Dodaj do ulubionych

Toksyczna teściowa...:(

29.12.19, 23:48
Witajcie,

Mam problem z teściową.
Od samego początku nie akceptuje mnie w życiu swojego syna i daje mi to odczuć. Jesteśmy już razem kilkanascie lat. A ja czuję się nadal jak wróg i jakiś intruz w jej rodzinie. Przez pierwsze lata nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi. Byłam bardzo młodziutka i tak naprawdę nie wiem do teraz o co jej chodzi. Na początku starałam się bardzo aby mnie zaakceptowała i polubiła. Chciałam czuć się jak w rodzinie. Ale to na nic. Od samego początku była zazdrosna o syna. Mnie traktowała jak rywalkę. Chciała dominować, rządzić i ustawiać wszystkich po swojemu. Kiedy wyprowadził się z domu zarzuciła fochem, ze nie spytał jej się o pozwolenie. Przy każdym spotkaniu wbijała szpilki i docinała.
Przez te wszystkie lata byłam naiwna, ze się zmieni, zmięknie, ze bedzie jak w rodzinie. Ale niestety. Przez ten ciągły jad, ktory sączyła nabawiłam się depresji i nerwicy. Nie mam już siły.
Ograniczyłam kontakty, ze względu na swoje zdrowie. Po świętach spędzonych u niej muszę odchorować. Czuję się jak wrak...
Obserwuj wątek
      • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:18
        I to jest dobre pytanie... chyba byłam głupia i wierzyłam, że coś się zmieni. Ale teraz wiem, że w jej oczach jestem tylko przymusowym dodatkiem do jej syna. Gdy do niej idziemy czuję się jak intruz, wróg i zło konieczne.
        Doprowadziła do tego, ze zaczęłam u siebie szukać winy. Spadło moje poczucie wlasnej wartości. Wszystko odbija się na relacjach z partnerem.
        Chciałabym mieć to wszysyltko w d..ie. ale jakoś nie potrafię.
        Może, udałoby się gdybym odcięła się od niej całkowicie, tylko jak...
          • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:12
            Obawiam się, że moze mu i kiedys nawet mogła powiedziec o co chodzi.
            Tylko ja się tego chyba nigdy nie dowiem. Z obawy przed tym, ze moja noga mogla by ich progu nie przekroczyc. A partner zapewne nie bedzie chcial calkowicie zaprzestac kontaktow
            • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:20
              Ale to ciebie w ogole nie powinno obchodzic, co ona mowi !
              Wazne, by tobie tego nie mowila.
              Nie potrafisz - a partner albo tez nie potrafi, albo nie chce (obstawiam pierwsze) - wyegzekwowac uprzejmosci bez zlosliwosci, zatem przestajesz sie kontaktowac.
              On niech bywa, przeciez mu nie zabraniasz ani nie przeszkadzasz. Tyle ze niech bywa bez ciebie.


              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:52
                Najpierw nie reagowalam. Rozmawialam z partnerem zeby poprawic relacje. Ale on hmm nie potrafil? Moze bal sie?nie wiem. Pozniej staralam się przejac jej taktyke i inteligentnie odbijac slownie pileczke. Ale ja taka nie jestem i psychicznie się poniej na mnie odbijaly te wizyty. Zaczęłam ograniczac wizyty i ona to odczuwa.
                Maz sam w krotkie odwiedziny tam wpada. Ale swieta czy jakies imieniny beze mnie poweidzial, ze nie pojdzie. Przy czym ja mam wtedy poczucie winy i ide z nim, zeby nie sprawiac mu przykrsoci. Ale to sie odbija na mnie a pozniej na nas bo sie klocimy
                • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:05
                  lenaaa234 napisał(a):

                  >
                  > Maz sam w krotkie odwiedziny tam wpada.
                  Ale swieta czy jakies imieniny beze mni
                  > e poweidzial, ze nie pojdzie. Przy czym ja mam wtedy poczucie winy i ide z nim,
                  > zeby nie sprawiac mu przykrsoci.

                  Wolisz, zeby przykro bylo tobie az do pochorowania sie ? No to co MY mozemy z tym zrobic ? Czego od nas oczekujesz ? Sposobu na to, zeby tesciowa przestala byc przykra ? Nie znamy.

                  >Ale to sie odbija na mnie a pozniej na nas bo
                  > sie klocimy

                  Czyli i tak jest przykro...
                  Coz, pozostaje minimalizowac straty. Nie zmienisz tesciowej, mozesz zmienic tylko swoje zachowanie. Czyli - przestac ja widywac.

                  Forumka powyzej ma racje, reagujesz chorobliwie. Terapia to dobry pomysl. Albo przynajmniej konsultacja z psychologiem na poczatek.




                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • szmytka1 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 10:52
                      Masz 5 latek i pani w przedszkolu cie nie lubi? Glaski.

                      Stara a glupia. I pisze to o tovie a nie tesciowej. XXI w. niby dorosla, swiadoma kobieta a depreche ma bo tesciowa jek nie lubi big_grin To musi byc watek trololo. Ja moja tesciowa w tym roku 2 x widzialam, a mieszkam z 50 km od niej. I nie, noc mi nie zrobila i noc do niej nie mam. Po prostu jest dla mnie obca osoba, do ktorej nie zywie zadnych emocji. Maz jesli xhce, moze ja odwiedzic sam, czy tam z dziecmi, ja przeciez nie musze. Nie jestem przyspawana ani do meza ani do tesciowki. Polecam tez i tobie autorko lelijo delikatna. Tak to jest jak gowniarstwo bawi sie w dom. Zdolna do malzenstwa, niezdolna oprzec sie czarom tesciowej.
                      • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 14:18
                        Stara a glupia. I pisze to o tovie a nie tesciowej. XXI w. niby dorosla, swiadoma kobieta a depreche ma bo tesciowa jek nie lubi big_grin

                        Tez mnie to dziwi. Ale możliwe ze ona jak pisała młody znalazła męża myślą ze będą jedna wielka rodzina. Ze będzie traktowana jak córka. Może w domu rodzinnym tego było brak ,albo odwrotnie rodzina była bardzo kochająca przyjazna i tu jest zderzenie z rzeczywistością.

                        --
                        -----------------
                        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                          • szmytka1 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 15:01
                            Boze ksiezniczko z bajki, w prawdziwym zyciu doroslych ludzi jest tak, ze nie wszyscy sie lubia i nie beda cie lubic z automatu, bo wyobrazasz sobie, ze po slubie bedziesz im rodzina. Otoz nie bedziesz, bie polubia cie i trzeba z tym zyc. Ja ludzi, ktorych nie lubie unikam, swoja obecnoscia nie narzucam sie a jak juz musze sie spotkac, to niechec tesciowej i przytyki citki Zdzichy nie doprowadzaja mnie do depresji.
                      • wioskowy_glupek Re: Toksyczna teściowa...:( 01.01.20, 01:56
                        Ale ty głupia jesteś. Musisz być strasznie zakompleksioną gówniarą, Skoro czujesz taką potrzebę dowartościowania się obrażając innych.

                        --
                        "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
        • saszanasza Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 17:53
          lenaaa234 napisał(a):

          > I to jest dobre pytanie... chyba byłam głupia i wierzyłam, że coś się zmieni. A
          > le teraz wiem, że w jej oczach jestem tylko przymusowym dodatkiem do jej syna.
          > Gdy do niej idziemy czuję się jak intruz, wróg i zło konieczne.
          > Doprowadziła do tego, ze zaczęłam u siebie szukać winy. Spadło moje poczucie wl
          > asnej wartości. Wszystko odbija się na relacjach z partnerem.

          Czy jesteś absolutnie pewna, że to wina teściowej do której, jak sądzę, nie za często bywasz🤔
          Mogłabym uwierzyć, gdybyś z nią mieszkała. Co ona takiego robi, że generuje w tobie aż taki „stan”?





          --
          „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
      • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:28
        Mieszkamy w tym samym miescie.. i zazwyczaj tak było, ze jeden dzień byliśmy u mnie i jeden u niej. Plus dwie wigilie. Zeby nikt nie był pokrzywdzony. Ale ja po tych swietach czuję się wykonczona psychicznie i nerwowo. Nie wiem jak się odciąć od niej..
        • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:37
          Zupelnie zwyczajnie - powiedz mezowi (a nawet mozesz mu pokazac zaswiadczenie lekarskie), ze kazdy kontakt z jego matka odchorowujesz, a zatem tych kontaktow, twoich z nia, nie bedzie.
          Co on na to, ciekawe...

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:10
                lenaaa234 napisał(a):

                > Cos we mnie pękło po tych swietach i czuje ze musze sie odciac bo ona mnie wyni
                > szcza psychicznie. Ale jak to zrobić np w swieta?

                Calkiem po prostu
                idziesz do swoich rodzicow
                albo zostajesz w domu z grzancem, piernikiem i ksiazka/filmem.

                I nie dajesz instrukcji mezowi, niech sam sie gimnastykuje, czy zelgac, ze prezent od was obojga, czy nie, czy klamac, ze zachorowalas, co w ogole mowic... i niech ci sie nie zali po powrocie ! Dorosly jest, sprawy ze swoja matka ma zalatwiac sam.




                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:05
              Ale naprawde nie musisz tam chodzic. To jest twoja dobra wola, uprzejmosc, ktora ma byc uprzejmie przyjeta, zyczliwosc, za ktora oczekujesz wzajemnosci.
              Nie dostajesz tego, przestajesz bywac. Ani na swieta, ani na urodziny, ani przy innych okazjach. Do kina z psiapsiola idz. Niech ze szpilami matki radzi sobie maz.

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:21
                Fajnie to napisałaś. Wlasnie o taką zyczliwą atmosferę i serdecznośc zabiegalam. Ale sie nie doczekalam...odczuwam to jako porażkę.
                Maz sam nie poszedlby beze mnie. Ostatnio powiedział, ze jak ja nie pójdę to on tez nie idzie.
                A czuje, ze ona by mnie przeklela, jakbysmy na wigilię nie przyszli...
                    • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:44
                      Sorki, ale to juz partnera sprawa. Nie musisz (i imo nie powinnas) pilotowac jego spraw z matka. Niech on ucina te zale, ukraca cyrki i nie pozwala traktowac sie jak chlopczyka. Albo niech pozwala, tylko niech ci o tym nie opowiada.

                      Doczytalam o jej zachowaniach - ona wszystko U WAS krytykowala, a on co ? Milczal ? kto z was zdecydowal, ze wiecej jej nie zapraszacie ?
                      Kiedy zazadala wnuka, nie powiedzial, ze sami o tym zdecydujecie w takim czasie, jaki wam bedzie dogadzal ?
                      Czy on i ty w ogole jestescie w stanie miec swoje dziecko, a nie wnuka tesciowej ?

                      --
                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:36
                  lenaaa234 napisał(a):


                  > Maz sam nie poszedlby beze mnie. Ostatnio powiedział, ze jak ja nie pójdę to on
                  > tez nie idzie.

                  To niech nie idzie. Odwiedzi ja kiedy indziej albo wcale.

                  > A czuje, ze ona by mnie przeklela, jakbysmy na wigilię nie przyszli...

                  No to niechby przeklela
                  Uroki mozna odwrocic, ona przeklnie, ty pojdziesz do wiedzmy i poprosisz o zdjecie z ciebie tej klatwy smile
                  Wybacz, ale co jeszcze ona musialaby ci zrobic, zebys przestala sie podkladac ? przeciez wiesz juz, ze cokolwiek zrobisz, elementarnej zyczliwosci sie nie doczekasz.

                  Jej zachowanie nie jest twoja wina i za skutki tez nie ty jestes odpowiedzialna. Traktuje cie wrednie, pozbaw ja mozliwosci traktowania cie. Czyli przestan widywac.


                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • evolventa Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 08:05
                  no to co? przecież to jej problem, a nie Twój? ja jeszcze rozumiem gdyby takie rozkminy miała świeżo poślubiona, młoda żona, ale osoba z kilkunastoletnim stażem małżeńskim? weź kobieto wrzuć na luz, wyraźnie wyartykułuj mężowi, że z jego matką dogadać się nie możesz, wizyty u niej działają na Ciebie destrukcyjnie i więcej tam chodzić nie będziesz. Koniec, kropka. A on niech to jakoś ogarnie. Albo spacyfikuje mamusię, albo niech sobie spijają z dziubków bez Twojego udziału.
                • rosapulchra-0 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 08:37
                  A czuje, ze ona by mnie przeklela, jakbysmy na wigilię nie przyszli...

                  Dlaczego się boisz teściowej przekleństwa? Poza tym jak sobie wyobrażasz to przekleństwo?

                  --
                  Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
                • minniemouse Re: Toksyczna teściowa...:( 02.01.20, 02:39
                  lenaaa234 napisał(a):
                  > Maz sam nie poszedlby beze mnie. Ostatnio powiedział, ze jak ja nie pójdę to on tez nie idzie.
                  > A czuje, ze ona by mnie przeklela, jakbysmy na wigilię nie przyszli...



                  ale jak on nie pójdzie to jakie tego będą konsekwencje dla ciebie? obawiasz sie czego?
                  natomiast 'mamusia' moze sobie ciebie przeklinać do upojenia - co ciebie to obchodzi. masz to tam gdzie slonce nigdy nie dochodzi.
                  ta baba powinna zabiegać o twoje względy przecież. po pierwsze dlatego że TY to TY, po drugie bo TY to TY i po trzecie - poniewaz Ty to wylacznie i jedyna TY! i zadnej takiej jak TY nie ma. a po czwarte, piate i milionowe i zilionowe - jestes zona jej syna i zapewne matka wnuków lub jeszcze będziesz. za to powinna na kolanach ci dziękować bo raczyłas łaskawym okiem spojrzeć na jej całkiem przeciętna progeniturę (która dopiero przy tobie sie wyrobila i wyrabia) i albo już sprowadziłas te laske - wnuki lub jeszcze sprowadzisz, byc moze.
                  i nie nie oczekuję że ma cię serdecznie pokochać jak wlasna corke (co byloby mile) ale ma cie do licha SZANOWAĆ.
                  tak, ze, kobieto, wez sie w garsc i uprzytomnij sobie SWOJA WARTOSC,
                  i że absolutnie nie masz powodów ani obowiązku narażać się na takie traktowanie. I dopóki ta kobieta nie nauczy się że nie jesteś wałkiem do boksowania nie masz przyjemności widywac sie z nia. co jej wytłumaczy SYN.
                  Maz - ma sie nauczyc ze małżeństwo to jedność a ty jesteś NR 1. on dla ciebie jest NR 1.
                  Jego matka - zatem on ja uczy ze. jego. zona. jest. święta.

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:21
          lenaaa234 napisał(a):

          > Mieszkamy w tym samym miescie.. i zazwyczaj tak było, ze jeden dzień byliśmy u
          > mnie i jeden u niej. Plus dwie wigilie. Zeby nikt nie był pokrzywdzony. Ale ja
          > po tych swietach czuję się wykonczona psychicznie i nerwowo. Nie wiem jak się o
          > dciąć od niej..


          Mnie to zawsze zastanawia jak osoba dorosła nie radzi sobie z głupim gadaniem.
          Lub robi tak żeby nie było partnerowi przykro o sobie nie myśląc.
          Skoro partner powiedział ,ze bez ciebie nie pójdzie to nie idziecie wcale. A partner mówi mamie ze przez twoje gadanie.


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • turzyca Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 04:51
          >Plus dwie wigilie. Zeby nikt nie był pokrzywdzony.

          E, że co?
          Jesteście małżeństwem. Założyliście rodzinę. Wigilię spędza się z rodziną, krewnych i powinowatych odwiedza w Święta.

          Czyli w tym wypadku: Wigilia u Was we własnym domu, w jeden dzień jedni rodzice, w drugi drudzy. Przy czym Ty sobie odpuszczasz wizytę u teściowej.


          I żebyś nie miała wątpliwości to o tym, że nowe małżeństwo oznacza koniec bycia dzieckiem: "Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"

          Dorośli jesteście, żyjcie dorosłym życiem.



          I w sumie dziewczyny mają rację, idź na terapię, poukładaj sobie w głowie.

          --
          "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
        • aqua48 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 09:28
          lenaaa234 napisał(a):

          > zazwyczaj tak było, ze jeden dzień byliśmy u
          > mnie i jeden u niej. Plus dwie wigilie. Zeby nikt nie był pokrzywdzony. Ale ja
          > po tych swietach czuję się wykonczona psychicznie i nerwowo.

          No ale jednak ktoś JEST pokrzywdzony takim zwyczajem. Ty. Musisz go zatem zmienić. Partner niech idzie w Wigilię przed Waszą do mamusi przełamać się opłatkiem a resztę dnia spędza z Tobą i tyle. Nie musicie chodzić razem na imieniny ani siedzieć tam podczas Świąt jeśli partner nie potrafi od matki wyegzekwować poprawnego choćby zachowania. Nie miej tu żadnych wątpliwości że obrona Ciebie przed atakami teściowej należy do niego.
          • minniemouse Re: Toksyczna teściowa...:( 02.01.20, 02:45
            czy maz slubny czy konkubent- niczyja to sprawa.
            fakt: sa razem wiele lat, wiec sa jak malzenstwo. tak widzi to przede wszystkim sam syn. zatem rozwazania strzyzone golone mozna spuscic na drzewo.

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • larix_decidua77 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:17
      A po co tam pojechałaś? Jak zwykle w takich sytuacjach okazuje się, że denny jest mąż nie teściowa. Nie ma takiej możliwości, żeby moja teściowa, przy moim mężu, pozwoliła sobie na jakąś uwagę w moim kierunku. Moja mama, też wie, że byłabym w stanie szybko pokazać jej kierunek - drzwi w takiej sytuacji. Pod nieobecność męża, teściowa spróbowała skomentować mój stosunek do obowiązków domowych raz. Mimo, że córeczka próbowała ją wspomóc, obie wycofały się szybciutko rakiem z tej dyskusji. Miały obie szczęście, że nie brneły w temat, mimo, że było to w ich domu. Od tej pory, żyjemy w wielkiej zgodzie, nigdy się nie pokłóciłyśmy. Dajecie mamuni możliwość włażenia ci na łeb, to korzysta. Mąż na terapię wstrząsową. Na wigilii czy innym przyjęciu, na którym ktoś by mnie próbował dojeżdżać, odpłaciłabym się tak, że nigdy by już mnie nie zaprosili. A mąż niech wybiera jeśli nie potrafi obronić swojej rodziny.
      • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:42
        Chciałam, zeby nikt nie był pokrzywdzony. I swieta były poł na poł.
        Partner terapię wstrząsową ma zawsze po wizycie u niej. Długo zajęlo mi, zeby zauważył co się dzieje, co ona wyprawia, jak mnie traktuje i jak ja się potem czuję. W wiekszosci przypadków stara się reagować jak ona coś powie. Ja jestem zdania, ze to jego matka i on ją powinien temperować. Ja się nie chcę z nią wykłocac.
        Ale ona robi to w tak perfidny sposób... nie wyzywa. Ale inteligentnie stara się wbić szpilkę i sączyc jad..
          • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:54
            Nie wydarł się ani razu... i o to tez mam zal. Nawet ostatnio jak była klotnia i starał się bronić matkę i ją tłumaczyc. To powiedzialam mu, ze chciałabym kiedys aby mnie tak bronił przed nią..
              • larix_decidua77 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:39
                Nie, lepiej udawać, że deszcz pada, gdy plują ci na głowę. Krzyk czasem pomaga, np. w tym, żeby samemu poczuć, że broni się swoich granic. Nie trzeba drzeć się jak opętany. Są 2 wyjścia albo się skutecznie bronisz, tak że atakującemu odechciewa się ataku albo się odcinasz totalnie i na zawsze. Skoro autorka ma wewnętrzny przymus łażenia do teściowej, to niech się broni.
                • jola-kotka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:43
                  Bronic nalezy sie inteligentnie a nie w prostacki sposob jakim jest krzyk bo w ten sposob tylko utwierdzamy druga strone ze jej zdanie o nas jest sluszne. No i troche nie halo wymagac od syna zeby krzyczal na wlasna matke. Syn powienien z matka porozmawiac i przedstawic jej watunki na jakich beda lub bedzie sie z nia spotykal. Jesli to nie trafi do mamusi nie powinna wiecej synowej zobaczyc. Na sile milosci ani szacunku nie ma. A szopka na pokaz po co ?
                  • larix_decidua77 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:55
                    jola-kotka napisała:

                    > Bronic nalezy sie inteligentnie a nie w prostacki sposob jakim jest krzyk bo w
                    > ten sposob tylko utwierdzamy druga strone ze jej zdanie o nas jest sluszne.
                    A ta teściowa to taki inteligent? Uważasz, że podniesiony głos nigdy nie jest na miejscu?
                    Co obchodzi cie zdanie obcej baby?
                    No
                    > i troche nie halo wymagac od syna zeby krzyczal na wlasna matke.
                    A halo jest, żeby matka wykańczała psychicznie jego partnerkę? Jak widać rozmowy z mamusią nic nie dają.
                    > A szopka na pokaz po co ?
                    Żadna szopka na pokaz. Skoro ktoś wymaga ode mnie żebym się u niego pojawiała, to ma mnie gościć i szanować a nie doprowadzać do wymiotów. Skoro ta dziwna para musi się u mamusi pojawiać to niech ją ustwią w skuteczny sposób.
                  • 45rtg Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 15:30
                    jola-kotka napisała:

                    > Bronic nalezy sie inteligentnie a nie w prostacki sposob jakim jest krzyk bo w
                    > ten sposob tylko utwierdzamy druga strone ze jej zdanie o nas jest sluszne. No

                    A g*wno kogo obchodzi zdanie drugiej strony. Druga strona ma się bać.

          • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:58
            Tak moze byc, ze on sie przyzwyczail i nie reaguje. Staram się mu uzmysłowić, ze chciałbym się czuć u niego jak w rodzinie skoro muszę tam chodzic. I pokazac mu jak u mnie jest traktowany i jak został przyjety w rodzinie.
            • jola-kotka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:27
              Tylko ze wymaganie, ze chcialabys sie czuc jak w rodzinie w stosunku do niego jest glupie. Bo to nie przez niego czujesz sie tam zle a przez jego matke i niestety on moze nie miec mozliwosci tego zmienic a nawet napewno nie ma. Nie bedziesz sie tam czuc jak w rodzinie. Mozesz zerwac kontakty z tesciowa czyli maz odwiedza ja sam. Ja bym chciala przyklady tego jadu jakim czestuje cie tesciowa.
    • larix_decidua77 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:19
      Zapomniałam o depresji i nerwicy. Pogoń tego męża, jest do bani na całej linii, skoro pozwolił mamusi doprowadzić cię do choroby. To jest nie do wybaczenia. Twój mąż nie nadaje się na męża, niech żyje z mamunią.
      • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 00:49
        Jesteśmy razem od czasow nastoletnich. Kilkanascie lat juz. I tesciowa jest głownym problemem naszego zwiazku. 99% klotni i nieporozumień to ona. Chciałam dobrze przez te kilkanaście lat. Ale po tych swietach cos we mnie pękło...
        Partner duzo zrozumiał, nie ciągnie mnie tam często. Ale uzbiera się trochę tych wizyt w ciągu roku. A najgorsze sa święta..
          • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:26
            Ja juz praktycznie jej nie zapraszam bo psychicznie bym tego nie zniosla. Kazda wizyta to była tylko krytyka wszystkiego od zaslonek po wszystko co w domu było. Jesc nic nie chciała bo wszystko nie takie i zle sie bedzie czula. Doszlo do tego, ze jak miala przyjsc to ja z nerwow wymiotowalam. Teraz nie przychodzi... i o to tez pretensje, ze nie zapraszamy.
            • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:29
              lenaaa234 napisał(a):

              > Ja juz praktycznie jej nie zapraszam bo psychicznie bym tego nie zniosla. Kazda
              > wizyta to była tylko krytyka wszystkiego od zaslonek po wszystko co w domu był
              > o. Jesc nic nie chciała bo wszystko nie takie i zle sie bedzie czula. Doszlo do
              > tego, ze jak miala przyjsc to ja z nerwow wymiotowalam. Teraz nie przychodzi..
              > . i o to tez pretensje, ze nie zapraszamy.


              A moim zdanie w twoim domu to powinnaś ja ustawić a nie czekać na partnera.
              Jakby cie ktoś atakował inny tez byś czekała jak lilia na rycerza na białym koniu?

              Krytykuje to je mówisz ze to twój dom i jej opina cię nie interesuje ,a jak przyszła tu krytykować to może wyjść.

              Po 3 razie otwarłaby jej drzwi.
              Naprawdę nie czekaj na partnera ani nie kloc się z nim o matkę. Bo to bez sensu on jej nie zmieni, to jest dorosła odrębna jednostka.
              Broń się i nie dawaj.

              Jak cię teściowa krytykuje, wychodzisz za nią do kuchni i mówisz ,żeby się odwaliła bo jeśli nie to są ostanie spędzone z nią świata.


              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • madami Re: Toksyczna teściowa...:( 04.01.20, 10:05
                To prawda, autorce bardzo potrzebny trening asertywności. I nie czekaj autorko aż partner coś zrobi bo się nie doczekasz, zmiany zacznij od siebie i swojego podejścia. Osoby toksyczne są były i będą i zawsze będziemy się z nimi stykać. Ale żeby wymiotować ze stresu przed spotkaniem z nią - no nie do takiego stanu nie można się doprowadzić, trzeba trenować nie przejmowanie się tym co mówią i myślą inni.
          • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:32
            Dzieci nie mamy jeszcze... Bardzo chcielibysmy ale ze względu na moj stan zdrowia trochę to potrwa zanim stanę na nogi.
            Ona cały czas gada jatrzy, ze jak to, ze tyle lat i dzieci nie mamy. Ze wszystkie sasiadki i ciotki sa juz babkami a ona nie. Ze ona chce byc babka i koniec.
            Doszło do tego, ze jak wspomnielismy o planach zmiany mieszkania to wyszla z inicjatywa, ze oni pomoga ale ma byc dziecko jeszcze w tym roku i jeszcze na starym mieszkaniu (chociaz nikt ja o to nie prosil, bo dajemy rade finansowo). Dla mnie to chore...
            • larix_decidua77 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:45
              Przykro mi ale jesteś zaburzona. Skoro wymiotujesz przed wizytą obcej baby od której nic w twoim życiu nie zależy, to musisz mieć głębokie deficyty emocjonalne. Powinnaś iść na psychoterapię i wstrzymać się, póki co z rodzeniem dzieci. Jesteś niestety bardziej zaburzona od teściowej. Nie chcę ci dokuczyć, chcę żebyś zrozumiała, że powinnaś się zgłosić po pomoc. I zerwać kontakty z kimś, kto cię kopie, nawet kosztem związku.
              • larix_decidua77 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 01:49
                Tak w ogóle to powinno ci być wstyd przed kobietami, które walczyły o naszą wolność. Żyjesz w czasach w których możesz się uczyć, pracować, żyć i mieszkać sama. Możesz sama wychowywać dzieci. A ty młoda, bezdzietna, żyjąca w XXI wieku, mogąca wszystko, kulisz się przed, nawet chyba nie teściową, która nic nie może. Prababki się w grobach przewracają.
              • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:03
                Dziewczyny, zeby byla jasnosc. Problemy z zajsciem w ciążę sa z innych powodow zdrowotnych, nie ze wzgledu na tesciowa. Ale nie chce o tym pisac bo nie wiem kto tutaj zaglada. Zatem nie jestm w stanie powiedziec ile lat potrwa leczenie i starania. A zaczelismy dopiero niedawno myslec o dziecku.
                Wzmianka o tym byla by pokazac, naciski ze strony tesciowej na wnuka.
                • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:09
                  lenaaa234 napisał(a):

                  > Dziewczyny, zeby byla jasnosc. Problemy z zajsciem w ciążę sa z innych powodow
                  > zdrowotnych, nie ze wzgledu na tesciowa. Ale nie chce o tym pisac bo nie wiem k
                  > to tutaj zaglada. Zatem nie jestm w stanie powiedziec ile lat potrwa leczenie i
                  > starania. A zaczelismy dopiero niedawno myslec o dziecku.
                  > Wzmianka o tym byla by pokazac, naciski ze strony tesciowej na wnuka.

                  Ale wy sie tym naciskom nie umiecie przeciwstawic ani ich uciac.
                  Powtarzam pytanie - czy jestescie w stanie mentalnie i emocjonalnie miec swoje dziecko, a nie wnuka tesciowej ?




                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 03:40
                    Nie mieszamy i nie angazujemy w nasze sprawy projekcyjne tesciowej. I to ja boli bo nic nie wie o naszych planach. Sama dala sobie przyzwolenie na komentowanie tej sytuacji. I dopowiada co jej sie uwidzi. Dziecko napewno nie bedzie emocjonalnie i mentalnie jej wnukiem. Tylko naszesmile
                    • jola-kotka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 03:49
                      Jest na to jedna rada. Ucinasz kontakt z tesciowa i zupelnie nie interesuje cie czy maz ja widuje. Mowisz mezowi wyraznie ze dla ciebie jej temat nie istnieje. Nie rozmawiacie o niej. Wtedy ty nie bedziesz miala problemu z tesciowa i z partnerem o nia. Innego wyjscia nie ma.
                    • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 03:53
                      lenaaa234 napisał(a):

                      > Nie mieszamy i nie angazujemy w nasze sprawy projekcyjne tesciowej. I to ja bol
                      > i bo nic nie wie o naszych planach. Sama dala sobie przyzwolenie na komentowani
                      > e tej sytuacji. I dopowiada co jej sie uwidzi. Dziecko napewno nie bedzie emocj
                      > onalnie i mentalnie jej wnukiem. Tylko naszesmile



                      Powiem tak, to ze teściowa interesuje czy zostanie babcia czy nie ,to naturalne. I myśle ze akceptowalne.
                      Natomiast gadanie wnuk ma być i już tu i teraz już nie.
                      Można jej powiedzieć ze tak chcecie dziecko i jak się uda w ciągu 2-3 lat macie w planach postarać się o dziecko bo tak wam pasuje.

                      Ja mam prawie dorosłe dzieci i w sumie chciałbym wiedzieć czy pałują i w jakiej przyszłości wnuki czy tez nie.
                      Nie żeby ich kontrolować a z jakieś takiej ludzkiej ciekawości jaka drogę życiowa obiorą moje dzieci.
                      Jak kierunek studiów czy plany mieszkaniowe taki ogólny zakres. Który oczywiście może ulec zmianie.
                      --
                      -----------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • bistian Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 08:42
                        3-mamuska napisała:

                        > Ja mam prawie dorosłe dzieci i w sumie chciałbym wiedzieć czy pałują i w jakiej
                        > przyszłości wnuki czy tez nie.

                        Zgłosiłem wpis do moderacji, jako propagujący przemoc wobec dzieci. A tak z ciekawości? Ojciec stal razem z ZOMO? wink
              • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:12
                Wlasnie dlatego tutaj napisałam, zeby po pierwsze się pozalic, poszukac wsparcia, jakiegos rozwiazania a najbardziej chyba porzadnego kopa w dupę, zeby się odciac i zacząc nowy rok z nowymi postanowieniami. Odciac toksyczne relacje.

                No juz taki mam organizm. Ze przy silnym stresie czasami przyprawia mnie o mdlosci. W jej przypadku zdarzyło mi się to raz. Ale to dluga historia poprzedzona długotrwałym stresem.
                A przez nia nabawilam sie nerwicy i depresji.
                Książke moglabym napisac...
                • madami Re: Toksyczna teściowa...:( 04.01.20, 10:12
                  Rozwiązaniem jest: odciąć kontakt i zacząć pracę nad własnymi emocjami bo jak widzisz zostały tutaj trzeźwo ocenione i niezbyt pochlebnie. Dużo zależy i siedzi w tobie i zmiana powinna się dokonać w tobie. Ty jesteś centrum zmiany. Ważne jest przekonać siebie, że złe uwagi, złośliwości itp. mają po tobie spływać jak po kaczce, ktoś ci mówi, że masz brzydkie firanki a ty wzruszasz ramionami, jesteś złą żoną - zieeew, cos tam źle zrobiłaś - taaaak? To jedyna opcja obrony.
    • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:11
      lenaaa234 napisał(a):

      > Witajcie,
      >
      > Mam problem z teściową.


      Blad w diagnozie. Ty z soba masz problem. Byc moze z mezem tez, ale z soba przede wszystkim. Zatem zajmij sie soba.




      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • jola-kotka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:31
          Diagnoza jest prosta . Jestes slaba psychicznie, ulegasz naciskom, masz zero asertywnosci w sobie. Dbasz zeby zaspokoic innych a nie siebie, do tego stopnia ze chorujesz przez to. . Czyli jednym slowem terapia.
          • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:40
            jola-kotka napisała:

            > Diagnoza jest prosta . Jestes slaba psychicznie, ulegasz naciskom, masz zero as
            > ertywnosci w sobie. Dbasz zeby zaspokoic innych a nie siebie, do tego stopnia z
            > e chorujesz przez to. . Czyli jednym slowem terapia.


            Dokładnie zachowuje się jak mała dziewczynka.

            A jak teściowa mówi o dziecku to jej mówisz, ze ty dzieci nie planujesz ze to twoja macica i żeby wam pod kołdrę nie zaglądała. Czy uprawiamy sex z twoim synem. A jak tam mamusi macicy i nietrzymanie moczu?

            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 03:06
              Dobrewink moze to kiedys wykorzystam.
              Nie chce sie ogolnie znizac do jej poziomu. Uczulam partnera zeby ją temperowal. To w sumie jego matka i niech ja ustawia.
              Ale cos we mnie peklo ostatnio i kulturalnie się odgryzłam co do tematu powiekszania rodziny. Partner tez ją zgasil jak się zaczela rozkrecac.
              Tylko nie widze sensu chodzic tam i walczyc o swoje racje. I z ta mysla zaczynam sie oswajac..
              • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 04:00
                lenaaa234 napisał(a):

                > Dobrewink moze to kiedys wykorzystam.
                > Nie chce sie ogolnie znizac do jej poziomu. Uczulam partnera zeby ją temperowal
                > . To w sumie jego matka i niech ja ustawia.
                > Ale cos we mnie peklo ostatnio i kulturalnie się odgryzłam co do tematu powieks
                > zania rodziny. Partner tez ją zgasil jak się zaczela rozkrecac.
                > Tylko nie widze sensu chodzic tam i walczyc o swoje racje. I z ta mysla zaczyna
                > m sie oswajac..


                Nie to nie partner ma ja ustawić a ty. Ty jej masz pokazać ze jesteś silna niezależna. A bie dziewczynka która trzeba bronić przed zła wiedźma.
                Dobrze by było żeby partner stanął po twojej stornie.
                On świata dla ciebie nie zbawi. W pracy tez nie będzie cię bronił przed szefem czy współpracownikami.
                Oczywiście jako przyszła babia ma ciekawość czy nią zostanie.,wiec wystarczy tak planujemy dzieci w przyszłości. Co bóg da.
                Tyle.

                Nie chodź i nie walcz ,jednak dobrze będzie ja ustawić bo spotykać się będziecie choćby na chrzcinach waszych dzieci ,urodzinach w rodzinie itp. Musisz jej pokazać ze ci na waszych relacjach kompletnie niezależny.i ze jest dla ciebie obca osoba w twoim otoczeniu.

                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • aqua48 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 09:46
                lenaaa234 napisał(a):

                > Tylko nie widze sensu chodzic tam i walczyc o swoje racje. I z ta mysla zaczyna
                > m sie oswajac..

                To dlaczego nie dasz sobie pozwolenia na niechodzenie i nieodwiedzanie kogoś kto źle na Ciebie działa i psuje Twój związek? Mąż szantażuje Cię tym, że jeśli Ty nie pójdziesz to on też nie. Ale JEGO kontakty z matką to jego własny problem i on musi go rozwiązać sam. Ty masz pełne prawo i nawet obowiązek wymiksować się z tego i doprawdy dziwię się, że nie zrobiłaś tego dotąd skoro już własny organizm daje Ci znać że robisz sobie kuku.
          • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 02:57
            Tak zgadzam sie w tym momencie jestem slaba. Przez kilkanaście lat bylam silna i ciagnelam ten wozek. Chcialam dobrze, chcialam byc w porzadku wobec mojego partnera. Niestety sie przeliczylam. Dlugotrwaly stres i pozostale problemy zdrowotne odbily sie i odpornosc psychiczna zmalala..
            • 3-mamuska Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 03:00
              lenaaa234 napisał(a):

              > Tak zgadzam sie w tym momencie jestem slaba. Przez kilkanaście lat bylam silna
              > i ciagnelam ten wozek. Chcialam dobrze, chcialam byc w porzadku wobec mojego p
              > artnera. Niestety sie przeliczylam. Dlugotrwaly stres i pozostale problemy zdro
              > wotne odbily sie i odpornosc psychiczna zmalala..

              NIGDY NIE BYŁAŚ SILNA.
              Gdybys była ustawiałabyś teściowa dawno.


              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                • lumeria Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 19:18
                  Czesc Lenooo smile To jest do przebicia - zaraz wytlumacze jak:

                  Tesciowa to typ mentalnego Pudziana - musi dowalić, musi pokasac, musi doqierdolic. Tak zeby kogos bolalo. Ona nawet wiele wysilku w to nie wklada - patrz jak Pudzian kogos ledwie w nerki puknie, a ten sie z bolu zwija. Tak jest z Toba. Niby nic sie nie dzieje, ale Ty prawie na SOR na syrenie wyjezdzasz.

                  Jest jedno rozwiązanie - nie wchodzić do ringu z mistrzem walk. Nie zbliżać sie, nie ulegać prośbom i żalom, ze czemu Ty nie chcesz 'potańczyć' z nią na deskach - bo święta, bo urodziny, bo synek.

                  NIE.

                  Jak sie odetniesz, to nawet nie będziesz wiedziała, ze ona chce to czy śmo, czy ma żal czy źle się czuje, czy jej smutno. W dupie głęboko będziesz miała jej humory i widzi-mi-się.

                  Po co sie wredna nekaczka przejmujesz? Ona nie dba wcale o Twoje samopoczucie, tylko traktuje Cie jak wor treningowy.

                  Teraz masz szanse się odciąć - zanim pojawi sie dziecko. Pomyśl sobie, jak będziesz sie czoła, kiedy ona dowali Twojemu maleństwu, albo zechce wszystko wokół niej/go kontrolować. To powinno Ci dodać super siły.

                  Terapia to tez dobry pomysł by uleczyć sie z robienia dobrze obcym, a zaniechania opieki nad sobą.

                  Powodzenia Ci życzę i trzymam kciuki.

                  • lenaaa234 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 22:11
                    Witaj Lumeriosmile
                    Dobrze prawisz. Ale dokładnie tak jest jak piszesz.
                    Dziekuję za wsparcie i pomocna dłoń.
                    Widzę, ze doskonale rozumiesz moja sytuację.
                    Odcięcie od toksyn to chyba jedyne wyjscie. Bo wszystko inne juz wyprobowane.
                    • lumeria Re: Toksyczna teściowa...:( 31.12.19, 15:19
                      Hejka!

                      Mam to przerobione na własnej skórze z własną matką. Przez dekady bardzo starałam się - pierw być dobrym dzieckiem, potem uległą nastolatka, potem ugodową dorosłą. Nic a nic to nie dało - ani sympatii, ani porozumienia, ani nawet podstawowego kulturalnego zachowania ze strony matki.

                      Czasami jedno co można zrobić to zrezygnować i wycofać się z relacji. To nie jest porażka - wręcz odwrotnie, to jest zwycięstwo.

                      Za parę lat bez kontaktu zorientujesz się ze zdziwieniem, ze ani jej Ci nie brakuje (bo nigdy nie brakowało), ani o niej nie myślisz, ani się nią nie przejmujesz.

                      Przez jakiś czas trzeba będzie wziąć na klatę, ze będziesz sie czuła winna, odpowiedzialna, albo jak złośliwa zołza. To trzeba po prostu przetrzymać, wiedząc, ze to są naturalne odczucia, bo jesteś ciepłą, serdeczna osoba, która chce dla ludzi być dobra.

                      Powtórzę jeszcze raz, ze kluczowym elementem odcięcia sie jest poproszenie męża, by nie donosił Ci co mamusia powiedziała. To sprawa miedzy nim a nią. Ona tez ma prawo do swoich emocji, a Ty masz prawo odmówić wysłuchiwania jej bzdur i zażaleń.

                      Po jakimś czasie zauważysz, ze czujesz się lekka i spokojna - czego Ci z całego serca Lenooo życzę smile
            • mimbla125 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 05:23
              lenaaa234 napisał(a):

              > Tak zgadzam sie w tym momencie jestem slaba. Przez kilkanaście lat bylam silna
              > i ciagnelam ten wozek.


              Nie, nie byłaś silna. Być silna, to znaczy nie dawać sobą pomiatać, bronić się, w ostateczności wycofać z sytuacji, ktora cię niszczy. Słowem, nie pozwalać innym traktować się źle. Nie na tym polega siła i nie na tym polega doroslosc, żeby "ciągnąć ten wózek". Dorosły człowiek sam jest za ten wózek odpowiedzialny, wyrzuca z niego, co mu szkodzi i co go ciągnie w dół, nie czeka, aż samo spadnie albo ktoś inny to zdejmie.

              Chcialam dobrze, chcialam byc w porzadku wobec mojego p
              > artnera.
              A jeszcze bardziej chciałaś być w porządku wobec tesciowej. I całego świata pewnie... Niezależnie od tego, że to oznaczalo, że dajesz sobie pluć w twarz.

              Niestety, jeżeli chcesz ten problem rozwiązać, musisz przełożyć swoje samopoczucie i godność ponad chęć zadowolenia tesciowej i wszystkich naokoło, nawet "w swieta i imieniny".
              I dobrze byloby pogrzebać swój własny wizerunek tej kochanej synowej, przyjętej z otwartymi ramionami do rodziny faceta. Tego się nie doczekasz, chocbys była nie wiem jak grzeczna dziewczynką...
          • minniemouse Re: Toksyczna teściowa...:( 02.01.20, 03:05
            mrs.solis napisała:
            Tesciowa cie tak traktuje , bo moze. Ani ty ani twoj partner nie postawiliscie jej zadnych granic i tolerujecie obecny stan rzeczy. Dopoki czegos nie zrobisz ona dalej bedzie cie tak traktowala .

            słuszne i swiete slowa!
            10/10 Mrs Solis! że tak powiem - znakomicie dosolilas smile

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • kosmos_pierzasty Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 08:38
      Zgadzam się z dziewczynami, które piszą, że pierwsze to możesz zrobić, to pracować nad sobą samą. Aż trudno uwierzyć, że dorosła kobieta tak sobie dała wejść na głowę matce partnera... Moja teściowa też nieprzyjemna, ale ilekroć przegina, tyle razy kończy się mało przyjemną wymianą zdań i jest spokój na długo. No i mąż stoi po mojej stronie.

      Zgadzam się też, że jesteś w takim momencie życia, że bezproblemowo możesz się ewakuować z tego związku. Oczywiście, jeśli byś tego chciała.
      No i jak już będzie to dziecko, a tej relacji i swojego podejścia nie ustawisz, to teściowa dopiero pokaże zapewne, na co ją stać. Z tym się musisz liczyć.
      • hanusinamama Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 14:43
        Tak tu kluczowe jaka jest postawa męża. U mnie tesciowa chciała grać nami "bo sie obazi". No to my sie obraziliśmy na 4 miesiące. Potem jak chciała znowu fikać to jej powiedziałam, ze to nie czasy kiedy synowa miała robić za podnózek, ze bardzo mi przykro ze ona tak była traktowana ale ja sobie nie pozwole. Jak chce miec z nami dobre kontakty to ma sie do mnie tez odpowiednio odnosić. Obie jestesmyy dorosłe i zadna nie jest na niższej pozycji. Az sie zapowietrzyła. Zdązyłam więc dodać ze ja walczyć z nią nie zamierzam ale zeby pamietała, ze nie ma monopolu na obrażanie się, bo ja tez to potrafie i to lepiej niz ona. Nie powiem ze mnie kocha, zapewne z siostra mi doupe obroni czasami (mam to gdzieś) ale kontaty mamy poprawne. Ja jak jest impreza i jest jej rodzina czy tescia gram miłą synową, co tesciowej kawusie przyniesie (wiem ze to lubi) wiec i ona mi cyrków nie robi.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • minniemouse Re: Toksyczna teściowa...:( 02.01.20, 03:23
          hanusinamama napisała:
          Tak tu kluczowe jaka jest postawa męża.

          absolutnie, bezapelacyjnie, bezdyskusyjnie, zdecydowanie, co do tego nie ma wątpliwości itd itp TAK

          Potem jak chciała znowu fikać to jej powiedziałam, ze to nie czasy kiedy synowa miała robić za podnózek, ze bardzo mi przykro ze ona tak była traktowana ale ja sobie nie pozwole. Jak chce miec z nami dobre kontakty to ma sie do mnie tez odpowiednio odnosić. Obie jestesmyy dorosłe i zadna nie jest na niższej pozycji. [...] Zdązyłam więc dodać ze ja walczyć z nią nie zamierzam ale zeby pamietała, ze nie ma monopolu na obrażanie się, bo ja tez to potrafie i to lepiej niz ona.

          no prosze 👍


          Minnie
          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • sineado Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 08:45
      Ja tuż po ślubie też miałam problem z teściową. Do ślubu było ok. A po, odwrót o 180 stopni. Miałam najpierw jedną sytuację, ale nie wesołą , i teściowa powiedzieła kilka takich głupot że byłam w szoku. Ale wszystko odrazu powtórzyłam mężowi. Nie wiem jak on rozmowę poprowadził ale sytuacja się nigdy nie powtórzyła. Potem jeszcze jakieś mniejszego kalibru się zdarzały ale on stawia swoją matkę szybko i w dwóch słowach do pionu. I to tak powinno wyglądać, masz bardziej problem z mężem niż z teściową. To jemu wypada przeprowadzić poważną rozmowę z matką.
    • ritual2019 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 09:23
      Napisalas o tesciowej, wyraznie wam sie nie uklada, zreszta nigdy sie nie ukladalo wiec chyba zdajesz sobie sprawe ze to sie nie zmieni. Nie ma co sie zastanawiac a kontakty nalezy ograniczyc do zera, tak wlasnie do zera. Twoj maz napewno nie bedzie tego chcial wiec jesli ty to zrobisz to miedzy wami bedzie konflikt i to duzy. Masz dwie opcje albo tak zyc i bywac na tych imieninach i swietach stresujac sie i czujac zle a to sie nie zmieni albo rozstac sie z mezem. Tak, rozstac sie z mezem bo jesli tego nie zrobisz to od tesciowej nie odetniesz sie a wiec i od tego jak ona ciebie traktuje. Jesli pojawi sie dziecko to bedzie jeszcze gorzej, bedzie naprawde zle. Od meza nie mozesz wymagac ani oczekiwac ze zerwie kontakty z matka, nawet jesli do tego dojdzie to odwroci sie to przeciwko tobie, predzej czy pozniej. Rodzina jest wazna dla wiekszosci ludzi i pary maja z rodzina relacje, zwlaszcza bliska, co jest naturalne. Twoje relacje nigdy nie beda nawet poprawne. Zdajesz sobie z tego sprawe? Dasz rade tak zyc przez nastepne 20-30 lat? Brak akceptacji I zle relacje w tak bliskiej rodzinie to naprawde powazny problem. Ja w takiej sytuacji rozwazylabym rozstanie dla dobra wlasnego i meza. Oboje jestescie jeszcze mlodzi, co wazne nie macie dzieci wiec kazde z was ma duze szanse na znalezienie partnera. Ty takiego ktorego rodzice cie w pelni zaakcetuja a ty ich i bedziesz czuc sie dobrze a nie cierpiec na mysl o spotkaniu z nimi i czuc jak emocjinalny wrak po kazdym spotkaniu. Nie mozesz zyc z ciaglymi pretensjami do meza ze on nic z tym nie robi. Nie zrobi bo nie jest w stanie a wymaganie tego od niego jest irracjinalne bo to jego matka.
      • lumeria Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 19:30
        > Twoj maz napewno nie bedzie tego chcial wiec jesli ty to zrobisz to miedzy wami bedzie konflikt i to duzy.

        Niekoniecznie. Maz może poczuć OGROMNA ulgę i wykorzystać to, ze zona nie chce sie z matka spotykać, by rozluźnić własne kontakty z matką.

        Jesli autorka jasno postawi, ze ona z teściową nie chce się spotykać, a mąż może do mamusi jeździć i dzwonić, to może się okazać, ze on wcale na takie wizyty i rozmowy nie ma ochoty.

        A ze zwali odpowiedzialność za ten stan rzeczy na żonę, to kogo to obchodzi. Teściowa już nienawidzi synowej, wiele się nie zmieni.

        Zapowiedziałabym tez mężowi, ze nie chce wysłuchiwać od niego co mamusia powiedziała. Zaproponowałabym mu terapie, by to sobie przepracował z neutralną osobą.
        • ritual2019 Re: Toksyczna teściowa...:( 31.12.19, 10:22
          Terapia 😂 to jakies panaceum na wszystko na tym forum? Wlasciwie to w jakim celu jej maz ma sie poddac terapii? On problemu z relacja z matka nie ma.
          Problem w tym ze takie odciecie sie od rodziny zwlaszcza tak bliskiej jak rodzice partnera jest niezdrowe i toksyczne. To takie zycie latami w smierdzacych oparach nieprawidlowych relacji rodzinnych, ktore jest szkodliwe zarowno dla tesciow, zony, meza I dzieci (oni jeszcze nie maja ale zamierzaja). Czytajac ten watek (i nie tylko) zdumiewa mnie jak wiele osob tak zyje albo doradza to komus.
          • lumeria Re: Toksyczna teściowa...:( 31.12.19, 15:25
            ritual2019 napisał(a):


            >Problem w tym ze takie odciecie sie od rodziny zwlaszcza tak bliskiej jak rodzice partnera jest niezdrowe i >toksyczne.

            >To takie zycie latami w smierdzacych oparach nieprawidlowych relacji rodzinnych, ktore jest szkodliwe zarowno >dla tesciow, zony, meza I dzieci (oni jeszcze nie maja ale zamierzaja). Czytajac ten watek (i nie tylko) zdumiewa >mnie jak wiele osob tak zyje albo doradza to komus.

            Popatrz na twoje powyższe zdania - podsumujmy je:

            - Odejście jest toksyczne.

            - Trwanie w chorym układzie jest toksyczne.


            Czyli nie robić nic?

    • berdebul Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 09:45
      Dlaczego nie zastosowałaś riposty Wujka Staszka?
      Olej panią, nie mieszkacie razem, nie musisz jej widywać. Spotykanie się z kimś, kto od nastu lat Ci dogryza to jakaś forma umartwiania się? Planujesz zostać świętą? Idź na terapię, pomóż sobie, teściową olej.
    • amsterdama Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 10:31
      Pocieszę Cię, że nie tylko Tobie trafiła się taka teściowa. Nie zmienisz jej, bo ona ukuła sobie w głowie, że syna urodziła i wychowała SOBIE. Zawsze będziesz wrogiem. Proponuję zerwać kontakty bez najmniejszych skrupułów. Osobiście szanuję relacje męża z rodzicami ( i wnuków z dziadkami), niech się odwiedzają, wspierają i robią co chcą. Ja stoję z boku, nie angażuję się bezpośrednio w ich relacje ( pośrednio tak- bo np.prezent chętnie kupię). Kluczowa jest postawa męża- musi szanować Twoje uczucia i akceptować Twoje postępowanie. Poukładaj sprawy z mężem, póki nie macie dzieci.
    • hanusinamama Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 14:38
      Ja szybko zrozumiałam, ze nie jestem na niższym szczeblu niz tesciowa, nie musze sie jej przypodobać. Obie kochamy tego samego faceta, wiec sie dogadac wypada..ale płaszczyć sie nie będę. Tak naprawde sie poproawiło jak sie postawiłam. Postawiłas sie w pozycji usłużnego pieska to po tobie jeździ. Kochać jej nie musisz, szanować tak jak sobie na szacunek zasłuży.

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • malia Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 15:08
      Nie masz problemu z teściową tylko ze sobą.
      Zupełnie źle pojmujesz obecną sytuację. Twój spokój i zadowolenie nie może zależeć od teściowej.
      Do czego to podobne, żeby przejmować się tym, co ktoś do ciebie mówi parę razy w roku?
      Jesteś dorosłą osobą, sama musisz zadbać o siebie. Niektóre tu piszą, że mąż powinien, owszem, ale dałabym mu rok czasu na ogarnięcie mamusi, anie kilkanaście, jak nie wychodzi, to nie ma na co czekać i samemu zadabać o swoje samopoczucie. Zachowujesz się jak 10 latka.
    • lidek0 Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 17:42
      Nie przeczytam wszystkich pond 100 wpisów, więc: pytałaś czemu to wszystko robi, dlaczego Cię tak traktuje?

      --
      Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
      Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
      zapraszam na forum Dla starających się
      • lumeria Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 19:37
        lidek0 napisała:

        > pytałaś czemu to wszystko robi , dlaczego Cię tak traktuje?


        Jaki myslisz moze byc powod niekulturalnego traktowania innej osoby przez kilkanascie lat?

        I jaka różnice taka wiedza zrobi?
    • eliksir_czarodziejski Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 17:47
      Moja teściowa jest identyczna jak Twoja albo gorsza. Jak zobaczyłam jak wyniszczający jest dla mnie kontakt z nia to się odcięłam. Za radami forum, oczywiście nie będę się madrzyc że sama na to wpadłam. Tzn może bym i wpadła ale dużo dało mi potwierdzenie od innych ludzi że w podobnej sytuacji zrobili to samo. Pamiętam jak zakładałam swój wątek o teściach i jak jedna emama mi napisała że mąż sam jeździ z dziećmi do teściowej a ona swojej teściowej nie widziała od kilkunastu lat...😁

      Natomiast wkurza mnie drogie Ematki takie pie.dolenie że watkodajka ma problemy ze sobą czy z mezem a nie z teściową. Nie, nie i jeszcze raz nie! Agresywna, wredna, wiecznie wbijająca szpile i sklocajaca ludzi ze sobą osoba z bliskiej rodziny czy otoczenia to jak najbardziej JEST problem. Nawet jako osoba nieasertywna taka smaka czy owaka watkodajka mogła trafić na np teściowa której umiarkowanie toksyczny odpal wlacza się raz w roku albo raz na jakiś czas. Mogła trafić na obojętna czy unikająca kontaktu teściową. Mogła w końcu trafić całkiem miła albo w ogóle miła osobę. Bo takie TEZ są teściowe. Litości, to nie zasługa synowej że teściowa jest do wytrzymania albo że w ogóle jest fajna.
      Ja ze swoją teściowa też miałam kilka starć gdzie się postawiłam i tak szczerze to na dłuższą metę to g... to dało. Jedyna opcja która wchodzi w grę to baaardzo rzadki, krótki i niezaplanowany z jej strony kontakt - nie ma kiedy przygotować mi jakiejś "miłej" niespodzianki wtedy.

      Zgodzę się co do męża że sytuacja jest o wiele trudniejsza jeśli mąż próbuje tesciowa bronić lub tłumaczyć. Ja szczerze mówiąc gdyby w mojej sytuacji mąż nie był po mojej stronie to bardzo poważnie rozważałabym rozstanie choć mamy małe dzieci. Jego rodzinka, nie tylko sama teściowa jest upiorna, na szczęście on to widzi i rozumie co się dzieje.
      • eliksir_czarodziejski Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 17:51
        Aha, jeszcze jedno, to że wytrzymujesz tę sytuację już naprawdę bardzo długo to JAK NAJBARDZIEJ jest temat na te straszna/niedorzeczna/"czyWyścieWszyscyPowariowali" terapie, od której chyba jakieś zielone macki wyrastają i skóra ropieje. Ludzie nie wiedzą o czym piszą...
      • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 17:56
        eliksir_czarodziejski napisał(a):


        >
        > Natomiast wkurza mnie drogie Ematki takie pie.dolenie że watkodajka ma problemy
        > ze sobą czy z mezem a nie z teściową. Nie, nie i jeszcze raz nie! Agresywna, w
        > redna, wiecznie wbijająca szpile i sklocajaca ludzi ze sobą osoba z bliskiej ro
        > dziny czy otoczenia to jak najbardziej JEST problem.

        Przykro mi, ze cie wkurzylam, ale to jest problem, ktorego mozna nie miec. Ot tak. Jezeli watkodajka od lat kilkunastu kosztem wlasnego zdrowia zadowala innych, to problem zasadniczy ma ze soba. I ten problem nalezy przepracowac - potem inne moga okazac sie niedokuczliwe albo nieobecne.


        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • eliksir_czarodziejski Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 19:50
          Ja zminimalizowalam skutki działania mojej teściowej, po prostu do niej nie jeżdżę co nie znaczy że problemu nie ma. Problem jest, tylko ja go olewam ciepłym moczem bo nie ma lepszej dla mnie drogi w zaistniałej sytuacji.
          Poza tym to, że teściowa jest podła a to że autorka pozwala na tak długie pomiatanie sobą to mimo wszystko trochę 2 różne rzeczy.
          • tt-tka Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 20:02
            eliksir_czarodziejski napisał(a):

            > Ja zminimalizowalam skutki działania mojej teściowej, po prostu do niej nie jeż
            > dżę co nie znaczy że problemu nie ma. Problem jest, tylko ja go olewam ciepłym
            > moczem

            I wlasnie o tym pisze - problem staje sie niedolegliwy lub zgola nieistniejacy dla zainteresowanej. TESCIOWA POZOSTAJE WREDNA; ALE SYNOWEJ JUZ TO NIE DOTYCZY.
            Rzecz w tym, ze autorka ma problem ze soba i dlatego nie radzi sobie z problemami z innymi. A moglyby te problemy byc niewazne lub nieistniejace/istniejace poza nia.


            > Poza tym to, że teściowa jest podła a to że autorka pozwala na tak długie pomia
            > tanie sobą to mimo wszystko trochę 2 różne rzeczy.

            Dwie rozne, ale w tym wypadku druga pociaga za soba pierwsza - gdyby autorka potrafila powiedziec "nie ide" i konsekwentnie nie chodzic, wredota tesciowej nie bylaby dla niej dokuczliwa, a tym mniej szkodzaca na zdrowie.




            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • ritual2019 Re: Toksyczna teściowa...:( 31.12.19, 10:58
              tt-tka napisała:

              TESCIOWA POZOSTAJE WREDNA; ALE SYNOWEJ JUZ TO NIE DOTYCZY.

              Bedzie dotyczyc tak dlugo jak dlugo bedzie w zwiazku z mezem. Zaklinanie rzeczywistosci nic nie da. Autorka watku napisala ze sa miedzy nimi klotnie bo on z jej punktu widzenia matki broni. Oczywiscie, no to jego matka i on nie czuje tego co autorka. Oczywiscie ona moze postanowic tesciowej nie widywac, nie miec kontaktu ale to zadnego problemu nie rozwiaze, niczego nie zmieni to w emocjach autorki bo ona nie poczuje sie przez to lepiej. Jej maz bedzie musial wybrac albo odetnie sie od matki albo bedzie mial z nia relacje bez zony co bedzie kreaowac innego rodzaju problemy. Odciecie sie meza od matki jest bardzo zle opcja, predzej czy pozniej odwroci sie to przeciw autorce watku, wykreowane zostana problemy z ktorymi nie bedzie dawac sobie rady. Jesli beda miec dziecko to bedzie jeszcze gorzej I sprawy stana sie super skomplikowane.


              > Rzecz w tym, ze autorka ma problem ze soba

              Owszem, ona jako bardzo mloda osoba weszla do rodziny meza i nie udalo jej sie nawiazac normalnych, poprawnych kontaktow z matka meza. Przez kilkanascie lat nastepowaly uszkodzenia w jej emocjach, psychice I jesli pozostanie a tym zwiazku to te uszkodzenia beda jeszcze powazniejsze bez wzgledu na to czy postanowi nie widywac tesciowej czy nie.
              Nawet jesli przestanie widywac to poprawa bedzie zludna. Jesli pojawi sie dziecko to bedzie katastrofa. Pozniej beda pojawiac sie watki o tym jak tesciowa buntuje meza i dziecko itd...
              Nie mowiac juz o tym ze taki uklad czyli mama bez kontaktow z babcia to niewlasciwy przyklad dla dziecka.
      • malia Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 18:12
        Są takie tesciowe - podle, złośliwe, głupie, wścibskie. Ludzie też tacy są. I człowiek ze zdrowym instynktem broni się - albo da sobie radę i ustawia ich tak, żeby w mojej obecności nie głosili swoich mądrości, albo się odcina i nie chodzi tam wcale, albo wyrabia w sobie wdupiemanie na gadanie teściowej. Ona teściowej nie zmieni i na jej toksyczność nie ma ŻADNEGO wpływu. Trwanie kilkanaście lat w takim układzie to szkodzenie samej sobie
        • eliksir_czarodziejski Re: Toksyczna teściowa...:( 30.12.19, 19:54
          No ludzie będą wredni ale czy ta wredota jest pani w sklepie do którego weszłam przez przypadek czy nawet głupia koleżanka w pracy o której za kilka lat nie będę nawet pamiętać czy jakby nie było osoba z najbliższej rodziny - to jest to różnica i to duża.
          Z ostatnim zdaniem jak najbardziej się zgadzam.