Dodaj do ulubionych

O przychodzeniu na gotowe - neutralnie

24.12.19, 10:27
Wychodzę z założenia, że skoro ktoś (ktokolwiek) wyraźnie mnie zaprasza, wszystko jedno na jaką okazję (święta, urodziny, komunię, ślub, spotkanie towarzyskie itp.), to nie mam obowiązku a) pomagania w czymkolwiek, b) dokładania się do danego wydarzenia. Jestem gościem, przychodzę na gotowe, korzystam. I oczywiście vice versa. Gdy ja kogoś zapraszam, nie oczekuję, że mój gość kiwnie palcem. Wydaje mi się to dosyć oczywiste. Jeśli ktoś nie chce, to mnie nie zaprasza, a ja również nie zapraszam osób mi z różnych względów nieodpowiadających. Oczywiście co innego, gdy z góry i wyraźnie zaznaczone jest przy zapraszaniu, że to np. kolacja składkowa, że każdy ma coś przynieść, że oczekuje się pomocy itp. Wtedy albo przyjmuję takie zaproszenie i akceptuję jego zasady, albo nie (z reguły i prawie zawsze nie). Skąd więc na forum takie wzburzenie, gdy kogoś zaprasza się np. na święta, gość przychodzi na gotowe a później głupia rodzina ma do niego pretensje, że nic nie przyniósł, nic nie robił, nic się nie dołożył? Czy ci "pretensjarze" rozumieją w ogóle co to znaczy być gościem?

Wesołych Świąt
Obserwuj wątek
    • aerra Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 10:52
      Tak, ja również.
      Przy czym - jak najbardziej przyjmujemy zaproszenia na imprezy składkowe - tylko żeby to było wyraźnie powiedziane i tyle. Mnie osobiście irytuje jak ktoś, kogo zapraszam do siebie jako gościa przychodzi ze swoim jedzeniem (mamy takich jednych znajomych, którzy przychodzą z siatą chipsów i słodkich napojów... potem to zostaje i nie wiadomo co z tym zrobić)

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
    • damartyn Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 10:54
      . Nie wiem do którego wątku ta uwaga , bo nie wszystko na forum czytam ale ogólnie rzecz biorąc jestem podobnego zdania.
      Jeśli umawiamy się na wspólne biesiadowanie czegokolwiek, to omawiamy, co kto zrobi, czym się zajmie ale jeśli ja kogoś z a p r a s z a m, to oczekuje , że po prostu przyjdzie.
      • aguar Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 13:32
        Tak, tak, też tak uważam, jeśli się ZAPRASZA, to na gotowe. W przypadku składkowego, wspólnie urządzanego bardziej pasowałoby ZAPROPONOWAĆ: robimy u nas imprezę składkową na takich i takich zasadach, będzie nam miło jeśli się przyłączycie, macie ochotę?
    • chococaffe Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 10:58
      Przyznam, że BN to jedyne święta kiedy pytam gospodarza czy coś przynieść. Nie przynoszę bez pytania i nie lubię jak ktoś przynosi bez pytania. Nie oczekuję też, że ktoś będzie pytał - zapyta to zapyta, Jak nie to nie.

      Imprezy składkowe bardzo lubię, świąteczne też.

      Jedyne czego nie lubię to zmian w ostatniej chwili kiedy jestem już przygotowana na formę X .
    • asfiksja Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 11:33
      Zgadzam się z tobą, z tym że ja nie mam żadnego problemu z przyniesieniem czegoś, ale jeśli na stół wjeżdżają mi nagle 3 wielkie niezapowiedziane gary kapusty z grzybami i autorka każdej z nich domaga się, aby jej wyrób był otoczony odpowiednią atencją - odczuwam niekłamaną magię świąt.
      • mum2004 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 00:43
        asfiksja napisał:

        > ale jeśli na stół wjeżdżają mi nagle 3 wielkie niezapowiedziane gary kapusty
        > z grzybami i autorka każdej z nich domaga się, aby jej wyrób był otoczony odpo
        > wiednią atencją - odczuwam niekłamaną magię świąt.


        No ale to kwestia dogadania: jeden robi kapuste, inny pierogi czy sernik. Nie wyobrażam sobie, że w rodzinie nie można się dogadać co kto robi.
        • kosmos_pierzasty Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 00:57
          mum2004 napisała:

          Nie w
          > yobrażam sobie, że w rodzinie nie można się dogadać co kto robi.

          big_grin Urocze. Doprawdy smile

          Spróbuj się dogadać w tej kwestii z moją teściową. Miała zrobić barszcz, ja - grzybową. Pytam, czy przynieść, "nie, nie, to już zjemy u ciebie w święta, ja nie będę robić". Myślisz, że nie zrobiła?
          Dwa razy dobitnie mówiłam, że nie weźmiemy jedzenia, najwyżej ciasta, jeśli oczywiście będzie miała chęć nam dać i co dziś usłyszałam przy wyjściu? "No jak to nie chcecie? Śledzi? Ani pierogów? A barszcz? To co ja z tym wszystkim mam zrobić?"... I wcale nie dam sobie ręki uciąć, czy jutro nie wkroczy do mnie z wielką torbą pełną jedzenia. A ja naprawdę mam czym ją ugościć smile
        • little_fish Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 18:55
          Zawsze jak czytam o składkowych wigiliach to przypomina mi się historia kumpeli. Miała na wigilię jechać do siostry (kilkanaście kilometrów), umówili się co kto robi i podział wyszedł im tak, że jedni robili najrozmaitsze ryby a drudzy resztę. Z powodu nagłej śnieżycy na wigilię nie dotarli. Jedni mieli na wigilię same ryby, ci drudzy wigilię bez rybki 😄
        • mika_p Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 27.12.19, 16:54
          > Nie wyobrażam sobie, że w rodzinie nie można się dogadać co kto robi.

          Oczywiście, że można, wszak teściowa nie rodzina big_grin
          Kilkanascie lat temu robiłam wigilię u siebie, podział dań do przygotowania starannie przygotowany i rozpisany na mnie, mame i teściową. Mama miała zrobić m.in. kapustę z grzybami. Teściowa też zrobiła, bo ona robi taka inną, specjalną i w ogóle niezbędną na wigilii.

          --
          Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
    • mikams75 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 11:52
      przed swietami wg mnie wypada chociaz spytac badz zaproponowac zrobienie czegos, to niezupelnie ta sama sytuacja, co jakies tam zwykle spotkanie przy kolacji. Ale to gospodarz decyduje, czy przyjmuje jakies danie u siebie na stol czy nie. Moze byc glupio gospodarzowi powiedziec - zapraszam ale z salatka czy lazankami. Ale pomoc chetnie przyjmie. Tylko to trzeba skoordynowac, zeby nie bylo, jak wyzej ktos pisze, trzech garow kapusty.
      • szeera Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 15:42
        "przed swietami wg mnie wypada chociaz spytac badz zaproponowac zrobienie czegos, to niezupelnie ta sama sytuacja, co jakies tam zwykle spotkanie przy kolacji."

        Ale dlaczego? Zwyczaje co do tego są bardzo różne. Ja bardzo późno dowiedziałam się, że w ogóle można robić święta składkowe. W moim otoczeniu nie było takiego zwyczaju, rodzina gościła się po kolei, raczej nikt nie był przez to poszkodowany. A święta w różnych domach miały swoją mocną specyfikę wynikającą z tego kto tym razem był gospdarzem. Pewnie inaczej jest gdy co roku jest ten sam gospodarz, wtedy rzeczywiście trochę dziwnie bym się czuła przychodząc przez lata na gotowe.
        • z_lasu Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 27.12.19, 10:31
          U nas tak jest, że każde święta są u nas (z różnych względów), przyjeżdża po kilkanaście osób, nie wyobrażam sobie, żebym jeszcze absolutnie wszystko miała robić sama. I tak padam na pysk, chociaż przygotowania rozkładam sobie na cały miesiąc.

          Za to genialnie moim zdaniem rozwiązali to nasi sąsiedzi. Spędzają święta rotacyjnie i zasada jest taka, że kto daje lokal, ten nie przygotowuje już nic do jedzenia. Wychodzą z założenia, że ten, kto musi przygotować dom wraz z noclegami i tak ma dosyć roboty, więc zawsze całe jedzenie jest przywożone. Ech... też bym tak chciała.
      • jola-kotka Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 26.12.19, 02:51
        Tylko ze to jest tak . Chodzisz do takiej np. Babci na wigilie i tam tez idzie duzo osob ktore licza ze zjedza te potrawy co , co roku i one beda mialy ten sam co zawsze smak bo zawsze sa robione przez ta jedna osobe . A tu nagle pierogi Stasi, kapusra Zosi itd. Wszystko inne nie takie no i czar pryska. Dlatego moja babcia uwaza ze nikt tego nie zrobi jak ona i na pomoc sie nie zgadza . Faktycznie tak jest ze jakby ktos inny ugotowal barszcz, zrobil pierogi czy upiekl sernik to cala ta wigilia by duzo stracila bo nikt tak nie gotuje jak babcia smile.
          • morekac Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 27.12.19, 09:14
            I ciekawe, czy tej magii nie trafi szlag, gdy kucharka utraci siły.

            --
            -------------------------------------------------------------
            "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
        • nowel1 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 04.01.20, 14:29
          jola-kotka napisała:

          > Tylko ze to jest tak . Chodzisz do takiej np. Babci na wigilie i tam tez idzie
          > duzo osob ktore licza ze zjedza te potrawy co , co roku i one beda mialy ten sa
          > m co zawsze smak bo zawsze sa robione przez ta jedna osobe . A tu nagle pierogi
          > Stasi, kapusra Zosi itd. Wszystko inne nie takie no i czar pryska. Dlatego moj
          > a babcia uwaza ze nikt tego nie zrobi jak ona i na pomoc sie nie zgadza . Fakty
          > cznie tak jest ze jakby ktos inny ugotowal barszcz, zrobil pierogi czy upiekl s
          > ernik to cala ta wigilia by duzo stracila bo nikt tak nie gotuje jak babcia smile.


          Wygodne.
          To dla ilu osób babcia gotuje?
      • bi_scotti Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 24.12.19, 16:49
        Byawlam na roznych Wigiliach i w PL, i w Kanadzie. Jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby ktos zorganizowal Wigilie od A do Z (jak urodziny czy inne party) i po prostu zaprosil iles tam ludzi "na wyzerke". W moim circle Wigilia by default to wspolny wysilek wszystkich bioracych w niej udzial. Tak kulinarny jak organizacyjny. To jest jednak very special, specyficzna kolacja, nigdy nie rozpatruje jej w kategoriach "jeszcze jedno spotkanie towarzyskie".
        Inne parties - no problem, przychodze tylko z butelka wina i milym usmiechem a jesli potluck, to przynosze, co obiecalam przyniesc ale Wigilia to Wigilia - kategoria sama dla siebie wink Life.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
          • mysz1978 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 26.12.19, 14:46
            a ja uwazam ,ze zawze wypada cos przyniesc - klasyczne pudełko czekoladek i wino na przykład... A jesli impreza skladkowa, to oczywiscie ustalic wczesniej.
            Jesli chodzi o pomoc, to wiadomo ,ze do zmywania nie ma co sie zrywac, ale talerz po sobie mozna odniesc do kuchni...
        • morekac Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 27.12.19, 09:21
          Wiesz, od 2 lat jestem koordynatorem zbiorczych imprez rodzinnych. Tak, określa się, co kto robi i ile będzie osób. Działa to całkiem nieźle.

          --
          -------------------------------------------------------------
          "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
      • jola-kotka Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 26.12.19, 03:00
        Zalezy jaka jest ta ciociaczy babcia 70+ lub nawet 80+ bo sa takie jak moja co odbieraja taka propozycje zle. Cos w stylu" czy ty myslisz ze ja juz zaraz umieram i nie dam sobie rady " albo " czy ty mnie masz za tak stara juz" dlatego juz nie proponuje pomocy, nie pytam. Powiedziala ze jak kiedys poczuje ze juz nie moze podolac to sama nam powie i ok . Jasno postawiona sprawa. Z tym ze po wczorajszym i dzisiejszym dniu gdzie przez jej dom przewalilo sie pewnie z 60 osob spokojnie obstawiam ze do swoich setnych urodzin da rade 😀. Tego jej zycze.
    • mamkaantka Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 00:15
      A czy to tak ciężko zrozumieć że obowiązuje ogólnie zasada wzajemności oraz zdrowego rozsądku ? Skoro moja mama szykuje święta od tygodnia i czuje się przy tym jak ryba w wodzie, a ja mam mnostwo pracy i male dzieci owszem przychodzę na gotowe, ale jak ta sama mama nie ma siły lub zdrowia lub chęci by szykować ogromną imprezę dla wszystkich rozsądnie jest się robotą podzielić Niestety pojawia się w rodzinie ta czarna owca, która być może podobnie jak ty czuje się gościem więc wszystko ma gdzieś....
    • mum2004 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 00:25
      Zadziwiają mnie takie rodzinne niedopowiedzenia. Ja wraz z zaproszeniem na wigilię dostałam konkretną informację co mam zrobić. Nie wyobrażam sobie, żeby czasochłonną wigilię przygotowywała jedna osoba a kilkanaście przyjechało ma gotowe.
      • kocynder Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 26.12.19, 20:13
        Że wszystko zależy od ustaleń. Jeśli np uczestnicy ustalą, że Wigilia odbędzie się w domu Kowalskich ale wszyscy goście pomogą w organizacji - wówczas zgodnie z sv jest dopytać państwa Kowalskich jaki "wkład" jest oczekiwany: czy zrobić bigos, sałatkę czy pierogi. Jeśli zaś państwo Kowalscy ZAPRASZAJĄ na wieczerzę - to gość nie tylko nie jest zobowiązany do żadnej pomocy, ale wręcz mocno nietaktownym byłoby przynieść swoje danie - niekonieznie pasujące do ustalonego przez gospodarzy menu. Natomiast drobiazg w postaci czekoladek, dobrego wina jest zawsze miłym "podziękowaniem" za zaproszenie.

        --
        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
    • anorektycznazdzira Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 17:41
      Imieniny itp- jak najbardziej
      Święta- nie, bo zakładam, że i tak każdy je robi, więc spotykamy się, ale każdy coś przynosi, a nawet coś zmywa

      --
      Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
    • lauren6 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 18:54
      Myślę, że w normalnych rodzinach ludzie dogadują się do formy imprezy, jak i tego co kto przynosi. U nas od lat sprawdza się idea Wigilii składowej, dzięki czemu gospodarze mogą normalnie posiedzieć przy stole z gośćmi, a nie padać przy stole na twarz urobieni przygotowywaniem 12 potraw. Choć oczywiście byłoby mi wygodniej przyjść na gotowe z samą torebką.
      • mamkaantka Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 19:27
        Otóż to! Znam taką parę, która moj mąż nazwal - sępy. Zawsze zwarci i gotowi by przyjść do kogoś w gości, korzystają z chęcią z gościmy nie oferując nic w zamian, To znaczy nie poczuwaja się do tego by cokolwiek przynieść w prezencie, ani by ugoscic kogokolwiek. Podobnie jak autorka wątku lubią się gościć....
      • claudel6 Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 26.12.19, 23:46
        kluczowe słowo "normalnych". w normalnych rodzinach ludzie ze sobą rozmawiają i ustalają, co kto. Wigilia to nie jest czyjaś impreza, jak komunia czy ślub, gdzie można się czuć zaproszonym i resztę mieć z bańki, to jest wspólne święto wszystkich, gospodarze tylko dają miejscówkę. przygotowywanie 12 czy nawet mniej potraw to nie jest przygotowanie grilla i w normalnych rodzinach ustalasz z gospodarzem, w czym mu pomóc i co przynieść i czy w ogóle jest taka potrzeba. nikt nikogo nie zaskakuje, role są rozdzielone nawet jeśli tą rola jest kupienie w sprawdzonym miejscu pierogów, żeby biedna gospodyni nie lepiła ich po nocach jak ten kopciuszek.
    • thaures Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 19:10
      Wigilię robię od ponad 20 lat, nikt nic nie przynosił prócz pierwszego razu, gdy jeszcze nie umiałam gotować i mamy pomogły. Od paru lat szwagier przynosi inny rodzaj ryb niż my robimy.
      Ze znajomymi, z którymi rzadko się widzimy nie uprawiamy składkowych imprez, ale przynosi y wino. Z dwiema parami, z którymi widzimy się często umawiamy się, kto przynosi jaką sałatkę i z gospodarzami ustalamy jaki alkohol pijemy.

    • bukietlisci Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 25.12.19, 21:56
      a co Wy tam wieciebig_grin
      właśnie dzwoniła przyjaciółka. od ośmiu lat wigilia dla rodziny męża odbywała się w jej domu. zjeżdżało się ponad dwadzieścia osób - nikt nigdy nawet się nie zająknął, co przynieść.
      w tym roku dwa miesiące wcześniej uprzedzili, że zamierzają na święta wyjechać. foch poszedł po rodzinie szerokim echem. wyjazd im nie wypalił, dwa tygodnie temu byli u teściowej ( wigilia miała być u niej w tym roku) . była też córka teściowej z którą ta omawiała plany wigilijne. i zapytali , o której mają przyjechać. teściowa wypaliła; "" a co , ugotowaliście potrawy?? na gotowe przyjdziecie? bo ja nic nie robiłam i nie zrobię"
      przyjaciółka nie zamierzała iść z pustymi rękami. nie dane jej było zapytać, co przynieść bo teściowa wystrzeliła z armat.
      na wigilię nie poszli do teściowej, wczoraj wieczorem mieli telefony od rodziny z pretensjami. bo nie dość, że u siebie nie zrobili, bezczelni, to jeszcze mamusię zdenerwowali. bo WSZYSCY myśleli, że wieczerza będzie jak zwykle u nich, a oni takie świństwo rodzinie zrobili. mamusia się podobno bardzo zasmuciła, bo musiała wyciągać zastawę i angażować córki i synowe do gotowania.
      teściowa przyjaciółki ma pięcioro dzieci. te dzieci mają dzieci. i wszyscy od ośmiu lat gościli się u mojej przyjaciółki. ona nie żałowała, warunki ma, pieniądze też. robila, bo chciała.
      a tu się okazało, że musi urządzać wigilię dla wszystkich dozgonnie. bo inaczej foch i wstręty.
    • kandyzowana3x Re: O przychodzeniu na gotowe - neutralnie 26.12.19, 11:14
      O ile zgodzę się z nie przynoszeniem jedzenia ( w tym dopuszczam symboliczną jedna potrawę/deser jako podarunek) to jednak przy większych imprezach staram się trochę w miarę możliwości pomagać. Odnieść brudne szklanki czy talerze do kuchni, przynieść coś na stół czy zwyczajnie pomoc coś gospodarzom. Niestety / na szczęście większość moich znajomych nie ma pomocy domowych, czy kelnerów do obsługi stołu a jednak trochę roboty przy goszczeniu kilku osób jest. W szczególności w święta jeśli goscimy rodzinę i bliskich fajnie jednak jest jak ktoś poczuwa się do pomocy. To co dla kilku osób jest do zrobienia w 5 min jedna nieraz musi robić pół h.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka