Dodaj do ulubionych

ale dzień!

20.12.19, 21:49
Najpierw otarł się o moje auto motorower - rozwalił lusterko. Zjechałam na bok, wściekła, trzeba będzie jeździć, naprawiać, nie wiadomo, czy młokos ubezpieczony. Chłopak też zjechał. Zdjął kask i zobaczyłam maskę. Zdjął maskę. Przeprosił. Powiedział, ze coś odpadło, i on już biegnie szukać. Po chwili wrócił z plastikową osłoną w ręku. Okazało się, że lusterko nawet nie pękło, kierunkowskaz działa, ustawianie lusterka też. Osłona nieuszkodzona. Młody człowiek dziesięc razy przeprosił, pokłonił się, życzył wesołych świąt i pojechał - na wigilię klasową.
A ja pojechałam na wigilię do pracy.
Składam życzenia koledze, a ten patrzy na mnie boleściwie, duka: i wyrazy współczucia z powodu mamy.
Wytrzeszczam oczy, a on dalej:
Wybieramy się z Wladkiem na pogrzeb.
- Ale mama ma się świetnie, co prawda dobiega dziewięćdziesiątki, ale jest zdrowa i w świetnej formie!
Kolega zbaraniał, a ja dawno się tak nie ucieszyłam.
Pomyślałam potem, że to jak w dzieciństwie - ktoś nas straszy, przez chwilkę wierzymy, wyobrażamy sobie, jakby to było strasznie, gdyby - a tu się okazuje, że nieprawda, trochę jakby się zbudzić ze złego snu.


--
"Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka