Dodaj do ulubionych

Słój lemingowy

26.12.19, 09:51
Jakis watek o Zenku mi przed chwila czytalam i kolejny raz przyjezdni do miasta, tam byla Warszawa i Bialystok byli nazwani słojami. Rozumiem, ze jest to osoba sprowadzajaca sie na teren danego miasta w celach zarobkowych.
Czy dotyczy to tylko Polakow, czy Ukraincy albo przedstawiciele innych nacji to tez moga na to miano zasluzyc?
Czy w tym kraju mozna byc przyjezdnym albo nowym mieszkancem, czy juz tylko wysmiewanym slojem?
Mam problemy w zdefiniowaniu wlasnej osoby, sprowadzilam sie do Warszawy do pracy, majac podpisana umowe o prace w duzej korporacji, studiowalam w innym miescie, sloikow nigdy nie ciagnelam, bo moja matka tak samo niegotujaca jak ja. Jestem słoikiem, czy nie? A moje dzieci, ktore sie w tym miescie urodzily?

Jeszcze o leminga mam pytanie, bo kiedys zostalam tak ‚obrazona’ na tym forum. Czy jak nie glosuje i nie popieram pis, to automatycznie jestem lemingiem, a moze jak mieszkam w biednej dzielnicy z menelami i komunalkami na tej samej klatce to nie? Nie wiem, czy to stan umyslu, czy adres ma znaczenie?

Dlaczego Polacy tak deprecjonuja swoich rodakow? Zawsze myslalam, ze narod powiniensie wspierac i byc razem, a zewszad tylko pogarda.
Pomozcie drogie Bravo...
Obserwuj wątek
    • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 09:58
      Co zrobisz, są ludzie z tak niskim poczuciem własnej wartości, że po prostu muszą się dowartościować, a ich miejsce urodzenia jest jedynym walorem jaki w sobie odnajdują.
    • rosapulchra-0 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 09:58
      Ja jestem emigrantką zarobkową, a Warszawę opuściłam wiele lat temu. Co gorsza, zabrałam moje dzieci, bo mąż wcześniej wyjechał. A wszyscy my urodzeni w Warszawie, więc ani słoiki, ani lemingi..
      No nie pomogę.

      --
      Ty milden samotna zdaje jesteś to może się wymienicie usługami? Bo pewnie też masz z tym problem. by bergamotka77
        • rosapulchra-0 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:13
          Nigdy nie robiłam tajemnicy z miejsca mojego urodzenia. Więcej niż połowę swego życia przeżyłam w Warszawie, mam w niej swoje miejsca, które z czułością wspominam, ale i tu gdzie mieszkam obecnie nie mogę narzekać i nie znajduję żadnego powodu, żeby do Warszawy wrócić. No i faktycznie, jak napisała jak_matrioszka, zmywakiem jestem dla niektórych, również, a może przede wszystkim w Warszawie urodzonych big_grin

          --
          "Dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, kiedy to zrobi ktoś inny" Antoni Czechow
          • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 14:27
            Jednym słowem jak ktoś chce uderzyć to kij znajdzie, czy słoikiem, czy zmywakiem, czy tam korposzczurem. Dlaczego ludzie sobą gardzą? Po co? Jakie doznania im to sprawia? Pytanie retoryczne.
            • prezent_urodzinowy Re: Słój lemingowy 26.12.19, 19:17
              Uderzyć można tego, kto się temu poddaje.
              Ja długie lata byłam sloikiem w Warszawie, bardzo podoba mi się to określenie, nawet jeśli ktoś chce, żeby brzmiało obraźliwie. Kochałam swoje jedzenie od mamy i babci, było dla mnie kawałkiem domu, za którym tesknilam... Ukraińcy słoikami nie są, gdyz maja za daleko, żeby jeździć do domu co chwilę.
              Oni są "zmywakami" - tak jak i ja teraz tu, gdzie mieszkam, czyli w Anglii. Nawet jeśli pracują gdzie indziej... Tak to jest, Anglik za granicą to ekspat, nieważne co robi, a Polak za granicą to zmywak, w najlepszym wypadku imigrant.
              Nie czuję się absolutnie urazona przez żadne z tych określeń.
              Co do lemingow się nie wypowiem, nie używam tego określenia i nie mam zdania.
          • heca7 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:10
            Ale pamiętam jak moja matka (jej dziadkowie i pradziadkowie leżą na Bródnie) wygarnęła mojemu ojcu w awanturze , że ...uwaga...dla jej matki miejsca na Bródnie nie było (leży na Wólce) a jego matka spod Wawy kilka lat później się załapała. Cwaniara jedna, co?

            --
            Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
          • ck2 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 14:41
            Ja też. smile Ze strony matki, Warszawianki z urodzenia. Niestety, ze strony ojca jestem wieśniakiem z pipidówy, który skorzystał z możliwości z prlowskiego awansu społecznego. A sama urodziłam się i wychowałam w mieście 200 tys. (czyli w forumowym rozumieniu na głębokiej prowincji). Nie wiem, gdzie w Polsce jest takie dziedziczenie z pokolenia na pokolenie i rody miastowe od wielu pokoleń, o których niektórzy piszą.
            • chatgris01 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 17:23
              ck2 napisała:

              > A sama urodziłam się i wychowałam w mieście 200 tys. (czyli w
              > forumowym rozumieniu na głębokiej prowincji).

              Ja się urodziłam i wychowałam w 20 tysięcznym, to pewnie wg forum III świat? big_grin

              (ale za to wielki świat i koronowane głowy od stuleci często bywały w moim miasteczku tongue_out )




              --
              http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
      • kosmos_pierzasty Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:21
        W sumie to jedyna rozsądna rada, żeby to olać. Ale z drugiej strony, faktycznie rozumiem, że komuś może być przykro. Sama w takich sytuacjach staram się dojść do tego, dlaczego mnie coś akurat rusza, żeby w przyszłości tego uniknąć. Bo na swoje reakcje jeszcze jakiś wpływ mam, na mądrych inaczej dookoła już niekoniecznie.
          • tiszantul Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:08
            Ciekawe, ze na forum nieustannie mamy deklaracje, jak to emama wystawia walizki, unika, schładza kontakty, wycisza, nie nawiązuje bliższych relacji. I nigdy nie ma tak, ze już wszystkie walizki wystawione, kontakty zerwane, a trolle wyciszone, bo wciąż pojawiają się nowe kontakty do zerwania, trolle do wyciszenia i walizki do wystawienia
            • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 15:27
              ja piszę o rzeczywistych kontaktach. Forum to nie prawdziwe życie, nie nawiązuję żadnych bliższych relacji z forumkami. A ty? Jeśli słyszysz szowinistyczne, rasistowskie, mizoginistyczne, pogardliwe hasła o jakiejś grupie ludzi, chętnie nawiązujesz kontakty z autorem?? Zresztą nie znam cię, może dla ciebie to nie wada.
      • zazou1980 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:22
        Mam czas...
        Zastanawia mnie to deprecjonowanie i umniejszanie innym ludziom. W wielu krajach docenia sie osoby, ktore przyjezdzaja, by swa praca wspierac wzrost dobrobytu ogolu, a u nas zawsze trzeba obrazic, zeby poczuc sie lepiej...
    • kochamruskieileniwe Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:32
      Nie jestem przeciwna migracji, Rozumiem, że to naturalny proces, związany z życiem zawodowym, rodzinnym itp.
      Ale... Nie podoba mi się częsta postawa tzw "przyjezdnych". Na szczęście, mam wrażenie, że kulminacja tej postawy już minęła i coraz większa świadomość istnieje.
      O co chodzi?
      O "opluwanie" miasta w którym przyszło im żyć. O brak jakiejkolwiek chęci zrozumienia, poznania przeszłości. O Absolutny brak nawiązania jakiejkolwiek relacji.Czym to się wyraża? Choćby brakiem płacenia podatków w tej przykładowej Warszawie ("bo bogata, a ja wolę, jako lokalny patriota wesprzeć swoje miasto"). I jednoczesne narzekactwo na brak przedszkoli, stan komunikacji miejskiej, stan nawierzchni ulic...
      A wystarczyłoby zobaczyć, jak kształtują się wpływy do budżetu miejskiego i jakie pozycje stanowią największy wpływ.
      I inna sprawa - słynne "jestem z Warszawy", które psuje opinię innym mieszkacom tego miasta. Tak częste w okresie urlopowym.

      Wyżej wymienione przeze mnie punty, to dla mnie cechy "słoja". Choć nie przepadam za zytm określeniem, jednak w tym kontekście pasuje mi to określenie bardzo.
      To moje subiektywne zdanie.
      • kosmos_pierzasty Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:34
        Tak, też kiedyś poznałam towarzystwo, które przeniosło się do dużego miasta i wieszało na nim psy, całkowicie bez poczucia obciachu. To po licho się przenosili? Nie podtrzymałam kontaktu z nimi, niefajni ludzie.
        • cauliflowerpl Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:39
          To jest ciekawe podejście, i nie piszę tego do Was. Po prostu już wyżej mi się skojarzyło z emigracją a potem doczytałam Wasze wpisy.

          Od osoby migrującej do innego KRAJU często wręcz "wymaga się", żeby nie interesowała się jego historią, nie próbowała się zintegrować, a kasę oszczędzała, żeby wrócić do Polski i wybudować dom.

          A jak się wtopi, zintegruje i pokocha, to "się oszukuje", jak to ostatnio w jednym wątku udowadniano.
          • kosmos_pierzasty Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:44
            No coś Ty, nie... Gdziekolwiek człowiek na długo wyjeżdża, to chyba normalne, że dowiaduje się dużo o tym miejscu, poznaje język, itd. Wymaganie niezainteresowania historią? Braku integracji? Gdzie się spotkałaś z takim podejściem? Bo dziwne jest wink
            • cauliflowerpl Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:48
              Rychu na przykład mi zarzucił, nie dokładnie to, ale pobocznie, że skoro zawsze chciałam mieszkać w Hiszpanii to dlaczego siedzę na polskim forum, że powinnam się całkiem od polskości odciąć. Jak gdyby trzeba było zdecydować, czy jesteś tylko czarna czy tylko biała.

              Można zatem przypuszczać, że istnieje jakaś podświadoma zazdrość o to, że ktoś może wykazywać przychylne uczucia w stosunku do nowego miejsca zamieszkania.

              Ale tak jak dopisałam niżej: ta zazdrość faktycznie uwidacznia się raczej u osób z poprzedniego środowiska, w tym wypadku byłoby "z prowincji"; osoby ze środowiska nowego oczekują właśnie, że się właśnie zwiążesz, zintegrujesz i zainteresujesz.
              • larrisa Re: Słój lemingowy 26.12.19, 15:32
                cauliflowerpl napisała:

                > Rychu na przykład mi zarzucił, nie dokładnie to, ale pobocznie, że skoro zawsze
                > chciałam mieszkać w Hiszpanii to dlaczego siedzę na polskim forum, że powinnam
                > się całkiem od polskości odciąć. Jak gdyby trzeba było zdecydować, czy jesteś
                > tylko czarna czy tylko biała.
                >
                Ale przecież tu nie chodzi o to, i podejrzewam, że dobrze o tym wiesz, że nowy kraj się podoba. Tylko o to, że stary się krytykuje, często tendencyjnie. Nie tylko kraj ale i ludzi, a równocześnie z tymi krytykowanymi ludźmi (Polakami) stale siedzi się na forum. To trochę schizofreniczne po prostu.
                • cauliflowerpl Re: Słój lemingowy 26.12.19, 16:45
                  Ależ właśnie o to mu chodziło. Że skoro od piętnastego roku życia chciałam zamieszkać w Hiszpanii (podkreślam, chciałam zamieszkać w kraju X a nie chciałam wyjechać z kraju Y) to, cytuję: "o rozczarowującej pod każdym względem Polsce należałoby zapomnieć do końca. A nie codziennie nurzać się z upodobaniem w kulturze, która jest Ci obca i od 15 roku życia chciałaś ją zamienić na hiszpańską."

                  Ale że na ematce wszystko można sobie zinterpretować wg własnego widzimisię a nie wg tego, co autor rzeczywiście napisał, to był czas przywyknąć.
          • obrus_w_paski Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:49
            To jest przecież niemożliwe. A jak już napiszesz, ze jesteś zintegrowana, kraj docelowy pokochany (oraz ty w tymże kraju przez tubylców), a jednocześnie Polske wciąż lubisz to już w ogóle 🤯. jak chociaż na zmywaku pracujesz to pol biedy, ale jak robisz tzw szeroko pojętą karierę, to opowiadasz sf.

            cauliflowerpl napisała:

            >
            > A jak się wtopi, zintegruje i pokocha, to "się oszukuje", jak to ostatnio w jed
            > nym wątku udowadniano.
          • larrisa Re: Słój lemingowy 26.12.19, 15:27
            cauliflowerpl napisała:

            >
            > Od osoby migrującej do innego KRAJU często wręcz "wymaga się", żeby nie interes
            > owała się jego historią, nie próbowała się zintegrować, a kasę oszczędzała, żeb
            > y wrócić do Polski i wybudować dom.
            >
            >
            Patrz jak to można różnie te same rzeczy odbierać. Ja to mam wrażenie odwrotne, absolutnie nie powinno się na nową "ojczyznę" narzekać, wszystko powinno się podobać, narzekać mają prawo tylko rdzienni mieszkańcy bo nowo przyjezdny powinien być wdzięczny i zachwycony, a jak coś mu się nie podoba to won.
      • zazou1980 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:42
        Ok, to czyli nazywanie wszystkich jak leci slojami jest spowodowane, tym ze niektorym przyjezdnym sie nie podoba w miescie do ktorego przybyli, ewentualnie sa rozczarowani zastala sytuacja/praca...
          • kochamruskieileniwe Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:10
            wiem, ale słyszałam mnóstwo "plucia" od tych, co nie płacą podatków w Warszawie - na to, że ich dziecko nie dostało się do przedszkola i musza bulić za prywatne.
            Jakoś zręcznie pomijali fakt tych podatków suspicious - bo i tak vat płacą w Warszawie... (na marginesie - vat idzie do budżetu panstwowego, nie miejskiego. Tacy "zorientowani")
            Albo narzekali, że w pewnych dzielnicach nie ma budowy przeszkoli. Tylko na jakiej podstawie wiadomoi, ile miejsc potrzba? Liczbe miejsc szacuje sie na podstawie zeznań podatkowych (już nie na podstawie meldunków)
            • turzyca Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:29
              >Liczbe miejsc szacuje sie na podstawie zeznań podatkowych (już nie na podstawie meldunków)

              Co by i tak nic nie dało, bo obowiązek meldunkowy jest fikcją. Jakby wprowadzić możliwość dwóch lub trzech meldunków stałych, to można by go przywrócić, ale w obecnej sytuacji jest bez sensu.

              --
              Dzenderowy potfur A.D. 1904
            • ginger.ale Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:34
              Ja akurat się nie spotkałam. Warunkiem sine qua non wzięcia udziału w rekrutacji jest zamieszkanie i rozliczanie podatków w Warszawie. To powinny ogarniać największe nieogary.
              Przy szkołach też decyduje zamieszkanie, w nie zameldowanie, ( od sąsiadki zażądali umowy najmu, ja musiałam okazać akt notarialny, bo mąż jest zameldowany w Śródmieściu, ja z dziećmi w naszym poprzednim mieszkaniu, a mieszkamy w trzecim i tą jedną przecznicą zmieniliśmy rejon).

              --
              come to the dark side, we have cookies!
              • ginger.ale Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:37
                A nie cofam, zapomniałam o tym jak kolega męża (nie słoik) po wyprowadzce do domku pod Warszawę chciał po kilku latach zameldować nam żonę i dziecko (których nie znaliśmy big_grin ), bo zależało mu na przedszkolu na Ursynowie. To było min.dekadę temu, w moich czasach przeddzieciowych.

                --
                come to the dark side, we have cookies!
      • szafireczek Re: Słój lemingowy 26.12.19, 14:43
        Popieramsmile Tak ogólnie, to jednak nie rozumiem całej tej histerii: słoje, nie-słoje...chyba, że chodzi o oszczędzanie zwojów poprzez robienie szuflad z etykietami, chociaż najprawdopodobniej jednak prozaiczne, zwykłe kompleksysmile
      • taki-sobie-nick Re: Słój lemingowy 27.12.19, 01:40
        Jako straszna miejscowa dodałabym jeszcze, że w związku z migracją wielu przyjezdnych miasto się zmienia, chodzi mi o samą architekturę typu stawianie apartamentowca lub biurowca na każdym trawniku.

        Mnie się to nie podoba.


        Gdyby ktoś się czepiał, że nie obchodzi mnie, gdzie przyjezdni będą mieszkali/pracowali - bądźmy szczerzy, ich moje sprawy też nie obchodzą.
    • afro.ninja Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:42
      Najlepsze to jest kiedy ludzie z malych miast dogryzaja tym z dużych. Czyli dziala to w obie strony. Dla.mnie to sa jakies straszne kompleksy. Akurat w malych miastach można muec wspaniale kariery i życie, a w duzych wcuaz byc na dorobku, bo wszystko drogie, zwłaszcza mieszkania. Moim zdaniem, ludzie musza sobie o czyms gadac i to panune na calym świecie, te nierówności geograficzne.
    • pusztekama Re: Słój lemingowy 26.12.19, 10:49
      To raczej kwestia osobowości i pewnego układu społecznego niż poglądów. Mój znajomy ma na ten temat teorię, z którą w zasadzie się zgadzam. Ktoś, kto urodził się i wychował w Warszawie, nasiąkł wielkomiejskością, na ogół odnajdzie się psychicznie wszędzie, nawet w metropoliach większych i poważniejszych, np. w Nowym Jorku czy Paryżu. Oczywiście w im wyższej klasie się urodził, tym będzie mu łatwiej. Natomiast przybysze (po 1989 r. bo wcześniej to inna sytuacja) zawsze będą czuli tę zadrę słoikowatości. Nigdy nie zostaną pełnoprawnymi Warszawiakami, bo po prostu tkwi w nich to ograniczenie mentalne, z którym sami nie są sobie w stanie poradzić. Z polityką nie ma to wiele wspólnego. Dlatego nienawidzący PISu Warszawiak z urodzenia lemingiem nie jest, ale z Białegostoku mieszkający w Warszawie już tak. I odwrotnie: popierający PIS Warszawiak jest bezepitetowy, podczas gdy już mieszkaniec Białegostoku może zostać zaklasyfikowany jako ciemnogród - moher itp. Oczywiście teoria humorystyczna, ale z ziarnem prawdy w sobie. "Można wyciągnąć człowieka z ghetta, ale ghetta z człowieka nigdy się nie wyciągnie" - wszystko, co nie jest urodzone i wychowane w Warszawie, jest (póki co) ghettem w Polsce.
      • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:12
        Nie zgadzam się zupełnie z twoim znajomym. Kiedy przestajemy się samookreślać tylko na podstawie miejsca urodzenia, czyli czegoś, na co nie mamy najmniejszego wpływu, a zaczniemy na podstawie wyborów i wartości, czyli czegoś na co mamy jak najbardziej wpływ, to łatwiej zbudować w sobie właściwą tożsamość, zgodną z wewnętrznymi potrzebami. Ograniczenie mentalne może jak najbardziej tkwić i w warszawiaku, który czuje się lepszym, tylko dlatego, że urodził się w Warszawie? To trochę mało, by świadczyć o wartości człowieka. Poznałam kilku warszawiaków na obczyźnie i nie mieli nic w sobie nadzwyczajnie światowego. Wręcz byli tacy z problemami integracyjnymi, być może powodowanymi poczuciem wyższości. Kolega z pracy aż stał się swego rodzaju czarną owcą, bo fakt, zachowywał się skandalicznie. Tak więc, nie oceniajmy ludzi tylko na podstawie miejsca urodzenia bo to nie ma sensu.
      • afro.ninja Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:38
        Co za bzdura. Ostatnio siedziałam w restauracji i kilka stolikow dalej siedziela jakas kobieta, ktora strasznie glosno mówiła. Nie umiala sie zachować, zero kultury, dyskrecji, jakiegokolwiek skrępowania. Chcac mie chcac, uslyszalam historię jej życia, zagranicznych wyjazdów. Stad pytanie, jak ona taka obyta, czemu tak zle zachowuje sie w miejscu publicznym ?! Jej wspolrozmowcy mowili cicho, nir slyszlam dokladnie co mówili, ale ona i tak ich przekrzykiwała.
      • sumire Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:21
        Wierutna bzdura.
        Ale twój kolega niewątpliwie dogadałby się z forumką, która w wątku o niesławnym liceum twierdziła, że nie zna nikogo z prowincji, kto zrobiłby karierę.
        Mamy XXI wiek. Dziś już matka nie wysyła jedynego syna z tobołkiem pieszo do miasta do pracy w fabryce. Wielu ludzi wyjeżdża z domu na studia i po studiach albo pozostaje w mieście, w którym studiowało, albo jedzie jeszcze dalej. To normalne. Ocenianie ludzi przez pryzmat ich pochodzenia jest straszliwie krótkowzroczne... i z pewnością nie wielkomiejskie wink
        I cóż to, ta zadra słoikowatości? Co decyduje o tym, że jesteś skądś lub nie, jeśli czujesz się z tym miejscem związany?...
    • heca7 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:01
      Pamiętam, że w jakimś wątku ktoś wspomniał, że nie tylko w Warszawie są słoiki. U niego w mieście też tak nazywali przyjezdnych.
      Wielokrotnie byliśmy pytani skąd jesteśmy ( w życiu sama z siebie nie powiedziałam "jestem z Warszawy"), co miałam odpowiedzieć jak tu się urodziłam, wychowałam i w życiu nie mieszkałam gdzie indziej? Mąż to się przynajmniej w Otwocku urodził to może kręcić, że spod wink I słyszeliśmy wtedy różne komentarze- naprawdę?! a nie wyglądacie! big_grin Albo- dotąd mieliśmy same złe wrażenia po kontakcie z Warszawiakami a wy jesteście tacy normalni wink A najlepszy był- ale jesteście z Warszawy Warszawy czy urodziliście się gdzie indziej a teraz tu mieszkacie?



      Na przykład- jesteście z Warszawy?! A nie wyglądacie! big_grin

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
      • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:18
        No to ja mam wręcz przeciwnie. Jak byłam dziecięciem, to na koloniach zawsze, zawsze pytali czy jestem z Warszawy. Nie jestem. Prowincja chyba wyobraża sobie warszawianki jako dobrze wychowane pensjonarki, które nie mówią brzydkich wyrazów i potrafią posługiwac się nożem i widelcem w każdych okolicznościach i nie bardzo lubią mieszać się z innymi. Cała ja big_grin No tak mam i nic na to nie poradzę.
    • turzyca Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:04
      Moja definicja słoika - choć nie używam tego określenia wobec nikogo - jest dość bliska ruskim i leniwym oraz etymologii tego słowa.
      Słoik to imigrant gospodarczy nie nawiązujący z miastem pracy żadnych innych stosunków. W piątek jedzie do siebie (!), w niedzielę wieczorem lub poniedziałek rano wraca z zapasem jedzenia, jedyne zakupy jakie robi to chleb w żabce pod blokiem. Często żeby móc wcześniej wyjechać w piątek/spóźnić się do pracy w poniedziałek, w pozostałe dni tygodnia robi nadgodziny i siedzi w robocie przez cały żywy dzień. Nie chodzi na spacery czy do kawiarni, nie robi zakupów w lokalnych sklepach, nie uprawia hobby. Nie zna miasta. Nie jest przywiązany do miasta. Nie płaci podatków, nie dba o przestrzeń wspólną. Słoik nie jest w mieście pracy u siebie. I zazwyczaj dba, żeby otoczenie o tym wiedziało.

      Słoikiem może być człowiek dowolnej narodowości, choć ze względu na geografię Ukraińcy będą słoikami raczej w Rzeszowie czy Lublinie, ale nie w Szczecinie, gdzie słoikiem może być Niemiec.


      Zjawisko słoiczenia ma sporo wad - jest obciążające psychicznie dla samego słoika, powoduje konflikty związane z rytmem pracy (bo trudno pracować z człowiekiem, którego nigdy nie ma w piątek o 14, ale domaga się reakcji na maila w środę o 19), oczywiście prowadzi do degeneracji miasta, w którym ktoś słoiczy.

      Pod wpływem słoików postanowiłam, że w każdym nowym mieście postaram się jak najszybciej znaleźć się u siebie, znajduję sobie ulubioną piekarnię, kawiarnię, klub sportowy, ładną trasę spacerową, idę zwiedzać miasto jak turystyka, żeby zobaczyć ładne strony i poznać elementy samoidentyfikacji miasta. To w ciągu pierwszego miesiąca, żeby się jak najszybciej zakotwiczyć, zazwyczaj przez klub sportowy oswajam resztę miasta. Jestem imigrantką, nie słoikiem.

      --
      "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
      • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:21
        Chyba dobrze to ujęłaś. Słoik, to będzie ktoś, kto mimo obecności dóbr wszelakich jakie oferuje wielkie miasto, będzie tęsknił do znajomych siermiężnych smaków i rozrywek... Słoika więc znajdziesz i w warszawie i w Paryżu i w Tokio i gdziekolwiek ludzka stopa nie postanie. Znałam takich, którzy z Polski wozili mielonki w konserwach i sałatki w occie w słoikach bo takich w Paryżu nie było...
        • turzyca Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:35
          A, nie, jako człowiek, który regularnie wozi sobie patisony w occie, będę protestować przeciwko deprecjonowaniu sentymentu do miejsca pochodzenia!
          To jest ok być skądś, emigracja nie oznacza wyrzeczenia się korzeni. Ale emigracja nie jest tożsama ze słoiczeniem.
          W słoiczeniu chodzi o deprecjację aktualnego miejsca zamieszkania, o brak poczucia bycia u siebie. I o aktywne wyrażanie tej postawy braku przywiązania, o niepłacenie podatków, dostrzeganie tylko złych stron miejsca zamieszkania, spędzanie życia prywatnego poza miejscem zamieszkania w miejscu pochodzenia.

          --
          Świruska od Krzyżaków.
        • zazou1980 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:45
          Ok, ale to raczej ogranicza sie do niezbyt duzej grupy ludzi, bo ja akurat nie znam nikogo, kto w kazdy weekend jezdzi do swoich rodzicow i przywozi stamtad jedzenie na caly tydzien. Ludzi, ktorzy sprowadzili sie do Warszawy za praca, znam setki. Przez lata tyralm w 4 roznych korporacjach i za kazdym razem przyjezdnych bylo znacznie wiecej niz rodowitych Warszawiakow.

          Ty mylisz chyba studentow z ludzmi pracujacymi i wychowujacymi tu dzieci, ktorzy akurat korzenie maja w innych rejonach...
          • fitfood1664 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:25
            Nie mylę nikogo z nikim, po prostu opisuję zjawisko. Chodzi o motywację, nie zaś o sam fakt wożenia prowiantu. Ktoś, komu nie smakuje absolutnie nic z tubylczej kuchni i będzie z uporem maniaka woził prowiant nie jest równy komuś kto może i chciałby zapoznać się z paletą nowych smaków ale go nie stać.
          • turzyca Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:21
            >Ok, ale to raczej ogranicza sie do niezbyt duzej grupy ludzi, bo ja akurat nie znam nikogo, kto w kazdy weekend jezdzi do swoich rodzicow i przywozi stamtad jedzenie na caly tydzien

            >Ty mylisz chyba studentow z ludzmi pracujacymi i wychowujacymi tu dzieci, ktorzy akurat korzenie maja w innych rejonach...

            Znałam całkiem sporą grupę pracujących dorosłych, przedział wiekowy 24-30, którzy w "Warszawce" byli tylko do pracy, a życie prowadzili w Lublinie, Białymstoku czy Kutnie, a nawet zgoła w Trójmieście. Fakt że dzieci zazwyczaj powodują zakorzenienie w mieście, bo wymuszają jakąś tam integrację z otoczeniem, przedszkola itp, często ciąża była impulsem, żeby jednak znaleźć ginekologa w Warszawie, bo wcześniej się jeździło "do siebie" do swojego gina. Choć czasem nawet ciąża nie wymuszała zmiany, układy typu L4 na całą ciążę i spędzenie jej "u siebie", rodzenie "u siebie", macierzyński "u siebie" i cierpiętniczy powrót po macierzyńskim do miasta pracy też widziałam. Co oczywiście zwiększa alienację w mieście pracy, utrudnia integrację i wywołuje stres i konflikty. Wyobraź sobie że ktoś mi bulgotał, że to skandal, że dziecko nie ma szans na miejski żłobek, jeśli rodzice nie płacą w mieście podatków.

            Słoik to nie to samo co imigrant, to specyficzna grupa imigrantów. Szkoda że mocno się rzuca w oczy bo robi złą prasę wszystkim imigrantom.

            --
            Wróżenie z fusów.
            • kochamruskieileniwe Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:34
              zgadzam się z |Tobą Turzyco. Generalnie - moja definicja słoika jest jak Twoja. Ty ją mocno rozszerzyłać, bo ja napisałam skrótowo. I w zasadzie o kilku aspektach tylko.

              Zazou - piszesz, że nikogo nie znasz takiego...
              Powiedz, skąd te korki w piątki i niedzielwieczór/poniedziałki rano na wylotówkach warszawskich?
              Mieszkam na przedmieściach i widze co się w te dni dzieje na wylotówce na wschód Polski.
              i NIE zima to nie jest sezon działkowo/grzybowy itp.... suspicious\
              Aha - rejestracje - bynajmniej nie warszawskie. I Sokołów Podlaski, czy Węgrów itp... nie jest centrum rejestrowania samochodów firmowych.....

            • cauliflowerpl Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:34
              Mam taką koleżankę w pracy. Na wszystkie weekendy jeżdżą razem z mężem do swojego rodzinnego miasta (większego niż nasze i odległego o 250 km), gdzie wszystko jest lepsze.

              O tym, że wszystko jest tam lepsze informuje nas tonem nieznoszącym sprzeciwu, pogardliwym, i - co najlepsze - nie oceniwszy nigdy miejscowego: phiii, po co ja mam tu iść na imprezę X, skoro mamy lepsze, po co mam iść do restauracji, skoro u nas mamy lepsze itd. A byłaś tutaj? Widziałaś? Nie, no ale nie wmówisz mi chyba, że jest lepsze niż restauracja X.

              Przez jakieś 8 lat jak tu mieszkają, nie widziała największych atrakcji przyrodniczych, nie widziała ani dnia Sanfermines (to mnie akurat średnio dziwi, bo jak ktoś nie lubi tłumów to OK, niewiele go na tę imprezę ciągnie), nie zna zupełnie okolic. Jej mąż trochę lepiej, bo na rowerze jeździ to trochę zobaczy przy okazji.

              Co ciekawe, z takim podejściem kupili sobie tutaj mieszkanie. Oboje są grubo po trzydziestce.
              • simply_z Re: Słój lemingowy 26.12.19, 16:03
                akurat u Hiszpanów jakoś mnie to nie dziwi. To nie jest nacja, która jakoś specjalnie interesuję się historią czy kulturą. Mam w pracy takiego Baska..w Polsce siedzi o 4 lat, zna słowa głownie: ładne nogi, kochanie, piwo i nie mowie po polsku. Pamiętam wyraz szoku na jego twarzy, kiedy dowiedział się ( po jakiejś wycieczce do Warszawy, na którą zabrał kolejną pannę), że starówka była w gruzach i została totalnie odbudowana. Zero jakiegoś zainteresowania czy chęci poznania kraju w którym się żyje. Dla mnie niepojęte.
              • mmoni Re: Słój lemingowy 26.12.19, 21:52
                Pamiętam, jak czytałam na jakimś forum polonijno-madryckim narzekania dziewczyn związanych z tamtejszymi słoikami, że oni co weekend muszą obowiązkowo wracać do swojego pueblo, w sobotę obiadek u teściów, w nocy z soboty na niedzielę rajd po knajpach z kolegami, którzy też zjechali z innych dużych miast, w niedzielę odsypianie i powrót do Madrytu. Nie miałyby nic przeciwko, gdyby to było raz na jakiś czas, ale oni tak spędzać chcieli każdy jeden weekend. Nie wiem, na ile jest to reprezentacyjny styl życia dla Hiszpanii.

                --
                Nika
                • cauliflowerpl Re: Słój lemingowy 27.12.19, 08:13
                  Jest reprezentacyjny dla pewnej grupy spędzającej czas tak a nie inaczej.
                  Była kiedyś w jednej grupie laska, która pytała, jak tu znaleźć faceta, którego by interesowało coś więcej niż siedzenie w sobotę wieczór w barze. Okazało się, że... właśnie w barze tego wymarzonego poszukuje big_grin
            • olena.s Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:40
              Ciekawe, ja takich ludzi nie znałam, choć może to dlatego, że mnie życie odsadziło od korpo dość wcześnie. Owszem, w mojej "korpo" słoików było sporo, ale ja to wiązałam raczej z fazą życia. Singiel może sobie latac po słoiki (i nie nawiązywać relacji ani z mieszkańcami metropolii ani z miejscem), ale już stateczniejsza podrywka to zmienia, że nie wspomnę o małżeństwie i dzieciach.
              Nie wątpię w twój opis, bynajmniej, ale może to jednak jest faza, a nie konstans?
              • turzyca Re: Słój lemingowy 26.12.19, 23:14
                >Singiel może sobie latac po słoiki (i nie nawiązywać relacji ani z mieszkańcami metropolii ani z miejscem),

                Wiesz, miłością do Torunia zaraziła mnie studentka drugiego roku UMK, która do tego Torunia przeprowadziła się z Białegostoku i która w ciągu tygodnia pokazała mi najlepsze knajpy i imprezy, najcudowniejszy zakątek do siedzenia i myślenia o życiu, zaprowadziła na boskie gofry, dała namiary na sensowne bary mleczne i jedynego Manekina, do którego nie było kolejki. I jeszcze sto innych szczegółów. Wiadomo było, że raczej po studiach w mieście nie zostanie, ale na tych kilka lat umościła się w nim bardzo rzetelnie.


                >Nie wątpię w twój opis, bynajmniej, ale może to jednak jest faza, a nie konstans?

                U części zdecydowanie cała konstrukcja mentalna, czasem zmieniana w trakcie doświadczeń życiowych, czasem kultywowana do ekstremum.


                >ale już stateczniejsza podrywka to zmienia,

                O ile podrywka nie jest z tej samej okolicy. Wtedy się jeździ do rodziców razem.


                >że nie wspomnę o małżeństwie i dzieciach.

                Powyżej opisałam przykład zostania "u siebie" po dziecku - ona praktycznie w ciąży przeprowadziła się do rodzinnego miasteczka, zresztą do teściów, bo mieli większy dom i potem przez cały macierzyński była tam, mąż i ojciec dojeżdzał na weekendy. Dla mnie to byłby dramat, bo i zero więzi ojca z dzieckiem i ona nie zintegrowała się w Warszawie - jednak szkoła rodzenia i inne zajęcia ciążowe a potem zajęcia dla matek z dziećmi, jakieś wspólne spacery po parku itd to wciągają w lokalną społeczność - ale to jej decyzja. I potem tego dzieciaka też wozili co i rusz do miasteczka, on praktycznie nie mógł na przykład wziąć udziału w urodzinach przedszkolnych czy szkolnych.

                --
                Dzenderowy potfur A.D. 1904
      • marianna1960 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:36
        Dla mnie każde miasto poczynając od Nowego Yorku kończąc są miastami nie do życia. Dobre są dla korposzczurów lubiący miejskie rozrywki, zakupy w galeriach, chodzenie do knajp aby odstresować pracę w korporacji, stąd taka powszechność depresji, wyobcowania to jest domeną dużych miast miejsc nie do życia..
        • zazou1980 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:06
          Chyba troche demonizujesz, cale moje zawodowe zycie tyram w korporacjach, nigdy nie mialam nawet zaczatkow depresji, stresy moge na palcach jednej reki policzyc. Do restauracji chadzam z cala rodzina, zeby zjesc cos dobrego i nie musiec gotowac, a nie zeby odreagowac robote. Jestem zwierz miejski, to fakt, od kiedy myslalm dorosle w gre wchodzily tylko najwieksze miasta, niekoniecznie w PL, ale akurat w Warszawie osiadlam...
            • livia.kalina Re: Słój lemingowy 26.12.19, 16:24
              Do definicji należy dodać, że produkt ten w ogóle nie istnieje to tylko wyabstrahowane cechy, połączone według klucza przez twórców definicji: „też bym tak chciał ale nie potrafię więc na wszelki wypadek będę udawał, że tym gardzę”.

              --
              super_hetero_dyna:
              "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
        • yuka12 Re: Słój lemingowy 27.12.19, 01:19
          Mieszkałam w dużych mistach większość swojego życia i dla mnie małe miasteczka nie są do życia (po przyjeździe do jakiegokolwiek city odżywam 😁), a jednak ludzie żyją w nich od pokoleń i sobie chwalą.

          --
          "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
      • taki-sobie-nick Re: Słój lemingowy 27.12.19, 01:33
        No to ja bym powiedziała, że Ukrainiec jednak jest imigrantem i podobnie jak Polak w Paryżu jest u nas bardziej Ukraińcem niż, powiedzmy, kijowianinem. Nazwy "słoik" używamy wobec rodaka.
    • lauren6 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 11:57
      Taki słój robi karierę w Warszawie, staje się kierownikiem lub dyrektorem. Potem ematka prawdziwa Warszawianka z dziada pradziada stara się o pracę w jego firmie, a słój śmie nie wiedzieć, że to liceum Batorego w dziale "edukacja" CV oznacza liceum, które kończył sam Krzysztof Kamil Baczyński! Czy to nie potwarz?

      A tak serio mówiąc. Ludzie w tym pięknym kraju wyzywają się od lewaków, homopropagandy, feministek, pięćsetplusów, a Ty jakimś słojem się przejmujesz. Słoik to już dawno wyszedł z mody obrzucania się błotem. Teraz prędzej wypomną Ci dwójkę dzieci, które na pewno zrobiłaś w podzięce dla Kaczyńskiego za 500+, niż pochodzenie.
      • zazou1980 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:18
        Kariery nie robie, bo jestem leniem. Robie program minimum, zeby mnie nie wylali. Zawsze dobrze sie ustawiam i rzadko narzekam. Moj szefo jest warszawiakiem, szefo szefa, czyli moj bog, to import z USA...
      • kyrelime Re: Słój lemingowy 26.12.19, 15:06
        lauren6 napisała:

        > Taki słój robi karierę w Warszawie, staje się kierownikiem lub dyrektorem. Pote
        > m ematka prawdziwa Warszawianka z dziada pradziada stara się o pracę w jego fir
        > mie, a słój śmie nie wiedzieć, że to liceum Batorego w dziale "edukacja" CV ozn
        > acza liceum, które kończył sam Krzysztof Kamil Baczyński! Czy to nie potwarz?
        >
        😂 O tym samym pomyślałam 😁

        A tak serio: ja pochodzę ze wsi oraz zdarza mi się wozić od moich rodziców do prowincjonalnego miasta, w którym aktualnie mieszkam jakies zaprawione ogóreczki z tejże wsi. Koleżanki w pracy chętnie kosztują 😊 Nikt nikomu nie słoiczy, nie ma też lemingów, lewaków i innych. Jak Was tutaj czytam to jednak to życie w moim prowincjonalnym środowisku jakieś takie spokojniejsze mi się wydaje.
    • beata985 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:00
      A jeżeli rodowity warszawiak wyprowadza się na wieś...na naprawdę zapadlą wieś...To jest kim???

      --
      Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/
      • zasiedziala Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:40
        Hmm, sporo warszawiaków kupuje mieszkania w moim rodzinnym mieście(co prawda to nie wioska, ale zjawisko podobne) , część się tam sprowadza na stałe, część przyjeżdża od czasu do czasu. W niektórych kręgach są nazywani warszafka. Myślę, że analogiczne kręgi nazywają przyjezdnych do Warszawy słoikami. Świadczy to tylko o wypowiadającym się, ale przynajmniej od razu wiadomo z kim się ma do czynieniasmile

        --
        Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
      • aandzia43 Re: Słój lemingowy 26.12.19, 13:14
        Dziwadłem w którego decyzji miejscowi nie są w stanie odnaleźć żadnych racjonalnych przesłanek wink Od przybytku w głowach się panom poprzewracało wink

        --
        "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
    • mooi Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:32
      to pejoratywne określenie "słój" nie spadło z nieba, skądś się wzięło...może najpierw warto zastanowic skąd?
      "Nowi mieszkancy" nie za bardzo potrafili (chcieli) przystosowac się do sposobu życia, funkcjonowania, w nowym miejscu (choć przeciez wszyscy znamy powiedzienie "wlazłes miedzy wrony, kracz jak i ony").
      I to "nie potrafili" raczej w sensie negatywnym. U mnie, w budynku wielorodzinnym, to oznacza, ze "mam wszystkich w doopie bo tera ja". Jakby jacys troglodyci zamieszkali...
      W pracy podobnie, walka jak o miedzę.
      Ten skok "kulturowy" był wyraźnie zauważalny, właśnie po rozpoczęciu migracji.
      A że ci nowi miastowi przywozili żarcie w słoikach, od rodziny z prowincji, po kazdym weekendzie, to i zostali słoikami.
      A Ukraińcy nie przywozą żarcia w słoikach co poniedziałek wiec nie łapia sie. Zresztą Ukraińcy są wyjatkowo grzeczni, z reguły. W przeciwieństwie do ruskich - u mnie akurat też od lat wynajmuja mieszkanie. Jest jeden rezydent, reszta ekipy ciagle się zmienia. Nie są ani mili, ani uprzejmi i tez potrafia dać popalic
      • homohominilupus Re: Słój lemingowy 26.12.19, 12:52
        A mnie zawsze uderza 'Warszawka' Ileż z tego kompleksów prowincjonalnych wyłazi...zreszta niektórzy mówią też 'Krakówek', równie obraźliwe.

        --
        Never trust a man in a blue trench coat
        Never drive a car when you're dead
        • mooi Re: Słój lemingowy 26.12.19, 15:31
          >A mnie zawsze uderza 'Warszawka' Ileż z tego kompleksów prowincjonalnych wyłazi...

          mówisz do mnie?
          akurat kulą w plot. Nie mam kompleksow. Nigdy nie mowiłam, i nie mowie, na dzień dobry "jestem z Warszawy". Nie mowię też gdzie pracuję, jaki mam zawód, choć mogłam tym sie "chwalić".
          Nie mam żadnych nalepek na czole i nie lubie mowic o swoich prywatnych sprawach, w tym to, gdzie mieszkam. I dlatego wkurza mnie, że teraz człowiek pójdzie do byle jakiego lekarza, na byle jakie badanie to od razu dostaje plik papierów do wypełnienia, w tym własnie zawód i miejsce pracy - taki arkusz dostałam w gabinecie dentystycznym. Nie wiem, inaczej leczy zęby sprzedawczyni a inaczej aktorce, czy jak?
          • homohominilupus Re: Słój lemingowy 26.12.19, 17:17
            mooi napisała:

            > >A mnie zawsze uderza 'Warszawka' Ileż z tego kompleksów prowincjonalnych w
            > yłazi...
            >
            > mówisz do mnie?
            > akurat kulą w plot. Nie mam kompleksow. Nigdy nie mowiłam, i nie mowie, na dzie

            Absolutnie nie. Chyba, ze poslugujesz się tym obrazkiem określeniem Warszafka





            --
            Never trust a man in a blue trench coat
            Never drive a car when you're dead
            • homohominilupus Re: Słój lemingowy 26.12.19, 17:17
              homohominilupus napisała:

              > mooi napisała:
              >
              > > >A mnie zawsze uderza 'Warszawka' Ileż z tego kompleksów prowincjonal
              > nych w
              > > yłazi...
              > >
              > > mówisz do mnie?
              > > akurat kulą w plot. Nie mam kompleksow. Nigdy nie mowiłam, i nie mowie, n
              > a dzie
              >
              > Absolutnie nie. Chyba, ze poslugujesz się tym obrazkiem określeniem Warszafka
              >
              >
              >
              >
              >
              Obrazliwym



              --
              Never trust a man in a blue trench coat
              Never drive a car when you're dead
          • turzyca Re: Słój lemingowy 26.12.19, 23:26
            >plik papierów do wypełnienia, w tym własnie zawód i miejsce pracy - taki arkusz dostałam w gabinecie dentystycznym. Nie wiem, inaczej leczy zęby sprzedawczyni a inaczej aktorce, czy jak?

            Nie mogę mówić za wszystkich lekarzy, ale owszem, dobry lekarz uwzględnia warunki pracy. Czy ktoś ma pracę z ludźmi czy raczej w odosobnieniu (ważne jeśli chodzi np. o szczepienia), czy pracuje z jakimiś odczynnikami, bo mogą wchodzić w reakcje z lekami, czy musi dysponować głosem codziennie czy raczej ma pracę milczącą.

            --
            Wróżenie z fusów.