prezent za urodzenie dziecka Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy dostałyście od swoich mężów prezent lub podziękowanie w jakiejś innej
    formiesmile?
    • Jak wróciłyśmy ze szpitala czekał na nas pęk czerwoniastych róż smile No i
      wysprzątne mieszaknie smile
      --
      Agnieszka
      Marlenka - moje serduszko smile))

      Archiwum Marlenkowe smile czyli zdjęcia z pierwszego roku
    • Ja dostałam od mężusia bukiet kwiatów(jeszcze w szpitalu) i książkę "Pierwszy
      rok twojego dziecka. Tydzień po tygodniu". Książka jest z piękną dedykacją,
      właśnie z podziękowaniem za synka. No, muszę przyznać, że bardzo to było miłe.
      Pozdrawiamy wszystkie mamusie.
    • Ja dostałam - za syna smile - złotą bransoletkę/ Ale to już wynikało z naszych
      przekomarzań jeszcze przed ślubem,w których to sobie takowej zażyczyłam smile))
      --
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13105010
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13105010&a=13251137
    • Dostałam całusa , a synek nowiutkie łóżeczko. Łzy w oczach zwruszonego męża to
      super prezent.
      A moja siostra dostała cos małego z biżuterii.
    • Nie, nie dostalam prezentu po urodzeniu Grubcia - choc w rodzinie mojego meza
      panuje taki zwyczaj smile Moze przy nastepnym?...
      Podziekowania? Nadal trwaja, wraz z wyrazami uznania za "wynoszenie" takiego
      fajnego synka smile
      Z tego, co wiem, to moja mama sama sobie zanabywala drobna bizuterie po
      urodzeniu mojego brata i mnie - dla "upamietnienia" wydarzenia smile)
      Pozdrawiam
      --
      le_lutki
      A tu jest moj Grubcio - nowe zdjecia smile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973
    • Wiesz, że chciałam zadać takie samo pytanie.smile
      Nasz synek zaraz powinien pojawić się na świecie. Wysprzątane mieszkanie jest
      poza dyskusją, to oczywiste.
      Przypuszczam, że dostanę kwiaty a prezent mam obiecany i już się wstępnie
      rozglądałam. Chcę złote kolczyki z perłami albo z brylantami, to ma być prezent
      DLA MNIE a nie dla dzidziusia czy tzw. do domu.
    • Ja dostałam, dwa razy, tzn. po urodzeniu każdego dziecka, no nie w dniu powrotu
      ze szpitała ale tak w ciągu 3 miesięcy. Coś kiedyś żartowałam sobie, że we
      Włoszech to kobieta za każde dziecko dostaje pierscionek z brylantem. No i
      chyba wziął sobie to wtedy do serca, bo dostałam piersionki- co prawda nie z
      brylantem, ale zawsze smile
    • Ponieważ "kocham" srebro, to dostałam srebrny wisiorek, a mała śliczną maskotkę.

      --
      Agnieszka i Ola (26.09.2003)

      GG: 4875649
      A to jest Ola
    • Ja dostalam z bialego zlota lancuszek z serduszkami jedno w drugim co ma
      symbolowac moje serce i malego serduszko,oczywiscie maly dostal pierwszego
      misia od taty a ja jeszcze bukiet kwiatow. Tak wygladalo podziekowanie za
      urodzenie syna.Bylam wzruszona.
      --
      Grudniowy Smyk

    • A ja dostalam prezent juz jak sie okazalo, ze jestem w koncu w wyczekanej i
      upragnionej ciazy. Pierscionek z bialego zlota z malutkim brylantemsmile)
    • a ja sobie sama kupiłam pierścionek porodowy. A co! Piękny!!! Oczywiście kaska
      męża... smile)) To tak za uzgodnieniem.
      --
      _____________________
      no i mam sygnaturkę!
      czas ją jakoś wykorzystać...
      _____________________
    • W domu czekalo na mnie 20 pasowych roz, a po zloty lancuszek z wisiorkiem
      pojechalismy juz wspolnie 2 czy 3 tygonie pozniej. Maz nie wiedzial co bede
      chciala a wolal zebym byla zadowolona.
      Musze jednak przyzanc, ze i tak najwieksze wrazenie zrobily na mnie jego
      spontaniczne lzy, jakies 3 godz. po porodzie, jeszcze w sali porodowej
      (rodzilismy razem), kiedy juz zszyta, czysta karmilam coóreczke. Wyznal wtedy,
      ze bylo mu tak przykro i ciezko, gdy patrzyl na moje cierpie (mialam dlugi
      porod, stracilam duzo krwi ale na szczescie obylo sie bez komplikacji) i nie
      mogl nic zrobic. Moj Boze, w jego oczach bylam wtedy najwiekszym bohaterem!!!
      Roze zwiedly, lancuszek czasem nosze, czasem nie a to wspomnienie pozostanie ze
      mna do konca moich dni i zawsze bedzie wzruszc tak samo...
      Nadia
    • Ja za urodzenie Naszego Synka Kacperka dostałam pęk czerwonych róż, złoty
      pierścionek oraz kartkę z kalendarza oprawioną w ramkę ( mały urodził się w
      Dzień Matki ).
      • emi29 napisała:

        > Ja za urodzenie Naszego Synka Kacperka dostałam pęk czerwonych róż, złoty
        > pierścionek oraz kartkę z kalendarza oprawioną w ramkę ( mały urodził się w
        > Dzień Matki ).

        to fajne i wzruszające, masz bardzo pomysłowego męża smile

        ja "za synka" dostałam złoty łańcuszek i na nim śliczne drobniutkie serduszko
        lubie je bardzo

        w ogóle prezenty "porodowe" uważam za bardzo miły zwyczaj, nie wiem czemu
        niektórym kojarzą sie z zapłatą
        wiadomo przecież, że nie dla prezentu te dzieci sie rodzi
        ale jesli ukochana osoba w ten sposób uczci nasz wysiłek (przyznacie same że
        nawet przy porodzie rodzinnym rozkład sił jest troche niespawiedliwy)
        to dlaczego nie?
        jeszcze jedna okazja, żeby okazać sobie miłość
        mnie sie podoba
    • A ja dostałam bukiet purpurowych róż i złoty pierścionek
    • Jak by to powiedziec... nic szczegolnego w tym, ze urodzilam NASZE wspolne
      dziecko, nie widze ;-O. Zreszta porod byl rodzinny wink)). I wzajemnie sobie
      jestesmy za nasza corke wdzieczni.
      A prezenty (nie bizuterie, bo tej nie nosze) i kwiaty od meza dostaje bez
      okazji wink)). I vice versa (bez kwiatow).
      --
      Is.
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
      • Moja babcia dostała pierścionek z brylantem (pamiętajcie dziewczyny, brylanty
        za syna, szmaragdy za córkęwink)). Moja mama z rubinem, a ja obrączkę z malutkimi
        granatami. Jak tak dalej będziemy schodzić na psy, to kolejne pokolenie w
        rodzinie dostanie cyrkonięwink))
        • melka_x napisała:

          > Moja babcia dostała pierścionek z brylantem (pamiętajcie dziewczyny, brylanty
          > za syna, szmaragdy za córkęwink)).
          Musze lubemu powiedzieć, ze zapomniał o szmaragdach big_grinDD
          bo na razie to dostałam

          > Jak tak dalej będziemy schodzić na psy, to kolejne pokolenie w
          > rodzinie dostanie cyrkonięwink))

          prześliczny złoty pierścionek, z różnych okazji, znaczy po urodzeniu i z okazji
          pierwszego zęba (który pierwsza wypatrzyłam) i na urodziny (moje), ale z
          cyrkoniami właśnie ;o))))))))))))))))))))))))))))))

          Ps. Chyba zeszliśmy na psy....a może zawsze bylismy tam???? ;o))))))))))))))
          --
          Dopóki dzieci są małe musimy im pomagać w zapuszczaniu "korzeni", później
          powinniśmy podarować im "skrzydła"...

          Weronika
    • To ja jakaś dziwna jestem, bo mnie prezenty "za urodzenie dziecka" źle się
      kojarzą. Nie mówię tutaj o kwiatach, czy oprawionej kartce z kalendarza, ale
      biżuteria czy inne dobra - za bardzo mi to przypomina zapłatę za dobrze
      wykonaną robotę. Takie troche przedmiotowe traktowanie.
      Nie obrażajcie się, nie chcę tutaj nikogo urazić, wyrażam tylko swoje zdanie
      (jakże wygodne dla mojego małżonka wink)
      Dla mnie największą nagrodą za urodzenie dzieci są dzieci smile))

      --
      Pozdrawiamy
      Ania +Zuzia i Szymonek (23.09.2003)
      Nasze fotki
      • smile) Twinmamo, dla mnie tez najwieksza "nagroda" za urodzenie dziecka i noszenie
        go przez 9 mies itp jest to, jaki maz jest dla mnie i dla tegoz dziecka i ten
        bledny wyraz szczescia w jego oczach...
        Tym niemniej sobie westchnelam patrzac na brylanty mojej tesciowej (ona
        urodzila trojke dzieci smile)
        A tak naprawde, to ja nie chcialabym nawet brylantow tylko po prostu kwiaty,
        cos drobnego, oryginalnego, dla "uczczenia" nie dla podziekowania. Ale moj maz,
        choc pelen najlepszych checi, podchodzi do kwestii dosyc przyziemnie smile Tzn
        gdyby mu o tym POWIEDZIEC to kupilby mi niewiadomo co, ale przeciez nie o to
        chodzi smile
        Pozdrawiam
        --
        le_lutki
        A tu jest moj Grubcio - nowe zdjecia smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13443973
        • le_lutki napisała:

          > smile) Twinmamo, dla mnie tez najwieksza "nagroda" za urodzenie dziecka i
          noszenie
          >
          > go przez 9 mies itp jest to, jaki maz jest dla mnie i dla tegoz dziecka i ten
          > bledny wyraz szczescia w jego oczach...
          > Tym niemniej sobie westchnelam patrzac na brylanty mojej tesciowej (ona
          > urodzila trojke dzieci smile)
          > A tak naprawde, to ja nie chcialabym nawet brylantow tylko po prostu kwiaty,
          > cos drobnego, oryginalnego, dla "uczczenia" nie dla podziekowania. Ale moj
          maz,
          >
          > choc pelen najlepszych checi, podchodzi do kwestii dosyc przyziemnie smile Tzn
          > gdyby mu o tym POWIEDZIEC to kupilby mi niewiadomo co, ale przeciez nie o to
          > chodzi smile

          Toteż le Lutki ja przewidując, że mojemu przyziemnemu mężowi może nie starczyć
          fantazji, już na początku ciąży zaprowadziłam go do sklepu za ucho i
          podziabałam palcem w szybę u jubilera, wskazując na właściwy pierścionek. W
          niczym to nie umniejszyło obopólnej radoścismile. A dzisiaj ta obrączka jest jedną
          z najcenniejszych pamiątek.
        • taak, gdybym ja czekała na niespodzianke od mojego śłubnego, to bym sie nie
          doczekała... Już się nauczyłam delikatnie przypominać o różnych "prezentowych"
          okolicznościach wink))
          A gdy urodziłam dzieci, to szczęśliwy tatuś powiedział, że mamusia mu kazała
          spytać, co chciałabym w zwiąku z tym dostać smile)))) No więc ja głupia
          stwierdziłam, że kwiaty smile))))))))))
          --
          Pozdrawiamy
          Ania +Zuzia i Szymonek (23.09.2003)
          Nasze fotki
      • Tak, ja też mam pewne wątpliwości. Mi np. teściowa gratulowala "takiego udanego
        dziecka", a ja nie moglam odpedzic od sibie myśli, co by bylo gdyby dzieciątko
        bylo chore... No bo skoro to ja niby wykonuję robotę, to chore dzeiecko
        oznaczaloby jej zle wykonanie? Takie mam wątpliwości.
        Ale myślę, że to kwestia nazywania: to nie jest prezent "za dziecko", tylko "z
        okazji urodzenia wyczekiwanego dziecka". To nieco zmienia perspektywę smile))
    • Na każde urodziny córki dostaję piękny bukiet z podziękowaniem za nią.

      A po urodzeniu drugiej córki, mąż chciał mi kupic samochód. To miał być prezent
      z tej okazji, że "uszczęśliwiłam go ponownie". Mało romantyczny prezent,
      prawda? smile)))
      W końcu uznałam, że poczekam do wiosny, bo teraz mało korzystam z auta i nie
      dostałam nic innego.

      Tak poważnie, to nie oczekiwałabym niczego z okazji urodzenia dziecka.
      Właściwie, to rodziliśmy razem, mąż za każdym razem przecinał pępowinę i to ja
      mogłabym mu specjalnie podziękować, za to że był ze mną, ale uznaję że to
      naturalne, więc też nie dostał żadnych prezentów.
      --
      Pozdrawiam - Alicja
    • Amiały być wczasy na Majorce .Tak mi odiecywał.( tylko za co)
    • Przy pierwszym - chyba sweter?????
      Bo nie mialam nic do ubania po ciazy.
      Przy drugim - mega kwiaty w mieszkaniu - nie do opisania w realu.
      Plus bizuteria - dwa najdrozsze pierscionki jakie byly wtedy w Warszawie (nie
      moglam wybrac ktory). Tak na oko mieszkanie w obecnych cenach.
      Za jeden za kare nie dostalam rocznej premii... Jak klient ktory go zrobil
      powidzal szefowi ile kosztowal w formie komplementu (firma Kruk podczas
      waaaaaznego spotkania biznesowego w firmie).

      Pierscionki w sejfie. We wspomnieniach sweter smile)))
    • Ja nie dostałam sad
      Było mi troszkę smutno, bo poród trudny, z komplikacjami i zakończony CC. Mąż
      był chyba w za wielkim szoku smile Za parę miesięcy będzie miał okazję na
      rehabilitację smile

      Pozdrawiam
      Marta


      • Ja dostalam w tym roku- mialam termin kolo dnia matki i pare miesiecy przed
        slubem zapowiedzialam, ze chce dnia matki z pompa bo w koncu nie byle jaka ze
        mnie matka wink))
        Byly kwiaty, wino, laurki.
        Z bizuteria jest klopot- nie nosze nawet obraczki wink) nienawidze bizuterii (tzn
        na kims mi sie podoba), ale mam zapowiedziane akcesoria turystyczne na wiosne i
        obiecany brak marudzenia ze czemu takie drogie zamiast cos niefirmowego wink)
        buty bym chciala boreale, plecako cosidlo kangoo Deutera... i jakis fajny
        namiot... Campusa moze...
        W grudniu mamy rocznice slubu, tez zapowiedzialam ze chce gdzies wyjsc z mezem
        i koniec- zadnych wymowek ze dzieci wink)) i ze piersia wink))
        --
        IARTPFWTSIOWIM
        I Am Repeating This Parrot-Fashion Without The Slightest Idea Of What It Means
    • ja po wejsciu do domu utonelam w poteznym bukiecie kwiatow i dostalam
      odpowiednia sumke na wasne wydatki - maz chcial mi kupic pewna rzecz ale nie
      bylo rozmiaru w kolorze, ktory mi sie podobal, wiec w koncu wyszlo na to, ze
      sama sobie zakupilam prezent smile ale za zaskorniaki meza smile
      --
      Kacper
    • To zależy od tradycji.

      U mnie ani u mojego prezentów za dziecko/poród/syna!!!!/syna!!!! nie było.
      Czułabym się nieco dziwnie i chyba nieprzyjemnie (zgadzam się z Ismą).

      A już brylanty za syna - ech, za córkę jedynie tańsze kamyczki, a nie brylanty -
      ten patent mnie hmmm, wprawił w hmmm - no powiedzmy, że to mnie razi.

      Oczywiście jeśli ktoś z domu wyniósł taką tradycję, ma z tym związane miłe
      wspomnienia (np. opowieści babci czy mamy, cała ta pokoleniowa ciągłość...) to
      czemu nie?
      • a ja dostalam piekne ognisto czerwone roze,po szpitalu-a kilka doslownie dni
        przed -dostalam na urodzenie Laury-mojego wymarzonego forda focusa-czarnego!
        nowka-specjalnie dla mnie i malej i naszej suki,zebym nie byla uwiazana w domku.
        a dawanie prezentow jest super!z byle okaazji,a juz urodzenie dziecka to chyba
        mus-to cos najwsp[anialszego dla nas.dlaczego tego nie uczcic?a na urodziny tez
        nie dostajecie?wspolczuje
        --
        mama Laury ur.22 marca 2004

        <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11982879">nasza
        FASOLKA</a>
    • Ja zaczęłam żartować że chcę za trudy porodu pierścionek z brylantem mąż pytał
      zdziwiony czy naprawdę pierścionek bo wie ze za birzuterią nie przepadam. Na
      koniec zrobił mi super niespodziankę kupując mi aparat fotograficzny który robi
      zdjecia z datą. Uwielbiam tan mój "pierscionek z brylantem" i uważam że to
      bardzo miły zwyczaj taki wyjatkowy prezent po urodzeniu dzidziusia. A cytujac
      moje poprzednie rozmówczynie to dzieclo nagrodą było dla mnie jak troszkę
      podrosło . Pozdrawiam
    • ja dalam tacie koszulke z napisem "super tata",mi okazano wiele
      czulosci,opiekunczosci.Nie myslalam o tym,ze chcilam cos dostac.chcialam miec
      przy sobie meza i dziecko, i to mi wystarczylo.
      --
      Dominik u kaczuszek
      Only 187 days to go...
    • "Za syna"- medalik z biało-żółtego złota i łańcuszek. "Za córkę" po porodzie
      nic, ale w dniu, kiedy się dowiedziałam o ciąży (a była to wigilia Bożego
      Narodzenia) - dostałam (chyba przypadkiem) ładny pierścionek z białego i
      żółtego złota z kilkunastoma cyrkoniami. Po urodzeniu Agatki czas nie sprzyjał
      prezentom, za to zmieniliśmy mieszkanie na większe, zadłużając się w bankusmile)
      Agnieszka
      --
      mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
      • a ja mysle, ze to wcale nie jest tak, ze nie chcecie prezentow, czy uwazacie to
        za zbytek - tylko troszke zal, ze maz nie pamietal.
        ja uwazam, ze nie nalezy tego pojmowac w kategorii - to wspolne dziecko,
        prezent sie nie nalezy. to kobieta nosi dziecko przez 9 miesiecy, znosi trudy
        ciazy i porodu i bukiet kwiatow czy nawet najdrobniejszy prezent jest poprostu
        dowodem milosci i radosci ze strony partnera.

        nie oczekiwalam od meza mercedesa, ale gdybym nie dostala nawet malego kwiatka,
        byloby mi przykro.
        natomiast za nietakt i to wielki, uwazam dawanie czegos za syna a nic za corke,
        albo wiecej za syna a mniej za corke itp - w takim wypadku juz lepeij, zeby
        sobie mezus te prezenty schowal... do kieszeni.
        --
        Kacper
        • Ale tak naprawdę nie jest!

          Zaklinać się mam czy co...? smile))))

          Nigdy nie słyszałam o takim zwyczaju, pierwszy raz spotykam się z tym na emamie,
          to i czego miałam żałować? Mój facet był z nami przez całą ciążę i podczas
          porodu, bardzo, bardzo mi podczas porodu pomógł (chociaż prawie nic nie robił,
          ale po prostu był - cierpliwy i czuły). Jest chyba cała gama zachowań od
          odtrącenia i zapomnienia do wyrażania uczuć za pomocą symboliki jubilerskiej,
          prawda? Gaguniu, a to jakbyś sugerowała, że jak się pierścionka z kamyczkiem nie
          dostanie, to już facet nie kocha... (oczywiście, żartuję).

          Poza tym, ja się nie czuję bohaterką z powodu zajścia w ciążę i urodzenia
          dziecka. Dla mnie to taka normalna kolej rzeczy, ot, biologia. Poza tym, na
          dodatek mieliśmy z facetem takiej poczucie, że nasza młoda to jakby gość, taki
          ktoś inny. Nie mam czasu się rozpisywać i tłumaczyć (praca czeka odłogiem i
          kwiczy, kwik, kwik), w skrócie - jak dla kogoś poród był większym przeżyciem to
          raczej dla młodej - sam fakt pojawienia się na świecie oraz to przejście z łona
          na zewnątrz.

          Na urodziny dostaję cieplutkie życzenia i jakiś mały upominek. Kwiatów mój facet
          nie kupuje nigdy nikomu z założenia i wiecie co, za to go kocham, między innymi
          (taki typ natchnionego wegetarianina-anarchisty).

          A fakt, że za _syna_ czyli pełnowartościowego członka rodu dostaje się droższe
          kamienie... - naprawdę mnie razi.
          --
          Jestem świrnięta, jestem świrnięta smile)))))))))
    • nic nie dostałam od męża sad pomimo wielu różnych form przypominania o tym przez
      wiele lat (do tej pory) NIC. Zazdroszczę Wam.
      • nie spodziewałam się niczego "za" urodzenie dziecka. dla mnie nawet brzmi to
        jakoś dziwnie.
        jak prezent mogę potraktować radość mojego męża i bukiecik róż. w mojej
        rodzinie nie ma tradycji prezentów z okazji porodu, ale od teściów dostałam
        biżuterię.
        pozdrawiam!
        --
        Magda i Ania
        Nowe zdjęcia
    • Przeczytałam ten wątek z takim pewnym niesmakiem.... i to nie dlatego (jak
      któraś z Was sugeruje, że mój mąż mi nic nie kupił), ale dlatego, że ta
      tradycja wydaje mi się obca i dziwna.... To fakt, że kobieta nosi dziecko, ale
      mężczyzna (przynajmniej mój), bardzo mi pomagał w ciąży i chociaż fizycznie nie
      był ciężarny to psychicznie na pewno - znosił moje skoki nastrojów, złe
      samopoczucie i chodził po lody na stacje beznynową o 23.00. Od samego początku
      razem chodzilismy do lekarza i razem rodziliśmy NASZE dziecko.
      Fakt, że po porodzie mąż przyniósł mi kwiaty to szpitala - ale ja wcale tego
      nie oczekiwałam i nie dawałam mu do zrozumienia kilka miesięcy wcześniej że
      powinien to zrobić. Kupił kwiaty bo chciał i tyle....

      A fakt, że otrzymujecie biżuterię za to, że urodziłyście dziecko brzmi dla mnie
      jak transakcja - "Ja Ci urodzę dziecko, a Ty mi kup złoty łancuszek". A już to
      czy coś dostajecie czy nie zależy od płci dziecka zupełnie mnie szokuje.
      Szczerze mówiąc z biologicznego punktu widzenia płeć dziecka zależy tylko i
      wyłącznie od mężczyzny - czy więc kupujecie coś swoim mężczyznom za poczęcie
      syna???
      • Dziwi mnie Twój niesmak. Dziwna też ta transakcja, o której piszesz - za trudy
        ciąży i porodu...złoty łańcuszek. Z definicji transakcja powinna się obu
        stronom opłacaćsmile) Mnie niekoniecznie opłacało się mieć trudną ciążę zakończoną
        cesarką, żeby utargować od męża złoty łańcuszek z medalikiemsmile) Gdzie ta
        transakcja? Gdzie opłacalność poświęcenia? Doprawdy, stać mnie na kupienie
        złotego drobiazgu bez sponsoringu mężasmile) Poza tym....pierścionek jaki
        dostałam, pokazując mężowi drugi pozytywny test ciążowy (początki ciąży z
        Agatką) jest wiele więcej wart, niż wybrany przeze mnie medalik, jaki dostałam
        z okazji urodzenia Szymkasmile). Może więc nie o gradację płci chodzi, tylko o
        sprawianie sobie przyjemności?? Pozdrawiam i więcej luzu życzę.
        A.
        --
        mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
    • Dla mnie to tez dziwna tradycja,ja nic nie dostalam,ale tez nic nie
      oczekiwalam. Najbardziej lubie prezenty bez okazji i moj maz wie o tym.
      Od tesciow dostalam jakas bizuterie,nie mialam jej na sobie ani razu,prezent
      zupelnie bez sensu,nie nosze nic oprocz ukochanego od lat lancuszka i kolczykow.
      Uwazam,ze kazdemu wedlug potrzeb i sprawa miedzy malzenstwem czy prezenty sa
      czy nie.
      Jola
      --
      Jola z cudownym Szymonem(24.01.2003) i fasolka(~18.02.2005)
      lilypie.com/days/050218/0/21/1/+1
    • To chyba musi być miłe uczucie jak kochany mąż kupuje swojej żonie jakiś
      prezencik,kiedy urodzi sie dziecko.Ja tego niedoświadczyłam,bo mój nawet nie
      kupił mi na tą okazję głupich kwiatów i na pytanie czemu nie kupił,odpowiedział
      krótko "i tak zwiędną i je wyrzucisz"!Zrobiło mi się cholernie głupio i smutno
      przede wszystkim,że w takim dniu kiedy urodził się nasz synek niestać go było
      na taki mały gest,a który sprawiłby ogromną radochę,no cóż może będzie miał
      jeszcze okazję się poprawić.
    • Ja dostałam!
      Jeszcze na sali poporodowej, gdy leżałam z synkiem w ramionach mój mąż wsunął
      mi na palec piękny złoty pierścionek ze słowami: "to za Pawełka"
      Strasznie mi się przyjemnie zrobiło. Poczułam, ze jestem dla męża najważniejsza
      i wyjątkowa.
      A jak przyszła położna sprawdzic czy ze mną wszystko w porządku to nie mogłam
      się powstrzymać i wyciągnęłam do niej rękę z nowym pierścionkiem pytając czy
      ładny, bo właśnie dostałam od męża. A ona na to, ze "jeeeejku, ona juz 20 lat
      pracuje a pierwszy raz cos takiego widzi i że mam wielkie szczęście, bo mam
      męża, który potrafi docenić trud porodu..." no i wtedy to juz byłam tak
      uszczęśliwiona, ze mogłabym zacząć rodzić od nowa - Haha! żartuję, oczywiście!

      Później mąz mi się przyznał, ze cały miesiąc nosił ten pierścionek przy sobie,
      żeby go mieć w razie gdybym niespodziewanie urodziła smile

      Pozdrawiam z pierścionkiem na palcu big_grin
      Anet
      --
      Zaprowadź mnie do łazienki a powiem ci jak wygląda cały twój dom

      Strona Pawełka
    • Ja nie znalam tego zwyczaju ...

      Kiedy juz wiedzialam, ze spodziewam sie dziecka (to byl jakis 6 tydzien) i
      powiedzialam o tym mezowi ... tego samego dnia dostalam od niego w prezecie
      sliczna broszke z bursztynem ... on wie ze uwielbiam bursztyny. Bylo to
      przemile i takie kochane z jego strony.

      ... Ktoras z Was napisala ...
      "Poza tym, ja się nie czuję bohaterką z powodu zajścia w ciążę i urodzenia
      dziecka. Dla mnie to taka normalna kolej rzeczy, ot, biologia."

      Moze dla tych z Was ktore latwo zachodza w ciaze i przechodza ja bez wiekszych
      komplikacji stan ten wydaje sie ... "ot zwykla biologia"

      Dla mnie zajscie w ciaze jest wielkim wyczynem ... nie takim prostym w cale
      jakby sie moglo wydawac ... a jej donoszenie i urodzenie zdrowego dzidziusia...
      na razie przynajmiej dla mnie nieznane ...

      Ta broszka jest i bedzie dla mnie wielka pamiatka ...

      Nika
      • No, Nikusiu, niezupelnie.
        Czasem, jesli na urodzenie dziecka czeka sie dlugo, a po drodze zdarzaja sie
        rozne - czasem tragiczne - okolicznosci i komplikacje, to wlasnie wtedy
        najwiekszym prezentem jest samo dziecko...
        --
        Is.
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
        • > A fakt, że za _syna_ czyli pełnowartościowego członka rodu dostaje się droższe
          > kamienie... - naprawdę mnie razi.

          To ja napisałam, że był kiedyś taki zwyczaj, że za syna pierścionek z
          brylantem, a za córkę szmaragdy. Po pierwsze napisałam to żartobliwie, bo czasy
          się zmieniły, po drugie szmaragdy nie są bynajmniej tańsze.
          I myślę, że ktoś tu sobie podłożył pod to treści jakich nie było, w mojej
          rodzinie też był ten szmaragdowo-brylantowywink zwyczaj, a powiedziałabym że
          tradycje feministyczne były bardzo silnesmile i narodziny córki zawsze były
          ogromną radością.

          Isma ja się zgadzam, że narodziny dziecka są największym darem, ale nadal będę
          się upierać, że prezent od męża jest ładnym zwyczajem. Choć oczywiście
          nieobowiązkowymwink))

        • Isma ... nic takiego nie napisalam.
          Wiec nie rozumiem tych slow ... "No, Nikusiu, niezupelnie"

          A o tym jak dlugo czeka sie na dziecko i o tragicznych okolicznosciach i
          komplikacjach nie trzeba mi tlumaczyc ...

          Prezent nie ma tu nic do rzeczy ... to tak jak te rozmyslania czy chce sie
          chlopca czy dziewczynke ... czy poprostu zdrowe dziecko.
          Oczywiscie ze dziecko jest darem najwiekszym samym w sobie ... zadne prezenty
          tego nie zmienia

          Nika
    • Hmm, dostałam jeszcze w szpitalu bukiet kwiatów, ale nie myślałam w tych
      kategoriach, że to prezent za urodzenie. Zresztą dostałam również bukiet od
      mojego taty, a on za co mi dziękował?..... No chyba, że : po dwóch córkach -
      wnu ( zawsze chciał mieć syna). Kwiaty były baaardzo miłe, ale najważniejsza
      jego obecność w trakcie i pomoc potem. Zwłaszcza , że Bartuś nie chciał ssać i
      kramiłam go odciągając , a potem modyfikowanym. Czułam się gorsza ( do tej pory
      mam łzy w oczach jak o tym pomyślę) i tylko mojemu mężowi zawdzięczam, że nie
      wpadłam w depresję.
      --
      MÓJ BARTUŚ ur. 1.10.2001 r.
      • Nie rozumiem ironicznego zdziwienia tych, które dziwia się tej tradycji.
        Zresztą czy ja wiem, czy to tradycja... może nie wszędzie. Ja o niej nie
        wiedziałam, mój mąż też nie. Po powrocie ze szpitala z dzieckiem zastałam
        pięknie wysprzątane mieszkanie i armię pluszaków z transparentem "serdecznie
        witamy..." i tu imię moje i synka. Popłakałam się ze wzruszenia. Nie
        oczekiwałam czegoś szczególnego jako "podziekowanie" ale wiem, że na pewno
        byłoby mi miło, gdybym dostała jakiś drobiazg na pamiatkę. Np coś ze złota,
        chociaż nie noszę, bo nie przepadam. To jest bardzo miłe i nie ma co udawać, że
        nie. Po prostu mężowi nie przyszło do głowy. Ciąża i poród to duży wysiłek dla
        kobiety i zasługuje, by go docenić. Nie rozumiem, czemu tak to bagatelizujecie
        ("nic takiego, biologia"). Dla mnie to nie było takie "Nic". Właśnie, że
        wielkie, gigantyczne COŚ. Łańcuszek, pierścionek, kwiaty - to jest dla mnie
        symboliczny wyraz takiego szcunku. Oczywiscie nie twierdzę że te, które tego
        nie dostały mają mężów do kitu smile Ważne jest to, co na co dzień. Ale takie
        symboliczne gesty są cudne smile
    • Dla mnie najpiekniejszym preznntem były łzy w oczach meża i wyszeptane przez
      ściśnięte gardło: dziękuje kochanie, świetnie sie spisałaś...
      Każdy prezent mozna zgubic, a to wspomnienie zostanie ze mną do końca zycia.
      --
      Pozdrawiamy
      Kasia i Szymek (09.09.2003)
      Synek-Szymek
      Strona Szymonka
      • hehehe--też pmiętam jak po raz pierwszy pokazano mojemu meżowi synka i on miał
        łezki w oczach---to było takie czułesmile
        A przy drugim dziecku (już można było wchodzić na porodówkę)taaakie wielkie
        łapska mojego męża ściskały taką małą kruszynkę i znów oczka były
        szkliste.........Mamoszyma--tych chwil się nigdy nie zapomina i mimo że
        dostałam prezent "biżuteryjny" to te oczka będę ciągle pamiętać.
        • dla mnie największym prezentem było to że był przy mnie jak rodziłam i pomagał
          mi...
          dla mnie niezręczne jest określenie "prezent ZA urodzenie" bo kojarzy mi się
          jakbym robiła to na zlecenie, dla męża. a przecież robiłam to dla NAS.
          pierścionek owszem dostałam, ale mąż kupił mi z radości jak Tomek był jeszcze w
          brzuszku.
          chyba że to była zaliczka a'konto?... wink)
          --
          ... Ty mi nie mów gdzie jest piłka, tylko czy dobrze stoję!...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.