Dodaj do ulubionych

co zrobic zeby pies przestal gryzc?

14.01.20, 12:31
wszystko w mieszkaniu?

pies, a raczej suka 9 miesiecy

Obserwuj wątek
    • kanga_roo Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 12:44
      po pierwsze, zabezpieczyć mieszkanie. buty do szafki, torby na wieszak lub na półkę, kable schowane, na czas Waszej nieobecności dostęp tylko do pomieszczeń, w których nie ma co napsocić. do tego dać psu zabawki, gryzaki, kong - psa można nauczyć, że zabawa kongiem jest super, bawiąc się z nim, chwaląc, kiedy się sam bawi, wkładając do środka smakołyki. przy szczeniaku zniszczenia są nieuniknione (nasz pogryzł próg i ścianę, bo tylko to, poza zabawkami i legowiskiem, było w zasięgu zębów), ale to nie musi być zniszczenie całego dobytku smile
      do tego faktycznie, zmęczenie psa pomaga. można zmęczyć psa fizycznie (ruch) lub psychicznie (ćwiczenie poleceń, wąchanie). no i czas, niestety.
      • cudko1 Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 12:53
        kanga wiem ze przy szczeniaku zniszczenia beda, ale to co sie dzieje przechodzi ludzkie pojecie,
        pochowane wszystko w zasadzie a gryzie juz stale element wyposazenia, ne moge zapykac jej na pare godzin w lazience sad tylko tam nie ma nic do gryzienia sad

        najgorsze jest to ze ona doskonale wie ze zle zrobila, wchodze do domu I po minie psa widze ze cos jest pogryzione,

        I ja nawet domyslam sie o co chodzi ona teskni sad mialam wczesniej psy (dwa, jeden po drugim nie na raz) tez zostawalay same ale takich jazd nigdy nie bylo
    • fitfood1664 Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 13:30
      Kupić kości? Kości smaczniejsze od butów i nóg od stołu.

      Zmienić psa wink

      Przypomniało mi się jak raz na spacerze spotkaliśmy panią, której pies miał wszystkie zęby spiłowane do dziąsła... poprzedni właściciel pewnie tak rozwiązał problem sad
    • dido_dido Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 13:58
      A rozważałaś klatkę kennelową? Nie jako więzienie czy kara za zniszczenia tylko jako azyl, bezpieczne miejsce.
      Jest wiele artykułów na ten temat, przykładowy:
      miedzygatunkowarodzina.pl/klatka-kennelowa-a-niszczenie-domu-przez-milke/
      Jeżeli nie jesteś przekonana to może pomoże rozmowa z behawiorystą na ten temat?
      My klatki używaliśmy dla poprzedniego psa - bo trochę na początku rozrabiał. Bardzo szybko się przyzwyczaił, w ciągu dnia klatka była otwarta, traktował jak legowisko. Klatka była zamykana gdy wychodziliśmy z domu i na noc. Oczywiście pies się musi do klatki przyzwyczaić - tak jak do innych zasad panujących w domu. Pies przyzwyczajony do klatki traktuję ją jako swoje miejsce, azyl, czas na spokojne leżenie, spanie, odpoczynek. To nie jest kara tylko kolejna zasada - taka jak załatwianie się na dworze, brak kradnięcia jedzenia ze stołu czy nie skakanie na człowieka
          • 3-mamuska Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 20:45
            princy-mincy napisała:

            > Odpowiem za kuzynke.
            > Wychodza z domu miedzy 8 a 10 rano, starsze dzieci wracaja do domu miedzy 12 a
            > 14.
            > Pies jest w takiej klatce ok 4-5 godzin, czasami krocej.


            Szok w ciasnej klatce 5 godzin. Ani miejsca zmienić, ani temperatury ciała. Chore.



            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • dido_dido Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 15:51
          Poprzedni pies był zamykany w klatce w kuchni na całą noc czyli od ok 23 do 6. Ale ona już od powrotu z wieczornego spaceru ok 20 tam spała zakopana w koc i zamknięcie klatki nie robiło na niej wrażenia.
          W ciągu dnia klatka była otwarta ale pies sam tam wchodził i spał - oczywiście jeżeli byłam w domu a najczęściej jestem bo w domu pracuję. Jeżeli pies zostawał w domu to góra 6 godzin i wtedy był zamknięty w klatce. Klatka oczywiście duża - aż zmierzyłam 80x60x60, pies 5 kg. W zamkniętej klatce po prostu spała, zresztą spała tam jak chciała mieć święty spokój. Na początku klatka była koniecznością bo pies trochę rozrabiał. Potem stała się przyzwyczajeniem.
          Obecny pies nie jest zamykany - nie rozrabiał jako szczeniak, grzecznie śpi na kanapie albo w legowisku jeżeli zostaje sam w domu.
          • joanna05 Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 16:04
            Właśnie zamówiłam taką klatkę-kojec, bo za 3 tygodnie odbieramy szczeniaka. Będzie jego azylem, bezpiecznym miejscem (w domu jest też drugi pies, w razie konfliktu maluch będzie mógł się tam schować). Przez 3 pierwsze tygodnie ktoś będzie zawsze z malcem w domu, potem pewnie zacznie zostawać stopniowo sam. Nie wyobrażam sobie tego bez kojca. To nawet nie chodzi o gryzienie i zniszczenia, ale o bezpieczeństwo szczeniaka. Mam w domu schody, jakieś kable, miotłę w kącie itd. Toż to jak niemowlak. Nie zostawiłabym szczeniaka luzem, nie w pierwszych miesiącach. Jeśli polubi kojec, na pewno będzie mu tam bezpieczniej niż poza - w czasie, gdy nas nie będzie w domu. Dostanie tam posłanie, zabawki, termoforek, koc, wodę itd.
            Nie ma niestety opcji, byśmy na stałe zrezygnowali z pracy/ szkół, bo szczeniak. No i z kojca planujemy korzystać czasowo, dopóki maluch nie podrośnie i nie zmądrzeje i nauczy się współżycia z dorosłym psem. Potem będą razem ganiać po domu (a znając życie - po prostu spać czekając, aż wrócimy do domu).
            • igge Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 20:36
              No dlatego ja się nie wypowiadam o klatce kennelowej czy takim jak opisujesz domowym kojcu. Bo nie wiem jak to by zadziałało u nas z dwoma psami. Bo gdy moje psy były malutkie ja nie pracowałam i choć dokładnie nie pamiętam aż tak tego okresu ich życia ( i poprzednich naszych szczeniaków psiaków, które były o niebo łatwiejsze w obsłudze choć chyba ciut mniej inteligentne też i bardzo lubimy właśnie tę kłopotliwą rasę), to było dawno, to nie pracując miałam możliwość wozić je wszędzie naszym poprzednim autem z tyłu ( renault kangoo więc sporo miejsca w wygodnym bagażniku, jadły kości tam też) i ciągle były albo ze mną, albo z mężem albo z dzieckiem, z nami wszystkimi razem. Zaniedbaliśmy trochę profesjonalne psie szkolenie, jak wszyscy mieliśmy też inne sprawy na głowie, jeden z psiaków gdy potem zamykaliśmy je np na noc w dużej łazience( by mieć 100% pewność, że nie chapnie kotów przypadkiem, taka rasa) lub na 3-5 godzinne wyjścia nasze ( kolejnego auta nie chcieliśmy mieć od nowości niszczonego) to niestety zniszczył tak, że były do wymiany, drzwi łazienkowe. A wystarczyło było zastawić drzwi czymś czego pies się bał np suszarką do prania i zniszczeń zero.
          • 3-mamuska Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 20:47
            vinca napisała:

            > I nas w takiej klatce pies jest zamykany na noc, czyli jakieś 7h. Spi jak zabit
            > a, nie piszczy, to jej miejsce.


            Tak ale jak jej za gorąco nie może zmienić miejsca. Niby się przyzwyczaiła no bo psy dla swojego pana pójdą do piekła ,ale niekoniecznie to dla nich dobre.

            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • igge Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 15.01.20, 09:56
              U nas w łazience było sporo miejsca więc mogły zmienić pozycję, kawałek podłogi. I tak nie była to ich ukochana zasada, że śpią w nocy tam i są tam godzinę/parę godzin jak absolutnie musimy je zostawić same. Ale zasada to zasada, błyskawicznie, praktycznie od razu nauczyły się, same tam bez naszego proszenia szły przewidując nasze wyjście albo w porze zasypiania ok 22 godz. Ktoś wyżej tak jakoś podobnie pisze o tej nieznanej mi klatce kennelowej. Temperatura u nas w domu zawsze jest niska, niższa niż przeciętna w mieszkaniach, nawet w domach. One lubią niskie temperatury i chyba dlatego wymogły na nas zmianę łazienki na wiatrołap bo tam jest już naprawdę zimno. Niestety jest to mniejsze pomieszczenie niż łazienka. Ale umieją piszczeć jak im się nie podoba.
      • igge Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 20:47
        Psa rzeczywiście mnóstwa zasad domowych można nauczyć tylko dużo czasu trzeba na to poświęcić ale z troszkę większymi dziećmi ( np 7-11 lat, możliwe, że z młodszymi też) to może być rodzinne hobby, rozrywka, frajda.

        Nie wiem czemu koty są bez treningu/ szkolenia często zostawiane😉
        To też mądre zwierzęta. Widocznie zasady same ogarniają.
      • hrabina_niczyja Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 23:45
        Kennele są chwalone przez fundację, bo w domach tymczasowych jest przeważnie kilka szczeniaków. Zamykają je w kennelu, wkładają mate i dzięki temu nie mają obsranej chaty. Psu poczucie bezpieczeństwa i własnego miejsca doskonale zapewnia legowisko, kocyk i podusia. Nie rozumiem i nie zrozumiem co kawał metalu z zamkiem daje więcej oprócz tego, że właściciel ma komfort zamknięcia psa, żeby nie chodził po chałupie, bo tak jest łatwiej, nie trzeba wychowywać. Nie widzę, aby mój pies mający własne łóżko był bardziej znerwicowany niż gdyby siedział w klatce. Wręcz przeciwnie, pies może swobodnie zmienić miejsce, pójść w chłodniejsze miejsce, położyć się na podłodze. Jak mnie nie ma spać na mojej poduszce albo na kanapie i spokojnie czekać aż wrócę. Ja też nie mam na kwadracie toalety, sypialni i kuchni z miskami, pies też nie musi.
    • iwoniaw Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 14:33
      szczególnie w wykonaniu osób, które właściciela wiążącego psa przy budzie powiesiłyby na suchej gałęzi big_grin

      Prawda jest taka, że pies jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje towarzystwa. Jeśli ktoś codziennie musi go zostawiać na długie godziny, bo wszyscy domownicy są nieobecni przez 10 h, to po prostu nie ma warunków do trzymania psa i lepiej by zrobił gdyby przestał się znęcać nad zwierzęciem. Naprawdę, własne widzimisię to jeszcze nie powód żeby "mieć pieska". A pomysły, żeby na czas nieobecności w domu zamykać biedne zwierze w klatce... buda z łańcuchem to luksus w porównaniu uncertain



      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
      • kanga_roo Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 15:23
        rozumiem, że jesteś chętna żeby wziąć suczkę autorki wątku do siebie? nie?
        a jakieś skuteczne rady może masz dla niej? też nie?
        czyli przyszłaś skrytykować i tyle.
        a klatka kennelowa nie ma być sposobem na życie, tylko doraźnym środkiem zaradczym. i nie zdziwiłabym się, gdyby suczka się wyciszyła i uspokoiła, wiedząc, że jest zamknięta i może odpuścić aktywność. a właściwie nadaktywność.
        • iwoniaw Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 15:38
          kanga_roo napisała:


          > a klatka kennelowa nie ma być sposobem na życie, tylko doraźnym środkiem zaradc
          > zym. i nie zdziwiłabym się, gdyby suczka się wyciszyła i uspokoiła, wiedząc, że
          > jest zamknięta i może odpuścić aktywność. a właściwie nadaktywność.

          To całkiem jak psy łańcuchowe, spuszczane wtedy, gdy właściciel uzna za stosowne. Taki środek zaradczy, żeby kur nie podusił. Wiele nieszczęsnych zwierząt całkiem spokojnych i wyciszonych już na tych swoich łańcuchach, jak się zaczynają orientować, że ciskanie się nic nie zmienia. uncertain

          No sorry, zwierzęta to też żywe istoty. Trzymanie ich dla własnego funu w warunkach kompletnie dla danego gatunku nieodpowiednich to nie jest coś, co należy popierać. Dlatego tak, przyszłam skrytykować, może ktoś to przeczyta i się powstrzyma przed krzywdzeniem kolejnego zwierzęcia, bo że dotrze do "kochających pieski" trzymających je całymi dniami same w przegrzanych kawalerkach i wyprowadzających na krótki sik dwa razy dziennie po 5 minut na brudny zieleniec, to nie mam złudzeń. uncertain

          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • zawsze-w-drodze Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 15:45
            A konkretnie co radzisz w tej sytuacji? Ma oddać psa? Do schronu czy szukać domu z odpowiednim rozkładem życia domowników? Ma zrezygnować z pracy, przenieść się w Bieszczady, do domu z ogrodem i godzinami spacerować z psem po połoninach, żywiąc się tym co przy okazj uzbiera? Dzieciak powinien szkołę rzucić, przejść na edukację domową i sfokusowac się na piesełku? Zatrudnić nianię do psa na 10 godzin dziennie, oczywiście wyselekcjonowaną psią behawiorystkę za stosowną stawkę, najwyżej dziecku butów nie kupi?
            Konkret a nie filozofowanie.
            • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 21:33
              No więc właśnie. Trudno o idealne warunki dla psa.
              Moim zdaniem prawie każdy lub każdy dom jest lepszy od schroniska. Oczywiście jeśli jest kasa w domowym budżecie lub z czegoś można zrezygnować na rzecz zwierza to wynajęcie kogoś np znajomego nastolatka do pracy typu porządny spacer lub dwa w trakcie nieobecności rodziny pieseła byłoby optymalne. Pamiętam wkurzalo nas wieczne wycie trzech psów sąsiadów ( prawników bezdzietnych więc na brak kasy nie narzekali raczej i na opiekę do psów byłoby ich stać), które obrzydzało korzystanie z ogrodu. Te psy ich wyły i szczekały nonstop z nudów i tylko kiedy sąsiedzi w pracy byli.
              Jeszcze jest jakiś wyjec dalej gdzieś, którego słychać często i szkoda nam go, brzmi to rozpaczliwie i wieczorami też wyje.
          • princy-mincy Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 15:47
            Ogarniasz jak w ogóle takie klatki wyglądają?
            Sunia mojej kuzynki ma klatkę otwartą cały czas i to jest nie tylko klatka ale też jej azyl.
            Dzieci wiedzą, że nie wolno psa ruszać jesli sam wchodzi do klatki, nawet jeśli przyszli koledzy i akurat chcą się z psem bawić a pies nie chce. To jednak nie to samo co łańcuch. Dodatkowo naprawdę nie widzę, by to była taka wielka krzywda na te 4-5 godzin.
            Oczywiście pies sam na 10h to pomyłka, nawet poza klatką.
            • hanusinamama Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 16:02
              Ale jednak ją zamykają. Ok ja psa nie mam ( nie mam warunków) wiec specjalista nie ejstem. Moze dla mnie to sie wydaje straszne, a straszne nie jest. Natpomiast fascynuje mnie ze osoby, ktore uznaja trzymanie psa w tej klatce, nie uznają trzymania psa w kojcu w ciagu dnia. Widać totalnie nie znam psiej psychiki, skoro uwazam, ze wielki kolec z miejscem do biegania, drzewem i krzakami jest lepszy niz klatka (nawet taka większa).

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
              • alicia033 Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 16:56
                hanusinamama napisała:

                > Widać totalnie nie znam psiej psychiki, skoro uwazam, ze wielki kolec z miejscem do biegania, drzewem i krzakami jest lepszy niz klatka (nawet taka większa).

                zgadza się, nie znasz się wcale.





                --
                z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
                volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
                • hanusinamama Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:31
                  Ok to wyjasnij czemu klatka w domu a w niej zamkniety na powiedzmy 6 godzin pies jest lepsza niz ten sam pies w kojcu 25m2, z ocieplona budą, krzaczkiem i drzewkiem. W obu sytuacjach jak ludzie wracaja z pracy pies jest w domu z ludzmi ( nie w kojcu). Jakim kutfa cudem zamkniety w klatce ma lepiej??

                  --
                  "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
              • vinca Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 18:18
                Bzdury wypisujesz. O klatce dowiedziałam się z profesjonalnej hodowli. Potem jak brałem psa z fundacji okazało się że i oni polecali klatkę. Nie jako miejsce trzymania psa ale jako pomoc w wychowaniu. Pies nie siedzi w klatce za karę - to podstawa. Ma lubić to miejsce, ma to być jego azyl. Nasza jest młoda i durna, gdy przychodzą goście wariuje, szczeka, podgryza, boi się. Zamknięta w klatce koło nas, w salonie momentalnie się wycisza, idzie spać. Poczytaj o co chodzi z klatkami a potem się wypowiadaj
                • 3-mamuska Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 20:50
                  vinca napisała:

                  > Bzdury wypisujesz. O klatce dowiedziałam się z profesjonalnej hodowli. Potem ja
                  > k brałem psa z fundacji okazało się że i oni polecali klatkę. Nie jako miejsce
                  > trzymania psa ale jako pomoc w wychowaniu. Pies nie siedzi w klatce za karę - t
                  > o podstawa. Ma lubić to miejsce, ma to być jego azyl. Nasza jest młoda i durna,
                  > gdy przychodzą goście wariuje, szczeka, podgryza, boi się. Zamknięta w klatce
                  > koło nas, w salonie momentalnie się wycisza, idzie spać. Poczytaj o co chodzi z
                  > klatkami a potem się wypowiadaj



                  Bo to moda kilkanascie lat temu nie było klatek.
                  Ale czy konieczność nie wiem.
                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:04
                Też nie jestem psią behawiorystką. Widywałam psy w kojcach. Podkreślam, że akurat te, które widywałam u koleżanki były biedne. Słabe miały życie. Właściwie same i bez kontaktu z człowiekiem. Mój pies poprzedni bardzo krótko też był na dworzu i uważamy z dzieckiem to za duży błąd i krzywdę, którą musiał znieść bo przede wszystkim zrobiłam to psu, który całe życie był tuż przy ludziach, bliziutko, od urodzenia, w mieszkaniu. Był ogromny, kaukazopodobny, większy dużo od owczarka niemieckiego czy podhalańskiego i dziecko niechcący czasem przewracał, bało się go mimo, że był dla domowników i domowych zwierząt łagodny.
                Przede wszystkim pies w kojcu, nawet wypaśnym, a kojce często nie są wypaśne i tak się nudzi, mimo atrakcji wymienionych przez hanusinamamę. Nawet w ogrodzie potrafi się nudzić i widać to bardzo po okolicznych znajomych psach. Latają szczekając w tę i z powrotem wzdłuż płotów i żywopłotów i chyba jest to główna atrakcja dla nich.
                Moje psy, znam moje psy, zanudziłyby się błyskawicznie w kojcu czy w ogrodzie żyjąc i wyobraźni mi brakuje ile napraw kojca, ogrodu, domu, ogrodzenia musiałabym jeszcze na bieżąco ogarniać bo jakieś zajęcie z nudów one akurat by sobie znalazły szybko. Ciągle jednak wysłuchuję od dalszych znajomych czemu nie trzymam psów w kojcu i na dworzu.
                W skrócie - nie byłyby szczęśliwe.
                • hanusinamama Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:33
                  PIsałam, ze pies w kojcu jest na okres max 6 godzin, potem w domu z ludzmi. I nie zawsze nie codziennie. Normalnie jest z ludzmi, je w kuchni z nimi, oglada tv z nimi, idzie na spacer czy wygrzewa sie w ogrodzie jak Pan czyta ksiazke obok. Jakim cudem ta klatka jest lepsza??

                  --
                  "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                  • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 23:02
                    Sorry hanusinamama jakoś nie załapałam dokładnie widać.
                    W sytuacji, którą opisujesz pies ma kontakt z ludźmi i kojec jak ta klatka kennelowa podobnie pewnie działa tylko pies ma powietrze, poszczekać może, pogapić się na ogródek.
                    Jak i tu 6 godzin bez ludzi i tam to w sumie po prostu kwestia warunków mieszkaniowych. Znajomi w kamienicy w centrum miasta postawili szczeniakowi ( labrador) coś jakby duży, wielki namiot w pokoju i on jest jakby zamiast tej kennelowej klatki. Pies uciążliwy na początku, szkolony chyba ze dwa kursy skończył, wybiegany choć mają z tym mnóstwo pracy i wysiłku bo wszystko wybetonowane, ruchliwa ulica obok i daleko na te spacery chodzą, a rodzina z dzieckiem z niepełnosprawnością, mnóstwem zajęć, mnóstwem hobby, atrakcyjnie maksymalnie zagospodarowywanym czasem wolnym, wychodzą nonstop, wyjeżdżają nonstop i pracują rodzice intensywnie, oboje.
                    I dają radę z psem choć koleżanka mówi, że nie spodziewała się, że z psem aż tyle pracy, szczególnie na początku będzie. Obawiam się, że są dni ( nie wiem czy każdy dzień) kiedy nie ma nikogo w domu dłużej niż 5 godzin. I jestem spokojna, że pies ma się u nich jak pączek w maśle.
            • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 21:43
              Pies wyhasany na porządnym spacerze moim zdaniem 5 godzin śpi i już.
              Moi sąsiedzi na moją skargę, że psy wyją, szczekają upierdliwie ( na dwór w czasie ich nieobecności wychodziły specjalną zamontowaną klapką w drzwiach do ich ogrodu i darły paszcze jak opętane wyraźnie z nudów mimo, że aż trzy były), poinformowali mnie grzecznie, że kupią pieskom nowe zabawki, dużo. Ręce mi opadły, bo ich pieski w dudzie miały nowe zabawki najwyraźniej.
              • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:12
                W pewnym momencie miałam ochotę włamać się do sąsiadów i tę klapkę własnoręcznie zabić dechami, żeby chalery trzy nie wychodziły i darły japy u nich w domu tylko.
                To są / były pieski poschroniskowe więc wiele pewnie przeszły w życiu. Może i ten brak dostępnej otwieranej na żądanie klapki zniosłyby jakoś, przecierpiały. No alevtego nie zrobiłam i nie zasugerowaliśmy sąsiedzkim psim wybawcom.
              • 3-mamuska Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:23
                igge napisał:

                > Pies wyhasany na porządnym spacerze moim zdaniem 5 godzin śpi i już.
                > Moi sąsiedzi na moją skargę, że psy wyją, szczekają upierdliwie ( na dwór w cza
                > sie ich nieobecności wychodziły specjalną zamontowaną klapką w drzwiach do ich
                > ogrodu i darły paszcze jak opętane wyraźnie z nudów mimo, że aż trzy były), poi
                > nformowali mnie grzecznie, że kupią pieskom nowe zabawki, dużo. Ręce mi opadły,
                > bo ich pieski w dudzie miały nowe zabawki najwyraźniej.

                Mój też śpi . Ale czasem śpi na legowisku, ale jak mu gorąco idzie na podłogę. Gdzie może się ochłodzić. A nie zmuszony spać w jednym miejscu. Dla mnie klatki są chore. Zwłaszcza zamykane jak ludzie wychodzą z domu.
                Bo to ze grat stoi i jako legowisko mogę zrozumieć.
                U nas klatka niepotrzebna ,dzieci wiedza ze jak pies śpi u siebie nie dotykamy nie przeszkadzamy.


                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 23:35
                  Trudno mi mieć jakieś zdanie o klatkach 3-mamuska skoro ani o nich nie czytałam ani nie widziałam ( oprócz tego namiotu, o którym wyżej piszę) u żadnych znajomych.
                  I jeszcze czytam, że fundacje polecają? A jednak mam zaufanie do fundacji bo fundują potencjalnym adoptującym upierdliwą drogę przez mękę w trosce o zwierzęta.
                  No i pytanie o samopoczucie konkretnego psa ( Twojemu jest świetnie, to po co mu klatka?), który z jakiegoś powodu zachowuje się destrukcyjnie. Ma lęk separacyjny itp
                  Jeśli ta klatka, odpowiednio duża i wyposażona, w odpowiednim miejscu mu może pomóc w lepszym samopoczuciu, to czemu nie??I zlikwidować przy okazji niszczenie kanap, drzwi, innych mebli, tynków itp
                  To chyba wtedy jest sensowne rozwiązanie dla ludzi bez ogrodu i bez możliwości zostawienia psa w kojcu na parę godzin? Albo i dla tych z ogrodem ale kiedy jest kiepska pogoda, leje albo mróz i /albo nie chcą puszczać go do ogrodu bo pies po pobycie na dworzu śmierdzi niemiłosiernie jak wysycha. A nie ma gwarancji, że będzie w budzie ocieplonej 5 godzin siedział.
                  U nas psy po spacerze same maszerują / wiedzą, że muszą troszkę pobyć w wiatrołapie, wytrzeć łapy itp
                  Nie podoba się to ale znają zasady. Śpią w nocy też tam bez protestu, same w pewnym momencie życia nalegały na wiatrołap w nocy bo najpierw sypiały w łazience i też było to dla nich oczywiste, nauczyły się od pierwszego dnia.
                  Zgaduję ostrożnie, że jakaś monstrualnie wielka klatka kennelowa mogłaby pełnić rolę u nas tych dwóch pomieszczeń. Nie wiem czy wolałyby dwie takie klatki obok siebie czy jedną większą. I czy takie ustrojstwo wpasowałoby się jakoś w naszą przestrzeń mieszkalną. Mamy 100 metrów na 3-4 osoby i 5 zwierzaków. I czy osoby o mniejszym od naszego metrażu nie mogą mieć zwierząt bo nie mają warunków? Mieliśmy 1 dużego psa w kawalerce plus 2 koty. Nie było im źle choć pies wchodził do łazienki napić się z kranu, a potem wycofywał się bez obracania się bo na to miejsca nie było. Jak chodziłam z nim do parku kiedyś jakiś facet zrobił mi awanturę na ulicy bo jak ja śmiem mieć aż takie wielkie bydlę na smyczy w środku miasta.
                  Nie miał racji, ludzie w centrum muszą sprzątać fekalia, w lesie nie musisz, chyba nie ma takich wymogów. Ale mając mieszkanie ( małe także) i nie mając kojca/ ogrodu i tak można stworzyć psu wymagającemu poczucia bezpieczeństwa czy jakiegoś ukojenia lęków/ nudy/ mającemu ekstremalne kreatywne pomysąy na niszczenie mieszkania/ dobytku - dobrecwarunki. Pomyśleć o jego potrzebach i próbować je jakoś zaspokoić. I może, nie wiem, ale może właśnie ta klatka kennelowa, o której tu czytam jest w tych sytuacjach jakimś rozwiązaniem. Albo kompromisem.

                  • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 23:43
                    Tzn facet nie miał racji w tym sensie, że myślę, że zwierzaka , nawet wielkiego, można mieć i w mieście, w centrum i w lesie. Nie tylko w lesie, poza miastem, a o tym wrzeszczał. W mieście trzeba sprzątać po psie więcej. Kupy do woreczka i tyle. W lesie za to ludzie nagminnie puszczają bez smyczy, co jest upierdliwe ( rzucajace sie agresywne psy) i niezgodne z przepisami ( płoszą sarny, łosie, zające itp, wręcz ganiają za dzikimi zwierzakami biednymi)
                  • 3-mamuska Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 23:45
                    A jednak mam zaufanie do fundacji bo fundują potencjalnym adoptującym upierdliwą drogę przez mękę w trosce o zwierzęta.

                    Wiesz jak ja widzę jak babki z fundacji głaskała przestraszonego psa po głowie to ja podziękuje za idź wiedzę.
                    W fundacjach często są ludzie o dobrym sercu niekonicznie o wiedzy.
                    Owszem współpracują ze specjalistami ale uważam ze klatki to taka teraz moda. I tyle.

                    --
                    -----------------
                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                  • hrabina_niczyja Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 23:59
                    Fundacje drogą przez mękę? To ja ci powiem jak mi fundacja psa przywiozła. Napisałam, że mają go zabrać już na wizytę, bo nie będę męczyć psa na tymczasie dwa tygodnie dluzej, bo mają debilne zasady i będą mnie sprawdzać kosztem psa. Pies przyjechał i został. Nie wiem czy tak jest standardowo, ale od zobaczenia psa w internecie do jego adopcji minęło 24 godziny. Od tamtego czasu nic, zero kontroli, zero pytań. Czasami polubią jej zdjęcie na fejsie czy towarzysko pogadamy na privie i to by było na tyle. Nie wnikam, bo faktycznie dom mój pies ma cudny, więc może oszczędzają sobie czasu i sprawdzają gdzies indziej.
                    • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 15.01.20, 10:54
                      Ojejej😞
                      Pochopnie pozytywnie oceniłam więc wszystkie fundacje.
                      Nie miałam racji. W kociej fundacji, z której braliśmy 2 kotki formalności i spotkań było więcej. Długaśna męcząca ankieta, nad którą siedzieliśmy godzinami. My jechaliśmy obejrzeć ewentualne nasze wybrane w przyszłości kotki. Rozmowa, wypytywanie. Potem kolejne telefoniczne rozmowy. Nieprzyjemnie wręcz bywało bo nie chciałam zmienić weta i przychodni weyerynaryjnej na tą fundacyjną, podobno najlepszą, na drugim końcu miasta, godzinę lud więcej drogi autem ode mnie. Wizyta kogoś innego z fundacji u nas w domu. Obejrzenie, potwierdzenie warunków. Spełnienie ich wymagań, zamontowanie ma oknach ograniczników, info o sposobach karmienia/ karmach itp polecanych. Wypytywanie o wiele szczegółów dotyczących moich obecnych zwierząt. Wtrącanie się w nasze decyzje ( wtedy jeden z moich psów nie był wykastrowany, koteczka nie miała jakiegoś szczepienia bo było nieobowiązkowe dla niewychodzącego kota, nie robiliśmy jej profilaktycznych całościowych badań bo była zupełnie zdrowa), niemiłe szarpanie naszymi nadziejami na te nowe kotki.
                      W pewnym momencie przez moment, w trakcie kolejnej telefonicznej rozmowy, mieliśmy dość i chyba byliśmy blisko zmiany decyzji i poszukania innych kotków, te były po prostu pierwsze dwa przypadkowe z netu.
                      Ale wytrwaliśmy choć cała procedura zabrała około miesiąca chyba i zmęczyła nas. Potem przywieźli nam koty, po jakimś czasie znowu wizyta u nas, smsy potem, zdjęcia, kontakt. Różne rady, porady, wymagania, zalecenia, opinie fundacji przemyślałyśmy z dzieckiem i doszłyśmy do wniosku, że jednak tak, mają sens i zastosujemy się. Wprowadziliśmy je w życie. W naszej kociej fundacji pracują też koci behawioryści, certyfikowani. Po kursach, zapaleńcy.
                      Widzieliśmy mieszkanie jednej z takich osób - po prostu koci/ psi raj. Widać, że hmm skotyfikowane pod kątem zwierzęcych potrzeb i zgraja cała różnych, chyba najtrudniejszych do znalezienia im domów, kocich charakterów plus 1 chyba pies czują się świetnie.
                      Pewnie naiwnie myślałam, że tak właśnie fundacje i adopcje fundacyjne wyglądają.
                      Bo w tej fundacji widać, że im zależy i widać, że te bezdomne koty otrzymują np super luksusową specjalistyczną najlepszą opiekę lekarską.

        • hanusinamama Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 15:43
          Ale o tym sie chyba myśli zanim sie psa weźmie. Jestem zdziwona, ze to samo forum zjadło mnie kiedys jak powiedziałam, ze pies tesciowej na kilka godzin w ciagu dnia jest w kojcu na podwórku (kojec ma dobre 25m2, ocieplona bude, krzaczki i drzewo) a tutaj nagle zamykanie w małej klatce jest ok.

          --
          "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
              • iwoniaw Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 16:26
                hanusinamama napisała:

                > Ja rozumiem. O tyle przestroga dla innych ze pies to nie zachcianka a cżłonek r
                > odziny.
                >

                No dokładnie o tym piszę, hanusina. I tak, pamiętam te wątki, gdzie - nomen omen - wieszano psy na tych, którzy wspomnieli słowo "kojec" oraz "buda" (za "łańcuch" to już by chyba szły zgłoszenia na policję) - a tu nagle klatka (!) na psa to samo dobro big_grin


                --
                "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                  • hanusinamama Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:35
                    Tak ale jednoczesnie jest tam pies zamykany na 6-8 godzin jak Panstwo ida do pracy. W tym samym czasie pies sasiadów ma do dyspozycji wielki kojec, moze tam pobiegać, pookopać, ma drzewo, ma bude. Wracaja ludze idzie z nimi na spacer potem do domu, w nocy spi w domu. Jakim cudem klatka zamknieta w pustym domu jest lepsza niz taki wybieg dla psa???

                    --
                    "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
            • igge Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:42
              O czym się myśli ZANIM się psa weźmie to różnie z tym u różnych ludzi. Jedni umieją przewidzieć przyszłość, inni mniej😉
              Jedni wezmą psa i nawet jak z nim coś nie halo to będą rozwiązywać problemy, inni poszukają szybko drugiego domu ( w najlepszym przypadku) albo i zastępczego zwierzaka, łatwiejszego w obsłudze.
              Niektórzy nie oddają swoich zwierząt inni nie widzą w tym żadnego problemu.
              Niektórych umiarkowane zmęczenie i jakaś dodatkowa praca zniechęca i dobrze jeszcze jak tacy ludzie umieją przewidywać, że coś ich zmęczy i że dodatkowej roboty nie chcą.
              Dlatego pierdylion wymagań adopcyjnych w fundacjach jest upierdliwy i męczący do przejścia ale fajny bo daje szansę i czas tym w gorącej wodzie kąpanym się zastanowić, a innych odsiać, nie pozwolić na adopcję ludziom np zmęczenia się bojącym lub nie rokującym na szczęśliwy związek ze zwierzakiem tfu sorry 😉szczęśliwy dom dla zwierzaka w inny sposób.
              W hodowlach, nawet dobrych hodowlach wydaje mi się, że proces kupna jest łatwiejszy choć znam hodowlę gdzie wszystkie pieski z niej są regularnie odwiedzane przez hodowcę, są jakby zloty ze zwierzakami i kontakty, zdjęcia itp przez całe życie wypuszczanych z hodowli milusińskich.
          • alicia033 Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 16:55
            hanusinamama napisała:

            > Jestem zdziwona, ze to samo forum zjadło mnie kiedys jak powiedziałam, ze pies tesciowej na kilka godzin w ciagu dnia jest w kojcu na podwórku

            "zapomniało" ci się do tych kilku godzin (od rana do popłudnia, jak pracownicy znikali z podwórza) dodać, że pies miał noce spędzać w budzie i parę jeszcze innych rzeczy...
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,168625714,168625714,Pies_w_budzie_mieszkac_nie_powinien_.html#p168627218

            --
            black_halo napisała:
            >Piłsudski to największa tragedia w polskiej historii a pomnik ma w każdej dziurze i się >go prawie na ołtarze wynosi jako symbol patriotyzmu.
            • hanusinamama Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:38
              Nie, pies u tesciów zawsze spał w domu. Ogladał z tesciowa tv, szedł z tesciem na spacer. Jak tesc czyta w ogrodzie, pies lezy obok. Pies jest w kojcu jak są prace rolne, jezdza po terenie traktory, kombajn czy przyjezdza tir po warzywa.

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
        • iwoniaw Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 15:39
          sumire napisała:

          > Autorka nigdzie nie napisała, że znika z domu na 10 godzin.

          To nie było do autorki, tylko do pomysłodawczyń cudownego rozwiązania, by zamknąć psa w klatce, to komódki po babci nie zeżre.


          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • pancia_z_jukeja Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 21:30
              A ja jeszcze dodam ze nie znam nikogo na tyle odwaznego zeby zostawil szczeniaka samego w domu inaczej niz w tej klatce. Nie boicie sie ze kabel przegryzie? Tez mam szczeniaka 10 miesiecznego i od samego poczatku siedzi w klatce kiedy nie ma nas w domu i w nocy. Na 5 minut go nie mozna samego zostawic bo cos zmaluje. Rano ma spacer godzinny, jest sam przez 4 godziny do poludnia, godzina zabawy, i znowu 4 godziny, potem kolejny spacer i zabawa. O 9 wieczorem jest juz padniety i spismile Mamy kamerke z aplikacja w telefonie i za kazdym razem kiedy go sprawdzam to spi. Jakos nie zauwazylam zeby byl przez to poszkodowany, a przynajmniej jest bezpieczny i nic nie jest w domu zniszczone.
              • 3-mamuska Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 22:19
                pancia_z_jukeja napisał(a):

                > A ja jeszcze dodam ze nie znam nikogo na tyle odwaznego zeby zostawil szczeniak
                > a samego w domu inaczej niz w tej klatce. Nie boicie sie ze kabel przegryzie? T
                > ez mam szczeniaka 10 miesiecznego i od samego poczatku siedzi w klatce kiedy ni
                > e ma nas w domu i w nocy. Na 5 minut go nie mozna samego zostawic bo cos zmaluj
                > e. Rano ma spacer godzinny, jest sam przez 4 godziny do poludnia, godzina zaba
                > wy, i znowu 4 godziny, potem kolejny spacer i zabawa. O 9 wieczorem jest juz
                > padniety i spismile Mamy kamerke z aplikacja w telefonie i za kazdym razem kiedy
                > go sprawdzam to spi. Jakos nie zauwazylam zeby byl przez to poszkodowany, a pr
                > zynajmniej jest bezpieczny i nic nie jest w domu zniszczone.


                Mój zostawiał z powodzeniem miał swoje ulubione miejsca po spacerze zabawie węchowej po jedzeniu szedł spać nawet nie zaglądał za nami żeby iść. Kładł się i patrzył tylko czasem zasypiał zanim wyszliśmy.
                Nigdy nie był nigdzie zamykany jest 100% czasu z nami w domu. Kuchnia łazienka sypialnia. Ale nigdy nie było problemu żeby został sam.
                Od malucha. Może 2-3 tygodnie ktoś z nim był. Czyli kia około 10-12 jak zaczął regularnie zostawać sam.


                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • karola2122 Re: Wzruszają mnie posty o klatkach 14.01.20, 21:19
        Mój pekińczyk, który ma tendencje niepodległościowe, prawdopodobnie nie zaakceptowałby klatki, ale na szczęście nie musiałam mu proponować. Najwyżej zamykam na parę-kilka minut w łazience (ale to za karę, jeśli szczęka słysząc inne psy na klatce, i to po uprzedzeniu, że jak jeszcze raz szczeknie, to za karę pójdzie do łazienki, i co ciekawe, to działa). U pewnych znajomych (bardzo sensowna rodzina) natomiast zobaczyłam klatkę kennelową. Byłam lekko zgorszona aż do momentu gdy zobaczyłam, że ich pies (terier) wchodzi do tej klatki, gdzie ma pełno zabawek, gryzaków, legowisko, picie... i chętnie tam siedzi, nawet w naszej obecności. Wtedy zmieniłam opinię o klatkach. Mój pies na pewno się nie zgodzi, bo już jest jakoś tam "uformowany", ale z bardzo młodymi chyba warto próbować
    • igge Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 15:42
      Wszyscy już nasze sposoby wymienili. Jedyne czego nie stosowaliśmy to klatek kennelowych. Stosowaliśmy zamiast tego zamykanie w wiatrołapie ulubionym zimnym.
      Ale i tak nie wiadomo kiedy popodgryzały drogie drewniane meble, biurka dzieci, szafkę w wiatrołapie itp
      Jakieś straty muszą być mawiał moj wujek kiedy zeżarły zestaw do sprzątania wiszący prawie na dachu jego domu.
      Dawaliśmy ( czy ktoś pisał o tym sposobie) mnóstwo specjalnie kupowanych zwierzęcych kości oprócz zabawkowych i drewnianych nawet. Z wiekiem w końcu uspokoiły się, przeszło im.
    • hamerykanka Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 15:43
      Moja hybryda robila to samo do okolo roku czasu. Pogryzla drewniany stelaz sofy, stol, krzesla, niezliczone buty itp. A maja z domu bezposrednie wyjscie do ogrodu, towarzysza zabaw, moga isc do ogrodu sie wyszalec. Nie, buty corki pachnialy lepiejsad
      Pociesze cie, teraz, kiedy suka ma rok, bardzo ograniczyla niszczycielska dzialanosc, do poduszek z sofy i skarpeteksmile Czekam az calkiem przestana ja swedziec zeby. Gryzaki ma, zabawki tez.

      --
      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • cudko1 Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 16:00
        dzieki dziewczyny za porady, kupie jej to kongo bo tego nie probowalismy, (sztuczne kosci oczywiscie ma I inne gryzaki I zabawki), wydluze poranne spacery, znaczy sprobuje bo duzo tu pada a gwiazda jakby za deszczem nie przepada tongue_out
        ale szczerze watpie czy to pomoze skoro gryzie nawet podczas mojej obecnosci w domu, ja w kuchni ona w pokoju sobie lezala (znaczy myslalam ze lezala),

        hamerykanka moja ma wlasciwie identyczne upodobania smakowe big_grin big_grin

        • valla-maldoran Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 16:54
          cudko1 napisała:

          > dzieki dziewczyny za porady, kupie jej to kongo bo tego nie probowalismy, (sztu
          > czne kosci oczywiscie ma I inne gryzaki I zabawki), wydluze poranne spacery, zn
          > aczy sprobuje bo duzo tu pada a gwiazda jakby za deszczem nie przepada tongue_out
          > ale szczerze watpie czy to pomoze skoro gryzie nawet podczas mojej obecnosci w
          > domu, ja w kuchni ona w pokoju sobie lezala (znaczy myslalam ze lezala),
          >
          > hamerykanka moja ma wlasciwie identyczne upodobania smakowe big_grin big_grin
          >

          Można też smarować interesujące miejsca jakimś paskudztwem typu: sok z cytryny czy coś pikantnego. Chociaż moja po soku się krzywiła, ale lizała, a tabasco bardzo jej podpasowało. Trochę mniej chętnie podchodziła do maści Ben-Gay. smile
          Ale tak naprawdę oduczyłam ją włazić tam, gdzie nie wolno i gryźć różne rzeczy, gdy postawiłam przy nich taki odświeżacz do powietrza, który psika, gdy ktoś obok przejdzie.To był strzał w dziesiątkę, bo moja psica boi się wszelkich psikaczy. smile
        • hamerykanka Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 17:59
          Cudko-a wspomnialam ze rozszarpala trzy psie legowiska? Teraz oba psy spia na podlodze na dziurawych kocach....lub ze mna smile

          --
          Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • majenkir Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 16:55
      Wszystkim piszacym tu przypominam, ze pies to nie maszynka i kazdy jest inny.

      Tez kiedys bylam taka madra - wychowalam wiele psow, zero szkod w domu, wiec myslalam, ze to ja taka cudowna. A mialam po prostu latwe w obsludze psy smile. Teraz ta ostatnia jest okropna sad. Pogryzla mi dziesiatki kocow. Nic innego, tylko te nieszczesne koce. Nie pomogly spacery, zabawki, kosci, nic. Przestala ostatnio, ma niecale dwa lata. No i szczeka. Szczeka strasznie. Kupilam obroze ze sprayem, bo nie daje juz rady. Zalozylam raz, psiknelo jej pare razy. Teraz wystarczy powiedziec "chcesz obroze?" i sie na jakis czas ucisza. Jakbym mogla cofnac czas, to bym jej nie wziela sad.

      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Abby&Prada
      • igge Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 23:54
        Ło matko, kradzieże...,
        Książka by powstała jak moje na wakacjach okradały pojezierze całe i musieliśmy oczami świecić, a czasem wypierać się, bo małpy znosily itemy, wyrzucaliśmy, a za parę dni właściciel kapcia np pojawiał się szukając😞
        I do tego cholerna pierwsza cieczka suczki i stada za nią rysujących nam karoserie auta adoratorów wsiowych, wskakiwaczy do jeziora za naszym kajakiem wężykiem kiedy już już mieliśmy nadzieję, że odpuszczą i zostaną na brzegu a stado zalotników siup do wody za nami
    • hrabina_niczyja Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 20:01
      Cudko, bo to nie jest tak, że ona sama z siebie wie, że nie wolno. Ona jest już duża, powinna już kumać. Niestety szczeniaka się pilnuje non stop i chowa buty, ubrania, torby itd. Tam gdzie domownicy tam szczenie i patrzysz, jak na dzieciaka co ma rok, zaczyna coś targac, nie wolno i tak wkoło. Inaczej się nie da. Co wam teraz gryzie? Meble? Zamykaj pokoje. Zostaw jej korytarz, łazienkę i niech tam urzeduje jak was nie ma. Wracacir- pies non stop na oku. Minie.
      • 3-mamuska Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 14.01.20, 21:02
        Mój nie bawi się zabawkami sam.
        Zapomnij ze gryzł czy zabawka zasypia człowieka.

        Za to uwielbia patyki duże gałęzie przywleczone z parku kości sztuczne? Bleee prawdziwe duże wołowe.
        Kartony zwykle kartony po butach paczkach w drobny mak.
        Poza tym jak ma dużo zabawek cały dzień to już nie są zabawne.



        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • liberica1 Re: co zrobic zeby pies przestal gryzc? 15.01.20, 10:37
      Kup jej naturalny róg z poroża. Ja kupowałam z Rogi Dogi. Od tej pory psiak koncentrował się tylko na nim. On ma fajną zaletę, że nie mięknie, nie ciągnie się, nie brudzi jak one gryzaki gdy są memlane. Do tego pięknie dba o zęby i o kamieniu można zapomnieć. Dla psa jest jak kocimiętka dla kota. Dla nas w ogóle nie ma zapachu, pies po prostu wariuje jak widzi róg. Gryzac go psiak też daje upust emocjom. Fajna zabawka o wentyl dla psa. Wystarczą na okolu kilka miesięcy. Jak nasz psiak zaczal przygodę w rogiem to odpuścił ściany, tapety i drzwi. Wszystko mogło nieistniec jeżeli róg był w domu. Szczerze polecam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka