• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pies pogryzł moją córcię... Dodaj do ulubionych

  • 08.01.06, 23:45
    Dziewczyny, błagam pocieszcie mnie... Jestem załamana! Czy to prawda, że po
    ugryzieniu przez psa rany goją sie bardzo ciężko? Moja córcia (2,5 roku) ma
    szwy na twarzy... Jak mogę jej pomóc? Czy są jakieś środki/maści przeciw
    bliznom? Rana wygląda paskudnie... A zrobił jej to &#%%!$%!^!& piesek
    dziadków, który wychowywał się z moim mężem, jego siostrą i nigdy na dziecko
    nawet nie warknął... To była sekunda, wierzcie mi... A ciągle jej powtarzałam
    (przewrażliwiona jestem bo ja miałam agresywnego psa) żeby nigdy nie
    pochylała się nad psem... Czuję się paskudnie...
    Julki to nie boli (dzięki Bogu), ale wyrzuty sumienia pieką mnie do żywego.
    Czuję się paskudnie... Ja, która zawsze miałam wizje najczarniejszych
    wypadków, najbardziej zapobiegliwa. Wiem, że nie mogłam tego przewidziec ale
    mogłam tego cholernego psa zamykac w łazience gdy przyjeżdżaliśmy...
    Te blizny na Julki buźce będą mi do końca życia przypominac tę sytuację.
    Lekarka pwiedziała że prawie na pewno ślady zostaną... A może jednak nie?
    Dajcie choc cień nadziei, proszę!
    Zaawansowany formularz
    • 09.01.06, 00:08
      wyobrażam sobie, jak się czujesz crying, bardzo mi przykro;
      możesz spróbować leczyć światłem, podobno działa cuda
      www.bioptron.hg.pl/stos_rany.htmpzdr
      • 09.01.06, 00:09
        • 09.01.06, 00:11
          Ja słyszałam o maściach którymi smaruje się blizny i które powodują ich
          jaśnienie i zmniejszenie: contatubex, tointex i pewnie wiele innych (spytaj w
          aptece). Ale dopiero po zdjęciu szwów jak nie będzie już strupków.
          • 09.01.06, 00:24
            Owszem takie rany goją się trudno, ale nie zawsz jeśli dziecko dostało od razu
            antybiotyk i będziesz dbała o ranę (powinno się ją przemywać)oczywiście lepiej
            żeby robił to ktoś z doświadczeniem nie powinno być problemów.Ja pracowałam w
            lecznicy dla zwierząt i byłam pogryziona kilka razy.Mam bliznę na nodze po
            jednym ugryzieniu i myślę że dlatego że nie dostałam antybiotyku i rana mi
            ropiała.Także jeśli się dobrze postępuje to nie powinno być problemów.
            • 09.01.06, 01:07
              Niestety, nie dostałyśmy żadnego antybiotyku... Jutro pójdę więc z Julcią do
              pediatry.
              Bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję...! Czeka mnie dziś długa noc bo wiem, że
              nie zmrużę oka... Tak bardzo czuję się winna... Wiem, że nie jesteśmy w stanie
              przewidziec wszystkiego, ale ja super-przewidująca-przewrażliwiona na punkcie
              bezpieczeństwa maleńkiej pozwoliłam na cos takiego!!! Wyc mi się chce
    • 09.01.06, 02:23
      Swojego czasu pies ugryzl moja siostre w reke (przebil srodrecze i
      rozszarpal/zgniotl koniec malego palca, ale nie miala zakladanych szwow),
      podalam jej kilka razy homeopatyczna arnice 30C i calendule 30C, zagoilo sie po
      prostu blyskawicznie i bez sladu - tydzien pozniej miala klopoty ze
      znalezieniem, ktora to byla reka. Na Twom miejscu poszukalabym lekarza
      homeopaty.

      Z ciekawosci - w jakim wieku jest dziecko a w jakim pies?

      --
      Mloda
    • 09.01.06, 08:27

      sytuacja identyczna, pies dziadków, z reszta nie pozwoliłam mu później nic zrobić...
      byłam starsza niż twoja mała i nie byłam na pewno na antybiotykach, bo
      najzwyczjniej nie miałabym jak ich połknąć, pokarmy przyjmowałam przez rurkę od
      soków.
      nie mam żadnej widocznej blizny, jedynie pod zuchwą, dwa maleńkie punkty w
      których nie chciało się chirurgowi łagnie szwów zakończyć.

      ogólnie rzecz biorą później jako dziecko nie bałam sie psów, wręcz przeciwnie,
      garnęłam się do nich, ale nigdy nie miałam.
      Rodzice chcieli zabić, nie uśpić, własnymi rękoma rozszarpać tego psa, ale co on
      winien? wychowywałam się razem z nim, a że byłam bardziej delikatna niż
      szczęnieta i naruszył mnie w zabawie.... dziecku jakoś łatwiej było wybaczyć niz
      dorosłym, tym bardziej że moich rodziców wtedy przy mnie nie było, dowiedzieli
      się na drugi dzień, jak byłam juz pozszywana, gdyby mnie widzieli przed zszyciem
      to chyba bym go nie uratowała przed nimi...

      niestety miłość do psów mi przeszła, a teraz gdy mam swoje dziecko, to chyba mój
      lęk jej sie udzielił, bo na widok psa małą jak by mogła weszłaby na drzewo...

      czyli w skrócie:
      dziecko ma duże zdolnosci regeneracyjne, nie martw się, nie bedzie śladu blizny,
      natomiast zadbaj tez o psychikę dziecka, żeby wiedziało jak postepować z psami,
      żeby ich się nie bało, bo to jest powód do kolejnego ataku....

      pozdrawiam i zyczę dziecku szybkiego powrotu do zdrowia.
      • 09.01.06, 16:12
        Dzieki scania81 za taki post.

        Ja tez bylam pogryziona przez psy kilkakrotnie (jako dziecko i osoba starsza),
        zawsze z mojej winy, milosc do psow nie przeszla mi nigdy, mam teraz 3
        (miewalam wiecej), pracowalam kilka lat w schronisku.

        Mam 7-mies corke i oczywiscie ze moim psom nie zaufam z nia do konca chociaz
        nigdy przenigdy nie okazaly agresji w stosunku do niej badz zadnego innego
        domownika. Jedyne kontakty teraz, i przez dlugi czas w przyszlosci, sa
        wylacznie w mojej obecnosci, z reguly ze mna pomiedzy dzieckiem a psem. Nigdy
        nie pozwolilabym jej pochylac sie nad zadnym z psow, obejmowac, ciagnac - ale
        jednoczesnie cwicze to z psami bezustannie - pochylanie sie, sciskanie,
        ciagniecie za wlosy, ogon, uszy, grzebanie w pysku, itd. Psy musza byc do tego
        przyzwyczajone. Psy musza tez miec gdzie uciec, gdzie sie schowac.
        Najniebezpeczniejsze psy (domowe) to psy lezace u siebie na poslaniu, pod
        stolem, spiace, wcisniete gdzies w rog, przywiazane, oraz psy ktorych sygnaly
        sie ignoruje! Pies, zanim ugryzie (mowie o domowych normalnych psach) daje
        mnostwo zygnalow ostrzegawczych, ktore, zignorowane, beda go pchac dalej i
        dalej, az do ugryzienia. Ugryzienie jest w swiecie pswo normalnym "zbesztaniem"
        mlodocianego, z tym ze szczeniaki psie maja gruba skore i beda miec najwyzej
        siniaka.

        Pies zachowal sie jak pies. Wychowywal sie z dziadkami i ojcem dziecka, ale nie
        z dzieckiem. Jesli dorosli nie maja czasu uwazac na to co robi dziecko i gdzie
        sie znajduje w stosunku do psa, to jak najbardziej psa sie powino wyekspediowac
        do innego pokoju, kojca, za bramke, na dwor, itd. Ja robie to bezustannie i nie
        dlatego ze moje psy sa niebezpieczne, tylko dlatego, ze sa PSAMI.


        --
        Mloda
        • 09.01.06, 16:24
          Tysiąc razy poowtarzałam Julci, że nie może podchodzic do psów sama. Ja poszłam
          po kurtki (wychodziliśmy już) a ona najwidoczniej chciała się pożegnac z psem
          sad
          Wystarczyła sekunda nieuwagi, dosłownie.

          Julka ma 2,5 roku a pies koło 10-12, nie wiem dokładnie...
          • 09.01.06, 17:16
            Ja rozumiem ze sekunda nieuwagi. sad

            U mnie kiedys najmlodszy pies wskoczyl zabawowo na lozko, na ktorym spala 3-
            tygodniowa corka. Ja bylam doslownie tuz obok i 45-kg psa zlapalam na rece nie
            wiem jaka sila. Pies nie wiedzal ze dziecko jest na lozku, nie spojrzal nawet.
            Strasznie sie zdenerwowalam wtedy i, no, mam obsesje na tym punkcie, NIGDY nie
            zostawiam ich samych.

            Tak myslalam, ze pies stary, starsze psy maja mniejsza cierpliwosc i niejako
            oczekuja wiecej szacunku. sad I coreczka akurat w takim wieku, ze nie zrozumie
            chyba do konca "nie wolno".

            W kazdym razie strasznie, strasznie mi przykro. sad

            --
            Mloda
    • 09.01.06, 08:34
      oj....strasznie mi przykro...
      kiedyś ktos tu na forum powiedział, ze jestem straznie nastawiona do psów ...i
      rzeczywiście jest tak...choc moi dziadkowie tez maja milutka kulke..trzymaja ją
      z dala od młodego, po prostu jest zazdrosna....

      ale nie o tym ...

      o buzie swojego dziecka chyba nie musisz się tak strasznie martwić...moja
      bliskakolezanka jako dziecko ( starsze) wlazła na płot i niestety źle sie złapala...
      spadając taki dekoracyjny szpikulec przebił, a potem wyrwał jej policzek...
      wygladalo to okropnie...w jwj przypadku ślady byly długo, ale rehabilitacja
      bardzo pomogła i dziś nie ma sladu...

    • 09.01.06, 08:51
      Wiem doskonale co teraz czujesz. Moja córeczka kilka miesięcy temu była bardzo
      poważnie poparzona, 30% ciała. Cierpiała bardzo a ja razem z nią. Teraz po
      kilku miesiącach została malutka blizna pod szyją, ale smarujemy 2-3 razy
      dziennie maścią Contractubex, dostępną w aptece bez recepty i efekty są
      rewelacyjne. A dodam, że rana była naprawdę głęboka i zapowiadało się, że
      zostanie ogromna blizna. Córcia miała poparzoną buźkę, szyję, klatkę piersiową,
      brzuszek. Od początku smarowaliśmy wszystko Contractubexem (od kiedy zeszły
      strupki). Chciałam, żeby usunięto jej blizny laserem, ale po kilku
      konsultacjach u kilku lekarzy dowiedziałam się, że u tak malutkich dzieci nie
      jest to wskazane, bo zdarza się, że laser może zablokować gojenie blizny i
      efekt bedzie dokładnie odwrotny.
      A więc głowa do góry, zaopatrz się w Contractubex i za jakiś czas po bliźnie
      nie będzie śladu. Powodzenia!!!
    • 09.01.06, 09:55
      Moze córcia drażniła pieska?

      --
      Abstynent - człowiek niepociągający.
      GG 1808232
      • 09.01.06, 12:21
        A Ty juz nie ktorych tutaj draznisz i chyba trzeba tez Cie w dupe ugrysc bys
        sie opamietala
        --
        Nikolka ma
        To jest Nikolka
      • 09.01.06, 12:24
        Skąd w Tobie tyle jadu....Weź moze idz do psychologa pogadac, a nie zatruwaj
        zycia kobietom na forum....
        Biedne dziecko, a ta taki tekst!!!!!!
      • 09.01.06, 12:36
        nasza niespełna 4-letnia córka sporo lat temu została dotkliwie pogryziona
        przez psa. Blizny ma do tej pory, mimo 1,5-rocznego leczenia najlepszymi
        specyfikami. Mimo leczenia dwoma antybiotykami - doszło do zakażenia ran i
        wszystkie szwy się rozeszły.

        Cierpienie córki było b. duże, pozostał silny lęk przed psami (a było to 7 lat
        temu) i blizny, które "rosną" razem z jej nogami.
        Wystąpiliśmy do sądu o odszkodowanie do właściciela psa i wygraliśmy.

        A wiecie, co usłyszałam w czasie pierwszej rozprawy od obrońcy strony
        skarżonej?
        Dokładnie słowa Lipiec.

        Moja córka szła środkiem alejki, pies wybiegł zza niezamkniętej furtki i od
        razu rzucił się na córkę.
        Córka mogła biec, jechać na rowerze, krzyczeć, śmiać się, płakać. Bo tak może
        zachowywać się dziecko.
        A właściciel psa powinni być na to gotowi i zabezpieczyć swego "przyjaciela".

        Są ludzie i taborety.

        W przypadku pewnych wypowiedzi mamy do czynienia wyłącznie z mową taboretu.

      • 10.01.06, 00:57
        Ale to prawda...moj biedny ultra poczciwy swietej pamieci pies ugryzl moja
        kuzynke gdy jeszcze byla dziecieciem. Przez pol godziny zmuszala go do"dawania
        czesc" tylna lapa i bidak wkoncu nie wytrzymal...to byl jedyny raz w jego
        16letnim zyciu...
        ja tez kiedys meczylam pieska(juz nie mojego)i tez ugryzl mnie w twarz. Ale to
        byla moja wina bo mu chuchalam piwem chcac go tulic a on ewidentnie nie mial na
        to ochoty.
        Ale na pocieche dla autorki watku nie mam ani cienia blizny.
        • 10.01.06, 09:08
          pimenta napisała:

          > Ale to prawda...moj biedny ultra poczciwy swietej pamieci pies ugryzl moja
          > kuzynke gdy jeszcze byla dziecieciem. Przez pol godziny zmuszala go
          do"dawania
          > czesc" tylna lapa i bidak wkoncu nie wytrzymal...to byl jedyny raz w jego
          > 16letnim zyciu...
          > ja tez kiedys meczylam pieska(juz nie mojego)i tez ugryzl mnie w twarz. Ale
          to
          > byla moja wina bo mu chuchalam piwem chcac go tulic a on ewidentnie nie mial
          na
          >
          > to ochoty.
          > Ale na pocieche dla autorki watku nie mam ani cienia blizny.

          -----------
          ale to co piszesz, nijak się nie ma do przypadku choćby naszej córki i nie jest
          to normą.

          w.
    • 09.01.06, 10:15
      > Lekarka pwiedziała że prawie na pewno ślady zostaną... A może jednak nie?
      > Dajcie choc cień nadziei, proszę!

      Niestety slady zostaną (sama mam w ten sposób "upiększoną" dłoń i stopę), tym
      bardziej, ze na twarzy jest delikatniejsza skóra. Mozesz wcierać jej masci
      leczące blizny, moze trochę je zniwelują np. cepan....veraderm, tylko nie wiem,
      czy do zastosowania u tak malych dzieci.
      --
      pozdr.
    • 09.01.06, 10:17
      moj maz ma poharatana twarz przez wlasnego psa; niestety jakim by nie byl pies
      pupilkiem rodziny, to jest jednak dzikie zwierze i nie wiadomo, jakie instynkty
      sie w nim odezwa i prawda jest, ze wcale nie trzeba psa draznic, zeby
      zaatakowal; niestety, ja cie za bardzo nie pociesze, moj maz mial ten wypadek
      ok 10 lat temu, ma widoczne blizny na twarzy, stosowal Contactubex, to ponoc
      najlepszy lek na blizny, ale moj maz byl bardzo mocno pogryziony
      • 09.01.06, 10:21
        na ulotce zelu Contactubex jest napisane, zeby leczyc mozliwie wczesnie i dlugo
        • 09.01.06, 10:32
          Chciała dac psu buziaka...
          sad
          W szpitalu po zszyciu powiedziała, że "ona chciała dac psu buziaka, żeby się
          cieszył ale Borysek wcale nie ma poczucia humoru"
          • 09.01.06, 11:12
            Ten Contactubex (moglam zrobic literowke w nazwie) jest naprawde dobra mascia.
            Zuzylam wiele tubek, jak wylalam sobie wrzacy olej na noge, ale blizn nie mam,
            chociaz chirurg mowil, ze beda. Zostalo tylko lekkie przebarwienie na skorze, a
            to na twarzy spokojnie mozna potem skorygowac pudrem. Mysle, ze duzo zalezy od
            genetycznych uwarunkowan, na mnie sie wszystko goi, jak na psie, ale na malych
            dzieciach podobno w wiekszosci tez.
            Tylko musisz sie dopytac w aptece, od ktorego momentu te masc mozna stosowac, bo
            trzeba wczesnie, ale na swieza rane na pewno nie.
            • 09.01.06, 11:33
              zalozylam forum dla rodzicow dzieci oparzonych, znajdziesz tam mnostwo
              informacji o pielegnacji blizn, specjalistach, lekach, zabiegach:

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35623
              Ucalowania dla malutkiej, a Ciebie sciskam serdecznie.
              Marta
              --
              Ania ma...
              Michałek ma...
              Zimowe zdjęcia
              • 09.01.06, 11:42
                w sumie rana szarpana, ranie szarpanej nie równa, wiec istnieją duże szanse na
                to że śladu nie będzie (w tym sensie że nie będzie widoczny jakoś specjalne).
                Może lekarz nie przepisał antybiotyku bo nie było takiej potrzeby?
                Mnie też ugryzł pies jak byłam mała (w udo), też były szwy i paskudne
                opuchnięte ślady, śladu po tym dzisiaj nie ma. Dziecięca skóra naprawdę się
                dużo lepiej regeneruje niż u dorosłego.
                --
                Mój Wielki Mały Człowieczek- Julia 24.02.05

                Mam taką silną wolę, że robi ze mną co chce smile
          • 09.01.06, 15:56
            W jakim wieku jest dziecko a w jakim pies? Tak z ciekawosci.

            Ja jeszcze raz polecam lekarza homeoapte - homoepatyki sa tanie, dobrze dobrane
            bez efektow ubocznych.

            --
            Mloda
          • 09.01.06, 17:31
            yosmum napisała:

            > Chciała dac psu buziaka...

            Biedna Malutkasad( Chciała ucałowac psiaka ale psy się nie całuja i przysuwanie
            pyska traktują jako akt agresji (w pysku sa zęby) -pies pewnie się wystraszył i
            dał sygnał ostrzegawczy (gdyby chciał mógłby wyrwać kawałek szczęki).

            Kiedy byłam dzieckiem miałam podobną "przygodę" -chciałam się przywitać z psem
            sąsiadki a ten się wystraszył i mnie chapnął. Nie było potrzeby szycia-miałam
            ślad przez kilka dni no i wielką zadrę w sercuwink

            Myslę, ze to bardzo ważne aby uczyć dziecko, tak wcześnie jak się da, ze
            zwierzaki posługuja się innym kodem i jesli chcemy by nas rozumiały musimy
            posługiwac się ich kodem. Pies pewnie zanim ugryzł wysyłał znaki ostrzegawcze
            ale Córeczka, co oczywiste w jej wieku, nie zrozumiała ich. Myślę, ze warto o
            tym pogadać z dzieckiem, tak aby po tym co się stało nie nabrała lęku przed
            zwierzętami (psami) i żeby w przyszłości uchronć ją.

            Dodam jeszcze tylko, że skoro lekarz mówił, ze ślady po ugryzieniu znikną to z
            pewnością się tak stanie. I fakt, ze komuś zostały blizny po spotkaniu z psimi
            zębami nie ma żadnego znaczenia bo jak ktoś wyżej już zauważył, rana ranie nie
            równa:0 Tak więc głowa do górysmile)
            --
            czekam na Ciebiesmile
          • 09.01.06, 22:16
            oj, biedna mała...Bardzo współczuje i zycze szybkiego powrotu do zdrowia, i
            żeby blizn nie bylo!!!
            Ja mam 2 psy i 1,5 roczna córke i staram sie bardzo uważac. Tym bardziej, że
            moja mała caly czas chce całowac psy, siadac na nich...sa wypadki się zdarzajasad
            --
            Nowe fotki - jesienne
            • 09.01.06, 22:31
              Znam przypadek, gdzie pies, niezwykle lagodny domownik, "nagle i bez
              prowokacji" ugryzl poltoraroczne dziecko w ramie. Pies natychmiast zostal
              uspiony. Po uspieniu technik zauwazyl ze w uchu psa gleboko tkwi zlamany
              olowek. sad

              Nie wolno, nie wolno dzieci i psow zostawiac samych...

              --
              Mloda
    • 09.01.06, 14:52
      Na początku pewnie będzie wyglądało bardzo źle - bo blizny będą czerwone. Potem
      zbieleją. Znam chłopca bardzo pogryzionego przez psa dziadków, blizny są (od 5
      lat), pomimo wielu tubek Contractubexu. Ale smarować trzeba. Jak będzie starsza
      na pewno znajdzie się jakaś rada - dermatolog czy chirurg. Bardzo współczuję.
    • 09.01.06, 21:07
      Koniecznie Cepan - maść Cebulową za kilka złotych kupisz w aptece.
      Droższa wersja to Contratubex. Cepan jest bardzo dobry.
      • 09.01.06, 21:44
        cepan porpostu jest z tego co wiem Polski i pewno dlatego tanszy
        --
        ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪

        moje małe Serduszko♥
    • 09.01.06, 22:19
      Wprwdzie z psami mam wylacznie bardzo pozytywne doswiadczenia, ale jako
      trzylatka oblalam sie wrzatkiem, dosc powaznie. Jak wiadomo blizny po
      poparzeniach (2 tygodnie w szpitalu) schodza ciezko. Kawalek zostal, ale na
      jakiech 4/5 powierzchni poparzenia nie ma sladu. Wiec uszy do gory!
      Magda
      • 09.01.06, 22:25
        Oczywiscie mialo byc "jakichs". Acha, jak Mlody sie urodzil mialam psice i mimo
        ze nigdy nie byla agresywna, a ja na jej punkcie mialam swira nie zostawialam
        jej samej z dzieckiem, jak musialam wyjsc z pokoju i nie moglam wziac Macka
        bralam psa. To oczywiscie uwaga ogolna, bo rozumiem ze bardzo uwazalas. Bedzie
        dobrze.
        M.
        • 09.01.06, 23:07
          Razem z mezem poslubilam jego psa. 60 - kilowego kundelka smile))
          Nie mam uprzedzenia do psow (sama mam bokserke ktora sie teraz moi rodzice
          zajmuja) ale tego psa sie boje. I z nim mieszkam. NIGDY nie pozwalam im
          przebywac w poblizu. Psa zamykam ilekroc nie moge ich upilnowac. Pies jest stary
          - ma 10 lar. Synek poltora roczkusad( Baardzo sie boje podobnej sytuacji sad((

          A Tobie wspolczuje i zycze szybkiego zdrowieniasmile))
          --
          "ziarno chaosu, sen o rewolucji"
          aNIA I kACPEREK
          • 09.01.06, 23:45
            Moja prawie trzyletnia córka ponad rok temu miała podobny wypadek. Bardzo
            łagodny, spokojny kundelek dziadków ugryzł ją w policzek. Pies spał, mała
            podeszła do niego, on otworzył oczy i w jednej chwili rzucił się na nią. To
            była również dosłownie sekunda nieuwagi. Ja stałam w tym czasie w drzwiach,
            złapałam małą na ręce, dzięki temu rana na policzku była niewielka, nie trzeba
            bylo zszywać. W tej chwili NIE MA NAWET ŚLADU. Do tego stopnia, że nie mogę
            sobie przypopmnieć, który to był policzek.
            Dodam tylko, że ja byłam w tym czasie w zaawansowanej ciąży i po tym
            incydencie wylądowałam w szpitalu z silnym krawawieniem. Nie wiem, czy powodem
            były nerwy, czy też to, że przez dłuższy czas uspakajałam na rękach płaczącą
            córkę. Wszystko dobrze się skończyło, dziecko urodziło siezdrowe, a mała nadal
            lubi psy choć przed Tiną ma respekt.
            Rozumiem, że rana twojej córeczki jest większa, ale bądź dobrej myśli.
            Naprawdę dziecięce rany goją się bardzo szybko.
            Przypilnujcie tylko koniecznie, żeby pies wam nie zginą przed upływem -
            chyba trzech tygodni, nie jestem pewna. Nam kazali psa pilnować chyba właśnie
            przez 21 dni. Bo gdyby w tym czasie zachorował, to dziecku trzeba by było podac
            zastrzyki. To nieważne, że pies był szczepiony. Taka możliwość (choć w
            przypadku szczepionych psów bardzo rzadka) niestety istnieje.

            --
            Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych
    • 10.01.06, 00:15
      Proszę zajrzyj do gazetowej poczty. Napisałam Ci pare słów n/t pogryzienia.
      Pozdrawiam.
      • 10.01.06, 01:14
        Dziękuję... smile)))
        Jesteście wszystkie kochane po prostu!
    • 10.01.06, 00:23
      Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo wdzięczna jestem Wam za dobre słowa i
      rady.
      Szwy jak na razie (ODPUKAC!) goją się ładnie, od rana są suche(nic się nie
      sączy)... Mam nadzieję, że to dobry znak...

      Dziś przyjechali do Julci teściowie. I na prawdę serce mi się krajało jak na
      nich patrzyłam. Przygarbieni smutkiem, oczy czerwone... Wyrzuty sumienia mają
      ogromne, jak każdy z nas, obecnych wtedy w domu... Z nas wszystkich to córcia
      ma się najlepiej, od rana biegała uśmiechnięta smile I mi było łatwiej udawac przy
      niej, że wszystko jest w porządku... ALe teraz śpi więc już nie muszę, mam
      chwilę na żal i smutek. I wielkie wyrzuty sumienia...
      Dziękuję Wam!
      • 10.01.06, 00:44
        Nie zawsze wszystko da sie przewidziec, ale zawsze ze wszystkiego mozna
        wyciagnac lekcje na przyszlosc. Nie zameczaj sie wyrzutami sumienia (wiem, ze
        trudno), tylko spokojnie opracuj plan dzialania na przyszlosc - osobno co
        zrobic z psem u tesciow (nie trzeba demonizowac psa, ale mozna np kupic
        barierke i wstawic ja w ktores drzwi) i osobno czego uczyc coreczke - zeby nie
        obejmowala psow, zeby nie biegla do obcych psow, zeby zawsze pytala wlascicieli
        innych psow czy mozna ich psa poglaskac, a kiedy pies ja goni, zeby zamienila
        sie w slup soli i zalozyla rece. To takie podstawowe rzeczy na przyszlosc.

        Ogromnie sie ciesze, ze szwy ladnie sie goja i - najwazniejsze - ze Julcia jest
        usmiechnieta!

        --
        Mloda
    • 10.01.06, 01:15
      Mnie jak mialam 10 lat klapnal jamnik (tak jamnik) i ugryzl a moze bardziej
      zadrasnal zaraz pod lukiem brwiowym. Nie mialam zadnych szwow ani nic ale
      mialam odcisniete ze trzy zeby no i oczywiscie skore przecieta do krwi (fajnie
      to wygladalo). Smarowalam kremem 'Penaten' ten z zinc oxide. Dzisiaj nie mam
      nic, zupelnie nic i pewnie bym tego incydentu nie pamietala gdyby nie Twoj
      wpis. Zycze Wam wszystkiego dobrego. Corcia bedzie ok, zobaczysz. Teraz takie
      rozne kremy i mascie sa ze ze starej pomarszczonej baby zrobia
      dwudziestoparolatke. Pozdrawiam.
      --
      Moje koty
    • 12.01.06, 17:27
      Niestety, niespodziewanie (rana była sucha) wczoraj wieczorem Julce ze szwów
      zaczęła leciec w dużej ilości gęsta ropa. Pojechaliśmy z nią do szpitala. Moja
      maleńka miała w nocy zabieg w narkozie (oczyszczanie rany), szwy oczywiście
      wszystkie poszły... Zaczyna ją coraz bardziej bolec sad((
      Dlaczego to wszystko ?!?! Dlaczego moje dziecko cierpi?!?!?!????
      • 12.01.06, 18:17
        Do dzis tylko podczytywałam-dostałaś tyle rad od dziewczyn, że nie chciałam już
        się wtrącać, szczególnie, że to, co chciałam napisać, nie było optymistycznesad.
        Ropienie ran po psie jest bardzo częste-pies nawet zdrowy ma w paszczy, na
        zębach siedlisko bakterii. Dlatego przy pogryzieniu, szczególnie głowy (czyli
        twarzy również) każdy pogryziony powinien dostać osłonowo antybiotyk. To raz-
        dziwne dla mnie było, że go nie dostaliście od razu. Dwa-lekarze, zwłaszcza ci
        z ostrych dyżurów chirurgicznych bardzo obficie rozdają szwy, małym dzieciom
        szyjąc nawet banalne ranki. W przypadku pogryzienia przez psa bez sensu-jeśli
        nie ma wielkiej dziury, a podejrzewam, że u Was doszło "tylko" do przerwania
        skóry, to szwów lepiej nie zakładać. Takie szarpnięcie po psie wygląda
        niefajnie, ale nie zszywane goi się lepiej i wcześniej widać, jeśli się zaczyna
        stan zapalny. Najgorzej, jak zaszyte, a źle oczyszczone miejsce z wierzchu niby
        ładne pod szwem zaczyna ropieć. Dobrze, że malutka ma ranę już oczyszczoną,
        faktem braku szwów się nie przejmuj.
        A teraz optymistyczniej-to, co napisałam na górze wynika z mojej wiedzy
        otrzymanej w szpitalu. Po czyszczeniu ran na twarzy mojego młodego, którego
        chirurg właśnie tak porządnie zaszył. Po 5 dniach wielkie kule ropy, nacinanie,
        antybiol. I ta cała wiedza przekazana przez mądrzejszego lekarza, którą się
        dzielęsmile. Dziś, 3,5 roku po tamtym zdarzeniu blizny są. Ale to, co było
        obrzydliwym czerwonym śladem, na dodatek z bardzo wyraźnymi brzegami, dziś jest
        płaskim odbarwieniem, coś jakby... hmmm, znamię? Z tym, że ja niczym nie
        smarowałam, bo młody jako megaalergik nie tolerował żadnej z maści. Głowa do
        góry-na razie doleczcie się porządnie. Potem dobry dermatolog zaleci coś do
        smarowania. W ostateczności kosmetyczka pomoże na pewno. Generalnie nie
        obwiniaj się o zaniedbania, bo fakt ropienia i babrania się tej rany to na
        pewno nie Twoja wina. Jeśli już, to lekarza, który zajął się dzieckiem "po
        łebkach" zaraz po pogryzieniu. Głowa do góry

        Kingus
        • 12.01.06, 19:15
          trzymam kciuki za Malutką!!!
          --
          Mój Wielki Mały Człowieczek- Julia 24.02.05

          Mam taką silną wolę, że robi ze mną co chce smile
      • 12.01.06, 19:25
        Powtorze to co pisalam wczesniej kilka razy - znajdz dobrego homeopate.
        Widzialam mnostwo ran ugryzieniowych po psie (praca w schornisku, pracuje tez
        jako szkoleniowic, ja sama bylam ugryziona kilka razy) ale nigdy nie widzialam
        tak szybkiego i czystego gojenia jak po odpowiednich homeopatykach - jak
        pisalam, juz po tygodniu trudno bylo zlokalizowac gdzie byly rany (rozszarpany
        palec i przeklute praktycznie na wylot srodrecze).

        --
        Mloda
    • 12.01.06, 23:06
      Chirurg (lub pediatra ostatecznie) powinien zalecić co odpowiednią maść, tym
      bardziej, że niektóre są na receptę.
      Sama zostałam pogryziona wprzez takiego zaprzyjaźnionego psa w dzieciństwie.
      twarz i szyja (zęby minęły o milimetre tętnicę). Rany po zębach zagoiły się
      ładnie - dosć długo było je widać, ale teraz "wychodzą" tylko na mrozie. Zostały
      natomiast ślady po pazurach (dodatkowo "pacnął mnie łapą). Były bardziej
      poszarpane i goiły się długo. Te zawsze są czerwone i lekko zapadnięte. dwie
      kreski o długości ok 4 cm. ALE NIGDY nie czułam psychicznego dyskomfortu z tego
      powodu. Nigdy w życiu nie było to dla mnie powodem do wstydu, kompleksów czy nie
      daj Bóg problemów w kontaktach z rówieśnikami. Na razie więc skonsultuj się z
      lekarzem - czego używać (o naświetlaniach też słyszałam), wążne żeby zrobić to
      jak najszybciej, bo maści z reguły warto stosować we wczesnym stadium leczenia
      blizn.
      Nie wiem jak to wygląda, ale mój partner został kiedyś napadnięty i miał
      dosłownie zdartą ogromną część skóry na twarzy.Wszystko się potwornie
      paskudziło, po kilku wizytach w państwowej służbie zdrowia zaprosiliśmy
      prywatnego chirurga, który założył opatrunki ze "sztucznej skóry" - jest to
      droga rzecz, ale na dużo lepsza niż klasyczny opatrunek. Nosił to przez dłuższy
      czas na tych najgorszych ranach - po 10 latach od zdarzenia blizny zostały mu
      tylko tam, gdzie tej "sztucznej skóry nie było. Tam gdzie miał te specjalne
      opatrunki, pomimo ropienia i trudnego gojenia się, pomimo tego, że fragmenty
      skóry wisiały dosłownie na włosku, wszystko się pięknie niemal bez śladu zagoiło.

      Córce życzę powodzenia, a Tobie, żebyś - nawet jeśli zostaną jej ślady - dała
      jej dużo siły i wiary w to, że nie kilka blizn świadczy o człowieku.
      --
      bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
    • 12.01.06, 23:48
      Mnie w wieku okolo 7-9 lat dwa razy pogryzl pies w twarz ,ale rany nie byly
      bardzo duze. Moze jednak pocieszy cie to ,ze lekarz ,ktory robil mi opatrunek
      powiedzial mojej mamie ,ze zostana slady. Uwierz mi ja nie mam na twarzy zadnej
      widocznej blizny. Mam jedno male zalamanie ,ale wyglada ono jak zmarszczka.
      Pozdrawiam.
      :o)
      Koko
      --
      Zawsze z prądem tylko zdechłe ryby płyną.

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.