Dodaj do ulubionych

Alimanty od dziadków - Waszym zdaniem ?

10.08.06, 09:18
Powinny być zasądzane, czy nie. Oczywiście mam na myśli sytuację, gdy ojciec
dziecka/ci robi wszystko, by nie płacić, a matka znajduje się naprawdę w
trudnej sytuacji.
Ja uważam, że tak ( oczywiście wysokość alimentów nie powinna drastycznie
obniżyć poziomu życia dziadków ). Natomiast wczoraj, gdy usłyszała to moja
teściowa tzn. moje zdanie, to myślałam, że dostanie zawału. Z wielką złością
krzyczała i pytała jakim prawem ma płacić babcia, czy dziadek na dzieci syna.
Nawet nie swoje wnuki, tylko "dzieci syna". Była tak rozwścieczona, aż
purpurowa na twarzy.
Nie mogłam się powstrzymać przed syknięciem (jak żmijka) do mojego męża
tekstu : kochanie musisz dobrze zabezpieczyć dzieci, bo nie mają co liczyć na
złotówkę od dziadków.
Ja usłyszałam, że równie dobrze ona nas może zaskarżyć o alimenty i ja będę
jej płacić. Odpowiedziałam, że gdyby była w tak trudnej sytuacji to nigdy, by
nie musiała iść do sądu, bo dach nad głową i jedzenie zawsze, by u nas miała.
Jaka ona była wnerwiona, aż mi się śmiać chce. A wszystko odbyło się w
trakcie małego przyjęcia urodzinowego mojego męża.
Jak myślicie, czy kobiety mają prawo korzystać z przepisów prawa, które
stanowią, że mogą być zasądzone alimenty od dziadków ? Oczywiście bez żadnego
cwaniactwa, złośliwości, tylko z powodu ciężkiej sytuacji ? Mając na uwadze
nie siebie, tylko dzieci i ich dobro.
Pozdrawiam - Małgosia
--
MOJE SKARBY
Edytor zaawansowany
  • lola211 10.08.06, 09:33
    W takiej sytuacji nie bede, ale rozwazajac teoretycznie- moja duma nie
    pozwolilaby mi znizac sie do zadania pieniedzy na MOJE dziecko od starszych
    osob.Kobiety powinny przede wszystkim sie zastanowic, kogo wybieraja na ojca
    dziecka, bo nikt mi nie wmowi, ze normalny facet, kochajacy, ktoremu ufamy na
    tyle, ze sie z nim wiazemy, nagle olewa wlasne dzieci.A jesli sie lazło do lozka
    z przypadkowym facetem, to tym bardziej- ponosmy konsekwencje swoich
    lekkomyslnych dzialan nie uciekajac sie do wrabiania innych w finansowanie
    dzieciaka.
    Jak mozna poczytac na forum, dziadkowie nie maja zadnych obowiazkow wzgledem
    wnukow- nie musza sie nimi zajmowac , opiekowac, spotykac czesciej niz godzine w
    miesiacu- zatem tym bardziej nie maja obowiazku placic.Zreszta- jaki wplyw moga
    miec rodzice na postepowanie doroslych dzieci? Zaden.Dlaczego wiec mieliby
    ponosic konsekwencje z tego tytulu?
    Przepis moim zdaniem bardzo niesprawiedliwy.

  • margosia.kr 10.08.06, 10:13
    Do końca nie znamy samych siebie, a co dopiero drugiego człowieka. Z
    normalnego, kochanego faceta może pewnego dnia wyjść diabeł. Nie dotyczy to
    tylko patologii i przypadkowego gościa w łóżku. Zapewniam Cię.
    Oczywiście, że można poczytać iż dziadkowie nie mają żadnych !! obowiązków
    względem wnuków. Można również poczytać, jak wszystko wiedzą najlepiej - jak
    karmić, wychowywać i ubierać dziecko. Jak dorosłe dzieci powinny kierować swoim
    życiem, która powinna zostać żoną synka itd.
    --
    MOJE SKARBY
  • lola211 10.08.06, 10:15
    Z
    > normalnego, kochanego faceta może pewnego dnia wyjść diabeł

    Raczej sie tego diabla nie zauwazalo abo widziec nie chcialo.Z duzym
    prawdopodobienstwem mozna zalozyc, ktory facet sie na ojca nadaje, a ktory nie.
  • be.em 10.08.06, 11:41
    biję Ci brawo na stojąco!! smile pozdrawiamsmile
    --
    Tak wielu mężczyzn, tak niewiele czasusmile
    Mae West
  • lola211 10.08.06, 12:06
  • burza4 10.08.06, 11:49
    lola211 napisała:

    Kobiety powinny przede wszystkim sie zastanowic, kogo wybieraja na ojca
    > dziecka, bo nikt mi nie wmowi, ze normalny facet, kochajacy, ktoremu ufamy na
    > tyle, ze sie z nim wiazemy, nagle olewa wlasne dzieci

    to jak facet zachowa się po rozstaniu praktycznie nie da się przewidzieć
    wcześniej. Znam paru "normalnych", "kochających" - którzy nagle robią wszystko
    byle na dzieci nie płacić ani zlotówki. Kochającymi tatusiami są nadal...

    obowiązek alimentacyjny ciąży na najbliższej rodzinie (zarówno na dziedkach w
    stosunku do wnuków, jak i dzieciach w stosunku do starszych rodziców) - takie
    jest prawo i osobiście nie widzę powodu, żeby zwalniać kogoś z
    odpowiedzialności i żeby państwo rozdawało moje podatki zamiast twardo
    egzekwować przepisy.

    BTW - był kiedyś artykuł, gdzie była mowa o tym, że wystąpienie o alimenty od
    dziadków w bardzo dużym procencie powodowało, że nagle tatuś zaczynał płacić.
    Zeby dziadkom wstydu przed sąsiadami nie robić.

    Rodzice istotnie nie mają wpływu na postępowanie dorosłych dzieci, ale to oni
    są odpowiedzialni za takie a nie inne ich wychowanie. Zresztą - na tej zasadzie
    równiez starsi, schorowani rodzice nie powinni mieć prawa dochodzenia alimentów
    od dzieci które się na nich wypięły?
  • lola211 10.08.06, 12:04
    którzy nagle robią wszystko
    > byle na dzieci nie płacić ani zlotówki. Kochającymi tatusiami są nadal...

    To sie wzajemnie wyklucza i widocznie tych dzieci nie kochaja tak naprawde.
    Wiekszosc facetow uchylajacych sie od alimentow jakich znam to tacy, ktorzy
    wpadli z przypadkowa partnerka- nie poczuwaja sie, bo to dziecko jest im
    obojetne.Czesc to faceci po rozwodzie, ktorzy nigdy nie bylo dobrymi kandydatami
    na meza , nie mowiac juz o ojcostwie.Niektorzy zas sa w naprawde zlej sytuacji
    materialnej i nie maja z czego placic zasadzonych alimentow.Posrod nich znajdzie
    sie i jakis niby normalny(bo skoro sie uchyla od placenia na wlasne dzieci to
    tak naprawde normalny nie jest), ktory chyba na zlosc bylej zonie nie placi.
    > Rodzice istotnie nie mają wpływu na postępowanie dorosłych dzieci, ale to oni
    > są odpowiedzialni za takie a nie inne ich wychowanie.

    Nie przeceniajmy roli rodzica w ksztaltowaniu kregosłupa moralnego ich potomka.

    Zresztą - na tej zasadzie
    >
    > równiez starsi, schorowani rodzice nie powinni mieć prawa dochodzenia alimentów
    >
    > od dzieci które się na nich wypięły?

    Gdybym, odpukac, zyla w konflikcie z córka, na pewno nie siegalabym do jej
    kieszeni.Troche ambicji, moi drodzy.


  • clio_1 10.08.06, 12:17
    lola211 napisała:

    Troche ambicji, moi drodzy.

    Wiesz, myślę, że to nie jest kwestia ambicji. Naprawdę są sytuacje, kiedy z ojca
    dziecka nie mozna nic ściągnąć, a matka nie ma za co utrzymać dziecka. Polecam
    lekturę art. 132 k.r.o.

    Art. 128. Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także
    środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej
    oraz rodzeństwo.

    Art. 129. § 1. Obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych przed wstępnymi, a
    wstępnych przed rodzeństwem; jeżeli jest kilku zstępnych lub wstępnych - obciąża
    bliższych stopniem przed dalszymi.
    § 2. Krewnych w tym samym stopniu obciąża obowiązek alimentacyjny w częściach
    odpowiadających ich możliwościom zarobkowym i majątkowym.

    Art. 132. Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje
    dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy
    osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od
    niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub
    połączone z nadmiernymi trudnościami.

    Art. 135. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych
    potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.
    § 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest
    jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w
    części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie.


    --
    Kurczak Mały
  • burza4 10.08.06, 14:19
    mam parę lat więcejsmile więc opieram się na przykładach bynajmniej nie młodych
    g.rzy, którzy po prostu w roli ojca się nie odnaleźli, ale statecznych,
    bynajmniej nie przymierających głodem panów. Znam ojca, który 20 lat
    był "normalny" - a teraz mimo że ma, i zna doskonale sytuację materialną
    (nastolatki się ucza, żona chwyta każdą pracę) - dochody przed komornikiem
    ukrywa. Nikt mi nie wmówi, że dyrektor w dużej firmie zarabia 600 złsmile. Co nie
    przeszkadza że ma przekonanie że jest super ojcem.

    Nawet niebiedny Rutkowski był ponoć ścigany za niepłacenie alimentów.

    > Nie przeceniajmy roli rodzica w ksztaltowaniu kregosłupa moralnego ich
    potomka.

    o, a to ciekawe. Znaczy - ten kręgosłup kształtuje się niezależnie od
    wychowania?

    > Gdybym, odpukac, zyla w konflikcie z córka, na pewno nie siegalabym do jej
    > kieszeni.Troche ambicji, moi drodzy.

    to mogłabyś stwierdzić jedynie wtedy, gdybyś w takiej sytuacji już BYŁA. Takie
    hipotetycznie rozważania są funta kłaków niewarte.

    Poza tym - za ambicję nie da się nic kupić - ani jedzenia, ani leków.

    Osoba nie płacąca alimentów jest zwykłym złodziejem, co gorsza - czasem jest
    tak, że jest aktywnie wspierana w kombinatorstwie przez bliskich. Dziadków
    również. Nie widzę powodu żeby unosić się fałszywą ambicją i rezygnować z
    dochodzenia tego, co się słusznie należy. Rezygnacja z alimentów - to okradanie
    własnego dziecka z możliwości, z lepszego życia.

    Pominę aspekt społeczny - jesli się nie dochodzi - to trzeba będzie sięgnąć do
    MOPS-u. A czemu JA płacąć podatki mam wyręczać czyjeś nieodpowiedzialne dzieci?
  • lola211 10.08.06, 14:35
    Kazdy znajdzie przyklady na poparcie swojej tezy, wiec mozemy sie tu
    licytowac.Ja uwazam, ze gros problemow bierze sie z niewlasciwego wyboru partnera.
    Akurat Rutkowski nie jest jak dla mnie przykladem wzorowego ojca i meza, jest
    wrecz wzorcowym przykladem na co, co tu pisze.

    Znaczy - ten kręgosłup kształtuje się niezależnie od
    > wychowania?

    To znaczy tylko tyle, ze nie wszystko jest zalezne od rodzicow i mozna zyły
    wypruwac i wyhodowac zakale.W porzadnych rodzinach nie brakuje zlodziei,
    mordercow, roznego typu pokreconych jednostek.

    > to mogłabyś stwierdzić jedynie wtedy, gdybyś w takiej sytuacji już BYŁA. Takie
    > hipotetycznie rozważania są funta kłaków niewarte.

    Tego jestem pewna juz teraz.Przerabialam podobna sytuacje z moim ojcem- moglam
    go szarpac o wysokie alimenty, ale tego nie zrobilam, bo nie mialam z nim
    dobrych ukladow i przez to nie chcialam od niego pieniedzy.Udowodnilam tym
    samym, ze dam sobie rade bez tego.I o takiej wlasnie ambicji pisze.


  • shady27 10.08.06, 20:34

    --
    Rezydencja panstwa Bukiet, przy telefonie pani domu....

    To moja siostra Violetta, ta co ma dom, mercedesa i miejsce dla kuca
  • kammik 10.08.06, 21:24
    Lola, no niewiele wiesz o życiu, skoro tak piszesz. Ojcem mojego syna jest moj
    byly mąz, przez pięć lat bylismy rodziną. Po rozwodzie zniknal z życia mojego
    dziecka i nie placil alimentow. Teraz mam je sciagane przez komornika, o ile
    jest z czego.
    I niczego ci nie wmawiam, takie jest zycie, po prostu.
    --
    dość Gier tych
  • jula55 11.08.06, 12:51
    Sama kiedys pisalas o nim w najgorszych slowach i twierdzilas, ze go nie
    kochalas i nie pamietasz dlaczego sie z nim zaczelas zadawac, a twoim mezem
    zostal glownie z powodu ciazy. A co do alimentow, to szkoda, ze piszesz takie
    rzecxzy akurat teraz kiedy erin jest na wakacjach i nie moze sie ustosunkowac.
  • kammik 11.08.06, 14:04
    Zlotko, nie przeinaczaj tego, co pisalam, dobrze? Ewentualnie poczytaj to sobie
    jeszcze raz i spronuj pojac.
    BTW kwestia nieplacenia alimentow (dawnego i obecnego|)przez mojego eksa to nie
    jest sprawa jego obecnej zony, nie rozumiem wiec, dlaczego ja do tego mieszasz.
    --
    dość Gier tych
  • e_r_i_n 15.08.06, 11:24
    jula55 napisała:

    > A co do alimentow, to szkoda, ze piszesz takie rzecxzy akurat teraz kiedy
    > erin jest na wakacjach i nie moze sie ustosunkowac.

    Erin juz wrocila (wypoczęta i bardzo zadowolona wink).
    Natomiast sytuacja, gdy rezygnuje sie z alimentów placonych w terminie, w
    pelnej wysokosci, na wlasne konto, na rzecz przekazywanych przez rece komornika
    i twierdzenie pozniej, ze wplacanie tychze alimentow wlasnie komornikowi nie
    jest dobrowolnym ich placeniem, tylko wyrywaniem przez urzednika, jest na tyle
    bezsensowna, ze nie ma sie do czego ustosunkowywac.
  • lola211 11.08.06, 13:38
    Zadalas sie z nieodpowiednim facetem widocznie.Zaden normalny, uczciwy, porzadny
    facet tak nie postapi.Nie weźmie rozwodu z dzieckiem, rozstajac sie z jego matka.
  • kammik 11.08.06, 14:03
    Widocznie smile Rzecz w tym, ze on sie wlasnie uwaza za normalnego, uczciwego i
    porzadnego wink
    --
    dość Gier tych
  • mkolaczynska 11.08.06, 14:04
    i...dobrze wychowanego?
  • kammik 11.08.06, 16:48
    Generalnie to chyba wzor cnot wszelakich wink
    --
    dość Gier tych
  • ruda_szczurka 10.08.06, 10:21
    W wiekszosci przypadków rodzice samotnej matki partycypują w utrzymaniu
    dziecka. Nie widze wiec nic złego w tym aby rodzice tatusia-lekkoducha równiez
    ponosili konsekwencje tej sytuacji. Podejzewam, ze taki przepis wpłynałby na
    wypłacalność tatusiów wink
  • lola211 11.08.06, 14:02
    Ja widze jednakowoz roznice.Matka zostaje z dzieckiem i najczesciej jest w miare
    dobrych stosunkach ze swoimi rodzicami, przez co w sposob naturalny jest przez
    nich wspierana, takze finansowo- dla wnuka cos tam zawsze sprezentuja.W zamian
    otrzymuja zas wiele radosci, jaka daje kontakt z ich wlasnym wnuczkiem.
    A z drugimi dziadkami czesto kontakt sie urywa(o ile w ogole byl- w przypadku
    nieslubnych "wpadek") i zostaja oni wowczas sprowadzeni do roli platnika bez
    zadnych praw.
    Skoro bedac jeszcze w zwiazku tyle kobiet nie trawi swoich tesciowych, to z
    pewnoscia po rozpadzie nie nastapi polepszenie relacji, wrecz
    przeciwnie.Odseparowanie dziecka od calej rodziny bylego to nie taki znowu
    rzadki przypadek.

    Gdyby moja byla bratowa pozwala moja mame o alimenty (brat placi regularnie, ale
    roznie moze jeszcze byc)to bylaby to najwieksza niegodziwosc z jej strony.Moja
    rodzina nawet nie wie jak ten chlopak, dzis 8letni wyglada, bo matka tak
    skutecznie utrudniala kontakty nam wszystkim, ze olalismy ich w koncu
    calkowicie.Los tego dziecka i jego matki jest nam juz zupelnie obojetny i nie
    dopuszczam mysli, by mogla jakiekolwiek zadania wysuwac.Ale oczywiscie ma takie
    prawo zagwarantowane w kodeksie.
  • agastrusia 10.08.06, 11:16
    bo co ci ludzie są winni. No oczywiście można powiedzieć, że są bo tak pięknie
    wychowali dziecko ale nie zawsze tak jest. A pomyślałaś czy sama będąc babcią
    chciałabyś płacić za błędy swojego syna bo ja nie.
    --
    Ta droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia. Mniemam, że mam powody by drogi
    swej nie zmieniać!
    Jestem sobie Kacper Bumba - moja żona Kunegunda
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38510361
  • agastrusia 10.08.06, 14:22
    jego brak odpowiedzialności - delikatnie rzecz ujmując.
    --
    Ta droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia. Mniemam, że mam powody by drogi
    swej nie zmieniać!
    Jestem sobie Kacper Bumba - moja żona Kunegunda
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38510361
  • lacido 10.08.06, 21:03
    JEsli mój syn popełni "błąd" i nie weźmie z aniego odpowiedzialności będzir to
    oznaczyło, ze była ze mnie g....a matka i nie nauczyłam go odpowiedzialności a
    co za tym idzie spadnie ona na mnie.Jakoś nie chce mi się wierzyć, że mamy tu
    obecne nie czułyby się winne gdyby ich dzieci unikały odpowiedzialności.Dla
    mnie bylaby to porażka.
  • agastrusia 11.08.06, 09:06
    czepiasz się.
    --
    Ta droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia. Mniemam, że mam powody by drogi
    swej nie zmieniać!
    Jestem sobie Kacper Bumba - moja żona Kunegunda
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38510361
  • lola211 11.08.06, 14:03
    Jak Ci "synowa" urzadzilaby jazde, pozbawila mozliwosci kontaktu z wnukiem, to
    szybko by ci sie poglady zmieniły.
  • lacido 11.08.06, 17:49
    Jak Ci "synowa" urzadzilaby jazde, pozbawila mozliwosci kontaktu z wnukiem, to
    > szybko by ci sie poglady zmieniły.

    od takiego zachowania wnuk nie pezestałby być moim wnukiem,

  • clio_1 10.08.06, 11:30
    Oczywiście, że tak. Jestem prawnikiem i mam czasami do czynienia ze sprawami
    rodzinnymi, moim zdaniem są to bardzo przykre i "najgorsze" pod względem
    emocjonalnym sprawy. Przepisy są po to, żeby z nich korzystać.

    --
    Kurczak Mały
  • mamalesia 10.08.06, 11:42
    Tak. Mam też kupę spraw w pracy, gdzie rodzice - powiedzmy - nie sa w stanie, a
    płaca dziadkowie. Trzeba myśleć o dziecku, bo to ono ma mieć dobrze. Choć to
    ciężkie, ale to właśnie rodzice na przykład wychowali synalka, który puścił
    żonę z dwójką małych dzieci i sie miga na prawo i lewo. Jak poprzednik pisał -
    z prawa trzeba korzystać. Zwłaszca chroniącego maluczkich
  • nisar 10.08.06, 11:40
    Jeśli dziewczyna chce sobie spokojnie być w domu i wychowywać dziecko, mimo że
    mogłaby pójść do pracy, a środków na utrzymanie oczekuje od
    osiemdziesięcioletniej babci swojego dziecka, z emeryturą około tysiąca
    złotych, to absolutnie nie.
    Ale znam przypadek, kiedy tatuś dzieci prysnął "w kangury", starsze dziecko
    zachorowało b. poważnie (kilkumiesięczna hospitalizacja), a dziadek - wysoko
    postawiona szycha z mnóstwem kasy odkładał słuchawkę, gdy koleżanka prosiła o
    pożyczkę na leczenie małej (pracowała, dodam, ale małżonek zostawił ją poza
    dziećmi z dwoma kredytami).
    Tak że nie zawsze to jednoznaczne.


    --
    W kostnicy powiedzieli że jeszcze leżysz w szpitalu
  • figrut 10.08.06, 12:01
    Wszystko zależy od dziadków. Byłam w podobnej sytuacji. Urodziłam córkę mając 19
    lat, jej ojciec można powiedzieć, że dzięki swoim rodzicom przepracował w swoim
    życiu naprawdę niewiele. Rodzice dawali mu jeść, kupowali papierosy, ubierali i
    krytykowali każdą pracę jakiej się podjął. Zmarł w wieku 30 lat i jednego
    miesiąca. Okazało się, że muszę zrezygnować w przypadku jego śmierci z
    pobierania alimentów z funduszu alimentacyjnego [bo nie było już spłacającego] i
    starać się o rentę dla córki. Wniosek o rentę rozpatrzono odmownie [za mało lat
    pracy składkowej po ukończeniu 30 roku życia], odwołałam się do departamentu w
    Warszawie - odmowa. Nie pozostało mi nic innego, jak pozwać "dziadków" do sądu o
    alimenty - i tu wielkie rozczarowanie [10 lat temu], bo teoretycznie jest taka
    możliwość, ale praktycznie takiej sprawy w tym sądzie jeszcze nie było. Sprawa
    była wciąż odraczana [2 lata i 8 miesięcy] aż w końcu dałam za wygraną.
    Mojej Teściowej bym o alimenty do sądu nie ciągnęła, ale jest to kobieta,
    która sama od siebie nie pozwoliła by na to, aby jej wnuki żyły na gorszym
    poziomie niż ona.
    "Dziadkowie" od strony ojca mojej córki, nigdy nie
    traktowali jej jak swoją wnuczkę i nigdy nic oprócz obelg jej od siebie nie
    dali. Wszystko według mnie zależy od dziadków i
    sytuacji. Tu bardziej niż prawem, kierowała bym się aspektem moralnym, bo i
    sprawa bardzo delikatna.
    --
    Partner Leń i Egoista
  • lola211 10.08.06, 12:12
    Wydaje mi sie, ze to inna sytuacja.W razie smierci rodzica Panstwo czy
    ktokolwiek inny nie placi polsierocie alimentow, a wlasnie rente, do ktorej
    jednak potrzebne jest spelnienie okreslonych warunkow.
    Alimenty przysluguja od zyjacego rodzica, a wyjatkowo, w uzasadnionych
    przypadkach, mozna starac sie o zasadzenie ich od dziadkow.
    Zgadzam sie z Toba w pelni, iz aspekt moralny jest tu najwazniejszy.
  • luxure 10.08.06, 14:23
    Dziadków bym w to nie mieszała, to nie ich dziecko. Problem jest Twój i Twojego
    byłego i to WASZA sprawa jak ją między SOBĄ rozwiążecie.
    --
    ***Idziemy przez ten świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną
    chwilę należymy do kogoś i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe
    wypełnione samotnością życie***
  • mama_wojtusia2 10.08.06, 17:14
    Moja ciocia płaci alimenty na swojego wnuka. A wygląda to tak:
    1. matka dziecka nie pozwala widywac syna - ma on 10 lat. Chłopak jak
    widzi babcię to ucieka ze słowami, że mama nie pozwala mu z nią rozmawiać
    2. Ojciec dziecka nie płaci "bo nie" i nie ma zamiaru płacić. Z żoną
    roztał się kilka lat temu, ale z wielką nienawiścią. Jak to się mówi
    "są siebie warci"
    3. Babcia płacąca alimenty ma prawie 60 lat i jest na rencie, bo jest
    chora m.in na astmę i ma nadciśnienie. Renty dostaje 570 zł. Opłat za mieszkanie
    i za leki ma 500 zł. Na jedzenie 70 zł nie wystarcza, więc ta babcia musi
    - i tu przepraszam ze stwierdzenie - zapie..ć w polu w Niemczech żeby mieć
    co jeść. Sąd stwierdził, że "babka masz to płać". Dowalili jej 400 zł alimentów.
    Czyli cała jej robota w niemczech wychodzi na nic, bo po zapłaceniu alimentów
    (za rok) i po odliczeniu kosztów utrzymania się w niemczech zostaje jej
    niecałe 1000 zł. Chyba jednak nie opłaca się tam tyrać?
    Dodam, że babcia ta mieszka na tzw. zadupiu gdzie o znalezieniu
    pracy może tylko pomarzyć.
    4. jeżeli ciocia zrezygnuje z pracy w niemczech (3 miesiące w roku legalnie) to
    po pierwsze nie bedzie miała co jeśc a po drugie nie skasują jej alimentów
    tylko zmniejszą... a z tych swoich 570 zł renty to coby jej nie zabrali
    to dużo.

    Nasze prawo działa niestety tak, że neiwinni dostają po dupach. Nikt się nei
    interesuje niepłacącym alimenty ojcem. Ojciec niby nie pracuje, ale z czegoś
    żyje. Nikt mu pieniędzy nie daje, więc chyba jest logiczne, że on je
    zarabia - nielegalnie. Można mu zabrac prawo jazdy. Można go wsadzić
    do pierdla. No, ale po co skoro można dobrac się do pieniedzy babci.
    To jest jakiś absurd.

    Ja jeszcze nie słyszałam, żeby jakaś bogata babcia musiała płacić alimenty
    za wnuka... Poczytam wszsytkie posty to się może dowiem smile

    Lepiej byłoby gdyby w przypadku ojców uchylających się od płacenia alimentów,
    państwo pomagało matce a siłą zdzierało z ojców. Ale o takiej sytuacji
    pokrzywdzone matki i dziadkowie mogą sobie pomarzyć...
  • mamagapka 10.08.06, 19:37
    jeśli dziecko jest w trudnej sytuacji to dziadkowie powinni sami poczuwać się
    do pomocy. przecież to rodzina. moja siostra jest samotną matką harującą na
    zmiany i nie wyobrażam sobie że zostawiłabym ją bez pomocy a co dopiero moja
    mama- dzieci to jej ukochane wnuki.
    siostra mieszkała z gościem który pewnego dnia pokazała swoją drugą twarz i
    próbował ją pobić. dodam że jest zawodowym żołnierzem, mieszkanie w którym
    mieszkali było służbowe, nie mieli ślubu. nie czekając na kolejny raz wyniosła
    dzieci z mieszkania , zabierając torbę ubranek. na szczęście miała dokąd
    pójść. następnego dnia zorganizowaliśmy transport mebli i reszty rzeczy- mebli
    TYLKO z pokoju dziecinnego, kupionych za pieniądze podarowane przeze mnie i
    moją mamę na chrzciny. dziecięce!. rodzice byłego , którzy mieszkają w bloku
    sąsiadującym z blokiem mojej mamy, jak się zorientowali co się dzieje, chcieli
    dzwonić po policję , choć dobrze wiedzieli co to za meble i skąd się wzięły. z
    wnukami się nie kontaktują, minęły 4 lata. mieszkają w sąsiednim bloku!!!
    ludzie którzy uważają że dzieci syna to nie wnuki to kretyni, i to za mało
    powiedziane.
    nie udałoby mi się spojrzeć sobie w twarz w lustrze gdybym wiedziała że dzieci
    mojego syna są w trudnej sytuacji a on ma je gdzieć a ja nie pomogłam.
    niestety, sa tacy i jest ich wielu...
    i od takich dziadków jak najbardziej należy ściągać alimenty jeśli syn nie
    płaci. moja siostra twierdzi że póki daje radę, nie bedzie zniżać się do ich
    poziomu. póki żyję, będe jej pomagać i cała nasza rodzina też. zresztą walczy
    dzielnie.
    ale gdyby zdecydowała się ściga c ich za alimenty, poparłabym ją. dla zasady,
    nie dla pieniędzy.
    howgh
  • mruwa9 11.08.06, 09:30
    mama_wojtusia2 napisała:

    > > 3. Babcia płacąca alimenty ma prawie 60 lat i jest na rencie, bo jest
    > chora m.in na astmę i ma nadciśnienie. Renty dostaje 570 zł. Opłat za
    mieszkani
    > e
    > i za leki ma 500 zł. Na jedzenie 70 zł nie wystarcza, więc ta babcia musi
    > - i tu przepraszam ze stwierdzenie - zapie..ć w polu w Niemczech żeby mieć
    > co jeść.



    Jak to jest, ze osoba w Polsce niezdolna do pracy (na rencie) moze zapie..c w
    Niemczech w polu? Cudowne ozdrowienie po przekroczeniu granicy?
    IMHO albo sie jest niezdolnym do pracy i pobiera z tego tytulu swiadczenie
    (rente), albo jest sie zdolnym no zapie..lania w polu i wtedy jest sie po
    prostu oszustem i zlodziejem, wyludzajacym nienalezna kase, okradajacym
    polskiego podatnika, takze Ciebie, z ciezko zarobionych pieniedzy.
  • mama_wojtusia2 11.08.06, 09:51
    Każdy sie czepiac może smile
    Tu nei da sie nic mądrego napisać, bo każdy i tak przeczyta po swojemu.

    Sytuacja jest taka, że w tym kraju pracodawcy nie chcą zatrudniać
    ludzi w wieku okołoemerytalnym. Ona na rencie jest od kilku
    lat - odkąd jej ostani pracodawca podziękował za współprace i nie
    mogła znaleźć zatrudnienia. Wtedy jeszcze żył jej mąż i jakoś sobie radzili.
    Wujek umarł i ciocia została bez kasy. Praca w Niemczech jest legalna. Jeździ
    tam z moją mamą (w tym roku ostatni raz). Po powrcie moja mama leczy się
    na kręgosłup - trudno to nazwać leczeniem, bo ten ból nie przechodzi.
    Ciotka oprócz problemów z kręgosłupem ma największy problem z astmą. Podczas
    pracy ma ataki i musi robić przerwy. Jej szefowie w niemczech nie są
    tym zachwyceni, bo może to się różnie skończyć i jest mniej wydajna...

    Stwierdzenie, że nas okrada, bo dostaje rentę a może pracowac jest nietrafne.
    Napisałam, że pojechała tam ostatni raz. I jakie wyjście z sytuacji
    możesz zaproponować? Chyba tylko sznurek i się powiesić. Śmierć głodowa
    w grę nie wchodzi.
  • agastrusia 12.08.06, 09:14
    Tylko że można być na rencie z możliwością podjęcia zatrudnienia i można być na
    rencie z całkowitym zakaze pracy - moi rodzice np tak mają.
    --
    Ta droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia. Mniemam, że mam powody by drogi
    swej nie zmieniać!
    Jestem sobie Kacper Bumba - moja żona Kunegunda
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38510361
  • kocicca73 10.08.06, 19:37
    byłam w takiej sytuacji
    ojciec dzieci od lat w Anglii, od lat wysokość alimentów taka sama - 500 zł na
    dwóch synów
    i nagle przestał płacić pełną kwotę przez dwa lata otrzymywałam - za
    posrednictwem jego matki - 200 zł
    robiłam wszystko co jest dopuszczone prawem
    ojciec został uznany za nieściągalnego
    postanowiłam pozwać jego rodziców o alimenty
    poskutkowało
    nie zdążyłam nawet napisać pozwu do sądu a była teściowa zaczęła przywozić
    pełna kwotę

    niestety punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
    ja nie miałam wyjścia
  • shady27 10.08.06, 20:34
    margosia.kr napisała:

    Z wielką złością
    > krzyczała i pytała jakim prawem ma płacić babcia, czy dziadek na dzieci syna.
    > Nawet nie swoje wnuki, tylko "dzieci syna". Była tak rozwścieczona, aż
    > purpurowa na twarzy.

    nie dziwie sie....tez bym spurpurowiala, bo dlaczego ma placic na wnuki??? ostatecznie to synek dzieci splodzil a nie babcia czy dzadek....ma racje Twoja tesciowa
    --
    Rezydencja panstwa Bukiet, przy telefonie pani domu....

    To moja siostra Violetta, ta co ma dom, mercedesa i miejsce dla kuca
  • margosia.kr 10.08.06, 20:59
    A ja mimo wszystko myślę, że bycie babcią choć troszkę zobowiązuje. Tak jak
    bycie wnukiem, czy wnuczką.
    Nie wyobrażam sobie, że będąc babcią i znajdując się w sytuacji, że moje wnuki
    są wychowywane tylko przez mamę nie czuwałabym nad ich losem. Nie starałabym
    się zrobić wszystkiego, by im było dobrze. Dla mnie to jest tak oczywiste jak
    codzienne mycie zębów.
    Jakim prawem w takim razie dziadkowie nazywają się dziadkami w sytuacji, gdy
    los wnuków jest im obojętny. Nie zasługują, by się tak nazywać.
    Pozdrawiam - Małgosia
    --
    MOJE SKARBY
  • mama_wojtusia2 11.08.06, 09:40
    A ja dalej się upieram, że to czy dzidkowie mają płacić czy nie
    powinno być rozpatrywane indywidualnie.
    Ta moja ciocia o której pisałam wyżej faktycznie nie może się
    nazywac babcią, bo ona nie widuje wnuka mimo, że mieszkają dwa bloki od
    siebie. Matka tego dziecka nigdy nie pozwalała zostawać nikomu (oprócz
    swojej matki) nawet na sekundę zostać sam na sam z jej dzieckiem. Jawnie
    wszystkich odpychała od swojego syna. Swojego męża (ojca jej dziecka)
    wywaliła z domu, bo jej matka tak kazała. Wygoniła go słusznie, ale nie
    dlatego, że ona chciała tylko jej matka. Przy rozwodzie powiedziała
    do mojej cioci, że ją wykończy. A za co? Mówi jej prosto w oczy (na ulicy),
    że będzie płaciła do końca życia. Dodam, że ta kobieta ani jej dziecko
    nie klepią biedy.
    A co ma zrobić moja ciocia czyli babcia płacąca alimenty? Wnuka widzieć nie
    może, płacić musi. Z 570 zł renty przy sumiennym opłacaniu wszystkich
    rachunków nie da sie wyżyć. Babcia radzi sobie jak może, żeby nie żebrać.
    Nie chodzi do opieki społecznej po pieniądze (a te pieniądze pochodzą
    z naszych podatków). Teraz pójdzie, bo sama nie bedzie miała na życie.
    A może powinna pozwać syna albo wnuka o płacenie alimentów na nią.

    Jej syn zamieszkał z inną kobietą. Mają małe dziecko. Słyszałam, że ona
    jego już tez parę razy wyrzuciła z domu za wódkę. Czy ciocia ma sie
    teraz spodziewać alimentów na drugiego wnuka? Uwierzcie, że ona sobie
    takiego losu nie wybrała. Robiła co mogła, żeby jej syn wyszedł na ludzi.
    Ona musi teraz donieść na własnego syna do sądu, że pracuje na czarno i gdzie.
    I oczywiście płacze z tego powodu, bo co ona musi zrobić swojemu synowi.
    A syn ma w nosie co zrobił swojej matce...

    To prawo zostało stworzone, aby chronić dzieci. Ale może być zastosowane
    wtedy, kiedy nie ma innego wyjścia. I wtedy, kiedy obowiązek płacenia
    alimentów przez dziedków na wnuki nie oznacza odebrania im możliwości
    utrzymania się. U nas idzie sie na skróty. Komornik puka do drzwi ojca.
    Dowiaduje się, że ojciec nie pracuje, więc sąd wydaje wyrok na dziadków
    i zajmuje im emeryturę.

    Przepraszam jeżeli uraziłam te mamy, które musiały tak zrobić, bo są
    w krytycznej sytuacji, ale sytuacja mojej cioci wydaje mi się tak
    niesprawiedliwa, że nie potrafie zająć innego stanowiska w tej sprawie...
  • margosia.kr 11.08.06, 13:03
    Napisałam, że mam na myśli naprawdę trudną sytuację matki dziecka. Nie pozwy ze
    złośliwości, z "ja wam jeszcze pokażę" itd. Pisałam również, że wysokość
    alimentów powinna być taka, żeby drastycznie nie obniżała dotychczasowego
    poziomu życia dziatków.
    Pozdrawiam - Małgosia
    --
    MOJE SKARBY
  • margosia.kr 11.08.06, 13:04
    Ale gafa. Oczywiście dziadków. Przepraszam.
    --
    MOJE SKARBY
  • lola211 11.08.06, 14:11
    Ale tak sie nie da.Statystyczni dziadkowie maja niewielkie emerytury i zyja z
    olowkiem w reku.Zasadzenie od nich chocby 200 zł. spowoduje znaczny ubytek w
    budzecie.
  • siasiuszek 11.08.06, 09:44
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=45322258&a=45322258
    Kiedyś pisałam o takiej sprawie z mojej rodziny. Nad moją teściową wisi takie
    widmo i jestem pewna ze gdyby została posądzona o alimenty szwagier zacząłby
    płacić. A przede wszystkim już nie maiłby tak fajnie w rodzince. Dlatego jestem
    za. Można się unosić dumą, można pisać, że to wina matki, bo ojca złego
    wybrała, ale na pewno nie jest winne dziecko. Które powinno mieć zapewnione
    środki finansowe na prawidłowy rozwój. Jak dzieciak nie ma na książki do szkoły
    to się chowa dumę do kieszeni i idzie znaleźć jakoś pieniądze na te książki.
  • mkolaczynska 11.08.06, 09:50
    sama nie wiem czy bym do dziadków se strony ojca poszła po jakiekolwiek
    pieniądze choć pewne jest ze moi rodzice pomagali by mi wychować nasze moje i
    męża wspólne dziecko.
    Wiem jednak ze gdyby mój syn zmajstrował dziecko i nie chciał by na nie płacić
    ja na pewno czuła bym obowiazek płacenia alimentów na nie. W sumie powinnam na
    tyle dobrze wychować swojego syna aby chciał i umiał ponościć konsekwencje
    swoich czynów.
    To najobrzydliwsza rzecz o jakiej słyszałam zrobić dziecko nawet przez
    przypadek i zwalić całą prace nad wychowaniem opieką i utrzymaniem go na drugą
    osobe. Mam nadzieje że mój syn nigdy tak sie nie zachowa.
  • mkolaczynska 11.08.06, 09:55
    sama nie wiem czy bym do dziadków se strony ojca poszła po jakiekolwiek
    pieniądze, choć pewne jest ze moi rodzice pomagali by mi wychować nasze - moje
    i męża wspólne dziecko.
    Wiem jednak, że gdyby mój syn zmajstrował dziecko i nie chciał by na nie
    płacić, ja na pewno czuła bym obowiazek płacenia alimentów na nie. W sumie
    powinnam na tyle dobrze wychować swojego syna aby chciał i umiał ponościć
    konsekwencje swoich czynów.
    To najobrzydliwsza rzecz o jakiej słyszałam, zrobić dziecko nawet przez
    przypadek i zwalić całą prace nad wychowaniem opieką i utrzymaniem go na drugą
    osobe. Mam nadzieje że mój syn nigdy tak sie nie zachowa.
  • mruwa9 11.08.06, 10:20
    cytatem "tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono"
    Nie ma sensu sie zarzekac, "nigdy", bo dopoki nie znajdziemy sie pod sciana,
    nie dowiemy sie (oby nigdy), do czego zmusilaby nas desperacja.
    Kazdy ma nadzieje, ze wychowa swoje dzieci na odpowiedzialnych ludzi, ale w
    zyciu zdarzaja sie rozne sytuacje, a i nasze dzieci nie rodza sie jako czysta,
    niezapisana karta, ktora mozemy sobie ksztaltowac, jak chcemy.
  • agatha_mama 11.08.06, 11:46
    Nie można wypowiadać się na ten temat, jeśli samemu się tego nie doświadczy.
    Odeszłam od męża z 3 letnią córeczką, kiedy mnie skatował prawie na śmierć,
    usłyszałam od teściowej alkoholiczki, żebym się nie łudziła licząc na jakieś
    alimenty od jej synka. Było nam zs Olą bardzo ciężko, spałyśmy na materacu, nie
    miałayśmy mebli, zaczynałam od zera ( dzięki Bogu moja rodzina nas nie opóściła
    i babcia kupiła nam mieszkanie ), powoli satnęłyśmy na nogi, założyłam nową
    rodzinę, mam obecnie 3 dzieci. Ojciec Oli nie interesował się nami, ani jego
    rodzice, przepijali większość pieniędzy, nigdy nie kupili dziecku żadnego
    prezentu, nie pamiętali o nim. Póki był fundusz, miałam co miesiąc 370 zł,
    starczało na przedszkole i język angielski, dla siebie ich nie brałam. Skończył
    się fundusz,skończyły się pieniądze, ojciec Oli robił wszystko, abym ich nie
    otrzymywała,mieszka w domu u rodziców, nic nie jest na niego, komornik nie robi
    nic. Napisałam kilka dni temu pozew, przeciwko byłym teściom o alimenty,
    niedługo go dostaną, wyobrażam sobie ich reakcję. Teściowa całe życie nie
    pracowała, tylko teść, mają po 50 lat i nie mają już niepełnoletnich dzieci na
    utrzymaniu. Chciałabym wygrać tę sprawę i wyjść z podniesioną głową za to
    wszystko złe co mnie od nich spotkało. Pieniądze są dla mojej córki, która się
    bardzo dobrze uczy, a mnie nie stać aby płacić za prywatne lekcje języka
    angielskiego, chcę j,ą dobrze przygotować do życia. czas najwyższy, aby
    przestali utrzymywać synusia i wygonili go do roboty.
    Mam nadzieję, że wygram i nie upokorzę się przed teściową, która potrafiła mi
    napluć prosto w twarz i wyciągać syna z domu na libacje alkoholowe.
  • mkolaczynska 11.08.06, 12:23
    nie którzy nie mają jak ścigać dziadków ze strony męża o alimenty bo oni
    teoretycznie nie mają żadnego dochodu smile)
    Wtedy stwierdzenie tyle o sobie wiemy... można sobie..wsadzić, bo nie masz jak
    liczyć na jakąkolwiek pomoc i nawet gdyby dziadkowie chcieli pomóc synowej
    (byłej synowej) to nie mają z czego smile
    Ja mam nadzieje ze na emeryture zapracuje, a jeśli nie, to będe się starała
    choćby w ramch opieki czy wiedzy służyć synowej radą.
    Za gnojstwo najgorszej miary natomiest uznała bym zachowanie człowieka
    (szczególnie mojego syna), który swoje potomstwo świadomie i z premedytacją
    pozbawił własnej, najbardziej nawet prymitywnej pomocy. Zarówno ja jak i mój
    mąż, staramy sie zawsze służyć mu naszą wiedzą pomocą i mam nadzieje że będzie
    to potrafił to w prezyszłości docenić.
  • agatha_mama 11.08.06, 11:54
    Zapomniałam doadać, że byli teściowie nie widzieli wnuczki ju.ż 6 lat, znają
    mój adres, a nr tel jest w książce, ciekawe czy jak dostaną pozew do ręki, to
    sobie raptem przypomną? Ale to chyba i nie ten poziom, zostanę wyzwana.
  • margosia.kr 11.08.06, 13:17
    Od dziesiątego roku życia dziewczyna wychowywana w domu dziecka. Rodzice mają
    ograniczone prawa, bo nie potrafili zapewnić dzieciom utrzymania. Potrafili
    zarobić tylko na alkohol. Przez cały okres pobytu w domu dziecka ani jednej
    wizyty matki czy ojca. Zero zainteresowania. Alkoholizm obydwojga bardzo
    zaawansowany. Mijają lata, dziewczyna świetnie się uczy, zdobywa wykształcenie
    i z całego rodzeństwa, tylko jej się udaje. Zawdzięcza to tylko swojemu uporowi
    i chęci innego życia niż w domu rodzinnym. Ma świetną pracę, zakłada rodzinę,
    rodzi dzieci i jest super. Z rodzicami oczywiście zero kontaktu, teraz również
    ona go nie szukała. Serce wypełnia ogromny żal za wszystkie lata osamotnienia.
    Poza tym jest już kochana i kocha. Nagle, jak grom z jasnego nieba przychodzi
    wezwanie do sądu. Szanowni rodzice przy pomocy pań z MOPSU zaskarżyli ją do
    sądu o alimenty. Ludzie, którzy odebrali jej wszystko, poczucie bezpieczeństwa,
    miłość, rodzinę, których nie widziała ponad 20 lat teraz chcą kasy. I zapewne
    ją dostaną. Pięćdziesięcioletni alkoholicy.
    To tak dla kontrastu.
    Pozdrawiam - Małgosia
    --
    MOJE SKARBY
  • mama_wojtusia2 11.08.06, 13:27
    Moja teściowa ma taką koleżankę jeszcze ze studiów, której się
    to też przytrafiło... Musi płacić na rodziców, których nie
    widziała od kiedy oddali ją do domu dziecka. Teraz piją za jej
    pieniądze...
  • mkolaczynska 11.08.06, 13:34
    sąd pewnie uznał że rodzice oddali ją do domu dziecka dla jej dobra wink
  • mruwa9 11.08.06, 13:34
    Zgodnie z prawem jak najbardziej mozliwe. Ale moze sie wymigac, argumentujac
    skrajnym zaniedbaniem i niedopelneniem obowiazkow przez rodzicow. Tak czy
    inaczej niepotrzebne nieprzyjemne przezycia...
    Znam inny przyklad: ojciec alkoholik, matka praktycznie samotnie wychowujaca
    dziecko (wowczas juz dorosle, ale uczace sie), po rozwodzie, alimenty
    niesciagalne. I ojciec-alkoholik, oczywiscie nieubezpieczony, niepracujacy,
    ulega powaznemu wypadkowi po pijanemu. laduje w szpitalu, po jakims czasie
    wychodzi, podajac dane syna, ktoremu przysylaja wielotysieczny rachunek za
    leczenie nieubezpieczonego ojca.
  • ewa2233 11.08.06, 14:06
    Uważam, że nie powinno się zmuszać dziadków do płacenia na wnuki.
    Na dzieci decydują się RODZICE. Nikt nie bierze pod uwagę zdania rodziców czy
    teściów, planując swe potomstwo, więc nie powinno się ich obarczać finansowo z
    tego tytułu.
    Co innego wsparcie bez przymusu. Jeśli dziadkowie CHCĄ pomóc w trudnej
    sytuacji. Ale sądowo nakazywać?? Absolutnie nie!

    Reakcja Twojej teściowej może była zbyt gwałtowna, ale (jak widać) mam takie
    samo zdanie jak i ona smile
    Uważam, że Twoja złośliwość była również nie na miejscu. Bo to, że teściowa
    wyraziła się: "jakim prawem ma płacić babcia, czy dziadek na dzieci syna" -
    wcale nie oznacza, że w potrzebie by nie pomogła.

    Wyobraź sobie (teoretycznie rozpatrując sytuację), że Ty jesteś taką babcią,
    powiedzmy pięciorga wnucząt. Sytuacja jest nieciekawa, ale chcesz pomóc, bo
    wnuki kochasz. Zastanawiasz się jak najlepiej pomóc, na co Cię stać i ... nagle
    przychodzi nakaz sądowy. Czy nie zrodziłby się w Tobie jakiś bunt? Jak by była
    Twoja reakcja?


    > Jak myślicie, czy kobiety mają prawo korzystać z przepisów prawa, które
    > stanowią, że mogą być zasądzone alimenty od dziadków ?

    Mają prawo, tylko czy takie prawo jest dobre, to już kwestia dyskusji.
    ----------------------------------------------------
    çççççççççççççççççççççĂççĂç
    "- skinął przecząco głową"*
    * "Kod Leonarda da Vinci"
  • mkolaczynska 11.08.06, 14:15
    ale chcesz pomóc, bo
    > wnuki kochasz. Zastanawiasz się jak najlepiej pomóc, na co Cię stać i ...
    nagle
    >
    > przychodzi nakaz sądowy. Czy nie zrodziłby się w Tobie jakiś bunt? Jak by
    była
    > Twoja reakcja?
    >
    Ja bym sie pogodziła pomoc dobrowolna naprawde fajna sprawa, ale ma w sobie coś
    z jałomużny bo dziadkowie teoretycznie mogą ale nie miszą pomagać bo np. w
    danym miesiącu wolą pojechać na wakacje niż pomóc w kupieniu np. podręczników
    szkolnych.
    Sąd narzuca ci pewnien obowiązek, a matka moze wysokość alimentów wliczyć do
    swojego comiesięcznego dochodu i może lepiej zaplanowac wydatki. Tak więc,
    wezwanie sądowe jest dla dziadków może i przykre, niemniej jest moim zdniem
    uzasadnione z punktu widzenia interesów samotnej matki i dziecka.
    Wysokość alimentów sąd ustala na podstawie dochodów dziadków i matki więc
    pretensje o ich wielkość =200zł w przypadku emerytury 570zł powinno się mieć do
    sądu.
  • lola211 11.08.06, 14:27
    JA bym sie pogodzila, o ile z synowa nie bylabym w konflikcie i mialabym
    mozliwosci widywania wnuka.Inaczej- mowy nie ma, pozalowalaby, ze pozew zlozyla.
    Ale ze nie mam syna, to mnie taka sytuacja raczej nie spotka.
  • mkolaczynska 11.08.06, 14:32
    lola211 napisała:

    > JA bym sie pogodzila, o ile z synowa nie bylabym w konflikcie i mialabym
    > mozliwosci widywania wnuka.Inaczej- mowy nie ma, pozalowalaby, ze pozew
    zlozyla
    Znaczy co byś zrobiła? Ja generalnie nie wyobrażam sobie utrudniania kontaktów
    dziecko/dziadkowie ani od święta ani na co dzień. Choć na co dzień czytając
    twój post, hmm może faktycznie czasem lepiej od święta niż na co dzień.
    A swoją drogą mam nadzieje ze mój syn nie trafi na twoją córke smile
  • lola211 11.08.06, 15:06
    > Znaczy co byś zrobiła?
    Tak bym jej utrudniala zycie, ze by pozalowalawink, bo migac to sie raczej nie
    bylabym w stanie, majac emeryture- komornik wszedlby od razu.

    Ja generalnie nie wyobrażam sobie utrudniania kontaktów
    > dziecko/dziadkowie ani od święta ani na co dzień.
    A ja wlasnie sobie wyobrazam, bo sie z tym spotkalam(w ktoryms poscie pisalam)i
    dlatego wiem, jak to moze wygladac.

    > A swoją drogą mam nadzieje ze mój syn nie trafi na twoją córke smile

    Ja jestem "do rany przyloz", ale jak ktos jest nie w porzadku to dluzna nie
    bedesmile).Zle by ze mna zieciunio nie mialsmile.
  • mkolaczynska 11.08.06, 15:10
    lola211 napisała:

    > Ja jestem "do rany przyloz", ale jak ktos jest nie w porzadku to dluzna nie
    > bedesmile).Zle by ze mna zieciunio nie mialsmile.
    no nie wiem nie wiem smile
  • ewa2233 11.08.06, 14:44
    > Ja bym sie pogodziła pomoc dobrowolna naprawde fajna sprawa, ale ma w sobie
    coś z jałomużny bo dziadkowie teoretycznie mogą ale nie miszą pomagać bo np. w
    > danym miesiącu wolą pojechać na wakacje niż pomóc w kupieniu np. podręczników
    > szkolnych.


    każda pomoc finansowa ma coś z jałmużny.

    A dziadkowie maja większe prawo wyjechac na wakacje, bo na to całe życie ciężko
    pracowali - niż obowiązek płacenia za np. podręczniki dla wnuków.
    A wliczać częśc emerytury dziadków do swego budżetu, to już nieetyczne jest,
    moim zdaniem.
    Zwłaszcza, że na pojawienie się wnuków na świecie decydowali się rodzice tych
    dzieci, a nie dziadkowie je sobie zaplanowali (również w budżecie).
    Dla mnie sądowne zabieranie pieniędzy dziadkom jest niejako pozbawieniem ich
    decydowania o sobie, swoich planach.
    Może całe życie pracowali na to, by na starość móc zwiedzać świat?
    I ktoś może ich tego pozbawić. Sądownie. W majestacie prawa.
    ---------------------------------------------------
    çççççççççççççççççççççĂççĂç
    "- skinął przecząco głową"*
    * "Kod Leonarda da Vinci"
  • mkolaczynska 11.08.06, 15:02
    ewa2233 napisała:

    > > Ja bym sie pogodziła pomoc dobrowolna naprawde fajna sprawa, ale ma w sob
    > ie
    > coś z jałomużny bo dziadkowie teoretycznie mogą ale nie miszą pomagać bo np.
    w
    > > danym miesiącu wolą pojechać na wakacje niż pomóc w kupieniu np. podręczn
    > ików
    > > szkolnych.
    >
    >
    > każda pomoc finansowa ma coś z jałmużny.

    Nie nie każda jak pracowałaś ale jesteś chora i nie możesz wykonywać już zadnej
    pracy, dostajesz rente, to jest to dla Ciebie jałomuzna? Dla mnie nie.

    >
    > A dziadkowie maja większe prawo wyjechac na wakacje, bo na to całe życie
    ciężko
    >
    > pracowali - niż obowiązek płacenia za np. podręczniki dla wnuków.
    > A wliczać częśc emerytury dziadków do swego budżetu, to już nieetyczne jest,
    > moim zdaniem.
    Nieetyczne jest niepłacenie alimentów na swoje dziecko. Nieetyczne jest
    zostawienie swojego dziecka i nie tylko niepłacenie alimentów ale także nie
    spotykanie się z nim cz ignorowanie faktu jego isnienia. Nieetyczne jest
    pozostawienie własnego wnuka i jego matki bez pomocy jeśli jej potrzebuje.
    Jeśli masz dziecko to liczysz się z tym ze może on mieć własne dzieci. Już
    zapalnowałaś że nie będziesz mu pomagać w wychowaniu jego dzieci? Ty nie masz
    oparcia w swoich/męża rodzicach? Ja mam pod każdym względem choć i moi i męza
    rodzice mieszkają baaardzo daleko.
    Jeśli Twoje dziecko się rozwiedzie z żoną to twoje wnuki przestają być twoje smile
    Wygodne wink

    > Zwłaszcza, że na pojawienie się wnuków na świecie decydowali się rodzice tych
    > dzieci, a nie dziadkowie je sobie zaplanowali (również w budżecie).

    Ale dziadkowie wychowywali swoje dzieci, ja wiem że nie wszystko zalezy od
    wychowania, ale jesteśmy niestety/na szczęście po cześci odpowiedzialni za ich
    postępowanie.

    > Dla mnie sądowne zabieranie pieniędzy dziadkom jest niejako pozbawieniem ich
    > decydowania o sobie, swoich planach.
    > Może całe życie pracowali na to, by na starość móc zwiedzać świat?

    Bardzo dobrze ja też będe całe życie pracowała(mam nadzieje) i nie mam zamiaru
    brać odpowiedzialność za np długi hazardowe mojego syna, ale za wychowanie
    własnego wnuka za jego dobrobyt tak. I jeśli mój syn nie bedzie się potrafił
    wywiązać ze swoich obowiązków ojcowskich, to ja tym bardziej postaram się
    wywiązać z obowiązków babci wobec wnuka nie synowej.
  • ewa2233 11.08.06, 15:19
    mkolaczynska chyba mnie nie zrozumiałaś smile

    Co do wszystkich punktów o "nieetycznościach" masz rację smile

    Chodzi mi absolutnie i wyłącznie o pomoc WYMUSZONĄ przez sąd!

    Co innego, gdy dziadkowie sami zrezygnują z podróży czy czeokolwiek innego, a
    co innego jeśli SĄD im to NAKAŻE.

    Zahaczasz też o pomoc dziadków w wychowaniu. Owszem, bardzo mi rodzice
    pomagają. ZAWSZE na nich mogę liczyć. A wyobrażasz sobie, że sąd NAKAUJE
    opiekować się wnukami ? Ja nie!!!

    >>Jeśli Twoje dziecko się rozwiedzie z żoną to twoje wnuki przestają być
    twoje smile<<

    Na pewno nie przestaną być moje!
    Ale wypadku gdyby ich matka żądała ode mnie pieniędzy,ale utrudniała kontakty z
    wnukami i nastawiała je przeciwko mnie, uważasz, że nadal POWINNAM dawać
    pieniądze, które matka dzieci wyda na nie, ALBO NA SIEBIE?
    Tylko dlatego, że jej się należą?

    Sytuacja jest teoretyczna oczywiście, bio w głowie mi się nie mieści, że moje
    dziecko mogłoby się wyrzec swoich dzieci. Wzorce ma na szczęście dobre.

    Wspominasz rentę, czy jest wg mnie jałmużną. Nie, nie jestsmile
    Gdybyś uważnie przeczytała mój post i ten, na który odpowiadałam, może byś
    doczytała, że rozpatrywana była sytuacja:
    - pieniądze dziadków przyznane sądownie (jako nie jałmużna)
    - i pieniądze dane dobrowolnie (jałmużna)
    smile
    ------------------------------------------------------------
    çççççççççççççççççççççĂççĂç
    "- skinął przecząco głową"*
    * "Kod Leonarda da Vinci"
  • figrut 11.08.06, 15:21
    A mnie, to się ta cała dyskusja dziwna wydaje. Niby kobiety krzyczą o
    równouprawnienie, ale same siebie oskarżają o głupotę podejmowania decyzji bycia
    z tym, a nie innym człowiekiem, posiadania z nim dzieci. Czytam o tym, że to
    rodzice zaplanowali dziecko, więc rodzice powinni wziąć za nie odpowiedzialność
    - i tu jak najbardziej się zgadzam, ale... Kobiety oskarżają kobiety o
    nieodpowiedzialność i wychodzi na to, że cała odpowiedzialność spoczywa na
    kobiecie. To kobieta powinna iść do pracy, starać się o utrzymanie swojego
    dziecka [dzieci] jeśli mężczyzna zawiedzie. To na jej rodzinie [rodzicach,
    krewnych] zwykle spoczywa MORALNY obowiązek zapewnienia dziecku utrzymania i
    przyszłości. Jak mężczyzna uchyla się od tej odpowiedzialności, to mówi się o
    nim zwykle "nieodpowiedzialny, niebieski ptaszek", jak kobieta robi to samo, to
    przez większość społeczeństwa określana jest jako "podła suka, q..a" itp. i
    rozpętuje się dyskusja o tym "jak ona mogła, co za podła baba". Wychodzi na to,
    że niedaleko nam do krajów muzułmańskich, gdzie jak coś jest źle, to zawsze
    winna kobieta i lepiej w naszym kraju mieć synów.
    Kobiecie się mówi gdy zajdzie w ciążę - wiedziałaś co robisz, trzeba było
    się zabezpieczyć. Mężczyźnie mówi się zwykle - a to suka, wrobiła cię w
    alimenty. Jak dała, to musiała wiedzieć co robi. Szkoda, że mężczyźnie tak
    rzadko się mówi "trzeba było myśleć jak brałeś, a nie jęczeć że musisz teraz
    płacić".
    --
    Partner Leń i Egoista
  • liwilla1 11.08.06, 16:57
    dodam, ze to samo masie z zyciem seksualnym. jak mezczyzna ma wiele kobiet nosi
    sie jak zwyciezca, wszyscy go podziwiaja, ze laski zalicza, kobiety szukaja w
    nim czegos mistycznego, bo przeciez wlacza sie instynkt stadny (jak tyle ich
    mial to COS musi w nim byc...moze swietny w lozku?). nawet starsze baby mowia co
    najwyzej "fircyk", "zalotnik" albo ze "niestaly w zwiazkach". a kobieta, ktora
    ma ochote na seks bez zobowiazan??? o bosze! "grzesznica" i "dziwka" to
    najlagodniejsze sad
    ja uwazam, ze to tez jest niesprawiedliwe

    Moje rude szczescie
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=46195517
  • lola211 12.08.06, 09:30
    Figrut- bo takie jest zycie, niestety.Biologii nie oszukasz- w ciaze zachodzi
    KOBIETA, nie facet.I to na niej ciazy wieksza odpowiedzialnosc, bo to ona w
    razie czego zostanie z dzieckiem, w wiekszosci przypadkow.I mozna sie zzymac, ze
    to niesprawiedliwe, ale tak wlasnie jest.Zycie pokazuje, ze mezczyzna jest
    zdolny do porzucenia swojego dziecka, do olewania go, w przypadku kobiet jednak
    instynkt macierzynski nie pozwala na takie zachowania(wylaczajac odsetek tych
    patologicznych).Skoro tak jest to kobiety powinny wieksza wage przykladac do
    tego, z kim sobie dziecko majstruja, zeby poźniej nie plakac.Tu nigdy nie bedzie
    rownoprawnej sytuacji, chyba ze mezczyźni zaczna rodzic.
  • anka_mala 12.08.06, 23:45
    Niestety serce nie wybiera!Kobieta z reguły kieruje się
    uczuciami a nie mysli praktycznie:będzie dobry lub nie będzie.
    Nie wyobrażam sobie aby każdemu mężczyźnie na początku
    znajomości robić test czy jest w porządku.Tego się nie da,
    przecież każda z nas chce wierzyć że to ten jedyny na całe życie.
    Zresztą te złe rzeczy wychodzą dopiero w trakcie pożycia,jak już
    jest dziecko,i nie od razu się leci i zakłada sprawę o alimenty.
    Tym bardziej od dziadków,to w ostateczności.Przyznaję że to też
    jest jakieś rozwiązanie,może dzięki temu nastąpi mobilizacja i
    ojciec dziecka poczuje się w obowiązku płacić jakże "wielkie"
    z reguły pieniądze.Pozdrawiam Anka
  • mama_wojtusia2 13.08.06, 08:41
    Przypomniało mi się jeszcze coś na tema mojej cioci (ta co płaci
    alimenty na wnuka, bo jej syn to olewa).
    Po pierwsze syna absolutnie do niczego to nie mobilizuje. Gada matce
    prosto w oczy, że takie jest prawo i on na to nic nie poradzi.
    Po drugie, alimenty od dzidków powinny być jako te pomocnicze, ale moja
    ciocia płaci 400 zł mimo, że jej syn miał zasądzone 350 zł.
    Po trzecie, matka dziecka "wyceniła" koszt utrzymania 10 letniego syna na 600 zł
    miesięcznie. Więc ciotka płaci 400 zł a matka dokłada 200 zł. Bardzo dziwne.

    W przypadku mażeństwa syna mojej ciotki i jego "wybranki" to widziały gały
    co brały. Jak chłopak wpada w ciąg alkoholowy co jakiś czas i liczy się
    dla niego tylko wódka i kolesie to nie ma co liczyć, że po ślubie się
    zmieni (zwłaszcza jak okaże sie, że żona też jest stuknięta).
  • kattkak 13.08.06, 08:51
    sąsiadka mojej mamy założyła sprawę alimentacyjną swoim pracującym dzieciom.
    uznała, że skoro nie ma pracy i nie ma jeszcze wieku emerytalnego to ktoś musi
    jej zapewnić środki na przeżycie.
    Syn nie chciał płacić ale sąd zadecydował o alimentach.
    szok.
  • lola211 14.08.06, 08:52
    Zaskoczylas mnie.To wybierajac sobie partnera wyłacza sie myslenie? Mam
    nadzieje, ze to nie jest reguła."Te rzeczy" wychodza duzo wczesniej, chyba ze
    sie szybko wpada i bez przemyslenia bierze slub, no ale to juz pretensje do
    siebie.
  • kraxa 14.08.06, 13:28
    "kazda wierzy, ze to juz ten jedyny"- chyba w wieku 17 lat ;-PPP a jak ktos ma
    psychike nastolatki to potem nie dziwne,ze szuka winnych....
    --
    "media kolorowe z natury koloryzuja"
    "chodziło mi specyficzny rodzaj postawy, a filmy są w sumie do siebie podobne"
    ( o Misiu i Rejsie)
  • malila 14.08.06, 14:33
    lola211 napisała:

    > Zaskoczylas mnie.To wybierajac sobie partnera wyłacza sie myslenie?

    Niektórym najwyraźniej się wyłącza, ewentualnie przełącza w tryb "moja miłość
    go zmieni". Nie pozostaje wtedy nic innego, jak pomodlić się o deszcz
    oświecenia.
    Deklaracja malej ani jest dość zabawna, jednak nie można odnosić do niej ogółu
    kobiet majacych problemy z eks. Tego, jak mężczyzna zachowa się po ewentualnym
    rozwodzie nie da się w tak prosty sposób przewidzieć i wykluczyć. Gdyby takie
    metody prognozowania faktycznie istniały, to autor zarabiałby kokosy większe
    niż Gates, a Nobla też pewnie miałby w kieszeni.

    Niemniej bez względu na to, czy kobieta zgrzeszyła infantylnym podejściem do
    wyboru ojca swego dziecka, czy nie, zupełnie nie widzę powodu, żeby większą
    odpowiedzialnością obciążać kobietę. Owszem, często to ona ponosi większe
    konsekwencje. Ale konsekwencje to jedno, a zgoda na tę nierówność, a jeszcze
    dodatkowo obwinianie kobietę za sytuację, w jakiej się znalazła z winy faceta -
    to zupełnie, ale to zupełnie co innego. Nie ma co tłumaczyć takiego zachowania
    tym, że takie jest życie. Bo łatwo wpaść w pułapkę usprawiedliwiania
    każdego "zwierzęcego" zachowania. W końcu mężczyźni mają też potrzebę
    rozsiewania swoich genów, ich zdrady fizyczne należałoby traktować ulgowo - w
    końcu takie jest życie...
    Figrut ma rację - patriarchat tak dobrze wytresował kobiety, że mężczyźni nic
    już w tym kierunku robić nie muszą. Niektórzy nawet wyjść z podziwu nie mogą.
    --
    Małgosia
  • siasiuszek 15.08.06, 12:19
    Dziewczyny czy wy z kosmosu spadłyście czy co??? To nie zawsze można zobaczyć
    przed ślubem. Znam takie przypadki, że facet był w porządku wszystko było
    dobrze, ale jak pojawiło się dziecko to sytuacja go przerosła i po prostu
    zwiał. Znam też takie ze mężczyzna był dobrym mężem i dobrym ojcem dopóki byli
    razem a po rozstaniu jakoś zapominał, że ma dzieci. Same nie jesteście w stanie
    zagwarantować jak zachowają się wasi mężowie w razie rozwodu szczególnie,
    jeżeli znajda sobie nowa kobietę założą nowa rodzinę i nie będą już tak skorzy
    do płacenie. A zwalanie całej winy na kobietę to już cios poniżaj pasa. Facet
    może zostawić dziecko może sobie szaleć może być nieodpowiedzialny, ale to wina
    kobiety przez to ze go pokochała przez to, że mu zaufała to teraz niech radzi
    sobie sama. Dziewczyna mojego szwagra też ogranicza kontakty dziecka z
    dziadkami, ale cóż jej się można dziwić czy nie postąpiłybyście tak samo gdyby
    ktoś wmawiał wam, że to nie jego dziecko ani ich wnuk, gdyby ktoś wyrażał się o
    was jak o najgorszych. Moja teściowa też jest przekonana, że to jest wina tylko
    i wyłącznie byłej jej synka, bo on biedny był niedoświadczony (28 lat)dał się
    złapać ona na pewno specjalnie wpadła żeby go usidlić. I uwierzcie mi ze nikt
    wcześniej nie spodziewał się, że szwagier tak postąpi byli razem „kochali się”
    zabiegał o nią wydawało się ze wszystko będzie na dobrej drodze nawet przez
    całą ciąże. Ale niestety szwagra zmienianie pieluszek przerosło znalazł sobie
    inną, która go jeszcze podpuszcza żeby nie płacił i nagle stwierdził ze to nie
    jego dziecko. I jak macie synków to wychowujcie ich sobie tak żeby potrafili
    udźwignąć odpowiedzialność wtedy nie będziecie miały takiego problemu.
  • ewa_berlin 15.08.06, 16:03
    Prawem kieruje zasada, ze najwazniejsze jest dobro dziecka. Nie jest dopuszczalne, aby stopa zyciowa dziecka byla nizsza niz jednego z rodzicow. I o tym dobru dziecka, trzeba pamietac. Alimenty od dziadku nie sa po to, aby ich ukarac za zle wychowanie syna, ani tez nie powinny byc forma zemsty na tesciach, bo to obrzydliwe. Inna sprawa, jak przepisy prawa se realizowane. Czy rzeczywiscie sad moze zasadzic kobiecie alimenty na wnuka, ktore odbieraja jej praktycznie srodki do zycia? Wydaje mi sie, ze nie, ze nalezy sie w tej sytuacji odwolac.
    Natomiast gdyby zostala z dzieckiem bez srodkow do zycia i ojciec dziecka lub dziadkowie dobrowolnie by mi nie pomagali, wnioslabym sprawe. Duma dziecka nie nakarmie. I ono za moje bledy placic nie moze. Wszystkie aspekty zostaly w tej dyskusji poruszone: a biedni dziadkowie, a tatus, a matka, bratowa, synowa, ciocia - tylko nie dziecko (z malymi wyjatkami).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka