielnie zrobione. I okazało się, że ludzie się naprawdę postarali. Nic nie było zrobione "na odczepnego". Jak ktoś był manualnie "zdolny inaczej" to coś pisał, albo śpiewał. Ja piekłam ciastka.
      Natomiast ile razy prezenty w podstawówce były kupowane to ktoś zawsze dostał jakiś "badziew". Może warto (póki dzieci młodsze) faktycznie zamiast prezentów zafundować klasie jakieś wyjście. A jak będą starsi to niech sami coś robią.
      • feliz_madre Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 22:59
        Bo w ogóle licealiści maja fajne pomysły. Pod warunkiem, dorośli się nie wracają i pozwalają im na samodzielność.
        Pamiętam licealne mikolajki - kwota do max 5 zł, ma być śmiesznie oraz prezent do kwoty 20 zł ale na konkretną literę. Wyobrażam sobie, że gdyby jakiś rodzic wyskoczył z takim pomysłem na zebraniu zostałby wyśmiany.
        • mysz1978 Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 23:09
          u nas pisali co chca dostac - lista wisiala w klasie przez 2 tygodnie (widzieli ją tez rodzice, a jak ktos nie widzial, to zdjecie krazylo w rodzicielskiej grupie What's App). Jak ktos by sprawe olał, to to tylko swiadczy o rodzicach...
          Dotychczas mowieli co lubia i co by im sprawilo radosc, ale pamiec jest zawodna, dlatego uwazam ze pomysl z lista jest naprawde fajny
        • daniela34 Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 23:22
          feliz_madre napisała:

          > Bo w ogóle licealiści maja fajne pomysły. Pod warunkiem, dorośli się nie wracaj
          > ą i pozwalają im na samodzielność.

          Zgadzam się. Dlatego uważam, że Mikołajki w postaci X daje prezent Ygrekowi mają sens dopiero przy samodzielnych nastolatkach, przy młodszych dzieciach są po prostu dodatkowym obowiązkiem dla rodziców. A nie każdy rodzic ma czas/możliwości/chęci/na tyle przyzwoitości, żeby nie dać chłamu. I potem mamy zawiedzione dziecko.
          Dwa, rodzice się boją, że wyjdą na biednych albo skąpych i potem są licytacje na zebraniach: "Limit do 100!", "Nie, 200!", "Bez kozery daję 500!".
          • iwoniaw Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 23:44
            daniela34 napisała:


            > Dwa, rodzice się boją, że wyjdą na biednych albo skąpych i potem są licytacje n
            > a zebraniach: "Limit do 100!", "Nie, 200!", "Bez kozery daję 500!".

            Już trochę zebrań w kilku szkołach zaliczyłam, znajomych dzieciatych posiadam i ani czegoś takiego nie widziałam, ani nikt znany mi na żywo nie opowiadał. Wprost przeciwnie, ludzie raczej dość rozsądni są i kwoty u nas są zdecydowanie poniżej 50 zł (nie wspominając o wyższych), zarówno w liceum, jak i w podstawówce. Nie wiem oczywiście o wszystkich prezentach, ale i moje osobiste dzieci i ich koledzy/przyjaciele dostają całkiem atrakcyjne dla nich rzeczy i same też wybierają starannie, podpytując wylosowaną osobę, co by chciała. Fakt, czasem się to kończy jak w jednym z niedawnych wątków - kupują sobie karty doładowujące do jakichś gier czy coś w tym stylu i może nie jest to prezent wyszukany, ale niewątpliwie pożądany, natomiast nie słyszałam o takiej żenadzie jak w poście startowym (że ktoś jakieś niepotrzebne rupiecie recyclinguje w ten sposób). Jeśli ktoś protestowałby przeciw losowaniu i prezentom, to pomysł na 100% by upadł, bo w takich akcjach albo dobrowolnie biorą udział wszyscy, albo się z nich rezygnuje.





            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
    • kornelia_sowa Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 20.12.19, 23:14
      Znam takie historie.
      Kupa gratisów dodawanych do gazet wrzucone do plastikowego woreczka.

      Dla mnie Mikołajki losowane to idiotyzm.
      Bo prawie zawsze jest ktoś kto da taki prezent jak opisujesz a nikt sie nie przeciwstawi temu pomysłowi.

      W szkole syna wszystkie dzieci dostają paczkę słodyczy-identyczna.
      I nie szkodzi że ktoś nie lubi, nie je, -jak mu nie pasuje, niech da biednym. Mikołajki są ufundowane z pieniędzy na RR. Nie ma dodatkowej składki. A wszyscy dostają to samo.
      Ja nie mam czasu ganiac za prezentem "dopasowanym"do Marysi czy Kacperka. Jak większość. Dobrych kilka lat temu, rodzice uświadomili to gronu pedagog. I skończyły się te idiotyzmy
    • ga-ti Re: Dlaczego ludzie tak postępują? (Mikołajki szk 21.12.19, 00:24
      Klasa 6, na Mikołajki pojechali na zabawy w 'małpim gaju'. Ale dzieci chciały prezentów, rodzice ustalili kwotę 30 zł. Prezenty dawali sobie dziś, na klasowej 'wigilii'. Moje dziecko zadowolone, dostało to, co chciało, przy czym nie było list i konkretów, dzieci mówiły bardziej ogólnie. Moje chciało coś plastycznego, jakiś zestaw kreatywno-manualny. I dostało i już dziś robiło. Wylosowana koleżanka chciała świeczkę zapachową. Moje dziecko się przejęło, samo wybierało prezent, wywąchało chyba wszystkie świeczki w sklepie wink dobrało jeszcze jakieś wesołe, świąteczne drobiazgi i słodycz. Podobno koleżanka zadowolona.
      Szkoła średnia, klasa 1, też prezenty dawane dziś, sami chcieli, sami ustalili kwotę około 30 zł, podawali, co ich interesuje, co by chcieli, jedni konkretnie, inni ogólnikowo. Wylosowany w miarę określił, co by chciał. Moje dziecko stwierdziło, że chce mieć niespodziankę. I o dziwo dostał prezent bardzo zgodny z jedną z jego ulubionych rozrywek. Kolega musiał się przyłożyć, żeby tak trafić. Ale podobno wszyscy byli zadowoleni i może 2-3 osoby dostały karty podarunkowe (ładnie zapakowane), reszta upominki.

      Moje dzieci były zaangażowane w wybieranie prezentów, rozmawialiśmy o tym dość sporo, coś starałam się doradzić, ale to głównie one same kupowały. Zostawienie dziecka samego sobie, zwłaszcza małolata, jest chamską zagrywką rodzica.
      I nie mówcie, że dzieciak późno powiedział i rano spakowano, co było pod ręką. U nas wychowawca zbiera prezenty z kilkudniowym wyprzedzeniem, tak że i zapominalscy mają czas na poślizg.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka