Dodaj do ulubionych

Czy irytuje was... Wydatki innych.

15.01.20, 12:29
Trochę od czapy pytanie, ale ostatnio na babskim wieczorze wywiązała się zaskakująco zażarta dyskusja o "zbędnych" wydatkach innych osób. Zbędnych - w znaczeniu "zdaniem innych osób zbędnych". Padło kilka przykładów. 1. Małżeństwo pobudowało się w wymarzonej okolicy. Mieli do wyboru zrobić szambo za ok. 6000 zł lub dołączenie do oddalonej kanalizacji za 90 000 zł. Wybrali to drugie i na ten cel dobrali kredyt. Zdaniem koleżanki, która to opowiadała głupota nie z tej ziemi. 2. Młodszy brat koleżanki wyjechał do Norwegii ciężko pracować fizycznie na produkcji, przez prawie 3 lata tyrał, robił nadgodziny, po powrocie kupił sobie 9-letniego Mercedesa S-klasę, bo to zawsze było jego marzenie. Wrócił do Polski, tu też pracuje na produkcji, mieszka w domu rodziców, ale z dumą jeździ swoim nowym nabytkiem. Siostra wiesza psy na braciszku za ten wydatek. 3. Ojciec jednej z dziewczyn, po śmierci żony (jej matki), sprzedaje domek, ziemię, bierze wszystkie oszczędności i kupuje 40-metrowy apartament (1 pokój) w samym centrum Warszawy i żyje z emerytury. Bo zawsze tak chciał. Córka nie ma nic przeciwko (kiedyś będzie to jej), ale koleżanki uważają, że postąpił głupio. Jak odniosłybyście się do tych wypadków? Denerwuje was jak inni wydają swoje pieniądze, nawet jeśli wydaje wam się to głupie?
Obserwuj wątek
      • tiszantul Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 13:21
        "W ogóle. Nic mi do tego"

        Jest pewna sprzeczność między postawą "nic mi do tego" i wyrywaniem się jako pierwsza do odpowiedzi

        - A wiecie, Kowalska kupiła sobie mercedesa. Nic mi do tego.
        - Mnie też nic do tego, jeszcze bardziej nic do tego niż Tobie. A słyszałaś, ze kredyt za szambo ma jeszcze niespłacony? Nic mi do tego co prawda.
        - Mnie też nic do tego. Przecież to ja ci wczoraj mówiłam o tym jej kredycie za szambo.
        - Myślałam, ze to Malinowska mi mówiła, zaraz do niej zadzwonię, żeby jej powiedzieć. Wyobraź sobie, ostatnio mi mówiła, ze jej nic do tego zupełnie tak jak nam
    • hanusinamama Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 12:52
      To nie moje pieniądzę. Natomiast w pierwszym wypadku gratuluje rozsądku. Jestem podłaczona do kanalizacji, sasiad dopiero teraz sie podłaczył. jak mi powiedział ile wydawał rocznie na szambo....mało z krzesełka nie spadłam.

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • prezent_urodzinowy Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 13:21
        Można jeszcze zrobić przydomową oczyszczalnię za jakieś 15000. Ja bym tak zrobiła smile
        I tak, czasem dziwię się, na co ludzie wydają pieniądze. Ale przecież nie moje wydają, więc dlaczego mam się denerwować?
        Natomiast twierdzenie, że żadne decyzje innych mnie nie dziwią i nigdy nie pomyslalam "jak można było na to wpaść" jest bardzo ematkowe smile
        • bistian Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 16:36
          prezent_urodzinowy napisała:

          > Można jeszcze zrobić przydomową oczyszczalnię za jakieś 15000. Ja bym tak zrobi
          > ła smile

          W specyficznych warunkach gruntowych i spadkach gruntu, nie dałoby rady wykonać taką oczyszczalnię za dużo wyższą kwotę
      • arkanna Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 17:07
        To ile on wydawał na szambo rocznie? U nas to jest 2400. Podłączenie kosztowalo go 90 000 . Plus do tego miesięczne opłaty też bedzie podnosił. Więc jak dla mnie to strata pieniędzy.

        --
        prawda o krótkim terminie ważności (kosheen4)
        • thea19 Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 18:05
          zgadzam się. Montaż 6tys a pod łączenie 90tys to jednak ogromna różnica różnica, która nigdy nie zwróci się w opłatach między wywozem szamba a opłatami za ścieki. Oni za te pieniądze kupili sobie komfort zapomnienia zadzwonienia do szambiarza raz w miesiącu.
    • iwoniaw Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 12:57
      swarliwa napisała:

      Denerwuje was jak inni wydają swoje pieniądze, nawet jeśli wydaje wam się to głupie?

      W ogóle mnie nie obchodzi, jak kto wydaje swoje pieniądze, dopóki nie przychodzi potem do mnie po prośbie/z żądaniami. Natomiast owszem, uważam czasem, że ktoś wydaje swoje pieniądze głupio - no ale to jego sprawa dopóki j.w.


      --
      "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
    • saszanasza Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 13:23
      Zupełnie mnie nie interesują tego typu rzeczy. Wiadomo, że każdy ma inne priorytety, jeden wydaje na samochody inny na obrazy a jeszcze inny oszczędza na koncie, chociaż gdyby „problem” dotyczył rodziny, to zapewne wypowiedziałabym swoje zdanie.

      --
      „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
    • mama-ola Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 13:40
      Czasem widzę w otoczeniu, że ten i ów beznadziejnie - w mojej opinii - wydał pieniądze. Zdarza mi się o tym rozmawiać (dobra: plotkować) z mężem czy z teściem. Osobom, które wydały te pieniądze, oczywiście nic nie mówię, są dorośli, ich sprawa.

      Sytuację z autem znam identyczną. Lata temu mój ojciec po rejsie kupił mieszkanie, a jego kolega wypasione auto, które niestety wkrótce rozbił.
      Może to kwestia wieku, ojciec miał wtedy ponad 50 lat, a tamten połowę tego.
    • smillla Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 13:41
      Moim zdaniem, ta krytyka wynika z zazdrości o czyjeś przyjemności, o radośniejsze życie. Wyobrażam to sobie tak: Ludzie "świeżo dorobieni" (bez luzu, jaki daje wielopokoleniowe bliskie obcowanie z większym pieniądzem), o nieco "kwakierskim" podejściu do rzeczywistości (uformowani na wczesnokapitalistycznym kulcie zarabiania, oszczędzania, nie pomijania żadnej okazji do tegoż, i wydawania na rzeczy ogólnie uznane i pokazywane palcem przez marketing), nie mogą przeboleć, że ktoś nie jest do nich podobny, i, kurna!, jakby szczęśliwszy!
      Zamiast oszczędnie co miesiąc zawracać sobie głowę sprowadzaniem szambowozu i wdychać wyziewy, albo rozprowadzać na działce ekologiczne rury przydomowej oczyszczalni - podłącza się do kanalizacji, i ma wygodę, estetykę, spokój! Dla mnie - bardzo sensownie. Albo chłopaczek - śmiga wymarzonym autem, i jest szczęśliwy! Pan zamiast na starość truć sobie głowę remontami, mieszka tam, gdzie wesoło, ciekawie, wszędzie blisko, i wygodnie. Jakże go rozumiem!
      Wszyscy ci ludzie odmówili kwakierskiej postawy: meczenia się, pokory i rezygnacji z pragnień w imię oszczędności. Brawo im! smile
    • jehanette Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 13:54
      Tak, zdarza mi się obgadywać w ścisłym gronie takie głupie wydatki. Z wyżej wymienionych wydatek na kanalizację wydaje mi się mądry, szambo zawsze przecieka więc po co truć ziemię, no i szambo to wydatki regularne plus konieczność napraw jak coś się zepsuje. Przykład sprzedaży domu i kupna mieszkania na emeryturę też wg mnie rozsądny, emerytowi może być znacznie wygodniej w mieście, bezpieczniej, bliżej usług, rozrywek i ludzi.
      Natomiast o dumnym właścicielu mercedesa mieszkającym jak dzidziuś o rodziców plotkowałabym, aż furczy tongue_out

      --
      Error 404
      • alicia033 Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 18:44
        jehanette napisała:

        > szambo zawsze przecieka

        co?

        > no i szambo to wydatki regularne

        kanalizacja to też regularny wydatek.

        Państwo zdecydowanie kiepsko sobie policzyli opłacalność tej "inwestycji" .



        --
        volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
        "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
        czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
    • pani_tau Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 14:05
      Nie ma takiej sytuacji, w której uznałabym wyższość szamba.
      Decyzja chłopaka odnośnie samochodu byłaby mi całkowicie obojętna, chyba, żeby przyszedł do mnie po pożyczkę.
      Emeryta doskonale rozumiem, bo mieszkanie samemu na wsi gdy sprawność coraz gorsza to żadna frajda. Nie mówiąc już o tym, ze wieś wsi nierówna.
    • aerra Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 14:38
      Nie. Irytować to się mogę, jak mój brat szasta kasą, a rodzice go spłacają, a ode mnie chcą kasy, bo nie mają na życie (hipotetycznie, bo nie jestem w takiej sytuacji, a w każdym razie nic o tym nie wiem).
      Jak to cudza kasa, bez wpływu na mnie, to naprawdę nie widzę powodu, żeby się irytować, ani w ogóle interesować tym, co ktoś ze swoimi pieniędzmi robi.

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
    • mikams75 Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 14:56
      zazwyczaj tak jest, ze ludzie maja odmienne zdanie na rozne tematy i inne pomysly na zagospodarowanie kasy, nie ma w tym niczego dziwnego.
      Nie denerwuja mnie jak inni wydaja kase (no chyba, ze to bardzo blisty i w jakis sposob mnie te decyzje dotycza), ale dziwic sie zawsze moge, moge tez uwazac, ze ktos zle postapil, bo ja zrobilabym inaczej.
    • nenia1 Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 15:25
      swarliwa napisała:

      > Trochę od czapy pytanie, ale ostatnio na babskim wieczorze wywiązała się zaskak
      > ująco zażarta dyskusja o "zbędnych" wydatkach innych osób. Zbędnych - w znaczen
      > iu "zdaniem innych osób zbędnych".

      Najwyraźniej pieniądze, również cudze, wzbudzają w całkiem sporej grupie osób silne emocje, sama również spotkałam się w życiu z takimi uwagami na temat cudzych/moich wydatków, również na forum, i przyznam szczerze trochę nie łapię o co chodzi, gdy ktoś kupuje za swoje, zarobione, a nie za cudze. Przede wszystkim ludzie to zawsze są subiektywne opinie, ludzie przecież dysponują różnymi pułapami posiadanych środków i to co dla kogoś jest "drogie" dla dobrze zarabiającej osoby "drogie" nie będzie, po drugie ludzie mają różne potrzeby i coś co dla jednego jest "niepotrzebne" dla innej osoby jest rzeczą ważną/przydatną, po trzecie ludzie mają różne podejście do życia, jedna osoba ma dużo czasu/zdolności/chęci na zrobienie czegoś samemu (upiec ciasto, zafarbować włosy, wydziergać sweterek itd.) inna w tym samym czasie woli np. zarobić i kupić sobie usługę u profesjonalisty itd., jedna osoba jest bardziej oszczędna, a czasem po prostu zwyczajnie skąpi (również na sobie), inna nie ma problemu z wydaniem na siebie pieniędzy i lubi to itd.
      Wniosek z tego jest taki, ocenianie wydatków innych służy wyłącznie oceniającemu - do poczucia się samemu lepiej "ja bym to lepiej wydał", albo "ależ ja jestem mądry/zaradny/oszczędny nie jak ten (głupek) co tyle wydał" albo do redukcji jakieś własnej potrzeby poprzez obniżanie znaczenia konkretnej rzeczy typu "po co mu nowy samochód? Nie ma najmniejszego sensu kupować nowego samochodu".
    • netlii Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 15:27
      Odpowiem klasycznie po polsku TO ZALEŻY
      ad. 1) nie budowałam domu, natomiast jeśli w długofalowej perspektywie podłączenie do kanalizacji jest ekonomiczniejsze i w jakiś sposób poprawia komfort życia rodzinnego (np. brak szambiarki w upalne lato pod bramą) to ok;
      ad. 2) ciężko powiedzieć, być może chłopak ma w perspektywie możliwość odziedziczenia mieszkania po wiekowym seniorze czy też bezdzietnym wujku w przeciwnym wypadku zdziwiłabym się dlaczego nie zadbał o przestrzeń dla siebie i zarobione pieniądze z ciężkiej roboty nie poszły w coś bardziej wymiernego jak wkład własny w mieszkanie;
      ad. 3) bywa tak, że wdowa(wdowiec) czuje przygniatająco negatywny ładunek emocjonalny przebywając w domu, w którym wszystko przypomina zmarłą ukochaną osobę i ma kilka strategii przetrwania. Najbardziej toksyczna jest taka, gdy wdowa (po prostu panowie w Polsce wcześniej padają niż panie) wpędza w poczucie winy domagając się aby jedno dziecko przemodelowało sobie życie i z całą rodziną u niej zamieszkało albo na częste wizyty w średnio dogodnym terminie, domu nie sprzeda co by majątek rodzinny poszedł w obce ręce etc. Tutaj wdowiec zachował się elastycznie, dom i ziemię sprzedał, zamieszkał w stolicy, córka pretensji nie ma - rozsądne.

      Zauważam, że niejednokrotnie wydatki innych są bardziej irytujące w obrębie rodziny. Dla przykładu sam mąż musiał dyscyplinować swojego brata, żeby nie finansował swojej stopy życiowej topniejącymi oszczędnościami, które teściowie poczynili na emeryturę i zrezygnował z wymiany ledwie 5 letnich mebli, gdyż to oznacza, że teść mimo zaawansowanego wręcz wieku dalej będzie robić nadgodziny. A pożyczka? Synu, pożyczkę oddaj jak będziesz mieć.
      • evee1 Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 15.01.20, 23:17
        Komentowac nie zamierzam cudzych wydatkow, pod warunkiem, ze ktos wydaje swoje pieniadze. Przypadek Twojego meza dyscyplinujacego swojego brata do takich nie nalezy i uwazam, ze slusznie mz postapic, zwracajac uwage bratu.
        Owszem czasem sie dziwie, ze ktos czyni takie, a nie inne wybory, ale nic mi do tego. Irytuje mnie raczej postawa i komentarze wydajacego na temat swoich wlasnych pieniedzy.
        Na przyklad, ktos zali sie, ze nie ma pieniedzy na wakacje, ale kupil sobie jakis wypasiony telewizor, ktorego koszt z powodzeniem pokrybly koszt wakacji. I nie irytuje mnie to, ze ktos postanowil kupic telewizor zamiast wyjazdu na wakacje - widocznie tak zdecydowal wydac swoje pieniadze, takie ma priorytety.
        Natomiast irytuje mnie to, ze zamiast przyjac to na klate zali sie, ze on taki biedny, ze nie stac go na wakacje.

        --
        Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
        • kocynder Re: Czy irytuje was... Wydatki innych. 16.01.20, 09:47
          O, to też! "Wczoraj kupiliśmy komplet nowych mebli do salonu, heban i wenge, ręcznie robione, na wymiar, ale, Boże, jak ty masz fajnie, jak ja ci zazdroszczę, cwaniaro! Pojechaliście sobie tu/tam/siam, a ja nic tylko w domu siedzę, bo nas NIE STAĆ!"...
          Podobnie (choć nieco inaczej) do szału mnie doprowadzają osoby, które inaczej sobie życie ułożyły, ŚWIADOMIE decydując się na taką sytuację, a marudzą. Mam kuzynkę. Dorosła, wykształcona. Ma troje dzieci ze sporą różnicą wieku (lat obecnie 17, 11 i 3), chyba każde z innym, alimentów z tego co wiem, żaden tatuś nie płaci. No i ona wiecznie jęczy, jak to ja mam fajnie, bo nie wiem co to jest mieć troje dzieci, a wynajem (nie ma własnego locum), a ile to zabiegania, a pracodawcy krzywo patrzą, a nie chcą jej dać umowy, itd, itp. No, nie wiem jak to jest mieć trójkę dzieci nie mając swojego mieszkania i stałej pracy, bo NAJPIERW znalazłam pracę, potem zadbałam o mieszkanie a na końcu o dzieci i mam ich tyle, na ile mnie stać, a nie ile dam radę urodzić...

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka