Dodaj do ulubionych

a miało być już dobrze...........................

21.02.05, 10:01
nerwy mi juz puszczają... czuje ze juz nie moge tak dłużej...
myslałam że wszystko zacznie sie układać... ale sie przeliczyłam...
jak poznałam mojego obecnego faceta wydawało mi sie że jest najwspanialszym
człowiekiem pod słońcem , taki mądry , inteligentny , uroczy , zabawny... z
takim ciekawym zyciem! szkoda tylko że po czasie okzazało sie że połowa z tego
co o sobie opowiadał to stek kłamstw! ja zaczełam go przyłapywac na kłamstwach
i w końcu sie wkurzyłam i zaczełam , pojechałam do jego babci (która przez
kilka lat go wychowywała)i porozmawiałam z nia , opowiedziałam o tym pełnym
przygód życia mojego lubego - biedna babcia - nie wiedziała co powiedziec - bo
wyszło na jaw że jej ukochany wnuk to kłamca do potęgi entej...
była wtedy wilekaaaaaaaaaaaaa awantura - mój facet obiecał wtedy wiecej nie
kłamać...
od tego momentu mineło wielu czasu a on nadal kłamie... zawsze ma na swoje
kłamstwa jakies wytłumaczenie! kiedy mu zarzuce że oszukuje oburza sie i obraża!
jedym z jego problemów jest to że kreuje siebie na kogoś kim nie jest! nie
wiem z czego to wynika - z kompleksów? ale na jakim punkcie? przeciez on jest
bardzo inteligentny , ma niesamowita wiedze...
wiecie co on wmawia swoim znajomym? ledwo co studiuje prawo a on rozpowiada że
jest doradcą prawnym i finansowym , ze ma własną firme , ze pracuje po 16
godz. na dobe!!! tak - własnie takie cos przeczytałam dzisiaj w jego archiwum
gg - chwalił sie przed jednym z kolegów... rece mi opadły!
kiedys podobna bzdure przeczytałam w rozmowie z jego własnym bratem - napisał
mu że pracuje gdzies daleko od domu i nie ma go w domu jakies 3 dni w
tygodniu! a dzieki Bogu dopiero od tygodnia pracuje... chociaz teraz zaczynam
sie zastanawiać czy on w ogóle pracuje...
zadzwoniłam do niego i powiedziałam że wiem jakie kity wciska swoim znajomym -
oczywiście wysłuchałam litanii jaka to ja nie jestem benzadziejna , że nic
nie rozumiem a na koniec trzasnał słuchawką!
żeby ktos mi nie zarzucił ze czytam jego poczte prywatna czy gg - wczoraj
zaczał coś mocno kręcic wieczorem więc musiałam go sprawdzić - i nie myliłam
sie...
ryczec mi sie chce , łzy mi sie same cisną do oczu... w jakie ja gó..
wdepnełam! i co mam teraz zrobić? wywalic go? wlasnie na to mam ochote ,
spakowac mu waliski iw wynocha! szkoda tylko żejestesmy na etapie poszukiwań
mieszkania i wyprowadzki od mojej mamusi z która wytrzymac sie juz nie da...
poza tym prowadzimy razem firme która zaczyna sie rozkręcać...
jesli nie będe z nimm mieszkac wtedy nikt kompletnie nie zajmie sie dzieckiem
, nie wiem nawet czy w takiej sytuacji bede mogła szkołe skończyć...
mam go dosyć - a on robi wszystko tak zebym to ja czuła sie winna a z siebie
robi niewiniątko...
jestem między młotem a kowadłem - ciągnac ten bezsens dalej i wyprowadzac sie
z nim czy wykopac go i zostac u mamy - jakos sobie tego nie wyobrażam - ona
mnie nie znosi po prostu...
naprawde miałam nadzieje ze sie ułozy - ze on zacznie pracowac , ze sie
wyprowadzimy , że firma zacznie działać... no i mamy cudownego synka...
czuje sie bezradna , kompletnie nie wiem co mam zrobić...
mam 25 lat a moje zyie przecieka mi przez palce...
Obserwuj wątek
      • sowa_hu_hu Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 10:16
        ale czy tak sie zachowuje normalny człowiek??? podaje sie za kogos kim nie jest?
        ja może nie mam sie czym chwalic ale zawsze mowie tak jak jest!

        gdybym wam powiedziała jakie on bajki o sobie wymyslał na początku naszego
        związku... ale nawet wsyd mi to napisać!
        tak wiec to nie jest odwet za przechwałki kolegów(z reszta w tej rozmowie przez
        gg kolega go tylko zapytał czym sie zajmuje a mój zaczął sie w bajokopisarza
        bawić...)
        on nie okłamał tylko mnie ale moją rodzine , moich znajomych , swoją rodzine...
        wciskał takie kity że płakac sie chce jak sobie przypomne!
        • koleandra Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 10:24
          On ma o sobie takie wysokie mniemanie a w rzeczywistości jest przeciętny... no
          i chyba ciężko mu się z tym żyje. No niby to, że kolegom opowiada bzdury to mu
          można wybaczyc ale to, że okłamywał tyle razy Ciebie to już nie bardzo. Ja bym
          też zrobiła awanturę. Powiedziałabym, niech nie zmysla bo tak naprawde to jest
          jednym wielkim g...m, któremu się wydaje, że jest posągiem Napoleona.
          Napisze Ci jeszcze, dlaczego mnie to bawi... Twój chłop ma potężną wyobraźnię!
          Tak mają tylko dzieci, które bawią sie lalkami np. a wyobrażają sobie, że są
          matkami, chodzą do pracy i w ogóle mnóstwo różnych bajek. Ale dorosły facet?
          --
          Anka
          Ada
          i
          brat
          • sowa_hu_hu milha 21.02.05, 10:28
            przeczytałam wszystko od poczatku czy nie bardzo?
            kłamał mnie na początku ale ja o tym nie wiedziałam , bo niby skąd! dopiero
            potem zaczełam sie domyslać...
            i gdzie ja napisałam że mi to nie przezkadzało????????????
            bardzo mi to przeszkadzało i dlatego rozwiązałam tę cała jego "zagadke"...
            ale obiecał ze sie zmieni - ty byś nie dała szansy...? może i nie...
            ja dałam...
            ale niestety niewiele sie zmieniło...
    • joasiiik25 Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 10:12
      "jedym z jego problemów jest to że kreuje siebie na kogoś kim nie jest! nie
      > wiem z czego to wynika - z kompleksów? ale na jakim punkcie? przeciez on jest
      > bardzo inteligentny , ma niesamowita wiedze"

      moze jest inteligenty, moze ma wiedze,ale jakos w zyciu tych dwoch czynnikow
      nie umie wykorzystac i z tad biora sie jego kompleksy.
      wiesz latwiej byc szefem wikcyjnej spolki niz ojcem, mezem i facetem w realnym
      swiecie.

      wspolczuje serdecznie i zycze trafnych wyborow
      --

      Śpiący aniołeksmile
        • sowa_hu_hu joasik 21.02.05, 10:21
          mozesz sie powstrzymac chociaz raz???

          z resztą tak sie składa że z ciebie w tej materii też jest niezły numer więc
          nawet wstyd głos zabierać...
          • joasiiik25 Re: joasik 21.02.05, 10:27
            nie wiem od czego mam sie powtrzymac?
            tolerowalas to przez x lat, teraz przejrzalas nas oczy? wspolczuje Ci
            serdecznie i nawet mi szkoda Ciebie (bez cienia zlosliwosci), ale skoro i mnie
            traktujesz jako oszustke( szczerze mnie zadziwily Twoje slowa) to oki

            zamilcze

            kobieto zrob w koncu cos ze swoim zyciem
            --
            Śpiący aniołeksmile
                • koleandra Do Joasiiik25 21.02.05, 10:39
                  Joasik, czy Ty na prawdę nie rozumiesz o czym mówi Sowa? Zachowujesz się jakbys
                  nie rozumiała. Sowa nie ma Ci za złe Twojej "złośliwości", ona ma Ci za złe
                  świństwo, które jej kiedyś zrobiłaś oraz Twoją wpadkę z nickami (sama
                  zachowywałas sie bardzo podobnie jak jej mąż uzywając wyobraźni i gadając sama
                  ze sobą) więc teraz udzielanie przez Ciebie "dobrych rad" jest żałosne.
                  Jak Cię Sowa prosi grzecznie o nie wtrącanie sie to Ty miej honor i się oddal
                  po prostu. Sorki, ale przypomina mi sie tutaj słynne przysłowie "Pluj świni w
                  twarz a ona mówi, że deszcz pada".
                  --
                  Anka
                  Ada
                  i
                  brat
                    • aszlan Re: Sowo ... 21.02.05, 11:12
                      Tak, to choroba , najprościej mówiać to mitoman to notoryczny kłamca, ale nie
                      każdy kłamca jest mitomanem. Kłamca kłamie cynicznie dla osiągniecia korzysci
                      (materialnych i niematerialnych), ale nie traci kontaktu z rzeczywistością,
                      mitoman zaś z zasadzie zaczyna wierzyć w swoje opowieści.
                      Albo jeszcze inaczej kłamstwo większosci ludzi może wynikac z litości, strachu,
                      samoombrony a mitoman kłamie dla przyjemnosci.


                      Pozdrawiam, Malgosia
                      Klub mam po trzydziestce smile
                • wegatka Re: joasik odstosunkuj sie od mojego zycia!!! 21.02.05, 10:40
                  Asiu, bez urazy, ale powiedz mi w którym miejscu udzieliłaś Sowie jakiejkolwiek
                  rady? Jak na razie wydaje mi się, że tylko komentujesz zachowanie Jej faceta.
                  To, że on zachowuje się nieodpowiedzialnie to Sowa już wie. A takim gadaniem
                  wpędzasz Ją tylko w większy dół, nic a nic nie pomagając.
                  --
                  <><><><><><><><>
                  ....*....*....*....*....*....*....
                  ....*....*....*....*....*....*....
                  <><><><><><><><>
                  • joasiiik25 Re: joasik odstosunkuj sie od mojego zycia!!! 21.02.05, 10:47
                    mylicie sie udzielilam jej pewnej wskazowki, moze faktycznie jej facet boi sie
                    doroslego zycia? moze obecna sytuacja go przerasta, dlatego woli fantazje i ten
                    jego swiat w ktorym wszystko mu wychodzi? sowa powinna sie nad tym zastanowic i
                    podjac wlasciwe kroki, na wszystko jest lekarstwo

                    tylko Wam jest lepiej mnie ZAKRZYCZEC niz przeczytac na spokojnie co mam do
                    powiedzenia. no coz...
                    --
                    Śpiący aniołeksmile
                      • sowa_hu_hu Re: joasik odstosunkuj sie od mojego zycia!!! hmm 21.02.05, 13:16
                        jeszcze jedno...

                        ja nie uwazam ze mój facet jest jakims totalnym benzadziejnym niedorajdą!
                        uwazam ze drzemie w nim olbrzmi potencjał...
                        poza tym jest do dobry i ciepły człowiek który w wielu sprawach mi pomógł i był
                        przy mnie kiedy było mi bardzo ciężko...
                        tylko że kiedy sie poznalismy ja byłam z nim szczera , powiedziałam o sytuacji w
                        jakiej jestem...
                        a on od poczatku mnie okłamywał...
                        ja nie chce go sprawdzać , mieć nad nim kontroli... ja bym tylko chciała żeby
                        przestał kłamac mnie i innych ludzi... i żeby poświęcał mi więcej czasu... żebym
                        czuła sie potrzebna i bezpieczna... a tak juz nie jest od dosc dawna! mimo iz
                        rozmaiwłam z nim wiele razy na ten temat...
                        mnie sie wydaje że jemu jest wygodnie po prostu - ma mnie pod reką... ma dziecko
                        przy sobie... w wolnym czasie tylko i wyłącznie napiernicza w gry... ja sie
                        powkurzam a i tak mi przejdzie... więc w sumie po co mnie zostawiać? mozna
                        znieśc jak czasami poględze...
                        szkoda że faceci nie potrafia sie psotawić w mojej sytuacji - kobiety totalnie
                        zaniedbanej przez swojego faceta... i okłamywanej...
                        ja tez nie byłam zawsze wobec niego fair ale z mojej strony jest chęc zmiany...
                        a on jest tak bierny ze płakac sie chce...


                        ps. on nie musiał kłamac żeby mi zaimponować...
                • mik5 Re: joasik odstosunkuj sie od mojego zycia!!! 21.02.05, 11:44
                  Joasik, nie mówi się nikomu, ze przegrał swoje życie, bo po pierwsze to nigdy
                  nie jest prawda: zawsze jest czas na zmianę, no chyba,że się właśnie umiera, a
                  po drugie to typowy cios poniżej pasa. Chyba nie chcesz być forumowym Gołotą?

                  Pozdrawiam Was wszystkie
                  mik
    • adsa_21 ja bym sie wyprowadzila.. 21.02.05, 10:42
      to trudna sprawa i nie wiem czemu Twoja facet takie zagrywki robi..on chyba
      koniecznie w oczach innych osob chce uchodzic za kogos innego..tylko PO CO?
      Czytalam sporo o Twojej sytuacji, jesli tylko masz sie gdzie wyprowadzic - to
      zrob to.
      Olej mame, swojego chlopa, moze jak zobaczy ze sytuacja jest podbramkowa to sie
      otrzasnie!!!
      nie ma sensu bys marnowala swoje zycie!
      Albo najpierw wywal chlopa, pozniej zacznij cos kombinowac...
      A moze poznasz kogos wartosciowego z mieszkaniemsmile?
      zycze Ci duzo szczescia i trzymam za ciebie kciuki!!!
      • klotka_2 Re: ja bym sie wyprowadzila.. 21.02.05, 12:15
        Jeszcze raz ja.
        Zacznę tradycyjnie od przerosin - nie obraź się na rady dziadka :o)
        ale zastanowiłaś się co jej radzisz? Ma się wynieść z domu - GDZIE i JAK, skoro:

        1. Nie ma centa przy dupie.
        2. Jedyna szansa to zmienić, to chyba jej firma (zdaje się, że zależna od męża).
        3. Jasne. Znajdzie "kogoś z mieszkaniem" i zrobi się różowo. A jej mąż
        ("inteligenty, mądry"; "studiujący prawo") powie sobie "o! jaki ja jestem
        okropny!. Weź naszego syna i idź kocha sowo do innego faceta. Tam ci będzie
        lepiej". Wtedy dopiero zrobi się prawdziwy problem!
        4. "Jak zobaczy, że sytuacja jest (...) to się otrząśnie". Stawiam 1000 złoych,
        że po krótkim czasie dojdzie do wniosku, ze w sumie to jest mu lepiej. Nikt go
        nie sprawdza, nikt nie jazgocze za uchem. Więc po co mieszkać razem?

        Ot i takie są efekty rozwiązań wzorowanych na amerykańskich serialach.
        • sowa_hu_hu klotka 2 21.02.05, 12:28
          męska solidarnośc widze...

          co ty myslisz? że ja siedze i czytam jego listy , jego gg , ze go sprawdzam cały
          czas?
          tak nie jest i nie było nawet wtedy kiedy tak bardzo mnie oszukał!
          wczoraj kręcił więc przeczytałm jego gg no i wyszło szydło z worka! miałam racje
          - okłamał mnie znowu!
          ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z powagii sytuacji... co ty bys zrobił gdyby
          zona cie okłamywała? nie sprawdziłbys jej? zostawił bys to ot tak...?

          co do tego że on wyjdzie na prosta i mnie zostawi... moze to zrobic w kazdym
          momencie! ja mu nie bronie...
          prawda jest taka że jestem bardzo tolerancyjna bo niejedna baba na moim miejcu
          by go w tyłek kopneła juz dawno temu!
          ja temu człowiekowi już wielokrotnie próbowałam zaufać i on to zaufanie zawiódł...
          nie rób ze mnie potwora!
          a sprawa z moja matka to zupełnie inny rodział...
          gdzie ja napisałam ze uwazasz sie za ideał? skąd ten wniosek? ja tez popełniam
          błędy ale nikogo notorycznie nie oszukuje!

          a co do firmy to ci sie źle zdaje - prowdzimy ja razem - tak że nie jestem od
          niego zależna w tej kwestii...

          z reszta nie będe ci tego tłumaczyc bo widze że ty juz swoje zdanie masz...
          szkoda tylko ze mylne...
          • klotka_2 Re: klotka 2 21.02.05, 12:36
            sowa_hu_hu napisała:

            > wczoraj kręcił więc przeczytałm jego gg no i wyszło szydło z worka! miałam
            racje
            > - okłamał mnie znowu!

            Droga Sowo. Bez urazy, ale zatem jedno z Was jest po prostu idiotą.

            1. Okłamał Cię wczoraj a dowody "zbrodni" są jak byk na komputerze.
            2. Wychodzi spokojnie do pracy, nie kasując dowodów.

            Litości! To już nawet poniżej brazylijskiego serialu.

            Bo widzisz dziecko, na podstawie tych parudziesięciu zdań, które napisałaś, to
            ja mogę sobie myśleć, że jesteś sfrustrowaną, leniwą babą, której marzy się
            książę z bajki ale jej wybranek nie pasuje do przygotowanej wcześniej zbroi.
            Zatem trzeba mu to na każdym kroku przypominać, aż faceta szlag w końcu trafi i
            dla świętego spokoju będzie wymyślał bzdury, żeby tylko ten wampir energetyczny
            w końcu się od niego odczepił :o))

            Mam propozycję - gawiedź będzie miała uciechę. Wklej proszę tutaj owo krytyczne
            archiwum GG Twojego męża i powiedz nam co mówił CI wczoraj. Zróbmy sąd
            kapturowy i oceńmy, kto ma rację.
              • klotka_2 Re: klotka 2 stuknij sie w czoło ale porządnie 21.02.05, 12:45
                Nie wychwytujesz pewnego niuansu, muszę zatem prostymi słowy.

                Otóż, chodzi mi o to, że NIKOGO nie można oceniać i ferować zaocznie wyroków
                jeżeli nie da się mu ŻADNEJ możliwości obrony. I to jest sedno.

                A solidarność plemników mylisz ze zdroworozsądkowym podejściem do sprawy.
                Powiedz mi, szukasz RADY czy grona poklepywaczy, którzy POWTWIERDZĄ TYLKO to co
                już sobie ułożyłasz w głowie?
                • sowa_hu_hu Re: klotka 2 stuknij sie w czoło ale porządnie 21.02.05, 12:52
                  człowieku ja sobie niczego nie ułozyłam!

                  co ty myslisz że mi z tym przyjemnie że jest jak jest??? ze sobie wymyslam żeby
                  wyładowac jakies emocje?
                  pisze tak jak jest!
                  zdecydowanie bardziej wolałabym nie miec tego problemu!
                  i to nie jest zaoczne ferowanie wyroków - jak dla mnie to jest bardzo naoczne!
                  mam z tym do czynienia od paru lat...
                  a twoje podejście nie jest zdroworozsądkowe...
                  rady juz znalazłam ale nie w twoim poście...

                  a poukładac w głowie to ty sobie musisz...

                    • sowa_hu_hu Re: Sowa.... 21.02.05, 13:00
                      nie dzwoniłam...

                      a ten pan nie musi mnie lubić...

                      jest w moim otoczeniu facet który zna zarówno mnie jak i mojego faceta i on
                      obiektywnie ocenia ta sytuacje... dzięki niemu wiem że nie przesadzam , że to
                      nie moje wymysły...

                      poza tym ja wielu rzeczy dowaiduje sie przez przypadek - ktos dzwoni - ja
                      odebieram telefon - i dowiaduje sie że mój facet cos komuś obiecał , nie
                      dotrzymał słowa itp... cały czas jacys obcy ludzie maja do niego pretensje...
                      chyba to sie skądś bierze... na pewno nie z mojej głowy...
    • gagunia Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 10:49
      tez mi to wyglada na mitomanie. znam dwie takie osoby. nie wiem, jak sie
      zachowuja w stosunku do bliskich, ale w srodowisku nikt nie bierze tego, co
      mowia na powaznie. klamia w zywe oczy, wymyslaja niestworzone rzeczy. jeden to
      facet 30-letni - bajarz nad bajarze. a druga osoba to kobieta po 50 i z
      opowiesci mamy wiem, ze ma tak od dziecka - zmysla historyjki o sobie, swojej
      rodzinie itp.

      moze to sie da jakos leczyc????
      --
      Słucham muzy
      Nakremowany smile
      Intelektualista
      Zimowy spacerek
          • lola211 Re: wyjście? 21.02.05, 17:38
            Nie sadze, aby to bylo uleczalne.Mam okazje obcowac z osoba cierpiaca na taka
            wlasnie przypadlosc.Ubarwia, koloryzuje, dodaje.Ci, ktorzy go znaja, traktuja
            te opowiesci z przymruzeniem oka, reszta sie nabiera.Tez mnie to denerwowalo,
            bo takie fantazjowanie jest mi obce, ale juz sie przyzwyczailam.Dodam, ze ta
            osoba jest dusza towarzystwa, ogólnie lubiana, choc chwilami irytujaca.Co
            ciekawe nie dostrzega, ze inni "nie lykaja" jego historyjek.
            Sam jest przekonany, ze wszyscy wokol tez nie sa prawdomówni.
            Taki typ i juz.
            Jednak nie wydaje mi sie to powodem do rozstania, zdemaskuj go raz i drugi
            sowo, to mu sie odechce, o ile bedzie klamal przy Tobie.
        • kawka74 Re: wyjście? 21.02.05, 11:07
          zdaje się, że masz w domu barona Munchausena... Psycholog by mu nie zaszkodził, ale wątpię mocno, czy da się tego Twojego "wysłać". Bez odrobiny dobrej woli z jego strony szanse na ustawienie pana barona do pionu są niewielkie. Rozumiem, jak musisz być umęczona tymi fantastycznymi opowieściami, niepewnością, co jest prawdą, a co nie, ale obawiam się, że Twój mężczyzna ma to we krwi i bez pomocy z zewnątrz niewiele da się zmienić. On już ma odruch "ubarwiania", czy - nazwijmy rzecz po imieniu - łgania. Trzeba by go przeprogramować z "Łgarza v.1" na "Prawdomówny v.3" , ale tego sama nie dokonasz.
          Gdybym była na Twoim miejscu, sama pogadałabym z psychologiem, przedstawiła problem, a potem ustaliłabym wspólnie z fachowcem linię postępowania.
          • klotka_2 Re: wyjście? 21.02.05, 12:29
            Fajne z Was towarzystwo wzajemnego poklepywania się po łopatkach i łaskotania
            za uszkami 8) Bezbłędnie rozpoznajecie objawy (podane z trzeciej ręki),
            stawiacie błyskawiczne diagonozy niczym doktor Kilder. W całej tej idylli
            brakuje mi tylko jednego - rzeczony "pacjent" nie miał możliwości napisania
            nawet słowa, żeby pokazać jak wszystko wygląda z dugiej strony.

            Sowo! Podeślij mu adres na ten wątek. Niech sobie poczyta - wg mnie to byłoby
            całkiem rozsądne rozwiązanie. A i sam chętnie bym poznał jak to wygląda from
            the dark side of the moon :p

            Pozdrawiam, pilnie śledząc rozwój wypadków...
            • kawka74 Klotka_2 21.02.05, 13:00
              "Pacjent" o ile się nie mylę, jest tatą, więc może wyżala się na forum eTata smile Swoją drogą jestem ciekawa, jak on przedstawiłby tę sytuację.
              Oceniamy sytuację z takiego punktu widzenia, jaki nam podała Sówka. Poprosiła o radę, my staramy się cokolwiek doradzić, piszemy jak to wygląda z naszej perspektywy, i to często na gorąco, na świeżo. Gdybyśmy chcieli być tacy korekt, nie oceniać, nie radzić, forum umarłoby bardzo szybko.
              A łaskotanie za uszkami bardzo lubię. Jeszcze tylko proszę o drapanie po pleckach ;p a doktor Kildare jest moim niedoścignionym ideałem, jeśli chodzi o tempo diagnozowania wink
    • wegatka Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 11:00
      Sowo wiem, że bujna wyobraźnia Twojego Tomka jest wkurzająca, ale może nie warto
      (przynajmniej dopóki nie jest to szkodliwe) psuć sobie tym nerwów. Jak chłopak
      lubi się w ten sposób dowartościować, to proszę bardzo. Ostatecznie to on się
      potem naje wstydu, a nie Ty.
      Jak o tym czytam, to przypomina mi się zaraz moja teściowa. Ona ma czasem
      podobnie. Potrafiła do kogoś opowiadać, że pracuje na uczelni i jest inżynierem,
      a w rzeczywistości pracowała w klubie studenckim i na dobrą sprawę ma tylko
      nieskończoną szkołę średnią. Ona po prostu lubi być kimś ważnym, szczególnie
      przy osobach , które widzą ją po raz pierwszy. Bardzo lubi też chwalić się
      znajomością z osobami zajmującymi jakieś ważne stanowiska w mieście. Wystarczy,
      że z kimś takim zamieniła w życiu dwa zdania to już mówi, że to jej kolega. To
      jest takie małe "zboczenie", które należy chyba potraktować z lekkim
      przymrużeniem oka.


      Pozdrawiam Ciebie cieplutko. Wegatka
      --
      <><><><><><><><>
      ....*....*....*....*....*....*....
      ....*....*....*....*....*....*....
      <><><><><><><><>
    • kalina_p Sowa! 21.02.05, 11:14
      Poczekaj troche - piszesz, ze od tyg. parcuje...niech popracuje, dowartosciuje
      sie troche tym, ze ma prace, bedzie zajety i moze przestanie. Bo tak sobie
      pomyslalam - wiesz, moze on sie tak po prostu podbudowywal, facet po postu
      wpadl w dola, ze nie ma roboty a inni, głąby jakieś, mają i musiał sobie ego
      jakoś podbudować? Może się ułży samo, w koncu jak ma juz robote to sie tym
      zajmie a i zdanie sam o sobie juz ma na pewno lepsze...poczekaj moze troche,
      poobserwuj a na pewno pilnuj, zeby Tobie nie kłamał...
      --
      Kindziorek ma 4 tyg.-śpioch!!!
      życie jest piękne...
      • beata985 Re: Sowa! 21.02.05, 11:19
        a na pewno pilnuj, zeby Tobie nie kłamał...


        i to jest sedno sprawy ,bo co zrobić jak facet Cie oszukuje,tracisz do niego
        zaufanie,i dopóki są to tylko oszustwa na "małej"linii to skąd miec pewnosc,że
        w innych sprawach też Cię nie zacznie oszukiwać???
        ta która tego nie doswiadczyła,nie zrozumie,
        pozdrawiam Cie sowa,trzymaj sie
        --
        uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
        smile))
    • 18lipiec sowa 21.02.05, 12:02
      ręce mi opadły. ja nie wiem co ci powiedzieć, ja bym zwiewała od takiego
      bajarza jak najdalej.
      --
      Chcę tylko żeby wszystko
      Śmiało do mnie zgłaszać
      Mówić co jest nie tak
      Za nic nie przepraszać
    • klotka_2 Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 12:02
      Witajcie,

      Wcześniej już pisałem dwa razy tutaj prosząc o pomoc w wypełnieniu ankiet -
      dziękuję!

      Ale do rzeczy. Szanowna "Asio otus", często walę z mostu, więc teraz też sobie
      na to pozwolę. Przecieć to nie trzyma się kupy!:

      1. "Takie coś przeczytałem w jego archiwum GG..." - czyli zakładam, że wiesz z
      kim pisał, doskonale znasz tą osobę i wiesz jakie stosunki ich łączą? Pewnie
      też świetnie orientujesz się w całej historii ich rozmów, bo nie wyrwałabyś
      zdania z kontekstu, prawda?

      2. "Wczoraj zaczął mocno kręcić..." - i oświeć nas, droga Sowo, jak sytuacja
      się zakończyła? Skoro sprawdziłaś dziś jego GG, bo musiałaś mieć potwierdzenie,
      czy cię kłamie, czy nie, to napisz nam - co ustaliłaś? Kręcił tego wieczora,
      czy może po prostu próbował się wytłumaczyć??? Jakoś się nie chwalisz.

      Poza tym, piszesz, że jest "inteligentny, mądry, etc.". To czemu jest tak
      głupi, że "kompromitujące" go rzeczy zostawia na widoku i w 3 minuty możesz je
      sprawdzić (GG, poczta, etc.)??? Skoro wie, że zawsze możech go sprawdzić, to
      czemu tego nie ukrywa??? Czy ty nie wyolbrzymiasz czasem?

      Ja to widzę tak (nie obraź się!):

      1. Facet "stworzył" swój życiorys - jak piszesz - kiedy się poznaliście. A nie
      pomyślałaś przez chwilę, że chciał ci po prostu zaiponować, zdobyć cię?
      Kłamstwo wylazło na wierzch - pewnie obojgu wam było b. ciężko. Nie chce mi się
      jednak wierzyć, że skoro zostaliście razem, to on dalej opiera wszystko na
      kłamstwach.

      2. Nie wytrzymałbym z taką kobietą jak ty! Wyobraź sobie kogoś, kto sprawdza
      twoje GG i na podstawie rozmów z osobami, o których nie ma pojęcia, układa
      własne historie. Kogoś, kto dzwoni do Twojej pracy (coś takiego piszesz w
      kolejnym wątku), żeby sprawdzić, czy tam pracujesz. Przecież, jakby moja
      urządziła mi taki show w robocie, pomyślałbym, że całkowicie postradała zmysły!
      Kogoś, kto opisuje cię innym ludziom nie dając _żadnej_ możliwości obrony -
      prezentujesz nam tu wizję faceta-potwora, który niszczy ci życie. I nie masz w
      tym żadnego udziału własnego??? Jesteś ideałem, który padł ofiarą "bezdusznej
      matki" i "faceta terrorysty"???


      Nie obraź się ale ja to widzę bardzo paradoksalnie. Otóż, obawiam się, że kiedy
      Twój mąż mocno stanie na nogach finansowo (a skoro, jak piszesz ma taki
      potencjał), to wtedy może być po waszym związku. Jestem prawie pewien, że
      dokonując rachunku plusów i minusów dojdzie do wniosku, że kogoś, kto go:
      inwigiluje; oskarża na podstawie jakiś idiotyzmów; wydzwania do jego szefa;
      żeby sprawdzić czy faktycznie pracuje (sic!), najlepiej po prostu odstawić na
      boczny tor niż się z nim użerać.

      Obym był złym prorokiem i żeby się nie okazało, że za rok napiszesz tutaj
      post: "Zostawił mnie i kazał ustalić, jak dzielimy się dzieckiem. Mówi, że nie
      wytrzymał mojego nagabywania i ma mnie dość. A przecież ja jestem taka dobra..."

      Jeszcze raz proszę, żebyś się nie obraziła - to jest mój punkt widzenia.
        • klotka_2 Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 12:23
          O proszę! To jest dopiero dobre, kalinko! Nawet nie pomyślałem o tym.

          Wyobraźmy sobie taką sytuację: ktoś cię notorycznie kontroluje, sprawdza i masz
          już tego dość. Zostawiasz zatem na wierzchu jakąś idiotyczną informację (w GG,
          mailu, etc.) typu: "Tak jak Ci pisałem, jestem lekarzem i mam własną firmę
          stomatologiczną". Wracasz do domu i masz kino za darmo - patrzysz tylko jak
          twoja baba układa sobie krok po kroku całą historię. I dowiadujesz się,
          że: "zdradzasz ją z jakąś młodszą zdzirą, na pewno to jest ta ELunia, z którą
          byłeś na wakacjach 15 lat temu, opowiadasz jej bzdury żeby zostawiła swojego
          męża i żebyś mógł ukraść wszystkie wasze pieniądze i uciec z Elunią na Hawaje".
          I myślisz sobie "Rany boskie! Ależ ja mam głupią kobietę! Może faktycznie
          poszukać telefonu do Elki?" smile))

          Droga, Sowo - tak na marginesie - a czy ty się czymś zajmujesz? Może twój
          problem, leży w tym, że nic nie robisz i dowolna sprawa - pryszcz urasta w
          twoich oczach do rangi wielkiego problemu? Masz jakieś zainteresowania,
          uprawiasz czynnie sport? Bo coś mi się zdaje, że masz nagromadzone pokłady złej
          energii, którą wyładować np. na bieżni to obarowujesz nią całe otoczenie.

          • sowa_hu_hu Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 12:34
            człowieku co ty wygadujesz w ogóle???
            ja wyładowuje złą energie???

            tak zajmuje sie jesli chcesz wiedziec - wychowuje syna , zajmuje sie troszke
            firmą , studiuje , czytam ksiazki , spotykam sie ze znajomymi , gotuje mężowi
            obiadki... może to nic wiekiego dla ciebie ale nie siedze całymi dnaimi na dupie
            nic nie robiąc!
            widze że wy faceci macie bardzo podobne podejście... kiedy mówie facetowi że
            mnie okłamał i mam na to dowody on sie obraża i mówi zebym szła pobiegac bo to
            ze mna jest cos nie tak!
            szkoda że to nie tylko ja sie na nim poznałam - bo okłamał równiez swoich
            rodziców , moich rodziców - tak ze to nie sa moje urojenia!!!
          • beata985 Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 12:41
            > Droga, Sowo - tak na marginesie - a czy ty się czymś zajmujesz? Może twój
            > problem, leży w tym, że nic nie robisz i dowolna sprawa - pryszcz urasta w
            > twoich oczach do rangi wielkiego problemu? Masz jakieś zainteresowania,
            > uprawiasz czynnie sport? Bo coś mi się zdaje, że masz nagromadzone pokłady
            złej
            >
            > energii, którą wyładować np. na bieżni to obarowujesz nią całe otoczenie.
            >


            nosz kużwa i tu mi sie nóż w kieszeni otwiera.typowy męski punkt widzenia.do
            tej pory nawet mogłam sie zgodzic z TOBĄ w niektórych punktach,ale:
            zajmowanie sie dzieckiem to jest nic??zmiana pieluch ,karmienie,opieka-wymaga
            troche wysiłku
            zajmowanie sie domem to nic??pranie smierdzacych
            skarpetek,majtek,ciuchow,gotowanie obiadów,sprzątanie przed czy po posiłjku???
            jeszcze próba podjęcia pracy jakiejkolwiek??pogodzenie pracy z dzieckiem i
            jeszcze dostosowanie sie do szanownego M.
            a jeszcze bądz kobieto wieczorem piękna ,pachnąca,zmysłowa i szalona w łóżku
            no cholera jednak faceci są z iinej planety-na jakim wy świecie żyjecie???!!!!

            --
            uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
            smile))
            • klotka_2 Re: a miało być już dobrze....................... 21.02.05, 12:50
              O rany boskie! Nie o to mi chodzi smile To nie miało być wartościowanie czyjejś
              pracy i hierarchizacja roli w związku - facet (ważny), kobieta (kura domowa).

              Chodziło mi o to, czy Sowa czymś się zajmuje w sensie posiadania jakiegoś
              HOBBY! Czy ma jakieś realne zainteresowania - realizuje się w jakiś sposób.
              Odniosłem bowiem wrażenie (pozwoliłem sobie poszperać na forum), że przemawia
              przez nią frustracja właściwa raczej dla mojego wieku, niż dla dziwczyny 25
              letniej.

              I TYLKO o to mi chodziło. Szanuję, doceniam, znam trudy pracy w domu i
              wychowania dzieci. Znam cenę ciepłych obiadów pod nos i cholernie dużo dla mnie
              znaczą. Co wcale nie znaczy, ze nie byłbym gotów pi...ąć tym wszystkim przez
              przysłowiowe okno, gdyby moja kobieta zaczęła mi wypominać, że nijak nie pasuję
              do jej wizji mężczyzny. I cholera wie, czy dla świętego spokoju nie zbywał bym
              jej kłamstawmi smile))
    • atlantis75 Droga Sowo... 21.02.05, 12:43
      Droga Sowo, ktoś powyżej napisał, że nie wytrzymałby z taką kobietą jak ty...
      czyli grzebiącą w GG itp. Moja rada: OLEJ ten komentarz, czyli mówiąc mniej
      bezpośrednio: nie przejmuj sie nim.
      Mogę się jedynie domyślać, jak Ci ciężko. Żyjąc pod jednym dachem z notorycznym
      kłamcą - człowiek staje się ofiarą jego imaginacji i przeróżnych blefów.
      Ofiara, bo po pierwsze: traci się do takiej osoby zaufanie (co za tym idzie
      poczucie bezpieczenstwa), a po drugie: zaczyna się stosować metody
      dochodzeniowe (np. sprawdzanie GG), żeby udowodnić sobie, ze się nie
      zwariowało. A mówiąc jaśniej, żeby sprawdzić czy jest aż tak żle lub nie jest
      aż tak żle. Jestes w to wszytsko wplątana emocjonalnie i w tej sytuacji
      NORMALNE jest, ze chcesz w tej niepewnej rzeczywistości zachowac odrobine
      kontroli. Juz wiesz, że Twój facet kłamie. To jest choroba. I tylko dobry
      psycholog mógłby doszukac się w Twoim partnerze podstaw takiego zachowania, a
      potem mu pomóc. Ale po pierwsze: Twój facet musi zadać sobie sprawę, że kłamie
      (tak, tak... oni traca poczucie tego co jest kłamstwem, a co nie), a po drugie:
      musiałby z własnej woli wybrać się do lekarza.
      Za notorycznymi kłamstwami kryją się: niedojrzałość emocjonalna, życie w
      iluzji, kompleksy. To jest trudny przypadek do wyleczenia. Tacy osobnicy
      właśnie trzaskają słuchawkami, gdy zarzuci się im kłamstwo lub wypierają się w
      żywe oczy. TAK, nawet gdybyś miała czarno na białym, że skłamał, to będzie się
      wypierał do upadłego, albo się obrazi, pokłóci lub zmieni temat (atakując
      ciebie). Spróbuj z nim spokojnie porozmawiać. To trudne, ale staraj się go nie
      atakowac. Nawet, gdy będzie Ci ciosał kołki na głowie powinnas zachowac zimną
      krew, by główny temat rozmowy nie zginął pod płaszczykiem wielkiej kłótni.
      Poiwedz wprost: że Ci przykro, że czujesz się żle, że... Mów o sowich
      uczuciach. Staraj się go wprost nie oskarżać. Nie pytaj: dlaczego kłamiesz?
      Tylko: dlaczego powiedziałeś X, ze jestes prawnikiem? W trakcie tej rozmowy
      unikaj słowa: "kłamstwo". Wszystko zależy od tego jak potoczy się ta rozmowa,
      albo następna i następna... Zależy czy będziesz miała na to siłę i ochote. Do
      nieczego się nie zmuszaj.
      Tak. Tacy ludzie wpędzają w poczucie winy. Odwracają kota ogonem, by upokorzyć
      innych i udowodnić swoją rację. Ktoś powyżej napisał tez, że być moze facet
      kłamie, bo inni tez kłamią. To nie jest usprawiedliwienie. To nie tak.
      Jeżeli oszukuje obcych, to dlaczego ma nie oszukiwac Ciebie? Kłamca nie ma
      skrupułów i nie dobiera sobie "ofiar" wg. listy wartosći.
      I jeszcze jedna brutalna prawda: nie ma CUDÓW. Niestety. Niekt nie zmieni się
      pod wpływem czarodziejskiej różczki w szczerego, pracowitego i kochającego
      człowieka. Także... przemyśl, czy chcesz takiego życia u boku takiego
      człowieka? Jestem absolutną przeciwniczką poświęcania się dla dobra dzieci
      (zostanę z nim, bo syn nie bedzie miał ojca, bo rozbije rodzinę), bo w dłuższej
      perspektywie powoduje to więcej szkód niż korzyści.
      Teraz czujesz się bezradna, więc daj sobie czas na zastanowienie się nad sensem
      waszego partnerstwa. Nie poganiaj się, nie czuj się winna. Spróbuj zrobić coś,
      by poprawić Wasze stosunki. Ale jeżeli nie masz na to ochoty, to... masz do
      tego prawo.
      Życze Ci spokoju i najlepszego wyboru smile
      Pozdrawiam smile))

      ----
      Kubuś i ja smile
      • klotka_2 Re: Droga Sowo... 21.02.05, 13:04
        Droga atlantis 75 smile. Wyobraź sobie, że nie czytałaś wątku Sowy, a zobaczyłaś
        taki:

        "Słuchajcie, nie wiem już co robić. Poznałem kiedyś kobietę kiedyś kobietę, na
        której mi zależało. No i żeby ją zdobyć (a także - nie ma co ukrywać -
        podbudować swoje EGO) wymyślałem niestworzone historie. Wszystko wyszło na jaw,
        a ja na idiotę. Od tamtej pory ciągle czuję presję, że muszę udowodnić, że nie
        jestem najgorszy, że coś potrafię, że mogę utrzymać rodzinę. Niestety, moja
        druga połowa pod byle pretekstem, na podstawie wydumanych przez siebie historii
        (opartych na strzępkach informacji) oskarża mnie, że ją kłamię, oszukuję,
        wyolbrzymiam. Doszło już do tego, że dość mam tłumaczenia i wyjaśniania. Kiedy
        o coś mnie pyta, to naprawdę zaczynam kłamać. Mam przynajmniej spokój - a, że
        zacznie mnie oskarżać o oszustwa? Jaka to różnica? I tak cały czas to robi.

        Ona sprawdza moją korespondencję, w prymitywny sposób dzwoni pod wydumanym
        pretekstem do pracy (nigdy tego nie robiła) żeby tylko sprawdzić czy faktycznie
        tam jestem. Opiera swoje sądy na podstawie opinii ludzi, którzy nigdy w życiu
        mnie nie widzieli, nie zamienili ze mną słowa i nie mają pojęcia o calej
        sytuacji widzianej z mojej perspektywy. Czasami mam ochotę rzucić to wszystko i
        czekam tylko na moment (czyli na mocną stabilizację finansową), aż będę mógł
        bez problemu rozstać się z nią nie tracąc syna, któego kocham."

        I co mamy z tej strony? Faceta, który się stara ale może nie do końca mu
        wychodzi. Za to ma na karku badę, która tłamsi go, irytuje i SAMA generuje
        większość konfliktowych sytuacji.

        Proszę teraz o odpowiedź. Czy facet sowy MOŻE TAK PRZEDSTAWIĆ całą sytuację???
        Jak myślisz, co by mu napisali na jakimś, powiedzmy, eTata.pl??? I czyż cała
        sytuacja nie wygląda już tak CZARNO-BIAŁO, jak miało to miejsce po relacji
        TYLKO JEDNEJ ze stron?

        Zatem więcej rozsądku i dystansu życzę wink
        • atlantis75 Klotka :) 21.02.05, 13:13
          Rozumiem Cię smile Ale bez przesady wink bo...
          nie chciałam, zeby to zabrzmiało jak zachęta do szperania w cudzych rzeczach,
          ale nie obwnianie się z tego powodu, ze się to stało. Sedno mojej wypowiedzi
          to: spróbowac porozmawiać z partnerem, ale wziąć pod uwagę, ze może się nie
          udac...

          Pozdrawiam!
          --
          Kubuś i ja smile
        • beata985 Re: Droga Sowo... 21.02.05, 13:14
          . No i żeby ją zdobyć (a także - nie ma co ukrywać -
          > podbudować swoje EGO) wymyślałem niestworzone historie. Wszystko wyszło na
          jaw,
          >
          > a ja na idiotę. Od tamtej pory ciągle czuję presję,

          no ale kto mu kazał kłamać,co chciał tym udowodnić???
          a pozatym jak pisze sowa to nie było tylko kiedyś ale jest ciągle.gdyby chciał
          być w porządku to nie napędzałby całej chorej sytuacji swoimi dalszymi
          kłamstwami.
          przecież mógłby zobaczy jak byłoby gdyby zaczął być szczery,wydaje mi sie ,żę
          jednak byłoby inaczej,milej...
          no ale cóż ,kto raz zawiódł nasze zaufanie niech nie mysli ,że dalej będzie ok
          sam sobie jest winien
          --
          uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
          smile))
        • iizaa Re: Do klotka.. 21.02.05, 13:29
          Przepraszam bardzo czy ja się mylę, czy to forum nazywa się "emama"????
          Ojej nie mylę się klotku, czyzbyś zatem był mamą???? Czy masz problemy z własną
          osobowością??? Czy jesteś zfrustrowanym facetem, na kórego już nawet żyrandol
          nie leci?
          Ciekawam <bo przecież jestem , podobnie jak sowa, babą pełną złej energii> czy
          w domu jesteś równie wygadany, czy Twój poziom inteligencji ogranicza się do
          umiejętności przełączania kanałów w TV. Hmm, a może odzanczasz się równie bujną
          wyobraźnią , co opisywany Pan? Sądzą po tym , co piszesz, to zapewne tak jest,
          bo słowotok masz niezły. Ale to generalnie taki bezsensowny szum.
          A co do solidarności plemników, to skoro sie udzielasz tak czynnie na typowo
          kobiecym, "maminym" forum, to zaczynam mieć watpliwości czy oby na pewno je
          posiadasz. Kolejny Miriam??

          Pozdrawiam.

          Ps. Nawet nick masz żeński, bo chyba w rodzaju męskim powinno brzmieć to Klotek.
          No cóż, kolejny dowód, że masz problemy z tożsamością, tudzież z językiem
          polskim.

          --
          Mężczyźni rozwijają się do 3 roku życia, potem tylko rosną.
          • klotka_2 Re: Do klotka.. 21.02.05, 13:40
            Szanowna Izo,

            Już spieszę z odpowiedziami. Może od końca:

            1. W okolicach pasa coś ni się majda, w okolicach popiersia zatem nic. Czyli
            typem Miriam nie jestem.

            2. Forum przeglądam z ciekawością mającą swoje oparcie w kwestiach, rzekłbym
            bardzo zawodowych. Proszę nie odebrać tego jako szowinistyczny atak ale
            traktuję Szanowne Forumowiczki trochę jako wdzięczna docelowa grupę badawczą.
            Składam solenne przyrzeczenie, że kiedy wyniki moich "badań" zostaną
            opublikowane, to wyraźnie zapodam tutaj linka do elektronicznego wydania.

            3. Niestety, TV pozbyłem się już dawno. Nie jestem mistrzem pilotologii zatem.
            IQ jakie mam, to raczej nie wiem. Chopina czytam, Mickiewicza gram - to mniej
            więcej mój poziom.

            4. Niestety, nie wiem, czy mam podobną wyobraźnię, co partner życiowy Sowy,
            gdyż ... nie mam pojęcia jaką on posiada. A z tego forum na pewno tego się
            wywnioskować nie dało.

            5. Faktycznie, odkryłaś moje karty. Zdradził mnie żeński nick. Tak naprawdę, to
            marzę o tym, aby być kobietą, a pierwszym krokiem od depenisacji do waginizacji
            nabytej, jest udzielanie się na tym forum wink

            Pozdrawiam, życząc dystansu do otoczki i większego nawiązywania do meritum.

            > Przepraszam bardzo czy ja się mylę, czy to forum nazywa się "emama"????
            > Ojej nie mylę się klotku, czyzbyś zatem był mamą???? Czy masz problemy z
            własną
            >
            > osobowością??? Czy jesteś zfrustrowanym facetem, na kórego już nawet żyrandol
            > nie leci?
            > Ciekawam <bo przecież jestem , podobnie jak sowa, babą pełną złej energii&#
            > 62; czy
            > w domu jesteś równie wygadany, czy Twój poziom inteligencji ogranicza się do
            > umiejętności przełączania kanałów w TV. Hmm, a może odzanczasz się równie
            bujną
            >
            > wyobraźnią , co opisywany Pan? Sądzą po tym , co piszesz, to zapewne tak
            jest,
            > bo słowotok masz niezły. Ale to generalnie taki bezsensowny szum.
            > A co do solidarności plemników, to skoro sie udzielasz tak czynnie na
            typowo
            >
            > kobiecym, "maminym" forum, to zaczynam mieć watpliwości czy oby na pewno je
            > posiadasz. Kolejny Miriam??
            >
            > Pozdrawiam.
            >
            > Ps. Nawet nick masz żeński, bo chyba w rodzaju męskim powinno brzmieć to
            Klotek
            > .
            > No cóż, kolejny dowód, że masz problemy z tożsamością, tudzież z językiem
            > polskim.
            >
            • sowa_hu_hu Re: Do klotka.. 21.02.05, 13:43
              a zauwazyłeś ze w swoich wypowiedziach broniłes mojego faceta uzywając czasami
              bzdurnych argumentów(typu - chęc zaimponowania...)
              a na mnie tylko najeżdżałeś...

              więc gdzie tu obiektywność?
              • klotka_2 Re: Do klotka.. 21.02.05, 14:05
                sowa_hu_hu napisała:

                > a zauwazyłeś ze w swoich wypowiedziach broniłes mojego faceta uzywając czasami
                > bzdurnych argumentów(typu - chęc zaimponowania...)
                > a na mnie tylko najeżdżałeś...
                > więc gdzie tu obiektywność?

                Było tak do momentu, aż przeczytałem post, w którym ukazujesz dobre (nawet
                bardzo dobre) strony swego nieco kłamliwego nemesis. Na tej podstawie mogę
                mniemać, że jest jeszcze spora nadzieja. Postaram się też nawiązać, do modnego
                tutaj stylu, czyli porad w rodzaju "Jak zostać papieżem w tydzień". Uważam, że
                sporo by mogło, gdybyś:

                1. Teorie o mitomanii, ciąganiu do psychologa, sprawdzaniu czy jest w pracy
                chociaż chwilowo powiesiła na kołku.

                2. Daj mu odczuć, że to co robi jest ważne. Może się cholera wstydzi swojej
                pracy? Może uważa, że za mało zarabia? Piszeż, że mieszkacie z mamą - pewnie to
                też drażni jego dumę (KAŻDY facet ma takie coś). Ale jeżeli nie może zarobić na
                własne mieszkanie, a co gorsza jest zdolny, to frustracja będzie w nim
                narastać. TO JEST według mnie źródło kłamstw. Przekonanie, że w Twoich oczach
                jest tylko zwykłym, wspomnianym już, burokiem, co nawet nie potrafi zarobić na
                godne życie rodziny.

                Tutaj pozwolę sobie na małą, ważną dygresję. Kiedyś znałem takiego faceta.
                Zdolny, trochę miał pecha i nie za bardzo mu wychodziło. Presja żony, rodziny,
                otoczenia była spora. Nadrabiał niepowodzenia kłamstwami (Twoje koleżanki już
                zrobiłyby z niego motomana). Na zewnątrz nic nie było widać ale w środku facet
                po prostu się wypalał. Przestał się spotykać z kimkolwiek, nic go nie
                interesowało, niczym się nie przejmował. W końcy nie reagował emocjonalnie już
                na żadne bodźce, które w "normalnym" człowieku wyzwalałyby duży lęk (np. miał
                ważne spotkanie od którego zależało całe jego życie, a mnie mówił, że sam
                siebie nie poznaje, bo w ogóle się tym nie przejmuje. Tak, jakby wysiadł mu
                cały system nerwowy). Co ciekawe, wszyscy uważali, że on ma ich rady i
                oczekiwania po prostu w dupie. A to była maska pozorów. No i któregoś dnia
                wyszedł jak zwykle z domu, a zmiast niego zadzwoniło wieczorem dwóch smutnych
                panów z Policji, że niestety ale pan W. popełnił samobójstwo. Potem wszyscy
                mówili, że "odszedł od nas świetny .... w rozwkicie talenu". NIE MAM zamiaru
                straszyć. NIE CHCĘ Cię obiwinać. Masz NIEWĄTPLIWIE swoje racje. Ale PROSZĘ, nie
                opieraj swoich działań na radach osób, które ani Twojego problemu, ani Twojego
                partnera w ogóle nie znają. Ten drastyczny przykład podałem dlatego, że CZĘSTO
                SPRAWY SĄ W ISTOCIE ZUPEŁNIE INNE NIŻ SKŁONNI JESTEŚMY PRZYPUSZCZAĆ.

                3. Pewien brodaty facet, którego współcześni zgotowali mu nieciekawy los, zwykł
                mawiać "zło dobrem zwyciężaj". I to samo radzę. Zamiast pretensji i agresji,
                pochwal go czasem za coś (nawet byle pierdołę), zapytaj o jego hobby (nawet jak
                masz w nosie piłkę nożną, rajdy samochodowe, filatelistykę, modelarstwo, czy co
                tam Twój facet lubi). W TV modne są teraz akcje typu "Sprawdź - jeżeli nie
                zadziała, to oddamy Ci pieniądze". Ja oferuję to samo. Spróbuj zastosować się
                do powyższych propozycji przez 14 dni OD DZISIAJ. Jeżeli to nic nie da -
                obiecuję nie tylko podać namiary na właściwego fachowca ale też praktyczne
                rady, jak przekonać partnera na taką wizytę oraz jak rozwiązać Wasz problem z
                pomocą specjalisty. Ale jestem przekonany na 99%, że powyższe rady wystarczą.
                Jak znajdzie w Tobie oparcie, a w Twoich oczach szacunek, to kłamstwa nie będą
                potrzebne.

                I jeszcze jedno smile Często polecam tą metodę w praktyce zawodowej i równie
                często spotykam się z odpowiedzią "ależ ja już tak robiłam/robiłem i nic! Ten
                burak/głupia krowa nic się nie zmieniła!". Proponuję wtedy, żeby zastanowić
                się, czy faktycznie było to bezpretensjonalne walczenie ze złem poprzez dobroć,
                czy też tylko szybkie testy (na zasadzie - "OK. Będę miła przez 12 godzin i
                zobaczymy." "Cholera! Byłam miła przez całe 12 godzin, a ten burak znowu
                rozrzuca śmierdzące skarpetki"). Zatem cierpliwości! I spróbuj zrobić, jak
                napisałem wyżej, przez 14 dni. Jeżeli nie poskutkuje - dam znać na PRV co
                począć.
            • virtual_moth Re: Do klotka.. 21.02.05, 13:55
              klotka_2 napisał:

              > Pozdrawiam, życząc dystansu do otoczki i większego nawiązywania do meritum.

              Co do nawiązywania do meritum, to uważam, ze Ty sam masz w tym bardzo mały
              udział. Dużo słów, lania wody i wspomnianego "szumu", a nawet fantazjowania,
              mało konkretnej treści.

              Czego się od Ciebie dowiedzieliśmy? Tego, ze nie można faceta osądzać tylko po
              relacji jednej strony. Zgadzam się. Co jeszcze? Że inwigilowanie poprzez
              sprawdzanie poczty i gg jest złe. Również się zgadzam. Chyba wszyscy tutaj sie
              z tym zgodzą.

              Jeśli chodzi o osądzanie po relacji tylko jednej strony, to pragnęłabym zwrócić
              Twoją uwagę na fakt, że mamy tu do czynienia z przypadkiem specyficznym. Sowa
              oskarża faceta o kłamstwo. Co facet mógłby dodać ze swej strony, gdyby dano mu
              taką możliwość? Oczywiście wypierałby się kłamstwa. Czy to jednak wiele
              wniosłoby do sprawy? Moim zdaniem nic. To oczywiste, że mężczyzna nawet
              przyłapany na kłamstwie NADAL bedzie zaprzeczał i "kombinował".

              Dlatego też uważam, że zebranie dowodów na to kłamstwo jest tutaj bardzo ważne,
              nawet jesli miałoby to się odbyć przez inwigilację gg. Z tego co widzę, to
              dowody nawet już są. Fakt, iż takie inwigilowanie to świństwo, nie umniejsza w
              ŻADEN sposób ewentualnych win faceta.

              Jak znam życie skończy się na tym, że Sowa udowodni kłamstwo i oszustwo swojego
              niemężowi, a on będzie próbował to zbagatelizować, odwrócić kota ogonem itd,
              nawet jeśli dowody będą oczywiste. Sowa zapewne w to uwierzy (bo wierzyc chce),
              facet obieca poprawę (och, jeśli już uważasz, że postąpiłem źle, to spróbuję
              się poprawić), a za pół roku znowu będzie to samo.

              Pozdrawiam
      • a_weasley Glosa do porady Atlantis 21.02.05, 13:05
        atlantis75 napisała:

        > Droga Sowo, ktoś powyżej napisał, że nie wytrzymałby z taką kobietą jak ty...
        > czyli grzebiącą w GG itp. Moja rada: OLEJ ten komentarz, czyli mówiąc mniej
        > bezpośrednio: nie przejmuj sie nim.

        O, to, to. Zostaw tego faceta i znajdź innego. I też mu grzeb w listach. Facet
        na poziomie to zaakceptuje, a faceta nie na poziomie zawsze możesz zostawić i
        poszukać lepszego.
        I broń Boże nie próbuj szukać współprzyczyn w wadliwej konstrukcji związku. Ani
        w sobie - że z jakichś powodów jesteś w stanie wkręcić się w chorą relację.
        Słuchaj chóru przyjaciółek z Forum: winni są faceci.

        > Mogę się jedynie domyślać, jak Ci ciężko. Żyjąc pod jednym dachem z
        notorycznym
        >
        > kłamcą - człowiek staje się ofiarą jego imaginacji i przeróżnych blefów.
        > Ofiara, bo po pierwsze: traci się do takiej osoby zaufanie (co za tym idzie
        > poczucie bezpieczenstwa), a po drugie: zaczyna się stosować metody
        > dochodzeniowe (np. sprawdzanie GG), żeby udowodnić sobie, ze się nie
        > zwariowało. A mówiąc jaśniej, żeby sprawdzić czy jest aż tak żle lub nie jest
        > aż tak żle. Jestes w to wszytsko wplątana emocjonalnie i w tej sytuacji
        > NORMALNE jest, ze chcesz w tej niepewnej rzeczywistości zachowac odrobine
        > kontroli. Juz wiesz, że Twój facet kłamie. To jest choroba. I tylko dobry
        > psycholog mógłby doszukac się w Twoim partnerze podstaw takiego zachowania, a
        > potem mu pomóc. Ale po pierwsze: Twój facet musi zadać sobie sprawę, że
        kłamie
        > (tak, tak... oni traca poczucie tego co jest kłamstwem, a co nie), a po
        drugie:
        >
        > musiałby z własnej woli wybrać się do lekarza.
        > Za notorycznymi kłamstwami kryją się: niedojrzałość emocjonalna, życie w
        > iluzji, kompleksy. To jest trudny przypadek do wyleczenia. Tacy osobnicy
        > właśnie trzaskają słuchawkami, gdy zarzuci się im kłamstwo lub wypierają się
        w
        > żywe oczy. TAK, nawet gdybyś miała czarno na białym, że skłamał, to będzie
        się
        > wypierał do upadłego, albo się obrazi, pokłóci lub zmieni temat (atakując
        > ciebie). Spróbuj z nim spokojnie porozmawiać. To trudne, ale staraj się go
        nie
        > atakowac. Nawet, gdy będzie Ci ciosał kołki na głowie powinnas zachowac zimną
        > krew, by główny temat rozmowy nie zginął pod płaszczykiem wielkiej kłótni.
        > Poiwedz wprost: że Ci przykro, że czujesz się żle, że... Mów o sowich
        > uczuciach. Staraj się go wprost nie oskarżać. Nie pytaj: dlaczego kłamiesz?
        > Tylko: dlaczego powiedziałeś X, ze jestes prawnikiem? W trakcie tej rozmowy
        > unikaj słowa: "kłamstwo". Wszystko zależy od tego jak potoczy się ta rozmowa,
        > albo następna i następna... Zależy czy będziesz miała na to siłę i ochote. Do
        > nieczego się nie zmuszaj.
        > Tak. Tacy ludzie wpędzają w poczucie winy. Odwracają kota ogonem, by
        upokorzyć
        > innych i udowodnić swoją rację. Ktoś powyżej napisał tez, że być moze facet
        > kłamie, bo inni tez kłamią. To nie jest usprawiedliwienie. To nie tak.
        > Jeżeli oszukuje obcych, to dlaczego ma nie oszukiwac Ciebie? Kłamca nie ma
        > skrupułów i nie dobiera sobie "ofiar" wg. listy wartosći.
        > I jeszcze jedna brutalna prawda: nie ma CUDÓW. Niestety. Niekt nie zmieni się
        > pod wpływem czarodziejskiej różczki w szczerego, pracowitego i kochającego
        > człowieka. Także... przemyśl, czy chcesz takiego życia u boku takiego
        > człowieka? Jestem absolutną przeciwniczką poświęcania się dla dobra dzieci
        > (zostanę z nim, bo syn nie bedzie miał ojca, bo rozbije rodzinę), bo w
        dłuższej
        >
        > perspektywie powoduje to więcej szkód niż korzyści.
        > Teraz czujesz się bezradna, więc daj sobie czas na zastanowienie się nad
        sensem
        >
        > waszego partnerstwa. Nie poganiaj się, nie czuj się winna. Spróbuj zrobić
        coś,
        > by poprawić Wasze stosunki. Ale jeżeli nie masz na to ochoty, to... masz do
        > tego prawo.
        > Życze Ci spokoju i najlepszego wyboru smile
        > Pozdrawiam smile))
        >
        > ----
        > Kubuś i ja smile
    • a_weasley Szanować partnera 21.02.05, 12:59
      Droga Sowo!
      Rozumiem doskonale Twoje rozgoryczenie, ale zrobiłaś parę rzeczy, których się
      nie robi. I o ile jestem w stanie zrozumieć (choć nie pochwalam), że zajrzałaś -
      więcej, zaglądałaś nieraz - w jego prywatną korespondencję, o tyle chwalenie
      mu się tym sensu nie miało za grosz. Służyło li i jedynie zaognieniu i tak już
      nieciekawej sytuacji. Jeżeli facet ma kompleksy (co z tego, że nie ma powodu
      ich mieć? Kompleksy nie są zjawiskiem wynikającym z racjonalnego oglądu
      rzeczywistości) i opowiada znajomym niestworzone historie, to raczej dumny z
      tego nie jest i nie należało się chwalić, żeś go na tym przyłapała.
      Pomijając fakt, że zapewne on uważa to, co opowiada swoim znajomym w prywatnych
      rozmowach, za swoją prywatną sprawę i, między nami mówiąc, ma rację. Cudzych
      listów się nie czyta. Szlus.
      No trudno, popsuło Wam się w związku i coś z tym trzeba zrobić. Nie startując
      od "jesteś beznadziejny, marnuję z Tobą życie", tylko "Coś się z nami stało,
      nie jest dobrze, idźmy do fachowca".
      I przy tej okazji przeproś go za czytanie jego prywatnej korespondencji, bo
      każde dziecko wie, że tak się nie robi.
        • a_weasley Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:09
          sowa_hu_hu napisała:

          > tyle że on moje gg tez przeczytał i to nie raz...

          I też tego nie pochwalam.

          > ja wiem ze tak sie nie robi

          Jeśli się robi - to jest nie fair, ale miewa sens. Jeżeli się czyni z tych
          informacji taki użytek jak Ty, jest to coś gorszego od zbrodni: to błąd.

          > zreszta nikt tego nie zroumie kto tego nie przezył...

          Ze mną w podobnym stylu pogrywała czasem rodzona matka. Efekt - że dopiero jako
          trzydziestolatek nauczyłem się szanować cudze papiery tak, jak na to zasługują.
          Skoro on też, możecie zacząć od paktu o nieagresji co do prywatnej
          korespondencji.
          I zróbcie coś z tym. Masz 25, więc nie musisz od razu decydować.
          W dzisiejszych czasach panuje kult pracoholizmu. To może się dokładać do jego
          kompleksów (o ile to rzeczywiście kompleksy). Facet, który pracuje mniej niż 10
          h na dobę, jest podejrzany.
      • aszlan Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:07
        tak szacunek działa w obie strony; facet oszukuje nie tylko jakiś tam znajomych
        ale i sowę. A to, że nie ukrywa dowodów świadczy IMHO o tym, że nie widzi powodu
        do ukrywania czegokolwiek, bo w końcu co takiego zrobił nałgał i co z tego? cos
        się komus stało?
        --
        Pozdrawiam, Malgosia
        Klub mam po trzydziestce smile
        • a_weasley Szanować partnera 21.02.05, 13:13
          aszlan napisała:

          > tak szacunek działa w obie strony;

          Ale dobrze jest zacząć od siebie.

          > A to, że nie ukrywa dowodów świadczy IMHO o tym, że nie widzi powodu
          > do ukrywania czegokolwiek, bo w końcu co takiego zrobił nałgał i co z tego?

          Przy pewnej dozie złej woli można to tak zinterpretować. Przy niewielkiej dozie
          dobrej woli można przypuszczać, że albo facet miał szczątki zaufania do Sowy
          (przy takich kłopotach w związku rzecz cenna), albo mamy do czynienia z
          mitomanem, a nie z klamcą. Ponoć uleczalne.
          • joasiiik25 Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:21
            Sowko wywaz to wszystko co jest napisane w tej sprawie, siedz na spokojnie i
            poczytaj i gdy facet wroci z pracy, po obiedzie czy kolacji siadz i na
            spokojnie powiedz mu co czujesz. Bron boze nie wyskakuj z choroba "mitomania"
            bo moze rozmowa skonczyc sie na mega klotni.
            Jego zachowanie wynika za pewne z innych przyczyn, pozwol mu sie wypowiedziec,
            wytlumaczyc.
            Powiedz,ze go akceptujesz i nie musi ci imponowac klamstwem.
            Wysluchaj go na spokojnie, jak malego dziecka, ktore czuje sie zagubione.


            --
            Kocham swojego meza smileA co!!!!
        • klotka_2 Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:18
          aszlan napisała:

          >A to, że nie ukrywa dowodów świadczy IMHO o tym, że nie widzi powod
          > u
          > do ukrywania czegokolwiek, bo w końcu co takiego zrobił nałgał i co z tego?
          co
          > s
          > się komus stało?

          Równie dobrze może to świadczyć o tym, że ... Sowa zorbiła sobie nie tylko
          glossę (oczko puszczam wyżej wink ale wręcz nadinterpretację głupstwa, które dla
          jej męża jest taką pierdołą, że nawet do głowy mu nie przyszło, że ktoś może
          potraktować to poważnie.

          Znowu będę do bólu szczery. Postawiłbym ten 1000 PLN, że jeżeli Sowa zastosuje
          się do Waszych rad, drogie forumowiczki, to:

          a) rozstaną się
          b) za jakiś czas jej facet ułoży sobie sam życie
          b) ona będzie miała przechlapane - rodzina dołoży swoje trzy grosze, każde
          spojrzenie na dziecko będzie jej przypominać męża. A czas zaciera te złe chwile
          i pamięta się tylko dobre.

          Poza tym, znowu poszperałem w archiwum i wynika, że nie jest aż tak cudownie
          carno-biało. Podobno Sowa też robiła swojego męża ostro w konia, regularnie, co
          jakiś czas spotykając się z innym facetem! A on o tym wiedział, nie robił scen,
          starał się pomóc, w końcu dał sobie spokój. Przecież takie coś zostawia nie
          rysę ale olbrzymią krechę na męskiej dumie! Facet tego nie pokaże ale takie
          przeżycie wyżera dziury jak kwas w puszce. A może on DLATEGO KŁAMAŁ, bo chciał
          mieć jakieś argumenty w rywalizacji z "tamtym", który podobno jest całkiem
          pociesznym palantem?

          Skoro tak jest, to może ona sama nie wie czego chce? Znajdzie innego, obecny
          mąż ją totalnie oleje i przekwalifikuje do kategorii: "wróg", gdyż będzie stała
          pomiędzy ich synem (tatusiowie na prawdę są zdolni do bezpardonowej walki o
          swoje dzieci, zwłascza jak ich stać. Za tej wojnie ona może TYLKO przegrać.
            • klotka_2 Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:30
              joasiiik25 napisała:

              > klotka_2 ale sowa nie ma meza.....
              > zyja w wolnym zwiazku (chyba tak to sie nazywa)

              Ale to chyba nic nie zmienia w całej sytuacji? BO wg mnie spór toczy się na
              płaszczyźnie ... ambicjonalnej. Dlaczego między tymi dwoma trybami iskrzy? Moim
              zdaniem:

              1. On jest powiedzmy ogólne "mądry". Ale nie przekłada się to na jego sukcesy -
              czytaj "brak sukcesów". Skoro naciąga fakty, tzn. że zależy mu na własnym
              wizerunku w oczach innych. A zatem, pewnie też w zwykłych sprawach stara się
              postawić na swoim - choćby za cenę kłótni.

              2. Ona - jest nieco zagubiona. Kocha go ale wk...a ją, że nie jest na pierwszym
              miejscu. Marzy do tamtych czasów, kiedy się poznali i każdą chwilę chcieli
              spędzać razem (a kto nie marzy? smile). Żeby "tupnąć nóżką" też w byle pierdółce
              chce postawić na swoim, żeby mu pokazać "ja jestem ważna, ty głupi, ślepy
              buroku!".

              No i mamy gotowy przepis na coraz to większe napięcie w związku. No i nie
              zapominajmy o tym małym trybiku, który gdzieś tam się obraca między mamą i
              tatą. Moim zdaniem to właśnie ten TRYBICZEK powinien okazać się panaceum na
              problemy Sowy i jej ornitlogicznego partnera ;o)
              • beata985 Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:50
                >> 2. Ona - jest nieco zagubiona. Kocha go ale wk...a ją, że nie jest na
                pierwszym miejscu
                pewnie tak
                >
                >. Marzy do tamtych czasów, kiedy się poznali i każdą chwilę chcieli
                > spędzać razem (a kto nie marzy? smile)
                no właśnie
                . Żeby "tupnąć nóżką" też w byle pierdółce
                > chce postawić na swoim, żeby mu pokazać "ja jestem ważna, ty głupi, ślepy
                > buroku!".
                >

                a to niekoniecznie-chcę troszkę zrozumienia,ty jestes ważny ale ja też

                --
                uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
                smile))
            • klotka_2 Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:44
              aszlan napisała:

              > Ha, mitomanem cały czas to powtarzam wink.
              > czegoś nie rozumiem, nie widzicie nic niepokojącego w fantazjach faceta o
              > własnej firmie, czy pracy poza domem? Dla Was jest to normalne zachowanie?

              Nie widzimy w tym ABSOLUTNIE NIC NIEPOKOJĄCEGO dopóki znam tylko i wyłącznie
              zdanie jednej ze stron. Humanum errare est. Nawet jeśli to kobieta.

              A zdiagnozowanie mitomanii za pośrednictwem forum internetowego, bez minuty
              rozmowy z rzeczonym pacjentem, to nie psychologia. To psychoza wink
              • sowa_hu_hu Re: Szanować partnera 21.02.05, 13:49
                raz bylismy u psychologa - po całej tej aferze...
                psycholog był facetem - i wiecie co powiedział? że on sie nie dziwi mojemu
                facetowi ze wymysla bajki skoro ja wzdycham do byłego...
                super co nie? po 5 minutach rozmowy wydał taka opinie...
                • joasiiik25 Re: Szanować partnera: sowo 21.02.05, 13:52
                  sowa_hu_hu napisała:

                  > raz bylismy u psychologa - po całej tej aferze...
                  > psycholog był facetem - i wiecie co powiedział? że on sie nie dziwi mojemu
                  > facetowi ze wymysla bajki skoro ja wzdycham do byłego...
                  > super co nie? po 5 minutach rozmowy wydał taka opinie...

                  _____________________________________________

                  przyznam sie, ze juz nic nie rozumiem z calej tej histori


                  --
                  Kocham swojego meza smileA co!!!!
                    • joasiiik25 Re: DO JOASIIIK25 !!!! 21.02.05, 14:07
                      znakomicie rozumiem o czym jest tu pisane, tylko zastanawiam sie czy sowa
                      zechce skorzystac z rady terapii psychologicznej(ona i jej facet) skoro ponodz
                      ma nieprzyjemne doswiadczenia z psychologiem.

                      a co do skonczenia szkol to mam wszystkie skonczone, wiec nie widze do czego
                      pijeszsmile
                      i nie ladnie z Twojej strony,ze mnie wyzywaszsmile,ale sadze, ze ci ulzylo
                      --
                      Kocham swojego meza smileA co!!!!
                      • ulkapolla Re: DO JOASIIIK25 !!!! 21.02.05, 14:48
                        Skoro znakomicie rozumiesz co tu jest napisane to dlaczego nie zaprzestaniesz
                        udzielania swoich cennych rad skoro Sowa wyraznie dala ci do zrozumienia, ze
                        sobie ich nie zyczy?
                        Moze to nie Sowie potrzebny jest psycholog czy raczej psychiatra?
                    • a_weasley Odwalcie się jedna z drugą od Joasiik! 22.02.05, 12:29
                      czarnulak napisała:

                      > Czy ty nie umiesz czytac---prosiły cię mamy o zaprzestanie pisania w wątku
                      > Sowy.

                      A mnie na przykład interesuje to, co Joasiik ma do powiedzenia. Ma takie samo
                      prawo zabrać głos w dyskusji jak każdy.
                      Natomiast to, co Sowa czy ktokolwiek ma do Joasiik, zupełnie mnie nie obchodzi.
                      Prywatne animozje zalatwiajcie na priv, nie zawracajcie nimi głowy ogółowi.

                      > Nie trudx się z odpowiedziami na problemy innych---są za mądre dla ciebie----
                      > półgłowku!!!!

                      Żenada. JOasiik przynajmniej nie wyzywa rozmówców.
                      • sakada Re: Odwalcie się jedna z drugą od Joasiik! 22.02.05, 12:34
                        "A mnie na przykład interesuje to, co Joasiik ma do powiedzenia. Ma takie samo
                        prawo zabrać głos w dyskusji jak każdy.
                        Natomiast to, co Sowa czy ktokolwiek ma do Joasiik, zupełnie mnie nie obchodzi.
                        Prywatne animozje zalatwiajcie na priv, nie zawracajcie nimi głowy ogółowi."

                        To jest wątek Sowy i jeśli autor wątku prosi kogoś o niezabieranie głosu to
                        kultura osobista wymaga by się do tej prośby zastosować.

                        "Żenada. JOasiik przynajmniej nie wyzywa rozmówców."

                        Oj Ty chyba Joasiiik nie znasz.... Zdziwiłbyś się co ona potrafi.


                        --
                        Mały-W-Przyszłości-Wielki-Człowiek
                        "Kurs trzydziestu strebrników nadal stabilny..."
                        Forum Dla Mam NieTypowych
                        • a_weasley Re: Odwalcie się jedna z drugą od Joasiik! 22.02.05, 15:20
                          sakada napisała:

                          > To jest wątek Sowy i jeśli autor wątku prosi kogoś o niezabieranie głosu to
                          > kultura osobista wymaga by się do tej prośby zastosować.

                          Niech sobie założy prywatną stronę i tam będzie miała pełną swobodę
                          decydowania, kto może zabierać głos, a kto nie.

                          > > "Żenada. JOasiik przynajmniej nie wyzywa rozmówców."

                          > Oj Ty chyba Joasiiik nie znasz....

                          Istotnie, nie. I nie sądzę, by to miało coś do rzeczy.

                          > Zdziwiłbyś się co ona potrafi.

                          To mnie też nie obchodzi. To nie jest wątek "Joasiik jako taka, a jak nie jako
                          taka, to dlaczego". W tym wątku nie Joasiik obraża, tylko ją obrażono.
                      • ulkapolla Re: Do Czarnulak 22.02.05, 15:03
                        Umo,
                        Naprawde Cie interesuje co ma do powiedzenia joasiiik??? Czy tylko rola obroncy
                        ucisnionych kaze Ci tak napisac?
                        Przeciez ona NIGDY nie wypowiedziala sie ani madrze ani na temat. Idzie na
                        ilosc nie na jakosc. Sowa ma problem a ta sie laduje ze swoimi tekstami
                        typu "przegralas swoje zycie" mimo, ze autorka sobie tego nie zyczy. Czy
                        naprawde uwazasz, ze rowniez w takiej sytuacji musisz stanac po jej stronie, bo
                        zawsze stajesz?
                        • umasumak Re: Do Czarnulak 22.02.05, 15:10
                          ulkapolla napisała:

                          > Umo,
                          > Naprawde Cie interesuje co ma do powiedzenia joasiiik??? Czy tylko rola
                          obroncy
                          >
                          > ucisnionych kaze Ci tak napisac?
                          > Przeciez ona NIGDY nie wypowiedziala sie ani madrze ani na temat. Idzie na
                          > ilosc nie na jakosc. Sowa ma problem a ta sie laduje ze swoimi tekstami
                          > typu "przegralas swoje zycie" mimo, ze autorka sobie tego nie zyczy. Czy
                          > naprawde uwazasz, ze rowniez w takiej sytuacji musisz stanac po jej stronie,
                          bo
                          >
                          > zawsze stajesz?

                          To już moja sprawa po czyjej stronie staje i dlaczego. Zresztą to, że staje po
                          stronie Joasiiik, kiedy widzę kolejną bezsensowną nagonkę na nią, nie oznacza,
                          że jestem przeciw Sowie.
                          I nie uważam, że Joasiiik nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Nieciekawe są
                          niektóre odpowiedzi na jej posty. Pzdr


                          --
                          Anielka w kąpieli
                          Anielka gra na fortepianie
                          • ulkapolla Re: Do Czarnulak 22.02.05, 15:18
                            Widocznie mamy inna definicje slowa "ciekawe"... Uwazam ze bylo naprawde
                            sympatyczniej na forum przez ostatni tydzien, kiedy nie musialam
                            widzec "wypowiedzi" joasiiik w kazdym watku. Zastanawiam sie ile slodkich
                            privow wyslala Ci joasiiik zeby przekabacic Cie na swoja strone.
                            • umasumak Re: Do Czarnulak 22.02.05, 15:23
                              ulkapolla napisała:

                              Zastanawiam sie ile slodkich
                              > privow wyslala Ci joasiiik zeby przekabacic Cie na swoja strone.

                              Jesteś po prostu bezczelna. Mnie nie trzeba przekabacać, ani mną sterować, abym
                              zajęła stanowisko zgodne z moim sumieniem. A żeby zaspokoić Twoją ciekawość, to
                              dostałam słownie jednego maila od Joasiiik po ostatnich nagonkach na nią, w
                              którym podziękowała mi za pomoc w odpieraniu bezsensownych ataków.


                              --
                              Anielka w kąpieli
                              Anielka gra na fortepianie
                          • ulkapolla Re: Do Czarnulak 22.02.05, 15:30
                            Umo,
                            Ja joasiiik nie wyzywam chociaz wiesz mi, ze czasami mam ochote. Ale wierze, ze
                            moze kogos tak wkurzyc, ze ktos specjalnie zmieni nicka zeby jej naublizac. Nie
                            jestem w tym temacie obiektywna bo joasiiik nie cierpie. Az sie sobie dziwie,
                            ze mozna poczuc do kogos taka niechec znajac go tylko z forumowych wypowiedzi
                            no i setek zdjec.
                            • sowa_hu_hu jestem 22.02.05, 16:02
                              wczoraj wybuchła straszna awantura - wybeczalam sie za wszystkie czasy...
                              dzisiaj doszlismy juz do porozumienia... zobaczymy na jak długo...
                              on twierdzi że mnie nie okłamuje - wytłumaczył mi sprawy w których mialam mu cos
                              do zarzucenia... ja jednak jestem ostrożna , niestety nie potrafie mu do końca
                              zaufać... mam nadzieje że czas pokaże...

                              poza tym dzisiaj znajoma dała mi cynk że jest mieszkanie do wynajęcia i idziemy
                              je dzis oglądać smile jesli dobrze pójdzie za miesiąc sie wyprowadzimy! ja jestem
                              bardzo na TAK!
                              mam nadzieje że jak sie wyprowadzimy cos sie zmini w naszych wspólnych
                              relacjach... bo ta sytuacja w której znajdujemy sie teraz jest chora! chce sie
                              w końcu usamodzielnić... mam nadzieje że jak na niemęża spadnie pełne branie
                              odpowiedzialności za rodzine to spowaznieje... no i na pewno gdyby mu w pracy
                              szło to byłby duzy plus - bo w końcu czułby ze cos osiąga w zyciu...
                              jestem dobrej myśli w każdym razie... bo jesli nie to , to co innego?
                              załamywanie rąk... tego mam juz powyżej uszu!

                              dziekuje wszystki za dobre rady
                              • ulkapolla Re: jestem 22.02.05, 16:08
                                Wiesz co Sowo, wydaje mi sie, ze najwazniejsze, zeby przestal Ciebie oklamywac.
                                Jezeli chce opowiadac bajki kumplom to niech sobie opowiada, najwyzej jak sie
                                wyda, to bedzie mu glupio. Walcz tylko o bezwzgledna szczerosci i prawdomownosc
                                w stosunku do Twojej osoby.
                            • kubusala Re: Do Czarnulak 22.02.05, 16:28
                              Taaa to tradycja,ze Uma daje po łapach każdemu kto śmie się czepiać Joasiiik,
                              kompletnie nieobiektywne(dla mnie osoba, która kopiuje rozmowy z gg (chyba
                              nawet z Sową)i wkleja je na forum zasługuje tylko na nagonkę, choc faktycznie
                              nie biorę w niej udziału.
                              Już wolę żeby ktos mnie nazwał półgłówkiem niz powiedział,że przegrałam swoje
                              zycie w chwili mojego załamania, to podłe. Mam nadzieję,że Sowa nie bierze tego
                              do siebie.
                              Sówko, pokręcone te Twoje zycie, ale na pewno z tego wyjdziesz, dobrze,ze
                              mozesz sie tu wygadac, bo po to mamy forum, głupie uwagi kasuj.
                              Pozdrawiam
                              • umasumak Kubusala 22.02.05, 16:46
                                W tym momencie Ty jesteś nieobiektywna Kubusalo, bo w zdecydowanej więkrzości
                                podobnych dyskusji nie biorę udziału. Jeżeli już biorę udział, to dlatego, że
                                ktoś moim zdaniem przegina. Widzisz, nie potrafię jakoś przejść obojętnie wobec
                                takich przejawów chamstwa.
                                A zuważyłam, że nagonka na Joasiiik jest po prostu owczym pedem i więkrzość
                                dziewczyn biorących w niej udział nie zadaje sobie trudu, żeby poznać sytuacje,
                                albo ją zna, ale ocenia powierzchownie lub wedle swojej miary. Pzdr
                                --
                                Anielka w kąpieli
                                Anielka gra na fortepianie
                                • sowa_hu_hu umo 22.02.05, 16:57
                                  piszesz że nie potrafisz przejśc obojętnie wobec przejawów chamstwa a jednak na
                                  chamstwo joasik nie zareagowałaś...

                                  piszesz że jest nagonka na joasik (skądś to musiało wziąść...) i że dziwczyny
                                  nie zadaja sobie trudu żeby poznac sytuacje albo oceniaja powierzchownie lub
                                  wedle swojej miary...
                                  a jak ocenia joasik piszac mi ze przegrałam swoje zycie? czy normalna ,
                                  inteligentna , wrazliwa osoba tak sie zachowuje?


                                  nie mam droga umo do ciebie pretensji bron Boże smile
                                  • umasumak Sówko 22.02.05, 17:18
                                    Joasiiik nie była wobec Ciebie chamska, lecz niedelikatna. To co innego.
                                    Natomiast w sytuacjach, kiedy ktoś Cię faktycznie atakował (czyt. wątek o
                                    reklamie ubrań ciążowych), otwarcie stawałam po Twojej stronie. Pozdrawiam
                                    Sówko i wiedz że zawsze Ci dobrze życzę, chociaż nie zawsze się wypowiadam w
                                    Twoich wątkach, bo niekiedy Twoje problemy są mi zbyt dalekie, żeby się do nich
                                    ustosunkowywać. Pa
                                    --
                                    Anielka w kąpieli
                                    Anielka gra na fortepianie
                              • sowa_hu_hu do wszystkich i kubusali 22.02.05, 16:53
                                no pokręcone niestety... ale niektórzy maja gorzej... z reszta chyba nie jest
                                tak źle - tylko trzeba sie troche postarać... a inne rzeczy poprostu przełknac ,
                                zaakceptować...(chocby sytuacja z mamą-boli jak cholera ale wiem że to sie nie
                                zmieni - przynajmniej dopóki będe tu mieszkać...) ale nie tylko dlatego chce sie
                                wyprowadzić , po prostu uważam że powinnismy życ samodzielnie... tomek musi sie
                                otrząsnać z tego marazmu i ja chyba musze mu w tym pomóc , dopingowac go ale
                                pozytywnie... ale niestety prawda jest taka ze jestem i pewnie jeszcze długo
                                będe podejrzliwa w stosunku do niego - niestety takie sa konsekwenje jego
                                krętactw...
                                chetnie bym poszła na terapie do psychologa razem z nim ale jak nad tym
                                myslelismy to nie bardzo jest jak - wizyta taka to koszt ok 80zł - nawet 2 razy
                                na miesiąc to juz jest 160zł! poza tym nawet nie miałby kto nam z małym
                                zostać... może wiec sami sobie poradzimy...
                                dla mnie sprawa priorytetowa jest teraz przeprowadzka bo wykańczam sie nerwowo w
                                tym domu... staram sie a i tak dostaje po tyłku... ech... nie będe sie nawet
                                rozpisywać...
                                mam nadzieje że jak ruszy sprzedaz kolekcji to mnie to podbuduje smile



                                ps. kubusalo co do joasik - jeśli uma chce jej bronić , niech to robi - jej
                                sprawa...
                                dziwi mnie tylko że tak mało osób zauważa że z ta dziewczyna jest cos nie tak...
                                niejednokrotnie zdażalo sie że kiedy napisałam posta i pod nim były same
                                pozytywne wypowiedzi joasik pisała " nie przejmuj sie sówko , wszystko będzie
                                dobrze..." a gdy kilka osób pojechało po mnie joasik napisała że wlasnie to
                                chciała powiedziec ale nie wiedziała jak to ująć...
                                to chyba nie wymaga komentarza...
                                z reszta w tym poście zrobiła podobnie - najpierw wyjechała mi z tkestem że
                                przegrałam swoje zycie a później dawała mi słodkopierdzące rady...
                                a o numerach sprzed kiedyś tam to juz nie wspomne...
                                nie wiem ale ja nawet jak kogos nie lubie nie mówie mu takich słów - bo niby na
                                jakiej podstawie można tak osądzić człowieka...
                                dla mnie ta osoba nie wazy słów , nie ma pojecia o szacunku do drugiego człowieka...
                                ja jej nie lubie - powiedziałam to wprost - ale nigdy nie przypieprzyłam jej
                                takim tekstem! nigdy tez nie nazwałam jej pogłówkiem itp...
                                mozna ze soba polemizowac , nawet kłócic sie mozna - ale litości - na poziomie!

                                a tego co mówi joasik nie biore do siebie , mozna powiedziec ze sie
                                przyzwyczaiłam , poza tym wiem że ona czerpalaby ogromna satysfakjce gdyby udało
                                jej sie mnie dobić więc też ze wzgledu na to staram sie olewac jej paplanine...


                                pozdrawiam kubusalo smile
                                • a_weasley NIe chowaj głowy w piasek, sowa jesteś czy struś? 22.02.05, 17:11
                                  Sowa_hu_hu napisała

                                  > z reszta w tym poście zrobiła podobnie - najpierw wyjechała mi z tkestem że
                                  > przegrałam swoje zycie

                                  Przeczytaj swoją pierwszą notkę. Czy aby sama nie napisałaś o swoim życiu
                                  czegoś podobnego?

                                  > no pokręcone niestety... ale niektórzy maja gorzej...

                                  Jak mnie bolą zęby, nie pociesza mnie wcale, że mam obie nogi.

                                  > zreszta chyba nie jest tak źle

                                  Hmm. Sam fakt, że jesteś w stanie pisać o swoim życiu tak jak w liście, od
                                  którego zaczęła się ta dyskusja, wskazuje, że nie jest tak źle, tylko jeszcze
                                  gorzej.

                                  > tylko trzeba sie troche postarać... a inne rzeczy poprostu przełknac
                                  > zaakceptować...

                                  E. Gdyby to się dawało, już dawno byłabyś to zrobiła.

                                  > chetnie bym poszła na terapie do psychologa razem z nim ale jak nad tym
                                  > myslelismy to nie bardzo jest jak - wizyta taka to koszt ok 80zł - nawet 2
                                  razy
                                  > na miesiąc to juz jest 160zł!

                                  Są sprawy, na których nie warto oszczędzać. Na zdrowiu, w tym psychicznym,
                                  także. Spójrz na to tak: wydacie teraz na psychologa na siebie, to nie
                                  będziecie za parę lat mieli dodatkowych wydatków na psychologa dla małego.

                                  > poza tym nawet nie miałby kto nam z małym
                                  > zostać... może wiec sami sobie poradzimy...

                                  Szczerze mówiąc, na tle tego, co pisałaś, jakoś tego nie widzę, niestety. Ty
                                  sugerowałaś, że Twój niemąż ma jakieś ostre kompleksy i dlatego tak kłamie.
                                  Przecież nie pozbył się ich ani nie nauczył się radzić sobie z nimi od jednej
                                  rozmowy. Padały też głosy, że może to jest chorobliwe. Z tym też sama sobie nie
                                  poradzisz.

                                    • kawka74 Re: NIe chowaj głowy w piasek, sowa jesteś czy st 22.02.05, 18:05
                                      Sówko, nie obrażaj się, IMHO a_wesley ma sporo racji. Tak sobie czytam, i czyyytam i czyyyyyyytam, pamiętam też inne zakładane przez Ciebie wątki. Serdecznie Ci współczuję, bo borykasz się z wieloma problemami, ale często zdarzało mi się odnieść wrażenie, że właśnie chowasz głowę w piasek. Wsparcie na forum i teoretyczne przewałkowanie problemu to jedno, a działanie to drugie. Trzeba jeszcze słowo wprowadzać w czyn. Trzeba podjąć jakieś kroki, powziąć jakieś decyzje (czas pokaże, czy trafne). Udawanie, że problem nie istnieje, jego bagatelizowanie, to nie jest rozwiązanie. Twój niemąż kłamie, może nie notorycznie, ale częściej niż standardowy obywatel wink jakaś musi być tego przyczyna - może kompleksy, może faktycznie mitomania, może jeszcze coś innego. I trzeba to rozwiązać. Poleganie na jednej oczyszczającej atmosferę awanturze jest bardzo zawodne.
                                      serdecznie Cię pozdrawiam i życzę powodzenia
                                      • sowa_hu_hu Re: NIe chowaj głowy w piasek, sowa jesteś czy st 22.02.05, 19:26
                                        czy ja bagatelizuje problem? wcale nie... nie uważam zebym chowała głowe w
                                        piasek... nie mam juz 15 lat i wiem że jedna awantura a póxniej godzenie sie nie
                                        załatwia sprawy!
                                        mysle że wiele zrobiłam od poczatku kiedy pisałam o swoich problemach... wiele
                                        osób tutaj potrafiło napisac że jest przekonanym a niekóre nawet na 100% że będe
                                        dalej u mamusi siedziała na garnuszku i nigdy sie nie wyniose , ze będe pobłażac
                                        mojemu facertowi i ten nigdy roboty nie znajdzie...
                                        stało sie ejdnak inaczej - prace znalazł...
                                        mieszkania szukam cały czas bo u nas w miasteczku nie jest łatwe (własnie ide
                                        oglądac jedno)
                                        teraz tez nie odpuszcze i bede walczyć o to żeby w moim zwiazku było normalnie -
                                        bo nie tylko on sie musi starac tylko ja też! wcale nie mam zamiaru mu
                                        odpuszczac i naiwnie wierzyc że wszystko zmieniło sie w ciagu jednego dnia...

                                        to tyle

                                        uciekam
                                • kubusala Re: do wszystkich i kubusali 22.02.05, 21:29
                                  No super,że jest mieszkanko na oku, to duży krok do przodu! Pamietaj,że
                                  najlepsze rodzi się w bólachsmilePójdziecie na swoje, facet dostanie kopa w tyłek,
                                  zobaczysz, ludzie się zmieniają, ja to wiem. Musicie tylko nawzajem się
                                  wspierać,że potraficie,że Wam się uda. Przecież macie szanse stworzyć na prawdę
                                  super rodzinkę.Nie ma większej motywacji do działania niż dziecko, więc
                                  motywacje macie.Nie każdemu jest pisane zaczynać z tzw "wyprawką", niektórzy
                                  muszą zaczynac od zera i dobrze, wtedy się wszystko lepiej docenia.Na prawdę
                                  trzymam kciuki.

                                  Co do Pani J. już dawno zauważyłam,że z Nią coś nie tak i dlatego z Nią juz nie
                                  dyskutuję. Dziwi mnie tylko,że tak bystra kobita jak Uma tego nie widzi i
                                  bezsensownie wdaje się w dyskusję i broni kogoś, kto wogóle tej obrony nie
                                  potrzebuje, kto wogóle o Nią nie prosi. Nie m0oge tego zrozumieć, no ale Jej
                                  sprawasmile
              • aszlan Re: Szanować partnera 21.02.05, 14:06
                Dżisus ludzie, nikt normalny nie diagnozuje przez internet, nikt, są to tylko
                informacje, że taka choroba istnieje. Jesli facet Sowy (wg. jej relacji) tworzy
                fantasmagorie przeznaczone nie tylko dla niej, ale i dla znajomych, rodziny,
                itp. to istnieje opcja, ze jest mitomanem; ale to tylko opcja.



                --
                Pozdrawiam, Malgosia
                Klub mam po trzydziestce smile