Dodaj do ulubionych

Problemy psycihiczne a związki

02.01.20, 13:48
Przeczytałam wątek whithey85 i rzuciło mi się w oczy, jak wiele osób kategorycznie i z agresją wypowiada się o ludziach leczących się psychiatrycznie. Że pod żadnym pozorem by z takim wybrakowanym towarem związku nie tworzyli.
Więc mam pytanie: gdzie jest granica? Depresja człowieka już skreśla? Stany lękowe? Zaburzenia odzywiania?
Obserwuj wątek
    • sofia_87 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 13:57
      Gdyby mezczyzna, z którym jestem w związku zachorowal, to bym go wspierala, ale gdybym poznala chorego, to niestety, ale nie zdecydowałabym się na związek.
      Natomiast osoba majaca juz dziecko/dzieci powinna się dwa razy zastanowić z kim wchodzi w zwiazek
    • pani_tau Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:13
      Ja mam tak ze wszystkimi nałogowcami ze szczególnym uwzględnieniem alkoholików.
      Gdy tylko stwierdze objawy u potencjalnego partnera bądź już partnera to największa i najszczersza miłość do grobowej deski ulatnia mi sie w kilka sekund.
    • wrazliwa_lelija Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:25
      Tam chyba nie było nic o leczeniu farmakologicznym (może coś ominęłam) tylko samym podejrzeniu.
      Sama poczułam niedawno fascynację wobec osoby z "problemami psychicznymi" (potrafią być fascynujące w fazie manii) i wyczuwam problemy, ale tak już jest, że coś ciągnie niektórych do takich osób.
      Myślę, że związek z taką osobą może być bardziej fascynujący (i bolesny) niż z osobą w normie.


      --
      Jestem kobietą.
      • sofia_87 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:30
        Tam była informacja, ze autorka watku podejrzewa borderline, ale next z pewnoscia na cos choruje i się leczy.
        Jeśli coś Cie ciagnie do takich osob, to polecam terapie.
        Mnie w zadnym momencie nie pociagaly osoby w jakikolwiek sposób niestabilne i nie umiałabym stworzyć związku z taka osoba. Alkoholik i narkoman także odpada
        • memphis90 Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 14:22
          Czy borderline to choroba...? A może zaburzenie, jak autyzm. Autyzm też nie choroba, jak mówią...

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • iwles Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:27

      Dla mnie granicą byłaby sytuacja, kiedy choroba/zaburzenie miałyby spory wpływ na życie całej rodziny. I jakie byłyby rokowania.
      Jeżeli mam już dziecko, i szukam nowego partnera, to po to, żeby było mi łatwiej, a nie żebym miała więcej obowiązków/zmartwień/troski. Sorry, ale dziecko i czas jemu poświęcony, będzie zawsze dla mnie priorytetem.
      A znowuż związać się z kimś, i nie być dla niego podporą, wsparciem zawsze wtedy, kiedy będzie tego potrzebował i w zakresie takim, jakiego będzie potrzebował świadczyłoby o mojej nieodpowiedzialności.

      (Mówimy o sytuacji, kiedy o chorobie wiadomo na początku znajomości, tak ?)



      --
      Paweł

      Moje dziecko powiedziałosmile
      • wrazliwa_lelija Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:40
        Rokowania też się zmieniają, medycyna idzie cały czas naprzód, pewne zaburzenia zanikają lub minimalizują się z wiekiem.
        I osoby o schizoidalnym typie osobowości, z borderline, o wysokim poziomie inteligencji potrafią być bardzo magnetyczne w odróżnieniu od "normalnych".
        Tak, powinno się wybierać "normalnych", ale kto nie miał do czynienia z taką osobą to nie wie jaki to haj (choć kończący się zwykle niezbyt przyjemnie), ale pokusa jest olbrzymia.

        --
        Jestem kobietą.
    • arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:33
      Osoba chora psychicznie - odpada. Nigdy świadomie nie stworzyłabym z taką osobą związku. Gdyby choroba ujawniła sie w trakcie związku - ale przed ślubem, odeszłaby,
      Co innego gdyby zachorował mąż. Pod warunkiem, że to świeża sprawa a nie zatajona. Gdybym się dowiedziała, że mąż wiedział o chorobie i nic nie wspomniał - to też odchodzę.
    • jolie Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:35
      Piszę za siebie - nie związałabym się świadomie z mężczyzną leczącym się psychiatryczne. Może depresji, która często jest maskowana bym nie wyczuła, ale zaburzenia osobowości czy schizofrenia- owszem, eliminowałyby z potencjalnego kręgu mojego zainteresowania takim facetem. Przeszkadzało mi nawet, gdy mężczyzna palił (nienawidzę tego zapachu w oddechu, skórze, ubraniach), co dopiero choroba psychiczna.
    • czarny_dol Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:39
      Zależy pewnie jakie problemy psychiczne i na jakim etapie związku. Ja się leczę na nerwicę lękową. Mąż mnie wspiera i trwa przy mnie. Kocha po prostu. Jest szczęśliwy. Więc chyba można jakoś mimo wszystko fajnie żyć z "psycholem".
        • gulcia77 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 22:02
          Mój facet ma klaustrofobię, bardzo silną zresztą. Jakoś noe przeszkadza nam to w tworzeniu całkiem fajnego związku od dwudziestu lat. Po prostu nie chodzi do piwnicy, a ja też od niego nie wymagam niczego, co mogłoby w jakiś sposób wywołać atak.

          --
          "Emancipate yourselves from mental slavery
          None but ourselves can free our minds"
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 07:29
          Na depresję umiarkowaną to powiesił się mój kolega!
          Zostawił żonę z synkiem, także podziękuję.
          A ludzie o różnych lękach typu na pająki", są do przeżycia, godzisz się, że w pewnym momencie zostajesz podrapana i masz siniaki bo koleżanka ratowała się przed pająkiem ;P - oni zachowują się często jak tonący!
          • sumire Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 09:29
            kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

            > A ludzie o różnych lękach typu na pająki", są do przeżycia, godzisz się, że w p
            > ewnym momencie zostajesz podrapana i masz siniaki bo koleżanka ratowała się prz
            > ed pająkiem ;P - oni zachowują się często jak tonący!

            Jprdl. Dodaj jeszcze, że wrzeszczą i biją się po głowie.
            • mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 10:16
              To niewykluczone
              podroze.onet.pl/aktualnosci/przerazajaca-koszulka-z-wezem-niemile-widziana-w-samolocie/zg5jktq
              Czytałam o tym w jakimś zagranicznym serwisie i pierwszy komentarz był od kobiety, która bardzo poparła sprzeciw strażników i pisała, że nawet na to zdjęcie w serwisie nie może patrzeć, bo wpada w panikę.
              Ja mam lęk wysokości, niedawno byłam z dzieckiem w kinie na kreskówce, gdzie było sporo scen na wysokości. Normalnie męczyłam się patrząc na nie, aż sama byłam zaskoczona swoją reakcją.
            • sofia_87 Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 22:11
              Byłam świadkiem takiej sytuacji w samolocie, kobieta, która chyba chciała przełamać lek przed lataniem urzadzila histerie tuż przed startem, wrzaski były, nie biła się po głowie, ale jak najbardziej walczyła rękami i nogami z osobami, które usiłowaly ja posadzić na miejscu i uspokoić. Na szczęście pani wysiadla , przecenila swoje możliwości albo ktoś jej to doradzil.
                • sofia_87 Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 00:20
                  Pani nie była agresywna, raczej zdesperowana. Od osoby tonacej, która próbujemy ratować także można oberwac, nie dlatego, że jest agresywna , ale dlatego, że walczy o życie. Pani chciała wyjść, obsługa powinna jej tu umozliwic zamiast podejmować próby jej uspokojenia.
                  Fakt, że Ty czegoś nie widzialas nie oznacza , że to nie istnieje.
                  Filip Chajzer? Gratuluję gustu☺
    • princy-mincy Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 14:52
      Dla mnie to bardzo niewyraźna granica.
      Gdyby mąż rozchorował się w trakcie naszego leczenia, oczywiście wspierałabym i pomagała tak długo jak długo chciałby się leczyć i nie był zagrożeniem dla naszych dzieci i dla mnie.
      Gdyby to była historia singli- pewnie bym się nie zdecydowała, ale nie wiem na 100%
      Wiem jednak na 100% że gdybym była samotną matką to na pewno bym sie nie pakowała w związek z osobą z chorobą psychiczną- moje dzieci i ich dobro przede wszystkim.
        • ichi51e Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 19:39
          Spedzilam wigilie ze szawgierka ktora ma ed i ktora skutecznie bulimia zarazila corke. Swieta uplynely nam przy pelnym stole przy ktorym gospodyni faszerowala nas zarciem i przekonywala ze sama jest najedzona big_grin Niesamowite jak ktos taki potrafi zatruc 10 osobom wieczor chcac jak najlepiej.

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • ichi51e Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 19:41
            Tak zycie z osoba zaburzona jest mega ciezkie i jeszcze ludzie uwazaja ze nie ma ci prawa byc ciezko bo przeciez to nie ty masz problem. Polecam zwrocic sie so leiteratiry i zastanowic dlaczego istnieja grupy wsparcia „dla rodzin”

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • ichi51e Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 20:47
              Nie smieje sie tylko po prostu po jednym wieczorze w towarzystwie dwoch osob z zaburzeniami zywienia mowie z reka na sercu ze nie chcialoby ki sie uzerac z choroba.
              Mowie tez z doswiadczenia jakie mialam z matka. Dziekuje ja juz w tym pociagu jechalam drugi raz nie wsiadam. I taka jest prawda powinnas rodzine po rekach calowac.

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • beneficia Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 21:57
                  i ja nie musze nikoga po rekach calowac . Z
                  > reszta na codzien to maz jesr ze mna tez z wlasnej woli.

                  Mężowi firmę i kasę dałaś. A jak coś mu się nie podoba to mówi "Jola, wystarczy".
                  Jaką sobie forumową kreację zbudowałaś, takie odpowiedzi dostajesz.
                • wapaha Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 11:23
                  Spędziłam kilka tygodni z osobą z zaburzeniami żywieniowymi - anoreksja + bulimia = mieszanka wybuchowa. Poziom zakłamywania rzeczywistości, oszukiwania-level hard. Wychodzenie ze szczoteczką do zębów, udawanie że sie je, dzielenie batonika na 7 cześci i jedzenie go przez tydzien-a jednocześnie wielkie robienie afery wokół jedzenia- jak strasznie się jest głodnym, ile to się zje, i jeszcze to i to, w końcu -kilkukrotnie w dziwnych okolicznościach zarzygane wc i ta osoba pojawiająca się ze związanymi włosami...masa niuansów które były męczące, żenujące, branie udziału w takim teatrzyku..
            • lily_evans11 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:55
              Jola, znam dziecko z zaburzeniami odżywiania, które zatruwa innym życie i jej sposób bycia, eksponowane chudosc, nadmierne ambicje, są dla sporej części grupy jak magnes. Taki człowiek jest jak narkoman, sorry, po prostu tam, gdzie jest podatny grunt, dalej roznosi zarazę. Jak najbardziej wierzę, że matka z bulimia wpłynęła na podejście córki do jedzenia.

              --
              Zginę, jeśli się obejrzę
                    • jola-kotka Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 02:44
                      Ty za to masz pojecie. Choroby psychiczne moga byc dziedziczne oczywiscie, ze tak. Jednak sa choroby ktorych nie da sie przewidziec wystarczy pechowo trafic. Min. Taka choroba jest np. SMA ktora ma podloze genetyczne ale ludzie nawet nie wiedza ze nosza ten gen,oboje partnerow zdrowych a dziecko chore. Takze wybacz ale zarzucanie mi braku pojecia swiadczy o twoim pojeciu ktore jak widac jest zerowe . Zawsze jest ryzyko chorob u dziecka gdy sie na nie decydujesz. A twoj komentarz - kosz. Gucio o mnie wiesz .
                        • jola-kotka Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 20:09
                          No tak przeciez najbardziej godnym szacunku sa ci co innych wyzywaja od swoloczy. Zeby innych oceniac to trzeba soba cos reprezentowac. No ale jak sie ma niska samoocene to kazda okazja jest dobra do podniesienia jej sobie. Szkoda ze nie masz swiadomosci jakie buractwo wlasnie wylazlo z ciebie. Moja " dzialalnosc" tutaj polega na dyskisji bez specjalnego skupiania sie na nikach wiec pewnie nieraz sie pod ciebie podepne takze bedziesz miala okazje do podniesienia sobie ego. Nie martw sie .
                          • igge Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 08:38
                            Nie wiem jak inni, nie czuję się oszukiwana przez Ciebie Jolu i nie obchodzi mnie czy piszesz prawdę o sobie jak na spowiedzi czy jest to kreacja forumowa, częściowa fikcja, całkowita fikcja etc. Każdy i tak nie jest w stanie obiektywnie opisywać swojego życia i w ogóle to zły pomysł i ekshibicjonizm choć mi czasami pomaga na zmartwienia i na nabranie dystansu.
                            Do rzeczy:
                            Oprócz innych Twoich zalet, podoba mi się sposób w jaki zawsze tłumaczysz swoją sytuację zdrowotną i w konsekwencji styl życia. Stajesz też zawsze w obronie, inaczej, tłumaczysz ludziom często na swoim przykładzie, jak rozumieć osoby z kłopotami zdrowotnymi natury psychicznej , jak bulimia czy anoreksja właśnie. Na czym polega psychoterapia. Itp
                            Uważam, że to ważne, co piszesz na forum. I kulturalnie ale jesteś asertywna. Tak trzymaj i dzięki😀
                            Aha. Lubię też czytać o Twojej relacji z mężem😄 choć przyznaję, komentarze innych dziewczyn są też zabawne.
      • l.waniliowa Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:05
        ck2 napisała:

        > Bo przecież to neksia która siłą odebrała ojca dzieciom. Gdyby mąż odszedł od n
        > iezrównoważonej żony do racjonalnej kobiety, to też by oberwał.

        Wprost przeciwnie, fakt że facet odszedł do innej (lepszej!) jest niezbitym dowodem na to że żona była niezrównoważona a jemu się wreszcie ulało
        • aandzia43 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:19
          >
          > Wprost przeciwnie, fakt że facet odszedł do innej (lepszej!) jest niezbitym dow
          > odem na to że żona była niezrównoważona a jemu się wreszcie ulało

          Nie wiem o jakim konkretnym przypadku mówicie, ale się wypowiem. Równie dobrze to facet odchodzący miał coś z głową i odszedł sobie do pani co ma też coś nie tak z głową. Albo co jest tak niewybredna, że nie czepia się jego narowów, a eksia się czepiała. Nie zawsze mamy progres przy monogamii seryjnej. Obu płci to dotyczy.



          --
          "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
      • hanusinamama Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:57
        Jak dla mnie to autorce tamtego watku sie ulało, bo ona liczyła na come back. Nie wrócił wiec trza podkolorować. Ciekawe ze dopiero sie dowiedziałą a juz wie ze kobieta niezdrowa na umyśle i jeszcze manipulantka...ja bym chyba sie zastanawiała jaki nieszczesliwy musiałbyć nasz związek, ze facet uciekł do chorej psychicznie kobiety...

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • l.waniliowa Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 16:54
          Myślę że gdyby twój mąż zaczął prowadzać się z inną kobietą, a do ciebie dotarłyby wieści o tym jak bardzo ty ich skrzywdziłaś, że kobieta jest w trakcie leczenia psychiatrycznego a twoje dzieci mające z nią regularny kontakt miałyby przykazanie żeby nie mówić mamie, że.. To też mogłoby ci się ulać. No ale takie rzeczy zdarzają się innym, a nie nam, więc możemy sobie pooceniać że te baby jakieś takie bez honoru, jeszcze by chciały męża z powrotem! Boki zrywać.
        • aandzia43 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:27
          hanusinamama napisała:

          ja bym chyba sie zastan
          > awiała jaki nieszczesliwy musiałbyć nasz związek, ze facet uciekł do chorej psy
          > chicznie kobiety...
          >
          Ale ludzie wcale nie odchodzą do ludzi pełnych wad dlatego ze są nieszczęśliwi w związkach. Odchodzą bo odchodzą, a że sami mają różnie pod sufitem to idą tam, gdzie czują się swojsko czyli do równie pokręconych. Więc gdyby twój mąż uciekł od ciebie do psychicznej baby, to dlatego ze sam jest psychiczny, a nie dlatego ze jest strasznie nieszczęśliwy, No chyba ze przyczyną jego nieszczęścia jest zbyt mały stopień pokręcenia u ciebie wink


          --
          "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
    • daniela34 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:04
      U narzeczonego przyjaciółki zdiagnozowano gleboką depresję. Próbowała wspierać, pomagać, towarzyszyć. Ostatecznie to on zerwał. Inna koleżanka zakochała się w piekielnie inteligentnym, cudownym, charyzmatycznym facecie. Ślub, dziecko. Okazało się, że zataił ChAD i nie zamierza się leczyć. Rozstali się.
          • princy-mincy Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:36
            Dlaczego? Ja znam jedna dziewczyne ChAD- ona prowadzi bardzo regularne zycie (wstawanie codziennie o tej samej porze, podobnie spanie), joga, medytacje, dieta, zero uzywek, leczenie.
            Miala tylko jeden epizod depresji i manii i od wielu juz lat dzieki trybowi zycia jest bardzo stabilna.
            Nikt by po niej nie powiedzial, ze ma ChAD, tyle, ze ona bardzo sie pilnuje.
            • sofia_87 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:45
              Ale jak sama piszesz, ona się pilnuje i leczy. Znajomy Danieli odmawia leczenia.
              Nie wspominając już o tym, ze regualrne zycie Twojej znajomej się skończy gdy będzie miała dziecko, o ile się na nie zdecyduje. Jeśli nie, to ma szanse przezyc zycie według wzorca i bez kolejnych epizodow.

              Dla Danieli pan z ChaD może być nie do przyjęcia gdyż wlasnie chce mieć rodzine i ojca dla swoich dzieci
                • daniela34 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 16:40
                  Ja bez grama ironii gratuluję twojej znajomej dyscypliny i regularnego życia. Ale taki przypadek, że zdarza się tylko 1 epizod to raczej w ChAD wyjątek niż reguła. I zawsze byłabym się kolejnych epizodów. Dlatego mając świadomość, że ktoś jest chory na ChAD nie zdecydowałabym się na związek. A na marginesie- mój tryb życia jest bardzo nieregularny (taki zawód) i tym samym bliskiej osobie też nie mogę zagwarantować regularności. Więc tym bardziej odpadam jako partnerka dla osoby ChAD.
                  • princy-mincy Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 20:57
                    U niej była najpierw mania, potem dziecko a potem depresja. Po tej depresji i konsultacjach u psychiatry zdiagnozowano ChAD. Jest i było jej ciężko ale ma ogromne wsparcie w mężu i rodzicach, dzięki którym ma możliwość wykonywać dość niestresujaca pracę, przestrzegać tej dyscypliny i być żona i matka. Naprawdę ją podziwiam bo znam też inna osobę z ChAD która tylko leki bierze ale nie jest tak zdyscyplinowana i tu jest o wiele gorzej.
            • turzyca Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:55
              I dla mnie to chyba byłoby decydujące - nie sama choroba, tylko reakcja na nią i zachowanie.

              Jeśli ktoś bierze na klatę, że jest chory i przestrzega zasad, żeby utrzymywać stabilny stan, to jest to lepszy wybór niż człowiek, który po narażeniu na stresor (śmierć rodzica, utrata pracy) zacznie się nieracjonalnie zachowywać i np pić, ale do psychiatry nie pójdzie.

              --
              Entropia i chaos dnia codziennego
              • slonko1335 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 21:39
                Nie ma gwarancji przestrzegania reguł przy tej chorobie. To że ktoś chce się leczyć na początku nie oznacza że tak będzie potem jak depresja albo mania kolejny raz uderza. Dla chorego bycie w mani zwlaszcza po okresie depresji jest czymś z czego wcale nie chce wychodzić w końcu jest wtedy bogiem i może wszystko...

                --
                Sygnaturka się zgubiła....
              • aandzia43 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:34
                turzyca napisała:

                > I dla mnie to chyba byłoby decydujące - nie sama choroba, tylko reakcja na nią
                > i zachowanie.
                >
                > Jeśli ktoś bierze na klatę, że jest chory i przestrzega zasad, żeby utrzymywać
                > stabilny stan, to jest to lepszy wybór niż człowiek, który po narażeniu na stre
                > sor (śmierć rodzica, utrata pracy) zacznie się nieracjonalnie zachowywać i np p
                > ić, ale do psychiatry nie pójdzie.

                Zgadzam się. Przy wszystkich zastrzeżeniach opisanych przez dziewczyny poniżej. Więc np. mam więcej zaufania do trzeźwych od lat alkoholików niż do alkoholików typu ścichapęk udających że nie ma najmniejszego problemu.




                --
                "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
            • slonko1335 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 20:46
              Ja też znam takiego człowieka. Wyksztalcony na wysokim stanowisku przez 40 lat. Latami nikt nie wiedział. Ja tez nie mimo ze bylam calkiem blisko.Epizody depresji i mani między okresami normalności były sporadyczne i krótkie. Potem niestety zaczęło się to odwracać i jest dokładnie odwrotnie. Normalność jest epizodem. Koszmar. Osoba zyjaca z tą osobą dorobiła się własnych problemów psychicznych...wcale mnie to nie dziwi...

              --
              Sygnaturka się zgubiła....
    • malia Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:06
      W dalszej rodzinie mam kuzyna, bez wchodzenia w szczegóły leczącego się psychiatrycznie. Ma, a raczej miał, okresy względnej"normalności". Znalazła się dziewczyna myśląca, że się da, że nie można nikogo skreślać, że trzeba dać szanse. I jeszcze rodzice jednej i drugiej strony namawiali. Nie udało się, i nie było to dobre małżeństwo. Niestety było również dziecko, do 7 roku życia żyjące w jednym domu z ojcem, który miał jazdy, że głowa mała by to ogarnąć.
    • triss_merigold6 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:13
      Granicą są stany i zaburzenia mogące utrudnić mi życie. Nie tylko niebezpieczne czy wymagające pełnego dostosowania się do chorego, ale również te utrudniające życie jak np. widoczne fobie czy wyraźne natręctwa. W ogóle niestabilnośc psychiczno-emocjonalna i behawioralna skreśla.

      Niemniej, inaczej podchodziłabym do sytuacji gdy zaczyna chorować wieloletni partner, a inaczej do obcego typa. Wyjątkiem są pozadyskusyjne choroby jak schizofrenia czy chad.
    • fornita111 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:24
      Kazda potwora znajdzie swojego amatora wink Wolalabym chorego psychicznie, niz pisiora, skonczonego idiote, mysliwego... Ale to jest takie teoretyzowanie- a zycie sobie. Zadna kobieta nie marzy o partnerze poruszajacym sie na wozku inwalidzkim, ale jak sie juz czlowiek w kims takim zakocha, to sie zmienia optyka smile
      • arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 15:43
        Pytanie czy ktoś się zakocha. Mało jest osób, które świadomie zwiążą się z osobą niepełnosprawną.
        Zupełnie co innego - jak mąż/żona znajdzie się na wózku w trakcie małżeństwa. A i tu przeciez różnie bywa.
          • bi_scotti Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 16:11
            Mam znajoma, ktora nie wytrzymala zycia z parnerem majacym luszczyce (!) i mam znajomego, ktory swiadomie wszedl (wiele lat temu) w zwiazek z kobieta majaca okresowe stany depresyjne, bulimie etc. i wciaz sa ze soba, maja 2 dzieci, 4 wnukow i wydaja sie byc uber happy choc ona bywa w szpitalu tak srednio 2-3 razy do roku (najczesciej na krotko, ale miala episodes w granicach 2 tygodni hospitalization) gdy kolejne leki nie dzialaja juz tak jak powinny …
            Wniosek? Nigdy nie wiemy (dopoki nie doswiadczymy) co/ile mozna zniesc gdy czlowiek kocha smile Never say never. Life.

            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • lumeria Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 23:45
              >Wniosek? Nigdy nie wiemy (dopoki nie doswiadczymy) co/ile mozna zniesc gdy czlowiek kocha

              Albo jak choroba się prezentuje, i na ile partner jest to w stanie znieść psychicznie.

              Mozna kogoś kochać, ale nie dać rady z nim/nia żyć. Albo z ich choroba.
              • wrazliwa_lelija Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 00:33
                Sądząc po różnych "rozwodowych" wątkach to najczęściej jednak ludzie nie wytrzymują z jak najbardziej zdrowymi psychicznie współmałżonkami bo albo się znudzili albo kogoś jeszcze innego poznali albo uczucie się wypaliło.

