Dodaj do ulubionych

Jak miałam 27 lat...

06.01.20, 00:29
... to 42 mieli Grant i Firth. Banderas, Duchovny i Bono nie są w moim typie, a Hutchence już nie żył, ale to ten sam rocznik. Rok młodsi są Clooney, Iain Glen, The Edge i Chris o poranku. A jeszcze rok młodsi Bon Jovi i Kiedis.

Za to 43 mieli Bryan Adams i Billy Campbell (BTW, jak ktoś szuka fajnego serialu to na alekino zaczął się Cardinal, polecam).

Gdyby wtedy któryś kiwnął palcem... Ech, paru to nawet gdyby teraz kiwnęło palcem big_grin

To tak w temacie dwudziestoparolatek nielecących na seniorów smile
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:33
      niektórzy panowie są jak wino - im starsi tym lepsi
      ale niektóre panie wychodzą z założenia, że (jak to ktoś w innym wątku określił) nie wchodzi się na ich teren łowiecki big_grin

      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
            • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:52
              nie przekonasz mnie, że można chcieć cokolwiek z gościem po 40tce, z 2 dzieci, alimentami. I można się godzić z tym, że facet zadzwoni tylko w konkretnym celu i tylko w tym konkretnym celu pakować walizkę i jechać. A poza tymi wyjazdami nie ma nic...
              jest i wytłumaczenie
              Ty bardzo chciałaś Gacia po rozwodzie i z alimentami na dwoje dzieci... ja mam 10 lat więcej i sama jestem po rozwodzie... Do tego miał sporo więcej mankamentów i nie pisze teraz o niskim wzroście. Ale jak to mówią trzeba spróbować i takiego miodu. Tylko, że prawda jest też taka, że ja już raczej nie mam do wyboru tych bez dzieci, byłych żon i alimentów. ...te stare pi...y maja jakiś tam szacunek do własnej pi...y
              Rano zamknął drzwi, żebym spokojnie mogła się wyspać, pojechał do firmy, wrócił z bułkami na śniadanie. Dostałam szczoteczkę do zębów, czyste i nowe majtki (nieco później piszesz Uprałam, do rana wyschły , połowę garderoby, klucze do jego domu, a ochrona wpisała mnie na listę mieszkańców, żeby się nie czepiali, że ktoś obcy chodzi.
              Zwykłe pytanie, zostajesz na noc, bo jak wracasz to nie pije i cię odwioze, odpowiedź zostaje.
              No to zjechał na dół, kupił mi szczoteczkę i przy okazji zwykłe, białe majtki na zmianę
              . Bardziej by mi wyło uciekaj jakby facet wstał o 5:30 i mnie budził, bo musi wychodzić, niż zamknął drzwi do sypialni, cicho wyszedł i pozwolił mi się wyspać do tej 8, a potem spokojnie napić się kawy, zjeść śniadanie i ogarnąć do pracy.


              Czyste nowe damskie majtki u niesparowanego faceta? Nie zastanawia Cię to???
              Cytuj
              hrabina_niczyja Re: Facet idealny? 17.10.19, 11:13
              Nie, bo kupione przy mnie


              Mi raz w życiu zapłacono i na pewno nie były to majtki, a wakacje. Różnica tylko taka, że byłam w trakcie rozwodu, miałam własną chatę i stabilna pracę i parcie na związek zerowe. Chociaż jak tak pomyśleć to każdy się kiedyś puścił za gacie, ja to nawet za gacie i cyckonosz i trochę więcej. I to koronkowych i seksi bardzo!!!

              nawet nie wiesz jak bardzo bawiłam się grzebiąc w twoich wątkach









              --
              jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
        • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:20
          hrabina_niczyja napisała:

          > Może ty i jesteś sarna co po terenach łowieckich lata, żeby ją ktoś upolował. W
          > iększość kobiet jednak ma dwie nogi i ogarniają takie rzeczy jak sklep mięsny.
          > Praktyczniejsze niż polowanie. Spróbuj.

          A ty nie pij.
    • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:36
      Pff, Al Pacino, Morgan Freeman, Sting, Bruce Willis, Bogus Linda i kilku jeszcze. Tak, też mi się podobają. Co nie znaczy, że jutro wyjdę z domu wynieść śmieci, pojadę do miasta, a w kawiarni będzie siedział jeden z nich z czerwoną róża w zębach.
    • daniela34 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:38
      Ja akurat jakoś nie przepadam za sporo starszymi facetami (jedyny wyjątek to Colin Firth- cóż to jest te 24 lata różnicy dla prawdziwej miłości? smile, ostatnio się rozwiódł, więc chyba mam szansę smile ), ale różnica 13 lat jakoś mnie nie szokuje. 27-latka i 40 latek to nie jest jakieś kosmiczne zestawienie.
        • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:56
          agonyaunt napisała:
          Jedna z moich koleżanek w tym wieku rodziła czwarte dziecko. Nie patrzyłam jak na frajerkę, bo chciała, ale była najbardziej zmęczoną 27-latką jaką widziałam w życiu.

          😯
          pamiętam te dziewczyny z PRL-u.
          a była happy?

          Minnie

          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • rosapulchra-0 Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 10:58
              Hrabina, ustrój akurat wiele mado rzeczy. W PRL-u akurat rodziło się dużo dzieci, szczególnie zaraz po wojnie i w latach 80-tych. Później nastąpił inny okres, bardzo świeża demokracja, wielkie nie wiadomo co, dzikie czasy 90-te, jak pisze tris i trudno się z nią nie zgodzić, więc kobiety już tak prędko nie decydowały się na więcej dzieci niż jedno, no może dwoje. I, mimo 500+, dzietność w Polsce wcale nie jest taka duża. Antykoncepcja, a przede wszystkim łatwy do niej dostęp spowodowała, że kobiety w Polsce w końcu zaczęły myśleć przede wszystkim o sobie. Mimo zaostrzonego prawa antyaborcyjnego, kobiety nie rodzą więcej dzieci, kształcą się, rozwijają swoje kariery zawodowe, obrastają w dobra materialne, a dopiero w ten sposób przygotowane zaczynają myśleć o macierzyństwie.

              --
              (..)są po prostu zajebiści w te klocki, ich twarde jak skała penisy sięgają nieba, okazałe jądra przetaczają się przy każdym ruchu bioder jak kule armatnie a łoniaki - ach te łoniaki! - są tak gęste i wytrzymałe, że można z nimi skakać na bungee. by fragile_f
          • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:35
            Nie wiem. Taki typ, że się nie skarżyła. Mam nadzieję, że tak, jak nie wtedy, to chociaż jest teraz. Po piątym kontakt nam się urwał i nie wiem co było dalej. No i tak w ogóle to to było długo po PRL, tyle że dziewczyna z bardzo religijnej rodziny.
            • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 03:17
              27 lat i czwarte.. ja mam tylko jedno dziecko ale szczerze mówiąc chciałam więcej. z jednej strony świeżą młodość spędzić w pieluchach i patrzeniu jak się ciało rozciąga to niezafajnie, z drugiej dzieci to sama radość i jest się jeszcze stosunkowo młodym gdy podrosna..

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 03:46
                za komuny wstyd bylo kupic i stosowac przezerwatywy na przyklad, wiec duzo stosunkowo duzo par wpadalo. ogolnie byl brak uswiadomienia seksualnego. ludzie cichaczem sie doksztalcali z Wislockiej lub ze Starowicza. ale no z mojego pokolenia to sie pojawilo juz jak mielismy ok 20 lat, a co bylo wczesniej? chichoty i domysly... ot i cala edukacja seksualna. nie bylo kogo zapytac co robic zeby nie wpasc. starych? w zyciu! nauczycieli? o matko... lekarza?? jeszcze opieprzy i rodzicom powie.. wiec kogo? dodajmy do tego zwyczajnie kiepskie warunki lokalowe - tzw "wolna chata" to bylo wiadomo haslo na atrakcyjne party lub dla par okazja zeby sie lol wreszcie moc pobzykac. kto by tu pilnowal lol kalendarzyka..
                wiem, bo wiem ile moich kolezanek dokonalo skrobanek, ile wyszlo za maz bo musialo (albo sie ozenili).
                plus wieksze niz kiedys konflikty miedzypokoleniowe. kiedys nie bylo chodzenia do psychiatrow, psychologow, psychoteraputow. nie pisalo sie porad i analiz w gazetach i magazynach. kto poszedl ten byl podejrzany wariat i lepiej od niego z daleka. rodzice byli często apodyktyczni i nietolerancyjni. wiec duzo mlodziezy chcialo sie usamodzielnic, oddzielic od rodzicow, pojsc na swoje. bylo inaczej po prostu. wszystko mialo wplyw na podjecie decyzji o wczesnym malzenstwie i potomstwie.

                taka atmosfera zwyczajnie sprzyjała by mając zaledwie 20 + lat być matka i ojcem dzieciom....

                Minnie

                --
                Savoir Vivre czyli jak się zachować
      • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:49
        Zresztą patrzenie na ludzi, którzy rodzą dzieci i cieszą się z własnego M nawet na kredyt jak na frajerów raczej też o normalności nie świadczy. Moja koleżanka miała 17 lat jak została zapieluchowana, inni zapieluchowali się już na studiach i żeśmy tym frajerom dzieci pilnowali, żeby na egzamin poszli albo na zajęcia. Żyją, dzieci mają się dobrze, nikt nie ucierpiał i w psychiatryku nie siedzi z powodu własnego frajerstwa. Ciężkim frajerem to trzeba być, żeby samemu siedzieć na kupie jak nieogar i śmiać się, że ludzie nowe życie na świat wydają.
        • yuka12 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:21
          Na moim kierunku (studia 5-letnie) zamężnych/żonatych i/lub dzieciatych było zaledwie kilka osób. Na koleżankę, która zaliczyła wpadkę i wychowywała dziecko w adademiku, patrzyliśmy z podziwem i litością 😁. Jakoś żadna z postałych dziewczyn nie miała ochoty pójść w jej ślady 😂.

          --
          "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
          • ga-ti Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 18:16
            Jedna z dziewczyn urodziła na pierwszym roku, fakt mieszkała z ojcem dziecka we własnym mieszkaniu, rodzice pomagali. Kolega został tatą na 3, mieszkali z dzieckiem i jego mamą w akademiku, pomagali ludzie z pokoi obok, najpierw ona miała indywidualny tok, później on, dali radę. Za to na 5 roku dwie dziewczyny wyszły za mąż, nie były w ciąży. Kilka osób w pierwszym roku po studiach. No ale to było 20 lat temu, teraz chyba później ludzie się pobierają.
      • daniela34 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:51
        U mnie dość podobnie, choć mieszkałam sama w własnym M. Tylko 2 koleżanki ze studiów były wtedy zaobrączkowane i patrzyłyśmy na nie z niemym pytaniem: "Po co ci to?", chociaż akurat do pieluch im też się nie śpieszyło.
    • iberka Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:54
      Colin Firth 🥰.
      Jak miałam 27 lat, to byłam mamą 6 latka, miałam 42 letniego partnera (o Jessssooooosie), który w łóżku był petardą .....Włoch z krwi i kości 😁. Ach, no i kończyłam studia licencjackie. Było super.

    • yuka12 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:15
      Adams, Firth i Clooney są tylko kilka lat starsi ode mnie 😁. Więc jak ja miałam 27 lat, 40 przekroczył Linda i w "Psach" bardzo mi się podobał 😀.

