Dodaj do ulubionych

dziecko ematki w macu

06.01.20, 10:50
Wątek już zapewne był ale tak czytając „żywieniowe” dyskusje poraziło mnie jak wiele forumek zabiera dzieci do maca. Ot, w rozmowie o tym ile dziecko je tu i tam pojawia się „pół zestawu z maca” „kilka nuggetsow” itd. jako uniwersalna miara spożytego pokarmu.

Przyznaje ze w swojej nieświadomości bylam przekonana ze tylko patologia karmi potomstwo takim syfem a teraz jestem skonfundowana. Jeszcze rozumiem ze na wycieczce szkolnej ale żeby mama sama kupowała dziecku taka kupę? Szok!
Obserwuj wątek
      • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 10:59
        A nie jest tak ze ryzyko zatrucia wynosi 100% bo to po prostu syf? No i jakbym miała gadac z dzieckiem jednego dnia o zdrowym odżywianiu a drugiego sama je prowadzić do takiego miejsca i kupować chemicznego „burgera”. nawet jeśli ktoś ma w dupie torturowane krowy i kurczaki tam podawane to same względy spójności przekazu mnie zastanawiają („nie jemy syfu bo nie chcemy mieć raka” = nie jemy a nie jemy ale czasami a nie często).
          • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:17
            Właśnie zakładam ze rodzic edukuje swoje dziecko w temacie jak się żywic zamiast truć, w tym na temat wysokoprzetworzonych produktów (ze to syf i po prostu gorsza jakość życia). To czy ktoś je piec razy dziennie czy raz ma pomniejsze znaczenie w porównaniu z tym co je - posiłki z których możemy łatwo wyliczyć wszystkie składniki (domowa zupa itd) albo milion dziwnych składników na opakowaniu.
              • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:33
                Aaaa ze jak często jada syfownik - to tak, jak najbardziej. Jakoś zrozumiałam ze chodzi po prostu o częstotliwość posiłków jako takich - pilnowanie jedzenia np pięciu posiłków dziennie zamiast trzech ma pomniejsze znaczenie w porównaniu z tym co w tych posiłkach jest (np warzywa czy wolnowybiegowa kura vs nuggetsy)
        • frey.a86 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:12
          Akurat jeśli chodzi o ewentualne zatrucie, to ich syfne żarcie jest stosunkowo bezpieczne, bo mają bardzo wyśrubowane normy przechowywania żywności. Dzięki temu jest mała szansa, że gdzieś na wyjeździe dopadnie cię nieżyt żołądka, bo bufetowa w trasie sprzedała ci bigos sprzed dwóch tygodni i kilkukrotnie rozmrażane lody na deser.
          • memphis90 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:03
            No, ale muszę powiedzieć, że w ciągu ostatnich 10 lat zatrulam się raz i było to właśnie w McD. Ale z drugiej strony nie zatrzymuje się w podrzednych przydrożnych jadlodajniach, więc może statystyka byłaby inna, gdybym tam jadala.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
            • minniemouse Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 03:56
              memphis90 napisała:
              No, ale muszę powiedzieć, że w ciągu ostatnich 10 lat zatrulam się raz i było to właśnie w McD. .
              >

              'zdrowa' sałatę zamówiłaś? smile

              Minnie
              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:00
            frey.a86 napisała:

            > Akurat jeśli chodzi o ewentualne zatrucie, to ich syfne żarcie jest stosunkowo
            > bezpieczne, bo mają bardzo wyśrubowane normy przechowywania żywności. Dzięki te
            > mu jest mała szansa, że gdzieś na wyjeździe dopadnie cię nieżyt żołądka, bo buf
            > etowa w trasie sprzedała ci bigos sprzed dwóch tygodni i kilkukrotnie rozmrażan
            > e lody na deser.

            Zawsze mnie zadziwia, skąd ludzie biorą te bajdy o bigosach sprzed dwóch tygodni. Zjeździłem sporo tras, i to jeszcze zanim były wszędzie autostrady, czyli po różnych przydrożnych knajpkach jadaliśmy często i ani razu nie trafiliśmy na coś takiego. Co prawda nie próbowaliśmy jadać aż w miejscach typu Niewiadówka z zapiekankami w najmniej obs*anym kącie leśnego parkingu, ale to jednak widać z daleka i ciężko dać się zaskoczyć.
            Zresztą jest doskonały wskaźnik jakości baru - jak stoi dużo ciężarówek, to jest bezpiecznie.
            • dyzurny_troll_forum Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:07
              45rtg napisał:

              > Zawsze mnie zadziwia, skąd ludzie biorą te bajdy o bigosach sprzed dwóch tygodni.

              Z tej słynnej, staropolskiej oszczędności.

              A skąd się wzięło odświeżanie wędlin? Przerabianie na mięso chorych lub padłych krów? W końcu legendarna sól posypowa?

              I bardzo dobrze, że Polacy w ogólności są dobrze świadomi co może ich spotkać ze strony bliźniego prowadzącego zajazd typu "autobus na pustakach"

              Powiedzmy sobie szczerze szurnąć do śmietnika to sobie może McD 10 burgerów, ale nie Janusz gar bigosu. Wywalenia gara bigosu powoduje, że się biznes plan Januszowi zawali...

              --
              Nic nie zostało wybaczone!
              • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:21
                dyzurny_troll_forum napisała:

                > 45rtg napisał:
                >
                > > Zawsze mnie zadziwia, skąd ludzie biorą te bajdy o bigosach sprzed dwóch
                > tygodni.
                >
                > Z tej słynnej, staropolskiej oszczędności.

                No to niech ematki nie jedzą we własnych domach, skoro stosują takie metody.
              • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 11:29
                triismegistos napisała:

                > 45rtg napisał:
                > > Zawsze mnie zadziwia, skąd ludzie biorą te bajdy o bigosach sprzed dwóch
                > tygodn
                > > i
                >
                > Zapewne z autopsji.

                Autopsji, powiadasz... Tak, tak. Całym sobą to widzę, jak ematki przez dwa tygodnie przychodzą do różnych barów, codziennie wchodzą do kuchni i za każdym razem obserwują starannie ten bigos, dzięki czemu wiedzą, że to ten sam.
                • triismegistos Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 12:35
                  Czy ty masz aspergera? Jeśli tak, to informuję uprzejmie, że "dwutygodniowy bigos" to taka trochę metafora na stary, śmierdzący, obrzydliwy bigosik, nie zaś taki, którego przygotowanie ematka widziała naocznie równo czternaście dni wcześniej.
                  Kurczę, to nie to. Mój facet ma aspergera, i łapie takie rzeczy.
                  Może ty po prostu głupi jesteś?

                  --
                  Słuchaj, ja jestem poważnym człowiekiem, który ma umowę o pracę na czas nieokreślony, w życiu nie mam czas na bzdury. Ciężko pracuję na to, by jeść parmezan.
                  • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 12:52
                    triismegistos napisała:

                    > Czy ty masz aspergera? Jeśli tak, to informuję uprzejmie, że "dwutygodniowy big
                    > os" to taka trochę metafora na stary, śmierdzący, obrzydliwy bigosik, nie zaś t
                    > aki, którego przygotowanie ematka widziała naocznie równo czternaście dni wcześ
                    > niej.

                    No co Ty nie powiesz?
                    Ematka nie ma zielonego pojęcia, co się dzieje w kuchni baru, do którego wchodzi, więc JAKIEKOLWIEK babulenie o starej żywności jest po prostu pieniackim pierdololo bez żadnych podstaw.

                    > Kurczę, to nie to. Mój facet ma aspergera, i łapie takie rzeczy.

                    No, widzę, że on w ogóle łapie cokolwiek.

                    > Może ty po prostu głupi jesteś?

                    • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 12:53
                      "No, widzę, że on w ogóle łapie cokolwiek."

                      To ci się udało big_grin

                      --
                      "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
                      Kurt Vonnegut
                    • triismegistos Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 13:06
                      Ty zeżresz śmierdzące świństwo tylko dlatego, że nie widziałeś na własne oczy, ze było gotowane sto lat temu? To gratuluję big_grin

                      --
                      Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
                      • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 13:10
                        triismegistos napisała:

                        > Ty zeżresz śmierdzące świństwo tylko dlatego, że nie widziałeś na własne oczy,

                        Śmierdzące świństwo może być świeżuteńko ugotowane. I nie wiem, jak Ty, ale ja rozpoznaję śmierdzące świństwo po tym, że śmierdzi, i że jest świńskie. A nie po tym, że knajpa nie jest Makdonaldem. A już na pewno nie po tym, że ktoś kiedyś napisał jakiś reportaż.

                        > ze było gotowane sto lat temu? To gratuluję big_grin

                    • dyzurny_troll_forum Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 13:07
                      45rtg napisał:

                      > No co Ty nie powiesz?
                      > Ematka nie ma zielonego pojęcia, co się dzieje w kuchni baru, do którego wchodz
                      > i, więc JAKIEKOLWIEK babulenie o starej żywności jest po prostu pieniackim pier
                      > dololo bez żadnych podstaw.

                      Były rozliczne reportaże wcieleniowe, gdy dziennikarz zatrudniał się w Barze u JanuszeX w Pierdzichowie nad Bałtykiem i nagrywał przyrządzanie posiłków. Wygooglaj sobie.

                      Było też słynne mycie kurczaków detergentem w sklepie na Noakowskiego. Również nagrane....

                      --
                      Nic nie zostało wybaczone!
        • berdebul Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:39
          McD ma wege burgery, w normalnych krajach każdy rodzaj kanapki może być wege, w Polsce niektóre.
          Jak 2x w roku zjesz w McD, a normalnie jesz jarmuz i jagielnik, to nic Ci nie będzie. Wolę McD, niż biegunkę w podróży.
          • umi Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 23:13
            Ja tez. W dowolnej mniejszej knajpie z mniej syfnym jedzeniem moga siedziec bakcyle. W McD moze i malo zdrowo ale przy ich obostrzeniach duzo mniejsza szansa, ze ktos sie pochoruje. Na codzien tyle chemii to kiepski pomysl, ale raz na jakis czas chyba mniejsze zlo niz porzadne zatrucie pokarmowe.
    • kamin Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:04
      Bywam z dzieckiem czasem i dwa razy w miesiącu. W normalnych restauracjach też bywamt. Tylko zwykle z menu restauracyjnego i tak jedyne jadalne dla niego to nugetsy z kurczaka i ziemniaki/frytki. Młody od dzieciństwa zaznajamiany z różnymi smakami, jako dwulatek jadał kasze, brokuły, buraczki, gulasze, zupę ogórkową itp, teraz wybiórczy na maksa: mięso w panierce i ziemniaki to jedyne co akceptuje.
      • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:10
        To tez mnie szczerze mówiąc dziwi i kiedyś mi chodził podobny wątek po głowie - kto daje „nuggetsy” dzieciom 🤷‍♀️ jeden z gorszych syfow. Żeby lubić „tylko to” dziecko musi być tym karmione przez rodziców. No cóż, widać taki ze mnie Marceli Szpak i moja rola jest dziwić się.
        Restauracje gdzie w „menu dziecięcym” są frytki, nuggetsy i pizza same wystawiają sobie świadectwo na temat bycia specjalista od żywienia 🤦‍♀️ (tak, wiem ze to popularne ale ludzieeee)
      • agrypina6 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:13
        U mnie podobnie. Jak się ma dziecko które cały dzień nie zje nic, dosłownie nic, to choć uważam maca za syf, to czasem ulegamy. I wkurzaja mnie te mądre mamusie, których dzieci zjedzą wszystko łącznie z pysznym jsgielnikiem, jak głoszą te swoje mądrości. Raz przy mnie stały w autobusie dwie takie gwiazdy, które nie mogły pojąć swoimi kurzymi mozdzkami, że można mieć dziecko, które pewnych rzeczy nie ruszy, choć w domu widzi, że ojciec i matka jedzą brokuły, marchewkę i inne zdrowe rzeczy. Miałam ochotę walnąć je w twarz.
          • kk345 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:40
            Jeżeli dziecku włączy się opcja "nie wezmę niczego do ust" to w desperecji upanierujesz mu kawałki kurczaka i sprawdzisz, czy choć to zje. Widziałam na własne oczy przemianę córki znajomych, z przedszkolaka jedzącego zdrowe wytworności i domagającego się awokado i oliwek do śniadania w ciągu 2 miesięcy wykluł się zjadacz WYŁĄCZNIE żołtego sera z keczupem- i taki etap miała z pół roku. Takie dziwo...
            • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:57
              Właśnie w żółtym serze z keczupem raczej nic złego nie ma (oczywiscie zakładamy ze jakiś normalny chleb i ser są użyte do takiej kanapki), jestem w szoku ze dla ludzi mac, MOM (nuggetsy) i kanapka z żółtym serem to to samo 🤯
              • kamin Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:03
                Ale jak jestem z dzieckiem na mieście i chcemy szybko zjeść to nie będę lecieć do sklepu bo bułkę, masło, żółty ser, ketchup i noż tylko poszukam restauracji, która oferuje coś jadalnego dla niego.
                • dyzurny_troll_forum Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:16
                  m_incubo napisała:

                  > To sprawdź sobie, co znajduje się w przeciętnym żółtym serze i w keczupie, spec
                  > jalistko od odżywiania smile

                  W dobrym ketchupie to tylko dowalone cukru lub substancji słodzących.

                  --
                  Nic nie zostało wybaczone!
                • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:17
                  Jazem biotechnolog to wiem, taniość keczupu uzyskuje się głównie dodaniem maki ziemniaczanej lub podobnej mączki - oszukuje się na ilości pomidorów ale raka od tego nijak nie przybywa. Ser a nie produkt seropodobny najczęściej ma prosty skład - mleko, podpuszczka. Cola i mac to już substancje kancerogenne lub „potencjalnie” kancerogenne - inna bajka.
                  • manon.lescaut4 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 13:44
                    Ale co właściwie oznacza „Mac”, o którym piszesz ze jest kancerogenny? To jakiś specjalny rodzaj mięsa, ogólnie odrębna potrawa lub jej składnik, o którym wiadomo, ze powoduje raka?
                    Jadłodajnia jak to jadłodajnia, wybór jest mały, ale jest, jest kurczak, wołowina, ryba, warzywa, syfiaste pieczywo ( w którego typie w niektórych krajach spożywa się na co dzień niestety), nieśmiertelne frytki. Akurat Mc Donalds od lat chwali się stosowaniem ekologicznego mięsa, kurczaków z wolnego wybiegu, nie żebym na słowo wierzyła multikorporacjom, ale takie firmy są częściej kontrolowane niż osiedlowy sklepik pani Jadzi , gdzie według naiwnej ortoleptyczki (?) właścicielka po nocach piecze chleb z maki, wody i ziaren, ubija masło, karmi wesoło biegające kurczaki eko kukurydza, podlewa i zbiera warzywa i owoce nawożone domowym kompostem.
                    PS. Dlaczego jeśli ktoś nie ma aktualnej wiedzy ani rozeznania w temacie, zawsze wyskakuje z nieśmiertelnym „powoduje raka”. Ale co dokładnie w tym McDonaldzie powoduje raka? I czy tylko raka? Jakiego raka? Nie ma innych chorób, których należy się bać? Kto przeprowadzał badania?
                  • dr.amy.farrah.fowler Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 08:09
                    Cola nie zawiera niczego rakotwórczego, można od niej dostać najwyżej cukrzycy. Jak się pije codziennie.

                    Owszem, czerwone mięso jest rakotwórcze, ale plaster boczku z McD nie różni się pod tym względem od plastra boczku z najbardziej ekologicznej hodowli szczęśliwych świń (czy jak tam się to sprzedaje naiwniakom).

                    --
                    – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                    – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                    • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 09:19
                      "Owszem, czerwone mięso jest rakotwórcze"
                      Tak, wszyscy uwielbiamy te amerykańskie badania z tezą, które wrzucają wszystko do jednego wora i wyciągają wnioski z dudy. Rakotwórczość czerwonego mięsa, to bzdury, jak ze śmiercią łóżeczkowa spowodowana spaniem z dziećmi.

                      --
                      "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
                      Kurt Vonnegut
                      • dr.amy.farrah.fowler Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 10:03
                        Akurat rakotwórczość czerwonego mięsa jest bardzo dobrze udokumentowana. Nie wiemy na sto procent, czy to bardziej samo mięsko, czy metody konserwacji, ale związek jest wyraźny. Boczuś jest bardziej rakotwórczy od RoundUpu.

                        --
                        – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                        – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                        • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 10:18
                          "Nie wiemy na sto procent, czy to bardziej samo mięsko, czy metody konserwacji"

                          O, już coś świta, poczytaj te badania...

                          --
                          „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
                          • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:09
                            annals.org/aim/fullarticle/2752328/unprocessed-red-meat-processed-meat-consumption-dietary-guideline-recommendations-from

                            "or our review of randomized trials on harms and benefits (12 unique trials enrolling 54 000 participants), we found low- to very low-certainty evidence that diets lower in unprocessed red meat may have little or no effect on the risk for major cardiometabolic outcomes and cancer mortality and incidence..."

                            I tak dalej, i się kręci...

                            --
                            "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
                            • szeera Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 16:30
                              "or our review of randomized trials on harms and benefits (12 unique trials enrolling 54 000 participants), we found low- to very low-certainty evidence that diets lower in unprocessed red meat may have little or no effect on the risk for major cardiometabolic outcomes and cancer mortality and incidence..."

                              Tu artykuł tłumaczący dlaczego w tym badaniu użyto nieodpowiedniej metody, tak samo zresztą jak w poprzednim badaniu tego samego autora pokazującym, że cukier nie szkodzi, (tam dochodził jeszcze konflikt interesów):
                              www.nytimes.com/2019/10/04/well/eat/scientist-who-discredited-meat-guidelines-didnt-report-past-food-industry-ties.html

                              Ale i tak najzabawniejsze jest to, jak bardzo główny autor jest osobą która nie wierzy we własne badania:

                              "Johnston reported no financial conflicts of interest but disclosed that he eats one to two servings of red or processed meat per week."

                              Smacznego.
              • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:23
                "jestem w szoku ze dla ludzi mac, MOM (nuggetsy) i kanapka z żółtym serem to to samo 🤯"

                Wątki kulinarne, to niewyczerpane źródło WTF-contentu...

                --
                "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
                Kurt Vonnegut
              • ichi51e Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:38
                A nuggetsach tez jest kurczak tyle razy sie o to czepiali ze az mcdonald zrobil o tym material www.mcdonalds.co.za/ok-google-are-mcdonalds-chicken-mcnuggets-made-with-pink-slime.html

                --
                wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
              • turzyca Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 13:59
                >oczywiscie zakładamy ze jakiś normalny chleb i ser są użyte do takiej kanapki)

                jaki chleb, jaka kanapka? Żółty ser. Li tylko i wyłącznie. No i może korniszon.
                Moja siostra miała takie ostre fazy żywieniowe, jak miała pięć lat to właśnie był żółty ser. Umiała nie zjeść niczego innego tylko plasterek sera wyciągnięty z kanapki. A chwilę wcześniej wróciliśmy z wakacji nad morzem, gdzie ludzie ją palcami na stołówce pokazywali, bo jadła wszystkie ryby i wszystkie warzywa i w ogóle uchodziła za cudowne dziecko. Po dwóch miesiącach jedzenia wyłącznie żółtego sera w grę zaczął wchodzić korniszon, którego złapała na sylwestrowej domówce. I do dziś pamiętam konsternacje rodziców, bo najpierw się ucieszyli, że w końcu nie tylko ser, ale jednak pikle nie są zdrowe, i długo rozważali, czy lepiej pozwalać jeść jej korniszony, bo jednak jakiś tam błonnik czy jednak ze względu na ocet nie. Po długich poszukiwaniach i przepróbowaniu przez całą ofertę na trzech sporych bazarach dała się skusić na ogórki kiszone, ale tylko od jednego sprzedawcy. Jeździliśmy na ten jeden konkretny bazar przez ponad rok, a był zupełnie nie po drodze i źle się tam parkowało. Walki o chleb trwały kolejne pół roku, w końcu udało się znaleźć jeden jedyny rodzaj akceptowanego chleba, też z jednej piekarni, żadnego innego, a kanapki wyglądały tak, że miały kromkę chleba żytniego razowego i kromkę sera tej samej grubości, a pomiędzy kiszonego ogórka pokrojonego wzdłuż.
                Dwa lata później na obiad jadała wyłącznie rosół, bitki zapiekane z cebulą, a z owoców tolerowała tylko banany. Żeby było sprawiedliwie to ja też dostawałam banany, przejadłam się nimi do tego stopnia, że zaczęłam je jeść dopiero po trzydziestce.

                A po wszystkich tych przeprawach wyrosła z niej osoba, która gotuje namiętnie, smacznie i różnorodnie oraz bardzo zdrowo i owszem serwuje najprzepyszniejszego jagielniczka. I co gorsza jak człowiek nie wie, że jest to najprzepyszniejszy jagielniczek to mu całkiem smakuje, ma dziewczyna dryg.

                --
                "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
                  • turzyca Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 14:18
                    >> ale jednak pikle nie są zdrowe,

                    >pikle też dają raka!?

                    >aw jezzz... ja już nie zyję!

                    A nie wiem, nie sprawdzałam w kontekście dorosłych, patisonów w occie i tak nie oddam.

                    W kontekście dzieci podobno podrażnia delikatny przewód pokarmowy i spożywany zbyt często może doprowadzić do trwałych uszkodzeń, a poza tym niszczy czerwone krwinki i jakieś tam białka. Przynajmniej tak było w książce o żywieniu dzieci, na której opierali się moi rodzice.

                    --
                    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
                • folivora Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 22:10
                  Ha, turzyco, aż się zastanawiałam, czy nie jesteś moją siostrą, ale nie, ja jednak sera żółtego nie znosiłam. Natomiast jadłam przez rok wyłącznie suchy chleb i smażone kotlety w panierce (musiały udawać schabowe, bo tylko schabowe dopuszczałam), czasem udało się mnie namówić na zupę pomidorową albo naleśniki. Po czym w wieku jakichś 13 lat z dnia na dzień odstawiłam mięso i zaczęłam jeść owoce i warzywa i tak jem do dzisiaj smile

                  --
                  I didn't come from your rib. You came from my vagina.
                • kurt.wallander Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 15:45
                  turzyca napisała:


                  Po długich poszukiwaniach i przepróbowaniu przez całą ofertę
                  > na trzech sporych bazarach dała się skusić na ogórki kiszone, ale tylko od jedn
                  > ego sprzedawcy. Jeździliśmy na ten jeden konkretny bazar przez ponad rok, a był
                  > zupełnie nie po drodze i źle się tam parkowało. Walki o chleb trwały kolejne p
                  > ół roku, w końcu udało się znaleźć jeden jedyny rodzaj akceptowanego chleba, te
                  > ż z jednej piekarni, żadnego innego, a kanapki wyglądały tak, że miały kromkę c
                  > hleba żytniego razowego i kromkę sera tej samej grubości, a pomiędzy kiszonego
                  > ogórka pokrojonego wzdłuż.

                  To mi wygląda na jakieś chore zabieganie o uwagę, tudzież tresowanie rodziny.


                  > Dwa lata później na obiad jadała wyłącznie rosół, bitki zapiekane z cebulą, a z
                  > owoców tolerowała tylko banany. Żeby było sprawiedliwie to ja też dostawałam b
                  > anany, przejadłam się nimi do tego stopnia, że zaczęłam je jeść dopiero po trzy
                  > dziestce.

                  I ciąg dalszy tresury. Brawo wy! wink
                  >
              • triismegistos Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 11:25
                Przecież żółty ser jest strasznie tłusty i niezbyt zdrowy. W porównianiu do niego hamburger z maca jawi sie jako całkiem normalne jedzenie.

                --
                Słuchaj, ja jestem poważnym człowiekiem, który ma umowę o pracę na czas nieokreślony, w życiu nie mam czas na bzdury. Ciężko pracuję na to, by jeść parmezan.
            • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:21
              "to w desperecji upanierujesz mu kawałki kurczaka"
              Świeży kurczak w domowej panierce, to jednak zupełnie co innego, niż kurczak MOM w chemicznej panierce z torebki🙄... ach te wątki kulinarne...

              --
              "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
              Kurt Vonnegut
              • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:26
                Dziękuje matko-polko, właśnie nie mogę z tego ze ty mówisz o karmieniu dzieci (nie w skrajnym ubóstwie) najgorszym chemicznym syfem a tutaj odpowiedzi ze już upanierowac kurczaka nie można albo podać kanapki z serem; albo ze dziecko nie lubi oliwy bazyliowej (=konieczne podawanie MOM) - 🤯🤷‍♀️ Co ma piernik do wiatraka?!
                • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:36
                  "Co ma piernik do wiatraka?!"
                  To jest brak wiedzy, chyba, duży wpływ mają te rewelacje żywieniowe odkrywane co raz przez amerykańskich naukowcow...

                  --
                  Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
                  Wolter
              • ichi51e Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:40
                Ale w mac donalds kurczaki sa z kurczaka www.mcdonalds.co.za/ok-google-are-mcdonalds-chicken-mcnuggets-made-with-pink-slime.html

                --
                wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:44
                  Obejrzałam ten film, to jest dla mnie nieakceptowany poziom przerobienia mięsa. Tak zmielone mięso bardzo szybko się psuje, i tak trzeba dodać do niego te wszystkie konserwanty..

                  --
                  Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
                  Mark Twain
                  • ichi51e Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 13:06
                    Jakie konserwanty? Poers kurczaka jest mielona dodaja przyprawy panierke smaza i mroza. Finito.

                    --
                    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                      • dr.amy.farrah.fowler Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 08:28
                        Tak, na pewno dla McDonald's robią specjalną panierkę z arszenikiem i przyprawę z radioaktywnym uranem.

                        --
                        – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                        – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                  • 1matka-polka Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 13:10
                    Nie mam problemu, żeby od czasu do czasu iść z dzieckiem do mc Donalda ale dla mnie jest to podobny poziom przetworzenia, co zupki chińskie i zawsze też dziecku mówię, że to nie jest normalne jedzenie.

                    --
                    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
                    Mark Twain
          • kamin Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:41
            Spróbował rożnych rzeczy w tym kotleta z panierowanej piersi kurczaka. I różne rzeczy smakowały. Po paru latach rożne rzeczy przestały smakować, zostały tylko te nieszczęsne kotleciki, okazjonalnie zastępowane przez nugetsy jak chcemy coś szybko przekąsić na mieście.
          • majenkir Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 15:58
            grrrrru napisała:
            > Ale jakby nigdy nie spróbowało nugetsow to by się ich nie domagało.


            Ale dziecko nie zyje na bezludnej wyspie.

            Tez na poczatku mojej kariery macierzynskiej bylam taka madra. A potem zaczely sie playdates, sleepovers, etc. i dzieci poznaly nuggets, mac&cheese i tym podobne wykwintne wink dania. I oczywiscie pokochaly wszystkie je big_grin.


            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
            Abby&Prada
            • jehanette Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 18:13
              O to, to. O ile ktos nie edukuje domowo albo prywatnie, to wychowanie zywieniowe konczy sie zwykle gdy dziecko idzie do przedszkola. Nawet dobra przedszkolna kuchnia, to zwykle kuchnia "polska".

              --
              Error 404
              • conena Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:01
                jehanette napisała:

                > O to, to. O ile ktos nie edukuje domowo albo prywatnie, to wychowanie zywieniow
                > e konczy sie zwykle gdy dziecko idzie do przedszkola. Nawet dobra przedszkolna
                > kuchnia, to zwykle kuchnia "polska".
                >

                tak, a jak wiadomo, kuchnia polska to frytki, makczikeny i kola.

                chyba raczej w przedszkolu dzieci będą pluły krupnikiem, ryżem z truskawkami, kurczakiem w białym sosie. albo kiełbachą z ogniska na wycieczce. dla opisywanych w wątku odchyłek jedzeniowych trauma na cztery pokolenia.



                --
                A taki znacie? Idą Nilfgaardczyk, elf i krasnolud. Patrzą: leci mysza...
      • conena Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:27
        kamin napisał(a):


        > . Tylko zwykle z menu restauracyjnego i tak jedyne jadalne dla niego to n
        > ugetsy z kurczaka i ziemniaki/frytki. Młody od d

        I szczerze powiem, że to jest dla mnie niepojęte. W każdej knajpie jest opcja zjedzenia zupy, makaronu z ulubionymi dodatkami, są pierogi, placki, są pasty, są chlebki, finezyjnie podane w myśl zasady „co nie dosmakuje to dowygląda”, wiec jestem ciekawa co to za knajpy, w których jadalne są tylko frytki. W wielu miejscach frytek nie zjesz, nie wspominając o nugetsach.


        --
        A taki znacie? Idą Nilfgaardczyk, elf i krasnolud. Patrzą: leci mysza...
        • grrrrru Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:34
          Niestety z jakiegoś powodu wiele sensownych restauracji jako menu dziecięce ma tylko te nieszczęsne nugetsy i frytki oraz pomidorową. Dlatego najczęściej po prostu tworzymy porcje dla dziecka z tego co my zamawiamy
        • l.waniliowa Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:37
          Widziałaś kiedyś na oczy 5 latka? W tym wieku skrajna wybiórczość jest bardzo powszechna. Chciałabym zobaczyć jak karmisz takie dziecko finezyjną pastą big_grin nawet ulubiony makaron z jakimś jadalnym warzywem może nie podejść jak np znajdzie się tam koperek albo inna trucizna big_grin

          Kiedyś zamówiłam dziecku rosół, bezpieczna zupa prawda? No ale pokroili warzywa korzeniowe w kostkę i wuj wszystko strzelił, bo tak akurat nie lubi.
          • aerra Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 19:25
            U nas jeszcze gorzej - bezpieczny, uwielbiany w domu rosół - dostał z groszkiem. Cały talerz skażony, więc nie tknął.

            --
            super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
            <*>
        • kamin Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:38
          Z zup jada tylko rosół - nie w każdej knajpie jest. Pomidorową zje, pod warunkiem, że jest zrobiona jak domowa z makaronem. W knajpie do której chodzimy najczęściej mają krem z pomidorów z mozzarelą- nie ruszy.
          Pierogów nie lubi, żadnych. Jak jest bardzo głodny to ogryza brzegi zostawiając farsz.
          Ja też byłam bardzo mądra na temat różnorodnego żywienia dzieci jak moj był młodszy. Jak poszedł do przedszkola, to go panie chwaliły że "ładnie je". Teraz przestał ładnie jeść. Ja jako dziecko też byłam bardzo wybiórcza jedzeniowo i jadłam mało. Przeszło mi, więc i jemu przejdzie. A na razie musi parę lat się przebujać na kotlecie z kurczaka.
            • szarsz Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 12:04
              Bo dokładnie. Ja do dziś nie znoszę chodzić z moja córka do restauracji, szczególnie nowych, gdzie nie wiedzą, że dla niej musi być bez parmezanu, bez kropek kolorowej oliwy, bez koperku, bez widocznych przypraw (jak mielony pieprz), a sos musi być osobno.

              Poprawia się, czasem mnie zaskoczy niebywale, zjadając steka z tuńczyka, krewetki, wściekle pikantną tajska zupę czy ramek że wszystkimi dodatkami. Ale generalnie to panierowany kotlet z frytkami jest bezpieczny. Bo pomidorowa już nie. Wystarczy, że kucharz wrzuci do niej kulkę mozzarelli. Albo skropi bazyliowa oliwą
              I będzie tylko siedziala z coraz większymi oczami.
          • heca7 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:56
            Wczoraj w restauracji widzieliśmy z mężem rodzinę z dwoma synami (tak 8 i 10 lat). Zjadali ze smakiem sushi. U nas tylko najstarsza córka prawie 18-letnia zje. Synowie będą siedzieć głodni i nawet długim kijem nie szturchną.

            --
            Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
            • kurt.wallander Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 15:51
              heca7 napisała:

              > Wczoraj w restauracji widzieliśmy z mężem rodzinę z dwoma synami (tak 8 i 10 la
              > t). Zjadali ze smakiem sushi. U nas tylko najstarsza córka prawie 18-letnia zje
              > . Synowie będą siedzieć głodni i nawet długim kijem nie szturchną.
              >

              Moje mogłyby się żywić wyłącznie sushi.