                --
                Jestem kobietą.
                • mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:42
                  Ilu chorych psychicznie uważa, że jest zdrowymi i nie idzie do lekarza? Wystarczy niezdiagnozowana depresja, zaniedbanie siebie i otoczenia z jej powodu, żeby mąż odszedł i powstał wątek o tym jak facet rzucił bez powodu dla młodszej.
                  O zaburzeniach osobowości nawet nie wspominając, bo pewnie większość, którzy je mają o tym nie wie, więc są przekonani, że partner odchodzi bez powodu.
                  Miałam nawet taką sytuację wśród znajomych, ona borderka z ostrymi jazdami, kiedy on zdecydował się odejść na terapii rodzinnej ona twierdziła, że on musi poddać się terapii indywidualnej, bo wszystkie problemy wynikają z jego charakteru, jej matka chciała egzorcystę opłacić, bo demon go opętał, ona księdza przyprowadziła, żeby mu do rozumu przemówił. Do dziś zapewne żyje w przekonaniu, że on był złym człowiekiem.
    • anku1982 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 16:47
      Wypowiem się jako dziecko osoby chorej na schizofrenię i biorącej leki, będącej większość czasu stabilna emocjonalnie, w odniesieniu do wątku o opiece nad dziećmi po rozwodzie ...nie zgodziłabym się aby moje dzieci były pod opieką osoby ktora ma zaburzenia psychiczne i jest niestabilna emocjonalnie.
      • anku1982 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 17:01
        I sama z taką osobą bym się nie związała, a znam kilka przypadków gdy taki związek gdzie o chorobie lub zaburzeniach tej osoby partner dowiedział się po ślubie, po pojawieniu dzieci, to konsekwencje ciągnęły się dla takiej osoby pół życia, albo do śmierci tej osoby chorej albo do pełnoletności dzieci a po drodze były dramaty i problemy ze zdrowiem wynikające z ciągłego stresu u tego partnera zdrowego.
        • anku1982 Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 23:30
          Konkretnie z każdą choroba która przy epizodach niechęci do leczenia wiąże się z tym, że dzieci będą atakowane słownie i/lub fizycznie. Oczywiście w wielu domach wcale nie trzeba byc chorym psychicznie aby być przykrym do granic możliwości nawet dla własnych wnuków czy siostrzeńców w takim wypadku kontakty ograniczam a conajmniej kontroluje co się dzieje w otoczeniu dzieci. W przypadku gdy problem jest zwiazany z kontaktem z nową panią byłego męża to on jest odpowiedzialny aby być ich adwokatem, jeżeli wiem że ojciec dzieci nie ma takiej wrażliwości ograniczam jego opiekę do minimum lub wnioskuje o kontakty bez udziału tej osoby.
    • sylwiam_m Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 17:02
      Żyłam prawie 30 lat z alkoholikiem chorym na depresję. Leczył się, było raz lepiej raz gorzej. Z tej perspektywy piszę - nigdy w życiu nie związałabym się z osobą z problemami psychiatrycznymi. Planując dzieci miejcie też świadomość, że niektóre choroby są dziedziczne.
      Wspierałam go w leczeniu, ale on raz chciała, raz nie . Postawiłam sprawę na ostrzu - odszedł do kobiety z dwójką chorych dzieci. Doniesiono mi, że pije. Gratuluję pani rozumu i chyba jej prześlę olbrzymi bukiet kwiatów bo odetchnęłam, odżyłam i wiele spraw zaczęło mi się układać.
      Nie planuję następnego związku i nigdy nie pójdę już na kompromisy jeśli chodzi o zdrowie psychiczne i nałogi.
    • mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 17:16
      Biorąc pod uwagę, że Polacy mają ograniczony dostęp do psychiatrów i boją się, jak widać słusznie, leczyć, bo to stygmatyzuje, przynajmniej część z piszących w tych wątkach żyje z osobą chorą psychicznie lub jej mąż z taką żyje.
      Diagnoza okazuje się być tą granicą, a nie choroba.
      Jakby tamta nexia nie leczyła się, byłaby tylko wredną babą, a tak jest wredną, chorą psychicznie babą.
      Sama pewnie nie związałabym się z osobą, która ma problemy psychiczne, ale to tylko pokazuje jak wiele jeszcze musimy zmienić w swoim podejściu do chorób psychicznych, bo inaczej ludzie nie będą się leczyć.