      --
      "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • kamin Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 04:43
      Jak miałam 20 lat to przez pewien czas bzykałam się z pewnym 38 latkiem. Bez wielkiej miłości, acz lekko zauroczona.
      Jak miałam 27 lat mieszkałam z chłopakiem, który dziś jest moim mężem. Aczkolwiek ślub mi nie był w głowie, wcale nie miałam pewności, czy to z nim chcę się wiązać na stałe.
    • lily_evans11 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 07:17
      Jak miałam 27 lat, to bawiłam się i skakał po łóżkach, owszem. I trzeba było przy tym pozostać, zamiast wiązać się z socjopatä, który rzekomo tak chciał dziecka, bo na nie chciałam (odechciało mu się blyskawicznie, jak zaszłam w ciążę i tak zostałam jak Himilsbach z tym angielskim tongue_out).
      Słabo zarabiałam, ale praca łączyła się z podróżami, zwiedzaniem i imprezowaniem. Piękne czasy, skończone niestety na własne życzenie. A na starszego od siebie prędzej bym poleciała wtedy, jakby miał warunki, niż teraz.

      --
      Zginę, jeśli się obejrzę
    • nenia1 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:05
      Różnica wieku mnie nie szokuje, ale sama preferuję rówieśników albo młodszych wink
      Starsi mnie nie pociągali, jak miałam 22 lata kręcił się intensywnie koło mnie 34 latek, jaki on mi się wydawał stary... smile
    • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:08
      Jedyny 43-latek, na którego połakomiłabym się w wieku 27 lat to Til Schweiger. Wszyscy wymienieni w poście startowym są i byli dla mnie aseksualni, zwłaszcza H.Grant, Banderas i Duchovny. Kandydatura Lindy na ematce też mnie zadziwia -on przecież nie ma 1, 80 cm i do tego jest krótkonogi.
    • grrrrru Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:15
      Jak miałam 27 lat to mieszkałam w wynajętym czymś pokojopodobnym - wydzielony fragment dużego pokoju, za meblami, bez okna. I nie wiem, przegrywa bo brak okna czy wygrywa bo jednak samodzielny smile Myślałam że w życiu nie będzie mnie stać na mieszkanie. Moje koleżanki miały już mieszkania, mężów, rodziły dzieci
    • zasiedziala Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:36
      Jak miałam 27 lat, to byłam w otwartym związku z 23 latkiem, a 40latkowie to byli dla mnie tatusiowie. Z 40latkami mam tak dalej, pewnie zaczną mnie kręcić jak będę odbiegać 50tki.
      Za to tułałam się po kilku miejscach, w Polsce miałam wynajęte mieszkanie, które notorycznie podnajmowalam, a mieszkałam przez większość czasu w komunach w różnych dziwnych miejscach. Jakby mi ktoś wówczas kazał decydować się na tradycyjny związek, miejsce zamieszkania i kredyt na mieszkanie, to czekalabym aż mnie ktoś wybudzi z tego koszmaru.

      --
      Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
      • zasiedziala Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:42
        No i zapomniałam dodać, miałam wówczas w znajomych 2 pary po ślubie, cała reszta moich znajomych była wtedy na etapie sprawdzania z jakim partnerem będzie im wygodnie albo na etapie szaleństw.
        Teraz mam 34 lata i dopiero obserwuje, to co było opisane w tamtym wątku, tj moi znajomi decydują się cementowac związki - ślubem lub kredytem, a część nawet porodzila ostatnio dzieci.

        --
        Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
      • vodyanoi Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:59
        Jak miałam 27 lat, to miałam koszmarnie nędzną pracę, mieszkałam w komunie w dwupokojowym mieszkaniu z 3 innymi osobami+zwierzę i na serio spotykałam się z 21-latkiem, z którym raz na jakiś czas przemierzałam świat najgorszymi środkami transportu ever. Nie stać nas było na hotele, więc sypialiśmy po ludziach w ramach hospitalityclub. Myśl o dziecku była dla mnie nawet nie przerażająca - była rozśmieszająca. Balowałam nocami w tygodniu i zdarzało mi się zdychać w tej nędznej pracy.

        Nigdy tych przeżyć nie zamieniłabym na kredyt (który mam, nawet nie jeden) i małżeństwo. A stałości w każdej dziedzinie dorobiłam się dopiero po 30tce, w związku w tej chwili absolutnie nie mam ochoty na powrót do jakichkolwiek szaleństw.
    • czekoladazkremem Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:02
      Jak miałam 27 lat to właśnie dogorywało moje drugie małżeństwo, miałam swoje dwa mieszkania - fakt, odziedziczone, ale musiałam je utrzymać, zrobić remonty itp. W lutym wyjechałam do pracy do Włoch, w charakterze opiekunki. Sama, w ciemno, z niepewnym kontaktem podanym przez koleżankę. Poradziłam sobie. Faceci absolutnie nie byli mi w głowie, miałam dość.
    • ruscello Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:54
      42 lata mieli wtedy m.in. Bradley Cooper, Michael Buble i David Beckham. Niezobowiązująco mogłabym się spotykać z każdym z nich wink Do tej pory pamiętam ból, gdy jako nastolatka dowiedziałam się, że wymarzony Depp jest w wieku mojego taty. To chyba jest dla mnie granica różnicy wieku w romansowaniu.
      • azja001 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:13
        Wiek 27 lat jest idealny do tego aby na spokojnie ustalić swoje potrzeby, szukać miejsca w zawodzie i poznawać nowych ludzi. To ciągle czas na przebieranie w partnerach i szukanie tego właściwego. Ja w tym wieku niestety nie byłam tego świadoma i już tkwiłam w nieudanym związku. Seks z 42 latkiem to nic dziwnego, jednak ja zawsze celowałam w rówieśników więc nie było jakoś okazji
    • ride_like_the_wind Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:06
      Piszesz o gwiazdorach, często po operacjach plastycznych i przeszczepach włosów, dodatkowo oni bez make upu, w codziennych sytuacjach mogą wyglądać zupełnie inaczej.
      Przeciętny polski mężczyzna po 40tce zwykle wygląda na swoje lata.
      • snakelilith Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:38
        Na stałego partnera lepiej mieć młodszego, to jest w wielu sytuacjach życiowych korzystniejszą strategią. Ale do samej seksualnej atrakcyjności wiek nie gra roli, facet może być i starszy, tylko musi mieć w sobie to coś szczególnego.
    • mid.week Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:25
      Mnie się zawsze podobali 40-latkowie. Jak miałam lat naście, 20, 30 i jak mam 40... Już mi tak chyba zostanie na zawsze i jako 70 letnia babuleńka, będę wycierała szmatą ośliniona na widok ......(tu wstaw nazwisko jakiejś obecnie nastoletniej gwiazdy. Chciałam wpisać Taco Hemingwaya, ale sprawdziłam że on już strasznie stary wtedy będzie ) sztuczną szczękę.
    • klementyna432 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:30
      Mając 27lat spotykalam się z Hiszpanem który mnie rzucił a ja napisałam po angielsku do jego przyjaciół i współpracowników ze mnie wykorzystałsmile jednak nadal przyjaciółmi jesteśmy ostatnio do mnie pisał że szuka żony i jestem świetna kandydatka
    • snakelilith Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:32
      W wieku lat 27 to ja miałam akurat romans z 6 lat młodszym facetem, a właściwie chłopakiem, rewelacyjny seks. big_grin Ale pamiętam, że wcześniej, gdzieś po 20, widziałam 50 letniego Jacka Nicholsona w The Witches of Eastwick i pomyślałam sobie, że seksowny facet, brzydki wprawdzie jak noc, ale ma w sobie coś, jakiś ogień, że można zrozumieć, że piękne kobiety na niego lecą. big_grin