              Aż czasem żałuję, że mam dzieci-smakoszy, które gardzą McDonaldem - byłoby taniej...
    • frey.a86 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:08
      Też tego nie rozumiem. Mac to dobre miejsce chyba tylko na szybki posiłek gdzieś w trasie albo na wycieczce, kiedy czasu mało i nikt nie chce ryzykować zatrucia w nieznanych, przydrożnych zajazdach. Mam Maca pod domem i jak jest ciepło to widzę ile rodzin z dziećmi przychodzi tam w weekendy na obiady i to uważam jest bardzo złym przyzwyczajeniem. Mam nawet taką znajomą, która na wszelkie możliwe okazje zabiera tam dzieci, jakby nie było w tym mieście innych lokali. No ale ja w ogóle nie rozumiem fenomenu maca w Polsce. W USA to jedna z najtańszych i najgorszych sieciówek, jest mnóstwo lepszych. A u nas od dobrych 20 lat kupa ludzi płaci za to syfne jedzenie niemal tyle co za dobry obiad w restauracji. To samo zresztą KFC, bezsmakowe kurczaki i oszukane kanapki (zdjęcie vs. rzeczywistość), a w środku tłumy.
        • frey.a86 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:18
          grrrrru napisała:

          > Co wy z tymi nieznanymi zajazdami? Dzisiaj normalnie można sprawdzić opinie, ni
          > e ma problemu ze znalezieniem w drodze dobrej restauracji

          Można, ale to zabiera czas. W listopadzie szukałam tak czegoś lepszego na trasie S8 i znalazłam. Tylko, że do knajpy trzeba było zjechać z autostrady i podjechać ponad 20 minut do miasteczka, a na miejscu okazało się, że mieli rezerwację na imprezę rodzinną i owszem, mogliśmy zjeść, ale czas oczekiwania min. 40 minut. Zostaliśmy, bo w okolicy nie było nic sensownego i w sumie byliśmy prawie 2 godziny w plecy.
          • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:08
            frey.a86 napisała:

            > grrrrru napisała:
            >
            > > Co wy z tymi nieznanymi zajazdami? Dzisiaj normalnie można sprawdzić opin
            > ie, ni
            > > e ma problemu ze znalezieniem w drodze dobrej restauracji
            >
            > Można, ale to zabiera czas. W listopadzie szukałam tak czegoś lepszego na trasi

            Zjechanie do miasteczka z autostrady zazwyczaj jest fajne i urozmaica podróż.

            > e S8 i znalazłam. Tylko, że do knajpy trzeba było zjechać z autostrady i podjec
            > hać ponad 20 minut do miasteczka, a na miejscu okazało się, że mieli rezerwację

            Z ciekawości - jakie miasteczko?
              • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 13:21
                dyzurny_troll_forum napisała:

                > 45rtg napisał:
                >
                > > Zjechanie do miasteczka z autostrady zazwyczaj jest fajne i urozmaica pod
                > róż.
                >
                > Tak, jak się jedzie w trasę raz na 3 lata i jest to podróż życia.

                Ciiicho tam, bo ortodromą poszczuję.
                • dyzurny_troll_forum Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 16:56
                  45rtg napisał:

                  > dyzurny_troll_forum napisała:
                  >
                  > > 45rtg napisał:
                  > >
                  > > > Zjechanie do miasteczka z autostrady zazwyczaj jest fajne i urozmai
                  > ca pod
                  > > róż.
                  > >
                  > > Tak, jak się jedzie w trasę raz na 3 lata i jest to podróż życia.
                  >
                  > Ciiicho tam, bo ortodromą poszczuję.

                  Nie zmieniaj tematu, każdy może sprawdzić, że latają zygzakami.

                  Natomiast ludzie dużo podróżujący cenią sobie czas, bo chyba po to się jedzie autostradą -drogą zwykle dodatkowo płatną- żeby było szybko! Nie płaci się ekstra za drogę wyższej kategorii, żeby potem marnować czas w urokliwych miasteczkach, tam gdzie diabeł mówi dobranoc, prawda?

                  Sprytnie wykorzystują tę zależność stacje paliw przy autostradach, gdzie paliwo jest dużo droższe, kibel płatny a żarcie bardzo drogie.

                  --
                  Nic nie zostało wybaczone!
                  • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 10:20
                    dyzurny_troll_forum napisała:

                    > > Ciiicho tam, bo ortodromą poszczuję.
                    >
                    > Nie zmieniaj tematu, każdy może sprawdzić, że latają zygzakami.

                    No, właśnie niedawno sprawdziłeś suspicious

                    > Natomiast ludzie dużo podróżujący cenią sobie czas, bo chyba po to się jedzie a
                    > utostradą -drogą zwykle dodatkowo płatną- żeby było szybko! Nie płaci się ekstr
                    > a za drogę wyższej kategorii, żeby potem marnować czas w urokliwych miasteczkac
                    > h, tam gdzie diabeł mówi dobranoc, prawda?

                    Nieprawda. Chyba, że się jest salesem, albo z*ebem "machniemy 1300 kilometrów w 8 godzin, żeby się nam trzydniowy wyjazd opłacił".

            • triismegistos Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 11:37
              Nie, jeżdżenie po jakichś zadoopiach nie jest fajne.

              --
              Jeśli siedzisz gdzieś na ławeczce, a nagle jakiś nieznajomy siada obok ciebie, po prostu spójrz na niego i spytaj:
              - Przyniosłeś pieniądze?
      • slonko1335 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:14
        Tak z ciekawości w jakich restauracjach jadasz? Wrzucisz jakieś menu, namiary? Chciałabym zapłacić za dobry obiad w restauracji tyle co za zestaw w Macu...

        --
        Sygnaturka się zgubiła....
        • rexona_sport Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:20
          A ja bym chciała argentyńskiego steka w cenie schabowych z biedry, he he, niestety jeszcze nie spotkałam wiec w międzyczasie gotuje obiady z tańszych produktów, fasola, ziemniaki, zupy itd. Do restauracji chodzę jak mnie stać a jak nie to nie ma musu żebym koniecznie musiała jeść w „restauracji” mac
        • frey.a86 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:27
          Dobry w sensie smaczny, zdrowy i zbilansowany, a nie że w ekskluzywnej restauracji lub w ścisłym centrum miasta. smile My zazwyczaj chodzimy do lokali, w których ceny rzadko przekraczają 30zł, a w macu za zestaw płacisz niewiele mniej. Tylko, że ja mieszkam we Wrocławiu, tutaj ceny są jednak nieco niższe niż w Warszawie. Naprawdę potrzebne ci te linki, czy tylko tak sobie dogryzasz?
          • filipianka Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:34
            Czyli to jednak nieprawdziwe informacje. Aktualnie zestaw big mac, frytki, napój kosztuje 13 zł. Piszesz o restauracji od 30 zł, czyli dwa razy drożej. Może to właśnie dlatego te niezbyt zamożne rodziny ciągną do tego maca (patrz wątek o pizzy w biedzie).
              • dr.amy.farrah.fowler Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 08:23
                O, jaki piękny klasizm w wydaniu uprzywilejowanej osoby.

                Żarcie z McDonald's jest tanie i dla większości ludzi atrakcyjne smakowo. Osoby niezamożne czasem też chcą zjeść coś "na mieście", żeby się poczuć jak ludzie. Nie stać ich na fine dining z nowozelandzką jagnięciną i argentyńskimi stekami, z taniego żarcia na mieście w Polsce można dostać głównie kebab, który może być z psa mielonego z budą, więc McDonald's nie jest taką najgorszą opcją, bo raczej jest bezpieczny i faktycznie zawiera to, co mówią, że zawiera.

                W Stanach biedni żywią się fastfoodami, bo mają najlepszy stosunek ceny/kalorii, a świeże nieprzetworzone jedzenie w sensie składniki do gotowania od podstaw jest często w ogóle niedostępne albo bardzo drogie.

                --
                – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:12
                  dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

                  > O, jaki piękny klasizm w wydaniu uprzywilejowanej osoby.
                  >
                  > Żarcie z McDonald's jest tanie i dla większości ludzi atrakcyjne smakowo. Osoby
                  > niezamożne czasem też chcą zjeść coś "na mieście", żeby się poczuć jak ludzie.

                  Żarcie w Macdonaldzie to nie jest "zjedzenie na mieście".

                  > Nie stać ich na fine dining z nowozelandzką jagnięciną i argentyńskimi stekami

                  W normalnej restauracji, z normalnym jedzeniem i cywilizowanym nakryciem nie trzeba koniecznie jeść nowozelandzkiej jagnięciny. Można zjeść nawet takiego samego mielonego, jak w hamburgerze - ale zjeść, z nie zeżreć rękami z gazety.
                  • dyzurny_troll_forum Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 11:24
                    45rtg napisał:

                    > > Nie stać ich na fine dining z nowozelandzką jagnięciną i argentyńskimi s
                    > tekami
                    >
                    > W normalnej restauracji, z normalnym jedzeniem i cywilizowanym nakryciem nie tr
                    > zeba koniecznie jeść nowozelandzkiej jagnięciny. Można zjeść nawet takiego same
                    > go mielonego, jak w hamburgerze - ale zjeść, z nie zeżreć rękami z gazety.

                    Nie desperuj. Zawsze możesz wziąć Big Smaka na wynos i w domu przełożyć go sobie na miśnieńską porcelanę....

                    --
                    Nic nie zostało wybaczone!
                    • tak_to_nowy_nick Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 12:24
                      > 45rtg napisał:

                      > Można zjeść nawet takiego samego mielonego, jak w hamburgerze - ale zjeść, z nie zeżreć rękami z gazety

                      O, to w którymś Maku podają burgera owiniętego w gazetę?? Super, tak retro! Dasz namiar?
                      • iwles Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 12:28
                        tak_to_nowy_nick napisał(a):

                        > > 45rtg napisał:
                        >
                        > > Można zjeść nawet takiego samego mielonego, jak w hamburgerze - ale zjeść, z nie zeżreć rękami z gazety
                        >

                        > O, to w którymś Maku podają burgera owiniętego w gazetę?? Super, tak retro! Dasz namiar?



                        nie burger owinięty w gazetę, tylko dziecko ma ręce z gazety tongue_out
                        dziwne dzieci ma 45rtg. Zrozumiałabym, gdyby to jeszcze napisał gazeciarz...



                      • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 13:07
                        tak_to_nowy_nick napisał(a):

                        > > 45rtg napisał:
                        >
                        > > Można zjeść nawet takiego samego mielonego, jak w hamburgerze - ale zjeś
                        > ć, z nie zeżreć rękami z gazety
                        >
                        > O, to w którymś Maku podają burgera owiniętego w gazetę?? Super, tak retro! Das
                        > z namiar?

                        A co, w którymś Makdonaldzie dają talerze? Ćwierć wieku nie byłem, więc może...
                          • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 13:22
                            mia_mia napisał(a):

                            > Do zjedzenia kanapki potrzebny ci talerz?

                            Przy stoliku, w barze? Tak. Bez talerza to na polance w lesie. Ale coś czuję, że nie to mają na myśli miłośniczki Martyniuka gastronomii.
                              • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 13:43
                                mia_mia napisał(a):

                                > Współczuję, musisz mieć bardzo nudne życie, mnóstwo tracisz nakładając na siebi
                                > e tyle ograniczeń. Chyba nawet królowa angielska jest bardziej wyluzowana i ela
                                > styczna.

                                To nie są ograniczenia nałożone na mnie. To są ograniczenia nałożone na usługodawcę, który chce, żebym był jego klientem. Mnie nie ogranicza to, że oczekuję podczas obiadu talerza i widelca. Macdonalda i owszem, to ogranicza, bo na mnie nie zarobi. Ale są ludzie o żadnych standardach, którzy chapną wszystko, bo będzie hamerykańskie i tanie. O takich ludziach to się już wypowiedział Borch Trzy Kawki.

                                  • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 14:21
                                    mia_mia napisał(a):

                                    > MD to tylko jedna z niezliczonych restauracji, które nie serwują jedzenia na ta

                                    Macdonald przede wszystkim nie jest "jedną z restauracji", bo nie jest w ogóle restauracją.

                                    > lerzach, więc jeśli dla ciebie to problem to nie zjesz w wielu miejscach i dużo
                                    > cię omija.

                                    Cały czas Ci się wydaje, że to dla mnie jakiś problem. Otóż nie, moja droga, to nie jest mój problem, tylko usługodawcy, który na mnie nie zarobi. A trudności ze znalezieniem podczas podróży normalnego miejsca do jedzenia nie miałem nigdy. Normą, wbrew temu, co usiłujesz zasugerować, są restauracje, czy chociażby bary w których jedzenie dostajesz na talerzu. Jadłodajnie, gdzie dostajesz bułę z kotletem zawiniętą w kawał papieru pakowego to jedynie krzykliwa mniejszość.

                                      • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 14:42
                                        mia_mia napisał(a):

                                        > Wygląda więc na to, że twoja najdalsza podróż to była wyprawa do Ciechocinka z
                                        > przystankiem w barze dla tirowców, bo świata to dużo nie widziałeś.

                                        Bary dla tirowców, wbrew temu, co Ci się wydaje, moja ty smakoszko buł z mielonym owiniętych w gazetę, to są całkiem przyzwoite miejsca, a to z bardzo prostej przyczyny: tirowcy komunikują się między sobą, a żyjąc w drodze nie mają zamiaru dostać sraczki z powodu jedzenia byle czego. Więc bar, pod którym stoją tiry to jest pewne miejsce do bezpiecznego jedzenia. To po pierwsze. A po drugie, akurat gdzie jak gdzie, ale przy drogach normą, mimo Twojego nerwowego tupania, jest gastronomia ze stolikami i normalnymi nakryciami. Żarcie z papieru to co najwyżej stacje benzynowe, albo przyklejona do nich patologia typu Macdonaldowego.
                                        • mia_mia Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 15:05
                                          Nie, żarcie z papieru to nie tylko stacje, to street food na całym świecie, hot dog na meczu w USA, cięte pizze we Włoszech, frytki belgijskie, kiełbaska na festynie i mnóstwo innych
                                          • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 15:11
                                            mia_mia napisał(a):

                                            > Nie, żarcie z papieru to nie tylko stacje, to street food na całym świecie, hot
                                            > dog na meczu w USA, cięte pizze we Włoszech, frytki belgijskie, kiełbaska na f
                                            > estynie i mnóstwo innych

                                            Przy drogach, fanko gastronomii a'la Martyniuk. Zapiekanka na festynie to nie jest jedzenie w podróży. I nie próbuj mi szpanować nazwami krajów, bo jeszcze sama uwierzysz w to, co opowiadasz, że nigdzie nie jeżdżę, i będziesz pisać jeszcze bardziej żenująco, niż dotychczas.

                                        • dyzurny_troll_forum Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 17:11
                                          45rtg napisał:

                                          > Bary dla tirowców, wbrew temu, co Ci się wydaje, moja ty smakoszko buł z mielon
                                          > ym owiniętych w gazetę, to są całkiem przyzwoite miejsca, a to z bardzo prostej
                                          > przyczyny: tirowcy komunikują się między sobą, a żyjąc w drodze nie mają zamia
                                          > ru dostać sraczki z powodu jedzenia byle czego. Więc bar, pod którym stoją tiry
                                          > to jest pewne miejsce do bezpiecznego jedzenia. To po pierwsze. A po drugie, a
                                          > kurat gdzie jak gdzie, ale przy drogach normą, mimo Twojego nerwowego tupania,
                                          > jest gastronomia ze stolikami i normalnymi nakryciami. Żarcie z papieru to co n
                                          > ajwyżej stacje benzynowe, albo przyklejona do nich patologia typu Macdonaldoweg
                                          > o.

                                          (1) Tiry poruszają się głównie po autostradach, i nie zjeżdżają na obiad do urokliwych miasteczek opodal.

                                          (2) Tir, żeby zaparkować potrzebuje całkiem sporo miejsca, dużo Tirów potrzebuje bardzo dużo miejsca.

                                          (3) TIR zatrzymuje się wtedy, gdy wymusza to tacho, a nie gdy jest akurat urokliwa knajpka.

                                          (4) Żarcie przy autostradach jest drogie.

                                          (5) Żarcie przy autostradach, gdzie są talerze szklane i jest dużo miejsca do parkowania jest ekstremalnie drogie.

                                          Z powyższych powodów większość podróżnych - gdy już musi coś zjeść- kupuje kanapkę owinięta w gazetę na Shellu. A TIRowcy rozstawiają kuchenkę gazową i wyjmują słoiki od żony.

                                          I jak trochę pojeździsz po autostradach to ogarniesz, że McD albo KFC przy autostradzie, z tanim ale ciepłym żarciem oraz darmowym kiblem to jest mekka podróżnych.

                                          --
                                          Nic nie zostało wybaczone!
                                          • 45rtg Re: dziecko ematki w macu 08.01.20, 10:22
                                            dyzurny_troll_forum napisała:

                                            > (1) Tiry poruszają się głównie po autostradach, i nie zjeżdżają na obiad do uro
                                            > kliwych miasteczek opodal.

                                            Dowaliłeś jak z tymi samolotami smile Autostrada autostradą, ale z autostrady trzeba też zjechać na DK, albo i coś mniejszego czasem.

                                            > (2) Tir, żeby zaparkować potrzebuje całkiem sporo miejsca, dużo Tirów potrzebuj
                                            > e bardzo dużo miejsca.

                                            Żeś Amerykę odkrył.

                                            > (3) TIR zatrzymuje się wtedy, gdy wymusza to tacho, a nie gdy jest akurat urokl
                                            > iwa knajpka.

                                            Coś tam o tachografach słyszałeś, tak samo jak o ETOPS smile

                • szeera Re: dziecko ematki w macu 07.01.20, 17:07
                  "W Stanach biedni żywią się fastfoodami, bo mają najlepszy stosunek ceny/kalorii, a świeże nieprzetworzone jedzenie w sensie składniki do gotowania od podstaw jest często w ogóle niedostępne albo bardzo drogie."

                  Nieprawda. Żywią się fastfoodami, bo nie potrafią gotować i robić zakupów, nie potrafią jeść inaczej niż głównie mięso, a niektórzy naprawdę nie mają czasu na własnoręczne przygotowanie posiłków. Osoby które nie mają dostępu do kuchni, czy dostępu do samochodu w miejscach bez komunikacji i przez to fizycznie nie są w stanie przygotować własnego posiłku to margines.

                  Popularna koncepcja "food deserts" jest dla mnie sporym nadużyciem, bo jeśli i tak całe czyjeś życie opiera się na komunikacji samochodem to nie ma znaczenia czy supermarket jest milę bliżej czy milę dalej. A nawet w najtańszym Walmarcie można znależć wszystko, co potrzeba do codziennej, dobrej diety i wcale nie jest to drogie w porównaniu z gotowym jedzeniem.
            • frey.a86 Re: dziecko ematki w macu 06.01.20, 11:40
              13zł bez promocji? To chyba jakaś nowość, bo jeszcze jak studiowałam kilka lat temu, to żeby zjeść w macu za mniej niż 25zł trzeba było mieć kupony zniżkowe. 13zł to optymalna cena za tej jakości jedzenie, za pozostałe zestawy też tyle biorą?