Dodaj do ulubionych

tylko jedno dziecko?

23.10.04, 11:58
Mam synka, nie planuję więcej dzieci. Nie muszę się chyba ze swoich decyzji
nikomu tłumaczyć, a jednak... jednak męczy mnie dopytywanie rodziny, kiedy
będzie siostrzyczka lub braciszek, męczą mnie ciągłe życzenia drugiego,
zdrowego dzidziusia przy każdej okazji, przykro mi, kiedy szwagierka krzywo
patrzy na moje plany życiowe...Powiedzcie, proszę, mamy jednynaków (i nie
tylko jedynaków), czy to źle, że nie pragnie się drugiego dziecka? Czy
jedynakom jest gorzej?
Edytor zaawansowany
  • olna 23.10.04, 12:47
    jedynakowi czesto jest gorzej-z punktu widzenia jedynaka.czesto z zazdroscia
    patrzy na kolegow majacych rodzenstwo w podobnym wieku.tego i nudy w domu nie
    zrekompensuja zadne zajecia dodatkowe.
    A z punktu widzenia rodzica? dzieci sie bawia spokojnie same w pokoju,nie
    trzeba wciaz wymyslac zabaw i slyszec " nudzi mi sie".No i staja sie bardziej
    otwarte,mam na mysli latwiejszy kontakt z otoczeniem
    pozdrowienia
  • lidqa 23.10.04, 13:16
    dzieci bawią sie spokojnie w swoim pokoju............ big_grin


    jak sobie przypomne moje dziecinstwo z mlodszym bratem....... PO pierwsze zadko
    sie bawilismy, a po drugie kontakty ograniczaly sie glownie do bicia sie i
    bylo mammooooooooo.
    Ja wierze ze rodzenstwo sie moze przydac ale tez planuje jedynaka. Jak widze
    tych ktorym sie rodzi drugie dziecko to pierwsze i tak zawsze idzie troche w
    odstawke i musi sie zajmowac sobą samo. znam jedynakow ktorzy nie sa egoistami
    skonczonymi i sa bardzo fajni, znam tez egoistow ktorzy maja rodzenstwo. TO
    jest tak jak z karmieniem piersia. JA nie karmilam bo nie moglam ale kurcze
    czulam ze musze sie ciagle z tego tlumaczyc. I teraz tez to samo jest. MOze po
    prostu zaczne mowic ze nie moge miec wiecej dzieci i bede miala spokoj
  • belcia22 23.10.04, 13:26
    ja chciałam miec jedno dziecko i tylko jedno ( dlatego Cie rozumiem), ale
    wyszło inaczej i mamy dwójke...
    różnica wynosi 16 m-cy...
    co do zabawy to mimo iz sa jeszcze malutccy ( 2 lata , 8 m-cy), to potrafią
    siedziec godzinke w pokoju i bawić sie smile
    --
    *****************************************************
    "Kto kocha, wątpi często w to, w co wierzy najmocniej."
    *****************************************************
  • triss_merigold6 23.10.04, 13:36
    Znam jedynaków, którzy nigdy nie marzyli o rodzeństwie i są zadowoleni, że
    rodzice nie powiększali rodziny. Nie oznacza to, że są egoistyczni czy mniej
    wrażliwi na innych.
    Nie wiem czy będę mieć więcej dzieci, zobaczymy jak uda się pierwsze. Tłumaczyć
    się nie będę nikomu.
    Szwagierkę olej, nie jej sprawa.
    Lepiej mieć jedno dziecko i dać mu rzetelnie swój czas, miłość i dobry start w
    życiu niż szarpać się na więcej kosztem tego pierwszego.
  • kurnaflak 23.10.04, 14:02
    Wielkie dzięki...jak dobrze, że nie każdy marzy o dużej rodzinie. Mój synek ma
    skończone 2,5 roku. Jestem teraz dla niego, mimo że kończyłam studia. Jest
    radosny, samodzielny, bardzo otwarty, uwielbia innych ludzi, marzy o
    przedszkolu, a ja...o kontunuowaniu nauki, jak tylko zacznie sie przedszkole.
    Czasem słyszę, że to egoizm, wygodnictwo, ale nie zmienię zdania. Pozostanę
    przy jednym dziecku (chyba, że mnie coś zaskoczy, bo czasem plany biorą w łebwink)
    i wierzę, że będzie szczęśliwe. Tylko jak wytłumaczyć rodzinie, żeby już nie
    życzyli nam więcej dzieci i nie pytali ciągle, kiedy następne?
  • brzysialinka 23.10.04, 15:48
    Witam! My z mężem również nie planujemy więcej dzieci i również bardzo często
    spotykamy się z pytaniem tego typu. Za każdym razem odpowiadamy, że nie chcemy
    więcej dzieci i wtedy zaczynają się wywody na temat zalet posiadania dwójki, i
    oczywiście wad posiadania jedynaka. Na szczęście każdy sam może decydować ile
    chce mieć dzieci. Uważam, że lepiej jednemu zapewnić maximum możliwości niż
    martwić się jak dwójce zapewnić dobry start w życie. Aczkolwiek nie potępiam
    tych co mają lub chcą mieć więcej pociech. Pozdrowionka
  • sandglass 23.10.04, 17:31
    Na razie jestem mamą jedynaka, ale nie chcę pozostawać tylko przy nim smile.
    Uważam, że posiadanie rodzeństwa uczy przez 24 h/dobę relacji z innymi dziećmi,
    rozwiązywania konfliktów (wiadomo jak to z rodzeństwem - zawsze wojna),
    większej samodzielości i niezależności.
    Ja np. nie pozwoliłabym pojechać 15-letniej córce na koncert do Jarocina, ale
    pod opieką starszego brata - czemu nie.
    Poza tym jedynak to zawsze oczko w głowie rodziców. Nie wyobrażam sobie
    sytuacji gdybym miała w wieku np. 40 lat stracić moje jedyne dziecko. Ta pustka
    i ból - nie wytrzymałabym tego. Uważam, że w takich tragicznych sytuacjach od
    zwariowania ratują pozostałe dzieci. Jest dla kogo żyć. Piszę o tym bo mam w
    rodzinie taki smutny przypadek.
    Tłumaczenie, że jednynakowi można dać lepszy start jakoś mnie nie przekonuje.
    Oczywiście nie potępiam nikogo kto chce mieć jedno dziecko, czy chce mieć ich
    15.
    To ich własny wybór. Mi marzy się czwórka. Ale chyba popełniłam mały falstart
    wiekowy.
  • jagienkaa 23.10.04, 17:37
    kurnaflak (interesujący nick) - ja Cię pocieszę. Kiedyś chciałam mieć dwójkę
    dzieci a teraz z mężem stoimy na gruncie że chcemy tylko jedno. I co mnie
    interesuje co ludzie mówią?
    mam 24 lata i jeszcze nawet 20 lat na zmianę decyzji, ale na razie - Dominik mi
    wystarcza.
    --
    Pozdrawiamy - Jagienka i Dominik (nowe zdjęcia!) ur.29/11/2002
    Only dull women have immaculate houses
    jagienka.harrison@gazeta.pl GG 2521332
  • mama_ewa25 23.10.04, 18:02
    Tylko jedno dziecko ? a może aż jedno dziecko..Nie rozumiem tego naszego
    polskiego myślenia, że najlepiej to mieć dwoje, najlepiej parkę.
    Sama pamiętam z dzieciństwa, że bardzo z bratem i kuzynami (też rodzeństwo )
    się dziwiliśmy że inny kuzyn jest sam i nie ma rodzeństwa. Dziwiliśmy się no bo
    tak słyszeliśmy od rodziców.
    Potem przestałam się dziwić, zrozumiałam że taki model życia wybrali i ich
    święte prawo.
    Argument że "dziecko nie może być samo" jest dla mnie nietrafiony i to za mało
    by powoływać na świat drugie.
    Znam wielu jedynaków którzy nie są egoistami, są wspanialymi ludzmi, umieją sie
    dzielić ,pomagać i cholernie skłócone o bóg wie co rodzeństwa.
  • allija 23.10.04, 18:40
    Ile dzieci chcesz mieć to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Ja ucięłabym sprawę
    od razu i jasno powiedziała, że nie chcę mieć więcej dzieci. Jeśli jednak nie
    chcesz tak ostro grać to posłuż się wybiegiem i powiedz, że nie możesz mieć
    więcej dzieci bo... coś tam. Od razu skończą się wszelkie głupie pytania i
    uwagi. Może nawet będą ci współczuć. A na pewno więcej nie poruszać tego tematu
    jako zbyt delikatny.
    Poza wszystkim dwóka dzieci tej samej płci /ja tak mam/ to nie jest zła sprawa.
    Te same zainteresowania, razem się bawią a i w szkolnych sprawach pomogą. Nie
    nudzą się tak a ty możesz mieć trochę czasu dla siebie.
    Ale to , oczywiście, twoja sprawa. Nie namawiam.
  • verdana 23.10.04, 18:51
    Ja jestem jedynaczką i jakoś nigdy tego nie żałowałam. Niechęć do jedynaków
    datuje sie jeszcze z dawnych lat (przed wynalezieniem środków
    antykoncepcyjnych), gdy posiadanie jednego dziecka wiązało się zazwyczaj z
    jakąś życiową katastrofą - śmiercią pozostałych dzieci, chorobą matki lub jej
    śmiercią w połogu, śmiercią ojca itd. Nic też dziwnego, ze jedynacy pozostali
    jako jedyne dziecko po śmierci pozostałych lub jako jedyne - bo innych mimo
    chęci nie mozna juz było mieć - byli skrajnie "wychuchani", rozpieszczeni,
    rodzice bali sie, ze umrą, jak pozostałe, pozwalali więc na wszystko. Stąd
    bierze się przeświadczenie, że jedynaki muszą być egoistyczne i rozpieszcone.
    Teraz jednak jedynacy nie sa na ogół z konieczności, lecz z wyboru, stad często
    inny do nich stosunek rodziców. Oczywiscie, o ile jedno dziecko ma się dlatego,
    że wiecej się mieć nie chce, a nie dlatego "że to krzywda, zabierze miłość
    starszemu", "nie zdołamy starszemu zapewnić prywatnej szkoły i wakacji w
    Alpach".
  • utalia 23.10.04, 18:46
    dla mnie takie rozwazanie jest chore. Miec dwoje dzieci bo jak jednemu sie cos
    stanie ...to zawsze zostaje drugie. A kto daje taka gwarancje, rownie dobrze
    mozna stracic cala "dwojke" na raz.... malo prawdopodobne? dlaczego? rodzenstwo
    czesto razem podrozuje wiec i o wspolny wypadek nie trudno.
    Mysle ze sa plusy i minusy i zalezy to od ludzi. Jedni jedynacy sa bardzo
    przyjacielscy i niejeden majac y rodzenstwo jest egoista. Jeden jedynak jest
    zadowolony, ze nie mial brata ani siostry i odwrotnoie. Rownie dobrze ktos
    moze zalowac, ze nie byl sam bez rodzenstwa. Nie zawsze rodzenstwo sie swietnie
    ze soba bawi i rozumie i nie koniecznie musi to zalezec od roznicy wieku.
    Reasumujac nigdy nie wiadomo czy Twoje dziecko bedzie zadowolone z imienia
    jakie mu nadaliscie z ilosci rodzenstwa itd. dlatego to od Was (Waszego
    samopoczucia w tej sprawie) powinno zalezec a nie tego co bedzie czulo dziecko.
    Jesli tY BEDZIESZ ZADOWOLONA Z JEDNYM STWORZYSZ MU KOCHAJACY DOM to i ono
    bedzie szczesliwe. A posiadanie dodatkowego dziecka wbrew sobie moze popsuc
    harmonie w Twoim domu (moze ale nie musi). Ja tez chyba poprzestane na jdnej
    coreczce. I dodam, ze sama jestem jedynaczka, zadowolona z tego. Nie czulam sie
    znudzona ani samotna (czesciej obserwuje, ze dwojka rodzenstwa jest okropnie
    znudzona i trzeba im "zorganizowac" druga parke do zabawy). Utalia
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599
  • sandglass 23.10.04, 20:32
    nikomu nie mowie, zeby mial wiecej dzieci wbrew sobie. wyrazilam tylko moja
    opinie, co ja czuje i mysle. a co do straty dziecka to nie musi byc wypadek
    samochodowy. mam sytuacje w rodzinie, gdzie jedno z dzieci umarlo na raka.
    matka tego dziecka wyznala mi, ze nie wie co by zrobila gdyby nie miala
    pozostalej dwojki, ze nie mialaby dla kogo zyc. ja jej wierze.
    a dla mnie chore jest, ze nie mozna zrozumiec, ze ktos ma inny poglad.
    napisalas:
    >Jesli tY BEDZIESZ ZADOWOLONA Z JEDNYM STWORZYSZ MU KOCHAJACY DOM to i ono
    bedzie szczesliwe".
    Jestes pewna, ze Twoje zadowolenie przeklada sie na szczescie dziecka? Czy nie
    jest mozliwe, ze Ty nie chcesz miec wiecej dzieci, a Twoja coreczka bedzie
    chciala miec rodzenstwo? skoro Ty jestes jedynaczka i jestes z tego zadowolona,
    nie znaczy to, ze z Twoja coreczka bedzie tak samo.
    Tak jak napisalas :
    > nigdy nie wiadomo czy Twoje dziecko bedzie zadowolone z imienia
    > jakie mu nadaliscie z ilosci rodzenstwa itd.
    Moze tyczyc sie tez Twojej corki. Moze liczba rodzenstwa zero nie bedzie sie
    jej podobac,
    Pozdrawiam Ciebie i coreczke
  • wieczna-gosia 23.10.04, 18:49
    Ja jestem jedynakiem, ktoremu nie bylo z tym dobrze.
    Ale nie to jest sednem.
    Sednem jest to czego chcesz ty. Dzieku mozna kupic pieska czy chomika, nie
    nalezy rodzic mu braciszka bo ono tego chce.
    Jesli ty nie chcesz kolejnego dziecka- to widocznie tak ma byc i juz. Dziecko-
    tak ja ja- ma szanse brak rodzenstwa nadrobic wieksza rodzina wlasna wink
    --
    "Anie z zielonego wzgorza" przeczytalam tak pod koniec liceum gdy dzieci byly
    male smile))

    gosklec@poczta.onet.pl
  • aniagali 23.10.04, 18:51
    Nie pamietam jak bylo wczesniej ale jak chodzilam do pierwszej klasy szkoly
    podstawowej to juz wogole mnie nie interesowal moj poltora roku starszy brat i
    tak wielkie nudy w domu nawet pozniej jak juz bylo nas troje....mi to nawet
    moj starszy braciszek przeszkadzal bo mosialam go bronic w przedszkolu a
    pozniej w szkole a mlodszy jak sie urodzil i mialam 7 lat wogole na mnie
    wrazenia nie zrobil...za to zawsze zalowalam, ze mama niemiala czasu mnie
    wysluchac i nigdy nie zapisala na zajecia lekkoatletyki bo same wiecie trojka
    dzieci i praca nie ma czasu na takie glupoty...
  • melka_x 23.10.04, 18:54
    Kurnaflaczkuwink rób tak, żebyś była zadowolonasmile. Komentarzy i tak nie
    unikniesz, nie masz dziecka źle, rodzisz je wcześnie źle, rodzisz je późno
    jeszcze gorzej, jedynak fatalnie, kilkoro koszmarnie, jesteś mamą i pracujesz -
    znaczy zaniedbujesz dziecko i karierowiczka z ciebie, siedzisz w domu, znaczy
    kura domowa z zanikającym mózgiem itd itd itd. Ludzie i tak będą gadać, olać i
    podpalić (no może bez podpalić)smile
  • kssia 24.10.04, 18:54
    Cześć
    Dziewczyno czym Ty się przejmujesz. Tylko Ty decydujesz ile chcesz mnieć
    dzieci. Innym nic do tego i nie masz zadnego obowiązki komukolwiek sie
    tłumaczyć.
    Co do bycia jedynakiem . Jak wszytsko w życiu ten "stan" ma plusy i minusy.
    Jako doświadczona jedynaczka powiem Ci że jednak minusów jest więcej.
    Oczywiście że masz wieksze zainteresowanie rodziców , ich cały wolny czas,
    wieksze mozliwości finansowe.Z drugiej strony masz tylko rodziców, masz miejszy
    kontakt z rówiesnikami , trudniej jest ci nawiązywac kontakty, nie masz
    wsprzymierzeńca kontra rodzice, nie masz sie komu wygadac czy poprosic o pomoc
    jeśli nie mozesz czegos powidziec rodzicom, musisz wypełniać pokładane w Tobie
    nadzieje rodziców (i tylko TY smile)))masz mniejsza swpbodę(o jedynaków zawsze
    bardziej sie martwią), uciekają Ci te wszytskie emocje , wspomnienia związane z
    posiadaniem rodzeństwa.
    My obydwoje z męzem jestesmy jedynakami dlatego chcemy żeby nasza córka miała
    rodzeństwo - moze to Was rozbawi co napiszę ale nie chce zeby moje dziecko
    kiedyś zostało samo chcę zeby oprócz nas miało jeszcze kogoś bliskiego.
    pozdrawiam
  • utalia 24.10.04, 21:07
    Nie do konca Sandglas mnie zrozumialas albo nie dosc uwaznie przeczytalas moj
    post. Wlasnie o tym pisalam, ze skoro nie jestes w stanie przewidziec jakiego
    zdanie bedzie Twoje dziecko w sparwie ilosci rodzenstwa to chyba logiczniej
    kierowac sie wlasnymi odczuciami w tej sprawie, bo przynajmniej jedna osoba
    jest zadowolona - matka, ojciec. Pomysl, co by to bylo gdybym sie zdecydowala
    (czyt. zmusila) do posiadania kolejnego dziecka tylko ze wzgledu na to
    pierworodne...a po latach bym is edowiedziala, ze wcale nie bylo zadowolone z
    tego powodu. Wracajac do takich tragicznych sugestii jak strata dziecka, to
    oczywiscie, ze jest to mniejjsze prawdopodobienstwo tylko, ze dla pojedynczego
    czlowieka statystyka ma niewielkie znaczenie a posiadanie wiekszej liczby
    dzieci tylko dla wlasnego komfortu psychicznego w razie... to jakgdyby
    sugeruje, ze posiadanie wiekszej liczby dzieci sprawia, ze jednak przywiazujemy
    sie do nich mniej, bo strata jednego z 2 lub trzech nie bedzie az taka
    wielka.... Rak powiadasz.... te sama chorobe moze miec i rodzenstwo. Tak samo
    jak znajoma specjalnie chciala miec drugie dziecko w dosc poznym wieku -
    mowila, ze to na stare lata aby "mial jej kto szklanke wody podac" I efekt
    taki, ze dziecko (juz duze ) wyjechalo do Kanady i... z ta szklanka wody to
    bedzie problem. Utalia
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599
  • evee1 25.10.04, 05:00
    kssia napisała:
    > Cześć
    > Dziewczyno czym Ty się przejmujesz. Tylko Ty decydujesz ile chcesz mnieć
    > dzieci. Innym nic do tego i nie masz zadnego obowiązki komukolwiek sie
    > tłumaczyć.
    Ja popieram. To jest Twoja rodzina i Ty decydujesz z iloma dziecmi bedzie
    Ci fajnie i przyjemnie.
    Ja akurat mam dwojke dzieci. Po prostu tak mi sie zachcialo, bez absolutnie
    zadnego filozofowania, ani zastanawiania sie co by bylo lepiej dla nich.
    Teraz mi sie chce trzeciego, ale ja w ogole lubie duze rodziny.
    A, sama jestem jedynaczka, a to ze podobaja mi sie duze rodziny wcale nie
    wynika z tego, ze bylo mi jakos zle czy smutno jako samej. Jakos bedac
    mniejsza nigdy sie nad tym nie zastanawialam, bo bylo mi dobrze i juz.
    Zreszta sporo moich kolezanek i kolegow bylo jedynakami, wiec dla mnie
    bylo to jakies takie naturalne. A o wlasnych dzieciach i swoich checiach
    co do ich ilosci w ogole w tym wieku nie myslalam.

    > Co do bycia jedynakiem . Jak wszytsko w życiu ten "stan" ma plusy i minusy.
    > Jako doświadczona jedynaczka powiem Ci że jednak minusów jest więcej.
    > Oczywiście że masz wieksze zainteresowanie rodziców , ich cały wolny czas,
    > wieksze mozliwości finansowe.Z drugiej strony masz tylko rodziców, masz
    miejszy
    > kontakt z rówiesnikami , trudniej jest ci nawiązywac kontakty, nie masz
    > wsprzymierzeńca kontra rodzice, nie masz sie komu wygadac czy poprosic o
    pomoc
    > jeśli nie mozesz czegos powidziec rodzicom, musisz wypełniać pokładane w
    Tobie
    > nadzieje rodziców (i tylko TY smile)))masz mniejsza swpbodę(o jedynaków zawsze
    > bardziej sie martwią), uciekają Ci te wszytskie emocje , wspomnienia związane
    z
    > posiadaniem rodzeństwa.
    A moje doswiadczenia z bycia jedynaczka za raczej krancowo rozne.
    Owszem rodzice sie mna zajmowali i poswiecali mi uwage, ale ani nie wynikaly z
    tego jakies specjalne korzysci materialne. Mimo ze rodzicom powodzilo sie nie
    najgorzej, ale bez zadnych luksosow), to wcale nie bylam rozpieszczana i nie
    bylam pepkiem swiata. Kontaktow z nawiazywaniem kontaktow nie mialam nigdy i
    raczej zawsze mialam ich nadmiar niz niedomiar. Czesto bylam akceptowana i
    lubiana nawet przez zwalczajace sie obozy smile). Ale to chyba nie wynika z bycia
    jedynakiem, tylko z bycia totalnym ekstrowertykiem i niepoprawna gadula. Poza
    tym jestem wesola optymistka, az takimi latwo sie kontakty nawiazuje.
    Owszem rodzice sie o mnie jakos tam bali, ale ja mam dwojke i to wcale nie
    oznacza, ze moj niepokoj o nie dzieli sie na dwa i przez to mniej denerwuje.
    Ba, jeszt gorzej, bo mama wiecej okazji to niepokoju. I podejrzewam, ze jakbym
    miala szostke, to pewnie szybko bym osiwiala, bo co i raz ktores by mi jakis
    numer wycinalosmile).
    I nikt mnie tez nie dusil, zebym spelniala jakies niespelnione ambicje rodzicow.
    Zreszta znowu, tak samo mozna truc dwojce, czy trojce, niekoniecznie jedynakowi.
    To zalezy raczej od podejscia rodzicow, niz od ilosci dzieci. Ba, ja uwazam, ze
    jak sie ma takie niezdrowe podejscie i traktuje sie dzieci jako ostatnia szane
    na spelnienie naszych (zawodowych czsto) marzen, to nawet lepiej miec tylko
    jedno dziecko. Znacznie gorzej moze byc jak sie ma ich wiecej i tylko jedno ma
    mozliwosci/checi spelniac te oczekiwania, to inne dzieci staja sie
    wtedy "gorsze", bo "zawiodly" rodzicow.

    > My obydwoje z męzem jestesmy jedynakami dlatego chcemy żeby nasza córka miała
    > rodzeństwo - moze to Was rozbawi co napiszę ale nie chce zeby moje dziecko
    > kiedyś zostało samo chcę zeby oprócz nas miało jeszcze kogoś bliskiego.
    > pozdrawiam
    Ja nie wiem, czy tym bliskim koniecznie musi byc ktos z rodziny? To tak jakby
    sie mialo obowiazek wobec kogos tylko dlatego, ze sie ma tych samych rodzicow.
    No, ale widocznie ja tego nie rozumiem, bo nie mam rodzenstwa. Mam za to
    przyjaciol, na ktorych moge liczyc jakby cos sie stalo.
    A jak patrze na niektore znajome rodzenstwa, to ta "bliskosc" czesto pozostawia
    bardzo wiele do zyczenia.

    --
    "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
  • edorka1 25.10.04, 08:07
    Twoja i tylko Twoja decyzja. Nikomu nic do tego.
    Ale...Fajnie mieć więcej dzieci.
    Nie przekonują mnie opowieści o życiowych startach i materialnych plusach
    sytuacji jedynaka. Mam dwójkę rodzeństwa. Było fajnie i jest fajnie. I kto z
    naz pamięta o jenasach których nie było???A jest z kim pogadać,pośmiać się i
    popłakać.Jest rodzina na święta i więcej prezentów pod choinką. I oczywiście
    awantuny i nieporozumienia też. Ale są ludzie wokół mnie bardzo bliscy, na
    których mozna zawsze liczyć, zadzwonic w srodku nocy. Nie jestem sama na
    świecie.Rodzice odchodzą... Straszna jest świadomość że wokół nas są już
    tylko .... ludzie spotkani po drodze. Rodzeństwu nie trzeba opowiadać własnego
    dzieciństwa...To wielki plus. Własna rodzina i dzieci to nie to samo. To inny
    wymiar. To w jakimś sensie nasz wybór, a rodzeństwo jest ... jakby czymś danym,
    jest i już - jak mama i tata. Albo nie ma i jest tylko mama i tata.
    --
    Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
  • isma 25.10.04, 09:52
    Jak napisaly dziewczyny, to tylko Twoja decyzja. Przy czym, z ewentualnie
    nietrafionej decyzji "na jedynactwo" przez dosc dlugi czas masz jeszcze szanse
    sie wycofac, a z nietrafionej decyzji "na wielodzietnosc" nie bardzo... wink)).

    Jestem jedynaczka, z koniecznosci, podobnie jak dzisiaj moja corka. Nigdy nie
    chcialam miec rodzenstwa, zawsze bardziej rajcowalo mnie towarzystwo
    doroslych ;-O. Finansowo roznica zadna. Owszem, trudniejszy kontakt z
    rowiesnikami, ale niekoniecznie z powodu jedynactwa, byc moze rozniez dlatego,
    ze wiecznie bylam chora i nie mialam tylu okazji do cwiczenia spolecznych
    umiejetnosci, a zabawy musialam zastepowac gadaniem i czytaniem ksiazek.

    Ale chyba wink)) nie wyroslam na egoistke: nie przywiazuje wagi do pieniedzy,
    uwielbiam kontakt z ludzmi i chyba latwo go nawiazuje, jestem radna,
    wolontariuszka hospicjum. I staram sie tak wychowac corke, zeby dostrzegala
    wartosc w kontaktach z kazdym czlowiekiem, nie tylko z tym zwiazanym wiezami
    krwi wink)).

    --
    Is.
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
  • le_lutki 25.10.04, 10:06
    Hej!

    Dzieci nalezy miec dlatego, ze sie ich samemu pragnie, a nie dlatego, ze
    pragnie ich np tesciowa. Kazde dziecko, ktore urodzisz "dla kogos" albo
    dlatego, ze tak wypada w oczach innych, czy z kazdego innego powodu niz ten, ze
    go pragniesz - to o jedno dziecko za duzo i moze sie zdarzyc, ze bedzie (ono!)
    przez to nieszczesliwe. A Ty pewnie tez.

    Podobnie z gromadka - nalezy ja miec jesli sie jej pragnie i jesli SAMEMU (mam
    na mysli rodzicow) sie te decyzje podejmuje, na wlasna odpowiedzialnosc, nie
    liczac na pomoc i poswiecenie innych.

    Pozdrawiam


    --
    le_lutki
    A tu jest moj Grubcio:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973
  • mama_radka 25.10.04, 10:38
    Oczywiście tylko od Ciebie zalezy i od męza ile chcesz miec dzieci, i jesli
    chcesz mieć tylko jedno to nikogo to nie powinno interesować, przecież to Twoje
    życie. Ja mam na razie jedno, ale chcę mieć jeszcze jedno i tyle. I właśnie
    mnie też denerwowało kiedy jeszcze ni byłam w ciąży z pierwszym, pytania -
    kiedy w końcu bedę w ciąży, przecież to zależy tylko ode mnie i od męża. A
    teraz - kiedy będzie drugie? I wszyscy się uwzięli - teście, rodzice, siostra.
    A co do plusów rodzeństwa, to różnie bywa w świecie, nie zawsze ma się kogoś
    bliskiego (obcego), a gdy jest rodzeństwo, to jest zawsze raźniej, i nawet te
    kłótnie, i pamiętam , ze raz byłam obrażona przez miesiąc z siostra, to jednak
    zawsze mogłam się wyżalić jej i nawzajem. A poza tym - w normalnej kolejnosci,
    dziadkowie, rodzice umrą i co wtedy? Zostaje sam biedny na świecie - tak może
    mieć ten biedny jakiś przyjaciól, ale przyjaciel może przestać być
    przyjacielem, a sistra czy brat nie przestanie nią czy nim być.
    A z mojego podwórka - mój synek, nie dość że nie ma rodzeństwa, to jest jeszcze
    pierwszym wnuczkiem i jest strasznie rozpieszczany, czego ja nie chcę. A poza
    tym po prostu chcę mieć jeszcze jedno dziecko, tak po prostu.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.